[zaloguj się]
metryczka tekstuautor:   Marcin Bielski
tytuł:   Kronika
rok wydania:   1564



strona: kt

1:
Kronika.
2:
tho ieſth
3:
Hiſtorya Swiátá
4:
ná ſześć wiekow/ á cżterzy Monárchie
5:
rozdźielona z rozmáitych Hiſtorykow/
6:
ták w ſwiętym piſmie Krześćijáńſkim
7:
Zydowſkim/ iáko y Pogáńſkim/
8:
wybierána y ná Polſki ięzyk wypiſána
9:
doſtháthecżniey niż pierwy/ s
10:
przydánim wiele rzecży nowych: Od
11:
pocżątku Swiátá/ áż do tego roku/
12:
ktory ſie piſze 1564. s Figurámi
13:
ochędożnymi y
14:
właſnymi.


strona: nlb5

1:
Marćin Bielski.
2:
SWiát widźimy iż ná wſzytkim ſchodźi/
3:
Ziemiá nie ták ſwe pożytki rodźi/
4:
Tákież ludźie ſłábſzy ſie iuż rodzą/ Iáko pierwey ſtá lat nie dochodzą/
5:
Wſzytki znáki ſą ſkońcżenia świátá/ Skoro miną náznácżone látá/
6:
Rádzę tedy wſzytkim zá pogody/
7:
Aby ſzukał s Pánem ſwoim zgody/
8:
Boć nie długo to roſkoſzne ćiáło/
9:
Tu ná źiemi będzie ſie kocháło/
10:
Muśim z niego ná ine roſkoſzy/
11:
Gdy precż z ćiáłá śmierć duſzę wypłoſzy.
12:
Famam extendere factis eſt uirtutis opus.
13:
Przećiw prawdzie rozumu nie.


strona: nlb5v

1:
PIerwſzego dniá Pan Bog Niebo y źiemię ſtworzył/ ſwiátło od ćiemnośći oddzielił.
2:
Wtorego vtwierdzenie miedzy wodámi poſtáwił. Trzećiego wody ná iedno
3:
mieyſce zgromádźił/ y źiemię oſchłą od nich oddźielił. Cżwaretgo dniá ſwiátłá dwoie/
4:
iedno wielkie á drugie mnieyſze/ dniá y nocy ná poſługę vcżynił. Piątego/ kożdą
5:
rzecż zywą/ ták źiemſką/ iáko wodną y powietrzną/ ſtworzył. Szoſtego/ ſamego
6:
cżłowieká ná ſwe podobienſtwo Swięte/ wyſtáwił. ſiodmego/ wſzem ſkutkom
7:
koniec vcżyniwſzy/ odpocżynął.


strona: nlb6

1:
Pocżyna ſie Kroniká wſzythkiego
2:
świátá/ ná dźieſięciory kſięgi rozdźieloná/ záwieraiąc
3:
w ſobie ſześć wiekow świátá/ á cżterzy Monárchie/
4:
z rozmáitych Kronik thákież Hiſtorykow
5:
wybrána/ ták Greckich/ iáko Láćińſkich/
6:
ná rok ktory ſie piſze/ 1564. w polſkie
7:
słowá przełożoná.
8:
Kſięgi pierwſze Kroniki wſzytkiego
9:
Swiátá.
10:
Rozdźiał Pierwſzy.
11:
Wieki od ſtworzenia ſwiátá.
12:
Zydowie kłádą 7 wiekow. 1 od Stworzenia świátá do Potopu lat 1656. 2 [od] Potopu wielkiego. [do] Abráámá. [lat] 292. 3 [od] Národzenia Abráámá. [do] Wyſcia z Eg. [lat[ 505. 4[od] Wyśćia z Egiptu ich. [do] Koſcio. Sál. [lat] 480. 5 [od] Kośćiołá budowánia Sálomo. [do] Wźięćia Bá. [lat] 440. 6 [od] Zniewolenia Bábiloniey Zydow. [do] Náro. Kry. [lat] 579. 7 [od] Národzenia Páná Kryſtuſá. [do] roku ktory ſie piſze 1564.
13:

14:
Euzebiuſz kłádźie 6. wiekow 1 od Stworzenia świátá. do Potopu. lat 2243.
15:
2 [od]Potopu wielkiego. [do] Abráámá. [lat] 942. 3 [od] Národzenia Abráámá. [do] Dawidá. [lat] 942. 4 [od] Dawidá Krolá. [do] Skáżenia Bábilo. [lat] 485. 5 [od] Bábiloniey ſkáżenia. [do] Národzenia Kry. [lat] 580. 6 [od] Páná Kryſtuſá. Do tego roku. 1564.
16:
Summá wſzytkich lat od ſtworzenia świátá áż do tego roku 1564. według Zydow. lat 5524. [wed.] Mirándule. [lat] 5525. [wed.] Euzebiuſzá. [lat] 6766. [wed.] Auguſtyná. [lat] 6026. [wed.] Alfonſá. [lat] 8558.


strona: nlb6v

1:
Wieki ſwiáthá według piſmá
2:
ſwiętego/ y Filoná vcżonego Zydá
3:
krzcżonego.
4:
Od Adámá do potopu było lat 1656.
5:
Od potopu do Abráámá. 292.
6:
Do narodzenia Moiżeſzá. 425.
7:
Do wyśćia z Egiptu. 80.
8:
Do kośćiołá Sálomonowego budowánia. 480.
9:
Do Ioaſzá Krolá. 138.
10:
Do wźięćia Iekoniaſzá do Bábilonu. 291.
11:
Do zwoiowánia Ieruzálem przez Nábuchodonozorá. 11.
12:
Do wzięćiá Bábiloniyey. 70.
13:
Perſka Monarchiá ſtałá po wźięćiu Babilonu. 191.
14:
Alexánder po Daryuſie był. 7.
15:
Greckie Kroleſtwo do Herodá pierwſzego. 137.
16:
Látá Herodowego 30. vrodźił ſie Pan Kriſtus.
17:
Od národzenia Páná Kryſtuſá do tego cżáſu. 1564.
18:
Rzymowi ktory był przed narodzeniem Pána Kriſtuſá. 700.
19:
Ieſt do tego cżáſu 1564. lat 2264.
20:
Zadna Monárchia ná świećie ták długo nie trwáłą
21:
iáko Rzymſka.
22:
Piſzą drudzy ſwiát ſtać
23:
Dwa tyſiącá lat Bez zakonu to ieſt Przed potopem.
24:
Dwá tyſiącá [lat] Z zakonem [to ieſt] Z obrzeſką.
25:
Dwá tyſiącá [lat] Z Ewanngelią [to ieſt] S Krześćiáńſtwem


strona: 1

1:
Pirwſzy wiek ſwiátá pocżyna
2:
ſie od Adámá do Noego/ według Zydow ieſt lath
3:
1656. według Euzebiuſzá lat 2243. według Auguſtyná
4:
lat 2268. według wykłádácżow
5:
Bibliey 2249.
6:
GDy Pan Bog wſzechmogący/ bedąc w Máieſtacie
7:
ſwoim przed cżáſy cżáſow/ wiecżny/ y wſzem
8:
chwálebny/ pocżynał goſpodárſtwo ſwoie/ iáko práwy
9:
ociec cżeládny. Ná pocżątku ſtworzył ieſt niebo
10:
y zyemię/ to ieſt/ duchowne y cieleſne przyrodzenie/
11:
y
12:
ochędożył ie ſwiátłoſciámi Słońcem/ Mieſiącem/
13:
Gwiazdámi/ y co okrąg iego w ſobie zámyka ku ozdobie
14:
ſwey/ o cżym w piſmie s. w ty ſlowá ſtoi.
15:
W pocżątku ſtworzył ieſt Pan Bog niebo y zyemię/
16:
á zyemia byłá nicżemna á prożna/ y ciemnośći były nád przepáściámi
17:
wodnymi/ á duch Páńſki ſpráwował wody. Y rzekł Pan Bog/
W I. kſięgach Moiże. w I. káp.

18:
sſtań ſie ſwiátłość/
19:
y sſtáłá ſie ſwiátłość:
Niebo. Zyemia.

20:
vźrzał Pan ſwiátłość iż ieſt dobra/ y oddzyelił
21:
ſwiátłość od ciemnośći/ á miánował ſwiátlość dniem/ á ciemność nocą/ y
22:
sſtáło ſie wiecżor y ráno pirwſzy dzyeń etc. Poſtánowiwſzy Pan Bog ſwiát
23:
według woley ſwey ſwiętey/ roſkazał źwirzętom powſtáć wielkim y máłym rozmáitych
24:
oſob/ y powſtáły á płodziły ſie po wſzytkim ſwiecie/ á dał im żywność
25:
z zyemie wſzytkim/ áby potym były ku pożytku wſzemu ludu/
Dobytek. Ptacy.

26:



strona: 1v

1:
niektore ku pokármu/ niektore ku ſzátom/ niektore ku robocie. takież y chrobactwu wſzelkiemu
2:
wodnemu y zyemnemu kazał powſtáć/ y sſtáło ſie ták.
3:
Chrobáctwo.

4:
Tu nam Pan okazał moc boſtwá ſwego napirwey w ſpráwie ſwey tákiey/
5:
ále to nam zátrudnił wiedzyeć/ iáko ſie to ſpráwuie od niego przyrodzeniem
6:
ſwoim/ bo to nie według ciáłá dano rozumieć/ iedno według duchá przez wiárę/
7:
przez ktorą bacżymy ſzyrokość dobroći Boſkiey roźlewáć ſie hoynie ná wſzytko/
8:
ſtworzenie iego.
9:

10:
Y wierzymy ſtąd wſzytko dobre poymowáć od niego/ porucżáiąc
11:
mu káżdą rzecż w iego moc/ nie pytháiąc ſie dwornie onli ſtworzył
12:
muchy/ chrobáctwo/ źwirzętá iádowite/ drapieżne/ bo tho z grzechem ieſt.
13:
Wſzytkiemu temu ſtworzeniu on pánuie y roſkázuie/ y znáki boſtwá ſwego ná
14:
niektorych náznácżył/ iáko ſie okázuie w Bázyliſzku/ ſrogość gniewu ſwego/
15:
ktory wzrokiem zábija. We Lwie moc/ ktory ſobie przećiwnego vmorzy/ á pokornemu
16:
łáſkáwie ſie ſtáwi.
17:
W pthaku Pelikanie wielką dobroć á miłoſierdzye
18:
przećiw dzyeciom ſwoim. W ptaku Fenixie ktory nigdy nie vmiera/ wiecżność/
19:
y ná wielu inych.
20:
Potym iáko dniá ſzoſtego oſobę cżłowiecżą żywą rozumną s ſztuki zyemie
21:
ſtworzył/
Adam ſtworzon

22:
ku podobieńſtwu ſwemu zá oſobliwe ſwe kochanie/ y nátchnął weń
23:
duchá wiecżnego/ y sſtał ſie prętko cżłowiek z duſzą żywą nieśmiertelną. Poſtánowił
24:
Ray mieyſce roſkoſzy miedzy rzekámi przyrodzonemi/
25:
ktore zową
26:
Phizon/ Gánges/ Eufrátes/ Tygris ná wſchod ſlońcá/ do ktorego napirwey
27:
Adámá pirwſzego cżłowieká przynioſł/ áby był od grzechu y śmierći oddzyelon/
28:
á w błogoſłáwieńſtwie ná zyemi przebywał w mieyſcu roſkoſznym/ á przykazał
29:
mu
Nieſmiertelnoſć cżłowiecża.

30:
rzekąc: S káżdego drzewá tu pożyway á iedz owoc/ ale s tego drzewá
31:
iednego żywotnego niechay/ ábowim ktorego dniá by zákuśił owocu iego/ muśiłby
32:
tego dniá vmrzeć.
33:
Ná ten cżás Adámowi nie było rownia ná ſwiecie/
34:
przeto Pan Bog rzekł: źle ieſt ſámemu cżlowiekowi być/ vcżyńmy mu towárzyſzá
35:
iemu ku podobnieńſtwu. Vmorzył tedy Pan Bog Adámá ſnem/ á gdy
36:
vſnął/ wyiął kość z boku iego á nápelnił ciáłem/ á ſtworzył z niey piękną oſobę
37:
żeńſką/ ktorą gdy vźrzał rzekł: to ieſt teraz kość s kośći moich y ciáło s ciáłá
38:
mego/ będzye wezwaná żoná/ bo z mężá
Ewá ſtworzoná Iſſa virago.

39:
wzyętá ieſt/ dla cżego opuśći cżłowiek
40:
oycá y mátkę/ á przyſtánie do żony ſwey/ á będą dwoie w iednym ciele.
41:
Błogoſłáwił im Pan Bog mowiąc: rośććie á mnożcie ſie/ á nápełniaycie zyemię
42:
á poſiadaycie ią/ á pánuycie ná niey wſzytki rybom morſkim/ ptakom/ y
43:
źwirzętom. Byli oboie nágich Adam y żoná/ á nie wſtydzili ſie zá to ſiebie.
44:
Ale cżárt ktory był przed tym nie dawno zrzucon z niebá dla pychy iego/ zazdroſcią
45:
poruſzon/ áby Pan Bog przybytkow niebieſkich s ktorych wypędzeni
46:
ſą imi nie oſadzał/ vźrzał Ewę á oná chodzi po Ráiu lubuiąc ſobie/
47:
pokuśił
48:
ſie pirwey o nię/ iákoby mogł przez nię zruſzyć á odiąć nieśmiertelność cżłowiecżą/
49:
gdyby przeſtąpiłá ſwowolnie przykazánie Páńſkie/ wzyąwſzy ná ſię oſobę
50:
wężową/ ktory ná ten cżás nachytrſzy był miedzy źwirzęty/ y rzekł k niey: Cżemu
51:
wam Bog zákázował nie ze wſzytkich drzew vżywáć owocu Ráyſkiego?
52:
Rzekłá Ewá/ możem ze wſzytkich drzew pożywáć/ tylko z iednego co w pośrzodku
53:
Ráiu ieſt zá kazał nam pożywáć/ mowiąc: iżbyſmy pomárli zárázem.
54:
Rzekł wąż: Nie wierz themu byſcie pomárli/ bowiem Bog wie/ iż ktorego
55:
dniá byſcie iedli s tego drzewá/ otworzyłyby ſie wáſze ocży ná wſzytko/ á
56:
bylibyſcie iáko bogowie wiedząc złe y dobre. A ták niewiáſtá widząc drzewo y owoc
57:
iego przed ocżymá cudne y roſkoſzne/ rwáłá owoc z drzewá zákazánego á
58:
iádłá y Adámowi podáłá/
Grzech pirwy.

59:
ktory też z nią iadł/ y otworzone były ocży ich (iáko
60:
cżárt powiedał) iż vźrzeli nágość ſwoię. Przeto vcżynili ſobie winniki z liścia
61:
drzewá Figowego.
62:
A gdy ſie Pan Bog przechadzał po Ráiu ſkoro po południu/
63:
pokryli ſie Adam y Ewá/ Pan Bog záwołał: Adámie gdzyeś ieſt?
64:
Adam rzekł/ głos twoy Pánie ſłyſzę/ ále wynidź nie śmiem żem nági. Rzekł
65:
Pan: á ktoć oznaymił żeś nági/ byś był z drzewá zákazánego nie iadł/ nágośćiby


strona: 2

Wiek pirwſzy.
1:
był nie poznał. Rzekł Adam: Miły pánie/ tá niewiáſtá ktorąś mi dał
2:
zá towárzyſzkę/ pirwey vrwáłá y iádłá/ potym mnie podáłá y iadłem tákież.
3:
Rzekł Pan bog ku niewieſcie: Cżemuś to vcżyniłá? Oná rzekłá/ wąż mie zdrádził
4:
iżem iádła. Y złorzecżył Pan Bog wężowi/ mowiąc: Bądź przeklęty miedzy
5:
wſzytkim ſtworzeniem żywym ná zyemi/ ná brzuchu ſie ſmykáć będzyeſz/ á
6:
zyemię ieść do śmierći będzyeſz. Położę nieprzyiáźni miedzy tobą á niewiáſtą/
7:
y miedzy plemieniem twoim/ á miedzy iey takież/ á ono podepce głowę twoię/
8:
á
Náznácżenye Kryſtuſá Swięti Ieronim kłádzye oná.

9:
ty będzyeſz ná vſadzye pięty iego
10:
Rzekł theż ku niewieſcie/ rozmnożę nędze
11:
twoie/ w boleśći rodzić będzyeſz/ á pod mocą mężową będzyeſz. Rzekł theż ku
12:
Adámowi/ iżeś wolał żony ſłucháć niżli mnie/ á ieść z drzewá zákazánego/ zlorzecżoná
13:
zyemiá w vcżynku twoim/ ćirnie á oſet będzye tobie rodziłá/ gdy ná
14:
niey będzyeſz prácował/ nie da tobie owocu doſkonáłego/ w pocie oſoby ſwey
15:
będzyeſz pożywał Chlebá twego/ áż ſie wroćiſz do zyemie s ktorey ieſteś wyſzedł/
16:
ábowiem proch ieſteś y w proch ſie obroćiſz.
17:
Iuż miał Adam vmrzeć zá
18:
rázem y w proch ſie obroćić ſkąd poſzedł/ według ſpráwiedliwośći/ by go był
19:
Pan obietnicą ſwoią z łáſki ſwey nie wſkrześił znowu/ áby potomkowie iego oglądáli
20:
dziwną ſpráwę Páńſką/ y Máieſtat iego wielki/ ná ſwiecie będąc.
21:
Y wezwał Adam żonę ſwoię Ewą/ to ieſt/ mátką wſzytkich rzecży żywych.
22:
Zrządził im Pan Bog odzyenie y wygnał z Ráiu mowiąc: Oto Adam sſtał
23:
ſie
Wygnan Adam z Ráyu.

24:
iednym z nas/ wiedząc złe y dobre:
25:
Przeto ſnadź niechay poſle rękę ſwoię/
26:
áby z drzewá żywotá vrwáłá owoc/ áby iadł z niego á był żyw ná wieki. A wyrzućiwſzy
27:
ie oſadził przed Ráiem roſkoſzy Anioły Cherubin/ y ogniſty miecż vſtáwicżne/
28:
áby ſtrzegli drogi drzewá żywotnego. Drzewo żywotne ieſt dwoie/
29:
iedno wiedzenia złego y dobrego/ á w tym ſie ſtáry zakon náyduie/ ktory záwżdy
30:
z grzechem ieſt/ bo go żadny wypełnić nie może/ gdyż go Adam w Ráiu
31:
będąc máiąc ciáło błogoſłáwione/ wypełnić nie mogł:
32:
á coż my dziś w tym
33:
grubym ciele záráżonym grzechem mamy iemu doſyć cżynić. Drugie drzewo żywotne ieſt


strona: 2v

1 Kſięgi pirwſze
1:
Pan Kryſtus/ ktory nam przynioſł poſelſłwo dobre [zakon łáſki/ z]
2:
duchá á z wody odnowiony krześćiánom wierzącym iemu. Iá[ko Adam nas]
3:
był vmorzył/ ták záſię Kriſtus ożywił/ o cżym w ſwiętym piſm[ie ſzyrzey ſtoi.]
4:
Co ſie tycże wężá tego ktory zdrádził Adámá/ Zydowie vcżeni nie zową go być
5:
cżártem/ iedno proſto wężem (oni zową Azázáel) ták to wykłádá[iąc wſzelkie]
6:
ciáło náſze s przyrodzenia ieſt grube/ á cokolwiek ieſt przy nim źle ſ[práwione]go/
7:
bywa to wężowi ná pokarm ktory ieſt pan ciáłá y krwie y kſiążę te[go ſwiá]tá/
8:
w Lewityku zowie go kſiążę opuściáłych/ ktoremu theż powiedz[yano w I.]
9:
kſięg. Moiżeſzow. Zyemię będzyeſz iadł po wſzytki dni żywotá twoiego.
10:
[A Izái]aſz: Proch chleb twoy/ to ieſt/ ciáło náſze z zyemie ſtworzone/ poki nie [będzye]
11:
przemieniono w lepſze/ thák áby dáley nie było wężowi ále Bogu ſprá[wione]/
12:
to ieſt/ s cieleſnego w duchowne przemienione/ według ſłow Páwłá s: [Poſia]no
13:
w zyemię co ieſt cieleſnego/ ále wſtánie co ieſt duchownego/ wſzyſcy [wſtá]ną/
14:
ále ſie nie wſzyſcy odmienią/ bo drudzy zoſtáną ná wiecżny pokarm [wężo]wi.
15:

16:
Tę to tedy máteryą grubą ciáłá pokarm wężow śmiercią precż ſkłá[damy]/
17:
ktora potym w lepſze ſie nam obroći cżáſu zmartwychwſtánia/ á iuż ſie [to bło]goſłáwieńſtwo
18:
okazáło ná niektorych w tym żywocie ſpráwą Páńſką/ [Eno]chu/
19:
Eliaſzu/ Moiżeſzu/ ktorych ciáłá ſą przemienione w przyrodzenie d[cho]wne:
20:
ći vſzli tey ſkázy cieleſney/ to ieſt/ nie sſtáli ſie pokármem wężowi.
21:
Wyſzedſzy z Ráiu Adam ſmutny z żoną ſwą/ ćieſzyli ſie przyrodzonem[i kro]tofilami
22:
zyemſkiemi ſtráćiwſzy wiecżne/
23:
á zmieniwſzy dzyewicży ſtan/ poznał
24:
cieleſnie żonę ſwoię Ewę. A ták látá piętnaſtego od ſtworzenia ich vrodził ſie
25:
im pirwſzy ſyn Kain s ſioſtrą Kálmáną bliźniętá/ s ktorą ſie potym oddał w
26:
małżeńſtwo/ dopuśćił im tego Pan Bog dla rzadkośći ludzi ná ten cżás/ po
27:
drugich piętnaſcie lat vrodził ſie im drugi ſyn Abel z Delborą dzyewką.
28:
Abel był dobry/ ſpráwiedliwy/ cnotliwy/ boiący ſie Bogá/ á około páſienia
Kain. Abel.

29:
dobytká ſie obierał/ s ktorego mleko y pirworodne dobytki Pánu Bogu ofiárował.


strona: 3

1, Wiek pirwſzy.
1:
Ale Kaim był zły/ łákomy/ zadrośćiwy/ około roley ſie obierał/ s ktorey
2:
theż Pánu dzyeſięćinę dawał/ ále Pan Bog wdzyęcżniey ofiárę Abelowę
Dzyeſięćiná.

3:
prziymował gdy ſie ſáma záżegáłá/ niż Káimowę co ią ſam zápalał. S they
4:
przycżyny Kaim miał złe ſerce przećiw brátu Abelowi/ dla cżego Pan Bog
5:
k niemu mowił: Cżemu ſie gniewaſz/ izaſz nie weźmieſz zapłáty kiedy będzyeſz
6:
dobrze cżynił? ále ieſli źle/ wnet przed tobą grzech będzye/
7:
wſzákże w twoiey
8:
mocy ieſt grzech vcżynić álbo ſie go vſtrzedz/ tho ieſt/ wolnoć oboie vcżynić/
9:
wſzák nád obiemá pánuieſz. Zayrząc łáſki Páńſkiey Kaim Abelowi/ rzekł k
10:
niemu: Wynidźmy precż ná pole/ á tám powſtał przećiw brátu Kaim y zábił go.
11:
Potym Pan Bog rzekł k niemu: Gdzye ieſt twoy brát Abel? Ktory odpowiedzyał
12:
iákoby z gniewu:
Mężobo[yſthwá] pirwſze.

13:
Niewiem Pánie/ ázażem ia ſtrożem brátá mego.
14:
Rzekł Pan k niemu/ coś vdzyáłał/ áto głos krwie brátá twego woła do
15:
mnie z zyemie. Przeklęthym będzyeſz zbiegiem y biegunem ná zyemi. Rzekł
16:
Kaim ku Pánu, więtſza jeſt złość mojá niżlibych odpuſzcżenie záſłużył, káżdy
17:
kto mie naydzye zábije mie. Rzekł mu Pan Bog: Nie ták będzye nie/ ále
18:
káżdy ktory zábije Kaimá ſiedmioráko będzye karan/ włożył znák Pan Bog
19:
ná Kaimá trzęſienie głowy.
R[oſpácż.]

20:
Wyſzedł tedy Kaim od oblicżnośći Bożey/ á ſzedłná wſchod ſłońcá y mieſzkał
21:
tám/ á gdy ſie roſpłodził/ wpráwował ſyny ſwoie ná łotroſtwá á drapieſtwá
22:
(iáko Iozephus piſze) iż ze złego nábycia pánował/ y potomki ſwoie wſzytkich
23:
chytrośći náucżył/ y zálożył gránice zyemie od wielkiego morzá/ záłożył
24:
też miáſto wielkie/ ktore od ſyná Enochá przezwał Enochią/ ktore mury obtocżył/
25:
á tám wſzytki potomki ſwoie przywiodł/
26:
ábowiem
Enochia.

27:
ná ten cżás ludzye
28:
byli grubi á prośći á nágo chodzili/ nie máiąc obrony przećiw źwirzętom áni
29:
ptakom drapieżnym/ áni od źimná odzyenia/ á tám ſobie od tych nieprzeſpiecżnośći
30:
obrony iákie mogły być ná then cżás napirwey wymyſláli/ tákież ſzopy/
31:
doły/ s chroſtu/ s trzćiny/ z zyemie ſobie budowáli/ áby przez to żywoty ich przeſpiecżnieyſze
32:
były.
I. Moiżeſz. w IIII.

33:
A ták (iáko ſwięty Auguſtyn piſze) s tych dwu ſynow Adámowych/
34:
ty dwie mieſcie pocżątek napirwey wzyęły/ zyemſkie y niebieſkie/
35:
zyemſkie ſobie obrał Kaim przez pracą
[Dwoie miáſto.]

36:
łákomſtwá ná wſchod ſlońcá Enochią/
37:
á Abel niebieſkie przez ofiárę właſnego żywotá. A to był napirwſzy męcżennik/
38:
ktory kościoł Boży záłożył napirwey właſną ofiárą/ trwáiąc w ſwoiey
39:
ſpráwiedliwośći do oſtátniego cżáſu żywotá.
40:
Obacżywſzy Adam grzech ſwoy/ ktorym obráźił Páná ſwoiego/ iż nie tylk[o]
41:
nád nim/ ále y nád potomki iego Pan Bog ſrogość okázuie/ vſtáwił ſobie [cię]ſzkie
42:
pokuty y z żoną/ ktorymiby záſię ſwego ſtworzycielá mogli vbłágáć. Pr[ze]to
43:
Pan Bog racżył nań łáſką ſwoią záſię weźrzeć/ iż nie tylko mu pod moc d[ał]
44:
wſzytkimi rzecżámi władnąć ná ſwiecie/ álbo prorockiego duchá mieć/ w[ie]dząc
45:
przyſzłe rzecży álbo wſzelkie náuki/ ále y ſwiętą Ewanyelią/
[Adam prorok.]

46:
to ieſt/ po[ſel]ſtwo
47:
dobre obiecał poſłáć wſzemu ludu ná zbáwienie z iego potomſtwá/ [tho]
48:
ieſt/ Páná Kriſtuſá/ ktory miał przydź ná ſwiát á zetrzeć głowę iego niep[rzy]iacielá
49:
wężá chytrego. Stąd
[Swiętey Ewánieliey náznácżenie.]

50:
napirwey ſwięta Ewanyelia wzyęłá pocżą[tek/ w]
51:
ktorey wſzyſcy Krześćiánie mamy mieć nádzyeię pewnego zbáwienia/ iák[o ten]
52:
Adam miał/ bo w iego pokutowániu ſrogim/ nie mogł go iuż więcey cżá[rt ni]gdy
53:
námowić k ſwey woley.
54:
Piſzą też Doktorowie niektorzy/ iż Adam n[apir]wey
55:
był ſtworzon w Syriey ná gruncie Dámáſzku/ zową campi Dama[ſceni/]
56:
y ná ty mieyſcá záſię przyſzedł gdy był z Ráiu wypędzon. W tym theż [Dámá]ſzku
57:
byłá Iudea zyemiá Zydowſka od Ieruzálem cżterzy dni chodu/ zie[miá ob]fita
58:
y roſkoſzna práwie pośrzod ſwiátá. Tám w tym Dámáſzku mieſcie ſ[więty]
59:
Páweł
[Adam gdzye ſtworzon.]

60:
okrzcżon od Anániaſzá.
61:
Adam máiąc lat dzyewięć ſet y trzydzyeśći/ w[ezwał]
62:
k ſobie żony y dzyeći/ opowiedzyał im rychłą śmierć ſwoię/


strona: 3v

1:
proſząc ic[h á vpo]minaiąc/ áby żyli w boiáźni Bożey/
2:
á drogámi iego chodzili/ á s Kainem
3:
ſynem żadnego towárzyſtwá nie mieli/
4:
mowiąc że żadna rzecż zła dobrim
5:
ſie opłáćić nie może iedno złym.
6:
Powiedał też iż Pan bog miał dwie
7:
pladze wielkie ná ſwiát ſpuśćić/ iednę
8:
przez wodę/ drugą przez ogień
9:
dla złośći ludzkich/ zátym ſkonał.
10:
Pogrzeb iego gdzye był
Adam vmárł. Adámow pogrzeb.

11:
rozmáicie powiedáią.
12:
Egiſipus piſze iż w Ebronie
13:
Arbee w grobie Mármorowym/
14:
gdzye też potym Pátriárchá Iakob pochowan z żoną y s ſyny. Drudzy piſzą ná
15:
gorze Kálwáriey/ gdzye Pan Kriſtus ćirpiał nád iego grobem/ ábowiem Kriſtus
16:
ieſt wtory Adam/ iáko przez pirwſzego śmierć/ ták przez wtorego żywot
17:
przyſzły/ á s tym ſie ſtoſuią ſłowá Apoſtolſkie gdzye mowi: Powſtań cżemu
18:
ſpiſz/ powſtań od śmierći/ iuż cie pan Kriſtus ożywił y oświećił/ przeto v nog
19:
Kriſtuſowych bywa znácżoná głowá Adámowá pod krzyżem od málárzow.
20:
Látá od ſtworzenia pirwſzego cżlowieká 230. Vrodził
21:
ſie ſyn Adámowi imieniem Seth/ po zábitym Abelu á po
[W]tory narod pá[ná] Kriſtuſow.

22:
Kaimie zbiegu.
23:
ten Seth był ſpráwiedliwy y ſwoie potomki dobrym obyćżáiom náucżał/
24:
przeto ſpokoynie w ſwey zyemi mieſzkał. Ten napirwey od oycá ſwego Adámá
25:
przewykł náukom y piſmu/ przygody powiedzyał ktore ná ſwiát miały przydź/
26:
przeto był vcżynił w Syriey dwá ſłupy/
27:
ieden ceglány/ drugi kámienny/ dla
28:
powodzi kámienny/ á dla ogniá cegielny/ by ſie nie ſkáźiły/ ná ktorych nápiſał
29:
ty przygody álbo plagi ktore miáły przyść ná ſwiát/ áby ſie ludzye chronili złośći
30:
ná ſwiecie/ ceglány ſie ſkáźił/ ále kámienny ieſzcże y dziś ſtoi. A ták ten Seth
31:
napirwey ludzyom vkazał drogę ku piſmu y gwiazdárſkim náukom ná ſwiecie.
32:
Był żyw lat 105. z niego poſzli ći ſwięći Pátriárchowie:
33:
Enos ſyn ktory napirwey
[E]nos. [Nar]od trzeći.

34:
pocżął chwalić modlitwámi Páná ſtworzycielá ſwoiego/ od tego Enoſá
35:
poſzedł Káinan/
[Narod] cżwarty.

36:
od ktorego poſzedł Málálehel/ od ktorego poſzedł Iáred/
37:
od Iáredá Enoch/ ten to prorokował w ty ſłowá: Oto przyſzedł Pan w
38:
mocy ſwiętych iego/ ſądzić wſzytki z niemiłośćiwych vcżynkow ich. Tego to Enochá
39:
Pan Bog racżył wzyąć od
[Mál]álehel. [Iá]red. [Naro]d piąty.

40:
oblicżnośći ludzkiey/ á poſtáwić go w Ráiu
41:
zá iednego ſtrożá w ciele zupełnym/
[Enoch w]zyęt do [Ráy]u.

42:
á będzye thám áże do ſądnego dniá. Tego
43:
cżáſu był Lámech ſzoſty potomek Kaimow zły á obycżáiow ſkáżonych k temu
[Láme]ch Kai[mow].

44:
ſlepy. Abowiem Pan Bog vſtáwił był małżeńſtwo Adámowi o iedney żenie
45:
mowiąc: á będą dwoie o iednym ciele. Ale ten Lámech napirwey dwie żenie
46:
miał nád vſtáwę Boſką/ iedná byłá Adá druga Sellá. Ten to Lámech zá-
Adá. Sellá.

47:
bił
48:
prádzyádá Kaimá tym obycżaiem (iáko piſze Iozephus)
49:
Kazał ſie chłopcu
50:
wieść w pole wzyąwſzy ſtrzelbę iáką ná ten cżás mieli áby źwirzę zábił/ nie dla
51:
iedzenia/ bo ná ten cżás ludzye mięſá nie iadáli/ ále dla ſkorek ná kożuchy/ Kaim
52:
też w chrośćiku dybał ná źwirz/ chłopiec mnimáiąc by żwirzę/ náwiodł mu
53:
ſtrzelbę ná ono mieyſce/ gdy ſtrzelił Kaimá tráfił y zábił/ á gdy ſie dowiedział
54:
rozgniewał ſie/ zábił też y chłopcá iż mu kazał ſtrzelić.
[Kaim zábit].

55:
A gdy ſie náwroćił do
56:
[żon] nárzekał mowiąc: Zábiłem Kaimá w ſwą ránę/ á chłopię ná ſwą potępę/
57:
[ſied]miorę pomſtę wezmę o Kaimá á o mie wezmą ſiedḿdzyeſiąt y ſiedḿ/ pom[ſtę
58:
ſ]woię to ieſt: Kaimow ſiodmy potomek był Lámech/ á Lámech miał ze
59:
[dw]u żon potomkow 77. wſzyſcy przez plagę powodzi zginęli. Miał ſyny z żony
60:
[Ad]y Iábál y Iubál/ á s Selle Tubálkaimá
[Iábál/ Iubál.]

61:
krom inych.
62:
Piſze też Iozephus/
63:
[i]ż gdy ſie nań żony zmawiáły zábić go/ ſtráſzył ie tym iż kto mie zábije/ ſiedḿ
64:
y ſiedḿ kroć będzye karan/ przeto mu dáły pokoy. Od Enochá poſzedł


strona: 4

1 Wiek pirwſzy.
1:
Mátuzálem/ ktory był nadłużey żyw miedzy tymi Pátriárchy/ to ieſt 969.
Mátuzálem.

2:
lat/ ſiodmego dniá przed potopem pochowan według ſwiętego Ieronimá/ ále
3:
według inych náyduie ſie iż z Enochem oycem záchowan był od potopu.
4:
ten
5:
to Mátuzálem nie chciał domu budowáć/ dowiedzyawſzy ſie iż iedno pięć ſet
6:
lat miał być ná ſwiecie. Od Mátuzálem poſzedł Lámech/ od Lámechá Noe
Lámech. Noe.

7:
dzyeſiąty potomek Adámow miedzy Pátriárchy.
8:
Tu Moiżeſz/ nád ine rzecży ſtworzone/ ktore ſie z Boſkiey woley przyrodzenim
9:
ſwym ſpráwuią/ náznácżył dwie rzecży cżłowieku napotrzebnieyſze wiedzyeć
10:
w pirwſzych kſięgach ſwoich Geneſis/ to ieſt/ pirwſzy grzech y pirwſzą łáſkę.
Pirwy grzech/ pirwa łaſká.

11:
Pirwſzy grzech/ gdy przyſzedł ná Adámá przez niepoſłuſzeńſtwo/ zá ktorym
12:
gniew Páńſki/ praca/ y śmierć/ á zá gniewem plagi przyſzły/ iáko ſie okazáło
13:
napirwey na Adámie/ gdy go z błogoſłáwieńſtwá ná wielkie vćiſki wygnano/
14:
druga plagá ná wſzytek ſwiát przez potop: Też ná Sodomę/ Gomorę/
15:
y ná rozmáite krole/ ktorzy Páná ſwemi wyſtępki gniewáli. Pirwſzą łáſkę
16:
racżył obiáwić Adámowi/
17:
gdy mu obiecáł z niewieſciego plemieniá/ to ieſt/
18:
z iego żony Ewy potomká wynidź/ ktory zetrze głowę ich nieprzyiacielowi wężowi/
19:
przez ktorego záſię potym on y iego narod wierzący wezmą vſpráwiedliwienie.
20:
A ná tych dwoich wſzytko piſmo krześćiáńſkie zależy/ ábowiem w tych
21:
náyduią ſie przykłády figurowáne/ ktore znácżą ludzkie ſyny być niektore w
22:
gniewie Páńſkim/ álbo w boiáźni z grzechu. Niektore w łáſce przez wiárę/
23:
zwłaſzcżá nas Krześćiány/ wſzákże chce áby káżdy ſwoy krzyż nośił przez pracą/ y ćirpliwość.
24:
Potomſtwo Adámowo.
25:
Adam miał ſtárſze ſyny látá iego żywotá 930. Kaim iego ſyn Enoch od ktorego Irád Máhuiábel. Mátuzálem. Lámech miał 2. żenie. Adá vrodziłá Iábel páſterzá. Iubál piſzcżká. Sellá vrodziłá Tubálkaim kowalá. Noemę pirwſzą goſpodynią. Abel zábit. Set miał ſyná Enos od ktorego látá iego 905. Kainan látá iego 910. Málálehel 895. Iáred 962. Enoch 365. Mátuzálem 969. Lámech 777. Noe 950.
26:
SToi w piſmie ſwiętym/ gdy ſie ludzye pocżęli
27:
rozmnażać ná zyemi/ widząc ſynowie Boży cory ludzkie (to ieſt
28:
ſynowie Sethowi dzyewki z narodu Kaimowego) iż ſą piękne/
29:
bráli ie ſobie zá żony/ ktorą ſobie ktory obrał. Y rzekł Pan Bog:
30:
Nie będzye mieſzkał moy duch w cżłowiecże ná wieki/ bo ciáło ieſt/ przeto iedno
31:
ſto lat á dwádzyeściá cżłowiecżemu żywotowi nadáley zámierzył. Abowiem
32:
ná ten cżás potomkowie Kaimowi ták żeńſki narod iáko męſzcżźni byli


strona: 4v

Kſięgi pirwſze
1:
dworni/ goſpodarni/ bogáći/ krotofilni/ więcey ſwiátu niż Bogu ſłużyli/ więcey
2:
ciáłu niż duſzy folguiąc/ rozmáite rzemioſłá tákież goſpodárſtwá wynáyduiąc.
3:
Iubal Lámechá ſlepego ſyn ten napirwey wynalazł Muzykę. Iábál
4:
drugi ſyn od
[I]ubál/ Iábál.

5:
żony Selle napirwey wynálazł namioty/ pod ktoremi ſiadali páſąc
6:
dobytki. Ten też odłącżył napirwey kozy od owiec/ y ná ſwe cżáſy przypuſzcżáć
7:
ſámce ku ſámicam.
8:
Tubálkaim drugi ſyn Lámechow/ ten napirwey wymyſlił
9:
rzemięſło kowalſkie od żelázá/ y co ku walce należy/ theż y málowánie
10:
twarzy cżłowiecżych/ y
Tubálkaim

11:
ine rzecży ktore ſie tylko ku ſwieckim rzecżam ſciągáły.
12:
Noemá záſię corá Lámechowá s Selle vrodzoná/
Noemá.

13:
wymyſliłá napirwey tkáć
14:
rozmáite rzecży thák z wełny iáko ze lnu/ ábowiem przed tym w ſkorach tylko
15:
chodzili/ ále przez iey ſpráwę potym iuż ſukno dzyáłali. Też oná wynázłá máſło
16:
dzyáłáć/ gdyż przed tym iedno mleko iedli á ſery.
17:
A ták cokolwiek było tráfnego
18:
á ſubtelnego miedzy rzemioſły á ſpráwámi/ ku ciáłu tylko należącemi/
19:
od Kaimowych potomkow napirwey poſzło. Z iego theż narodu wyſzli ludzye
20:
wielcy Obrzymowie mocni á walecżni/ ktorzy przeſládowáli lud Boży/ to ieſt/
Gigántes.

21:
Sethowe potomki/ cżyniąc rozmáite złośći ná ſwiecie (Iozephus piſze iż ſie z
22:
Latáwcow pocżęli) widząc thedy Pan Bog (ſwięte piſmo powieda) iż ſie
23:
wielka złość ná zyemi rozmaga miedzy ludźmi/
24:
á ieſzcże więtſza w ſercach ich
25:
ku cżynieniu więtſzych złośći przebywáłá/ z żáłoſcią tego vżywał iż cżłowieká
26:
ſtworzył/ przeto rzekł: Zgłádzę cżłowieká ktoregom ſtworzył/ od oblicżnośći
27:
zyemie/ tákież dobytek/ ptaſtwo/ chrobáctwo/ áby ty złośći zginęły ná potym.
28:
Noe łáſkę Páńſką nálazł przed ocżymá/ ábowiem był ſpráwiedliwy y doſkonáły
29:
w ſwoich rodzáioch/ y chodził drogámi Bożemi/ á miał trzech ſynow/
[I.] Moiżeſzo. w VI.

30:
Sem/ Chám/ Iafet.
31:
Ale zyemiá byłá ſkáżona przed Pánem Bogiem/ y nápełnioná
32:
rozmáitey złośći. A gdy widzyał Pan Bog zyemię być ſkáżoną/ bowiem
33:
káżde ciáło ſkáźiło drogę ſwą ná zyemi/ rzekł do Noego: Przyſzedł koniec káżdemu
34:
ciáłu przedemną/ nápełnioná ieſt zyemia złośći od oblicża ich/ á ia ie
35:
zágłádzę ná zyemi/ cżyń ſobie okręt zwirzchu przykryty s komorámi/ w ktorym
36:
záchowaſz ſam ſiebie/ żonę/ ſyny z żonámi ich.
37:
A ták Noe gdy mu było pięć ſet
38:
lat/ s przykazánia Bożego budował okręt/ iáko go náucżono. Piſze Iozephus
39:
iż mu Pan Bog zámierzył cżás do ſtá á dwádzyeściá lat budowáć/ á w thym
40:
cżáſu Noe buduiąc/ kazał y vpominał ludzi áby powſtáli od złośći/ chcąli áby
41:
Pan Bog ſwoy gniew racżył odmienić. Oni ſie tylko śmiali z iego okrętu iż
42:
go ná gorze budował/ á ná iego ſłowá niedbáli. Przeto Pan Bog viął 20 lat/
43:
á we ſtu powodź wielką ná ſwiát wypuśćił.
44:
NOách álbo Noe máiąc iuż ſześć ſet lat/ według
45:
roſkazánia á obiáwienia Páńſkiego/ nábrawſzy s ſobą żywnośći
46:
y wſzytkich potrzeb/ ktoremiby mogł záchowáć ſwoy żywot
47:
s potomki ſwoiemi/ przez then cżás plagi powodzi wielkiey/
48:
wſiadł w okręt z żoną y s ſyny y z żonami ich. Nápuſzcżał theż do okrętu źwirząt/
49:
ptakow/ y wſzytkiego żywego ſtworzenia ktore zyemią żywo było/ cżyſtych
50:
po ſiedmi par (á to dla ofiáry Pánu Bogu drugie) á niecżyſtych po parze
51:
par ſámcá y ſámicę/
52:
ták źwirząt iáko ptakow/ áby były nád ine záchowáne
53:
ná ſwiecie/ iáko Pan Bog przykazał. A gdy ſiedḿ dni minęły/ w ktorych ſie
54:
Noe ſpráwował w okręcie mieſiącá Kwietniá dniá ſiedmnaſtego/ otworzyły
55:
ſie przepáśći morſkie/ á obłoki niebieſkie roſę s ſiebie wypuśćiły/ ſzedł deſzcż
56:
cżterdzyeśći dni y cżterdzyeśći nocy bez przeſtánia/ zálałá wodá zyemię y wſzytko
57:
ſtworzenie żywiące ná ſwiecie cokolwiek pod niebem było/
[Wody ſwyát zálały.]

58:
okrom Noego
59:
okrętu ktory podnioſłá wodá/ nád wſzytki gory ná ſwiecie cżterdzyeśći łokći/
60:
piſmo ſwięte powieda piętnaſcie łokći. Stałá wodá w mierze dni ſto y pięćdzyeſiąt.
61:
Wſpámiętał Pan Bog ná Noego y ná wſzytko żywe ſtworzenie v
62:
niego w okręcie/ pocżęłá opadáć wodá/ wypuśćił Noe z okrętu Kruká áby


strona: 5

Wiek pirwſzy.
1:
dał znák ieſli gory widáć/ nie wroćił ſie záſię/ wypuśćił drugiego dniá gołębicę/
2:
ktora gdy nie miáłá gdzye odpocżynąć/ przyleciáłá záſię do okrętu/
3:
po ſiedmi
4:
dnioch wypuśćił záſię gołębicę z okrętu/ ktora wiecżor przynioſłá do okrętu
5:
rozgę oliwną z zyelonemi liſtki w noſie ſwoim. Porozumiał Noe iż iuż pádną
6:
wody ná zyemi/ cżekał ieſzcże przez drugie ſiedḿ dni niżli wypuſzcżał źwirzętá.
7:
był w okręcie Noe przez wſzytek cżás trzynaſcie mieſięcy ze wſzytkim
8:
domoſtwem ſwoim. Potym okręt ſtánął ná gorze w Ormiáńſkiey zyemi/ gorę
9:
zową Taurus mons álbo Kordien.
Taurus [gorá.]

10:
Berozus Hiſtorik Káldeyſki naſtárſzy miedzy wſzytkimi Hiſtoriki dziſieyſzego
11:
cżáſu ná ſwiecie/ piſze o potopie tymi ſłowy: Przed potopem wiele cżáſow
12:
álbo wiekow było/ piſáli náſzy Káldeycżycy iż pod gorą Libanem było
13:
miáſto wielkie Enos Gigántow/
Berozu[s.] Libán go[rá.] Gigánt[owie.]

14:
ktorzy wſzytkiemu ſwiátu mocą pánowáli
15:
od wſchodu ſłońcá do zachodu/ ći dufáiąc ſwoiey śile y vrodzye wielkiey/ wynálawſzy
16:
zbroie/ wſzytki zniewolili/
17:
ludzi iedli/ z mátkámi/ dzyewkámi/ dobytkiem
18:
ſie mieſzáli/ Bogiem gárdzili/ á ſiebie zá Bogi kazáli chwalić/ y wiele
19:
inych zlośći niewymyſlonych dzyáłáli. Byli też niektorzy co ie s tego wyſtrzegáli
20:
y przyſzłe plagi powiedáli/ y ná kámieniu textem Káldeyſkim wypiſowáli. Oni tego nic
21:
niedbáli á s tego ſie śmiali. Był też ieden miedzy nimi w Syriey
22:
ſpráwiedliwy cżłowiek z ich narodu/ ktory ſie chronił tych złośći/
23:
á ie oſtrzegał
24:
áby ſie vpámiętáli/ á odwodził od rozmáitych zbytkow á okrucieńtwá/
25:
powiedáiąc im przyſzłą plagę powodzi/ ktorą poznał z biegow niebieſkich/
26:
imieniem Noách/ ze trzemi ſyny/ Sem/ Iapet/ á Chám/ żony ich były/
27:
Thytea wielka/ Pándora/ Noelá y Noeglá/ ále
Thytea. Pandorá. Noelá. Noeglá.

28:
gdy ná to niedbáli/ cżynił ſobie
29:
okręt ná trzy ſtá łokći wzdłuż á pięćdzyeſiąt ná ſzerz/
30:
przed cżáſem 78 lat/
31:
w ktorym y komor nábudował/ iákoby tám miał długo mieſzkáć/ do ktorego
32:
źwirząt y ptakow niektorych mniey/ niektorych więcey nápuſzcżał/ bo ſie ſámy
33:
przezdzyęki ćiſnęły do niego/ widząc wielkość wody s przepáśći morſkich


strona: 5v

Kſięgi pirwſze
1:
wrzeć á wylewáć/ gdzye oná wodá ták prętka á gwałtowna zalała wſzytkę ziemię
2:
nád wſzytki gory ná ſwiecie/ wſzytek rodzay żywy potopiłá/ krom Noego
3:
ſámo oſmego á tych źwirząt s ptaki co były w okręcie.
4:
Stánął potym okręt ná
5:
gorze w Armeniey/ s ktorego záſię Noách zwypuſzcżał żywy narod ku roſpłodzeniu.
6:
Ludzye potym miáſto iednego nabożeńſtwá chodzili do tego okrętu/
7:
[á] łupáli ſmołę z niego/ ktorą był okręt poklijł zwirzchu y wewnątrz na pámiątkę
8:
potopu.
9:
Według tego naſtárſzego Hiſtoriká/ náyduie ſie iż od Káldeycżykow Babilonicy
10:
y Zydowie piſmá náwykli/ á od Bábilońcżykow Grekowie z Láćinniki/
Káldeyſkie piſmo napirwſze.

11:
á ſtąd ſie náyduie iż Zydowſkie hiſtorie ſą nadawnieyſze y napewnieyſze.
12:
Stąd też pobacżono może być/ iż przed potopem Káldeyſkim ięzykiem mowiono/
13:
á Káldeyſki zgadza ſie z Zydowſkim máiąc odmiánę niewielką.
14:
Wiek wtory ſwiátá pocżyna ſie
15:
od Noego álbo od potopu do Abrámá/ według Zydow
16:
lath 294. według wykłádácżow Bibliey lath 942.
17:
Rozdzyał wtory kſiąg pirwſzych.
18:
WYſzedł ieſt Noe z okrętu s ſynmi ſwoimi/ z żoną/
19:
y z żonámi ſynowſkiemi/ wypuśćiwſzy też źwirzętá y
20:
ptáctwo y wſzytko żywe ſtworzenie według ſwego rodzáiu/
21:
y zbudował ołtarz Panu Bogu/ á vcżynił ofiárę z
22:
dobytká wſzytkiego/ tákież s ptakow cżyſtych/ ku cżći á
23:
chwale iemu. Pocżuł Pan Bog wdzyęcżność w iego ofierze/
24:
przeto ſam w ſobie mowił: Iuż dáley żadnym
[Ofiárá] Noego.

25:
obycżáiem /
26:
nie będę złorzecżył zyemi dla cżłowieká/ ábowiem
27:
myſli cżłowiecże s przyrodzenia prętkie ſą ku złośći z młodośći ſwych/
28:
iuż nie
Zmiłowánie Pánſkie Pánſkie nád rodzáiem ludzkim. I.Moiże. w II.

29:
pobiję wſzytkiego żywego ſtworzenia iákom vcżynił.
30:
Y vcżynił Pan
31:
Bog iákoby znowu wſzytek ſwiát/ á błogoſłáwił Noemu y ſynom iego/ rzekąc:
32:
Rośćcie á mnoſzcie ſie/ będzye ſie was bało káżde żywe ſtworzenie ná zyemi/
33:
wſzytko co żywie będzye wam ná pokarm/ iáko ogrodne pożytki zyelone/
34:
dałem wam w moc wſzytko/ tylko ábyſcie mięſá ze krwią nie iadáli/ á ktoryby
35:
roźlał kreẃ cżłowiecżą/ niechay będzye y iego wylaná/ ábowiem cżłowiek ná
36:
kſtałt Boży ieſt ſtworzon/ ále wy rośćcie á rozmnażaycie ſie á nápełnieycie
37:
zyemię.
38:

39:
Ato ia pokoy z wámi y s potomki wáſzymi vcżynię y s káżdym żywym
40:
ſtworzeniem ná zyemi/ iż iuż dáley żadne ciáło plagą powodzi wielkiey nie będzye
41:
zábite/ á znák tego pokoiá będzye: Położę miedzy wámi y miedzy żywym
42:
ſtworzeniem á miedzy mną/ Duhę álbo Tęcżę pod obłoki/ á wſpámiętam ná
43:
pokoy wiecżny. Potym ſie
44:
Znák pokoiá/ Tęcżá.

45:
s tych ośmiorgá ludzi rozmnożył wſzythek ſwiát.
46:

47:
Náyduie ſie s piſmá iż przed potopem nigdy deſzcż áni źimá nie bywáłá/ ludzie
48:
cżáſy mieli mierne/ moc y śiłę zdrową/ y wſzytkiego obfitość/ przetho długo
49:
trwáli ná ſwiecie bliſko tyſiącá lat. Acżkolwiek drudzy domnimawáli ſie/ áby
50:
látá zá mieſiące piſmo ſwięte kłádło/ ále nie może to być/ byłoby záſię mniey
51:
niż
[Cż]áſy mierne [prz]ed potopem.

52:
dziś/ gdyż widamy ludzi być dziſieyſzego cżáſu żywych do ſtá lat.
53:
Noe pánem zyemſkim będąc ná ten cżás/ Krolem/ Kápłanem/ y Kſiążęciem/ pocżynał goſpodárſtwo pirwſze/


strona: 6

Wiek wtory.
ſpráwiáć/ ktore tym obycżáiem ſzcżepił/ iáko piſze Iozephus: Wygnał kozy
1:
ná gorę Korycką w Cylicey/ nálazł tám Kozyeł iágody zową Lábruſká/ iadł
2:
ie y vpił ſie imi/
Lábruſká.

3:
pocżął drugie Kozy bość tákież iny dobytek/ á gdy to powiedano
4:
Noemu/ drugi raz ſzedł zá nim ſam/ Kozyeł proſto do onych iágod/ iadł
5:
ie y tákież ſie vpił/ záwodził ſie z rogámi ná iny dobytek.
6:
Obacżył Noe moc
7:
tych iágod/ nakopał ich y náſádził domá
8:
álbo iáko piſmo ſwięthe powieda:
9:
Szcżepił Noe wino przydawſzy k niemu krwie Lwiey/ Wieprzowey? Bárániey
10:
y Małpiey/ potym Lábruſká w dobrą ſie winnice obroćiłá y owoc doſkonáły
11:
s ſiebie dáłá/ to
12:
Szcżepienie winá

13:
ieſt wino/ ktore Noe poświęćiwſzy ku pożytku ludzkiemu/
14:
vcżynił wielkie godyná ktorych ſie ſam vpił y vſnął/ iáko martwy leżał
15:
bez zákrycia nieucżćiwie.
16:
Chám ſyn iego widzyał oycowſką nágość/ nie zákrył
17:
go ále ſie śmiał vkázuiąc drugiey bráciey. Brácia drudzy poruſzeni oycowſką
18:
miłośćią/ rzućili ſie á zákryli oycá nágiego zá wſtydem ſwoim. Noe przecućiwſzy
19:
dowiedzyał ſie/ iż ſie omylił ná przyiáźni ſyná iednego/ dzyękował owym/
20:
co go zákryli/ á Chámowi co ſie náśmiewał/ przedſię nie złorzecżył ſámemu/
21:
ále potomkom iego Chánáneyſkim/ áby byli záwżdy pod poſłuſzeńſtwem Semowym
22:
y Iáfetowym y potomkow ich/
23:
á błogoſłáwił Semowi z Iáfetem mowiąc:
24:
Pomnoż Pánie Boże á rozſzyrz Semá y potomki iego ná wieki/ á Chánán
25:
áby był iego ſługą ná wieki/ Iafet áby mieſzkał w przybytkoch Semowych/
26:
á Chánáán był ſługą iego s potomki ná wieki.
27:
Był żyw Noe po potopie 350 lat/ miał wſzytkich
Noe błogoſláwi iednym ſynom. Noego złe winſzowánye drugim potomkom.

28:
lat 950 y vmárł w Pánie/
29:
Bodze/ docżekawſzy potomkow ſwoich cżterzy á dwádzyeściá tyſiąc y ſto/
Noego ſmierć.

30:
okrom dzyeći y żenſkiego pogłowia.
31:
Tego cżáſu wſzytek narod ludzki z winſzowánia Noego ieſt ná trzy powagi
32:
rozdzyelon/ to ieſt/ Kápłany/ Rycerze/ y chłopy álbo ſługi/ iáko w tey
33:
figurze obacżyſz.
34:
Ty Sem bądź nabożny iáko Káplan.
35:
[Ty] Iáfet broń [iáko] Rycerz.
36:
[Ty]Chámie ro [iáko] Chłop.
37:
Ale cżárt ktory ſie záwżdy o tho vſtáwicżnie prácuie/
38:
áby miedzy narodem
39:
ludzkim wichrzył á ná złe przywiodł/ winſzował też s ſwoiey ſtrony narodowi
40:
ludzkiemu w ty ſłowá.
41:
Ty Kſięże cudzołoż.
42:
[Ty] Rycerzu drapież.
43:
[Ty] Kmieciu wierz w cżáry á bądź báłwochwálcá.
44:
A ták niewiem cżyie thu winſzowánie v potomkow Noego w więtſzey mocy
45:
zoſtáło/ álbo ſie bárziey rozmogło.
46:
Swięty Ambroży piſze o winie/ iż gdyć miſtrzowi ſwemu napirwſzemu wino
47:
nie przepuśćiło/ á ku wſtydu wiecżnemu go przywiodło/ á coż dziſieyſzego
48:
Bachá iáko nie ma zbłaźnić gdy ſie vpije. Poetowie piſáli/ iż Liberius/ tho
49:
ieſt/ Bachus napirwey wino wynálazł/ tu ſia iáwnie okazáło ná Noim/ iż ſie
50:
omylili ná
Liberius.

51:
Liberiuſie/ przypiſáli mu to iż ie pijał dobrze.
52:
Miał Noe ſynow więcey po potopie/ o ktorych piſze Berozus/ miedzy ktoremi/
53:
był Ionichus/ ktory ſie vrodził trzeciego roku gdy wyſzedł Noe z okrętu/
54:
ktorego Moiżeſz w ſwiętym piſmie opuśćił. O tym piſzą iż był mąż wielkiego
Ionichus.

55:
vcżenia/ y Aſtronom niepoſpolity/ ktory napirwey biegow niebieſkich ſpráwę
56:
obacżył/ przez ktorą przeźrzał y náucżył wſchod y zachod cżterzech przednieyſzych
57:
kroleſtw ná ſwiecie/
58:
iáko ſynowie Chámowi w Aſyriey napirwey/ á po
59:
nich ſynowie Semowi w Perſyey y w Greciey/ potym ſynowie Iápetu4owi w
60:
Egipcie mieli pánowáć/ ktoremu był ociec Noe cżęśći zyemie nie náznácżył/
61:
iedno dáry dał/ á za nimi ſzedł do zyemie Ethán/ á tám pánuiąc wielki lud poſtánowił/ á miáſto im záłożył Heliopolis/ to ieſt/ ſlonecżne miáſto/ do ktorego


strona: 6v

1:
ſynowie Iafetowi przychodzili/ ludzye známienići/ miáſto ná pámiátkę Stryiá
2:
ſwego záłożyli rzecżone Ionicho.
Ionicho/

3:
Iego też był vcżniem Niemrot Gigás
4:
álbo Sáturnus/ ktorego náucżył y drogę podał iáko nadewſzytkim narodem
5:
Chámowym panowáć miał. Miał ſyná Ionikus Kozdron imieniem/ od ktorego
6:
poſzedł krol walecżny Subſyrſádebeth/
Kozdron. Subſyrſadebeth

7:
ktory ſześćdzyeſiąt y ſiedḿ miaſt
8:
napirwey przewroćił/ od rzeki Eufráten áż do Edroeſan/ w wſzytkę Indią
9:
ſprzechodził.
10:
Snádne obacżenya potomſthwá Noego
11:
przez tę Figurę.
12:
Noego ſynowie przednieyſzy Sem ſthárſzy/ miał thy ſyny. Elám od ktorego wezwáni Elámite. Aſſur od ktorego Aſſyria wezwaná. Arfáxát miał ſyná Sale. Heber Falek Reu Saruch Naor Aháre Abráám Izáák/ Izmáel/ Naor Hus/ Chámuel/ Iedlaf/ Bátuel s ktorego Rebeká.
13:
Aram - Loth. Iektán ktorego ſynowie Elmodat/ Zaleff/ Aſſamrot/ Lare/ Adorám/ Vzal/ Deklá/ Hebál/ Abimáel/ Sabá/ Offir/ Ewilá/ Iobáb/ Lud od ktorego Lidia kroleſtwo.
14:
Arám/ ſynowie iego Hus/ od ktorego zyemiá Hus wezwaná/ s ktorey potym wyſzedł Loth, Hul Getter Meſrá Chám ſyn Noego miał ſyny. Chus/ ktorego ſynowie - Niemrot/ Sabá/ Ewilá/ Sábathá/ Regmá/ ktorego ſynowie Sabá/ Dodán/ Sábatácá/ Miſrái/ ſynowie iego Ludim/ Anánim/ Labim/ Neptum/ Ferráſim Káſluim s tych poſzli Filiſtynowie. Phut/ Chánáán/ od ktorego poſzli ſynowie - Sydon/ Etheus/ Iebuzeus/ Amoreus/ Gergezen/
15:
Eweus/Archáeus/ Syeus/ Arydus/Zámáreus/ s tych ſie narod Kánáneyſki roſpłodził. Iafet ſyn Noego miał ſyny. Gomer miał ſyny Aſcenes/ Ryffat/ Togormá/ Magog/ Median/ Iáwan miał ſyny Heliſſá/ Tárſis/ Cetym/ Dodánin/ Tubál/ Mozuch/ Ionikus po potopie ſie vrodził/ miał ſyná Kozdron/ od ktorego Subſyrſádebeth.
16:
SEm ſtárſzy ſyn Noego/ od ktorego Pan Kriſtus poſzedł/
17:
doſtał kráiny ná wſchod Słońcá w Syriey/ gdzye zálożył miáſto Sálem/
18:
to ieſt/ Ieruzálem/ á ſtąd go drudzy zową Melchiſedek/ to ieſt/
19:
naywyzſzy Kapłan y Krol/ bo od niego ſzłá pirworodność nákápłany áż do
20:
Aroná/ ktorzy ludzyem dawáli b łogoſłáwieńſtwá w potráwach y w inych rzecżach
21:
á bráli zá tho pirworodne rzecży/ ktore błogoſłáwieńſtwi był potym
22:
ſtráćił Ezau przez potráwę/
23:
[Melchiſedek.]

24:
iáko o tym będzye niżey.
25:



strona: 7

Kſięgi pirwſze
1:

2:
A ták gdy był nawyzſzym
3:
kápłanem/ ofiárował napirwey Pánu bogu chleb y wino/ známionuiąc w tym
4:
pod záſloną Kryſtuſá/ á s tego przykłádu Abráám iáko práwy kápłan pocżął
5:
dzyeſięćiny Pánu Bogu ofiárowáć. Miał ſześć ſynow/ s ktorych cżterzey známienitſzy.
6:
Pirwſzy Elám/ od ktorego Elámitowie y Perſowie poſzli. Wtory ſyn
7:
Aſſur/ od ktorego wezwaná kráiná Aſſyria/
8:
Elám.

9:

10:
Aſſur.

11:
ten záłożył miáſto Niniwen
12:
w Aſſyriey/ ábowiem był vciekł przed Niemrotem do nieznáiomey zyemie/
13:
gdzye potym
14:
Niniwen.

15:
od iego imiieniá wezwaná ſſyria. Przycżyná byłá zbieżenia iego
16:
z zyemie Sennár/ iż niechciał z Niemrotem wieże Babel budowáć/ áni ogniá
17:
zá Bogá chwalić iáko Niemrot przykazał. Trzeći Arám/ od ktorego poſzli
18:
Syriycżycy Dámáſceni.
19:

20:
Arám.

21:
Ten záſię miał cżterzech ſynow/ Hus/ Hul/ Getel/
22:
Merſán. Cżwarty ſyn Semow Arfáxát/ ktory ſie vrodzil po potopie we trzynaſcie
23:
lat/ od tego Pan Kryſtus poſzedł/ od tego theż idą Káldei. Miał ſyná
24:
Arfáxát Sale/ od Sale Heber/ á od tego Zydzi idą. Od Heberá Fálek y Iektán/
25:
Od Fáleká poſzedł Reu/
Arfáxát. Rodzay Kriſtuſow.

26:
od Reá Zaruch/ od Zaruchá Naor/
27:
od Naorá
28:
Tares/ od Tareſá Abráám dzyſiąty potomek Noego/ ktorego był ieſzcże Abráám
29:
zaſtał ná ſwiecie.
30:
CHám śrzedni ſyn Noego Afrikę trzymał/ ſynow miał cżterzech.
31:
Pirwſzy Hus/ od ktorego idą Murzynowie y Niemrot álbo Sáturnus/
32:
ktory Bogu ſie przećiwiąc wieżę ſtáwił Babel.
33:
Wtory ſyn Mizráin/
34:
od ktorego Egipcżycy. Chánáán trzeći ſyn/ od ktorego idą Chánáneycżykowie
35:
żydowie. Phut cżwarty ſyn dzyerżał
Chámowi ſynowie.

36:
Libią w Africe/ przeto wezwaná
37:
Phutenſis.
38:
Chámow narod nigdy pogańſtwá nie wyſzedł przez złe winſzowánie
39:
oycowſkie/ iż nie zákrył oycá pijánego.
40:
YAfet młodſzy ſyn Noego/ ná zachod ſłońcá y ná pułnocy w
41:
Europie ſzyroko pánował/ á ten ieſt náſz ociec Krześćiánſki/ á dla tego
42:
imię iego bywa cżciono ták v Poetow iáko v Hiſtorykow/ á zwáli go
43:
Iápetus. Miał ſynow dwánaſcie/ miedzy ktoremi był Iáwan álbo Iaon/ od
44:
tego idą Grekowie/ ktore ieſzcże y dziś Iones zowiemy/ tego też zwáli Láćinnicy
45:
Ianum á málowáli o dwu twarzach/ iż od niego poſzli
Iáwan.

46:
Grekowie y Láćinnicy.
47:
Ten Iáwan miał ſynow więcey/ byl Eliſſá/ Dodánin s ktorych Eloes
48:
álbo Holás/ ći ſą przodkowie Greccy: Był też Tárſus od ktorego Tárſy y Tárſya
49:
wezwana. Gomer Iáfetow ſyn drugi/ od ktorego idą Niemcy y Cymbrowie.
50:
Magog/ od ktorego idą Tátárowie/ Turcy/ Párty/ y ich żony Amázones.
51:
Mezech/ od ktorego Moſkwá y wſzyſcy Słowacy. Iáſcená/ od tego idą Włoſzy
52:
y ći ktorzy im przylegli. Tyrás od ktorego Tyrenſes/ potym Trácia wezwána/
53:
dziś Turcy poſiedli
Eliſſá. Tárſus. Gomer. Magog. Mozech. iáſcená. Tyrás.

54:
O wieży Babel á rozdzyeleniu ięzykow. NIemrot z narodu Gigántow/ ktorego drudzy zową Sáturnus/
55:
ſyn Chuſow/ ſyná Chámowego/ przez ſpráwę á náukę Striyá ſwego Ionikuſá/ napirwey v Bábiloncżykow pocżął pánowáć/ przez chytrość ſwoię á vćiśnienie ludzi/ námowiwſzyk ſobie Iektaná s potomſtwá Semowego/ drugiego też s potomſtwá Iápetuſowego. Ci trzey wſzytkiemu potomſtwu Noego ná ten cżás roſkázowáli. Przyſzedſzy ná polá Sennár záłożył miáſtá Arád/ Arkád/ Kálámne/ y Bábilon.
56:
A gdy ſie ći trzey zyecháli ná polá Sennár w wielkośći ludu/ wpadł Niemrot w pychę y vcżynił do wſzytkich rzecż táką Bogu przećiwną/ áby żadny ſzcżęſcia 4wego Bogu nie przypiſował iedno ſwoiey ſpráwie á mocy/ s tey przycżyny ten przewrotny cżłowiek wiele ludzi zwiodł ſwą zdrádliwą á bluźniwą


strona: 7v

1:
mową ná ſwoię ſtronę/ też y ogień niektore przez przypędzenie/ niektore łágodną mową námowił chwalić. Przeto go ſwięte piſmo zowie gruby łowiec przed Bogiem dla obciążenia ludzkiego.
2:
Smiał ſie też kuśić mśćić ſie ludzkich krzywd ná Bogu: Przeto/ boiąc ſie plagi potopu drugi raz od Bogá/ rzekł ku drugim: Podźmy nádzyáłaymy cegły á w piecu vpalim/ będzyem wieżę ſtáwić pod ſáme niebo. Ktorą gdy pocżęli ſtáwić/ wnet Pan Bog ich pychę w poſromocenie obroćił/ iż ći miſtrzowie/ ktorych ſie było ze wſzytkiego ſwiátá náſzło 72. mowiąc przed tym wſzyſcy iednym ięzykiem Káldeyſkim// pobłądzili około roboty/ nie rozumieiąc ieden drugiego mowie cżego komu było potrzebá á ták rozeſzli ſie nie wiedząc dáley co cżynić. Niemrot iáko pirwey przez ſwoię mowę pánował/ ták potym przez mowę vpadł gdy nakład vcżynił/
3:
á niewiedzyał co dáley mowić/ gdyż mu żadny nie rozumiał áni ieden drugiemu/ tylko káżdy ſobie/ Przeto tha wieżá przezwána Babel/ to ieſt zámieſzánie/ iż ſie ich ięzyk zámieſzał/ gdy s káżdego iednego ſłowá ſiedḿdzyeſiąt ſłow powſtáło/ to ieſt lehem chleb po Zydowſku/ káżdy inácżey ſwoim ięzykiem miánował/ Syriani láhmá/ Grekowie arten/ Niemcy brot/ Słowacy chleb/
Rozdzyał ięzykow.

4:
Serbowie kruch/ Liflánći meyſſe/ Fráncuzowie álbo Galli Páin/
5:
Węgrzy kineer/ Indowie chol/ Turcy ethmek/ Wołoſzy pin/ Anglicy bred/ Litwá donos/ y drudzy tákież z inych narodow inácżey káżdą rzecż zwáli. Potym Niemrot z lekkoſcią ſzedł do Perſiey/ á tám ludzi ogniá báłwochwálſkiego náucżył chwalić. Przeto zwáli ſłońce bogá niebieſkiego/ á ogień bogá zyemnego. Vciekł potym do Włoch Niemrot álbo Sáturnus wzyąwſzy ſyná Kámeſá s ſobą/ záłożył miáſtecżko Chámeſá od ſyná ſwego gdzye dziś Rzym/ iáko będzye niżey o Sáturnuſie/ á tám ludzi náucżył robić około roley.
6:
potym go chwalili zá iednego ſwiętego Włoſzy/ iáko będzye o tym ná ſwoimmieyſcu.
7:
Sybillá o wieży Babel powiedá/ gdy iednym ięzykiem ludzye mowili ná ſwiecie/ niektorzy wieże ſtáwili wyſoką iákoby po niey chcieli do niebá wniść/ ále bogowie wiátry puśćili á wieżę przewroćili/ y głos káżdemu inákſzy rozdzielili/ przeto Babel rzecżoná. Potym Semiramis Bábilonią ochędożyłá wielkim nakłádem.
8:
HEber ſyn Sale od ktorego idą Zydowie/ ten nigdy nie był poſłuſzen w tym błędzye Niemrotá/ przeto záwżdy w iego domu ſłudzy byli prawdziwi Boży/ y ięzyk iego Zydowſki ná mieyſcu zoſtał/ ále inych po rozmáitch kráinach ſwiátá ſie rosſzedł. A ták Niemrot napirwey pánował w Babel/ po nim ſyn iego Aſſur/ nie ten co Niniwen záłożył álbo w Káldeiey pánował/ bo ten był s potomſtwá Semowego/ ále ſyn Niemrotow od Aſſyriey miánowány Aſſur wtory/ od ktorego poſzedł Belus od ktorego Ninus.
9:
BElus potomek Niemrotow pánował w Bábiloniey ſiedḿdzyeſiąt y pięć lat/ po iego śmierći ſyn Ninus napirwſze báłwochwálſtwo wymyſlił przez obrázy/ gdy kazał obraz ná iego grobie do ſłupá záwieśić/ y


strona: 8

Wiek wtory.
1:
práwo dał mocne kto ſie do niego vciecże by nagorſzą rzecż vcżynił/
Pirwſza modłá.

2:
miał być wolen. Stey przycżyny lud proſty onemu obrázowi wielkie cżći wyrządzał y ofiáry cżynił przez długie cżáſy/ áż go potym Merkuriuſzem przezwáli.
Merkuryuſz.

3:
Potym to w obycżay weſzło/ gdy kto możny vmárł/ obraz z modłą mu poſtáwiono v grobu/ co dáley to bárzyey ſie tá pokuſá ná ſwiecie rozmagáłá/ iákoż rozmáitość ięzykow ſwiát rozſzyrzyłá/ ták też rozmáite przezwiſká cżártá miánowáły. Abowiem niektorzy tan obraz w ktorym cżárt ſiedzyał zwáli Belus/ drudzy Báál/ drudzy Behel/ drudzy Báháláim/ drudzy Belfegor/ drudzy Belzebub. Ten to potym báłwan Dániel ſkáźił/ gdy był do Bábilonu z drugimi Zydi prziwiedzion/ o cżym ſtoi w piſmie s. w oſtátnim káp. Dánielowym.
4:
ZOroáſtres krol Boktryáńſki/ ktorego drudzy mnimáią być Chámá Noego ſyná/ ten ſkoro ſie vrodził iął ſie śmiać nád przyrodzenie/ gdyż ine dzyeći płácżą národziwſzy ſie. Był vcżony ták iż then napirwey drogi podał ku wyzwolonym náukam. Ten też napirwey wynálazł cżárnokſięſtwo/ iego poddáni drapieſtwem ſie záwżdy żywili iáko dziś Tátárowie/ przeto potym od Ninuſá poráżon y zábit. Kſięgi iego popalono niektore/ w ktorych Bogá ták wykłádał (iáko Euzebius Ceſárſki piſze>
Wykład Bogá.

5:
Bog ma głowę iáſtrzębią/ wſzytki rzecży ſkáżone ná zyemi ſą/ on ieſt wiecżny ná niebie/ nigdy ſie nie rodził/ ſobie rowny y podobny/ wſzytkich ſkárbow foritarz/ ná dáry niedbáiąc/ ociec práwá/ przez náuki vcżony/ ſwiętego przyrodzenia miſtrz iedyny/ nalepſzy/ namędrſzy/ y naſpráwiedliwſzy nádewſzytki rzecży.
6:
O dziwnych narodzyech ludzi. Yáko rozmáitość ięzykow ſwiátu Pan Bog racżył rozdáć ná zyemi/ ták też y rozmáitość oſob żywych ná nim mieć racżył/ niektore cudne niektore żádne/
7:
niektore z dáry drugie bez dárow/ niektore zdrowe á drugie chore według woley ſwey/ áby káżdy bacżył iego moc iż on wſzytkim władnie/ ták ná niebie iáko ná zyemi y w morzu/ ten dziwny narod po potopie ſie od ludzi niektory wyrodził/ niektorzy też od źwirząt/ niektorzy z morſkich ryb.
8:
Sátyry ludzye leśni w gorach álbo w wielkich leſiech bywáią/ ták prętcy iż go żadna rzecż nie vgoni áż ſie ſtárzeie álbo chori będzie/
9:
nágo chodzą/ z źwirzem żywą/ koſmáći/ mowy żadney nie máią/ tylko iáko małpy krzykáią.
10:
Androgine ſą w Africe/ ktorzy oboie przyrodzenie máią á ſpołu ſie mieſzáią/ máią práwe pierśi męſzcżyznie á lewe żeńſkie/ Hermofrodite.
11:
Arymáſpi/ w Tátárſkich kráinach ſie rodzą/ ći ná cżele iedno oko miewáią/ á záwżdy walcżą z Gryfy o złoto y perły.
12:
Aſtromi/ w Indiey ſą nie máiąc zadnych vſt/ nie iedzą áni piją/ tylko przez nos dychánim żywą/ á s chroſtu zákrycie máią.
13:
Celenofagi/ ſą w Kármániey/ ći iedno żołwie iedzą/ á z rybich ſkor zákrycie miewáią.
14:
Tánefi/ nád morzem pułnocnym ſą/ ći wielkie vſzy máią thák iż wſzytek ſie imi zákrywa.
15:
Hippopodes/ nád morzem Tátárſkim Oceanem/ ći máią głowy cżłowiecże/ á nogi zádnie y przednie końſkie.
16:
Neury/ theż w Tátárſkich kráinach ludzye/ co ſie ná cżás w wilki przemieniáią/ zá Bogá Márſá chwalą/ á ſzáble y namioty zá obrázy poſwiącáią/ á ludzi ofiáruią.
17:
Pigmei/ ſą w Indiey ludzye máluſkiey vrody y nie długo trwáią/ niewiáſty piątego roku rodzą á oſmego ſie ſtárzeią/ walcżą z żoraẃmi o żywność/ ná bárániech álbo kozłach ieżdzą/ ſtrzeláią z łukow ná żorawie.
18:
Cyklopes álbo Gigántes/ ludzye wielcy iáko Obrzymowie/ ći byli w Syciliey pod gorą Etną/ ći też iedno oko w ciele miewáli/ o ktorych Vergili piſał.
19:
Scyryte/ miedzy Tátáry ludzye bez vſzu/ tylko dzyurki miáſto vſzu máią.
20:
Troglodite/ w Afryce/ ći w ſkáłach mieſzkáią á węże iedzą.
21:
Kámbales/ ći ludzkie mięſo iedzą. Mántikorá/ w Indiey/ máiąc trzy rzędy zębow/ twarz cżłowiecżą á ciáło Lwie.
22:
Monokuli/ ludzye z wielkimi nogámi ták iż ſie wſzytek záſłoni od ſłońcá ſtopą. Wiele inych dziwow álbo wyrodkow od ludzi ná ſwiecie/ zwłaſzcżá w Afryce/ Indiey/ á Scytiey/ co niektorzy ze pſiemi głowámi/ niektorz bez głow/ niektorzy co w pierſiach gębá á ná rámieniu ocży/ niektorzy o dwu oblicżu/ á wſzákże (iáko Auguſtin ſwięty piſze) co ich kolwiek ieſt podobnych cżłowieku/ wſzyſcychmy od iednego oycá poſzli.
23:
O Egipcie y Scytiey.
24:
KRoleſtwo Egipſkie w Afryce/ po Aſſyriey ná ten cżás miedzy inemi ná ſwiecie zá cżáſu Reu Albo Rágau ſyná Faletowego nalepiey roſło y ſzyrzyło ſie/ w ktorym napirwey Sores pánował/ tego potym Tánáo krol Tátárſki poráźił. Drudzy piſzą iż Chámezys trzeći potomek Chámow thám napirwey pánował/ po nimMenán
Sores. Tánáo. Menán.

25:
ktory iuż vcżył ludzi bogi chwalić y modły cżynić. Ale zá cżáſu Abráámá pánowáli w Egipcie Thebei od miáſtá Thebe/ álbo Heliopolis rzecżeni.
26:
Po tych záſię pánował Fárao krol/ od tego miáſtá Fares byli rzecżeni krolowie Egipſcy Fáráonowie. Zá cżáſu Iozefá żydá gdy przyſzedł do Egiptu/ pánował w Egipcie krol Fárao Amazys/ potym Fárao Memfres/ potym Chenchres/ zá tego Moiżeſz wywiodł lud żydowſki z Egiptu/ potym Areus/ Remezes/ Monopes etc. to byli Fáráonowie wſzytko. Cżáſu krolá Sálomoná krolował Smerdes/ drudzy po nim áż do AmAzym drugiego/ ktory Rzecżpoſpolitą y práwá Egipcżánom vſtáwił/ ták iż y Solon Grek y Włoſzy wiele iego praw náſládowáli.
27:
Ieſt też Egipt ná ſwiecie miedzy inemi kroleſtwy obfitſzy w pożytki/ ták iż gi ſtodołą wſzytkiego ſwiátá zwáli/ á to gi ktemu ſpráwuie rzeká Nylus/ ktora przezeń idzye y wylewa ná ſwe cżáſy/ á tym zyemię Egipſką nád ine rodzáyną cżyni.Ieſt też Egipt miedzy inemi kroleſtwy ná ſwiecie ludnieyſzy/ ábowiem thám niewiáſty ták ſą płodne iż rzadka ktoraby iedno dzyecię miáłá przy porodzeniu/ ále dwoie rázem/ troie/ cżworo/ y chowáią ſie dobrze/ á oſmego mieſiącá rodzą/ gdzyeby v nas bez ſzkody nie mogłá być.
28:
W Egipcie napirwey wymyſlono ſiać y oráć przez niewiáſtę Ceres po Grecku Izydis/ ktora miáłá brátá y mężá Ozyrym/ tá
Izydis. Ozyrim.

29:
napirwey vkazáłá im ſpráwę około roley y chleb piec nálázſzy zboże/ ktore ſie ſámo pirwey bez prace po troſze płodziło. S tey przycżyny y Włoſzy y Grekowie chwalili ią zá iednę boginią/ y koſcioły iey ſtáwiáli. Mienią też być w Egipcie napirwey ludu wielkiemu ſie rozmoc. Przeto był ſpor miedzy Egipciány á Scyty álbo Tátáry/ o ſtárodawnośći ſwoiey:
30:
Egipciánie dowodzili tym iż v nich kráiná ciepleyſza/ przeto rychley oſchłá po powodzi/ á gdzye kto widzi zyemię ſuchą tám bieży z rádoſcią po poſtráchu wielkim/ á tám mieſzka nie śmieiąc ſie dáley wychylić/ Ale Scytia leży w źimnym á niepogodnym kráiu ná pułnocy/ tám nie mogłá rychło wodá opáść/ przeto ludzye nie mogli w niey ták iawno być iáko w Egipcie. Scitowie też przećiw temu záſię mowili: Acż v nas kráiná źimna á mokra/ ále wyzſzey leży nád Egipt/
Scytowie.

31:
znáki tego ſą/ iż rzeki ktore idą s Scytiey ku południu płyną/ wſzytki wpadáią iedny w morze Hirkáńſkie/ drugie w Pontſkie/


strona: 9

Wiek wtory
1:
drugie w Káſpiyſkie/ á Egipt ná południe leży/ przeto Egipt niżey leży niż Scytia/ á gdzye wyzſze mieyſce tám ſie rychley zyemiá vkaże/ á gdzye zyemię ſuchą nápirwey po powodzi ludzki narod widzyał tám bieżał ták ludzye iáko źwirzętá. Náydowáli to vcżeni ludzye/ iż w Scytiey ná wſchod ſłońcá y ná pułnocy naſtárſzy ludzye ná ſwiecie/
2:
á tám był záſzedł ſyn Iafetow po potopie Magog/ od ktorego idą Tátárowie s Turki/ s Párty/ z Hirkany/ ten narod potym wzyął obrzeſzkę od Hizmáelá ſyná Abrámowego przez Máchometá/ iáko o tym będzye niżey.
3:
Mieli w ſobie iedny obycżáie dobre krolowie Egiptu ná ten cżás/ ták iż ich rozumu á náuki wſzytek ſwiát náſládował/ ábowiem krolowie przerzecżeni á zwłaſzcżá Amázys wtory y drudzy po nim nie chowáli ná dworze ſwoim żadnego ſługi ktoryby był cżego oſobnego nie vmiał/
4:
ták wolni/ kupni/ iáko kápłani/ bądź te w rycerſkich rzecżach/ bądź w náukach/ tákież w rzemieſlech/ y inych rzecżach roſtropnych/ ábowiem máiąc káżdy krol tákie ludzi vcżone á przkłádne záwżdy przed ocżymá ſwemi/ łácno przez ich przykład/ náukę/ y obycżáie/ tákież y wyſtrzegánie będzye odwrocon od ſkázy ſzkodliwey kroleſtwu y iego oſobie.
Bronia korupcyey.

5:
Abowiem ludzkie przyrodzenie ták mdłe ieſt/ iż łácno vpádnie w zbytek ſzkodliwy/ ieſli go rozumem ſwoim álbo ludzkim kto nie podeprze/ álbo záſię ieſli kto ma ſługi ſwoim obycżáiem ſkáżonym rowne/ ſnádnie wſzyſcy zginą. Z drugiey ſtrony záſię mieli obycżáie złe przećiw Bogu krolowie Egipſcy/ iż báłwochwálſtwo záwſze v nich nawiętſze było niż gdzye ná ſwiecie/ cokolwiek ieſt wymyſlono ná ſwiecie około vbiorow ſłupow/ obrázow/ y inych modlarſtw/ wſzytki od nich przodek wzyęły.
Obycżaye ſzkodliwe.

6:
Memfis álbo Alkáir álbo Aldzir drudzy zową/ miſto wielkie y głowá kroleſtwá Egipſkiego/ tego cżáſu było záłożono y wymierzono ná ſto y pięćdzyeſiąt ſtáian w koło w mieyſcu przyrodzonym á przyſtoynym/
Memfis.

7:
od Ogiellá krolá Egipſkiego/ nád rzeką Nyluſem/ á od cory ſwoiey w ktorey ſie kochał Memfis/ przezwał miáſto iey imieniem/ támże też od morzá dał vſypáć groble wielkie á wyſokie broniąc od ſzkod morſkich nawáłnośći/ z drugiey ſtrony ma iezyoro wielkie/ kthore cżyni obronę miáſtu.
8:
Potym drudzy krolowie opuśćiwſzy Thebe gdzye pirwey mieſzkáli/ tám ſie przenieſli/ á káżdy z nich co oſobnego tám poſtáwić dał/ przeto przezwáli drugą Bábilonią y Kairem. Tám też
Kair.

9:
potym ludzye vcżeni chodzili ze wſzytkiego ſwiátá vcżyć ſie w náukach gwiazdárſkich y modlárſtwam rozmáitym/ bo tám ty rzecży napirwey powſtáły. Piſze ieronim s. iż Pláto y Pitágorás tám byli przyſzli ſłucháć prorokow Egipſkich/ ktorzy mnimáli być Bogá ſłońce y mieſiąc.
Plato. Pitágorás.

10:
Syrofánes Hetman Egipſki napirwey báłwochwálſkie kápłany vſtáwił bez żon. Gdy mu
Syrofánes.

11:
ſyn vmárł ná pámiątkę iego zbudował mu koſcioł w ktorym obraz iego poſtáwił/ do ktorego theż y kápłany ſpoſobił/ áby tám wiecżnie mieſzkáli bez żeńſkiego narodu. Tám będąc w oſobnośći vcżyli ſie cżárnokſięſtwu przez káráktery álbo
Obrázy ſkąd. Cżárnokſięſtwá.

12:
ſlowá Káldeyſkie/ gdzye potym ludzyem dawáli ná ich pytánie odpowiedzi przez obrázy/
13:
potym tho weſzło v Pogánow w obycżay/ iż obrázy y kſiężą ſwięcono ſwoim obycżáiem.
14:
Práwá Egipskich ludzi tákie były/ zwłaſzcżá zá krolá Bábáriuſzá gdy dwá mieli ſpráwę przed ſądem/ ná ſpiſku ią dawali Sędziemu/ ták powodna ſtroná iáko y obwiniona/ á to dla tego iż drugi rzewniwego przyrodzenia będąc/ przed płácżem ſwey rzecży nie będzye mogł powiedzyeć/ ſnádniey mu przydzye nápiſáć powoli á przed ſądem cżytáć. Dopuſzcżał thego ſąd obiemá ſtronam do kilá rázow cżynić/ áby ſłuſznie obacżyli rzecż ich/ potym według bacżenia ſkazánia
15:
Złodzyei żadnych nie tráćili mowiąc/ niepodobna rzecż cżłowieku być ná ſwiecie ktoryby nie
Złodzyeyſtwo.

16:
kradł/ nie tylko inemu


strona: 9v

Kſięgi pirwſze
1:
ále y ſobie/ to ieſt/ gdy co przez ſwoy głupi rozum ſtráći álbo prze leniwość nie nábędzie/ ſobie to vkrádnie. Tákże ten obycżay bywał/ kto miał wolą kráść/ obiawiał ſie ſtárſzemu z duchownych y dał ſie wpiſáć w reyeſtr/ á gdy co kędy vkradł/ miał przynieść pod gárdłem do onego ſtárſzego z duchownych/
2:
tám mu cżwartą cżęść vdzyelił on duchowny z oney kradzyeżey/ á trzy cżęśći poſłał záſię onemu komu vkradł/ áby káżdy ſtrzegł ſwey rzecży pilne. A ieſli złodzyeiá vłápił kto kiedy kradł/ miał go wydáć ná poſpolitą robotę/ tácy ſypáli wáły/ mury robili y ine rzecży. Ieſli kto zábił kogo/ gárdło miał dáć káżdy tháki. Ieſli krzywoprzyſiągł/ gárdłem tho zápłáćił/ wywodząc to iż táki dwá rázy grzeſzy przećiw Bogu y przećiw cżłowieku zgwałcenim wiáry.
3:
Podrożny cżlowiek gdyby nádſzedł kogo áno go biją álbo zábito á nie obronił go ieſli mogł/ winien gárdło dáć zá zábitego/ ieſli złocżyńcow nie doſtał.O cudzołoſtwo męſzcżyzny karano wáłáſzeniem/ á niewiáſty gárdłem iáko ty ktore troię winę przepadáły/ to ieſt/ płod tym zárażáiąc/ mężá zdradzáiąc/ wiárą wzgardzáiąc. Ktory nieprzyiaćielom táiemnice wydawał/ ięzyk mu vrzniono. muzyki wſzelakiey ták ſpiewánia iáko piſkánia zákazowano/wywodząc to iż przez to ludzye niewieſcieią/ á w pracy teſkniwi/ y złych ſerc bywáią ku potrzebie woienney.
4:
Bękárći ták ważni máią byż iáko y wlaſni/ wywodząc to tym iż ſyn káżdy nie powinien zá oycowſki wyſtępek ćirpieć álbo mácierzyńſki. Kápłani ch tylko o iedney żenie być powinni/ ále ini ludzye ile ich ktory chciał mieć wolno było. Kápłani też ludzi nie lecżyli pod gárdłem/ iedno ći ktore ná tho obrano według piſánych lekarſtw/ gdzyeby przez piſánych lekarſtw kto lecżył á w thym chory vmárł/ gárdło miał dáć lekarz. Był też ten obycżay/ iż też káżda oſoba męſzcżyznia byłá popiſana w kſięgi krolewſkie/ cżym ſie kto obchodził á iáko ſie ſpráwował ná ſwym goſpodárſtwie.
5:
O inych kroloch Egipſkich/ ktorzy byli cżáſu Alexándrá wielkiego y po nim/ będzye ná ſwym mieyſcu nápiſano.
6:
Rozdzyał trzeći kſiąg pirwſzych o cżterzech Monárchiach/ á Monárchia ſie rozumie ieden Pan álbo ſprawcá przednieyſzy ná ſwiecie/ zowiem to poſpolicie Ceſárſtwem.
7:
GDy iuż Pan Bog widzyał lud mnożyć ſie dzyeń
8:
odedniá ná ſwiecie/ byłá to iego wola/ áby zwirzchność albo
9:
przełożeńſtwo nad ludem poſpolitym byłá vſtáwioná/ iákoby
10:
oni lud ſwoy w ſpráwie dobrey rządzili/ to ieſt w chędogośći
11:
w ſpráwiedliwośći/ y w kárnośći. O ktorych ſpráwach Dá-
12:
niel Prorok w piſmie s. piſze przez obiáwienie Boſkie dwoiá-
13:
kim obycżáiem.
Dániel Prorok.

14:
Napirwey pod poſtáwą wielkiego mężá álbo ſłupá/ ktorego
15:
głowá byłá złota/ pierśi ſrebrne/ żywot miedzyány/ goleni żelázne. Wykłádá
16:
to widzenie Dániel o cżterzech Monárchiach/ to ieſt/ o ſpráwach przednich ná
17:
ſwiećie. Głowá złota známionuie Monárchią pirwſzą Aſſyriyſką/ w ktorey na-
18:
pirwey pánował Ninus. Srebrne pierśi Perſką/ w ktorey Cyrus pánował.
19:
Zywot miedzyány Grecką/ gdzye pánował Alexánder wielki. Goleni żelázne
20:
Rzymſką/ gdzye Rzecżpoſpolita pánowáłá. Nogi gliniáne y żelázne známionu-
21:
ią dziſieyſzą ſpráwę Rzymſką y ſłábą y krzepką iákoby nieuſtáwicżną/ ktory
22:
ſłup/ kámień z niebá (to ieſt Kryſtus - opoká) gdy ſpádnie roſtrąći a w niwecż
23:
obroći.
Dániel w vij.ká.
Ninus.

24:
Drugim obycżáiem było obiáwiono Dánielowi Prorokowi pod poſtá=
25:
wą źwirzęcą/ Lwice/ PArdá/ y Niedźwiedzyá. Lwicá známionowáłá moc A=
26:
ſſyriyſk przez Aſſurá/ Niedźwiedź Perſką/ Párdus Grecką przez Alexándrá


strona: 10

Wiek trzeći.
1:
Liſt 10.
2:
wielkiego. Cżwarte źwirzę známionuie Monárchią Rzymſką/ nád Rzymſkie ie
3:
ſzcże pod zákryćim náznácżył powſtáć drugie kroleſtwo okrutnośći pełne.
4:
kto=
5:
ry nowy zakon vſtáwi przećiw ſłowu Bożemu/ toieſt MAchometá
6:
s Turki. Thu możem pobacżyć ták z Hiſtoriy iáko s piſmá ſwiętego rychłe ſkońcżenie
7:
ſwiátá.
8:
Pirwſza Monárchia.
9:
PIrwſza Monárchia byłá v Káldeycżykow/ v ktorych
10:
napirwey krolował Niemrot potomek Chámow/ ácżkolwiek był
11:
Noe vmiłował ſyná Chámá/ ále iż pośmiech z oycá vdzyáłał nie
12:
zákrył go// przeto Pan Bog s potomſtwá iego zwirzchność odiął
13:
y
14:
błogoſłáwieńſtwo/ iż nie długo był ná tym áni żadny s tego rodu
15:
potym/ bo wnet przyſzło do Aſſurá od Niemrotá/ ktory Aſſur Niniwen záło=
16:
żył/ á od tego powſtáli y wezwáni Aſſyriani/ y Bábilonią poſiedli.
Niemroth Káldeyſki krol. Aſſur Káldeyſki krol.

17:
Wiele kro=
18:
low było w tey to Monárchiey Káldeyſkiey/ ktorzy nie byli godni tego áby co
19:
o nich piſano/
20:
ábowiem zágáśiwſzy ſłowo Boże/ do báłwochwálſtwá ſie rzu=
21:
ćili/ áż do Abráámá/ do ktorego ſie ten wiek ściągał.
22:
Thego cżáſu Tánáo krol Tátárſki pirwſzy ná wſchod ſłońcá pánował/ od
23:
ktorego rzeká wezwaná Tánáis/ to ieſt Wolhá.
24:
Thego też cżáſu Tuiſkon krol Niemiecki Sármáty ſpráwował.
25:
Trzeći wiek ſwiátá pocżyna ſie od Abrámá do Dawidá/ ieſt lat 832. według niektorych lat 942.
26:
ROku od pocżątku ſwiátá według ſiedmidzyeſiąt wykłádácżow/ Bedy/ y Orozyuſza 3184. według niektorych 3034. wedlug żydow tylko 1548.
27:
według Káryoná 2000. vrodził ſie Abráám ſyn Tare w Káldeiey Pátriárchá pirwſzy żydowſki/ zá cżáſu Ninuſá krolá Aſſyriyſkiego/ pánowánia iego látá 42.
28:
Gdy ſie ſkońcżyłá Káldeyſka Monárchiá przyſzłá do
29:
Aſſyrianow/ ktorym Ninus ſyn below napirwey páno=
30:
wał/ mocny/ walecżny/ á fortunny/ ten napirwey walcżyć wymyſlił y pocżął/
31:
gdy zwádził Tánáo Tátárſkiego krolá z Wexorem krolem Egipſkim: á gdy ſie
32:
obá poráźili/ Ninus ich dokonał á páńſtwá pobrał. Potym walcżył z Zoroá
33:
ſtrem krolem Báktryáńſkim/
Zoroáſter.

34:
á gdy go zwyciężył w tym vmárł/
Krewkosć nyewieſcia niewſtydliwá.

35:
nałożniki ſwoie z miłośći śćiná=
36:
łá/ y tákież ty ktorzy ſie iey s tego wymawiá=
37:
li. Gdy ſyn iey doroſł/ prośiłá go áby z niego
38:
ſyná pocżęłá/ y vſtáwiłá práwo wſzędzye pod
39:
gárdłem/ áby ſie nie poymowali/ iedno co
40:
nablizſzy krewni/ chcąc thym práwem ſyná/ ſwego ku ſobie przyciągnąć. Syn brzydził ſie
41:
tym y zábił ią.
42:
Ná grobie kazáłá ty ſłowá ſo
43:
bie nápiáć ták: Kto ruſzy grobu mego/ nay=
44:
dzye w nim co oſobliwego. Potym Dárius krol Perſki gdy Babilon wziął/ ná=
45:
lazł ná grobie iey to piſmo/ kazał grob otworzyć y nalazł liſty nápiſáne tymi
46:
ſlowy: To ieſt gorſzy ze wſzech ludzi/ co vmárłe w grobie budzi. Potym iey ſyn
47:
Ninus wtory Monárchią oycowſką ſpráwował/
48:
ále nie s táką fortuną iáko
49:
ociec álbo máć/ ábowiem wnet odſtąpiły od niego ine kroleſtwá/ y ſam nie dłu
50:
go pánował/ zábili go ſłudzy ſámi. Co ſie dzyało potym s tymi krolmi Aſſyriy=
51:
ſkimi/ ktorych było po Ninuſie áż do Sárdánápalá 36. przez pięć ſet lat/ dłu=
52:
giegoby potrzebowáli piſánia/ tylko zá przykład wezmę Sárdánápalá oſtát=
53:
niego krolá Aſſyriyſkiego.
54:
Sárdánápalus Krol oſtátecżny Aſſyriyſki/ był zá cżáſu A=
55:
máziaſzá krolá żydowſkiego Iudá iedennáſtego/ ktory to Sárdánápa=
56:
lus był nád niewiáſtę wſzetecżnieyſzy w brzydliwych vcżynkach/ ábo-
57:
wiem odmieniáiąc twarz ſobie fárbámi w koronie krolewſkiey ſiadał miedzy
58:
pſotliwemi niewiáſtámi przędąc kądzyel/ y ine
59:
brzydliwe vcżynki ſpráwuiąc.
Przykład niegodnych krolow.

60:
O Abráámie. Rozdzyał cżwarty. A Gdy náſtáło było báłwochwálſtwo ogniá w Káldeiey/ rzekł Pan Bog do Abráámá: Wynidź s ſwey zyemie y z oycá twego domu y przyrodzonych twoich/ á podź do zyemie ktorą tobie vkażę/ á tám cie rozmnożę ná wielki lud.
61:
Abráám ſłuchał Páná/ máiąc lat 75. ſzedł do zyemie Kánáneyſkiey wzyąwſzy s ſobą cżeladź y Lotá ſynowcá/ bo go był zá ſyná obrał gdy ſwoich nie miał y z żoną Sarą. Ale brathá iego Arám ſpalili Káldeycżycy/ iż nie chciał z nimi chwalić ogniá báłwochwálſkiego/ á ten ogień ktory oni chwalili zową po żydowſku Vr/ á pogáni zwáli Orymazdá/ to ieſt ogień ſwięty/ ktory krolowie/ álbo ine przełożeni v nich kazáli przed ſobą nośić zá iednę ſwiątość ná koniu.
62:
Poſiadł Abráám zyemię Kánáneyſką ſzyroko. Vkazał ſie mu Pan bog á rzekł:Twoim potomkom dam tę ziemię. Ktory wnet zbudował Pánu Bogu ołtarz dzyęki y chwały iemu cżyniąc/ obacżywſzy y drugim obiawiáiąc/ iż ieſt ieden Bog ná niebie y wſzędzye/ ktory wſzythkimi rzecżámi władnie/ ták że wiele ludzi od wiela błędow odwiodł. Szedł potym Abráám ná drugie mieyſce miedzy Betel á Háy/ y zbudował drugi ołtarz ku cżći á ku chwale Bożey. Potym ſzedł ku południowi/ y mieſzkał w Dámáſzku/ gdzye ieſzcże y dziś zową then dom gdzye mieſzkał/ Abráámow dom.
63:
Sſtał ſie potym głod wielki w zyemi Kánáneyſkiey/ przeto Abráám ſzedł do Egiptu z żoną Sarą y z domową cżeládzyą. Ale iż byłá cudnego vrodzenia Sará/ przeto boiąc ſie by go o nię Egipciánie nie zábili/ powiedał ią być ſwoią ſioſtrą. Potym mu ią wzyęto gwałtem/ á przywiedziono przed Fáráoná
64:
krolá. Ale to Pan Bog przeyrzał łáſką ſwoię/ gdy Fáráoná
Abráám żonę ſtráćił.

65:
ſkarał niemocą/ iż ſie iey nie dotykał. A gdy bogow Egipſkich przy ofiárach pytano przycżyny krolewſkiey niemocy: Powiedzyeli/ iż dla krzywdy żony pielgrzymá Kánáneyſkiego.
66:
Wezwał potym Fárao Abráámá do ſiebie/ mowił mu: Cżemuś nie powiedał by to twoiá żoná byłá? oto maſz żonę ſwoię á weźmi ią w pokoiu. Przykazał krol ſługom ſwoim áby ią wyprowádzili pocżćiwie y z dáry. Piſze Iozephus iż przez ten cżás iáko tám był Abráám/ náucżył wiele dobrych obycżáiow Egipciánow y náuk/ dla cżego był wielkim cżłowiekiem v nich y mądrym. Przyſzedł záſię Abráám ná to mieyſce gdzye był pirwey ſwe namioty rozbił miedzy Betel y Háy/ sſtał ſie bárzo bogátym w ſkárby y w dobytek.
67:
Lot iego ſynowiec miał też ſwoie ſtádá dobytká y páſterze/ á gdy przyſzli do Kánáneyſkiey zyemie/ sſtał ſie ſwar miedzy páſterzmi ich. Przeto rzekł AbráAm ku Lotowi: Ieſteſmy ſobie przyiaciele wielcy/ przeto ſtrzeżmy przyiáźni ſwey by nas páſterze nie zwádzili/ proſzę rozdzyelmy ſie/ wſzak doſyć przeſtrono mamy/ idź ty ná lewą ſtronę s ſtátkiem ſwoim á ia ná práwą/
Rozdzyał Abráámá z Lotem.

68:
á chceſzli też ná práwą idź poydę ia ná lewą.
69:
Y wybrał ſobie Lot kráinę nád rzeką Iordanem/ á mieſzkał w mieſcie Sodomie/ á Abráám w Kánáneyſkiey zyemi w mieſcie Ebron. S te


strona: 11v

1:
go ich rozdzyału weſzło y dziś w obycżáy/ iż ſtárſzy rozdzyela á młodſzy wybiera ſwoy dzyał. Zbudował tám Abráám ołtarz ku chwale Bożey. Rzekł k niemu Pan Bog: Podnieś ocży twoie/ tę zyemię wſzytkę ktorą widziſz tobie dam y twoim potomkom ná wieki.
2:
Tegoż cżáſu krol Elámitow Chodorláhomor/ wzyąwſzy k ſobie ná pomoc trzech krolikow Aſſyriyſkich/ ciągnął przeciw krolikom Sodomſkim y Gomorſkim/
3:
ktorzy byli Adam/ Seboim/ Bálee/ o to iż nie dáli tributu zá dwánaſcie lat iáko dáwáli/ potkáli ſie y bili cáły dzyeń/ ále poráżon lud Sodomſki y Gomorſki y pobran w niewolą gdzie też y Lot był poiman. Vſłyſzał to Abráám/ vżalił ſie ſynowcá Lotá y
Lot poiman.

4:
ſámſiádow ſwoich/ zebrał domowey cżeládzi trzy ſtá y ośmnáſcie/ wzyął też ná pomoc y ſámſiády ſwoie s ktoremi dobrze mieſzkał/ z domu Eſchel y Aner s kráiny dolney Mámbre/
5:
ciągnął zá nimi nocą/ vderzył ná nie beſpiecżnie/ poráźił ie y odiął wſzytek lud y łup/ y gonił áż do
Abráám poráził krolá Elámickiego.

6:
zyemie Dámáſzku/ wyzwolił ſynowcá ſwego od nieprzyiácioł. Wyſzedł przećiw iemu krol Sodomſki dawáiąc mu w moc wſzytko okrom perſon/ ále Abráám nie chciał nic bráć/ tylko iego towárzyſze wzyęli dobytká nieco. Wyſzedł też przećiw iemu Melchiſedek/ to ieſt/ kápłan
Melchiſedek.

7:
nawyzſzy/ y krol Salem/ ktorego Páweł s. piſze do Rzymiánow być bez oycá bez mátki/
8:
drudzy mienią go być Semá ſyná Noego/ gdzye ták długo nie mogł być żyw Sem/ tylko potomſtwo iego ſzło narodem Páná Kryſtuſowym áż do Dáwidá. S tego też rodzáiu Semowego pirworodni ſynowie byli záwżdy Kápłany áż do Aroná. Ten Melchiſedek ofiárował Abráámowi chleb y wino ku potwirdzeniu/ y dobrorzecżył mowiąc: Błogoſłáwiony bądź Abráámie od nawyzſzego Páná ktory ſtworzył niebo y zyemię/
Chleb wino pod zaſloną.

9:
á pánuy nád nieprzyiacielem. Zá tho mu Abráám dał ze wſzytkich rzecży dzyeſięćiny.
Dzyeſięćiny.

10:
Ale iż Abráám ieſzcże do tego cżáſu był przez potomká/ przeto mu Pan Bog obiecał ſyná y z dálſzym potomſtwem/ ktory miał rozmnożyć iáko gwiazdy niebieſkie. Słyſząc to Abráám/ vczynił ofiárę Pánu Bogu dzyękuiąc s tey łáſki wielkiey. Potym rzekł Pan do Abráámá: Nie boy ſie Abráámie/ ia ieſtem obrońcá twoy y zapłátá twoiá wielka. Rzekł Abráám: Pánie Boże moy co mi daſz á ia ieſtem bez ſynow/ áto moy ſpráwcá domowy Dámáſzkus ſyn Eliezer będzye po mnie dzyedzicem/ iákoby rzekł: A to moy ſługá ma potomſtwo y będzye v mnie dzyedzicem/ á ia tego dáru nie mám od ciebie.
11:
rzekł Pan Bog: Nie będzye Dámáſzkus dzyedzicem/ iedno ten co s twego żywotá wynidzye. Vwierzył Abráám Pánu Bogu/ á ſtąd był vſpráwiedliwion.
Wiárá Abráámowá.

12:
Sará widząc iż płodu nie miáłá/ rzekłá do Abráámá: Widzę iż mię Pán Bog zámknął/ wnidź do ſługi moiey Egipſkiey Agár/ owa z niey pocżnieſz ſyná. Gdy pocżęłá Agár wzgárdziłá pánią ſwoią Sárą/ przeto ſzłá á mowiłá ku Abráámowi: Zle cżyniſz iż pozwalaſz ſłudze mey przećiw mnie powſtáwáć/ rozeznay Boże miedzy tobą á mną.
13:
Rzekł k niey Abráám: Azáſz ſługi w mocy nie maſz/ wolnoć z nią cżynić co chceſz. A gdy ią Sará karáłá/ oná vciekłá y chciáłá iść do Egiptu ſkąd byłá. Ale gdy ią Anioł nálazł ſámę v ſtudniey ná puſzcży/ rzekł k niey: Náwroć ſie ku pániey ſwey záſię á vpokorz ſie iey/ pocżęłáś y porodziſz ſyná/ dáſz mu imię Hizmáel/
I. Moiże: w XV.

14:
ręce iego przećiw wſzytkim będą/ namioty ſwoie rozbije przećiw bráciey ſwey.
15:
A gdy to z nią Pan przez Aniołá rozmawiał/ vſzedł precż. Oná vyrzáłá znáki Boże/ rzekłá w ſobie: widzyáłám tył widzącego mnie/ y názwáłá to mieyſce wzdroy żywiącego y widzącego mnie/ ieſzcże y dziś ten wzdroy vkázuią pielgrzymom w kráinie miedzy Kades á Bárach. Ktora ſie wroćiłá á
Kades. Bárach:

16:
porodziłá ſyná/ dáłá iemu imię Hizmáel/ á w ten cżás był Abráám w leciech 86. Látá 99. Abráámowego vkazał ſie mu Pan Bog/ y obiecał ſyná s Sary/ kktoremu roſkazał dáć imię Izáák/ mowiąc wielki lud z niego powſtánie.
17:
????????Przykazał theż áby lud ktory z niego wynidzye był znácżon ná cżłonku rodzącym/ áby ſie s Pogány nie mieſzał. Abráám podzyękował Pánu Bogu wnet ſam/ cżeladź domowa/ y ſyn iego Hizmáel/ wzyęli obrzeſzkę ná cżłonkach rodzących. Potym miedzy gorámi Mámbre Abráámowi vkazáli ſie trzey Aniołowie w oſobach ludzkich/ bieżąc przećiwko im cżynił im pocżćiwość/ y prośił ich do goſpody ſwoiey/ vcżynił prze nie gody. Ktoremu rzekł Anioł/ wrocę ſie przez rok o tę do/ á będzye twoiá żoná Sará miáłá ſyná.
18:
Słyſząc to Sará rośmiałá ſie zá drzwiámi táiemnie mowiąc w ſobie/ ná ſtárość moię y mego mężá będę miáłá roſkoſz? Rzekł k niey Anioł/ ázaſz Bogu trudno vcżynić co chce/ cżemu ſie śmieie Sará. Sará ſie zlękłá záprzáłá śmiechu. Rzekł pan: Ták ieſt żeś ſie śmiáłá. Potym oni trzey młodzyeńcy obroćili ocży przećiw Sodomie/ rzekł Pan: Wołánie Sodomcżykow rozmnożyło ſie/ á grzech ich obciążony ieſt názbyt. Szli thám tedy do Sodomy.
19:
Abráám rzekł do nich: Aza Pánie ſtráćiſz ſpráwiedliwego przy złych? á ieſliby było pięćdzyeſiąt ſpráwiedliwych w mieſcie á nie przepuśćiſzli im? Rzekł Pan/ bych nálazł we wſzytkim mieſcie Sodomie pięćdzyeſiąt ſpráwiedliwych/ przepuśćiłbych mieyſcu dla nich. Rzedł Abráám/ gdyżem pocżął s Pánem moim gádáć/ będąc proch á cien. A ieſliby cżterdzyeśći było dobrych w Sodomie/ przepuśćiſzli wſzytkim? Rzekł Pan: Nie pobiłbych ich. Rzekł potym Abráám/ á ieſliby dzyeſięć? Rzekł Pan/ przepuśćiłbych y dla dzyeſiąći/ á nie zgłádziłbych wſzytkich.
20:
Przyſzli dwá Aniołowie do Sodomy wiecżor/ gdzye tám ſiedział Lot w bronie mieyſckiey
Anieli prziſzli do Sodomy.

21:
ktory wſtał á ſzedł przećiwko im/ vpadł przed nimi ná zyemię a rzekł: Proſzę pánowie sſtącie do domu ſługi wáſzego/ a iutro ráno poprowádzę was gdzye każecie. A gdy niechcieli przypędził ie ktemu prośbą/ ſpráwił ná nie gody. A gdy ſzli ſpáć/ Sodomſcy ludzye oſkocżyli dom Lotow/ mowiąc ku Lotowi áby wywiodł młodzyeńce chcąc ie w brzydliwośći záchowáć.
Nieludzkoſć Sodomcżykow.

22:
Lot z boiáźni rzekł k nim: Mam dwie corze ktore ieſzcże mężow nie vznáły/ cżyńcie z nimi co ſie wam podoba/ á ty goście moie zachowaycie w pokoiu. Ale oni nie chcieli/ iedno gwałt cżynili wielki Lotowi. Aniołowie wyſzli á Lotá do domu wprowádzili y zámknęli wrotá/ á ony ktorzy przed domem ſtali zaraźili ſlepotą. Rzekli Aniołowie ku Lotowi: Wywiedź z miáſtá tego wſzytki twoie/ ábowiem to mieyſce zgłádzimy y z ludźmi.
23:
A ták Lot ſzedł do przyiacioł ſwoich y rzekł im: wſtańcie zátráći to miaſto Pan Bog. Ktorzy nie chcieli mowiąc: Záwżdy ten Lot nas plagámi ſtráſzy. Rano gdy ſie Lot rozmyſláł ieſzcże z miáſtá wynidź/ wywiedli go Aniołowie y z żoną y z dziewkámi przed miáſto rzekąc: Idź ná gorę á nie ogląday ſie ná zad/ bo áż ná gorze záchowacie zdrowie ſwoie. Ktory rzekł/ ſnadź mię ná gorze co złego zábije/ ále ieſt tu miaſtecżko máłe do ktoregobych chciał vciec. Rzekł Pan/ nie zátrácę tego miáſtecżká o ktore mowiſz/ przeto wezwáne miáſtecżko Segor/ to ieſt máłe.
24:
Wſzákże Lot nie mieſzkal w nim/ wyſzedł ná gorę/ przeto też y Segar zginęło potym. A gdy Lot wyſzedł s Sodomy/ ſpuśćił Pan bog ná ony miáſtá ſiárkę z ogniem/ y przewroćił Pan Bog ony miáſtá/ y
Sodomá zginęłá.

25:
wſzytkę onę kráinę z ludźmi y ze wſzytką ozdobą zyemie. Zoná Lotowá
Zoná Lotowá w ſol ſie obroćiłá.

26:
nád roſkazánie Páńſkie gdy ſie obeyrzáłá ná miáſto/ obroćiłá ſie w ſłup ſol


strona: 12v

Kſięgi pirwſze
1:
ny/ ktory ſłup Iozephus widzyał/ piſze o tym ſam.
2:
Obroćiło ſie ono mieyſce w iezyoro ſzkárade á niepożytecżne/ w ktorym żadna rzecż być żywá nie może/ przeto ie zową martwe morze. Lot wyſzedſzy z miAſtecżká Segor ná gorę/ mieſzkał tám w iáſkini tylko ze dwiemá corkámi/ ktore máiąc zá to gdy ſłycháły iż Pan Bog przez ogień wſzytek lud ná ſwiecie zágubi/ iáko było zá Noego przez wodę/ weſzły w rádę áby národ ludzki nie záginął/ dáły oycu wino pić mocne. Ktorym gdy ſie vpił/ ſpáłá iedná podle iego y pocżęłá ſyná/ ktorego wezwáłá Moáb/ od ktorego idą Moábitowie.
3:
Tákież młodſza vcżyniłá/ pocżęłá też ſyná Ammon/ á od tego idą Ammonitowie.
4:
Abráám widząc przewroconą kráinę Sodomſká/ ſzedł do Gieraris iáko pielgrzym. Krol Abimelech kazał przywieść przed ſię żonę
Gieraris. Abimelech.

5:
iego Sarę/ áby ią miał zá żonę ſobie/ ále mu Pan Bog pogroźił śmiercią weſnie/ przeto ſie iey nie dotykał/ á rzekł ku Pánu: Pánie ázaſz niewiádomemu nie przepuśćiſz? bo mi Abráám nie powiedzyał by żoná iedno ſioſtrá.
6:
Rzekł k niemu Pan/ ia wiem żeś to vcżynił s proſtośći ſercá twoiego/ przetociem ſtrzegł ciebie áby nie zgrzeſzył/ teraz wroć mężowi żonę. A ták Abimelech wzyął owce/ woły/ ſługi/ y dziewki/ á dał Abráámowi/ y wroćił mu żonę iego Sarę/ á rzekł: Otho zyemiá przed tobą ieſt/ mieſzkay gdzye ſie tobie podoba/ dał też y Sarze dáry. A gdy ſie modlił Abráám do Páná Bogá zá Abimelechem/ vzdrowił go Pan Bog z żonámi y z dziewkámi/ ábowiem był Pan Bog wſzythki ſkarał dla żony Abráámowey.
7:
Látá Abráámowego 100. Sará żoná iego vrodziłá mu ſyná ktorem dano imię Izáák/ y obrzezáli
Izáák ſie vrodził

8:
go oſmego dniá. po kilku lat igrał z nim brát Hizmáel. Sará gdy to vyrzáłá gniewáłá ſie/ y rzekłá Abráámowi: Wyrzuć ſługę y s ſynem iey/ ábowiem nie będzye dzyedzicżył s ſynem moim. (Zydowie piſzą iż go náucżał Hizmáel obráſkom ſie kłániáć nálepiwſzy ich z błotá.) Cięſzko tho prziymował Abráám/ przeto rozmyſlał w ſobie. Ale rzekł k niemu Pan Bog: Słuchay Sary.
9:
Wzyął tedy Abráám becżołkę wody á chlebá/ włożył ná rámioná Agár/ dáwſzy iey ſyná Hizmáelá/ ſzłá precż. A gdy byłá ná puſzcży wody iuż nie miáłá á dzyecię ſprágnęło/ nie miáłá mu co dá pić/ odeſzłá go pod drzewem niechcąc pátrzyć ná iego śmierć/ odbieżawſzy od niego ná ſtrzeleniu z łuku/ ſiádłá płácżąc. Wyſłychał Pan Bog głoſu dzyecięciá/ rzekł Anioł iego mátce Agár: wſtań weźmi dziecię/ y otworzył iey ocży Pan bog vyrzáłá wzdroy
Hizmáel wyrzucon.

10:
y dáłá dzyecięciu pić/ á nábrawſzy wody s ſobą ſzłá precż.
11:
Roſło dzyecię á mieſzkáło ná puſzcży Fárán/ sſtał ſie z niego ſtrzelec. mátká mu ziednáłá żonę z Egiptu/ s ktorą miał dwánaſcie ſynow kſiáżąt ſwoich narodow.
Fárán puſzcżá.

12:
Pan Bog Abráámá kuſząc/ kazał mu ſyná Izááká ktorego miłował w leciech 25. ſobie ofiárowáć/ náznácżywſzy mu ktemu mieyſce. Ktory wnet wſtawſzy oſiodłał oſłá/ iechał pod gory wzyąwſzy s ſobą dwu młodzeńcu y ſyná Izááká. Potym gdy nárąbáli drew ná ofiárę/ kazał Abráam młodzyeńcom zoſtáć/ á ſam ſzedł z Izáákiem náwiązawſzy nań drew ná mieyſce náznácżone/ á ſam nioſł miecż y ogień w ręku.
13:
A gdy obá ſzli ſpołu/ rzekł Izáák ku oycu: Oycże miły. Abráám: Synu moy co ieſt? Izáák: Bacżę iż Pánu Bogu ku cżći ofiárę chceſz cżynić/ bacżę iż drwá mamy/ ále ofiárę ſkąd weźmiemy?
Ofiárá Abráámowá. I.Moiże. w XXII.

14:
Rzekł Abráám: Pan Bog przeyrzy ofiárę ſobie ſynu moy. Piſze Iozephus żeby Abráám k niemu tymi ſłowy mowił: O ſynu moy iákom był rad w ſtárośći ſwoiey gdy mi cie Pan Bog obiecał ná ſwiát wypuśćiź z biodr moich y wypuśćił/ tylem ieſzcże rádnieyſzy iż mi cie ſobie kazał ofiárowáć ku cżći á chwale ſwoiey/
15:
s cżego bądź Pan Bog pochwalon ná wieki od mego narodu/ że táką ofiárę od náiu racży prziymowáć. Ná ty ſłowá powiedzyał Izáák: Miły oycże ſzcżęſliwy ia ſyn twoy y s tobą ieſteſmy/ gdy táki koniec mego żywotá ku cżći á chwale Bożey vkłádamy/ á ſnadź lepieyby ſie tákowemu ná ſwiát nie
Izáák mowił.

16:
rodzić/ ktoryby był przećiw woley Bożey y tákież oycowſkiey.
17:
Rzekſzy to przyſtąpił ku ołtarzu


strona: 13

Wiek trzeći
1:
Liſt 13.
2:
na gorze gdzye Pan Bog obiáwił mieyſce/ gdzye też AbrAám ołtarz zbudował y drew nakładł ſpalić á ofiárowáć Izááká ku cżći á chwale Bożey. A gdy iuż Abráám ſyná miał ściąć/ zawołał nań Pan Bog imieniem/ Abráámie niechay/ nie mnimay ábych ia żądał krwie ſyná twego/ ále kuſząc tobą ábych obacżył vmyſł twoy/ á gdyżeś ták ſtały w moim roſkazániu iżeś ſynowi iedynemu nie przepuśćił dla mnie/ będę tobie dobrorzecżył/ y rozmnożę rodzay twoy iáko gwiazdy ná niebie álbo piaſek w morzu/
3:
á będą błogoſłáwieni w twoim narodzye wſzyſcy ludzye ná zyemi/ żeś vſłuchał głoſu moiego. A ták Abráám s ſynem ſwoim obłápili ſie á cáłowáli nád nádzyeię ſwoię. Zrządził tedy Pan bog ſkopu/ ktorego gdy Abráám vyrzał w chroſcie álbo ćirniu ſtoiąc/ wzyął go á ofiárował Pánu Bogu ku cżći á chwale miáſto Izááká. Potym drugiego dniá odpráwiwſzy ſłużby Boże/ wroćili ſie do domu do Sary ſzcżęſliwie mieſzkáiąc/ iż co chcieli v Bogá otrzymáli.
4:
Potym rychło Sará vmárłá/ była żywá ná ſwiecie 127. lát/ pochowaná w Ebronie gdzye tám Abráám kupił mieyſce zá 400. ſyklow ſrebrnych (bo ná ten cżás mieli táką wagę ſrebrną) potomkom
Sará vmárłá. Ebron kupion. Sykli.

5:
ſwoim od Efroná/ gdzye ſie potym wſzyſcy iego narodowie chowáli. A były tám dwie iáſkini/ iedná ná gorze gdzie ſie męſzcżyzni chowáli/ druga ná dole gdzye niewiáſty chowano/ tám też piſzą pochowan ieſt Adam y Ewá.
6:
AbrAAm będąc iuż w ſtárośći rzekł do Eliezerá ſługi ſwego/ áby pod przyſięgą ſzedł do ſwoich przyiacioł ſzukáć żony Izáákowi ſynowi/ ktoremu iuż było
I.Moiż. w XXLIII. Eliezer.

7:
40. lat. Poiął tedy Eliezer dzyeſięć wielbłądow/ nábrawſzy ná nie wiele dobrego páná ſwego/ ſzedł do Mezopotámiey do Chárry miáſtá/ ktore dzyerżał Naor brát Abráámow/ ſtánął przed miáſtem nad wzdroiem/ y prośił Páná Bogááby mu obiáwił żonę godną pánu iego przyſzłemu Izáákowi.
8:
Przyſzła tedy rebeká cora Bátuelá dziewká piękney vrody po wodę/ ktorey zaſzedł Eliezer y rzekł k niey áby mu wody dáłá. Vcżyniłá to s chucią
Rebeká. Batuel.

9:
ſpuśćiłá wodę z wiádrem á iemu dáłá pić/ y rzekłá: Dam pánie moy y twoim wielbłądom náleię ieſli każeſz. Y vcżyniłá ták. A gdy iey pytał cżyiá ieſt. Powiedzyáłá żem ieſt corá Bátuelowá ſyná Náorowego (to ieſt ſynowicá Abráámowá) ieſli chcecie v nas ſtać goſpodą możecie/ mamy doſyć ſiána y plew dla wielbłądow/ ſámi też wſzytkę wcżeſność będzyecie mieć.
10:
Gdy to obacżył Eliezer/ ſam w ſobie myſlił: Snadź to Pan Bog ták chce mieć áby to byłá małżonká páná moiego/ y dał oney pánieńce zaponę złotą y kołtki ná vſzy złote. Potym pánná Rebeká ſzłá do domu z rádoſcią/ powiedzyáłá wſzytkę przygodę ſwoię oycu y bráciey. Wyſzedł tedy Lábán brát iey przećiw Eliezerowi/ przywiodł go do domu/ opátrzył wielbłądy żywnoſcią y ſługom nogi vmył/ á przed Eliezerá położył chleb áby iadł. Ale rzekł/ nie będę iadł áż powiem potrzebę ſwoię w ktoreiem przyiechał. Ktoremu rzekli áby mowił/
11:
y mowił: Ia ieſtem ſługá Abráámow ſługi Bożego/ ktorego vwielbił bárzo y dobrorzecżył/ y dał mu doſyć dobytká/ złotá/ ſrebrá/ ſług y dzyewek/ wielbłądow y oſłow/ y porodziłá Sará ſyná obiecánego od Bogá w ſtárośći ſwoiey/ ktoremu dał ociec wſzytko ſwoie dobro ktore miał/ y przywiodł mię ná przyſięgę ábych ſynowi iego Izáákowi żonę przywiodł coby nie z rodzáiu Kanáneyſkiego w ktorey mieſzka/ ále rzekł: Iedź do domu oycá mego/ á s przyrodzonych moich weźmi żonę ſynowi memu/ á Pan moy oznaymi tobie drogę y mieyſce gdzye ſie maſz ſkłonić.
12:
Przyiechałem w ten tu kray/ ſtánąlem nád wodą/ dzyewecżkem vyrzał Rebekę/ rzekłem iey by mi dáłá wody y nálałá wielbłądom/ ktora vcżyniłá wſzytko s chucią wielką/ poznałem iż to wola Boża ieſt áby tá pánná byłá małżonką ſyná páná moiego/ od was trż chcę ſłyſzeć ieſli ná to przyzwalacie. Odpowiedzyał ná to ociec pánny Bátuel y ſyn Lábán: Od Páná Bogá wyſzłá mowá paná
Bátuel. Lábán.

13:
twoiego/ nie możemy my iemu ni w cżym ſie przećiwić/ iedno co iego wola ieſt.
14:
Pánny też pytano z oſobna ieſli ná to przyzwala/ ktora przyzwoliłá. Dawſzy iey Eliezer ſkárbow doſyć złotá y ſrebrá/ iechał z nią y z iey Fraucymerem w pokoiu. Ktorą


strona: 13v

Kſięgi pirwſze
1:
vyrzawſzy Izáák z dáleká wyſzedł przećiwko iey/ oná też sſiádłá z wielbłądá/ ſpytáłá Eliezerá kto to ieſt/ powiedzyał iż to ieſt małżonek twoy/ z rádoſcią ſie przwywitáli/ y potym w małżeńſki ſtan oddáni.
2:
Narod Abráámow
3:
Abráám miał 2. żenie: Sará vrodziłá: Izááká ktorego żoná Rebeká vrodziłá mu: Ezau żony iego/ Adá/ od ktorey Elifá/ Olibaná/ vrodziłá mu ty ſyny Ihehus/ Ielon/ Chore/ Bázemát/ od ktorey Báhuhel. Iakob/ od ktorego: Iudá/ Ruben/ Dán/ Gán/ Aſſer/Neptálim/ Lewi/ Symeon/ Zábulon/ Iſáſchán/ Iozeph/ beniámin/
4:
Ceturá álbo Agár/ iey ſinowie Hizmáel/ od ktorego poſzli ſynowie: Nábáot/ Tedár/ Adbáel/ Mápſan/ Máſmá/ Dumá/ Máſſá/ Adár/ Themá/ Látur/ Nafis/ Cedmá.
5:
Zamrán/ Iekſan/ iego ſynowie: Sábá/ Dodán/ iego ſynowie: Aſſurim/ Látuſſym/ Laomin.
6:
Mádán/ Mádián/ ktorego ſynowie: Effá/ Effer/ Enoch/ Abidá/ Heldá. Lezboch/ Ezue
7:
Abráám poiął drugą żonę Ceturę/ to ieſt złącżoną/ tę to powiedáią być Agár/ nie dáiąc ſie 4tárzec w tym vznáwáć áby ná ſtárość ſwoię miał być byſtry/ á
Ceturá.

8:
młodą żonę mieć/ ále Agár ſwoię miłoſnicę pirwſzą poiął/ s ktorą miał wiele ſynow/ wſzákże ie zá żywotá rozdzyelił/ áby ſpołecżnośći żadney z Izáákiem nie mieli/ ſwięte piſmo piwueda iż dawſzy im ſkárbow doſyć/ poſzli ná wſchod ſłońcá/ á Izáák zoſtał we wſzytkim imieniu oycowſkim dzyedzicem. Potym rychło Abráám w ſtárośći ſwoiey vmárł z żáłoſcią wielką
Abráám vmárł.

9:
ſynow/
10:
ktorego pogrzebli Izáák y Hizmáel w Ebronie gdzie y żoná iego Sará leży. Miał lat żywotá ſwego 175. od obietnice Páńſkiey látá 100. ktorą mu był obiecał/ iż z iego plemieniá wynidzye ten/ przez ktorego będą wſzyſcy narodowie blogoſłáwieni/ to ieſt Kryſtus. Tu ſlowo Boże wyzęło grunt obietnice Boſkiey o Kryſtuſie/ gdzye
Grunt ſłowá bożego.

11:
chwałę nową námienił/ á pod zaſłoną w ſercach ludzkich nápiſał v potomkow Abráámowych/ to ieſt v Krześćiánow.
12:
Abowiem łácnoby káżdy zápomniał przez dawność tę obietnicę/ by nie przez cudze znáki było pobacżono á oznaymiono/ iákoż o tym Páweł s. piſze/ bylibyſmy pod zakonem iáko pod miſtrzem/ niżli náſzá wiárá przyſzłá/ byliſmy ſtrzeżeni pod nim. Acżkolwiek Zydowie ſą práwi potomkowie Abráámowi/ ále nie vżywáią z námi tey obietnice tylko ſtrzegą/ iáko pies v wozá ſtrzeże ſukná á nie chodzi w nim. A miáſto ich nas Pan Bog wſzcżepił w máćicę Abráámowę/ gdy rozgi ( to ieſt żydowie) poſchły.
13:
K tey obietnicy przydał Pan Bog Abráámowi obrzeſkę/ ná znák pokoiá y ná pámięć obietnice/ o cżym ſtoi wyzſzey.
14:
O Izááku.
15:
LAt od ſtworzenia ſwiátá według Zydow 2122. ále wedlug wykłádácżow Bibliey 3358. cżáſu pánowánia Xerxeſá Báleo w Aſſyriey/ Izáák ſn Abráámow gdy był w leciech 40.


strona: 14

Wiek trzeći.
1:
poiął zonę Rebekę/ ktora ácż byłá długo niepłodna/ wſzákże on nie ſmućił ſie s tego/ ále pámiętał y miał nádzyeię w obietnicy Boſkiey/ iż miał iego potomſtwo rozmnożyć iáko piaſek w morzu/
2:
przeto ſie vdał ná modlitwę do Páná Bogá/ aby obietnicę racżył nápełnić. Wnet Rebeká byłá brzemienna dwoygiem dzyeći. A gdi iey cżás przichodził porodzenia/ miáłá wielką boleść gdy ſie w niey dwoie dzyeći biło ſpołu w żywocie/ znák tego był iż ieden lud drugi lud przemoże/ á pirwſzy młodſzemu ſłużyć będzye. Vrodziło ſie pirwſze dzyecię liſowate á koſmáte/ imię iego było Ezau/ drugie wnet zá nim wyſzło trzymáiąc zá piętę pirwſzego/ dano iemu imię Iakob/ to ieſt piętá albo podchwytácż.
Ezáu. Iakob.

3:
A gdy odroſli/ okazał ſie Ezau grubym/ niedbáłym/ obierał ſie około roley á myſliſtwá. Iakob był proſty/ ćichy/ mieſzkał domá rad. Wſzákże miłował ociec więcey Ezau iáko pirworodnego/ á rad iadał co on przynioſł z lowu ſwoiego. Mátká záſię więcey miłowáłá Iakobá/ przeto ſie tráfiło/ iż gdy Ezau był ná łowie/ przyſzedł do domu chciało ſie mu ieść/ nalazł brátá á on ſocżewicę iadł/ y rzekł mu áby mu też dał s ſobą ieść. Rzekł Iakob/ dam ieſli mi daſz pirworodſtwo ſwoie/ y rzekł dáć/
4:
á ták pod przyſięgą zdał mu pirworodſtwo ſwoie zá potráwę ſocżewice/ nie był wdzyęcżen dáru Boſkiego/ zá máło gi ſobie ważył/
Przedánie pirworodſtwá

5:
ábowiem były w ten cżás wielkiey doſtoynośći ty pirworodſtwá/ iż z nich Kápłany obierano/ ći ludzyem dawáli błogoſłáwieńſtwá/ á ſami ie od oycow bieráli/ w koſcielech vcżćiwie ſtali w ſzáciech oſobnie koſztownych/ á pirworodne rzecży ták z dobytká iáko z zyemie bieráli/ á gdy z brácią dzyał miewali/ tedy przećiw brátu dwie cżęśći pirworodny ſyn brał.
6:
A gdy był głod w Kánáneyſkiey zyemi/ chciał Izáák do Egiptu/ ále mu Anioł nie dał/ przeto ſzedł do Geraris gdzye był Krol Abimelech/ tákież żonę ſwoię zwał ſioſtrą iáko ociec iego. Ale Abimelech poznawſzy karał go s tego/ y zákazał pod gárdłem áby ſie iego żony
Geraris. Abimelech.

7:
żadny nie dotykał. Naſiał tam zboża Izáák/ vrodził ſie mu go doſyć á inym nic/ y wzdroie oycowſkie ktore przed nim zyemią zákryli Páleſtyni/ odkrył: á dobytek y cżeladź pili.
8:
Potym wyſzedł do Berſábee/ vkazał ſie mu Pan obiecuiąc mu to co iego oycu obiecał. Przeto Izáák ołtarz zbudował Pánu Bogu. Przy4zedł potym do niego krol Abimelech y Fikol hetman/ á tám miedzy ſobą pokoy wiecżny vłożyli.
Fikol.

9:
Będąc iuż w ſtárośći izáák ſzcżedł ná ocżach/ abowiem mu s choroby płynęły áż nie widzyał/
izáák ſzcżedł ná ocżach.

10:
roſkazał ſynowi Ezau áby mu co vcżynił ieść z łowu ſwego/ pirwey niżli mu da błogoſłáwieńſtwo.
11:
Szedł tedy Ezau w pole áby co vłowił oycu ku pokármu. Ale Rebeká powiedzyAłá Iakobowi ſłowá Izáákowe/ y kazáłá mu ſobie przywieść dwoie koźląt/ ktore rad iadał Izáák/ y vwárzyłá ie á kazáłá nieść Izáákowi miáſto Ezau/ áby mu dał błogoſłáwieńſtwo pirworodne pirwey niż vmrze/ tákże ſie sſtáło. A gdy ſie obawał oycá w obacżeniu/ obſzyłá mu Rebeká mátká ręce koźlęcemi ſkorámi/ iáko były v Ezau koſmáte/ w inych rzecżach był podobny Ezau/ przynioſł do oycá potráwę áby iadł z łowu iego.
12:
Ociec Izáák ſpytał ktoś ty ieſt? Powiedzyał żem ieſt ſyn pirworodny Ezau. Ociec kazał mu przyſtępić bliſko/ pomácał ręku áno koſmáte y


strona: 14v

Kſięgi pirwſze
1:
rzekł: Głos Iakobow ále ręce Ezau/ náiadſzy ſie y napiwſzy pocáłował go y dawał mu błogoſłáwieńſtwo/ rzekąc: Dayći Pánie Boże z roſy niebieſkiey y s pożytku zyemie hoyność zbożá/ winá/ y oleiu/
Błogosláwi Izáák Iakobowi.

2:
ábyć ſłużyli ludzye/ á narodowie náſzy áby cię w pocżćiwośći mieli.
3:
Bądź pánem brátom twym/ ábyć ſie kłániáli ſynowie mátki twey: ktoryć będzye złorzecżył/ złorzecżony będzye: á ktoć dobrorzecżyć będzie/ nápełnion będzie błogoſłáwieńſtwá. Skoro Iakob wyſzedł od oycá/ przyſzedł Ezau z łowu/ przyniozł oycu potráwę proſząc błogoſłáwieńſtwá. Zlękł ſie Izáák bárzo/ ále obacżył iż to ſpráwá Boża byłá/ przeto nie z gniewu mowił: Brát twoy przyſzedł ná zdrádzye/ wzyáł twe błogoſłáwieńſtwo/ y będzye błogoſłáwion.
4:
Rzekł Ezau/ ſpráwiedliwie ieſt imię iemu dano Iakob/ bo mię to iuż drugi raz podſzedł/ pirworodność mi pirwey wzyął/ teraz błogoſłáwieńſtwo podchwyćił. Poruſzon Izáák z iego nárzekánia/ rzekł: W żyznośći zyemie á roſie niebieſkiey będzye błogoſłáwieńſtwo twoie/ przydał też o potomkach iego/ rzekąc:
Izáák winſzuie Ezau.

5:
Z miecżá będzyeſz żył/ á brátu ſwemu ſłużyć będzyeſz (to ieſt/ gdy Idumen będzye ołd dawáłá narodom Izráelſkim) ále przydzye cżás iż wybijeſz iárzmo iego s cżołá twego/ to ieſt mocą ſie odeymieſz.
6:
Nie nawidzyał tedy Ezau brátá ſwego Iakobá zAwżdy/ y myſlił ſam w ſobie zábić go po śmierći oycowey. A gdy ſie Rebeká dowiedzyáłá iż Ezau poiął Kánáneyſką/ rzekłá do mężá Izááká: nie będę żywá ieſli żonę Iakob weżmie z domu heth. A ták záwołał Izáák Iakobá do ſiebie/ y przykazał mu áby ſzedł do Mezopotámiey á wzyął żonę s corek Lábán/ bo w tym cżásu Ezau brát wzyáł zá żonę corę Hizmáelową ſtryiá ſwoiego imieniem Melech/ ácż miał ieſzcże y drugie żony.
7:
O Iakobie.WYſzedł tedy Iakob z Berſábee/ ſzedł do Hárán przez Kánáneyſką zyemię/ ále iż ſie bał cżęſcią brátá Ezau y drugich/ przeto nigdzyey w domoch nie legał/ áni pod żadnym przykryćim/ przyſzedł wiecżor przed Luzo/ vkładł ſie podłożywſzy kámień pod głowę ſwoię y vyrzal przez ſen drábinę ſtoiąc iednym końcem ná zyemi/ á drugi ſięgał áż do niebá/ po ktorey Anieli chodzili
I.Moiż. w XXViii Luzá miáſto. Drábiná do niebá.

8:
ná doł y wzgorę/
9:
á Pan Bog przytknąwſzy ſie do oney drábiny mowił: Ia ieſtem Bog Abráámow/ Izáákow/ tę zyemię dam tobie y potomkom twoim/ á będą w tobie błogoſłáwieni wſzyſcy narodowie zyemie/ będę twoim ſtrożem ná tey drodze/ y przewiodę cię. Ocućiwſzy Iakob rzekł: Wierę Pan ieſ ná thym mieyſcu/ á iam niewiedzyał/ ſtráſzliwe to mieyſce/ tu ieſt dom Boży á fortká niebieſka/ przeto kámień ná ktorym głową ſpał/ wy4táwił y náznácżył wlawſzy zwirzchu oleiu/
10:
obiecuiąc Páná ſwoiego záwżdy zá Bogá mieć/ á ten kámień/ to ieſt mieyſce to/ záwżdy w vcżćiwośći mieć/ á gdy ſie wrocę/ dzyeſięćiny dáwáć y ofiáry cżynić będę ze wſzego dobrá ſwego/ y miáſto ktore było bliſko w pocżćiwośći mieć vmyſlił/ y przezwał ie Bethel/ to ieſt/ dom Boży po żydowſku/ zwano ie pirwey Iebuz od Iebuzeow/ potym Luzá/ to ieſt Migdał.
Bethel. Iebuz. Luzá.

11:
Idąc do Mezopotámiey przyſzedł do Hárán nád wzdroy/ ktory był zákryty kámieniem wielkim/
Hárán.

12:
gdzye tám było páſterzow trzey/ pytał ich ná Lábáná iá


strona: 15

Wiek trzeći
1:
Liſt 15.
2:
ko ſie ma/ rzekli iż dobrze. Po máłey chwili Rachel iego corá przygnáłá owce/ odwálił iey Iakob kámień s ſtudniey/ áby owce nápoiłá/ przywitał ią/ obłápił zápłákawſzy/ á obiáwił ſie iey iż ieſt iey brát wuiecżny (bo on był od ſioſtry Rebeki/ á oná od brátá Lábán/ rodzonych ſobie.)
3:
Powiedzyáłá tę rzecż oycu ſwemu Rachel/ ktory wyſzedł przećiw iemu/ przywitał go y przywiodł do ſwego domu. Powiedzyał Iakob przycżynę zbieżenia/ iż mu brát Ezau ná gárdło ſtał. Rzekł k niemu Lábán/ ieſteś kość y ciało moie/ przeto bądź beſpiecżen v mnie/ y polećiił mu ſtádo wſzytko ſwoie w moc. Rzekł Lábán k niemu: Nie mnimay byś mi dármo ſłużył/ iżeś mi przyrodzon/ co chceſz zá ſwą pracą dam tobie. Miał Lábán dwie corce/ Lię ſtárſzą ále ná ocży chorą/ Rachel młodſzą oblicża pięknego y weźrzenia/
4:
ktora ſie Iákobowi podobáłá/ y rzekł: Będęć ſłużył ſiedḿ lat zá Rachel. Ale ſie to zdáło krotko Lábánowi bo ią miłował/ przeto gdy wyſzły ſiedḿ lat/ podrzućił mu Lią s choremi ocżymá wiecżor iż nie bacżył/ dawſzy iey dzyewkę ſłużebną Zelfę. Názáiutrz żáłował
Rachel. Lia. Zelfá dzyewká.

5:
ſie Iakob ná Lábáná/ iż mu podrzuconą żonę dał/ ą nie tę o ktorą byłá zmowá.
6:
Odpowiedzyał Lábán áby mu odpuśćił/ bowiem ſie ták záchowuie v nas/ iż młodſzey imo ſtárſzą nie godzi ſie dáwáć zá mąż/ wſzákże będzyeſzli mi drugie ſiedḿ lat ſłużył dam ći Rachel/ weźmieſz obiedwie. Y sſtáło ſie ták/ gdy cżás przyſzedł poiął Iakob drugą żonę Rachel ſioſtrę liey/ dał iey ociec dzyewkę ſłużebną imieniem Báálę. Gdy Rachel długo niepłodna byłá/ Lia vrodziłá mu cżterzech ſynow/ Rubená/ Syneoná/ Iudę/ Lewi.
Ruben. Symeon. iudá. Lewi.

7:
Rachel żáłoſna będąc bez płodu/ dáłá dzyewkę ſwoię Báálę Iakobowi miáſto ſiebie/ áby s niey pocżęłá ſyny/ vrodziłá dwu ſynu Dáná y Neptálim. Widząc to Lia/ dáłá też drugą dzyewkę Iakobowi Zelfę/ ktora pocżęłá y vrodziłá Gád y Aſſer/ dzyękowáłá Pánu Bogu żę żę ią wzgárdzoną od mężá wielkim dárem pocieſzyć racżył/ iż iey doſtátecżny oowoc racżył dáć/ dla
Dán. Neptálim. Gád. Aſſer.

8:
ktorego ią iuż mąż muſiał miłowáć. Ruben ſtárſzy ſyn ſzedł ná pole y nárwał iágod/ drudzy zową iábłecżká/ ktore zową Mándrágorá/
9:
przyniozł do domu dał mácierzy Liey. Rachel
Mándrágorá.

10:
żądośćiwa byłá onych iágod y rzekłá/ day mi tych iágod. Rzekłá Lia (iáko niewiáſty) Ieſzcże máło maſz w tym iż mi przerywaſz mężá/ ále y iágody chceſz bráć ſyná mego. Rzekłá Rachel/ niechay ſpi s tobą tę noc zá ty iágody Mándrágori. A gdy było wiecżor ſzedł Iakob do domu/ wyſzłá przećiw iemu Lia y rzekłá: Do mnie maſz przyść tey nocy/ dáłám zá to iágod Rachli iż mi dopuśćiłá tego.
11:
Spáłá tedy z Iakobem y pocżęłá piątego ſyná Iſaſchár/ potym ſzoſtego Zábulon y ſiodmą corę Dynę. Wſpámiętał
Iſáſchár. Zábulon. Dyná.

12:
też Pan Bog ná Rachel otworzył żywot ipoſłużyley/ ktora pocżęłá y porodziłá ſyná/ á dano mu imię Iozeph/ s cżego Panu Bogu dzyękowáłá y mowiłá: Odiął Pan Bog odemnie ſromotę
Iozeph.

13:
niepłoodnośći Iakob nád ine ſyny Iozephá miłował. Potym rychło obiáwiono było Iakobowi od Bogá áby ſie wezbrał do ſwey oycżyzny/
14:
przeto prośił Lábáná wuiá y páná ſwego/ áby go puśćił do ſyná z żonámi/ z dzyećmi/ s cżeladzyą / y z dobytkiem. Lábán prośił go ieſzcże áby mu ná máły cżás poſłużył/ chcąc mu dobrze zápłácić. Przyzwolił Iakob tym obycżáiem/ áby w ſtádach.owiec ktore ſie pſtre iágnię vrodzi/ było iego zá ſłużbę/, A ktoreby iednoſtáyney wełny było/ miáło być Lábánowo. Przyzwalił Lábán. Iakob tedy gdy rozumiał cżás rodzenia owiec/ nákładł láſzcżek w potoki álbo w rynny gdzye owce miáły pić wodę/ á ony laſki vpſtrzył rzeżąc ſkorę ná nich y tu y owdzye.
15:
Owce pijąc wodę zápátrzył ſie ná ony pſtre laſki/ rodziły pſtre iágniętá/ s tey przycżyny Iakob był
Pſtre iágnyętá.

16:
bogáty. Widzyał Labán iż Bogá miał po ſwey woli Iakob/ wżdy nie záwżdy Iakobowi vmowy dzyerżał/ iedno rok od roku odwłocżył zapłáćie. Będąc thám Iakob iuż dwádzyeſciá lat/ prośił odpuſzcżenia v Lábáná do ſwoiey oycżyzny/ ále Lábán gniewał ſie o to nań. Przeto Iakob vcżyniwſzy potáiemnie zmowę z żonAmi y z dzyećmi/ wyſzedł od niego milcżkiem pobrawſzy ſwoy ſtátek/
17:
w ten cżás Rachek vkrádłá milcżkiem oycowſkie boſzki o ktorych Iakob niewiedzyał. Lábán gdy vſyſzał vſyſzał iego odeście/ trzeciego dniá zá nim bieżał s cżeládzyą goniąc go/ y dogonił ná gorze Gáláád ſiodmego dniá/
Gáláád gorá.

18:
ále był hamowan przez Aniołá/ áby nic przykrego nie mowił Iakobowi. Lábán przyſzedſzy pod namioty/ ſzukał Boſzkow ſwoich gdzye Rachel byłá/ ále ie pod ſię ſſchowáłá gdzye ſie ich nie mogł domyſlić.
19:
Pytał cżemu ták táiemnie odſzedł. Ná to mu Iakob odpowiedzyał/ ná roſkazánie Boſkie vcżyniłem to żem ſie do oycżyzny wezbrał/ nie byłeś wdzyęcżen moich poſług/ s ktorycheś wiele dobrego od Bogá doſtał/ ſłużyłemći cżternaſcie lat zá cory twoie/ á ſześć zá dobytek/ odmieniałeś moię zapłátę dzyeſięć rázow/ ále Bog moy mnie bronił/ nie mam nic twego/ co widziſz moie to właſne. Ná to Lábán powiedzyał/ iedneymy ſie á pokoy wiecżny miedzy ſobą vłożmy pod ſwiádectwem.
20:
Wzyął tedy Iakob kámień záłożył y náznácżył wiecżny pokoy z Lábánem ná onym mieyſcu/ á rzekł: Nieście brácia kámienie/ s ktorych vcżynili iáko grob álbo ołtarz/ ná ktorym iedli. Rzekł Lábán: ten grob kámienia będzye ſwiádkiem pokoiá náſzego/ ktorego ia nie przeſtąpię áni ty nie przeſtępuy do mnie we zły obycżay/ áni biy corek moich twoich żon/ áni nád nie inſzych żon poymuy. Rzekſzy to potwirdzili tego przyſięgámi. Ráno Lábán pocáłowawſzy cory ſwoie y ſyny ich tákież/ dawſzy im błogoſłáwieńſtwo odſzedł do domu.
21:
Był tám Iakob przez noc dla boiáźni brátá Ezau/ poſłał k niemu poſły náwiedzáiąc zdrowie iego/ powiedáiąc też iż przez ten wſzytek cżás pielgrzymował v Lábáná wuiá ich. Poſłowie przyſzedſzy záſię powiedzyeli iż ſie Ezau gotuie przećiw iemu s cżtermi ſty mężow. Iakob ſie zlękł mnimáiąc by we zły obycżay/ ſzedł k niemu/ puśćił przed ſobą ſtádá rozdzyeliwſzy ie ná trzy turmy/ przepráwiwſzy ie przez rzekę/ zoſtał ſam nád rzeką áby ſie modlił ku Pánu Bogu.
22:
A w ten cżás mąż/ to ieſt Anioł/ chodził s nim zápáſy/ áż do ráná/ ktory dotknął żyły iego ná práwey ſtronie krzyżá áż vſchłá/ s tego Iakob chramał. A żydowie przeto poſládkow bydlęcych nie iedzą iż w nim żyłá vſchłá. A gdy świtáło/ rzekł mąż puść mię: Rzekł Iakob/ nie puſzcżę áż mi będzyeſz dobrorzecżył. Rzekł mu on mąż/ żadnym obycżáiem nie będzye iuż twoie imię dáley Iakob iedno Izráel/ to ieſt kſiążę Boże/ ábowiem ieſliś przećiw Bogu ták mocny był/ tym więcey przećiw ludzyom będzyeſz.
Izráel.

23:
A gdy k niemu brát Ezau przyſzedł obłápili ſie/ y iedli ſpołu/ pytał Ezau
Iakob z Ezau.

24:
ná ſyny iego wiele ich ma/ á obacżywſzy był rad/ pożegnawſzy ſie ſpołu obycżáiem ſwym/ rozeſzli ſie precż. Potym Iakob przyſzedł do Sychimá miáſtá Kánáneyſkich/ mieſzkał przy miáſtecżku y kupił cżęść zyemie v ſynow Emorowych krolá Sychimorſkiego zá ſto báránow/
Sychim miáſto.

25:
rozbił tám namiot ſwoy y zbudował ołtarz ku cżći Bogu Izráelſkiemu.
26:
Wyſzłá potym Dyná corá iego áby widzyáłá panie
27:
oney kráiny/ ktorą vyrzawſzy Sychen krolewſki ſyn/ rozmiłował ſie iey y wzyął ią gwałtem y poſromocił/ á oycu rzekł áby mu
Dyná pochwyconá.

28:
ią zyednał zá żonę. Przeto ociec ſzedł s nim do Iakobá/ ſynowie też Iakobowi przyſzli s polá gniewáli ſie milcżąc. Rzekł ku Iakobowi krol/ day ſwoię corę zá mego ſyná. Ktorzy rzekli/ nie ſłuſzno nam to vcżynić gdy nie ieſteſcie obrzázáni ſpołu z námi/ ále obrzeſcie ſie będzyem ſpołu ieden lud.
29:
Przyſtał ná to Emor y s ſynem ſwoim/ á ták obrzázáli ſie y ſámi y lud w mieście z ich namowy. A gdy
Emor obrzázan.

30:
przyſzedł dzyeń trzeći kiedy bywá nawiętſza boleść z rány/ Symeon á Lewi wzyąwſzy miecże pobili męſki narod w mieście/ y wzęli z domu Sychemá ſieſtrę Dynę/ drudzy brácia rzućili ſie ná poſpolſtwo/ niektore pobili drugie pobráli w więzyenie/ wſzytko miáſto ſpuſtoſzyli. Gdy to Iakob obacżył/ rzekł do Symeoná y Lewi: Záſmućiliſcie mię y w nienawiść przywiedli do tey zyemie obywátelow
31:
będę zgłádzon y dom moy/ bo ich więcey niżli nas. Ale Pan Bog potwirdził go y rzekł/ wſtań á idź do Bethel á mieſzkay tám/ y vcżyń
I.Moiżeſz. XXXV.

32:
ołtarz gdzyemći ſie vkazał. Zwołał tedy Iakob wſzytkich ſwoich/ kazał im áby znieſli wſzytki boſzki ktore miedzy imi byli/ ktorzy to vcżynili/


strona: 16

Wiek trzeći.
1:
zákopał ie Iakob pod modrzeẃ zá Sychimem miaſtem/ zyął ſtrách okolicżne ludzi ták iż zadnym obycżáiem nie mogli gonić Iakobá.
2:
Przyſzedł tedy Iakob do Bethel/ ktorá pirwey byłá Luzá/ vcżynił tám ołtarz ku cżći á chwale Bożey/ y ofiárował co pirwey obiecał. Tego cżąſu vmárłá Delborá mamka Rebeki/ pochowana ieſt pod modrzewiem. Vkazał ſie ieſzcże Pan Bog Iakobowi y rzekł: Nie będzyeſz miánowan Iakobem/
Delborá.

3:
ále Izráel będzye imię twoie/ przydał ktemu: rozmnażay ſie/ s twoich biodr wynidą Krolowie/ Kſiążętá/ y poſpolity lud. Iakob náznácżył ono mieyſce wlawſzy zwirzchu oleiu y miánował Bethel.
Bethel.

4:
Wyſzedſzy ſtámtąd Iakob cżáſu Wioſny ſzedł ku Efrácie/ gdzye tám Rachel rodząc ziętá boleſcią/ wſzákże vrodziłá ſyná y vmárłá/ przewáłá/
Efrátá.

5:
ſyná Bennoni/ to ieſt ſyn boleśći/ ociec go przezwał Beniámin/ to ieſt ſyn
Beniámin. Rachel vmárłá.

6:
práwicde. Pogrzebioná Rachel ná drodze idąc do Bethleiem/ tá ſámá miedzy przyrodzonemi Abráámowemi nie otrzymáłá pogrzebu. Vcżynił Iakon nád iey grobem napis/ ktory ieſzcże y dziś widáią.
7:
Ruben ſyn Iakobow zgwałćił przybytek oycá ſwego Iakobá v Báále/ Iakob to wiedzyał/ przero przeto Iakob Báálę opuśćił. Gdy ſie ſpelniło lat Izáákowi 180. vmárł/ pochowan ieſt od ſynow Iakobá y Ezau w Ebronie gdzye
Izáák vmárł.

8:
y ociec leży. Vmárłá też przed tym trochę y Rebeká mátká Iakobowá/ tamże pochowaná gdzye y mąż.
9:
O Iozephie ſynu Iakobowym. GDy był Iozeph w ſzeſnaſcie leciech/ páſł też z brácią dobytki/ ále go brácia nienawidzyeli miedzy ſobą/ iż ná nie ſzkáráde vcżynki powiedał przed oycem/
10:
k temu też iż go ociec nád ine ſyny więcey miłował/ y ſpráwił mu náwłacáną ſuknię/ ieſzcże ktemu iż ſen ſwoy powiedał przed nimi w ty ſłowá: Mnimałem ſpołu zwámi ná polu wiązáć ſnopki zbożá/ á wáſze ſnopy padáły przed moim/ á moy ſtał proſto. Ktorzy
Sen Iozephow.

11:
rzekli/ á ſnadź będzyeſz náſzym krolem według twoiego ſnu. Rzekł też przed oycem/ widziałem Słońce y mieſiąc y iedennaſcie gwiazd chwaląc mię. Przymowił mu ociec/ ſnadź mnimaſz áby ia ſłońce/ mátká mieſiąc/ bracia gwiazdy ciebie będzyem chwalić ná zyemi.
12:
A gdy brácie páſli ſtádá w Sychen/ poſłał go ociec z Ebronu do nich áby mu powiedział co ſie tám dzyeie/ á gdy ich w Sychimie nie nálazł/ ſzedł zá nimi do Dotáim/ ktorzy gdy go vyrzeli rzekli: Ono wykłádácż ſnow przyſzedł/ zábiymy go. Ruben chcąc go wybáwić/ rzekł: Nie wylewaymy krwie iego wrzućmy go w doł/ á ták zyąwſzy s niego ſuknię/ wpuśćili go w ſthudnię ktora byłá bez wody/ á Ruben odſzedł do bydłá. A gdy ſiedzyeli/ vyrzeli drudzy krámárze Izmáelitſkie/ rzekł brát Iudás: Lepiey ieſt przedaymy go krámárzom/
13:
á nie mażmy ſobie ręku ſwych/ ciáłoć ieſt náſze y kreẃ/ y przedáli go onym kupcom zá dwádzyeściá ſrebrnych pieniędzy. Wroćił
Iozeph záprzedan.

14:
ſie Ruben á w Studni nie nálazł Iozephá/ mnimáiąc żeby iuż zginął/ rozdárł ná ſobie odzyenie y nárzekał/ ále gdy vſłyſzał iż żywo przedan/ vćichnął. Pokrwáwili


strona: 16v

Kſięgi pirwſze
1:
tedy ſzáty Iozephowe krwią kozłową/ á poſłáli niektore bráty do oycá/ mowiąc: Otoſmy náleźli ſuknię krwáwą/ pátrz ieſli ieſt ſyná twego?
2:
A gdy ią poznał ociec/ rzekł: Zwierzę nagorſze pożárło ſyná mego Iozephá/ rozdarſzy ná ſobie ſzáty oblokł ſie we włoſienicę/ y żáłował ſyná długi cżás/ áni chciał od ſynow pocieſzon być/ ále rzekł: Stąpię k niemu płácżąc (według Zydow) do niſkośći zyemie/ to ieſt do grobu/ bo chciał od żáłośći ſyná vmrzeć. Swięty Ieronim kłádzye iż do piekłá chciał ſtąpić pátrzyć go/ á to przeto/ iż Abráám tę nádzieię miał/ á ſnadź przez obiáwienie/ iż ktoryby ſyn był iego pmiał iść do piekłá/ á ktorzy irwey vmárł niżli on ſam/ po śmierći iego/ ći do łoná Abráámowego/ á twirdzą to y żydowie ſámi.
3:
Przeto ſwięte piſmo kłádzye iż rzekł Iakob: Deſcendam in infernum lugens ad filium meum. Genesis XXXVii.
4:
Potym Hizmáelitowie álbo Mádiánitowie (wſzytko to iedno) przedáli záſię Iozephá Putyfárowi Hetmánowi krolá Egipſkiego/ ten miał żonę y dzieci
5:
ktorego corę potym Iozeph zá żonę. Piſzą drudzy iż był Kuchmiſtrzowi przedan/ bo thego Putyfárá piſzą być kleśnionym/ nie mogł mieć żony áni dzyeći. Zydowie powiedáią tego Putyfárá potym być biſkupem Heliopolſkim/
Putyfar biſkup.

6:
ále komużkolwiek/ Boſkie to przeźrzenie było. Błogoſłáwił tedy Pan bog Putyfárowi dla Iozephá/ ktory mu był dał wſzytko w moc niewiedząc ni o cżym tylko o chlebie ktory iádł. A gdy żoná Putyfárowá ocży ſwoie obroćiłá nań/ miłowáłá go y rzekłá/ ſpi zemną. Bronił iey tego Iozeph mowiąc: Pan twoy polećił mi wſzytko w moc iedno ciebie nic/ gdzye to mogę vcżynić? owſzekibych zgrzeſzył y przećiw Bogu/ y przećiw zakonowi.
7:
Drugi raz záwoławſzy go do ſiebie/ ięłá go zá płaſzcż á rzekłá ſpi zemną. Ktory popędzon ku gniewu/ płaſzcż w ręku zoſtáwiwſzy vciekł ſam. Oná żáłuiąc ſie tey lekkośći/ ſzłá do mężá nárzekáiąc płaſzcż vkazáłá rzekąc: oto ten Zyd w ktorym ſie kochaſz/ máło mi mi lekkośći nie wyrządził chcąc ciebie zdrádzić/ á to ieſzcże płaſzcż iego ktorego odbiegł gdym wołáłá. On vwierzył y dał go wſadzić związawſzy do krolewſkiey káźniey.
Iozeph wſádzon

8:
Y tráfiło ſie iż też tego cżáſu byli poſadzáni s krolewſkiego dworu podcżáſzy y Piekarz do oney ciemnice gdzye Iozeph ſiedzyał/ Iozeph im ſłużył. A gdy ie ráno Iozeph widzyał ſmutne/ rzekł im/ cżemu ták ſmutno ſiedzicie? Rzekli/ ſny ſie nam tráfne dáły widzieć/ á nie mamy ktoby ie nam wyłożył. Rzekł Iozeph/ Boſkieć to ſą rzecży wiedzyeć ſny/ wſzákże powiedaycie ie á ia będę wykłádał.
9:
Rzekł Podcżáſzy/ widzyałem przed ſobą z máćice winney trzy odnogi wyrość y zákwitnąć/ á potym iágody doſtałe były/ ktorem wyćiſkał w kubek krolewſki á podawałem krolowi. Rzekł Ioz/ trzy rozgi ſą trzy dni/ po ktorych cię záſię Fáráo ná ſwe mieyſce wroći/ a w ten cżás pámiętay ná mię przed Krolem/ á
Iozeph wykłáda podcżáſzemu ſen.

10:
podwodź go áby mię kazał puśćić bociem nic nie winien/ z domum przeddan potáiemnie/ tu s potwárzy ſiedzę/ Pánie Boże wſpomoż mię. Obiecal ſie podcżáſzy przycżynić do Krolá ále ſkłámał/ rad iż ſam wyſzedł niedbał o drugie.
11:
Piekarz też ſwoy ſen powiedzyał/ widzyałem ná głowie trzy koſze v ſiebie nośić ieden ná drugim/ á ná zwirzchnim koſzu rozmáite potráwy s ciáſtá cżynione były/ ktore piekárze cżynią/ ptacy ná nim pádáli á iedli. Rzekł Iozeph/ wolałbych dobre wykłádáć niż złe/ á to nieboże trzy koſze trzy dni/ po trzech dnioch wywiodą cię y dádzą obieśić/ ptacy s twoiey głowy będą ieść iáko s koſzá/ y sſtáło ſie ták obiemá.
Sen piekárzow:

12:
po dwu lat sſtał ſie ſen Fáráonowi tráfny/ táki/ iż ſtoiąc nád iedną rzeką/ widzyał s niey wychodzić ſiedḿ wołow (v żydow ſtoi krow) pięknych tłuſtych wielkich/ páſły ſie po iezyerzyſkách. Potym drugie ſiedḿ wyſzły z oney rzeki chude i ſzpátne/ páſły ſie nád brzegiem po dobrey zyeloney tráwie/ pożárły ony pirwſze. ocućil ſie krol y záſię záſnął/ widzyał záſię drugi ſen/ áno ſiedḿ kłoſow ná iednym źble vroſło pełne y piękne. Drugie ſiedḿ záſię bliſko ich były wyſchłe/ cienkie/ przegorzáłe/ y cżcże/ pożárły cudność ich.
13:
Zlękł ſie Fáráo y wſtał/ wezwał vcżonych ludzi do ſiebie pytáiąc ich o ten ſen/ á żadny mu go nie tráfił. Wſpámiętał Podcżáſzy ná Iozephá s ktorym ſiedzyał w więzyeniu/ y powiedzyał o ni Krolowi. Kazał go Krol wypuśćić/ oſtrzygſzy y ochędożywſzy go dano mu ſzáty pocżćiwe y ine potrzeby/ wzyąwſzy go zá rękę práwą/ rzekł k niemu: Zdał mi ſie ſen/ y powiedział iákom piſał. Rzekł Iozeph/ ſen ten ieſt Krolewſki vkázuiąc przyſzłe rzecży ná ſwiecie Krolowi Fáráonowi:
14:
Siedḿ wołow cudnych y tłuſtych tákież kłoſow/ známionuią ſiedḿ
Sen wykłáda Iozeph.

15:
lat wielkiey vrody zboża y wſzelkiey żywnośći. Drugie ſiedḿ wołow chudych á kłoſow wyſchłych/ znácżą drugie ſiedḿ lat wielkiey niepłodnośći/ ták iż zápomnią ludzye onych pirwſzych rodzáynych przez głod. A ták teraz niechay Krol naydzye mężá iákiego/ ktoryby piątą cżęść do ſtodoł woźił zboża przez ty ſiedḿ lat żyznych/ á záchował áż do drugich ſiedmi lat głodnych.
16:
Vſłyſzawſzy to Fáráo/ dziwował ſie temu wykłádowi y rádzye roſtropney. Polećił mu tedy to ſzáfárſtwo mowiąc/ iż pełen duchá Bożego/ á zyąwſzy pierścień s palcá ſwoiego dał w ręce iego/ y ná ſzyię złoty łáńcuch wzdzyał/ y vcżynił go po ſobie wtorego w kroleſtwie onym. A gdy wſiadł ná woz krolewſki/ woźny wołał áby ſie mu wſzyſcy kłániáli iáko Krolowi/ y przyſiągł mu Krol Fáráo bez iego rády nic nie cżynić w kroleſtwie ſwoim/ y przezwał go po Egipſku zbáwiciel ſwiátá/
17:
y dał mu żonę Aſſenát álbo Aſſenech/ á to byłá dzyewká Putyfárowá v ktorego Iozeph ſlużył/ miáłá ſwe mieſzkánie oſobno/ byłá pyſzna ále
Aſſenát żoná Iozephowá.

18:
vcżćiwa/ piękney vrody/ mężem gárdziłá káżdym/ wſzákże s przeyrzenia Boſkiego Iozeph ſie iey ſpodobał/ gdy bacżyłá iego rozum y ſpráwę/ ále Iozeph nie chciał ktemu przyzwolić áż opuśćiłá báłwány ktore oni chwalili w Egipcie. A gdy o to záſmucona byłá/ przez Aniołá nápominána/ áby inácżey nie cżyniłá/ y sſtáło ſie ták y byłá małżonką Iozephowi wierną/
19:
ktora mu potym dwu ſynu vrodzziłá Mánáſſen y Effráim. W ten cżás było Iozephowi 30. lat. A gdy minęłá
Mánáſſen. Effráim.

20:
ſiedḿ lat hoynych/ náſzpiżował był Iozeph w káżdym mieście onego kroleſtwá pełne ſzpichlerze zboża/ zwłaſzcżá pſzenice. Przyſzedł táki głod ná ludzi iż wołali o żywność zá Krolem/ ktory ie odſyłał do Iozephá.
Głod w Egipcie.

21:
Otworzył tedy Iozeph ſzpichlerze/ przedawał Egipciánom zboże zá złoto y ſrebro/ y do drugich kráin.
22:
Slyſząc tedy Iakob iż zboża przedáią w Egipcie/ poſłał thám szyeſięć ſynow/ iedno Beniámin dzyeciątko zoſtáwił przy ſobie. Ktorzy gdy przyſzli do Egiptu/ przyſzli przed Iozephá/ nie poználi go pádli przed nim ná ſwoie kolaná cżyniąc mu pocżćiwość. A on k nim ſrogo mowił rzekąc: Skądeſcie? Odpowiedzyeli/ z zyemie Kánáneyſkiey. Rzekł k nim/ muśicie być ſzpiegowie/ abyſcie tu wzwiedzyeli co ſie dzyeie. Oni rzekli iż nic/ ſłudzy twoi ieſteſmy/ wſzyſcyſmy tu/ iednegoſmy oycá ſynowie/ iedenże theż mlodſzy ſyn przy oycu zoſtał domá.
23:
Rzekł Iozeph/ wſzákem ia zgadł żeſcie ſzpiegowie/ przez zdrowie Fáráonowo nie wynidzyecie ſtąd wſzyſcy/ áż tu będzie brát wáſz młodſzy o ktorym powiedacie/ á doſwiádſzę ieſli prawdę powiedacie/ á ták poſlicie poń iednego z was ktoryby go tu przywiodł/ y dał ie poſadzáć/ trzeciego dniá ie puśćił/ iednegoż Symeoná zoſtáwił w więzyeniu/ á thák s nimi vmowił iż miał ſiedzyeć poki nie przyiádą z młodſzym ſynem/ wſzákże kazał ſługom áby náſypáli zboża w ich wory/
24:
y pieniądze záſię zá káżdy wor ná wirzchu worow położyć á záwięzáć/ dawſzy im theż ſtráwy ná drogi/ ſzli potym w drogę á mowił ieden ku druggiemu: Słuſznie to ćirpimy/ boſmy zgrzeſzyli przećiw brátu ſwemu. Przyſzedſzy do domu powiedzyeli oycu wſzytko co ſie dzyało. A gdy zboże wyſypowáli/ náleźli w káżdym worze záſię pieniądze ſwoie/ polękli ſie. Ociec Iakob vſłyſzawſzy rzecż od nich co ſie im przygodziło/ rzekł: Chcecie mię tych ſynow zbáwić w ktorych ſie ia kochał/ pirwey Iozephá á teraz Beniáminá.
25:
Rzekł Ruben/ day go mnie w moc/ ieſlić go cáło nie przynioſę/ oto maſz moie dwá w ſwoiey mocy/ pobiy ie ieſlić inácżey vcżynię/ á niechay s námi Beniámin iedzye. Rzekł Iakob/ nie poiedzye z wámi.
26:
potym gdy zboże ſtráwili głod pocżął być/ rzekł im Iakob áby ſzli do Egiptu/


strona: 17v

Kſięgi pirwſze
1:
á kupili zboża. Iudás rzekł/ ieſli známi Beniáminá nie poſleſz/ inácżey nie vcżynim/ á ia go wezmę ná ſwą pracą y v mnie go z rąk pátrzay.
2:
Rzekł Iakob/ iuż iáko ſie wam podoba cżyńcie/ iedźcie á kupcie dobrego zboża/ á pieniądze pirwſze weźmicie/ á ſtároſtę podáruycie/ Pánie Boże aby ná was łáſkaw był. Przyſzli ſynowie Iakobowi do Egiptu/ ſtánęli przed Iozephem iáko im kazał z Beniáminem. Iozeph kazał gody ſpráwić prze nie/ oni ſie bali/ máiąc zá to iż dla pirwſzych pięniędzy chcą ie pobráć w niewolą/ rzekli ku Száfárzowi/ niewiemy iákoſmy ſie wſzyſcy omylili/ iż pirwſze pieniądze ktoreſmy wam dáli zá zboże/ záſię ie do domu z wormi przynieſli/ otożeſmy ie teraz przynieſli weſcie ie od nas z drugimi zá zboże.
3:
Száfarz rzekł/ pokoy wam/ Bog to wam dał/ mam ia ſpełná coſcie pirwey dáli. Wyywiedzyon do nich Symeon z więzyeniia w południe. A gdy Iozeph przyſzedł/ dáry mu podáli cżyniąc mu pocżćiwość/ á wyrozumiawſzy z nich iż ociec zdrow/ przywitawſzy Beniáminá cáłował go y błogoſłáwił mu. Nie mogł złez w
Iozeph dárowan od bráciey.

4:
ocżu zádzyerżeć/ przeto wyſzedł precż á płákał ná pokoiu z rzewniwośći ſerdecżney/
5:
vnywſzy twarz zádzyerżał rzewność/ przyſzedł do nich kazał chleb ná ſtoł kłáść/ ſiadł ſam oſobno/ bo Egipciánie mieli to ſobie zá hániebny vcżynek z Zydy ieść álbo ſiedzyeć ſpołu z nimi/ ſpoſadzał bráty według ſtárſzych á młodſzych/ ták iáko domá ſiadáli/ rozdał ich cżęśći. Dziwowáli ſie iego ſadzániu iáko świádom był ich lat/ też cżemu dał Beniáminowi pięć cżęśći przećiw ich iedney/ á tám iedli y pili/ y nápili ſie y náiedli.
6:
Przykazał Iozeph ſzáfárzowi/ áby ich pieniądze włożyl im záſię w wory ich iáko pirwey náſypawſzy pirwey zboża cżyſtego/ przykazał też áby do młodſzego bráthá w wor włożył kubek ſrebrny iákoby nikt nie obacżył/ y sſtáło ſie ták. Názáiutrz poſzli ze zboże precż/ kazał Iozeph ſzáfárzowi gonić ie dla kubká/ á gdy ie pogonił mowił k nim: Zleſcie vcżynili zá dobrodzyeſtwo páńſkie/ on was cżeſtował/ á wyſcie mu kubek vkrádli s ktorego ſam pija y wiezdzby cżyni.
7:
Oni rzekli/ v kogo gi naydzyeſz niechay gárdło da/ á my będzyem niewolnicy twoi. On ſzukáiąc nálazł kubek w worze Beniáminowym. Zydowie ſie zlękli y zdumieli bárzo/ wroćił wſzytki ná zád ſzáfarz/ y przywiodł przed Iozephá/ powiedzyał co ſie dzyało. Rzekł Iozeph/ ábo niewiecie Zydowie że ia ieſtem wieſzcżek. Iudás przypadł k nogom iego proſząc áby on zá młodſzego ćirpiał/ mowiąc żem go ia od oycá s pracą wielką ná tę drogę námowił.
8:
Nie mogł dáley Iozeph w ſobie przyrodzoney miłośći zátáić przećiw bráciey ſwoiey/ kazał wſzytkim inym wynidź/ rzekł s płácżem: Iam ieſt wáſz brát Iozeph/ nie boycie ſie/ dla wáſzego zdrowia Pan Bog mię tu
Iozeph ſie obiáwił bráciey.

9:
przed wámi poſłał/ iuż dwie lecie głodne minęły á ieſzcże pięć máią być/ á ták iedźcie co rychley do domu á oycá przynieſcie ze wſzytkim domoſtwem wáſzym tu do mnie/ iż go przechowam y zwámi y ze wſzythkim dobytkiem.
10:
Oni pádli proſząc miłoſierdzyá zá ſwoy wyſtępek. Rzekł im/ nie boycie ſie. A gdy ſie dowiedzyał Fáráo o oycu y bráciey Iozephowych/ był rad/ wſkazał ku Iozephowi áby wozow dano ná ktorychby ſie przywieźli do Egiptu s ſwoim domoſtwem/ y sſtáło ſie ták. Dał theż Iozeph káżdemu z nich po ſzácie pocżćiwey/ ále Beniáminowi ſámemu pięć ſzat y trzy ſtá ſrebrnych pieniędzy/ tákże też y oycu poſłał. Ktorzy gdy przyſzli do oycá Iakobá/ rzekli k niemu z rádoſcią: Iozeph ſyn twoy żyw ieſt/ y pánuie nád Egiptem.
11:
Iakob iákoby z wielkiego ſnu ocućił/ nie wierrzył zárázem/ áż mu vkazáli dáry y ine znáki. Rzekł/ doſyć mam dáru od páná mego/ iż mi ſyná żywego do tego cżáſu dochował/ poiádę á oglądam go pirwey niż vmrę. A ták wyſzedł Izráel ze wſzytkim domoſtwem y z dobytki z zyemie kánáneyſkiey do Egiptu/ będąc w leciech 131. Przyſzedſzy nád ſtudnię przyſięgi/ vcżynił ofiárę z dzyękámi Pánu Bogu wſzechmocnemu.
Iakob wyſzedł s Kánáneyſkiey ziemie do Egiptu.

12:
Rzekł mu Pan Bog: Sſtę/p do Egiptu á nie boy ſie/ tám cię roozmnożę ná wielki lud/ y wywiodę ſtámtąd.
13:
Przyſzedł tedy Izráel do Egiptu w pocżcie przyrodzonych ſwoich ſiedmi


strona: 18

Wiek trzeći.
1:
dzyeſiąt y pięć (drudzy piſzą bez cżterzech/ á drudzy ſpełná) Poſłał Iakob Iudáſá przodkiem do Iozephá opowiedáć przyiazd ſwoy. Ktory przećiw oycu wyiechał do Geſſen/ tham go obłápił y pocáłował z wielkiey radośći/ tákież brácią y wſzytek narod.
2:
Rzekł Iakob: Iuż weſołą śmiercią vmrę gdyżem oglądał tego s ktoregom nigdy myſli nie ſpuſzcżał. Potym iechał do Krolá FáRáoná opowiedáć oycow przyiazd/ á náucżył brácią/ gdy ich będzye pytał Krol około iakiego ſie obieráią goſpodárſtwá/ áby rzekli/ ieſteſmy páſterze owiec s przodkow ſwoich/ á to przeto iż by im dał zyemię oſobną Geſſen/ gdyż Egipciánie
Geſſen.

3:
brzydzą ſie páſterzmi owcżymi/ iż owiec nie iadáli/ tákże ſie sſtáło.
4:
Przywiodł tedy Iozeph oycá do Krolá FáRáoná/ y błogoſłáwił Krolowi. Krol go ſpytał wiele lat ma. Odpowiedzyał: Pielgrzymowánia moiego ieſt ſto y trzydzyeśći lat/ ále ieſzcżem nie przyſzedł ku latom oycow ſwoich. A tak Iozeph z roſkazánia Krolewſkiego dał bráciey ſwoiey zyemicę Rámezes/ wybornego
Rámezes.

5:
vrodzáiu. Iozephus piſze iż im dał złożenie w mieście Heliopolis/ cżyniąc k woli gipciánom áby ſie z nimi nie mieſzáli/ á ſnadź Heliopolis przyſłuſzáłá do zamku Geſſen.
6:
Sſtał ſie potym wielki głod w zyemi Egipſkiey/ gdy iuż nie mieli zacż kupowáć/ żywił ie Iozeph on rok dawáiąc zboże zá dobytek. Ná drugi rok gdy ieſzcże więtſzy głod był/ kupił Iozeph wſzytkę zyemię Egipſką zá żywność/ okrom kápłáńſkieyzyemie ktora im byłá daná wolna od Krolow/ ći wolne mieli żywnośći s ſtodoł krolewſkich. Ná oſtátku oney niepłodnośći/ rzekł Iozeph do ludu poſpolitego: Oto wy y bydło waſze y zyemiá w mocy krolewſkiey ſą/ oto wam záſię wracam zyemię/
7:
y naſienia dam ku orániu zyemie krolewſkiey/ s ktorey dacie piątą cżęść krolowi/ oſtátek wam puſzcżam ná naſienie ſobie y ná żywność wáſzę. Ktorzy rzekli/ zdrowie náſze w ręku twoich ieſt. Od tegoż cżáſu áż do dziſiá/ piątą cżęść płácą Krolowi w Egipcie zboża ná káżdy rok. Mieſzkał thedy Izráel w Egipcie ſiedḿnaſcie lath/ y rozmnożył ſie bárzo. A gdy iuż widzyał Izráel cżás śmierći ſwoiey/ wezwał Iozephá k ſobie y kazał mu przyſiądz ná łono ſwoie/ áby go pochował w grobie ſtárſzych ſwoich/
Iakob bliſko ſmierći.

8:
ktore mieyſce zwano Abráámium/iże ie Abráám kupił/ á leży tám z żoną ſwoią Sarą y z Izáákiem ſynem/ od Kálwáryey ieſt iako trzydzyeśći mil. Przyſzedł thedy k niemu Iozeph ze dwiemá ſynomá/ á gdy ie vyrzał Iakob rzekł: Ktorzy to ſą? Rzekł Iozeph/ ſynowie moi. Rzekł Iakob/ ći dw moi będą iáko Ruben y Symeon/ to ieſt/ będą też roſpłodzeni w narod ſwoy/ ále ine ktore będzyeſz miał/ będą zwáni imieniem bráciey ſwoiey w dzyerżáwach ſwoich/
9:
to ieſt/ nie będą roſpłodzeni w Trybus iáko ini/ tylko ná ſwoich dzyerżáwach przeſtáną. Y poſtáwił iozeph ſyná Mánaſſen ná práwicy oycá ſwoiego/ á Effráim ná lewicy/ cżyniąc oycu pocżćiwość áby im błogoſłáwił. Iakob położył rękę práwą ná młodſzym Effráim á lewą ná ſtárſzym Mánáſſen/ y błogoſłáwił im mowiąc: Boże Pánie moy/ przed twoią oblicżnoſcią chodzili oycowie moi/ Abráám/ Izáák/ ktoryś mię też żywił/
Iakob błogoſláwił ſynom.

10:
chował/ áż do tego cżáſu/ Anyoł ſwięty ktory mię z wielkich nieprzeſpiecżnośći wyymował: Błogoſłaẃ dzyeciom tym/
11:
á niechay bedzye wezwano moie imię nád nimi/ y moich oycow abráám Izáák/ áby roſli w wielkośći ná zyemi. Widząc Iozeph iż rękę práwą położył ná młodſzym/ chciał przemienić ręce iego/ mowiąc: Nie ſłuſzno ták oycże miły/ położ práwą ná pirworodnym Mánaſſen. Ktory niechciał inácżey/ mowiąc: Wiem moy miły ſynu/ iż ten będzye ná wielkość ludzi/ ále brát młodſzy będzye nád nim więtſzy/ (á to ſie wypełniło ná Ieroboám ktory Effráteus był) á plemię iego wyrodzi ſie ná wielki lud.
12:
Rzekł też ku Iozephowi: Pánie Boże przeprowadź was do zyemie wáſzey/ dawamći nád brácią twoię Sychiman zyemię/ ktorąmem kupił y obronił miecżem y łukiem z ręku Amorreuſzá.


strona: 18v

Kſięgi pirwſze
1:
Teſtáment Iakobow.
2:
A Wezwawſzy k ſobie Iakob ſynow ſwoich/ mowił k nim: Przychylcie ſie á ſłuchaycie/ ſynowie Iakobowi posłuchaycie
I.Moiż. w XXXI.

3:
Izráelá oycá wáſzego/ przepowiem wam przyſzłe rzecży/ ktore na was w ony cżáſy przydą.
4:
Ruben pirworodny ſynie/ tyś ieſt moc moiá á pocżątek boleśći moiey/ pirwſzy w dárzech/ więtſzy w pánowániu/ rozlałeś ſie iáko wodá/ nie rość/ boś wſtąpił ná łoże oycá twego/ á poſzkárádziłeś pościel iego. Symeon á Lewi brácia/ nacżynia złośći boiuiącey/ nie wſtępuy do ich rády duſzo moiá / á w zebrániu ich nie bądź ſławá ma/ abowiem w pirzchliwośći ſwoiey zabili męże/ ſwowolnie poopawſzy mury w
5:
(to ieſt Emorá y Sychen o Dynę) złorzecżoná pirzchliwość ich / bo vporna/
6:
á gniew ich nie vkrocony/ rozdzyelę ie w Iakobie á roſproſzę w Izraelu/ to ieſt/ iż káżdy ſwoy Trybus álbo narod będzye miał oſobny.
7:
Iudá tobie będą brácia twoi pocżćiwość cżynić/ ręce twoie ná ſzyiach nieprzyiacioł twoich/ kłaniáć ći ſie będą ſynowie oycá twego/ Lwicżek Iudá/ ná korzyść wſtąpiłeś ſynu moy/ odpocżywáiąc/ ſłożyłeś ſie iáko Lew/ á iáko Lwicá? kto go zbudzi?
Iudowe błogoſłáwienſtwo od oycá.

8:
Nie będzye odięto doſtoieńſtwo/ to ieſt/ Sceptrum krolewſkie z Iudy/ á Kſiążę z biodr iego/ áż przydzye ten ktory ma poſłan być/ á on będzye ocżekawánie narodom/ wiążąc do winnice oſlątko ſwoie/ á ku korzeniu winnemu (o ſynu moy) oſlicę ſwoię/ omyie w winie ſzátę ſwoię/ á we krwi iágod płaſzcz ſwoy/ ocży iego pięknieyſze ſą nád wino/ á zęby nád mleko bielſze. Zábulon ná brzegu morſkim mieſzkáć będzye/ gdzye łodzi ſtawáią/ ſiegáiąc áż do Sydonu.
9:
Iſáſchár/ oſieł mocny miedzy grAnicámi/ vyrzał odpocżywánie iż bylo dobre/ y zyemiá iż byłá dobra/ podiął ią ſwoiemi ramiony áby ią nośił/ vcżynion ieſt ſlużebnik dawáiąc dań.
10:
Dán będzye ſądzić lud ſwoy/ iáko y ine pokolenie w Izráel.
11:
Bądźże Dán wężem ná drodze/ á wężem rogátym (Ceráſtes) ná ścieſzce/ ſzcżypiąc kopytá końſkie/ áby ſpadł ieźdzyec iego ná zad/ zbáwienia thwoiego będę ocżekawał Pánie.
12:
Gád/ vbrány woiowáć będzye przed nim/ á on ſie przygotował ná wſtecż.
13:
Aſſer tucżny chleb/ da roſkoſzy krolom.
14:
Neptali ieleń wypuſzcżony/ dáiąc wymowy pięknośći,
15:
Iozeph ſyn przyroſtły/ cudnego weyrzenia/ cory chodziły po murze ále go rozgniewáły/ á wádziły ſie/ á zayrzáły mu/ ktore miáły ſtrzáły/ ſiedzi w mocy łuk iego/ y rozwiązány ſą wezły rámion y ręku iego/ przezz ręce tego/ ktory ieſt moc Iakobowá/ odtąd páſterz wyſzedł/ kamień ludu Izráelſkiego/ Bog oycá twoiego będzye pomocnik twoy/ á wſzechmogący pożegna tobie/
16:
pożegnaniem niebieſkim zwirzchu/ pożegnaniem przepáśći morſkich/ y pożegnaniem pierśi y żywotá/ pożegnanie oycá twoiego zmocniło ſie s pożegnánia oycow iego/ áżby przyſzło pożądánie págorkow wiecżnych/ niechay będą ná glowie Iozephowey á ná wirzchu głowy Názáráńſkiego miedzy brácią ſwoią.


strona: 19

Wiek trzeći
1:
Beniámin wilk drapieżny/ ráno będzye ieść łupy/ á wiecżor będzye rozdzyelał korzyści.
2:
Ty to rzeczy mowił Iakob ſynom ſwoim/ a wyrzekſzy/ dał każdemu blogoſłáwieńſtwo ſwoie/ á przykazał im mowiąc: Iać przypoion będę ku ludu moiemu/ pochowaycieſz mię z oycy moiemi w Ebronie w zyemi Kanáneyſkiey przećiw Mámbrze/ ktorą kupił Abráám od Efroná Etheyſkiego/ gdzye leży Izáák z żonámi/ y Lia żoná moiá. Złożywſzy ręce nogi/ na łoſzku
Smierć Izráelowá.

3:
vmárł. A gdy Iozeph obacżył śmierć oycá ſwoiego/ padł ná oblicże iego płácżąc y cáłuiąc/ przykazał ſługom ſwoim aby go drogiemi máściámi pomázali/ iáko v nich obycżay bywał.
4:
Plákał go wſzytek Egipt ſiedḿdzyeſiąt dni. Iozeph wzyáwſzy przyzwolenie od Krolá Fáráoná/ wiezli go ná pogrzeb do Kánáneyſkiey zyemie/ iáko żądał zá żywotá ták vcżynił. Pochowawſzy oycá w Ebronie/ wroćili ſie záſię do Egiptu do zyemie Geſſen. Brácia Iozephowi boiąc ſie Iozephá by ſie nád nimi nie mśćił dawney krzywdy/ prośili go o łáſkę/ powiedzyawſzy iż to oycowá wola byłá/ ábyſmy cię przenálezli w tym.
5:
Iozeph zápłákał y rzekł k nim: Ociec niebieſki to wam odpuśći/ bo to iego wola byłá áby ſie ták sſtáło/ y on to ſam złą rzecż w dobrą obroćił/ iáko ná oko widzicie/ ia was y wáſze dzyeći chowáć dobrze będę. Pádli wſzyſcy dzyękuiąc. Potym prośił ich pod przyſięgą áby ſynom álbo potomkom ſwoim roſkazali/ gdy ie Pan Bog z Egiptu do obiecáney zyemie przywiedzye/ aby s ſobą kośći iego wzyęli/ á wedle oycow w Ebronie ſchowáli. Wykonawſzy lat 110 vmárł/ ktorego wſzytek lud w Egipcie płákał.
Smyerć Iozephowá.

6:
Docżekał trzećich potomkow od ſynow/ námazan drogiemi máściami y pochowan w Egipcie/ tákże vcżynili potym. Pod piącię Krolow Iozeph był w Egipcie: pirwſzy Nefrem ktoremu ſen wykladał. drugi Amazys. Trzeći Chebron. Cżwarty Memfes. Piąty Memfres zá ktorego vmarł. A to ieſt oſtátnie kápitulum Geneſis/ po żydowſku
I.Moiże. w oſtá[t]nim kap.

7:
Berezyth.
8:
Proroctwo Iakobowe według Wincentego okrom piſmá ſwiętego. Z narodu Iudá ſyná moiego/ národzi ſie panna ſwiatła y pocżćiwą ſzátę máiąc
9:
s they ſie vrodzi báránek Boży niepomázány zbawiaiąc wſzytki/ ktorego kroleſtwo będzye trwáło ná wieki. Pan wielki vkaże ſie ná zyemi iáko cżłowiek/ ciáło weźmie y będzye iadł iáko cżłowiek/ będzye z ludźmi iáko grzeſznik/ będzye kwitnął iáko ſłońce ná zyemi/ prziymą go niebioſá y zyemiá/ głoſem oycowſkim będzye poświęcon/ obdárzy was duchem ſwoim poſłanym miloſierdzya/ á będzyecie iego ſynowie w prawdzye. Ten będzye z Lewi Kápłan á z Iudy Krol/ Bog y cżłowiek/
10:
iednacż miedzy Bogiem á cżłowiekiem/ wſzytki ciemnośći ktore pod niebem zeymie/ á będzye pokoy po wſzytkiey zyemi. Ale wáſzy potomkowie powſtáną przećiw iemu/ á będą mu wyrzędzáć rozmáite złośći y przeſládowánia/ ręce ſwoie kápłani pomáżą krwią iego niewinną/ y ná ſwoię głowę ią wezmą/ zabiwſzy go/ niewiedząc áby zmartwych
11:
wſtał/ przy iego śmierći kámienie ſie pádáć będzye/ y ſłońce ſie záćmi/ y wiele dziwow będzye/ duchowie niewidomi bedą drżeć/ á piekło będzye zlupione.
12:
on ſam wrotá do Ráiu otworzy/ y każe ſtać miecżowi/ ktory g[r]oźił Adámowi y da doſyć pokármu z drzewá żywotá/ Beliál będzye zwią[zaon od n]iego. Tedy vyrzycie Enoch/ Noe/ Sem/ Abráám/ Izáák y mnie oycá wáſzego/ wſtanąć z grobow w weſelu. Synom ſwoim da moc podeptáć złośćiwe duchy/ á ktorzy weń vwierzą będą weſeli ná zyemi/ tedy wſzyſcy powſtáną/ niektorzy ku chwale/ niektorzy ku ſwoiey ſromocie/ á napirwey lud moy Izráelſki będzye ſądzon/ ktory iemu wierzyć nie będzye.


strona: 19v

Kſięgi pirwſze.
1:
Narod Iakobow s ktorym wſzedł do Egiptu.
2:
Iakob myał 12 ſynow ode dwu żon/ y 2 nałożnicz/ kthore były: Lia żoná/ ſinowie iey: Ruben iego ſynowie: Enoch/ Phallu/ Efron/ Chárm/ Simeon: iego ſynowie: Lemuhel/ Lámin/ Ahod/ Iáchim/ Sáhár/ Saul/ Iudá/ Hir vmárł/ Onán vmárł/ Sellá/ Phares s Támár/ od niego Amul/ Efron Arám Aminadáb Aááſon Sálmon Boos Obat Ieſſe Dawid Rozgá rodzáiu Páná Kryſtuſá.
3:
Zamár s Támár/
4:
Lewi/ Gerſon/ Cháát/ Merari/
5:
Iſáſchár Tholá
6:
Phua Iob/ Semron/ Zábulon/ ktorego ſynowie Zared/ Chelon/ Lahehel/
7:
Dyná dzewká/
8:
Zelfá náłożnicá/ ktorey ſynowie Gad/ od ktorego Zophion/ Agigi/ Ezebon/ Suni/ Heri/ Arodi/ Areli/
9:
Aſſer/ kthorego ſynowie Lemná/ Ieſua/ Iaſui/ Beria/ od ktorego heber/ Melchiel/ Sará dzyewká/
10:
Rachel żoná/ iey ſynowie: Iozeff Mánáſſen/ Máchir/ Effráim/ Beniámin/ od ktorego Belá/ Bechor/ Azbel/ gerá/ Náámán/ Echi/ Ros/ Mophim/ Offim/ Ared/
11:
Báálá nałożnicá od Rachel/ ſynowie: Dán/ od ktorego Huſym/ Neptálim/ Iáziel/ Guni/ Lezá/ Sylem.
12:
Iudás ſyn Iakobow w ten cżás gdy Iozeph przedan/ ſzedł był od bráciey y poiął żonę Sur Kánáneyſką/ ktora mu vrodziła ſyná Her/ potym Onán/ potym Selam. Dał żonę ſtárſzemu ſynowi Her Thámár/ ale iż ſie przećiw przyrodzeniu záchował/ vmárł podel żony ná łożu. Onán (iáko v Zydow y dziś obycżay ieſt) z roſkazánia oycowſkiego/ ſzedł do iátrwie áby wſkrześił naſienie bráterſkie/ ktory też ſiemię ſwoie wylał prożno przećiw przyrodzeniu/ zábił go też Pan Bog podle niey.
13:
Dopuśćił Iudás Thámár wdową być áżby ſyn mlodſzy


strona: 20

1:
Selá doroſł/ ále potym Selá niechciał ná to przyzwolić/ boiąc ſie by tákież nie vmárł podle niey iáko drudzy brácia. Thámár gdy ſłyſzáłá iż żoná Iudowi vmárłá Sur/ zrzućiłá wdowie odzyenie/ á wdzyałá ine podobne k niewiáſtam ſwowolnym/ y ſiádlá ná roſtániu dwu drog/ gdzye miał iść Iudá do owiec ſtrzyżenia/ vyrzał ią/ mnimał być ſwowolną niewiáſtę/ rzekł k niey: bądź mi k woli. Oná rzekłá/ co mi daſz. On rzekł/ poſlęć kozłá s ſwego ſtádá.
2:
Oná rzekłá/ ieſli daſz w zakładzye pierścień/ ſzátę/ y tę laſkę co ią nośiſz. Vcżynił to/ tám pocżęłá od niego bez iego wiedzenia. Poſlał tedy Iudás kozłá niewieſcie/ ale iey iuż nie było. A gdy obacżono iż Thámár brzemienna/ kazał ią ſpálić. Gdy ią wiedzyono ná śmierć/ poſłáłá Iudowi iego klenoty y laſkę/ mowiąc: Od tegom pocżęłá co to iego rzecży. On wnet przyſzedł k ſobie/ kazał ią odwieść od śmierći/ y rzekł: Sprawiedliwſza ieſt oná niżli ia/ gdyż s ſyynow moich nie mogłá pocżąć/ pocżęłá zemnie.
3:
áby moy dom nie ſzcżedł prożny według Boſkiey obietnice. Potym vrodziłá bliźniętá dwu ſynu/ dano iednemu imię Fares/ á drugiemu Zarám/ o cżym piſano w pirwſzych kſięgach Moiżeſzowych we XXXVIII. kapitulum.
4:
Rozdzyał piąty kſiąg pirwſzych o rodzáiu y záchowániu Bogow Pogáńskich. ACżkolwiek nieſłuſzna rzecż ieſt ſwięte piſmo mieſzáć miedzy ſproſne piſanie błędow Pogáńſkich/ ktorych ná on cżás było doſyć po wſzytkim ſwiecie.
5:
Ale áby ſie doſyć sſtáło tytułowi tych kſiąg dzyeiow rozmáitych od pocżątku ſwiátá/ muśim przydáć á nápiáć ſpoſob ſzaleńſtwá ludzi proſtych Pogáńſkich/ ktore miedzy ſobą ná on cżás w wiárach ſwoich zachowywáli. Abowiem kto złego niewie/ dobremu rozumieć nie może.
6:
Látá od ſtworzenia wſzech rzecży 3539. Sáturnus/ według Poetow piſánia/ był ſyn Vrániuſá Celiuſá/ ktorego zwáli niebem/ á
Sáturnus.

7:
Weſtę boginią Sáturnuſowę mátkę zwáli zyemią/ przeto piſáli Sáturnusá być ſyná niebá y zyemie.
8:
A gdy widzyał Sáturnus oycá więcey płodzić ſynow niż on ſam ieden (bo miał nád Sáturnuſá ine ſyny Tytáná/ Oceaná/ Ops/ Tythen) vciął mu koſą rodne cżłonki/ przeto go s koſą máluią/ á ze krwie ktora ná morze kápáłá/ pocżęłá ſie y vrodziłá Wenus. Ten Sáturnus
Tytán. Ocean. Ops. Tyten. Wenus.

9:
poiął zonę ſioſtrę ſwoię rodzoną Ops. Tytán brát iego chciał pánowáć iáko więtſzy/ ále mátká Weſtá y ſioſtry rádziły Sáturnuſowi/ áby nie dał nád ſobą pánowáć brátu żadnemu/
10:
wſzákże dopuśćił mu tego brát Tytán tym obycżáiem/ áby ieſli ſie mu ſyn kiedy vrodzi/ áby nie był chowan á zginął tylko dzyewki/ áby też nań kiedy przyſzło roſkázowáć w ſwoim kroleſtwie álbo iego ſynom/ y thák ſpirwotku cżynił Sáturnus/ przeto piſzą iż iadł ſwoie dzyeci w ten cżás. Potym vrodziły ſie mu bliźniętá Iupiter y Iuno corá/ dzyewkę mu vkazano/ ále Iowiſzá zatáiono by go nie zyadł/
Iupiter. Iuno.

11:
záſłáły go ſioſtry z mátką do láſá Idá Heliſſe y Amáltee corom Kreteńſkiego krolá/ y dano go im ku wychowániu. Ktore gdy go wzyęły/ chowáły go miedzy ſkáłámi w gorze/ áby płácżu nie ſłycháć było/ w bębny biły y w dzwonki dzwoniły/ á ná then głos Pcżoły mu miod ná vſtá nośiły. A gdy potym ten Iowiſz
Pcżoły.

12:

13:
Potym Neptuná vrodziłá Ops Sáturnuſowi/ tákież go táiemnie záchowáłá y chowáłá. Potym vrodziłá y Plutoná/ też go záchowáłá.
Neptunus. Pluto.

14:
Tytán gdy ſie dowiedzyał/ iż Sáturnus ſyny chowa nád vmowę/ zebrał ſie theż s ſwoiemi ſyny/ związał Sáturnuſa y żonę Ops y z dzyećmi/ y poſadzał. Iowiſz gdy ſie dowiedzyał o oycu związánym/ zebrał ſie w wielkośći s Kreteńſkimi ludźmi/ bo iuż tám był krolem/ wygnał Tytáná y s ſyny s kroleſtwá/ á oycá záſię przywroćił dobywſzy z więzyenia/ wſzákże go potym wygnał áż do Włoch/
15:
á s thego Tytáná rodzili ſie Obrzymowie. Potym
Obrzymi.

16:
Iowiſz albo Iupiter poiął ſwoią ſioſtrę Iuno/ á gdy długo płodu nie miał/ vderzył ſie w głowę/ y wyſzłá z mozgu iego Minerwá bogini mądrośći. Potym vrodziłá bez mężá Iuno Marſá tym obycżáiem: Gniewáłá ſie iż Iupiter beż żony vrodził Minerwę/
Minerwá. Mars.

17:
przeto ſie też Iuno ſtáráłá o to/ iákoby też bez mężá pocżęłá/ ſzłá rády ſzukáć do Flory Zefiruſowey żony/
Florá.

18:
ktora iey zá iey przyſięgą/ iż nie miáłá nigdy mężowi powiedáć/ powiedzyáłá o kwiatku ná polach Oleńſkich/ gdy gi weźmie á połknie/ pocżnie bez mężá. Tákże
Kwiatek Olenſki.

19:
vcżyniłá/ y ták ſie iey sſtáło/ pocżęłá y porodziłá Marſá. Potym też vrodziła Wulkaná z Iowiſzá/ ktorego też zwano Mulciber/ ale
Wulkan.

20:
iż był ſzpetny y chromy/ zánieſli go ná wyſep Lemnon áby tám zgináł/ będzye o nim niżey.
21:
Potyum tenże Iupiter miał ſyna Phebum álbo Apollinem to wſzytko iedno/ z Látomy Gigántowey cory/ też y Dyanę mu vrodziłá/
Phebus Apollo. Látomá. Dianá.

22:
dla cżego Iuno rozgniewáłá ſie ná Látomę/ y zápowiedzyáłá iey wſzytkę zyemię/ y goniłá ią áż ná wyſep Delos/ á gdy iey ſámá nie mogłá dogonić/ puśćiłá zá niá Pitoná wężá okrutnego wielkiego
Pithon.

23:
áby ią zyadł/ potym vciekłá ná wyſep Ortigią rzecżony/ przyiął ią do ſiebie y záchował/ támże to vrodziłá byłá Lucinę albo Dyanę/
24:
ktora záſię bábiłá mátce nád brátem Apollinem/ przeto rzecżoná byłá bogini brzemiennych niewiaſt. ten Apollo ſyn iey záſtrzelił Pitoná wężá/ y rzecżon Apollo Pitius od Pitoná wężá zábitego/ á ſtád pocżął dáwáć odpowiedzi ludzyom ná onym wyſpie/ á wyſep Delos
Apollo Pitius.

25:
zową. Piſzą też Poetowie/ gdy vciekáłá Látomá/ przyſzłá nád iezyoro w Liciey y chciáłá pić wodę/ chłopi nogámi trzęſli błoto á mąćili wodę ná złość by nie piłá/ proſiłá Bogá áby ſie pomśćiił nád nimi/ przemienił ie w żáby/
26:
przeto dziś w tym iezyerze pełno żab.
Záby.

27:
Potym Iupiter wzyął dzyewkę Izydis álbo Iho gdy ſzłá z domu/ opuśćił ią mgłą áby nikt nie widzyał/ y pocżęłá od niego Epahum.
Izydis. Epahus.

28:
Iuno widząc z gory ciemność/ chciáłá ſie dowiedzyeć co to ieſt/ ſzłá tám. Iowiſz boiąc ſie by nie obacżyłá Iuno/ przemienił ią w krowę/ ále Iuno ták długo prośiłá o onę krowę áż iey ią muſiał dáć/
29:
dáłá ią potym w dobrą ſtraż Arguſowi ſwemu vrzędnikowi/ ktory miał ſto ocży
Argus.

30:
álbo ſto ok/ aby iey ſtrzegł á dzyerżał w więzyeniu wiecżnie. Ale Iupiter zmiłował ſie nád nią/ poſłał do Arguſá Merkuriuſzá (Merkuriuſz był poſeł od bogow/ ktorego ſłáli z rozgą/ Kaducea zwano gdy co wielkiego mieli ſpráwiáć/ y przeto go s ſkrzydły maluią) á gdy przyſzedł do Arguſá w chłopim odzyeniu/ wzyął z nim towárzyſtwo/
Merkuriuſz.

31:
doſtawſzy piſzcżałki iego ná kthorey głos vſnął ná iedny ocży/ á gdy drugimi widzyał/ Merkuriuſz tknął go rozgą poſelſką/ vſnął ná drugie/ á gdy záſnáł ná wſzytki ocży/ zábił go. Widząc to Iuno pobráłá ocży Arguſowe y włożyłá ie ptakowi ſwemu Pawowi w ogon/ ktore ieſzcże dziś znáć/ á ná krowę puśćiłá chrobacżká gieſká ktory ią żárł/
Paw.

32:
ſzłá bez przeſtánia ſkokiem do Egiptu/ á thám ták długo byłá/ áż iey Iowiſz v Iunony zaſię pirwſzą oſobę vprośił.
33:
Wykłádáią to/ iż krowę miáłá Herb á Iuno ptaká Pawu etc. Tenże Iupiter miał z Máią Merkuriuſzá Triſmegiſtá. Tych Merkuriuſzow było pięć/ cżáſem iednego
Máia. Merkuriuſz.

34:
miáſto drugiego


strona: 21

1:
kłádą/ ále tego zá bogá kupieckiego mieli/ ktory ná ten cżás ludzi náucżył ſrebrá ſpráwowáć/ kupcżyć/ licżby wiedzyeć/ piſáć/ y inych wiele rzecży. Miał też drugiego ſyná Báchuſá s Semele Kádmuſowey dzyewki/ á gdy to Iuno obacżyłá/ ſzłá do niey vbrawſzy ſie iáko bábá/ ſpytáłá iey ieſli ią Iupiter miłuie.
Bachus álbo liber pater.

2:
Rzekłá/ mnimam iż miłuie. Rzekłá bábá/ nie możeſz thego inacżey doznáć/ áż go będzyeſz prośiłá ábyć przyſiągł tákie złącżenie vcżynić iáko z Iunoną cżyni. Skoro przyſzedł Iupiter vchodziłá go prośbámi iż iey przyſiągł to vcżynić o co prośiłá/ gdy wyrzekłá/ żáłował iey/ ale nie mogł ſwoiey przyſięgi złamáć/ á gdy ſie złącżyli/ vcżynił grom z łyſkániem y vmárłá od ſtráchu/ Bachuſá ktory ſie był pocżął w żywocie v niey/ wyrwał prętko/ wlożył do ſwoiego łoná iżby cżáſu donośił/
3:
wykłádáią to iż przy porodzeniu Bachuſá vmarłá/ á dzyecię wyproto y dochowano go. Miał też Iupiter drugiego ſyná Perſeuſá/ tym obycżáiem: Akrizius miał cudną dzyewkę rzecżoną Dánáen/ ktorą ociec dał zámurowáć ná wyſokiey wieży/ áby
Perſeus. Dánáen.
tám żadny cżłowiek nie bywał/ opátrzywſzy ią żywnoſcią/ ábowiem wieſzcżkowie mu powiedáli iż od iiey ſyná miał zginąć. Iupiter przemienił ſie w kropię złotá/ przepadł do niey przez dáchowkę/ pocżęłá z niego ſyná (wykłádáią to iż ſie pánny rády dawáiazá zloto námawiáć.)
4:
Ociec Akrizius gdy to obacżył/ kazał ią wlożyć w ſkrzynecżkę y wrzućić w morze. A gdy od rybitwow byłá nálezyona/ przynieſli ią krolowi Polidektenowi y z dzyecięciem/ bacżąc to krol poiął ią zá żonę. A gdy páśirb vroſł Perſeus/ chcąc áby zginął/ poſłał go áby pobił Gorgones. Były Gorgones trzy ſioſtry co wſzytki iednym okiem pátrzyły/ Meduſá/ Steno/ Euriale/ á ná kogo
Gorgones.

5:
weyrzáły w kámień ſie obroćił.
6:
Perſeus prośił Merkuriuſzá/ iżby mu dał ſwoiey koſy álbo ſzable ktorą zábił Arguſá/ też áby mu pożycżył ſwoich ſkrzydeł ná ktorych latał/ żądał też pomocy od boginiey Pállády ſioſtry ſwoiey/ ktora mu dáłá źwierciádło krzyſztałowe/ w ktorym mogł
Pállás.

7:
widzyeć Gorgones/ á ony go nye widzyáły. Przybrawſzy ſie/ latáiąc od iedney do drugiey/ gdy go nye widzyáły/ vkradł im oko ich. Meduſę napirwey zábił/ ktora miáłá włoſy wężowe iáko węże/ á z iey krwie vrodził ſie koń rzecżony Pegazus ſkrzydláty/
Pegazus.

8:
ktory wnet pocżął látáć/ y leciał áż ná gorę Párnázum/ á tám ná gorze w Helikonie vderzył kopytem w zyemię/ vcżynił ſie wzdroy roſkoſzny/ potym był boginiom przypiſány. Vciąwſzy głowę onym Gorgonom przyiechał z nią do krolá Attlántá/ á gdy krol nie przyiął go wdzyęcżnie/ vkazał mu głowę z okiem onych Gorgon/ obroćił ſie w kámień. Potym iádąc do oycżyzny/ nádiechał pánnę nadobną wrzuconą w morze s kámieniem Andromedę rzecżoną/
9:
nád ktorą przyiaciele płákáli widząc ieſzcże żywą/ wypytał przycżyny płácżu/ powiedzyeli iż ią Attlánt kazał wrzućić gdy mu wieſzcżkowie powiedáli/ iż od iey mężá miał być kámieniem/ ſámey vwiązawſzy kámień wrzućił w wodę. Perſeus dobył iey z wody/ poiął ią zá żonę. Potym Phineuſá y wuiá ſwoiego Pretá/ ktory był Akriziuſá wypędził s kroleſtwá/ w kámienie przemienił zá złe okazánie. Potym dzyádá Akriziuſá/ ále nie ſwą wolą/ bogow obietnicá byłá.
10:
Tántálus był też Iowiſzow ſyn s Ploty boginie/ potym był
Tántálus.

11:
krolem Frigeńſkim. Ten ná ten cżás chcąc ſie dowiedzyeć możnośći bogow/ prośiwſzy ich ná cżeść/ vwárzył prze nie ſyná ſwoiego áby iedli/ mieniąc tho być naſwiętſzy pogrzeb/ ktorzy gdy obacżyli/ brzydzili ſie á nie iedli/ ále zebrawſzy w gromádę cżłonki iego/ oſobę záſię ſtánowili/ á Merkuriuſzá poſłá do piekłá poſłali po duſzę/ á gdy to obacżyli iż rámieniá nie było (bo ie była Ceres bogini zyadłá) ná mieyſce iego kość białą wſłoniową przypráwili/
Ceres.

12:
przeto y dziś s tego narodu miewáią ludzye známię ná plecach/ á ſámemu zá ten vcżynek táką pokutę dáli iż ſtał w wodzye do gęby á prágnął/ co ſie chciał nápić to ſie wodá vmykáłá/ tákież iábłká mu ná rozgach wiſiáły do ſámey gęby á łáknął/ co chciał iábłká gębą doſiądz to ſie mu vmkło. To ſie rozumie o łákomych co máią doſyć/ á nie


strona: 21v

1:
mogą ſie nápić áni náieść od ſkąpośći/ też y o tych co kogo chcą oſzukáć/ á ſámi ſie gorzey oſzukáią.
2:
Miał też Iupiter corę s ſioſtrą ſwoią Ceres imieniem Prozerpinę/ ktorą Pluto álbo Orkus krol Moloſorum bog piekielny vkradł/ y brał z nią ſlub.
Prozerpiná. Pluto.

3:
Szukáłá iey długo Ceres s pochodniámi po wſzytkim ſwiecie z wielkim nárzekániem á płácżem. Potym iey pás nálazłá v iezyorá Cyanen/ thám ſie wywiedzyáłá od boginiey Aretuzy iż ią widzyáłá w piekle. Skárżyłá ſie potym Ceres przed
Aretuzá.

4:
Iowiſzem ná Plutoná/ iż iey dziewkę gwałtem wzyął.
5:
Pozwan Pluto przed bogi/ przed ktorymi práwo ſwoie vkazał iż on żadnego do piekłá gwałtem nie przypądza/ iedno kto ſie ſam dobrowolnie wda do niego/ mowiąc też: Práwo náſze ieſt/ iż kto z ogrodá moiego roſkoſznego owoc będzye rwał á iadł/ muśi tám zoſtáć: kto gi mija á niecha go spokoiem/ wynidzye kiedy chce. A ták ta pánná będąc tám/ nie mogłá ſie odiąć ſwey woley/ áby nie przeſtąpiłá moiego práwá/ bo vrwáłá trzy iábłká koſztowne/ y muſiáła tám zoſtáć.
6:
Wyſłyſzawſzy to bogowie/ wſkazáli ták áby wżdy pocieſzyli Ceres/ áby puł roká álbo ſześć mieſięcy mieſzkáłá z mężem Plutonem w piekle/ á drugie puł roká z mácierzą w niebie. Miłował też Iupiter Tetydem ále ſie iey bał dotykáć/ przeto iż mu wieſzcżkowie powiedáli/ iż ſie miał z niey národzić mocnieyſzy y więtſzy niżli ociec/ ále przykazał Peleuſowi wnucżkowi áby ią poiął.
Tetydys. Peleus.

7:
A iż ſie tego obawał áby ſie nie przemieeniłá w co inego/ bo to vmiáłá/ przeto ſie rádził Proteuſá ſtarego w tey rzecży/ ktory go náucżył iáko ſie miał ſpráwowáć.
Proteus.

8:
Gdy ią vchwyćił zá włoſy/ przemieniáłá ſie mu w rozmáite źwierzętá drapieżne/ chcąc go odſtráſzyć od ſiebie/ y iużby był vciekł od niey/ ále mu Proteus roſkazał áby thego nic nie dbał/ tákże ią długo dzyerżał/ áż przyſzłá ku wlaſney oſobie/ potym przyzwoliłá. To ſie rozumie/ iż dzyewki płácżą idąc zá mąż poſtáwą/ ále ſie ſerce śmieie.
9:
Ná to weſele Peleuſowo/ prośił Iupiter wiele bogow y bogiń y rozmáitych ludzi/ okrom Diſzkordiey/ bo była zwádliwa á nie weſoła. A gdy widzyáłá ná pocżćiwych mieyſcach ſiedzyeć towárzyſzki ſwoie Iunonę/ Pálládę/ á Wenus/ pobudzoná z zázdrośći w gniew/ wrzućiłá miedzy nie złote iábłko/ ná ktorym
Diſzkordia. Iuno. Pállás. Wenus. Iábłko złote.

10:
było nápiſano/ co godnieyſzey y cudnieyſzey ma być dano. A gdy ſie o nie wádziły mieniąc ſie káżda godnieyſzą być y cudnieyſzą/ dáły ſie ná rozſądek Iupiterowi/
11:
ktory niechciał tego wzyąć ná ſię/ ále vkazał do Paryſá/ á odeſłał ie tám/ ktorego mieli zá mądrego ná ten cżás/ á mieſzkał w leſie bogiń/ zwano Idá. Parys wzyął ſobie do
Parys.

12:
trzeciego dniá/ przez ony trzy dni chodziłá káżda z oſobná do niego/ áby iey przyſądził iábłko złote obiecuiác mu/ Iuno moc/ Pállás rozum/ Wenus cudną żonę/ á tey ſámey iábłko przyſądził/ y zyednáłá mu piękną Helenę/ dla ktorey wiele tyſiąc tyſięcy ludzi zginęło/ iáko będzye o tym przy walce Grekow s Troiány.
13:
Práwie byłá Diſzkordia miedzy pſy kość wrzućiłá. S tych tedy nowożeniow ſie był vrodził wielki á mocny mąż imieniem Achilles/ mur Greckiego páńſtwá/ wſzakże też zginął potym v Troiey.
Achilles ſie vrodził.

14:
Helená ſie tym obycżáiem vrodziłá: Ledá żoná Thyndáruſowá
Rodzay Heleny.

15:
ſpodobáłá ſie byłá Iowiſzowi trzeciemu/ á gdy trudny przyſtęp miał do niey/ przemienił ſie w Lábęciá/ pocżął ſpiewáć áby ią do ſiebie przyłudził/ á gdy przyſzłá pochwyćił ią/
16:
á gdy pocżęłá od niego/ ſpłodziłá dwie iái/ z iednego ſie vrodził Káſtor y Pollux/ á z drugiego cudna Helená y Klitemneſtrá/ przeto Poetowie piſáli
Ledá pocżęłá. Káſtor. Pollux. Klitemneſtrá.

17:
ie nie ná zyyemi ále ná niebie ſie vrodzić dla ich oſobliwych rozumow/ dobroći/


strona: 22

Wiek trzeći.
1:
y cudnośći. potym Thezeus Ateńſki krol Helenę wzyął/ potym Parys/ á ſtąd były wielkie roznice miedzy Greki á Troiány powſtáły.
Helená.

2:
Miał ieſzcże Iowiſz dzyewięć corek z Memorią niewiáſtą/ s ktorych theż boginie były/
Memoria.

3:
iedná byłá Klio/ druga Euterpe/ Melpomene/ Erato/ Terpſikore/ Vránia/ Kálliope. Wiodły walkę z drugiemi boginiámi wodnemi Pieruſowemi corámi/ ktorych było ſiedḿ/ ále zwyciężony Pierydes od dzyewek Memoryey/ przetho Pierydes przemieniły ſie w Sroki/ mieſzkáły
Pierides.

4:
nád wzdroiem poświęconym ná Helikonie/ ſpiewáiąc przy lutni Apollinowey áby głośniey było.
5:
Miał ieſzcże Iupiter z Wenerą trzy Grácie dzyewki/ Páſytheą
Grácie dzyewki.

6:
Agláię/ Eufrozynę/ ktorre też zwano Chárites/ nágo chodziły ſpołu wſzytki trzy/ dwie ocżymá do ludzi/ á trzecia ſtyłu twarz miáłá/ grzbiety do ſiebie. Apollo miał miłoſnicę Koronidę/ do ktorey gdy ſie ieden młodzyeniec ponęćił/ Kruk ktory ná ten cżás był biały/ powiedzyał to Apollinowi/ rozgniewał ſie Apollo zábił ią/ y wyproł z niey ſyná
Apollo. Koronidá.

7:
imieniem Eſzkulápiuſá.
Eſzkulápius.

8:
Potym żáłuiąc iey rozgniewał ſie ná Kruká iż powiedzyał/ odiął mu białość bárwę Anyelſką/ á dał cżarność bárwę Cżártowſką, Dał potym ſyná Eſzkulápiuſá Chironowi Doktorowi/ od ktorego náwykł lecżyć
Chiron doktor.

9:
ludzi/ iż z niego był wielki Lekarz/ ták iż dwu wroćił od śmierći ná prośbę Dyany/ Glaukuſá y Hipolitá/ dla cżego ſie Iupiter rozgniewał/ iż go przechodził w náuce/ zábił go gromem. Rozgniewał ſie Apollo/ mśćił ſie nád Obrzymy/ ktorzy gromy ſpráwowáli/ przeto zrzućił z boſtwá Iupiter Apolliná.
Gigántes gromowi.

10:
Ale iż żadny inſzy wozá Słonecżnego nie mogł ták miſternie obrácáć iáko on/ przeto obywátele niebieſcy byli ná tym/ áby záſię Apollo ſwoy vrząd przyiął.


strona: 22v

1:
Rodzay Bogow Pogáńſkich.
2:
Vránius Celius ſyn Kretow/ ktorego piſzą niebem/ roſpłodził ſie z żoną Weſtą/ to ieſt z zyemią/ kthorych dzieći: Tytán/ Ocean ociec wſzytkich wod. Sáturnus Ops corá/ mátk bogow Tyten corá Wenus Kupido/ Grácia/
3:
iego ſynowie: Hiperion/ Briáreus/ Ceus/ Tyfon/ Tifeus/ Euceladus/ Egeon/ Iápetus/ Aſtreus/ Alous/ Pátenes/
4:
Phebus/ to ieſt Słonce Mieſiąc/ ktorego dzyeći: Obrzymowie. Iowiſz iego żoná byłá Iuno. Nephtunus Pluto/ Chion/ Mezapus/ Genius/ Euigenes/ Pikus/ Thyfo/ Iuno/
5:
Feton/ Miletus/ Circe/ Paſift/ Fetuſá/ Cetá Aegmá/ Medea.
6:
Iowiſz wtory Apollo pirwy Marſ/ Apis/ Merkurius z Máie Epuleus/ Bachus od Semele/ Epachus od Izidi/ Scytá/ Dianá z Látomy/ Minerwá z głowy/ Prozerpiná s Ceres.
7:
od ktorego Iowiſz trzeći Apollo wtory Titius/ Amfiom/ Zetus/ Cácus/ Lácedemon/ Tántálus/ Herkules/ Arkás/ Páſitea/ Eufroziná/
8:
od ktorego Himeneus/ Thoás/ Tymeneus/
9:
kthorego ſynowye byli otko ći - Dorus/ Forkus/ Albion/ Gerion/ Tará/ Polifemus/ Tytemus/ Bromtes/ Steropes/ Pirágmon/ Melion/ Akterion/ Meſapus/ Buſtris/
10:
Orfeus/ Ariſteus/ Eſkulápius.
11:
ktorego ſynowie Archeus/ Amor/ Káſtor/ Polux/ Lucifer/ Orion/ Minos Sárpedon/ Xántus/ Archifidius/ Perſeus/ Wulkanus/ Aeolus/ Helená/ Klitemneſtrá/ y dzyewięć bogin wodnych.
12:
ktorego Deukálion/ Androgens/ Glaukus/ Ariadná/ Fedrá/


strona: 23

Wiek trzeći.
1:
Synowie piekłá: Miłoſć/ Praca/ Boiazn/ Zdrádá/ Wrzod/ Sen/ Charon/ Zazdroſć/ Vpor/ Vboſtwo/ Nądzá/ Głod/ Skárgá/ Stároſć/ Cien/ Smierć/
2:
Synowie Demogorgoná Swar/ Pan/ Kloto/ Lácheſis/ Atropos/ Polus/ Anteus/ Nox/ Famá/
3:
Cory Acherontá Allekto/ Teſifo/ Megierá/ Wiktoria/ Styx/
4:
Synowie Pelopy Atreus/ Tyeſtus/ Liſidas/
5:
Prometeuſowi ſynowie y cory Izis corá/ Pándorá corá/ Deukalion wtory/
6:
DYaná/ tá ſie ſpołu z Apollinem vrodziłá/ o they piſzą iż wzgárdziłá byłá małżeńſkim ſtanem á dzyewicży ſtan przyięłá/ przeto od obcowánia ludzkiego wyſzłá do láſow/ á tám mieſzkáłá żywią ſie źwierzem/
7:
z łukiem ią wypiſuiá chodzić/ á ieździć ná wozye w ktorim chodzą cżterzey Ieleniowie biali. Ieſt też miedzy drugie boginie bo nie policżoná/ nád láſy/ nad drogámi y nád źwierzęty. Orioná zábiłá iż iey gwałt chciał vcżynić. Tych Apollinow było trzey/ á cżáſem Hiſtorikowie kłádą jednego od drugiego. Ieden był lekárzem známienitym/ ten gądł na lutni ktorą miał od Merkuriuſzá/ á boginie wodne mu przyſpiewawáły/ ſtąd go drudzy zową ćichym.
8:
Wtory Delius rzecżony od Delos wyſpy/ ten vmiał práktykę gwiazdárſką á ſnadź dyabelſką/ iż ludzyem przyſzłe rzecży powiedał/ przeto zá iednego bogá od ludzi Pogáńſkich był chwalon. Then Pitoná wężá zábił y Kruká oſzkárádził.
9:
Trzeći páſterſki/ od Cereri ſyn/ tego też páſterze zá iednego pomocniká mieli do bydłá/ tego to pśi viedli.
10:
MInerwá Tritonia ſmyſłu wielkiego byłá nád ludzi/ nálezyona v iezyorá Tritoná/ przeto rzecżoná Tritonia/
11:
rzecżoná też Pállás od wyſpu Pálántu/ bo tám byłá wychowaná/ rzecżoná też Bellona/ iż zábiłá Gigántá okrutnego. Tá napirwey wymyſliłá żonom prząść kądzyel y płotno tkáć/ oley bić/ piſzcżałki/ y ſpráwę wſzytkę ku walce/ cżego przed tym nie bywáło/ przeto ią też miedzy
Kądzyel. Płotno. Oley. Piſſcżałki.

12:
ine boginie ná ten cżás ludzye licżyli/ y kościoły iey budowáli. A ſtąd Poetowie piſali o niey/ powiedáią ią być vrodzoną z mozgu nawyzſzego bogá Iowiſzá.
13:
A gdy ią chciał poniewolić Wulkan/ broniłá ſwoiey cżći/ przeto ią s ſtrzałą máluią. A z naſienia ktore ná ten cżás z Wulkaná padáło ná zyemię/ vrodził ſie Eriktowius.
Erik[t]owius.

14:
Wylicżáią ich pięć: Pirwſza to Iowiſzowá dzyewká á Apollinowá m[áć].
Pięć Minerw.

15:
Wtora byłáz Egiptu/ ktorą Egipcżyc zwáli Saletem. Trzećia byłá s wtorego Iowiſz[á] vrodzoná. Cżwarta byłá Korſea Oceanowá corá/ tá wymyſliłá woz o cżterzech kołach. Piąta z boginiey Pállády vrodzoná/ o they ták piſzą iż oycá


strona: 23v

Kſięgi pirwſze.
1:
byłá zábiłá/
2:
ktory ią chciał ſobie poniewolić/ á thę też poſpolicie s ſkrzydły máluią.
3:
Látá przed národzeniem Páńſkim 154o. DEukálion Krol Theſſálicki w Grecyey/ ſyn Prometeuſzá wielkiego thego cżáſu był/ zá ktorego panowánia wſzytká Grecya byłá powodzyą opłynęłá/ ták iż wiele ludzi/ miaſt/ y zamkow potopiłá/ okrom tych ktorzy byli s krolem ná gory vciekli. Po potopie wiele ludzi odżywił ſwoią
4:
żywnoſcią/ ktorey był doſyć ná gory nánośił.
Potop.

5:
Dla tego Poetowie o nim wymyſlnie piſáli/ przycżtáiąc mu to/ iż on znowu narod ludzki w Grecyey odnowił. Abowiem gdy w koſciele v Themidos pytał ſwoich bogow/ iákoby záſię mogł ludzki naro[d] ſkrześić ktory potonął. Odpowiedzyeli ták/ kiedy będzyeſz kośći mácierzyſte przez ſię miotał/ tedy ożywą ſynowie y dzyewki. Deukálion iáko ſmyſlny pobacżył/ iż ieſt zyemiá mátká náſzá/ á kośći iey
Themidos.

6:
kámienie/ á żyły rzeki/ ktory kámień przez ſię rzućił/ sſtał ſie z niego cżłowiek żywy.
7:
Tákież żoná iego Pirrá/ żeńſki narod kámienia
Pirrá.

8:
miotániem wzbudziłá.
9:
PRometeus też będąc oſtrego rozumu/ napirwey obrázy wymyſlił z gliny tworzone/ ktore tak miſternie przypráwiał iż ſie ruſzáły. Przeto Poetowie
Prometeus.

10:
zmyſlili/ iż on napirwey ludzki rodzay ſtworzył/ y ogień s kámieniá wſkrzeſáć vkazał y pierśćienie nośić ná cżwartym pálcu ku cżći ſerdecżney żyle.
11:
Aſtronomią vmiał doſtátecżnie/ przeto mu ty dáry Poetowie przypiſáli s tey náuki.
12:
ATlás Prometeuſow brát/ drudzy piſzą iż ſyn/ Máie ociec/ tych cżáſow był známienitym Aſtronomem/ przeto Poetowie piſáli o nim/ iż podpierał niebo rámiony. Miał ſiedḿ dzyewek bogiń/ Máiá/ Elektrá/ Steropen/ Miropen/ Celeno/ Táieten/ Alkinoen/ zową ie niektorzy Attlantide/ drudzy Heſperydes. S tych tho poſzli Arpige/ o ktorych Vergilius piſze.
13:
LátA przed národzeniem Páńskim 1240.
14:
DEdálus cieſlá miſterny/ napirwſzy ná ſwiecie/ tego
15:
cżáſu był/ ten napirwey budowáć y przykrywáć domy y nacżynie
16:
cieſielſkie wymyſlił. Zbudował był ná wyſpie Krecie Lábirynt/
Lábirynt.

17:
w ktorym było tyſiąc gmáchow krom krolewſkich páłacow w
18:
ktorych ieden muſiał zábłędzić.
19:
Sieſtrzeniec iego Párdix wyná-
20:
lazł piłę wzyąwſzy formę z rybiey kośći/ dla cżego Dedálus zepchnął go z wie-
21:
że (áby nAdeń nie miał) wſzákże ſie nie zábił. Przeto Poetowie wymyſlili/ iż
22:
ſie w Kuropátwę przemienił/ y przezwáli go ták. A zá tę winę zámknion był
23:
Dedálus w tym Lábiryncie ſwego budowánia/ áby z niego ná wieki nie wy-
24:
ſzedł.
25:
On to bacżąc iż z niego nie mogł tráfić/ przypráwił ſobie ſkrzydłá y ſyno-
26:
wi Iáruſowi z woſku á s pierza/ wylecieli wirzchem precż. Lecąc przez morze
27:
ſyn iego wyſoko latał nád wolą oycowſką y nád vpominánie/ przeto od ſłońcá
28:
roſplynął ſie woſk/ pierze zwypádáło/ przeto vpadł w morze y vtonął/ á ſtąd
29:
to dzziś morze zową Ikáreum.
Pardix. Ik[a]rus. Morze Ikáreum.

30:
WVlkanus kowal miſterny bogo/ brát Iowiſzow/ vro-
31:
dził ſie ſzpetny y chromy/ dla cżego mátká iego zánioſłá go ná wyſep
Lemnos.

32:
áby tám zginął. A gdy tám od Małpy był wychowan/ náu-
33:
cżył ſie miſterney roboty kowálſkiey/ ták iż potym cżynił zbroię bogom przećiw


strona: 24

Wiek trzeći.
1:
Liſt 24.
2:
Gigántom/ przeto rzecżon bog żelázá y ogniá.
3:
Poetowie o nim piſáli wymyſl-
4:
nie/ iż miał żonę Wenus boginią/ ktorą gdy zaſtał ná łożu z Marſem bogiem
5:
związał ie ſubtylnemi łańcuſzki/ áż ſie nie mogli ruſzyć z łożá/ y obiáwił inym
6:
bogom/ zá co ſie Mars bárzo ſromał. Mnimaiąc by go Słońce bogom obiá-
7:
wiło/ gniewał ſie ná chłopcá/ ktorego zwano Gallus/ to ieſt Kur/ iż go wcżás
8:
nie obudził poki nie przyſzło Słońce/
9:
iąwſzy go zá łep vderzył nim o zyemię/
10:
wnet ſie w Kurá chłopiec przemienił. A od tego cżáſu kurowie poią kilko rá-
11:
zow przededniem/ áby ſie káżdy ocućił á bacżył gdzye leży/ by go Słońce ná
12:
łożu nie záſtáło/ á ludzyom nie obiawiło.
13:
Pocżęła Wenus od Marſa Kupidá cudnego/ máluią go z łukiem á s ſtrzałámi z záwiązanemi ocżymá/ známionuiąc ſlepą miłość. Ten Kupido rozmáite ſtrzały ma/
14:
iednę złotą ná prawdziwą miłość/ ołowiáną ná niewdzyęcżność/ żelázną ná mocną etc.
15:
ERiktowius ſyn Wulkanow z Minerwy/ tego piſzą Poe-
16:
towie vrodzić ſie z Wężowemi nogámi/ dla cżego ten pirwey ie[ź]dzić na
17:
wozye wymyſlił/ by nog widáć nie było.
Wenus. Mars. Gallus.

18:
Wſzytkich bogow ktore ná then cżás ludzye prośći chwalili/ wylicża Heziodus Poetá trzydzyeśći tyſiąc. Sámych Iowiſzow powieda być Tertulianus trzy ſtá. Co zá ſlepotá onych cżáſow ludzkie myſli oſiadáłá/ iż ſtworzenie zá ſtworzycielá chwalili/ widząc nie tylko by komu mieli pomoc/ ale y ſobie nic nie mogli pomoc.
19:
Toli bog nawyzſzy był Iupiter/ co vciekał z niebá przed Obrzymy z drugimi bogi áż do Egiptu/ á ieſzcże ſie y thám bał/ áż ſie w źwierzę Skopu przemienił? Tákież drudzy/ Apollo w Kruká/ Bachus w Kozłá/ Dyaná w Lanią/ Iuno w Pawu/ Wenus w Rybę/
Trwogá bogow

20:
Merkuriuſz w Lábęciá/ Opis álbo Cybelle w Drozdá/ y pod tymi oſobámi źwierzęcemi ie chwalono potym. Abowiem Gigantes wielcy ludzye chcieli ie z niebem obálić ná zyemię á wygładzić wſzytki/ a ſami niebo chcieli oſieść.
21:
Przycżyná tego byłá/ iż Iowiſz będąc ich brátem ſtryiecżnym (bo Gigántes byli z narodu Tytán) vdzyáłał im krzywdę w niebie/ to ieſt w gorze ktorą zwano Olimpus/ tákże go chcieli dobywáć ná oney gorze/ przyſzáńcowawſzy ſie pod nię. Poetowie zmyſlili piſząc: Pocżęli Gigántes ſtáwiáć gory ná gorę/ a po nich do niebA wleść obálić bogi z niebem áby ſzyie połamali/ á ſami tám chcieli roſkazowáć.
22:
Ale bogowie przez widzenie vpomináni/ áby Wulkanus przećiw im zbroie kował/ w ktorą gdy ſie Iowiſz
Zbroiá przećiw Gigántom.

23:
oblecże/ á tarcż s ſkory żony Pánowey vcżyni (Pán był bog páſterſki) á Gorgoną głowę zákryie przy Palladzye/ wſzyſcy Obrzymi vcieką. Także vcżynili/ y wegnał ie do piekłá Iupiter/ Iaka możność boſka/ áż zá przycżyną niewiaſt zwalcżyli Gigánty/ álbo iáka możność bogiń/ iż Latomá ledwie mieyſce nalázłá ku mieſzkaniu/
24:
Ceres dzyewkę cudną ſtraćiłá Prozerpinę/ Izys ſyná/ Opis młodzyeńcá okleśniłá/ Iuno ſie z miłoſnicámi Iowiſzowemi goniłá á z drugimi wádziłá. A ták ſzaleni ludzye byli co ſie nie mogli w tym obácżyć/ poſługi Boſkie zbytnim ludzyom cżyniąc. A nie tylko proſte ludzi chwalili/ ále y źwierzętá y ptaki/ iáko Rzymiánie Gąſiorá iż zágągał kiedy nieprzyiaciele chcieli zamek vleść/ obudził Kámilluſá ktoy zamku obronił z ludźmi ſwymi s przycżyny gęſiey.
25:
Teſſaloni w Grecyey chwalili Bociąná iż im dawał znáć żyzny rok álbo głodny/ przeto ktoby go zábił/ gárdło v nich płáćiło. Syriani chwalili Gołębie. W Ambrácyey Lwicę/ iż im ſmoka okrutnego zábiłá. Delfowie Wilká/ iż im pod drzewem orzechowym wykopał klenoty kościelne/ ktore tám byli rozboyce zákopáli s kościołá Apollinowego wzyąwſzy. Argiwi Wężá/ mieniąc dobry znak kto go vyrzy. Tenedowie Krowę cielną/ y ſłużyli iey przy porodzeniu iáko ktorey ſześćiniedzyałce.
26:
"/>
27:
Smoká w Albie chwalono w leſie/ ktory zową Lukus/ á tám dzyewki chodziły do niego á karmiły go z rąk ſwoich/ v kościołá Iunony/ y wielce inych błędow miedzy imi było.


strona: 24v

1:
Ofiáry też właſnych żwierząt mieli od ludzi poſpolitych/
Ofiáry zwierzá.

2:
Kozłá Bachuſowi ofiarowali y palili ku cżći/ á to przeto iż był zá żywotá nieprzyiaciel kozom/ bo mu wielekroć winnice káźiły. Cerery ku cżći á chwale palono Swinię/ iż iey zboże pſowáłá/ bo Ceres byłá bogini zboża.
3:
Perſowie Koniá palili ku chwale Słońcu/ mowiąc: prętkiemu bogu prętkiey ofiáry trzebá. Dyanie ku cżći Lánią palili/ abowiem Dyaná leśna á podrożna bogini
Dyaná.

4:
byłá iáko y Láni. Sábei y Seſali/ Pſy iey ofiárowali á palili/ iż iey gładzili źwierzętá s ktoremi oná mieſzkałá. Kury ofiárowałi boginiey Dniowi/ iż y w nocy przepowiedáią ludzyom. Minerwie kozę. iż Kozá wielka zagłádá oliwie w ktorey ſie Minerwá kocháłá. Sáturnuſowi
Dzyen. Minerwá. Saturnus.

5:
dzyatki niewinne ku chwale palili
6:
y inym bogom ná ofiáry ku cżći á chwale wiele ludzi topili/ rzázáli/ y palili. Wenery ku chwale/ dzyewecżki ſłali ná wyſep morſki gdzye gościom zá ſrebro y złoto przedawáły/ y zwáli to ſkárby ſwięte. Florá w Rzymie będąc/ wielkie pieniądze z miłóśći zebráłá/
Wenus. Florá.
ktore Senatowi Rzymſkiemu ku poſpolitey rzecży dáłá/ s tey przycżyny Rzymiánie zbudowáli iey kośćioł w Rzymie y boginią vcżynili/
7:
przypiſáli iey kwiatki polne ſpráwiáć/ á ná iey pámiątkę ſpráwowáli raz do roku kiedy vmárłá Floralia a deflorando/ niewſtydliwe rzecży ſpráwuiąc iáwnie po vlicach ku iey chwale á pámiątce/ máiąc to ſobie zá zápuſty. Kloácyná ż iey obraz w wychodzye nálezyono w Rzymie/ kościoł iey przto zbudowáli. Wenus łyſa miáłá też
Kloácyná. Wenus łyſa.

8:
ſwoy kościoł s tey przycżyny. Gdy Galli oblegli byli ná zamku Kápitolio Rzymiány/ nie mieli cżym ſtrzeláć/ bo ſie im iuż były cięćiwy potárgáły v łukow/
9:
áż dzyewkom wárkocże vrzynano iż były łyſe/ przeto boginią Wenus łyſą przezwáli/ ktora dzyewki ſpráwuie. Byłá też boginia Mutá niema/ iż dáłá znáć Herkuleſowi ręká gdzie woły iemu vkrádzyone pgnano. Kuniná bogini/ ktora dzyeći w pieluchach ſpráwowáłá. Fátua ktora bogom wiezdzby dáwáłá.
Muta. Kuniná. Fatua.

10:
Terminus był kámień/ ktory też chwalili zá bogá Pogáńſcy ludzye/ iż v niego poráźili nieprzyiaciele.
Terminus.

11:
Sterkucius był theż bog v nich/ ktory
Sterkucius.
naypirwey wymyſlił role gnoić.
12:
Wielkie á ſproſne modły były v ludzi Pogáńſkich/ ktorych práwie wypiſać żadny nie może. A co gorſzego ieſzcże/ iż y ná ſwiętych mieyſcach ſwoich zwoleńſtwo mieli/ niewſtydliwie ſie w vcżynkach ſwoich záchowawáć. Przeto w Rzymie był obraz Hárpokrátow w kościele Izydia y Serápidis/ ktory
Hárpokrátus.

13:
obraz przytknął pálec do gęby/ áby káżdy milcżał/
14:
á nie powiedał by ludzye byli/ iedno bogowie/ ſtád potym zwano bog milcżenia/ vrodę mieli cżłowiecżą ále obycżáie źwierzęce.
15:
Tych ſproſnych modlarſtw piſzą być pocżąthkiem Melliſeuſá krolá Kreteńſkiego/ ácżkolwiek
Melliſeus.

16:
dobrze przed nim były ine modły w Egipcie Izydy y Ozyrowi zbudowáne/ Belluſowi w Aſſyriey/ tákież Molochowi dzyeći ofiárowano przed tym dobrze. Ale piſzą być napirwey dzyewkę Melliſeuſowę Melliſę ná kápłáńſtwo bogini Weſte/ to ieſt mátce zyemi/ obroćić y poświęćić.
17:
Potym biſkupy zwano tego kościołá Melliſſe. Ty to były dzyewki krolá Kreteńſkiego Melliſá y Amáltea/ wychowáły Iowiſzá potáiemnie koźim mlekiem/ á Poetowie wymyſlili iż mu Pcżoły ná vſtá miod nośiły. Po Melliſeuſie Iowiſz był/ ten ieſzcże tych modlarſtw więcey rozſiewał chodząc po ſwiecie/ brał znáiomość z ludźmi wielkimi/ á nowe rzecży im pożythecżne y práwá vſtáwiał/ ktorych rzecży ieſzcże nie ználi ná ten cżás.
18:
Gdzye przyſzedł miedzy proſty lud/ kościoł záłożył ſwym nakłádem/ do ktorego ſwoy obraz y goſpodarzá ſwego wſtáwił/ álbo krolá oney zyemie s pochlebſtwá/ chcąc tym ſobie przyiaźń v nich záchowáć. Ale iż poſpolicie żadny Prorok w ſwey zyemi


strona: 25

Wiek trzeći.
1:
nie bywa wdzyęcżnie przyięty/ przeto potym goſpodárſkie obrázy wymiotano/ á Iowiſzowego niechano/ ták iż ich było po wſzytkiey Azyey doſyć/ co dáley tho bárzyey w obycżay wchodziły.
2:
Widząc to drudzy v niego/ z zazdrośći niektorzy/ drudzy z dobrey woley/ ktorzy chytrzeyſzy á vcżeńſzy byli/ wynáydowáli rzecży nowe/ ták w piſmie iáko y w dzyelech álbo robotach y pożytkach/ chodzili po rozmáitych kráinach vcżąc ludzi praw/ dobrych obycżáiow/ mięſá ludzkiego zákázuią ieść ktore zá Sáturnuſá iadano/ miáſtá oſadzáć/ małżeńſtwo záchowáć/ pożytki dzyáłáć/ ſobie kościoły ná pámiątki cżynili y obrázy wnośili/
3:
tákże w obycżay przychodziło iż ie zá iedny ſwięte potym święcono/ zwłaſzcżá lud gruby á proſty/ ktory ná ten cżás przez piſmá gruntownego był. Nawięcey tych zbytkow było w Egipcie/ w Greciey/ á we Włoſzech. A gdy ſie to báłwochwálſtwo nawięcey rozmogło/ wſtępowáli cżárći w ony obrázy/ á ludziem odpowiedzi dawáli/ tákże to trwáło aż do przyścia Kryſtuſá/ ktory ie potym przez Apoſtoły połamał.
4:
Potym Iowiſz gdy ſie z bráty rozdzielał/ przyſzedł nań ddział ná wſchod ſłońcá/ przezwáli to Poetowie niebem/ iz wſchod ſłońcá oświeca ſwiát. Neptunowi morſkie wyſpy/ przeto go
Rozdzyał Bogow zyemſkich.

5:
Poetowie piſzą być morſkim bogiem. Plutonowi zachod ſłońcá niſkie kráiny/ przeto ie Poetowie vcżynili piekłem/ á Plutoná ktory był krolem Moloſorum/ vcżynili piekielnym bogiem/ iż niſkie kráiny dzyerżał.
6:
A gdy thedy Iowiſz pięćkroć rázow ſwiát obſzedł/ vmárł ná wyſpie Krecie/ ſynowie go pochowáli y grob wyſtáwili w miáſtecżku rzecżonym Gnoze. A
Iowiſz vmárł.

7:
ták nie może być oſobno bog żywy á oſobno vmárły/ pobłaźnili ſie Pogáni s ſwymi bogi/ náoſtátek z nich Płánety podzyáłáli/ iákoby rzekł: Nie bylić bogowie/ ále vrzędnicy niebieſcy. Káſtorá á Polluxá
Płánethy vrzednicy.

8:
wſadzili ná Zodiák miedzy dwánaſcie známion niebieſkich/ á przezwáli Bliźniętá/ dáiąc im nieśmiertelność.
Gemini.

9:
Wſákże ty rzecży mądry cżłowiek v ſiebie roſtropnie záchowa/ iáko ku náuce godne/ ále nie iáko Bogu
Roſtropnie rozumieć.

10:
przyiemne/ áni też iáko Rzymiánie cżynili/ co ſámi gánili to chwalili/ á co ſámi cżynili s tego drugie karáli. Piſali rzecży vcżone y mádre/ ná iáſność ludzyem dawáiąc áby ſie vcżyli/
Iáko to ſzáfowáć

11:
á ſámi w wielkim błędzye mieſzkáli/ tákież y Grekowie. A nawięcey ie tym cżárći zwiedli/ iż im cudá álbo znáki cżynili/ przez ſny/ przez obrázy nawięcey/
12:
przez ſłupy/ ptaki/ żwierzętá/ wiátry/
Cudá cżártowſkie

13:
y ine/ ták nic nie pocżynáli/ áż pirwey odpowiedzi bráli.
14:
Iáko piſzą/ gdy Rzymiánie poráźili Weios/ rzekł ieden rycerz śmiechem w kościele obrázowi Iunony boginiey/ ieſli chce do Rzymá zá ſwoiemi ludźmi? Odpowiedzyał obraz/ chcę. Klaudia ktorą ludzye mieli zá zbytnią niewiáſtę dla iey ochędożnośći/ gdy iecháłá do mátki po Tybrze rzece/ záwzyęłá z łodzyą ták iż iey kilká ſet ludzi nie mogło ſciągnąć/
15:
poklęknęłá proſząc boginiey Weſty/ áby iáko oná ieſt niewinna
Klaudia.

16:
ludzkiey obmowki/ ták prawdziwie s tego mieyſcá łodzya páſem moim ſciągnioná byłá. Vwiązawſzy pás/ ſciągnęłá łodzyą/ ktorey wſzyſcy nie mogli ruſzyć. Tucia dzyewká zakonna boginiey Weſty byłá pomowiona o wzruſzenie ſwego zakoná dzyewicżego (bo ie o to ogniem karano) wzyęłá
Tucia mniſzká.

17:
przetak/ ſzłá do rzeki y poklęknęłá/
18:
mowiąc gloſem przed wſzytkimi ku boginiey Weſcie: Ieſlimći wiernie ſłużyłá/ vcżyń to przez mię iż wody do kościołá twego w przetáku donioſę/ y sſtáło ſie iey ták/ byłá prożna obmowki.
19:
Fulwius Cenſor w Rzymie zebrał dáchowkę s kościołá Iunony/ á przykrył kościoł Fortuny/ ktory on dał zbudowáć/
Fulwius.

20:
wnet oſzálał á ſynow dwu iego zábito/ gdy w Illiriey walcżyli.
21:
Pirrus gdy wzyął ſkárby Prozerpinie/ vtonął ná morzu/ tylko ſámy ſkárby náleziono. Alexánder gdy wzyął Milezią/ iego Rycerze chcieli kościoł złupić
Pirrus. Allexánder.

22:
Cerery/ poſlnęli. Xerxes wzyął plagę y Brenno z Gáláty/ o złupienie kościołá Apollinowego.
Xerxes.

23:
Przez ſen drudzy ſwoie mocy ludzyem okázowáli/ iáko Iupiter vkazał ſie


strona: 25v

Kſięgi pirwſze
1:
Tyberiowi Accynowi/ y roſkazuiąc mu áby ſzedł do Senatu
Iupiter.

2:
powiedzyeć iż mi nie wdzyęcżne igry ich/ ktore zwano Ludi Circenses/
3:
ábowiem Antonius wiodł złodzyeiá przez rynek bijác ná śmierć/ zgwałćił mieyſce ku igrze/ á ták niechayby to znowu ſpráwowáli mieyſcá ochędożywſzy. Tyberius tego nic niedbał áni powiedzyał/ rozniemogł ſie ná śmierć. Vkazał ſie mu powtore Iupiter/ ſpytał go doſyćli ták ſkaran. Tyberius obacżywſzy/ kazał ſie w Lektice nieść ná
Tiberius.

4:
Ratuſz/ y powiedzyał wſzytko Sanatowi.
5:
Wiele tu opuſzcżam tych rzecży ktoremi cżárt ludzi zwodzi z dopuſzcżenia Bożego/ iáko mamy w ſwiętym piſmie/ gdy ſam ieden cżárt nie może zwieść cżłowieká/ idzye po towárzyſze gorſze niżli ſam/ ſzukáią obycżáiow rozmáitych ná cżłowieká iákoby go w cżym podeſzli. Wſzákże ty błędy vſtáły były ſkoro ná ſwiát poſłan ſyn boży/ to ieſt/ P. Kriſtus.
Cżárt vſtał.

6:
Cyrces wielka cżárownicá/ ſioſtrá Medee s Kolchis/ opu-śćiwſzy oycżyznę (ácżkolwiek ią Poetowie piſáli być corkę Słońcá s Per-
7:
ſe boginiey) przyſzłá do Włoch/ oſiádłá gorę Etheum Wolſkow/ thám
8:
rozmáite cżáry wymyſláłá. A gdy ſie do niey był Vlixes przybłąkał/ przyięłá
9:
go zá miłoſniká wdzyęcżnie.
10:
Gdy potym chciał odiecháć/ przemieniłá iego to-
11:
wárzyſze w świnie/ áż ią gwałtem miecżem przypędził/ toż záſię oddzyáłáłá ty
12:
pokuſy. Ná tymże mieyſcu potym/ iey ku chwale kościoł zbudowano/ y zwano
13:
tę gorę Circeus mons/
Cyrces. Etheus mons. Circeus mons.

14:
ále potym zá Krześćian zbudowano zamek Papieſki/ ná
15:
ktorym vlegáli cżáſu przeſládowánia y inych niebeſpiecżnośći.
16:
Látá przed národzenim Páńſkim 1180.
17:
Vlixes ſyn Láerthá Krolá z Antiochiey Itakus/ rze-
18:
cżony/ od tego wyſpu/ iż tám po oycu pánował. Miał żonę Pene-
19:
lopę nád inę ſláchetną/ corę Ikáruſowę/ ktory latáiąc w morzu
20:
vtonął. Ten dziwnych rozumow vżywał n ſwiecie/ iego ſpráwą á
21:
chytroſcię Grekowie Troią wzyęli/ ábowiem wielekroć w żebrá-
22:
cżym odzyeniu chodził wywiáduiąc ſie położenia w Troiey/
23:
z wielką trudno-
24:
ſcią á niewcżeſnoſcią tego vżywáiąc. Iádąc s Troiey zápędziły go wiátry w
25:
dalekie ſtrony ná morzu/ iż ſie do domu zá dzyeſięć lat le-
26:
dwe wroćił. Gdy przypłynął ná ſkońcżenie Europy do
27:
Hiſzpániey/ tám záłożył miáſto od ſwego imieniá Vliſi-
28:
boná/ ktore y dziś ták zową/ ieſt głowá kroleſtwá Por-
29:
tugalſkiego.
30:
A w tym cżáſie żoná iego Penelope cnotli-
31:
wa/ dziwne á rozmáite przeſládowánia ćirpiałá ná ro-
32:
zmáitych młodzyeńcow. Abowiem wiele ich powiedáli iż
33:
nie żyw mąż/ á ſtali o to áby (niektorzy w małżeńſki ſtan/
34:
drudzy też ták) im k woli byłá/ ábowiem nierowney cu-
35:
dnośći w młodośći nád ine byłá. Oná zá wielkim trudem/ żáłoſcią/ y płácżem/
36:
ſzukáłá tego obycżáiu/ iákoby w ſwey cnotliwey ſtalośći byłá/
37:
w ktorey trwá-
38:
łá áż do przyiázdu mężá ſwego przez dzyeſięć lat. A ſtąd ná przykład wſzytkim
39:
cnotliwym pániem ná ſwiecie ieſt daná/ o ktorych Homerus ſzyroko z wielką
40:
pochwałą piſze/
Vlixes. Penelope. Vliſiboná. Homerus. Orfeus. Lucyper. Midás.

41:
potym zábit od ſyná.
42:
ORfeus Muzyk álbo gędzyec známienity tego cżáſu był w Greciey/ o tym też Poetowie wymyſlnie piſáli/ iż ná iego gędzenie rzeki ſtawáły/ á kámienie ſkakáło/ y Luciper w w piekle mierniejſzy á ćichy bywał
43:
MIdás Krol Frigiey/ ná ten cżás był bogáty nád ine krole w ſkárby ná ſwiecie/ przeto ieſt położon wſzem inym ná przykład łákomſtwá.
44:
??????????
45:
Piſali ták o nim Poetowie/ iż gdy
Midás.

46:
przyiął do ſiebie w dom wdzyęcżnie Bachuſá boſzká Pogáńſkiego/ pytał go Bachus cżegoby chciał od niego zá to okazánie wdzięcżne. Powiedział Midás/ gdyżeś to mocen vcżynić/
47:



strona: 26

1:
Wiek trzeći.

2:
day mi to áby cżego ſie dotknę ciałem ſwym/ sſtáło ſie złotem/ vcżynił mu to k woli. Gdy tedy Midás krol nácżynił złotá doſyć/ chciał ieść/ tedy cżego ſie dotknął ná ſtole/ sſtáło ſie wſzytko złotem.
3:
Strapion głodem/ dáley niewiedzyał co cżynić/ obacżył iż źle ſobie pocżął/ prośił Bachuſá áby to łákomſtwo od niego oddalił. Bachus tedy kazał ſie mu vmyć w rzece Páktolus rzecżoney/ tám złoto ono zoſtáło/ á gdy ták vcżynił/ náiadł ſie potraw dobrych. Potym
Páktolus rzeká złotá pełná.

4:
gdy dwá boſzkowie poſwárzyli ſie o ſpiewánie cudnieyſze wierſzow/ Phebus á Pán/ dáli ſie ná rosſądek Midáſowi krolowi iáko bogátemu/ ſkazał niepráwie zá Pánem przećiw Phebuſowi.
5:
S tey przycżyny Phebus vcżynił mu vſzy Oſłowe iáko głupiemu ſędzyemu/ chciał ich táić/ y bárwierzowi roſkazał pod gárdłem/ áby o nich nikomu nie powiedał. Bárwierzá było teſzno iż tego táił/ wlazł w trzćinę y wołał ciemnym głoſem: Ma krol oſle vſzy/ ma krol oſle vſzy. Poſpolity cżłowiek mnimał by to trzćiná mowiłá/ ſzli do krolá oglądáli/ á gdy doználi/ wypędzili go s kroleſtwá iáko niegodnego. A ſnadź tá powieść omyłá wiele tych ktorzy ſie Alchimią pętáią/ ktorzy chcą áby ſie to zlotem sſtáło cżego ſie dotkną/ iáko krol Midás.
Alchimia co.

6:
Ieſt to iedno ſzyderſtwo ná ſwiecie tá Alkumia známienite/ ktora ſie iáwnie ſámá w ſwey nikcżemnośći wydawa/ gdy to obiecuie dáć z náuki/ cżego iey przyrodzenie broni/ to ieſt/ iż żadna náuka przyrodzenia ſwego przepomoc nie może/ bo muśi káżda zá przyrodzenim poſtępowáć/ á nie przyrodzenie zá náuką. Tákże káżdy wiedz/ iż wſzytki kruſzce/ rudy/ ganki/ płoki rzecżne/ kámienie/ kiezy/ y ine ſkárby zyemne/ máią ſwoię właſność y wyobráżenie/
7:
y okázuią ſie przez ſwe znáki albo wietrunki/ ráno z zyemie wychodzące (cżego ſwiádomi ći co ſie s tym obieráią.) Kiedy będzyeſz chciał iedno w drugie przemienić/ iuż to będzye przećiw iego przyrodzeniu/ náuká temu doſyć nie vcżyni. Iáko oni chcą áby było z miedzi ſrebro/ á s ſrebrá złoto/ cżego ich náturá broni/ bo oſobną káżde z nich ma ſwoię przyrodzoną rudę y ſpráwę/ gdzyeby nád przyrodzenie ich náuką chciał co pocżąć/ iuż to będzye fáłſz.
8:
Iáko ich wiele znam ktorzy ſie tym paráią/ to náprzycżynią Teſtow/ prochow/ popiołu/ SámdAraki/ Purpuryſy/ Auripigmentum/ Hydrágirium/ tho ſą wſzytko fárby iáko máśći. Nuż záſię Merkuriuſá/ Sálármenisku/ Siárki/ Arſeniku/ wodek rozmáitych/ będzie rozdymał węgle mieſzkámi/ pátrzy aſpektu Płánet Marſá álbo Merkuriuſá/ vpłácże ſie od dymu/ w ten cżás ſłodſzy ſmrod niżli miod/ pomáże fárbą zwirzchu/ vkaże drugiemu/ chwali iż to dobre pocżątki/ ále ieſzcże trzebá guldwaſſer lepiey przypráwić/
9:
opráwi to dzyeſiącią złotych cżyrwonych/ potym ſwoię máiętność onym dymem wykurzy/ náoſtátek tákim przychodzi/ álbo żebráć álbo mynicę bić ná proſtym págámencie. Drudzy záſię chytrzeyſzy chcą dokázáć rozumem ſwoim niepodobney rzecży/ to ieſt/ kámień Filozofowſki (iáko oni zową bogoſłáwiony) ſłożyć ze cżterzech żywiołow miernych/ iżby byłá rzecż cieleſna/ á onym kámieniem cżego ſie dotknie/ złotem ſie sſtánie/ iáko krol Midás.
10:
Drudzy theż tákież ze cżterzech żywiołow miernych ſłożonych ſpołu/ piątą rzecż chcą vcżynić (oni zową) ogień niezágáſzony/ á co w ten ogień włoży/ złotem ſie sſtánie/ ſłuſznoby im tákież vſzy oſłowe przypráwić iáko Midáſowi/ gdy ſie tych rzecży chwytáią/ ktore ſámemu Bogu należą. Drudzy záſię s cżárty towárzyſtwo wezmą wzywáiąc ich imiony/ áby ſie chłopcu vkazáli we źwierciedle Kryſztalowym/ á oznaymili ſkárby w zyemi/ cżárt záſlepił tákie wſzytki iż ſie nie mogą obácżyć.
11:
Byłá thá náuká Alchimiey poſpolita v Egipcyan przed národzenim Páńſkim/ ále inſzym obycżáiem potemu tám kráiná/ iż rzeki ſą tákie ktore piaſek złoty w ſobie máią. Iáko y v nas ſie trafuie w rzekach iż ſą rudy (zową płoki) w rzekach s ktorych łácno przyść k temu/ gdyż to ſámo przyrodzenie ich ſpráwuie. Przeto Dyoklecyan Ceſarz kazał takie kſięgi palić w Egipcie/ áby cżáſu ſwego dufaiąc ſkárbom nie pokuśili ſie o Rzymiany.
12:
S tey náuki Alchimiey iednak wiele rzemioſł inſzych powſtáło ſwiatu potrzebnych/ iáko ieſt śkło/ ktore z ogniá niezagáſzonego á s popiołu ſpráwuią. Piſze Iozephus iż widzyał w Rzymie tákiego miſtrza co śkło rozbierał y ciągnął iako woſk/ á ták piękne/
13:
Skło.

14:
iż mogł z niego kámień przypráwić iáki chciał/ ále potym ſtrácon od Ceſarzá/ áby złoto y ſrebro dla śkłá thák pięknego nie zniſzcżáło. Też Sáletrá s tey náuki powſtałá. Złotnicy/ probierze/ ſzeydownicy/ s tey náuki
15:
Sáletrá.

16:
powſtáli.
17:

18:
Piſzą też niektorzy/ iż Aureum velus/ ktorego s trudnoſcią doieżdzali w Kolchis/ Iazon y ini/ nic nie było inego iedno kſięgi tey Alchimiey/ wſzákże tych błędow nikt był nie náſiał ná ſwiecie nawięcey/ iáko Zydowie Kábáliſte/ á Poetowie/ bo to v nich ieſt/ ktory nalepiey ſkłáma to nalepſzy miſtrz.
19:
Złote runo.

20:
Wſzákże ty wſzytki rzecży vſtáły/ ſkoro Pan Kriſtus ná ſwiát przyſzedł. Przetom to tu włożył/ áby káżdy mądry nie vtracał prożno cżáſu y dobr ſwoich/ thą nikcżemną náuką Alchimią/ by ſie potym nie sſtał krolem Midáſem.
21:



strona: 26v

1:

2:
BElerofon tego cżáſu ná koniu rzecżonym Pegazo/ Chimerę
3:
piekielną cżárownicę zábił/ y towárzyſzki iey Tezyfę y Megierę.
4:
EGiſtus ſyn krolá Tyeſtá Miceńſkiego w Greciey/ tym ſie
5:
obycżáiem vrodził y wychowan: Gdy ociec Tyeſtus żonę Europen/ brá-
6:
tá ſwego Attreuſá miłował/ miał z niey trzy ſyny. A gdy był s kroleſt-
7:
wá wypędzon/ przyiął go brát Attreus do ſiebie nie práwym ſercem/
8:
Egiſtus. Tyeſtus. Attreus.

9:

10:
kazał ie-
11:
go ſyny powárzyć/ y cżeſtował go imi/ tákież krwie nápu-
12:
ſzcżawſzy w wino z nich/ cżeſtował go miáſto cżyrwonego
13:
winá. A gdy było po obiedzye/ kazał ręce y nogi przy-
14:
nieść/ obiáwił mu iż go iego dzyećmi czeſtował/ kthore
15:
miał z iego żoną. Tyeſtus prośił bogow v Delfu/ áby mu
16:
obiáwili iákoby ſie miał pomśćić thákiey okrutnośći.
17:

18:
Wzyął odpowiedź od bogow/ iż ty ſie ſam tego pomśćić
19:
nie możeſz ále ſyn twoy/ ieſli go mieć będzyeſz z właſney
20:
dzyewki ſwoiey. Tám w kościele Tyeſtus pocżął ſyná E-
21:
giſtá s corką ſwoią Pelopeą. Ale dla wſtydu kazáłá go mátká iego zánieść do
22:
láſá áby tám zgináł/ tám od Koz był wychowan/ przeto wezwan Egiſt od Ko
23:
zy
24:

25:
ktory potym Attreuſá zábił y kroleſtwo wzyął. Sam theż potym zábit od
26:
Oreſtá Agámenowego ſyná/ ktoremu był oycá zábił k woli Klitemneſtrze/
27:
gdy był v Troiey y z miłoſnicą poſpołu. Ten to Attreus napirwey wynálazł
28:
poznáć oboie záćmienie Słońcá y Mieſiącá.
29:
Oreſtus.

30:

31:
Rozdzyał ſzoſty kſiąg pirwſzych. ROdys miáſto ná wyſepie przed tym Ophiuſzá rzecżony/ tego cżáſu záłożono/ gdy Zydowie ieſzcże byli w Egipcie/ od krolá Forneriuſá/ wypędziwſzy ſtámtąd Telchiny y Káriácyny/ ktorzy też tám byli przyſzli z wyſpu Krety. A gdy
32:
Rodis. Fornerius.

33:
miáſtu kopano grunty/ nálezyono w zyemi Rożą/ przeto názwano Rodys/ tho ieſt Roża po Grecku. Ten wyſep leży od nas ku południu á wſchodu ſłońcá. Piſzą go być dzyewięć ſet ſtáian w koło/ máiąc port wielkich kupi ze wſzego ſwiátá.
34:
Były thám wielkie bogáctwá/ przeto Poetowie piſali o nim/ iż tám złoto kápáło z niebá/ gdy ſie Pállás rodziłá z glowy Iowiſzowey.
35:
Tám to był wielki ſłup vcżynił ku chwale Słońcu/ ktory ſiedḿdzyeſiąt miał ſiążeni ná gorę z miedzi á ze złotá/ z rękomá y głową iáko ieden obraz/ ktory potym vpadł przez trzęſienie zyemie. Tho miáſto álbo wyſep ná wielkim ſzláku ieſt morſkim/ przeto nigdy s pokoiem nie


strona: 27

Wiek trzeći
1:
mogło być/ ze wſzytkich ſtron nieprzyiaciele miáło/
2:
Rzymiany/ Wenety/ Sáráceny pirwey potym Turki/ przeto tam było záłożono klaſztor ſwiętego Ianá/ áby bráćiſzkowie klaſztorni bronili portu/ áleć go zle obronili/ Panu Bogu to polećić.
3:
ATteńſkie miáſto álbo kroleſtwo ich/ ácż przed tym było záłożone/ wſzákże ie lepiey
Atteny.

4:
Cekrops przyſzedſzy z Egiptu/ opuśćiwſzy Arginorum kroleſtwo/ ochędożył w obycżáie/ chędogość y
Cekrops.
doſtátek/
5:
było to przed Troiey wzyęćim lat 375. pánował Grekom 50 lat/ od niego potym Grekowie ſwoim krolom látá piſali. Rzecżon był Diphes/ to ieſt/ dwoygá przyrodzenia mąż/ iż był vrody wielkiey ktemu roſtropny nád ine/ álbo też y vmiał ięzyk Egipſki y Grecki/ ktemu też wielki goſpodarz. A gdy o tym myſlił/ iákoby z boſkiey obietnice miáſtu y kroleſtwu imię właſne nalazł: Gdy opráwiał miáſto/ vyrzał wielkość oliwy drzewá y wody puśćić ſie z zyemie.
6:
Pytali bogow co to známionuie? Ktorzy odpowiedzyeli/ iż oliwá znácży Minerwę (bo Minerwá wſzytki oleie napirwey wynalázłá dzyáłáć) á wodá znácży Neptuná bogá morſkiego. Obacżyli boſkie znáki/ weſzli w rádę ktoregoby s tych dwu imieniem miáſto przezwáć/ wotowały niewiaſty Minerwę/ to ieſt Atteny/ á mężowie ná Neptuná bogá morſkiego. A gdy ſie nie mogli zgodzić/ vſtáwili kto lepſzy znák z zyemie wywiedzye przez ich noſzenia.
7:
Vderzył mąż ieden Neptunowym ſceptrum/ wyſzedł z zyemie koń/ znák walki. Vderzyły niewiáſtyſzefelinem ktory minerwá nośiłá/ wyroſłá oliwá/ znák dobry pokoiá y żywnośći. Zyſkáły niewiáſty/ y przezwano niewieśćim imieniem Atteny/ to ieſt/ Minerwá po Láćinie, Neptun rozgniewał ſie y polał powodzyą wſzytkę krainę Atteńſką/ dla cżego męſzcżyzni chcąc vbłágáć gniew Neptunow/ trzemi plagámi żeńſki narod karáli. Pirwſza/ áby żadna o Rzecżpoſpolitey nigdy nie rádziłá.
8:
Druga/ áby żadny nie brał mácierzyńſkiego miánowánia. Trzecia/ áby żadny corek ſwoich
Zenſkie káránie.

9:
nie zwał Atteną/ gdzye ieſzcże y dziś ten obycżay dzyerżą. Ten Cekrops napirwey w Greciey bogiem vcżynił Iowiſzá y ołtarz mu poſtáwił/ á Pálládzye obraz. Miał corę imieniem Frigia/ od ktorey kroleſtwo albo kſięſtwo rzecżone ieſt Frigia/ w ktorey
Frigia.

10:
Frigiey Troia byłá/ ſkáżona przez Greki/ o cżym będzye niżey. Vmárł potym Cekrops zoſtáwiwſzy po ſobie ſyná Gránauſá.
11:
KOryntus miáſto w Greciey w Acháiey zá cżáſu Moiżeſzá/ od łotrá iednego Zyſyfá kthory zbijał ná morzu/ záłożono
Zyſifá.

12:
ná morzu Ioniſkim albo Greckim/ zwano ie napirwey Certerá/ potym Epirus. Ty to ſwięty Páweł nawroćił ná Krześćiáńſką wiarę. Było niegdy wywrocono przez nawáłność morſką/ ále ie potym Koryntus Oreſtow ſyn nápráwił/ á od niego przezwano Koryntus.
Koryntus.

13:
MItylená w Azyey máłey miáſto ná wyſpie morſkim Egeo/ cżáſu Moiżeſzá záłożone było/
14:
potym y wyſep Mitylená nazwano/ od Mityleny dzyewki Mácháreowey przezwáne. Dwá porty
Mitylená.

15:
miał ten wyſep/ á pięć miaſt/ Antyſa/ Pirá/ Krezos/ Cyraná/ y Mitylená/ ále ten wyſep Othomanus Turecki krol pirwſzy okrutnie zborzył/ ludzi wiele pobił y wywiodł.
16:
Rozdzyał ſyodmy kſiąg pirwſzych: O Iopie ſwiętym.
Iop.

17:
Iop Philozoph y Prorok tego cżáſu był w zyemi Idu-
18:
meyſkiey bliſko Arábiey/ vrodzony z oyca Záretá/ ktory wyſzedł s
19:
potomkow Ezau/ á z mátki Borſá. Pirwe imię miał Iobás/ pá-
20:
nował w kráinie Edon w mieście Náchábá/ będąc ſtały/ mierny/ ćichy/ ſprá-


strona: 27v

Kſięgi pirwſze.
1:
wiedliwy/ vcżony/ pra-wdę nade wſzytko miło-
2:
wał.
3:
Był też y nád przy-
4:
rodzenie ćirpliwy/ iáko
5:
iego hiſtoria ſzyrzey po-
6:
wieda. Zonę poiął z Ará
7:
biey/ s ktorą miał ſynow
8:
ſześć/ á dziewek trzy. Dał
9:
mu Pan Bog tákie bo-
10:
gáctwo/ w złocie/ w ſre-
11:
brze/ y w cżeládzi/ iż mu
12:
rownia ná wſchod ſłoń-
13:
cá nie było/ Hiſtoria wy-
14:
licża iego dobytek/ iż miał
15:
owiec ſiedḿtyſięcy/ wiel-
16:
błądow trzy tyſiące/ wo-
17:
łow iarzm pięć ſet/ oſlic
18:
tákież.
19:
Poſtánowiwſzy
20:
go Pan Bog w wielkim
21:
ſzcżęſciu/ kuſząc iego ſta-
22:
łośći/ záſię nań wielkie plagi dopuſzcżał/ to ieſt/ złodzyeie go krádli/ dobytek
23:
pozdychał/ ſynowie przez vpad domu pobići/ á ſam wielkimi wrzody oſádzon
24:
po wſzytkim ciele. Bacżąc ſzcżęſcie y plagi od Bogá iednákiego dáru/ ſkromnie to wytrzymał/ padſzy ná zyemię mowił:
25:
Pan dał Pan záſię odiął/ iáko racży
26:
ták mię ſpráwuie/ bądź pochwalono iego imię ná wieki. A gdy go náwiedzá-
27:
li Elifás/ Temánitus krol/ y Wáldath/ rzewniąc ſwemi namowámi/ odpo-
28:
wiedzyał: Nie máſz ták wielkich plag áni męki ná zyemi/ ktoreby mię od Páná
29:
moiego odbiły.
Stałoſć Iopowá.

30:
Zá tę iego ſtałość dał mu Pan Bog záſię zdrowie/ bogáctwo
31:
więtſze ieſzcże niż pirwey/
32:
dzyatki tákież/ y wieku lat 140. áż vyrzał ſyny ſynow
33:
ſwoich do cżwartego pokolenia.
34:
Dał nam Pan Bog tego Iopá ná przykład/ áby káżdy nie roſpacżał w rze-
35:
cżach przećiwnych/ á w ſzcżęſciu wielkim żadney wiecżnośći ná tym ſwiecie nie
36:
pokłádáli. Abowiem ieſli mocen Pan Bog dá/ mocen záſię wzyąć ná obie
37:
ſtronie kiedy chce.
38:
Zadny s Prorokow thák doſtátecżnie o zmartwychwſtániu nie piſał iáko on/ bo mowił: Wiem iż moy ſtworzyciel żywie/ y ia w oſtátni dzyeń z zyemie powſtánę.
39:

40:
O Moiżeſzu.
41:
AMenophis Krol Egipſki/ nie pámiętáiąc ná dobrodzyeyſtwá y zacne poſługi Iozephowe/ ktore był przed tym krolowi y wſzytkiey zyemi Egipſkiey
42:
vdzyáłał ſpráwą Boſką/ widząc iż ſie lud Zydowſki bárzo rozmnaża według obietnice
II.Moiżeſzo. w I.

43:
Páńſkiey/ roſkazał vrzędnikom áby ie vćiſkáli robotámi nieznośnymi wſzędzye/ áby miaſtá budowáli Phiton/ Rámezes/ áby też y cegłę ſpráwiáli/ błotá wynośili z miaſt/ wáły kopáli/ rzeki przywodzili/ y wiele inych/
44:
mowiąc: Rozmnożył ſie ten lud bárzo/ ták iż nas przechodzi pocżtem y mocą/ by ſie z nieprzyiacielem náſzym nie zmowili kiedy ná nas/ áby wolno wyſzli ſtąd. Ale im ie więcey vćiſkano/ tym ſie więcey mnożyli y roſli. Bacżąc to Krol Egipſki/ roſkazał bábam Zydowſkim/ ktore położnicam ſłużą/ áby káżde dzyecię męſkiego narodu zábiły/ á dzyewkam pokoy dáły. Ale báby Bogá ſie bały/ nie ſłucháły go w tym.
45:
Pytał ich potym cżemu nie ſłucháią co im roſkazano? Rzekły/ nie ſą thák Zydowki proſte ná to iáko Egipciány/ pirwey niżli przydziem do nich rodzą/ v-


strona: 28

Wiek trzeći
1:
mieią tę ſpráwę ſámy dobrze. Przykazał krol ſwoim ludziom áby tego pilni byli/ á zábili káżde dzyecię ktore ſie vrodzi w męſki narod. A w tym cżáſu był ieden mąż z narodu Lewi imieniem Amrám/ żonę miał s ſwego narodu imieniem Iokábet/ ktoremv ſie przed tym ſyn vrodził Aaron/ y corá Mária.
Amrám. Aaron.

2:
Ale w tych niebeſpiecżnoſciach vrodził ſie mu drugi ſyn bárzo cudny y podobny. Záluiąc ſyná ociec y máć záchowáli go przez trzy mieſiące/ ále boiąc ſie by nie obacżono/ włożywſzy go w fáſecżkę oklijoną y oſmoloną wewnątrz/ położylii ná brzegu rzeki gdzye wodá cżaſem wylewáłá/ porucżywſzy go Pánu Bogu odeſzli go. Sioſtrá iego Mária ktora ſłużyłá v krolewny pátrzyłá z dáleká. S przygody/ iż Boſka wola byłá/ krolewná (Iozephus ią miánuie Támur) ſzłá nád brzeg rzeki/ w
Támur.

3:
obycżay iákiey krotofile/
4:
vyrzáłá faſecżkę kazáłá ią przynieść y otworzyłá/ nálázłá dzyeciątko y wzyęłá ie ná rękę/ ktore wnet ięło ſie śmiać ku niey/ obacżyły iż Zydowſkie/ przeto rzekłá Mária ſioſtrá/ poydę po mátkę áby ie nákarmiłá/ rzekłá krolewná/ idź. Iozephus piſze/ iż niechciáło od żadney iney pogánki Egipſkiey pokármu bráć. A gdy przyſzłá iego máć Iokábet/ wnet ſie iey chwyćiło/ y naięłá ią krolewná áby ie chowáłá dobrze/ á dáłá mu imię Moiżeſz od wody/
5:
bo mois wodá po Egipſku/ iż ie nád wodą nálezyono. Vprośiłá
Moiżeſz.

6:
to ſobie krolewná v oycá iż go ſobie zá ſyná przyięłá. A gdy podroſł/ ziednáłá mu miſtrze dobre w náukach rozmaitych/ ále nie mogł táki być doktor vcżony ktoregoby rychło w náukach nie celował. Piſze Iozephus/ iż iednego cżáſu nioſłá go krolowi ná ſwych ręku/ Krol z nim krotofiląc/ włożył nań krolewſką koronę/ ná ktorey był cżártowſki báłwánek málowány/ on ią zrzucił z głowy y podeptał.
7:
Widząc to kápłan Pogáńſki/ ktory miał przed tym práktykę/ iż wiele plag máią podiąć Egipciánie/ ſkoro ſie ich wodz álbo kſiążę vrodzi/ rádził krolowi áby to dzyecię było zábite. Drugi mu był w tym ná odpor mowiąc/ że to vdzyáłáło s przygody á nie vmyſlnie. A gdy ſie nie mogli o to zgodzić/ chcąc tego doſwiádcżyć/ przynieśiono węgle roſpalone do niego/ kthore (iáko dzyecię) brał á w vſtá kładł y ſparzył ſie w ięzyk/
8:

9:
ſtąd potym nie miał doſtátku w mowie/ był tym obycżáiem wyzwolon z onego mnimánia v kápłanow. Gdy vroſł był wſzem Egipciánom w podziwieniu/ w vrodzye/ w náuce/ y w ſpráwie. Tráfiło ſie iż Murzynowie woiowáli zyemię Egipſką/ zebráli ſie Egipciánie przećiw im/ á nie máiąc kogoby roſtropnieyſzego nád ludem wybráli Hetmáná/ poſpolity cżlowiek prośił áby był Moiżeſz. A gdy to vprośili v krolá y krolewny/ przywiodłá/ ie ná to iż iey muſieli przyſiądz nic mu złego nie myſlić.
10:
Wybran Moiżeſz Hetmánem/ ciągnął z ludem/ nie wodą iáko ſie nádzyewáli Murzynowie/ ále zyemią mieyſcy trudnemi/ gdzye przed tym żadny dla wielkośći wężow nie mogł prześć. A áby tym beſpiecżnieyſzy byli od wężow/ nábrał s ſobą Bocianow/ kthorzy s przyrodzenia ſą wężom nieprzyiacielmi/ vciekáli przed nimi wężowie/ miał dobrych znákow pocżątek. Przyiechał potym nád nieprzyiaciele ſwoie nieopátrzone/ poráźił ie y miáſto krolewſkie Sabę wzyął przez przycżynę Korbis dzyewki krolewſkiey/
11:
ktorą zá małżonkę poiął zá táką życżliwoſcią/ ále gdy chciał záſię
Korbis.

12:
do Egiptu/ oná nie chciáłá z nim iecháć. Przeto z gwiazdárſkiey náuki Moiżeſz bacżąc/ dał iey ieden pierścionek w obycżay zápomnienia/ á ſam drugi táki miał/ z iechał ſwobodnie do Egiptu. Ale gdy przyiechał/ krol k niemu chuci dobrey nie miał/ y był iego vmyſł zbáwić go gárdłá s przywodu iego wieſzcżych kápłanow.
13:
Tráfiło ſie tedy iż widzyał iednego cżáſu Egipcżyká á on Zydá bił bez przycżyny/ obacżył Moiżeſz iż nikt nie widzyał/ zabiłł go á przyſypał piaſkiem. Drugiego dniá widzyał áno ſie dwá Zydzi ſwárzą/ gromił iednego z nich ktory był winnieyſzy/ przeto rzekł Moiżeſzowi: Kto cię vſtáwił ſędzim nád námi/ ſnadź mię też chceſz zábić/ iákoś Egipcżyká zábił? Moiżeſz ſie zlękł/ dziwuiąc ſie iáko to wiedzyał/ A thák boiąc ſie krolá ſzedł milcżąc w nieznáiome kráiny.
14:
Przyſzedł do miáſtá Mádián bliſko morzá cżyrwonego/ ſiedział nád wzdroiem/ przyſzły cory kápłaná Mádiáńſkiego (kto-


strona: 28v

Kſięgi pirwſze
1:
rych było ſiedḿ) nápawáć owiec do onego wzdroiu/ przyſzli páſterze drudzy odbili ie od wody dla ſwoich owiec/ ále Moiżeſz záſię odbił páſterze á dzyewkom kápłáńſkim kazał nápawáć/ dla cżego ony dzyewki do domu przygnawſzy owce/ prośiły oycá áby dobrą wolą vkazał pielgrzymowi w domu ſwoim. Wezwał tedy Ietro álbo Ráguel Moiżeſzá do ſwego domu/ proſząc go áby iadł chleb v niego.
2:
A gdy obacżył mężá doſwiadcżonego w rozumie/ dał mu corkę ſwoię Zeforę. Mieſzkał tedy Moiżeſz
Ietro. Zeforá.

3:
s świekrem ſwoim y z żoną/ ktora mu vrodziłá dwu ſynu Gerſoná y Eleázárá.
4:
Rodzay Moiżeſzow z Aaronem.
5:
Lewi ſynowie Gerſon Libemi Semei Cháát/ Amrám Aaron Nádáb/ Abiu/ Eleázár/ Phinee/ Itámár/ Mária prorokini/ Moiżeſz/ Gerſon/ to ieſt cudzoziemiec/ Eleázár/ Iſáár/ Chore/ Aſſer/ Elkaná/ Abiaſáph/ Napheg/ Zechri. Hebron/ Vzyel Miſáel/ Eliſáphán/ Zechry/ Merari/ Máháli/ Muſi.
6:
Będąc Moiżeſz v świekrá ſwego Ietrá/ páſł owce v niego. Iednego cżáſu gnał dáleko w puſzcżą áż do gory Pańſkiey Oreb/ gdzye przed tym żadny páść nie śmiał/
Oreb gorá.

7:
á tám ſie Moiżeſzowi dziw wielki Boży vkazał/ to ieſt/ kierz ogniem wielkim gorzał/ á gdy cáły zoſtał nic mu nie ſzkodziło. Przyſtąpił bliżey Moiżeſz aby ſie dowiedzyał co to ieſt/ s ktorego ogniá ſłyſzał głos mowiąc: Moiżeſzu nie przyſtępuy bliſko/ zloż boty z nog twoich/ zyemiá tá ná ktorey ſtoiſz/ ſwięta ieſt. Rzekł ieſzcże k niemu: Iam ieſt Bog oycá twego Abráámá/ Izááká/ Iakobá. Moiżeſz ſpuśćił ná doł ocży/ nie śmiał tám pátrzyć.
8:
Przykazał mu tedy Pan Bog áby ſzedł beſpiecżnie do Egiptu wywiodł lud iego z vdręcżenia wielkiego od Fáráoná/ á przywiodł gi do zyemie płynącey miod y mleko / á ia s tobą będę. Rzekł Moiżeſz: Pánie ieſli mię ſpytáią ludzye Izráelſcy ktore iego imię? co mam odpowiedzyeć? Rzekł Pan/ thák odpowieſz: Ktory ieſt/ poſłał mię/ Bog oycow wáſzych/ Abráámow/ Izáákow/ y Iakobow. Przeto idź s ſtárſzymi Izráelſkiego domu do Fáráoná á moẃ mu: Pan Bog Zydowſki wezwał nas/ ábyſmy ſzli ná trzy dni ná puſzcżą/ á ofiárę vcżynili Pánu Bogu náſzemu.
9:
Wiemći iżći was nie puśći/ ále go ia plagą ſkarzę w rozmáitych dziwiech. Rzekł Moiżeſz: Panie nie vwierząć mi.
Moiżeſz rozmawia s Pánem.

10:
Rzekł mu Pan Bog/ porzuć rozgę ktorą maſz w ręku ná zyemię. Gdy porzućił sſtał ſie z niey wąć/ thák iż pocżął vciekáć Moiżeſz.Rzekł Pan Bog/ weźmi zá ogon tego wężá/ á gdy wzyął sſtáłá ſie rozgá iáka byłá. Rzekł mu ieſzcże/ położ ná łonie rękę twoię. Gdy położył sſtáłá ſie trędowátą/ á gdy mu záſię kazał odiąć rękę/ sſtáłá ſie iáko byłá


strona: 29

Wiek trzeći
1:
rowna ciáłu drugiemu.
2:
Potym rzekł: Ieſli thym nie vwierzą/ weźmi wodę z rzeki á wyley ná zyemię/ sſtanieć ſie krwią. Rzekł Moiżeſz: Proſzę miły Pánie nie ieſtem wymowny od wcżoráyſzego y trzeciego dniá. Rzekł mu Pan Bog/ idź á ia będę w twoich vściech. Rzekł Moiżeſz/ proſzę barzo poſli kogo maſz poſłáć. Rzekł Pan z gniewu: Oto Aaron brat twoy wynidzye przećiw tobie/ á ten będzye od ciebie mowił do ludu/ á ty będzyeſz w tákich rzecżach ktore ku Pánu Bogu należą.
3:
Wrocił ſie tedy Moizeſz do świekrá ſwego Ietrá/ y rzekł: Poydę do bráciey do Egiptu/ dowiem ſie ieſli żywi ſą. Rzekł mu Ietro/ idź s pokoiem. A gdy ſie ieſzcże ociągał/ rzekł k niemu Pan: Idź do Egiotu/ iuż ći pomárli ktorzy twoiey duſze ſzukáli. Szedł thedy Moiżeſz do Egiptu máiąc rozgę w ręku/ wzyąwſzy żonę Zeforę y dwu ſynu z ſobą/ ktory idąc w drogę s roſkazania Páńſkiego kámieniem oſthrym obrzázał ſyny/ o czo ſie żoná iego Zefora gniewáłá/ y rzekłá: Sſtałeś mi ſie mężem krwie/ y wroćiłá ſie do oycá s przyzwoleniem mężá y s ſyny.
4:
Potym rzekł Pan do Aaroná/ wynidź przećiw brátu twoiemu. Szedł tedy Aaron ná puſzcżą Synái/ y záſzedł Moiżeſzowi ná gorze Páńſkiey z rádoſcią. Powiedzyał mu Moiżeſz wſzytkę wolą Pańſką. Przyſzli ſpołu y zebráli ſtárſze domu Izráelſkiego/ y powiedzyał im Aaron wſzytki ſlowá Páńſkie/ á dla lepſzey wiáry cżynił znáki przed nimi. Y ſzli do Fáráoná s ſtárſzymi y mowili mu: Pan Bog Izráelſki mowi/ áby lud iego puśćił wolno/ ktory mu będzye ofiáry cżynił ná puſzcży.
5:
Odpowiedzyał Fáráo: Niewiem ia o Bogu Izráelſkim/ áni ludu wypuſzcżę. Rozwodził tedy Moiżeſz krolowi Iozephowy dobrodzyeyſtwá/ ktore Egipſkiey zyemi cżynił/ tákież ſwoie poſługi przez ktore trudnośći vżywał cżyniąc od niego z iego nieprzyiacielmi Murzyny/ á zá to żadney zapłáty nie wzyął. S cżego ſie ieſzcże krol náśmiewał zowąc go być zbiegiem/ theż mowiąc żeś przyſzedł roſtyrki cżynić/ á ſługi moie od robot ich odwodzić. Rozgniewał ſie thedy krol y roſkazał vrzędnikom ſwoim áby Zydowie robili/
6:
mowiąc: Nie robią nic/ przeto wiele mowią/ áby káżdy ſwey roboty pátrzył/ przyźrzycie ich áby ſie vpokoili/ żadną miárą nie dawaycie im plew do cegły/ ale niechay zbieráią po źdzyebłku słomy/ á przedſię áby káżdy ſwą ſztukę wyrobił iáko im ieſt wymierzono. Y sſtáło ſie ták/ doglądáli vrzędnicy tego áż wſzytko muſieli wyrobić iáko roſkazano ná káżdy dzyeń. Wołáli tedy Zydowie do Fáráoná mowiąc: Cżemu ták złośćiwie cżyniſz nád ſłużebniki ſwymi?
7:
Rzekł im krol/ prożnuiecie bowiem/ przeto wołacie: Poydzyem ná puſzcżą będzyem ofiárowáć Bogu náſzemu/ przeto wam nic nie odpuſzcżę. Záſtąpili tedy Zydowie Moiżeſzowi y Aaronowi mowiąc: przywiedliſcie nas w niełaſkę do Fáráoná/ y daliſcie mu miecż ná nas ſwą powieſcią. Radził tedy Moiżeſz z Aaronem áby ieſzcże máło mieli ćirpliwość/ áż ſie Pan Bog zmiłuie według obietnice ſwoiey. Rzekł Pan Bog do Moiżeſzá; Niechay mowi Aaron do Fáráoná wſzytki rzecży ktorem wam kazał/
8:
áleć ia zátwárdzę ſerce iego/ y rozmnożę znáki/ áleć was nie vſłucha. Y vcżynił ták Moiżeſz y Aaron iáko Pan Bog przykazał/ było lat Moiżeſzowi ná ten cżás ośḿdzyeſiąt/ a Aaronowi trzemi więcey. Szli tedy Moiżeſz y Aaron do Fáráoná gdy chodził nád rzeką/ mowiąc mu áby lud Boży Izráelſki wypuśćił wolno/ áby ofiárę vcżynili ku cżći á chwale Bożey. Ale zátwárdzyáłego ſercá będąc Fáráo/ niechciał tego vcżynić.
9:
Podnioſł tedy rozgę Aaron vderzył wodę w rzece/ záráżona była wodá y obroćiłá ſiw w kreẃ/ przed krolem y przed
Pirwa plagá.

10:
ſługi iego/ ták iż w niey ryby pozdychały/ wodá śmyerdzyáłá nie mogli iey Egipcżycy pić/ ále żydom byłá dobra. Cżárownicy Fáráonowi vcżynili tákież. Obroćiwſzy ſie Fáráo ſzedł do domu. Spełniły ſie dni ſiedḿ/ rzekł Pan Bog do Moiżeſzá: Idź do Fáráoná áby moy lud wypuśćił od ſiebie/ ieſli nie chce/ rzecż Aaronowi áby wyciągnął rękę ná iezyorá y wzdroie.
11:
A gdy tak vcżynił/ powſtáły żáby bez miáry/ zákryły wſzytkę zyemię
Wtora plagá.



strona: 29v

Kſięgi pirwſze
1:
Egipſką. Vcżynili tákież Faráonowi cżárownicy. Rzekł Fáráo/ proſzę was modlcie ſie zá mną do ſwego Bogá Izráelſkiego/ á iuż puſzcżę wolno lud wáſz/ áby ty żáby zginęły. Y sſtáło ſie ták. Widząc tho krol nie puśćił ich przedſię. Rzekł potym Pan Bog do Moiżeſzá áby mowił Aaronowi/ iżby podnioſł rozgę á vderzył w proch ná zyemi.
2:
A gdy to Asron vcżynił/ powſtáły wielkie pluſkwy po wſzytkiey Egipſkiey zyemi w
Trzecia plagá.

3:
ludzyech y dobytku. Chcieli tákież vcżynić cżárownicy Fáráonowi/ ále nie mogli. A gdy ie gromił krol/ rzekli: iż tu ieſt pálec Boży. Zatwárdzyáłego ſercá był Fáráo niechciał ich ſłucháć. Rzekł Pan Bog do Moiżeſzá/ wſtań ráno á idź do Fáráoná/ rzecż mu/ ieſli nie puśćiſz ludu Bożego/ mowi Pan bog/ puſzcżę ná tę zyemię wſzytek rodzay much.
4:
Y sſtáło ſie ták.
Cżwarta plagá.

5:
Ale Fáráo niedbał na to nic/ poſłał po nie Fáráo y rzekł k nim: Cżyńcie ofiárę álbo poſługi Bogu ſwemu w tey zyemi. Ktorzy rzekli/ nie możemy nieludzkośći Egipſkich ofiárowáć/ bo ieſli to zábijemy co oni chwalą/ vkámionuią nas. Rzekł Fáráo/ idźcieſz ná puſzcżą/ ále nie dáleko odchodźcie/ á modlcie ſie zá mie iżby ty muchy odeſzły.
6:
Rzekł Moiżeſz/ będę ſie modlił ále nie omylay. A gdy ſie modlił Moiżeſz/ zginęłá muſzká. Ale Fáráo záthwárdzáłe ſerce miał/ niechciał nic vcżynić. Przeto rzekł Pan Bog záſię do Moiżeſzá/ idź do Fáráoná/ ieſli ludu mego nie puśći/ puſzcżę powietrze ná wſzytko bydło po wſzytkim kroleſtwie iego/ iż żadne żywe nie zoſtánie/ á Zydowſkiemu nic nie będzye. A gdy ná to niedbał Fáráo/ záráżon był dobytek
Piáta plagá.

7:
po wſzytkim kroleſtwie okrom Izráelſkiego.
8:
Zátwárdzyáłe było ſerce Fáráonowe/ iż ludu Izráelſkiego niechciał puśćić. Przydał ieſzcże Pan Bog drugą plagę/ gdy roſkazał Moiżeſzowi y Aaronowi/ áby wzięli po garśći popiołu s kominá á rzućili w niebo przed Fáráonem/ wnet ſie po ludzyech ſcżyniły pęcherze odęte po wſzytkim Egipcie okrom ludu Izráelſkiego. Chcieli tákież cżárownicy
Szoſta plagá.

9:
przed krolem vdzyáłáć/ ále nie mogli y ſtać przed ránámi záráżonymi.
10:
A gdy Fáráo niedbał nic ná
11:
to/ rzekł ieſzcże Pan Bog do Moiżeſzá áby rzekł Fáráonowi/ dla tego położyłem cię/ ábych w tobie vkazał moc ſwoię/ áto ſpuśći iutro grad táki/ iáki nigdy przed tym w Egipcie nie bywał áż do dzyeſiątego dniá/ zgromadź á opátrz co maſz ná polach dobytek áby nie zginął. Wyciągnął itedy Moiżeſz rękę wzgorę/ wnet Pan Bog gromy przepuśćił wielkie y grady z łyſkániem/ ták iż wſzytko potłukł co ná polu było y trawę/ y drzewo połamał.
Siodma plagá.

12:
Wezwał ich do ſiebie Fáráo y mowił im: Zgrzeſzyłem/ modlcie ſie zá mną teraz ku Pánu/ á puſzcżę was. A ták Moiżeſz wyciągnął rękę w niebo ku Pánu Bogu modląc ſie/ przeſtał grad y nawáłność. Ale Fáráo nie vcżynił ſłowu ſwoiemu doſyć/ przeto Pan Bog drugą plagę przepuśćił ná zyemię Egipſką/ to ieſt/ koniki álbo ſzáráńcżą iż do oſtátká popſowáły wſzytko cżego grad nie pobił.
Oſma plagá.

13:
A gdy niechciał Fáráo zá tymi plagámi wielkimi ludu Izráelſkiego wypuśćić/ podnioſł Moiżeſz ręce ſwoie w niebo/ y sſtáły ſie ciemnośći tákie iż ſie ich mogł dotknąć/ áż ieden drugiego nie widzyał po wſzytkim kroleſtwie/ tylko ludu Izráelſkiemu było ſwiátło. Wezwał tedy Fáráo Moiżeſzá
Dzyewiąta.

14:
z Aaronem/ idźcieſz gdzye ſie nápieracie ſámi wſzyſcy/ tylko dobytek wáſz áby zoſtał wſzytek. Odpowiedział Moiżeſz/ nie zoſtánie z niego y ſtopá/ gdy nie


strona: 30

Wiek trzeći
1:
wiemy cobyſmy inego ofiárowáć mieli.
2:
Rzekł Fáráo/ podź precż á ſtrzeſz ſie ábyś więcey oblicża mego nie widzyał/ ieſli inacżey vcżyniſz vmrzeſz. Odpowiedzyał Moiżeſz/ sſtánieć ſie iáko mowiſz/ y odſzedł do braciey ſwoiey/ Rzekł Pan Bog do Moiżeſzá/ ieſzcże iedną plagą záráżę Fáráoná á wypuśćić was/ ábowiem puſzcżę powietrze morowe ná iego kroleſtwo/ iż wſzelkie pirworodſtwo pomrze ták cżłowiek iáko dobytek/ á v was áni pies ochromieie. Nápożycżaycie v Egipciánow nacżynia złotego y ſrebrnego/ ſzat/ y inych klenotow/ á dádzą wam.
3:
A ten mieſiąc będzye wam pirwy/ to ieſt pocżątkiem roku/ á moẃcie ludu wſzemu Izráelſkiemu/ áby dzyeſiątego dniá tego mieſiącá/ wzyął káżdy goſpodarz domu ſwego báráná álbo kozłá/ á ieſli nie máſz ták wiele cżeládzi coby zeń było ku pożywániu/ weźmiſz co blizſze ſąſiady k ſobie coby s tobą pożywáli. A niechay będzye báránek ſamiec/ coby mu rok był przez mákuły/ to ieſt/ áby był zdrowy/ á wzyąwſzy go chowáć domá XIIII dni/ á będzye go ofiárowáć poſpolſtwo wſzytko Izráelſkie ná wiecżor.
4:
A rozmocżywſzy we krwi iego ſnopek Izopu/ pomáżecie podwoie obá v drzwi y zwirzchu w domiech ſwoich/ gdzye będzyecie ieść báráná oney nocy/ nie wárzonego áni ſurowego/ ále piecżonego v ogniá/ á chleb nie
Izop.

5:
kwáſzony z láktuką y z ágreſtem będzye/ głowę z nogámi iego y z wnętrznoſciámi pożrzecie/ áby nic nie zoſtáło do záiutrzká/ á coby zoſtáło názbyt/ ſpalcie w ogniu/ A gdy go będzyecie ieść/ przepaſzcie biodrá wáſze/
6:
boty ná nogi wzuycie dzyerżąc kije w ręku/ á kwápiąc ſie będziecie ieść/ bo to ieſt Phaſe/ to ieſt/ poście albo przeście Páńſkie. Abowiem przeydzye nocy oney zyemię Egipſką/ á zábije pirworodſtwo wſzelkie/ od cżlowieká pocżąwſzy áż do dobytká/ á dzyeń ten będzyecie święćić w rodzáiu wáſzym wiecżnie/ ſiedḿ dni nie kwáſzony chleb ieść będzyecie/ w ten cżás nic nie robiąc/ okrom tego co ku iedłu zależy. Pirwſzy dzyeń będzye ſwięty/ ſiodmy tákież będzye/ y tákieyże doſtoynośći.
7:
Wezwał tedy Moiżeſz wſzytkich ſtárſzych ſynow Izráelſkich/ y powiedzyał im co mu roſkazano. Weźmi káżdy z was goſpodarz źwierzę cżyſte/ ofiáruycie Phase (v nas wielkanoc zową) á krwią iego podwoie
Wielkanoc.

8:
obá y náde drzwiámi Izopem náznácżcie/ á żadny nie wychodź daley ze drzwi ſwoich áż do záránia/ ábowiem Pan Bog poydzye zábijáiąc Egipcżyki/ á gdzye vyrzy kreẃ ná ſłupiech v drzwi przeſtápi on dom/ á nie dopuśći w nim zarázy. Strzeſcie ſłowá tego.
9:
A gdy wnidzyecie do zyemie ktorą nam Pan Bog dał/ będzyecie ſie w ſłużbie Bożey záchowáwáć. A gdy wam ſynowie wáſzy będą mowić co to zá nabożeńſtwo/ rzecżecie: ofiárá Páńſka ieſt prześcia. Skłoniwſzy ſie lud Izráelſki/ chwalił Páná Bogá/ y vcżynili ták iáko Pan Bog roſkazał. Sſtáło ſie tedy o połnocy iż Pan Bog záráźił wſzytko pirworodſtwo w Egipſkim kroleſtwie/ ták z ludzi iáko z dobytká/ pocżąwſzy od ſyná Fáráonowego áż do niewolnych/ to ieſt/ od nawiętſzych do namnieyſzych/
Dzieſiąta plagá.

10:
ták iż nie był żadny dom w Egipcie w ktorymby vmárły nie był. Wſtał tedy w nocy Fáráo y ſłudzy iego y wſzytek Egipt/ pocżęło być wołánie wielkie. A wezwawſzy do ſiebie Moiżeſzá Fáráo y Aaroná/ rzekł: Powſtańcie á wynidźcie od ludu moiego/ wy y ſynowie Izráelſcy/ idźcie á ofiáruycie Pánu iáko mowicie/ owce wáſze y wſzytki dobytki zábierzcie/ á odſzedſzy dobrorzecżcie mnie.
11:
Przynagláli im Egipcżycy áby co rychley wyſzli mowiąc/ iż pomrzemy wſzyſcy poki tu oni ſą. Nábráli tedy ludzye Izráelſcy s ſobą mąki ſianey pirwey niżli ná kwás zádzyáłána byłá/ y nieſli ná rámionach ſwoich/ y vcżynili ták iáko im Pan Bog przykázał/ y nápożycżáli v Egipcian nacżynia złotego/ ſrebrnego/ y ſzat/ co im był Pan Bog dał łáſkę przed ocżymá Egipcian iż im pożycżáli á wierzyli/ á ták złupili Egipciány.


strona: 30v

Księgi pirwſze
1:

2:
Rozdzyał oſmy kſiąg pirwſzych. Poſzli thedy ſynowie Izráelowi z zyemie Rámeſkiey do Sochot/ á było ich w licżbie
Sochot.

3:
ſześć ſet tyſięcy ſámych mężow okrom dzyeći y niewiaſt/ á ludu poſpolitego bez licżby było/ ábowiem wiele ludu Egipſkiego oboygá rodzáiu z nimi wyſzło y obroćiło na Zydowſką wiárę/ y
Licżbá ludu Izráelſkiego.

4:
wzięli s ſobą wielkość dobytká rozmáitego narodu. A mieſzkáli w Egipcie lat 430.
5:
pocżąwſzy od obietnice Abráámowey ná drodze Mezopotáńſkiey/ áż do zakonu dánia przez Moiżeſzá/ rzekąc: Poświęć mi wſzelkie pirworodſtwo/ ták z ludzi iáko z dobytká/ abowiem moiá ieſt wſzelka pirworodność męſzcżyzniego rodzáiu ktory żywot otwárza/ dla tego iżem pobił wſzytkę pirworodność w Egipcie/ á gdy przydzyeſz do zyemie obiecáney/ oznaymiſz ſynom twoim áby ten obycżay záchowáli ná wieki/ będzye w ręku twoich iáko známię/ áby tego wybáwienia Izráelſkiego nie zápomniał.
6:
Moiżeſz wten cżás nie wiodł ludu ſwego przez zyemię Filiſteńſką/ tho ieſt/ przez Páleſtynę dla dawnego gniewu/ áby przećiw im nie powſtali Filiſtynowie/ ktorych ieſzcże złość nie byłá otworzona do końcá/ áby ie Pan Bog wygłádził do końcá. Wzyął tedy Moiżeſz kośći Iozephowy s ſobą/ bo mu ſie
Koſći Iozeffowy

7:
byli ná to obligowáli oycowie ich/ iákom przy Iakobie piſał. A gdy wyſzli s Sochotu/ rozbili namioty ſwoie v Ethán ná gránicach oſtátnich Egiptu.
Ethán.

8:
Pan Bog ſzedł przed nimi áby im ſzlák vazał w zaſłonie obłoku/ przez dzyeń y noc w známieniu ogniá. Przukazał im Pan Bog áby ſie nieco obroćili ku Egiptu/ namioty rozbili w kráinie Phiároth/ ktora ieſt miedzy Mágdalum á morzem cżyrwonym/ áby ſie położyli nád thymże morzem. Po
Piároth. Mágdalum.

9:
trzećim dniu wyścia ich rozumiał ták Fáráo krol/ iż Zydowie precż ciągną/ á ná ofiárę ſie od niego wyłudzili/ przeto kazał nágotowáć ſześć ſet wozow/ ieznych pięćdzyeſiát tyſiąc/ á pieſzych 200. tyſiąc zbroynych/ áby ie gonił.
10:
Podnieſli tedy Izráelowie ocży ſwoie wzgorę/ vyrzeli wielką moc Egipcżykow zbroynych zá ſobą przyſpieſzaiąc/ zlękli ſie/ abowiem leżeli z iedney ſtrony gory z drugą ſtronę morzá/ nie mieli nigdzyey vścia bez ſzkody/ tám ie Egipcżycy w koło oſkocżyli y oblegli/ ták iż tho było cięſzko ná nie/ bo nie mieli doſtátku ku żywnośći/ áni zbroie ku walce/ przeto żadney inſzey nadzyeie nie pokłádáli ni w kim/ iedno ſie Egipciánom poddáć chcieli/ á Moiżeſzá we wſzytkim winowáli/
11:
zápomniawſzy obietnic y známion Páńſkich/ náoſtátek chcieli go y vkámionowáć/ abowiem był płácż y nárzekánie niewiaſt y dzyeći/ mowiąc: Iákobyſmy grobow nie mogli mieć w Egipcie/ lepiey ſie tu dáć zbić. Moiżeſz prziymował od nich wſzytko wdzięcżnie/ mowiąc k nim ty ſłowá: Nieſłuſze wam wątpić w łáſce á w obietnicy Bożey/ doſyć łáſki y znákow zá námi Pan Bog przećiw nieprzyiacielom náſzym záwżdy vkázował/
12:
ſnádnieyći mu ie tu ná gromadzye pobić/ niżli pirwey po wſzytkim kroleſtwie oſobno pirworodſtwo wybierał ku śmierći. Nie boycie ſie zbroie Egipſkiey/ áni gor/ áni morzá/ ktore nas záſiedli/ Pan Bog gory zrowna kiedy chce/ á morze ſuche będzye. Wyrzekſzy tho przywiodł lud nad morze/ wzniosł ręce ku Pánu Bogu/ mowiąc: Pánie náſz iuż bacżyſz teraz/ że ten lud Izráelſki żadną ręką áni zbroią iną nie może być wybáwion od nieprzyiacioł ſwoich iedno twoią/
13:
przeto proſzę rácż wſpomionąć ná obietnice oycow náſzych/ ktorymeś przyrzekł przywieść ie do zyemie
Modlitwá Moiżeſzowá.

14:
płynącey miod y mleko. Teraz miły Pánie przyſzliſmyy ná hak nieprzyiacielſki/ vkáż moc ſwą nad ludem ſwym w roſpácż przychodzącym/ ábyſmy ná mieyſce beſpiecżne przyſzli/ boſmy nie w cudzym/ twoieć morze/ twoieć gory/ twoyći lud wſzytek/ kiedy ty racżyſz roſkazáć goráć muśi wſtáć ná ine mieyſce/ á morze muśi być ſuchw/ á nas ſwoią mocą wybáwiſz.
15:
Po tym modleniu/ roſkazał Pan Bog Moiżeſzowi áby vderzył rozgą w morze/ á gdy


strona: 31

Wiek trzeći
1:
ták vcżynił/ rozſtápiło ſie im/ ták iż ſucha ziemiá byłá przed nimi. Widząc moiżeſz dobre przebycie morzá/ sſzykował lud Izráelſki ná dwanaſcie vffow/ według rodzáiu dwunaſcie ſynow Iakobowych/ kazał zá ſobą iść ieden po drugim sſzykowawſzy ie. A gdy nie smieli/ Aminadab kſiążę z narodu Iuda pełen wiáry y nadzyeie Bożey/ oſtraſzył ſie zá Moiżeſzem napirwey s ſwym pocżtem/
2:
bowiem ná obu ſtronach wodá ſie wznioſłá byłá iáko mury ſtałá/ potym drudzy
Przepráwá przez cżyrwone morze.

3:
zá nimi. A gdy przeſzli/ cżynili dzyęki Pánu Bogu że ie w obronie we zdrowiu záchował/ w wielkich niebeſpiecżnoſciach. A gdy tho widzyeli Egipcżycy/ zá ſzalone ie mieli/ ále gdy widzyeli iż przeſzli dobrze/ ſzli zá nimi. A gdy było ná świtániu/ ſpuśćił Pan Bog ná nie deſzcż/ grzmienie wielkie/ błyſkanie/ s cżego byli w wielkim ſtrachu/
4:
przeto wołáli: vciekaymy ná zad/ Pan Bog zá Zydy walcży. A gdy chcieli vciekáć/ zegnał záſię Pan Bog wodę áż wſzyſcy potonęli/ ták wozy/ iezni/ iáko pieſzy/ dla cżego lud Izráelſki cáłą noc ſpiewał: Bądź chwała Pánu Bogu Izráelſkiemu/ bowim chwalebnie wielmożny ieſt/ koniá y iezdzcá iego zrzućił w morze cżyrwone/ moc moiá y chwałá moiá Pan Bog/ y sſtał mi ſie ku zdrowiu etc. w II. Moiżeſzo. w XV. káp.
5:
Potym gdy wodá vcichłá/ wymiotała zbroię Egipſką ná brzegi. Obacżył to Moiżeſz ſpráwą Boſką być/ wyſzedł ná brzeg y zbierał zbroię/ á Zydy vbierał y náucżał iáko ſie máią bronić nieprzyiacielom ieſliby im ktemu kiedy przyſzło/ y mieſzkał tám nád brzegiem z ludem ſiedḿ dni/ z bębny/ ſ piſzcżałkámi/ s thrąbámi/ przychodzili a ſpiewáli pieśń Moiżeſzowę na każdy dzyeń/
Spiewánie.

6:
żony oſobno/ miedzy ktoremi Maria Aaronowá y Moiżeſzowa ſioſtra byłá wodzem ich ná bębnie bijąc/
7:
ku cżći y chwale Bożey ſpiewaymy etc. á mężowie tákież oſobno ná znák zwycięſtwá. Widząc Moiżeſz lud Izráelſki około Egipſkich łupow ſie obieráć/ odſtąpił od tąd ná puſzcżą rzecżoná Sur/ chodzili tám trzy dni bez wody/ áż przyſzli do Máráth/ tám náleźli wodę ále bárzo gorzką áż
Sur puſzcża. Máráth.

8:
iey nie mogli pić/ przeto ſzemrał lud przećiw Moiżeſzowi. Moiżeſz wolał ku Pánu Bogu/ ktory vkazał drzewo Moiżeſzowi áby ie wrzućił w onę wodę/ tedy będzye wodá ſlotka. Y vdzyáłał ták Moiżeſz.
9:
Potym przyſzli do Helim/ gdzye było dwánaſcie wzdroiow y ſiedḿdzyeſiąt palm/
Helim.

10:
ále máło wody było w nich y błotna. Ruſzyli ſie indziey ná puſzcżą piątegonaſtego dniá mieſiącá wtorego/ to ieſt Kwietniá/ dniá trzydzieſtego od wyścia z Egiptu/ iuż im nie doſtało było żywnośći ktorą mieli z Egiptu/ przeto mowili: Lepiey byſmy byli pomárli w Egipcie/ gdzyeſmy mieli chlebá y mięſá doſyć.
Nyewdzyęcżnoſć Zydowſka.

11:
Modlił ſie tedy Moiżeſz ku Pánu Bogu o pokarm/
12:
y wyſłuchał go/ przeto rzekł ku ludu Izraelſkiemu: Oto chwała Boża vkázuie ſie w obłoku. Sſtáł ſie wiecżor iż wielkość ptakow padłá ná namioty ich z morza Arábſkiego/ bráli ie ſobie káżdy ile potrzebá byłá/ ráno záſię ſpadła roſa ſłotka iáko miod/ ktorą pili ile było potrzebá. Też y chleb ktory
Ptacy. Wodá ſłotka.

13:
był Pan Bog obiecał ſpuśćił iáko zyárná koriándru. Nie ználi Zydowie co to było/ przeto mowili: Mánhu/ wykłada ſie/ co to ieſt? á ſtąd zową Mánná.
14:
Rzekł tedy Moiżeſz/ toć ieſt chleb
Mánná.

15:
wam dány od Bogá/ zbieraycie po miarce ná káżdą głowę/ y zbieráli coby ná dzyeń ieden/ nic nie zoſtáwuiąc ná drugi dzyeń/ á ktory nie ſłuchał á zoſtáwił ná drugi dzyeń/ obrociłá ſie mu w chrobaki/ przykazal im też áby ráno zbieráli/ bo ſkoro ſłońce weſzło roſpłynęłá ſie. Szoſtego dniá przykazał im Moiżeſz/ áby na dwá dni zbieráli/ tho ieſt/ áby ſiodmy dzyeń ſwięćili/
16:
nágotowawſzy w wigilią coby iedli w ſwięto/ a ktorzy ſłucháć niechcieli á nie nágotowáli ſobie Mánny ná ſwięto/ gdy wyſzli zbieráć w ſwięty dzyeń/ nie było nic/ muſieli mrzeć głod. Przeto Pan Bog mowił do Moiżeſzá: Ieſzcże niechcą ſłucháć/ wychodzą w ſwięto ná zbieránie Mánny. Moiżeſz tedy przykazał im/ aby żadny w ſwięto nigdzyey z domu ſwego nie wychodził/ ále domá ſiodmy dzień ſwięćił.
17:
Ieſzcże rzekł Moiżeſz do nich z roſkazánia Páńſkiego/ áby názbieráli miárkę Mánny y ná wiecżną pámiątkę ſchowá


strona: 31v

Kſięgi pirwſze
1:
li/ iżby potym potomkowie ich wiedzyeli cżym ie Pan bog żywił ná puſzcży. Názbieráli tedy miárkę Mánny/ ktorą Aaron ſchował w ſkrzynię złothą ná wiecżne cżáſy/ ktorą ſie ná puſzcży żywili poki tám byli. Potym ſie ruſzyli z oney puſzcżey ktorą zwano Syn/ áż do Depty/ potym Halis/ potym do Ráphidin/ gdzye nie było wody/ powſtali przećiw Moiżeſzowi mowiąc/ day nam wodę ku piciu.
Syn. Deptá, Halis. Ráphidin.

2:
Ktorym Moiżeſz rzekł/ cżemu nárzekacie ná mię/ á Páná ſwego kuśićie? Obroćił ſie Moiżeſz ku Pánu Bogu mowiąc: Co mam s tym ludem cżynić/ máłoć im trzebá wierzyć/ vkámionuiąć mię? Rzekł Pan Bog/ weźmi ſtárſze rodu Izráelſkiego á idź do ſkáły Orreb/ á vderz w nię rozgą. Gdy ták vcżynił Moiżeſz/ wyſzłá wodá z oney opoki roſkoſzna/ iż iey káżdy miał doſyć/ y przezwał ono mieyſce Moiżeſz pokuſzenie.
Oreb ſkáłá. Wodá z opoki.

3:
Gdy iuż było imię Zydowſkie po wſzytkich zyemiach ſąſiednich rozſławione/ bali ſie ich okolicżni krolowie. Przeto zebrawſzy ſie pięć krolow okolicżnych/ zmowili ſie ná nie áby ie poráźili á wygłádzili precż/ poki ſie bárzo nie rozmogą. Moiżeſz máiąc ſerce dobre/ vpominał Zydy áby byli ſtali w Pánie Bodze/ á nie bali ſie żadnego nieprzyiacielá/ mowiąc: Gdy Bog z námi będzye/ kto ſie nam oprzeć może. Prośił ich tedy áby byli w ſwey zbroi gotowi á ſtátecżni/
4:
y wybrał im Hetmánem á wodzem Iozue ſyná Nawe z narodu Efráim/ mężá vrodziwego/ mocnego/ á ku ſpráwie wymownego y gotowego/ przydawſzy k niemu trochę ludzi zbroynych/ zoſtáwiwſzy ich więcey w namieciech dla ſtrażey. Przećiw ktorym Amálech przyciągnął z woyſkiem
Iozue. Amálech.

5:
wielkim. Moiżeſz sſzykowawſzy lud Zydowſki ku bitwie/ ſam ſzedł ná gorę modlić ſie ku Pánu Bogu máiąc rozgę w ręku. A gdy ſie woyſká potkáły/ bili ſie z obu ſtron dobrze/ cżáſem ći cżáſem owi przemagáli.
6:
A gdy Moiżeſz ręce wznioſł ku Bogu przemagáli Zydowie/ á gdy ręce ſpuśćił przemagał Amálech. Obacżywſzy tho Aaron y Hur/ podłożyli mu pod obá łokciá ręku kámienie/ áby ręku nie ſpuſzcżał/ bo mu to s cięſzkoſcią przychodziło dzyerżeć ręce wzgorę bez ſpuſzcżánia/ wſzákże nie ſpuśćił ręku áż do zachodu ſłońcá. Zwyyciężyli tedy Zydowie Amálechity/ y zbiliby byli wſzytki/ ále im noc przyſzłá ku pomocy/ tám
Porázili żydowie

7:
wielką korzyść otrzymáli ſrebrá/ złotá/ ſzat/ klenotow/ y zbroie nábráli.
8:
Wyſławiáli Iozue dobrze w iego ſpráwie y mocy/ bo z Zydow żadny nie był zábity. Rzekł Pan Bog do Moiżeſzá/ nápiſz to w kſięgi/ ieſzcże y zgłádzę pámięć Amálechá s ſwiátá/ iż on widząc lud ſtrapiony żydowſki przeſladował á zgłádzić chciał. Zbudował Moiżeſz ku cżći á chwale Bożey ołtarz/ y názwał rádość álbo weſele moie. Slyſząc Ietro świekier Moiżeſzow rzecży ktore Pan Bog w ludu Izráelſkim okázowáć racżył/ wyſzedł
Ietro.

9:
ná puſzcżą przećiw Moiżeſzowi/ wzyąwſzy s ſobą Zeforę żonę Moiżeſzowę y dwá ſyny iego Gierſoná y Eleázárá.
10:
A gdy ſie zeſzli/ powiedał mu wſzytki przygody ſwoie Moiżeſz/ s ktorych go Pan Bog y z ludem mocą ſwoią wybáwił. Rzekł thedy Ietro: Błogoſłáwiony Pan Bog kto


strona: 32

Wiek trzeći
1:
ry wyiął lud z mocy Egipſkiey/ teraz poznałem iż ieſt wielki Bog Zydowſki. Drugiego dniá ſiadł Moiżeſz na ſpráwach ludu Zyydowſkiego/ przy ktorym był Ietro od ráná aż do wiecżorá/ przeto rzekł Ietro/ głupią pracą podeymuieſz nad zdrowie ſwoie/ ále ſłuchay ſłow moich á będzye Pan s tobą:
2:

3:
Bądź ty z ludem poſpołu ná ſłużbach Bożych/ á drogi Boże im vkázuy/ ále ná tákie ſpráwy potocżne wybierz męże mądre/ boiące ſie Bogá/ prawdę miłuiące/ á coby łákomſtwem gárdzili/ á vſtaẃ z nich Dzyeſiątniki/ Setniki/ Woźne/ y ine przełożone/ coby nie płoche/ ći miaſto ciebie niechay ſądzą lud poſpolity káżdy cżás/ á gdzye ſie tráfi wielka rzecż/ ná cię to máią puſzcżáć/ á ſámi będą mnieyſze ſpráwowáć/ lżeyći będzye.
4:

5:
Wyſłyſzawſzy to Moiżeſz/ vcżynił wſzytko co mu porádził/ á wybrawſzy męże godne z Izráelſkich ludzi/ przełożył ie nád ludem poſpolitym/ ktorzyby ſądzili lud Boży káżdego cżáſu/
6:
Sędzyowie.

7:
mowiąc im á przykázuiąc: Słuchaycie ſpraw ludzkich/ á ſpráwiedliwie rozeznawaycie y ſkázuycie/ ták máłego iáko wielkiego/ ták pielgrzymá iáko mieſzcżaniná/ nie gárdząc żadną perſoną/ bo to Boży ſąd ieſt/ á co trudnego przydzye przed was/ záchowaycie to do mnie/ á ia wyſłucham.
8:

9:
A ták w tey rádzye mieyſce dał Moiżeſz świekrowi ſwemu/ nie wſtydząc ſie tego iż był cżłowiek Pogáńſki. Potym Ietro pozdrowiwſzy Moiżeſzá zyęciá/ odſzedł od niego. Mieſiącá trzećiego wyścia z Egiptu/ przyſzli pod gorę Syná/ y rozbili namioty przećiw gorze.
10:
Syná gorá.

11:
Wſtąpił Moiżeſz ná gorę ná świtániu do Páná ſwego/ ktory mu rzekł: Rzecżeſz ſynom Iakobowym/ widzyeliſcie ktorem rzecży wam cżynił/ y ieſzcże przydam/ ieſli będzyecie ſtrzedz przymierza mego/ będzyecie moim ludem oſobnym.
12:
Ktore rzecży gdy im Moiżeſz powiedzyał/ rzekli wſzyſcy: Vcżynimy ták. A gdy ſie wroćił Moiżeſz do Páná Bogá záſię ná gorę/ rzekł mu Pan: Przydę do ciebie we mgle/ áby mię ſłyſzał lud poſpolity/ idź á poſwięć ie dziś/ á iutro niechay ſie vmyią y ſzáty ſwoie/ áby ſie záchowáli od żon/ á byli gotowi do trzeciego dniá/ Y vſtáwiſz im gránice gory tey w okoł/ ktore ieſli ktory przeydzye á dotknie ſie gory/ vmrze/ nie od ręku/ ále áby był vkamionowan/ álbo iákimi poćiſki przekłot/ ták źwierzę iáko cżłowiek.
13:
Powiedzyał to Moiżeſz ludu Izráelſkiemu.Gdy tedy przyſzedł trzeći dzyeń przed ſłońcem wſchodu/ vſłyſzeli wielkie grzmienie/ łyſkánie/ obłoki gęſte gorę zákryły/ głos trąby hucżał. Zlękł ſie lud poſpolity/ nmnimáli by Moiżeſz
Stráſzliwe przyſcie Páńſkie.

14:
zginął. Potym ſie iáſny głos y weſoły vkazał/ y rzekł im: Dziś nie vſłyſzycie Moiżeſzá/ iedno onego ktory zá was pobił Egipcżyki/ kthory przez morze dał drogę ſuchą/ ktory z niebá Mánnę ſpuśćił/
15:
y z zyemie wodę wywiodł/ y lud wywiodł ku zábieżeniu Pánu pod gorę/ Był tho dzyeń pięćdzieſiąty wyścia z Egiptu. Zoſtáwiwſzy Moiżeſz wſzytek lud zá gránicámi gory Synái/ tylko ſam z Aaronem przez gránicę weſzli ná gorę/ gdzye im Pan Bog mowił/ ták áby żadnego głos nie minął. Iam ieſt Pan Bog twoy/ ktorym cię wywiodł z zyemie Egipſkiey z domow niewolnych. Nie będzyeſz miał Bogow inych przedemną.
Boze przykazánie w II kſięgach Moiż. we XX. ká. 1.

16:
Nie będzyeſz cżynił obrázow rytych/ áni wſzelkiego podobieńſtwá ktore ieſt ná niebie álbo ná zyemi/ áni tych ktore ſą w wodzye/ nie będzyeſz ich wzywał ná pomoc/ áni ich chwalił/ iam ieſt Pan Bog mocny/ miłośćiwy/ cżyniąc miłoſierdzye w tych ktorzy mię miłuią/ á cżynią przykazánia moie. Nie będzyeſz brał imieniá Páná Bogá twego prożno. Pámiętay/ áby dzień ſwięty ſwięćił/ ſześć dni będzyeſz robił/ ſiodmy dzień Páná Bogá twego ieſt/ nie


strona: 32v

1:
Kſięgi pirwſze

2:
będzyeſz weń nic robił.
3:
2. 3. 4.

4:

5:
ani ty/ áni twoy ſyn/ ani twoy cżeladnik wolny y niewolny/ áni twoy dobytek/ y pielgrzym. Miey w vcżćiwośći oycá twoiego y mátkę twoię/ áby dlugo żył ná zyemi. Nie zábijay. Nie cudzołoż. Nie kradń. Nie ſwiádſz przećiw bliźniemu twemu fáłſzywego ſwiádectwá. Nie pożąday bliźniego twego żadney rzecży/ ták żony/ ſługi/ iáko dobytká/ y wſzelkich rzecży inych ktore iego ſą.
6:
5. 6. 7. 8. 9. 10.

7:
A gdy to wyrzekl/ zádrżał wſzytek lud/ ſtali z dáleká mowiąc ku Moiżeſzowi ſtárſzy z narodow ſwych wſzyſcy: Ato nam Pan bog náſz vkazał Máieſtat ſwoy/ ſłyſzeliſmy głos iego/ y doſwiadcżyliſmy dziś/ iż gdy Pan mowi ledwá cżlowiek będzie/ ieſli dáley będziem ſłyſzeć głos Boży/ nie będzyem żywi/ ty rádniey przyſtą1p á ſłuchay co tobie roſkaże Pan Bog/ powiedz nam/ á my ciebie ſłyſząc/ vcżynimy wſzytko. A gdy to ſłyſzał Pan Bog/ rzekł do Moiżeſzá:
8:
Dobrzeć mowią/ idź á rzecż im áby ſie wroćili do ſwych namiotow/ á ty ſtoy thu zemną/ á powiemći roſkazánie ſwoie/ ſłużby Boże y ſądy. Y sſtáło ſie ták. Rzekł Pan Bog Moiżeſzowi/ powiedz ludu Izráelſkiemu/ nie cżyńcie ſobie bogow ze złotá áni ze ſrebrá/ ále ołtarz vcżyńcie mi z zyemie/ y będzyecie ná nim ofiárowáć ofiáry wáſze ná wſzelkim mieyſcu/ ná ktorym
Służby koſcielne

9:
będzye pámiątká imieniá mego/ przydę á będę błogołáwił tobie.
10:
A ieſli ołtarz kámienny dzyáłáć chceſz/ nie buduyże go s kámieniá cioſánego iáko Pogáni dzyáłáią/ á ieſli podnieſieſz noż twoy ná nim będzye pomázan/ nie wſtępuy po wſchodzye do ołtarzá mego/ byś nie vkazał ſzkárádey nágośći ſwego ciáłá. Ty y ine rzecży około ſłużby Bożey roſkazał Pan Bog Moiżeſzowi/ áby ſynom Izráelſkim obiáwił. Przyſzedł tedy Moiżeſz/ obiáwił ludu Izráelſkiemu wſzytki ſpráwy Boſkie. Y odpowiedzyeli wſzyſcy iednoſtáynym głoſem rzekąc: Wſzytko co ieſt mowił Pan vcżynimy.
11:
Y popiſał wſzytki ſłowá Moiżeſz/ ktore Pan Bog mowił. Wſtawſzy ráno zbudował ołtarz przy gorze Syná według roſkazánia Páńſkiego/ y wyſtáwił dwánaſcie kámieni álbo ſłupow z nápiſem/ według dwánaſcie rodzáiow Izráelſkich. Poſłał Nádábá y Abiu ſyny Aaronowe ktorzy mieli być kápłany/ ći ofiárowáli Pánu Bogu ſpokoyny dobytek/ to ieſt dwánaſcie cielcow/ ktore ofiárowáło dwánaſcie kſiążąt Izráelſkich/ s ktorych Moiżeſz wzyął połowicę krwie y wpuśćił w kofliki/ náoſtátek wylał ná ołtarz/
Ofiáry.

12:
y cżytał kſięgi przymierza álbo vmowy wſzytkiemu ludu Izráelſkiemu. Ktorzy rzekli/ wſzytko co Pan Bog przykazał vcżynimy. Wzyąwſzy tedy kreẃ pokropił ludzi á rzekł: to ieſt kreẃ vmowy/ ktorą Pan Bog zwámi vcżynił. Rzekł Pan Bog Moiżeſzowi/ wſtą1p ty y Aaron y Nádáb y Abiu/ á ſiedḿdzyeſiąt ſtárcow wybierzcie k ſobie z ludu Izráelſkiego/ z dáleká ſie kłániaycie. Wſtąpili ná gorę według roſkazánia Páńſkiego/ gdzye tám widzyeli Páná Bogá Izráelſkiego/ á pod nogámi iego iáko kámień Száfirowy/ álbo niebo gdy ieſt iáſne.
13:
Tedy wezwał Pan Bog Moiżeſzá/ mowiąc: Wſtą1p ku mnie ná gorę/ á dam tobie tablice kámienne zakonu y przykazánia ktorem nápiſał/ áby vcżył ſyny Izráelſkie. Ktory wzyąwſzy s ſobą ſługę ſwego Iozue álbo Ieſſua/ wſtąpił wyzſzey przez gránice zámierzone/ rzekſzy ſtárcom iżby go cżekáli ná ſwoim mieyſcu/ á ieſliby iáka ſpráwá s przygody przyſzłá/ wkłádaycie ią ná Aaroná y Hurá ktorzy tu zwámi ſą/ y zákrył gorę obłok. Zoſtáwił Moiżeſz Iozue ſługę ná gorze nA mieyſcu plonym/ á ſam wyzſzey wſtąpił/ cżekał tám ſześć dni/
14:
ſiodmego dniá wezwał go Pan Bog. Wſtąpił Moiżeſz w obłok/ był thám s Pánem cżterdzyeśći dni tákież nocy/ nie iedząc áni pijąc. Rzekł k niemu Pan Bog po długiey náuce: Weźmi przednie rzecży od ludu Izráelſkiego/ od tych tylko ktorzy to dobrowolnie ofiárowáć bedą/ to ieſt/ zloto/ ſrebro/ ſzáty przenacżyſtſzych farb (piſmo ſwięte zowie hiacintum/ purpuram/ cocum bis tinctum/ ktore thu nam nie ſą znáiome) fiołkowych/ brunatnych/ ſzárłatnych/
Primicye. Fárby napięknieyſze.

15:
mienionych/
16:
lnu ſubtylnego iáko iedwab kręconego/ ſierśći koziey/ ſkor báránich cżyrwono bárwionych/ drzewá Setym ktore nigdy nie zgnije áni zgore/ oleiu/ ká


strona: 33

Wiek trzeći
1:
dzidłá wyborney woniey/ kámienia ktore zową Onichin/ ſárdonix/ pereł/ y miedzi/ á niech mi poſtáwią dom ſwięty/ ábych w pośrzodku ich mieſzkał/ według podobieńſtwá namiotow álbo przybytkow y wſzytkiego nacżynia/ iákoć vkażę vcżyniſz. Arkę álbo ſkrzynię napirwey vcżynicie z drzewá Setim/
Arká.

2:

3:
ná dluż pułtrzeciá łokciá/ ná ſzerz pułtorá/ ná gorę tákież pułtorá łokciá. Pozłoćicie ią złotem co nacżyſtſzym zwirzchu y wewnątrz/ zákrywſzy ią bláchámi złotemi. Vcżynicie też nád nią koronę złotą w okoł/ y cżterzy kolcá złote ná káżdym rogu albo węgle/ w ktore będą záwłocżone drzewcá álbo noſze z drzewá Setim vdzyáłáne/ złotem okowáne/ ktorymiby mogł nośić Arkę/ á nie wyymowáć ich s tych kolec. Włożyſz w Arkę świadomią ktorąć dam/ tho ieſt/ tablice przykazánia Bożego.
4:
Vcżynicie też zwirzchu ná Arce modlitebnicę/ to ieſt/ tablicę zlotą/
Oraculum.

5:
ná ſzerz y ná dłuż iáko y ſkrzyniá áby ią przykryłá/ á z obu końcu ſkrzynie vcżynicie dwá Aniołki Cherubiny ze złotá przećiw ſobie ſtoiące/ ktorzy będą ſkrzydły ſwemi zákrywáć zwirzchu modlitebnicę/ s ktorey
Cherubinowie.

6:
s pośrzodku Cherubinow będę thobie mowił y przykázował wſzytko/ co będę przykázował przez cię ſynom Izráelſkim. Przykazał też vcżynić dom álbo páłac ná dłuż trzydzyeśći łokći/ wſzerz y wzgorę po dzyeſiąći łokći/
Dom.

7:
trzemi ściánámi zámkniony/ s połnocy/ s południá/ y od zachodu/ áby od wſchodu ſłońcá był przyſtęp wolny/ z deſzcżek ſtoiących/ z drzewá Setim dobrze ſpoione/ á áby od wiátru nie były ruſzane/ kolcá w deſkach złote podzyáłácie/ w ktore drzewcá pozłocone záwłocżyć będzyecie z drzewá Setim po pięći ná káżdey ſtronie. Podzyáłacie też przykrycie nad nim/ nádzyáławſzy guń s ſierśći kozyey/ ktorychby zbywáło s
Przykrycie.

8:
ſtrzech ná łokciu:
9:
Vdzyáłacie y ine przykrycie s ſkor báránich cżyrwono bárwionych/ á nád ty ieſzcże drugie modre będą. Oppony będą záwieśiſte cżterech bárew napięknieyſzych/ háwtárſkim dzyáłem wyſzywáne/ to ieſt/ modrey bárwy/ brunatney/
Oppony.

10:
ciemno cżyrwoney/ y z biſu kręconego/ będzye długa kortyná ná dwádzyeściá y ośḿ łokći/ ná ſzerz cżterzy łokcie/ v káżdey kortyny będą kołká złote przyſzyte po kráioch/ áby ſie ſpołu ſpináły złotą ſznurą/ áby ſie tymi kortynámi álbo opponámi zákrył wſzytek dom nierozdzyelnemi.
11:
Vcżynićie też ſtoł z drzewá Setim ná dwu łokciu wzdłuż/ á wſzerz
Stoł.

12:
pułtorá łokciá/ o cżterzech nogách/ pozłoćiſz go ze wſzytkich ſtron złotem wybornym/ przy káżdey nodze będzye kołko złote/ w ktore záwłacżáć będzyecie noſze z drzewá Setim dla noſzenia/ też y noſze złotem wybornym obłożycie. Po kráioch tego ſtołá niechay będzye liſtwá w koło s korunkami złotemi/ ná cżterzy pálce ſzeroka/ coby iey połowicá wyżſzey byłá nád ſtołem/ áby ty rzecży ktore kładą ná ſtoł nie ſpadáły/
13:
á ty korunki z liſtwą máią być zákryte miſterną robotą iákoby ſiatkámi/ á położycie ten ſtoł przed zaſłoną álbo kortyną domu ſwiętego ſwiętych ná połnocy. Ná ten ſtoł ma być kłádzyon chleb przełożenia (to ieſt ſwięty) przed oblicżnoſcią moią. Vdzyáłaycie mi też świecżnik álbo lichtarz ze złotá wybornego s ſtolcem ſwoim/ s kwiaty y z okrągi ktore ſie máią ná nim obrácáć/
Swiecżnik.

14:
s ktorego będzye wychadzáło ſześć prętow s ſłupcá iednego/ z boku iednego trzy/ á z drugiego trzy/ á weśrzodek ſiodmy/
15:
ná káżdym pręcie gałki s kwiáty iáko liliowe będą wypráwione. Ná wirzchu będą ſiedḿ lamp iáko kufliki álbo kubki/ w ktore będą ſwiece ſtáwiáć. Vdziáłacie też ſiedḿ świec do niego/ ktore wſtáwiſz w lichtarz przećiw ſobie áby świećiły. Przy ktorym też będzye vcierádło/ to ieſt/ nożycżki ktorymi ſwiece vcieráią/ y kuflik w ktorym cżarki gáſzą/ ze złotá. Wagá wſzytkiego lichtarzá y z nacżynim iego librę złotá wynieſie/ á ten lichtarz będzye ſtał ku południu przećiw ſtołowi.
16:
Nácżynicie też nacżynia s cżyſtego złotá rozmáitym dzyálem/ to ieſt/ kuflikow. Niektore z nich będą
Nacżynie koſcielne.

17:
ná koſztowánie ofiar mokrych/ drugie ná wylewánie krwie. Sklenice pátrzyć przezrocżyſtośći y bárwy. Kádzidlnice ku kádzeniu/ bánie/ konewki. Vcżynicie też ołtarz obieći álbo ofiárom z deſzcżek z drzewá
Ołtarz ofiar.

18:
Setim/ áby prożny we śrzodku był/ ná cżterzy gráni/ pięć łokći ná dłuż


strona: 33v

Księgi pirwſze
1:
tákież y wſzerz/ á trzy ná gorę/
2:
zákryty miedzyánemi bláchami zwirzchu y wewnątrz/ ná káżdym węgle ołtarzá máią być rogi wprawione/ wynioſłe od ołtarzá. Ma też w nim być kratá miedzyána ná kſtałt ſieći do połowice ołtarzá/ ná ktorąby mogł kłáść rzecży palone. Do ktorego też przypráwicie kołká miedzyáne/ w ktore będą záwłocżyć noſze ku noſzeniu z drzewá Setim okowáne miedzyą/ á ku potrzebie iego nádzyáłacie nacżynia z miedzi/ panwi do ktorychby ſypano popioł
3:
łopat, hakow/ y wecżby ſie ogień brał/ á poſtáwić gi przed domem moim nie pod przykryćim/ bliſko drzwi gdzye w dom wchodzą nie iák ku południu/ ták co gdyby przed nim kto ofiárę cżynił ſtoiąc ku połnocy/ mogłby pátrzyć do domu ſwiętego. Vcżynicie theż ſień przy domu z boku południowego ná ſto łokći/
Sien.

4:
od połnocy też ſto łokći/ od wſchodu też pięćdzyeſiąt/
5:
s kortyn lnu białego kręconego co nalepſzego iáko iedwab/ w kthorey od południá áby było ſłupow dwádzyeściá ná pięć łokći wzwyſz/ obłożone bláchámi ſrebrnemi/ gałki ich áby były ſrebrem zákryte/ á ſpodki ich álbo ſtolce miedzyáne/ tákież wſzytki goźdzye. Przy ktorych áby były kołká dla záwłocżeniá powrozow áż do wirzchu ſłupow/ á od káżdego ſłupu áby było przybicie dobre do zyemie/ áby mocno ſtałá od wiátru.
6:
Kortyn wſzytkich będzye ſto łokći wzdłuż á ná ſzerz pięćdzyeſiąt/ z miękkiego biſu dzyáłáne/ tymże obycżáiem ſtroná połnocna ma być przypráwiona. Od zachodu máią być dzyeſięć ſłupow/ á kortyn álbo oppon pięćdzyeſiąt łokći/ á gdzie ſie wchodzić będzye od wſchodu ſłońcá trzy ſłupy/ kortyn tákież według potrzeby. Przez weśrzodek będą cżterzy ſłupy/ ná ktorych zaſłoná ma być záwieſzona s ſzat cżterzech farb napięknieyſzych/ to ieſt/ s ſztuk modrego/ złotogłowu/ brunatnego ſzárłatu mienionych/
7:
háwtárſkim dzyáłem robiona/ ktorąby mogł zyąć y włożyć łácno ná ſłupy. Vcżynicie theż ołtarz ku paleniu obiat z drzewá Setim/ ná łokciu wzdłuż tákież y wſzerz/ á ná gorę
Ołtarz palenia.

8:
dwá łokciá z rogámi ná cżterzy węgły/ przykryty złotem co cżyſtſzym/ też s kratą złotą/ y s koroną złotą. Noſze ktore záwłocżą w kołká złotem okowáne z drzewá Setim. Położon będzye przećiw kortynie ktora záſłánia Arkę ſwiádectwá przed modlitewnicą.
9:
Rzekł też Pan Bog ku Moiżeſzowi/ przykaż ſynom Izráelſkim/ áby nieſli oley z oliwnego drzewá co nacżyſtſzy/ áby w lámpie gorzał á świećił od wiecżorá do ráná/ w domie ſwiádectwá przed zaſłoną/ á Aaron y ſynowie iego to będą ſpráwowáć/ bo to wiecżna ſłużbá będzye námiáſtkow ich przed ſyny Izráelſkimi.
Lámpá.

10:
Weźmieſz też rzecży wonnych ku kádzeniu/ Bálſámu/ Mirry z drrzewa/ Onichy/ Gálbanu/ Kádzidłá co naſwietleyſzego/ rowney wagi/ wſzytko zmieſzay
Kádzidło.

11:
á ſtlucż obycżáiem áptekárſkim/
12:
á vdzyáłay kádzenie godne/ á tego áby iny żadny ſobie oſobno nie dzyáłał. Rzekł też Pan Bog Moiżeſzowi/ nábierz ſobie wonnych rzecży co nalepſzey woniey/ to ieſt/ Mirry ktora ſámá ciecże/ pięć ſet łotow/ Cynámonu puł tego/ to ieſt/ pułtrzeciá ſtá/ Káſſyey pięć ſet/ Aromaticum calamum pułtrzeciá ſtá/ według wagi domu ſwiętego oleiu oliwnego ná miárę Hyn/ á vdzyáłaſz máść oleiu ſwiętego
Oley ſwięty álbo máſć.

13:
dzyáłem áptekárſkim/
14:
á tym będzyeſz mázał dom ſwiádectwá y Arkę zakoná/ y ſtoł z nacżynim iego/ lichtarz y co k niemu przyſłuſze/ ołtarze ofiárowánia y palenia/ y nacżynie ktore k nim przyſłuſze/ vmywádło albo ſzáflik y ſpodek iego/ poświęćiſz to/ á będzye dom ſwięty ſwiętych/ á kto ſie ich będzye dotykał/ poświęcon być ma. Aaroná y ſyny iego pomáżeſz á poświęćiſz/ áby mi zá kápłany byli. Synom Izráelſkim powieſz/ iż ten to oley
Pomázánie kápłanow.

15:
pomázánia/ ſwięty mi będzye w narodzyech wáſzych/
16:
ciáło cżłowiecże nie będzye mázano z niego/ á według iego ſłożenia nie będzyecie dzyáłáć tákiego/ bo poświęcon ieſt/ á wam ſwięty będzye/ cżłowiek ktoryby thákowy vdzyáłał/ á vdzyelił go cudzemu/ wykorzenion będzye z ludu ſwoiego. Vcżyniſz też y vmywádlnicę z miedzi s ſtolcem ſwoim/ á wſtáwiſz do domu/ áby w niey kápłani nogi y ręce pirwey vmyli niż ſwięte odzyenie ná ſię wezmą/
Vmywádlnicá.

17:
y tákież gdy z domu będą wychodzić.
18:
Rzekł też Pan Bog do Moiżeſzá/ prziymi k ſobie Aaroná brátá twoiego y s ſyny iego s pośrzodka ſynow Izráelſkich/ áby mi zá kápłaná był Aaron/ y vcżyniſz vbior ſwięty w ktorymby mi poświęcony ſłużył/ tym obycżáiem: Napirwey ſpodnie vbránie áby było lniáne co namiękſzego biáłego lnu kręconego/ wyſzywáne. (v nas tho dziś zową feminalia) Druga ſzátá áby byłá
Odzyenie Kápłańſkie. II.Moiż. w XXVIII.

19:
długa do ſámey zyemie z biſu miękkiego/ z rękawy. (tę dziś náſzy zową álbá)
Albá

20:
Pás áby był ná cżterzy pálce ſzeroki/ tkány ze wſzytkich cżterzech bárew co napięknieyſzych/ ná kſtałt ſieći s kwiáty świetlnymi/ od ktorego też troki
Pás.

21:
máią wiſieć ſubtylnie plecione ná doł dla pocżćiwości kápłáńſkiey. Ná tych záſię będzye ſzátá ozdobna Hiácintiná/ to ieſt/ złotogłowu modrego/ z rękawy y z nagłowkiem/ z roſpory ná bocech (thę zową Poderis/ podobna ku náſzym dziſieyſzym
Poderis.

22:
Káſulom álbo Dalmátykom)
23:
v kthorey áby było ſiedḿdzyeſiąt dzwonkow y dwá s wybornego złotá ná dole/ tákże wiele y iábłuſzek (zową mala opunica) ma być miedzy nimi wyſzywánych z złotogłowu á z
Dzwonki. Mala punica.

24:
biſu rozmáithey fárby/ háwtárſkim dzyáłem/ áby ſłyſzeć gdy kápłan wchodzi y wychodzi do ſwiętego y s ſwiętego domu. Ná tey ſzácie ma być druga ſzátá zwirzchu krotka nád koláná (zową Ephod) co z napięknieyſzych farb/
Ephod.

25:
to ieſt/ s ſztuki modrego złotogłowu/ s cżyrwonego mienionych farb/ biſem wyſzywány háwtárſkim obycżáiem/ ktory ſie ná bocech ma ścięgáć złotemi ſznurámi w złote pierścienie záwłocżąc/ po kráioch brámowány perłámi y złotem y kámieńmi cudnymi/ máiąc ná pierſiach otwor ná ſzerz y ná dłuż ná dłoń gránowity (zowiemy to dziś Humerał álbo narámnik) do ktorego otworu Pektorał álbo napierśnik będzye przyłożon/
Humerał. Pektorał.

26:
ná dłuż y na ſzerz ná iedney piędzi/ co z napięknieyſzych farb złotogłowu háwtárſkim dzyáłem ſpráwiony/ ktory będzye złotą ſznurą (w złote pierścienie záwłocżąc) do Humerału ná pierſiach przytwirdzon. Ná rámionach tego Humerału będą dwá kámieniá w złoto wſadzone Sardonix y Onichin/ ná nich będzye wyrzázane imioná dwunaſcie ſynow Izráelſkich/ według porządku narodow ich/ ſześć ná práwey ſtronie ſtárſzych a ſześć ná lewey młodſzych.
27:
Ná Pektorale położyſz cżterzy rzędy kámieni. W pirwſzym będą Smárágdus/ Topázius/ y Sárdus.W drugim Kárbunkulus/ Száfir/ Adámánt. W trzećim Ligurius/ Achates/ Amátiſt. W cżwartym rzędzye Krizolit/ Onichin/ á Berilus/ w złoto wſádzone. Ná káżdym z oſobná będzye wyrzázano imię dwunaſcie ſynow Izráelſkich pokolenia ich/ y to dwoie imię/ rozſądek y prawdá/ áby ná nim nápiſano było. Ná káżdym rogu napierśniká ma być pierścień złoty/
28:
we dwá zwirzchnie záwlecżeſz łáńcuſzki


strona: 34v

Kſięgi pirwſze
1:
złote/ ktore będzyeſz przypinał ná rámionach złotemi zaponami álbo zapinádły do narámniku/ á we dwá ná dole záwlecżeſz dwie ſznurze zlotogłowowe z napięknieyſzych farb/ ktore obwiąże około ſiebie kápłan/ áby to ſpołu bylo mocno narámnik z napierśnikiem. Ná głowie też Aaron nośić będzie nád cżołem ſwym blachę z wybornego złotá/ ná kſtałt puł mieſiącá/ ná ktorey daſz wyrzázáć/ Ayet/ Adonay/ ſwięte
Thyárá álbo Cyáris álbo Infułá.

2:
imię Páńſkie/
3:
áby nośił ná cżele ſwym wyſtępki kápłáńſkie/ vcżyniwſzy kraniec złoty s kwiáty co napięknieyſzych farb ná kſtałt korony/ przywiążeſz ią złotą ſznurą złotogłowową napięknieyſzych farb y s pierścieńmi do niego/ áby ſie tho ſpołu y s cżapką ſpodnią z biſu wyſzytą mocno dzyerżáło. Potym rzekł pan Bog do Moiżeſzá: A tom wezwał imieniem Beſelehel ſyná Hury/ ſyná
Rzemieſnicy.

4:
Hur z narodu Iudá/ y dałem mu duchá rozumu y náuki we wſzelkim dzyele ná domyſł cokolwiek robić może.
5:
Dałem mu też towárzyſza Doliab ſyná Achimaſechá z narodu Dán/ á w ſerce cżłowieká vcżonego włożyłem mądrość/ áby wſzytko vcżynił comći przykazał. Przepowiedzyawſzy Pan Bog ty rzecży Moiżeſzowi/ dał mu dwie tablicy kámienne ſwiádectwá/ piſane palcem Bożym. Widząc
Tablice.

6:
lud Zydowſki iż Moiżeſzá długo nie máſz/ rzekli do Aaroná/ vcżyń nam bogi ktorzy poydą przed nami/ ábowiem niewiemy co ſie przydáło Moiżeſzowi.
7:
Ktorym gdy ſie Aaron y Hur przećiwili/ rozgniewał ſie lud plwał Hurowi ná twarz. (Iozephus piſze) Przeto Aaron zlękſzy ſie/ rzekł: Weźmicie kołtki żon wáſzych y dzyeći/ á przynieście do mnie. Ktore gdy wzyął wrzućił w ogień/ wyſzedł Cielec z niego y rzekł: Toć ſą bogowie twoi ludu Izráelſki/ ktorzy cię wywiedli z zyemie Egipſkiey (bo Egipciánie wołu chwalili) y
Cielec.

8:
vcżynił Aaron ołtarz przed nim/ y názáiutrz ſwięto vſtáwił/ á rano wſtawſzy ofiáry cżynili y pocżęli być weſeli.
9:
Tedy rzekł Pan Bog do Moiżeſzá/ sſtę1p z gory/ bowim lud twoy zgrzeſzył/ opuść mię iż ie wygładzę/ á przełożę cię ná wielki lud. Ktoremu rzekł Moiżeſz: Proſzę Pánie moy aby vćichł gniew twoy/ áby nie rzekli Egipcżycy/ chytro ie wywiodł Bog ich áby ie pobił/ nie mogąc im dáć tey zyemie ktorą obiecał. Vbłágawſzy Páná Moiżeſz/ sſtąpił z gory Syná nioſąc tablice z obu ſtron piſane pálcem Bożym/ ktoremu záſzedł Iozue ktory go cżekał pod wirzchem gory/ y rzekł: Wielkie tám wołánie pod namioty.
10:
Rzekł Moiżeſz/ ſłyſzeć głos ſpiewáiących/ bo Iozue niewiedzyał co ſie dzyało. A gdy ſie przybliżał do nich Moiżeſz/ vyrzał Cielcá y tańce/ zdumiał ſie y rozgniewał/ porzućił tablice y ſtłukł ie/ á Cielcá wneth ſpalił ná proch. A iáko Iozephus piſze/ wſypał w wodę on proch/ y kazał im pić onę wodę/ ktory był przycżyną onego Cielcá/ było mu żołto około gęby. ták iż káżdego mogł znáć ktory był winien tego báłwochwálſtwá/ á kthory nie winien/ nie miał gęby żołtey.
Tablice ſtłucone.

11:
Y rzekł do Aaroná/ coć vcżynił ten lud/ iżeś gi ku temu wielkiemu grzechu przywiodł? Kthory odpowiedzyał/ nie miey zá złe/ nie gnieway ſie moy Pan/ ty wieſz iáko ten lud ieſt prętki ku złemu/ bałem ſie go y wrzućiłem złote klenoty mnie podáne w ogień/ s ktorego ten Cielec był wyſzedł. Widząc Moiżeſz iż był złupion lud s ſwego ochędożenia/ ſtoiąc w bronie namiotow/ kazał do ſiebie Lewitom/ to ieſt z narodu Lewi/ ktorzy nie byli winni Cielcá. Rzekł k nim Moiżeſz/ ktory ieſt Boży bądź zemną/
12:
á przypáſz káżdy mąż miecż do biodr ſwych/ á podźcie przez pośrzodek namiotow/ á káżdy zábiy przyiacielá


strona: 35

Wiek trzeći
1:
ſwoiego y brátá. Y było pobitych onego dniá dwadzyeściá y trzy tyſiące ludzi. Y rzekł Moiżeſz/
Pobićie ludu Izráelskiego.

2:
poświęćiliſcie dziś ręce ſwoie Pánu. Drugiego dnia rzekł Moiżeſz do ludu/ záráżeniſcie wielkim grzechem/ wſtąpię do Páná będęli go mogł vprośić zá was. Wſtąpił tedy Moiżeſz modlił ſie zá lud Izráelſki:
3:
Proſzę Pánie Boże álbo odpuść ludu themu winę/ álbo mnie wymaſz s kſiąg ſwoich ktoreś nápiſał etc. Ktoremu Pan Bog/ wygładzę tego ktory zgrzeſzy/ ale ty idź á wiedź ten lud gdzyeciem mowił/ Anyoł moy poydzye przed tobą/ á cżáſu ſwego ſkarze ie zá ten grzech. Słyſząc tho lud płákał rzewno/ zrzućili s ſiebie odzyenie cudne á grube włożyli ná ſię wſzyſcy. Ruſzył tedy Moiżeſz namiot
Płákáli zá wyſtępek.

4:
álbo dom Boży z roſkazánia Páńſkiego od gory Oreb ná iną ſtronę namiotow Izráelſkich opodal od nich/
5:
do ktorego Moiżeſz wchodził/ á lud Izráelſki ſtał przy ſwoich namieciech kłániáiąc ſie z dáleká/ y sſtępował obłok/ s ktorego mowił Pan Bog z Moiżeſzem oblicżnie/ iáko cżłowiek mawia s przyiacielem/ ná co pátrzył lud Izráelſki. Modlił ſie drugi raz Moiżeſz Pánu Bogu/ mowiąc: Weyrzy ná lud ſwoy/ ieſli chceſz ábych gi wywiodł/ day mi znák kogo zemną poſleſz. Ktoremu Pan Bog rzekł/ ſłowo ktoreś mowił vcżynię/ y ciebiem ſámego poznał/ nálazłeś łáſkę przedemną.
6:
Moiżeſz rzekł/ ieſli ty nie poprowádziſz/ iáko mamy znáć żeſmy łáſkę náleźli przed oblicżnoſcią twoią/ ia y lud Izráelſki. Rzekł Pan Bog/ y ſłowo to wypełnię. Moiżeſz rzekł/ vkaż mi chwałę twoię. Rzekł Pan Bog/ ia vkażę tobie wſzytko dobre/ y wzowę imię Páńſkie przed tobą/
II.Moi. w XXXIIII.

7:
zmiłuię ſie nád kim chcę/ á będę nań łáſkaw kto mi ſie podoba. Ieſzcże rzekł/ nie możeſz widzieć oblicża mego/ bowiem nie vyrzy mię cżłowiek
Oblicża Bożego cżłowiek nie ogląda.

8:
żywy/
9:
oto mieyſce/ będzyeſz ſtał ná opoce/ á gdy poydzie chwałá moiá/ położę cię w roſpádlinie ſkáły/ y przykryię práwicą moią/ áż minę y rękę odłożę/ tedy vyrzyſz tył moy/ ále oblicżnośći moich nikt nie ogląda.
10:
Ieſzcże rzekł Pan Bog do Moiżeſzá/ wycieſz ſobie dwie tablicy kámienne ná kſtałt pirwſzych/ nápiſzę ná nich ſłowá ktore były ná prwſzych tablicach ktoreś potłukł/
Drugie tablice.

11:
bądź gotow ráno áby wſtápił/ á żadny s tobą áby nie wſtępował. Wyciął tedi dwie tablicy kámienne ná kſtałt pirwſzych/ á w nocy wſtąpił ná gorę Syná. A gdy Pan Bog sſtąpił przez obłok/ ſkłonił ſie pręthko do zyemie/ chwaląc y cżyniąc pocżćiwość/ y rzekł: Proſzę áby ſzedł w pośrzodku nas/ á oddal złośći náſze. S ktorym Pan Bog miał rozmowy około vſtaw á záchowánia rządu/ ták ſwiętego iáko domowego. Opuſzcżam ine rzecży/ tu naydzyeſz w II. kſięgach Moiżeſzo. w XXXIII. kápitul.
12:
Ná oſtátku mu rzekł áby tho záchował co mu roſkazał. Rzekł też Moiżeſzowi: Oto ia przed tobą wyrzucę Ammoreuſá/ Ethium/ Kanánea/ Pherezeum/ Eweum/ Iebuzeum. Nápiſz ty wſzytki vmowy ktorem vcżynił s tobą y z Izráelem. Był powtore Moiżeſz s Pánem cżterdzyeśći dni tákież nocy nie iedząc áni pijąc. A gdy sſtąpił z gory/ nioſł tablice znáku ſwiadectwá/ á przybliżáiąc ſie do ludu ſwego/ niewiedzyał áby miał twarz rogátą/ dla ſpołecżnego rozmawiánia s Pánem w iáſnośći.
13:
Vyrzeli kſiążętá y ſynowie Izráelſcy rogátą twarz Moiżeſzowę/ nie ſmieli przyſtępić bliſko. A
Rogi Moiżeſzowe.

14:
gdy ich k ſobie záwołał/ powiedzyał im wſzytko co mu było roſkazano od Bogá ná gorze Syná. Dokonawſzy z nimi rzecży/ położył zaſłonę ná twarz ſwoię dla ludu ſtráſzliwego/ á gdy s Pánem rozmawiał tedy zaſłonę odkłádał/ á gdy z ludem Izráelſkim tedy zákrywał twarz. A były to dwá promienie iáſne/ ktore wychadzáły od twarzy iego/ Zydom ſie zdáły zá rogi.
15:
Powiedzyał tedy Moiżeſz wolą Bożą ludu Izráelſkiemu/ áby ſie záchowáli y kocháli w roſkazániu iego/ chcąli w łáſce iego ſzcżęſliwie żyć ná ſwiecie. A iáko też Pan Bog roſkazał dom ſwoy zbudowáć/ do ktorego sſtąpi w pośrzodek ich z niebá/ á iuż dáley nie potrzebá będzye do niego ná gorę Syná wſtępowáć/ gdy on ſam do nas sſtąpi/ á modlitwy náſze vſłyſzy/ y ine rzecży ktore mu Pan Bog przykazał budowáć powiedzyawſzy/ vkazał dwie tablicy dzyeſięciorá przykazánia bożego pálcem Bożym nápiſáne.
16:
Wyſłyſzawſzy ty rzecż lud Izráelſki/ z weſelim znieſli ty rzecży ktore Moiżeſz roſkazał imieniem Bożym/ to ieſt/ ſrebro/ złoto/ ſztuki złotogłowow/ niebieſkiey bárwy/ to ieſt modrey álbo fiołkowey/ purpurę/ bis/ fárb co napięknieyſzych/ mienionych/ ciemnocżyrwonych/ iedwabie/ ſierśći kozłowe/ ſkory ſkopowe cżyrwone/ drzewo Setym/ oley/ ná kádzidło wonnych rzecży/ kámienia drogie/ pereł ná bramy do narámniku y napierśniku/ też potrzeby ná cżynienie domu Bożego/ ná Arkę zlotą/ ná ſtoł/
17:
ná ołtarze/ ná lichtarz/ ná nacżynie wſzelkie/ ná ſzáty ſwięte kápłáńſkie Aaronowi y ſynom iego/ y nánieſli tego ták wiele co naprzednieyſzych rzecży/ áż woźny wołał iáwnie áby dáley nic nie nieſli/ iuż wſzytkiego doſtawa.
18:
Wezwał tedy Moiżeſz Beſelehel y Ooliábá/ rzemięśniki od Bogá vſtáwione/ roſkazał im
Beſelehel. Ooliáb.

19:
áby wſzytko rządnie pocżynili/ według roſkazánia Bożego.
20:
Y vcżynili ták/ to ieſt/ zbudowáli dom Boży/ do ktorego wnieſli Arkę/ ſtoł/ ołtarze/ lichtarz/ nacżynia/ ſzáty/ y poſtáwili ná ſwych mieyſcach. Wyſzło ná ty rzecży złotá XXIX libr/ ſiedḿ ſet y trzydzyeśći ſyklow/ ſyklus waży według Zydow ná licżbę kościelną vncią náſzę. Nád to wyſzło ſrebrá ſto funtow ná ſpodki ſłupow kościelnych/ á ná gałki ich ſiedḿnaſcie ſet ſiedḿdzyeſiąt y pięć. Miedzi ofiárowáli ſiedḿdzyeſiąt tyſiąc funtow y cżterzy ſtá ſyklow/ á
Srebro. Miedz.

21:
kthorzy ieſzcże dwudzyeſtu lat nie mieli/ nic nie dawáli.
22:
Ná drugi rok od wyścia z Egiptu pirwſzego mieſiącá y dniá iego/ wypełniwſzy Moiżeſz ty wſzytki rzecży ktore mu Pan Bog był roſkazał z rzemięśniki iego Beſelehel y Ooliábem/ wnieſli Arkę do domu Bożego/ włożywſzy do niey
Arká wnioſioná

23:
tablice ſwiádomiey przykazánia Páńſkiego/ záwieſzono przed nią zaſłonę/ támże y ſtoł od połnocy położono/ włożywſzy nań chleb przelożenia/ to ieſt ſwięty/ iáko Pan Bog przykazał.
24:
Położyli też lichtarz przećiw ſtołowi ná ſtronie południá/ y lámpy s ſwiecámi záżegſzy. Poſtáwił też ołtarz zapálney ofiáry/ zákádził ná nim kádzidłem nawybornieyſzey woniey. Poſtáwił też namiot gdzye wchodzono do domu Bożego. Poſtáwił też y ołtarz ofiáry w ſieni álbo w ganku. Vmywádło poſtáwił miedzy domem Bożym á miedzy ołtarzem ofiárnym/ nálawſzy w nię wody/ vmyli ſie Moiżeſz y Aaron
Láwátur.

25:
y ſynowie iego ręce y nogi/ gdy wchodzili pod przykrycie domu vmowy/ ktory też zyemią obtocżyli w koło (iákom pirwey piſał.)
26:
A gdy wſzytkiego dokońcżył Moiżeſz s pomocniki ſwemi/ zákrył obłok wſzytek dom Boży/
Obłok nád domem Bożym.

27:
á chwałá Páńſka nápełniłá gi/ áni Moiżeſz tám mogł wniść/ á to dla vcżćiwośći przytomnośći Páńſkiey/ y dla Máieſtatu Páńſkiego świátłego. A miał też to przykazánie Moiżeſz/ áby ſie według obłoku ſpráwowáli/ poki będzye obłok nád domem Bożym/ áby ná mieyſcu mieſzkáli/ á kiedy obłok odeydzye/ áby ſie też oni z mieyſc ſwych ruſzyli.
28:

29:
Ná dzyeń tedy obłok był nád domem Bożym dla ochłodzenia/ á w nocy ogień dla świátłá/ gdzye ná to pátrzyli wſzyſcy z namiotow ſwoich. A thu ſie końcżą wtore kſięgi Moiżeſzowe/ ktore zową Exodus/ po żydowſku Heleſzmot.
30:
Tu piſmo ſwięte ſtárego zakonu przykazánia y vſtaw Páńſkich/ ktore Pan Bog rácżył ná ten cżás przez Moiżeſzá narodu Izráelſkiemu vſtáwić/ mamy dobrze rozumieć y rozeznawáć/ ábowiem ſie tu iáwnie z niego okázuie/ iż Pan Bog cżęſtokroć łáſką ſwoią w dárzech rozmáitych/ narod ich náwiedzáć rácżył/
31:
cżego inym narodom ná świecie nigdy nie cżynił. Ktemu ieſzcże powiedzyał im Moiżeſz/ rzekąc: Ciebie Pan Bog (to ieſt Izráelá) wybrał ſobie zá lud oſobny ze wſzytkich ludzi/ ktorzy ſą po wſzytkiey zyemi/ bowiem cię vmiłował y ſtrzegł przyſięgi ſwey/ ktorą przyſiągł oycom wáſzym. Zydowie to według litery (to ieſt proſtego textu) rozumieią/ przeto ſą twárdzi w tym/ áby figurze (ktora ſie w tym zámyka pod zaſłoną iáko w puzdrze) mieyſce dáli.
32:
Abowiem vcżynił to był Pan Bog/ y z dawná przeyrzał/ áby narod Páná Kryſtuſá miał z oſobná ſwoy dar/ y vcżćiwą drogę ku przyściu iego/ gdzye to


strona: 36

Wiek trzeći
1:
ieſzcże y Abráámowi było powiedzyano/ z narodu twoiego będą błogoſłáwieni wſzyſcy ludzye. Nie bez przycżyny tedy tu Pan Bog Zydom łáſkę ſwą okázowáć racżył/ roſkázuiąc im ſobie domy y namioty ſtáwiáć/ ofiáry cżynić/ kapłany święćić/ vbior kápłáńſki ochędożny mieć/ w domu Bożym pocżćiwie ſie záchowáć/ krwią podwoie mázáć/
2:
wielkęnoc ſpráwiáć á iey vżywáć/ wodą ſie kropić s popiołu iáłowice cżyrwoney/ y inych wiele rzecży ktore Moiżeſz popiſał w wtorych kſięgach ſwoich/ w trzećich/ y w cżwartych/ iż to wſzytko ściągáło ſie ná przyście Meſyáſzá obiecánego Páná Kryſtuſá/ Kápłaná nowego zakonu/ według ſpoſobu naywyzſzego kápłaná Melchiſedech. A iż to Pan bog bacżył po Zydziech/ iż byli ſkłonni ku báłwochwálſtwu bárzo/ chcąc ie od tego odwieść á oderwáć/ vſtáwił im przykazánie ſwoie áby iednego Bogá chwalili/
3:
náprzećiw iemu nic prożno nie mowił zadny etc. Vſtáwił obrzázánie męſzcżyznom/ áby ſie s pogány nie mieſzáli. Vſtáwił im kropienie krwie/ y wodą s popiołem iałowice żołtey ku ocżyścieniu grzechow. Vſtáwił im Phaze/ v nas wielkąnocą zową/ vprzedzáiąc figurą tą ſwięte przyście y krwie roźlanie báránká Páná Kryſtuſá/ ktory náſze złośći ná ſię wzyął y krwią ſwą odkupił/ według piſmá Páwłá s. ktory piſze: Nie koźlą krwią/ áni popiołem iáłowice żołtey odkupieniſmy etc.
4:
Vſtáwił im był Moiżeſz/ áby pirwſzego mieſiącá dniá cżternaſtego/ tho ieſt/ pod pełnią Kwietniá/ báránká pożywáli s kwápieniem/ ná pámiątkę wyścia z niewoley Egipſkiey. To też właſna figurá náſzego vżywánia wielkiey wiecżerzey Páná Kryſtuſá/ ná pámiátkę tę iż nas z niewoley cżártowſkiey wywiodł. Tákież ine ſłużby Boże/ ktore Zydowie podeymowáli ná on cżás (cżego dziſieyſzy Zydowie iuż dawno nie cżynią) ściągáły ſie ná nowy zakon náſz Krześćiáńſki pod ſtrażą/ o cżym Páweł ſwięty piſze.
5:
Przykazał im theż Pan Bog przez Moiżeſzá/ iż gdy przydzyecie do zyemie Kánáneyſkiey ktorą wam Pan Bog obiecał/ odłącżyſz káżde pirworodne dobytcżę twoie ſámce y poświęćiſz/ á ná mieyſce oſłá pirworodnego daſz owcę/ á będą poświęcone kápłanom/ ine źwierzęta niecżyſte będą odkupione po mieſiącu piącią ſyklow ſrebrá (ſykiel ważył vncią złotá álbo ſrebrá.) Pies
Pirworodſtwo. Sykle dwoiákie.

6:
pirworodny ma być zábit. Cżłowiek pirworodny piącią ſyklow ſrebrá ma być odkupion/
7:
ale ktory ſie vrodził w narodzye Lewi/ then ſie nie odkupował/ bo ten narod był Pánu Bogu ná kápłáńſtwo poświęcon/ bowiem był powiedzyał Pan Bog/ moie ieſt pirworodſtwo wſzelkie/ od tego cżáſu gdym ie pobił w Egipcie/ ták ze źwierząt iáko z ludzi/ y dał ie dárem Aaronowi y ſynom iego/ to ieſt kápłanom/ tákież dzyeſięćiny z zyemie/ y owoc z drzewá y z dobytká. Przykazał im tákież był áby ſześć lat zyemię oráli á ſiali/ á ſiodmy rok áby odpocżynienie miáłá/
8:
á then rok ſiodmy/ żadne práwo/ áni długi/ áni cżynſze álbo podatki nie miáły iść. Tákież w pięćdzyeſiąt lat áby mieli rok Propiciationis/ to ieſt/ miłośćiwe láto/ áby gi zwáli rok odpuſzcżenia/ á then dziś v nas zową Iubileus.
Miłoſćiwe láto. Iubileus.

9:
Tego roku káżdy przywroćił ſie ná ſwoię dzyerżáwę/ ieſli kiedy przed tym przedał był komu imienie/ bo v nich ná wiecżność nie mogł nic przedáć nieruſzáiącego imienia/
10:
iedno álbo ná wykupienie/ albo naymem/ álbo do látá odpuſzcżenia/ álbo ktory przyiaciel blizſzy mogł wykupić. Ale domy mieyſkie inácżey ſie záchowały/ kto dom przedał ná wiecżność/ mogł do roku záſię (ten kto przedał) wykupić/ ále ieſli roku omieſzkał/ iuż nie mogł áni w rok odpuſzcżenia/ tylko domy kápłáńſkie przychodziły záſię ná nie láthá odpuſzcżenia bez wykupná. Przedmieſzcżánie ći nie mogli przedáć/ bo to ku poſpolitey rzecży przyſłuſzáło.
11:
Zákazał też záſię Pan Bog wiele rzecży ludu Izráelſkiemu. Napirwey áby ſług nie obciążáli wielkimi pracámi/ á ieſlić ſie przeda zá pieniądze twoy brát/ nie rob nim iáko naiemnikiem/
Zákazáne rzecży.

12:
y może ſie wykupić/ á ie


strona: 36v

Kſięgi pirwſze
1:
ſli nie wykupi/ będzie wolen látá odpuſzcżenia. Słudzy wáſzy ták żoná iáko męſzcżyzna/ aby byli z waſzego kraiu bliſko/ ieſli cudzozyemiec będzye/ niechay iuż nie wychodzi nigdzyey od was/ áni w rok
Práwá y vſtáwy.

2:
odpuſzcżenia.
3:

4:
Też áby nikt cudzym korzenim nie ſádził winnice/ áni naſienim ſiał roley/ áby też nie oráli wołem y oſłem ſpołu ſprzągſzy/ iedno álbo oſły álbo woły. Też áby nie mieſzał lnu z wełną/ albo tkał poſpołu wełnę ze lnem/ przeto Zydowie y dziś jniánymi niciámi ſukniey nie ſzyią. Aby też nie zátykał wołowi gęby gdy młoći (bo indzyey dobytki młocą depcąc po gumnie/ nie thák iáko v nas cepámi.) Niewiáſtá áby ſie nie vbierałá w męſzcżyznie ſzáty/ á mąż w niewieſcie.
5:

6:
A gdy naydzyeſz ptaká ktoregokolwiek rodzáiu w gniaźdzye ná iáycach albo na dzyeciach/ pobierzeſzli mu dzyeći álbo iáycá/ puść ſamego wolno. Nie warz koźlego mięſá w mleku mátki iego/ áby też ktora niepłodna nie byłá w twoiey zyemi. Też ná potrzeby chodząc dworowe przed namioty/ aby vkopał dołek w zyemi/ á zákrył niecżyſtość ſwoię/ dla chędogośći mieyſcá/ noſząc motycżkę v paſá. Nie ofiáruy ze złego nabycia ofiáry w domu Bożym. Dobytká też nie przypuſzcżay cudzego do ſwego.
7:

8:
Nie będzyecie też iádáć ze krwią nic. Nie golcie brzytwą głowy áni brody. Nie cżyńcie ná ciele ſwoim żadnych znákow álbo kárákterow/ iáko Pogáni dzyáłáią. Mięſa żadnego nie iedzcie/ ktore wilk álbo niedźwiedź zádawi. Ani tłuſtośći áni krwie nie iedzcie okrom rybiey/ áni tłuſtosći dobytká cżyſtego nie ofiárnego według niektorych. Stoi też w ſwiętym piſmie Leuitico/ iż gdy kto vłowi źwierzę albo ptaká/ wypuść kreẃ z niego w zyemię á zakriy/ á ze krwią go nie iedz/ bo we krwi duſzá iego ieſt.
9:

10:
Mięſa áby nie pożywáli niecżyſtego dobytká/ ale ktore ſą cżyſte/ iáko Woł/ Owcá/ Kozá/ Ieleń/ Báwoł/ Zubr/ y ine kthore żuią á máią łoy w ſobie y kopytá roſpadłe/ ty mogą ieść/ á tych ktore żuią á kopyt nie máią roſpadłych nie iedzcie/ iáko Wielbłąd/ Krolik/ Záiąc/ bo ſą niecżyſte/ Swinia acż ma kopytá roſpadłe/ ále nie żuie/ niecżyſta ieſt.
11:
Cżyſty dobytek. Niecżyſty zwirz.

12:
Miedzy rybámi káżdą iedzcie ktora łuſkę ma/ ktore łuſki nie máią nie iedzcie.
13:
Miedzy ptaki ktore máią páznogieć dłużſzy w tyle iż ná przodku nie iedzcie/ iáko Orzeł/ Gryff/ Sęp/ Kániá/ Iáſtrzáb/ Kruk/ Strus/ Sowá/ Bąk/ Norek/ Lábęć/ Dudek/ Nietoperz/ y ine tákie. Też miedzy źwierzęty ktore chodzą ná cżterzech ręku/ iáko Małpá/ Niedźwiedź/ Kocżkodan/ y wiele inych tákich.
14:
Kápłanom theż było przykazano/ áby winá y żadney rzecży ktorą ſie vpić może nie pijáli/ aby trzeźwi był á vmiał rozeznáć co ieſt ſwiętego/ á co przećiwnego Bogu/ cżyſte y niecżyſte/
15:
náucżaiąc ſyny Izeáelſkie rzecżom pobożnym/ áby też powiedali/ iż ktory nád wolą Bożą wykrocży vmrze. Ktoryby też zdrowia nie miał dobrego/ áby nie był święcon. Aby też przy vmárłych nie bywali áni ſie ich dotykáli/ áni przy pogrzebie/ okrom oyca mátki y właſnych dzyeći. Zon nie poymowáli iedno co nacnotliwſze dzyewki/ potym s krolewſkiego rodzáiu poymowáli/ dla doſtoieńſtwá kapłáńſkiego/ żony. Przykazał też Pan Bog/ áby żadny do domu Bożego nie chodził/ ktory nie ma ciáłá zdrowego/
16:
á byłá dwoiá niecżyſtość/ iedná duſzna przez grzech/ druga przez ciało niezdrowe/ to ieſt trąd. A ták przekażáłá do domu
Niecżyſty cżłowiek. Trąd cżłowiecży.

17:
Bożego niecżyſtość duſzna/ rozumiey gdy ſie kto pomazał báłwochwalſtwem/ mężoboyſtwem/ cudzołoſtwem/ y ktemu rownemi. Tákie niecżyſtośći ocżyściáli s ſiebie obiatámi zá grzech zá wſzytek lud. A kiedy mnieyſza niecżyſtość/ to ieſt mnieyſzy grzech/ tedy ie kápłan ocżyściał wodą s popiołu Iáłowice żołtey.
18:
Niecżyſtość cieleſna byłá s trądu/ á tháki nie był puſzcżan miedzy ludzi/ ále oſobno przed namioty mieſzkał/ á muſiał mieć ſzáty ná boku roſprote bez cżapki/ vſtá zátkáne ſzatą. A ieſliby było wątpienie iákie iżby nie miał trądu/ kápłanom tákie dawano vznáwáć/ iżby obacżyli ieſli godzyen miedzy ludźmi być álbo w domu Bożym.
Száty trędowátego.

19:
Ieſliby ſie wylecżył á był zdrow/ ſzedł do kápłanow/ ktorzy gdy k niemu wyſzli/ kazał mu kápłan przynieść á ofiárowáć dwu wroblu żywych y


strona: 37

Wiek trzeći
1:
drzewo Cedrowe/ Izopu ſnopek y nić iedwabiu cżyrwonego.
2:
Iednego thedy wroblá kápłan ofiárował nád wodą żywą w nacżyniu glinianym wypuśćiwſzy kreẃ ná wodę/ á drugiego wroblá przywiązał do drzewá onego y Izopu nicią onamże/ kropił cżłowieká macżáiąc pálec w oneyże wodzye krwáwey/ y puśćił wroblá iednego precż. Potym on cżłowiek ſzáty ſwoie wſzytki
Ocżyſcienie trádu.

3:
zeprał/ vmył ſie y ſam/ y ogolił wloſy po wſzytkim ciele/ wſzedł miedzy namioty/ ale miał ſiedḿ dbi przed namiotem ſwoim pirwey mieſzkáć.
4:
Drugi raz dniá ſiodmego miał ogolić wſzytki włoſy y brwi/ y vmyć ſie wſzytkiego y ſzáty ſwoie zeprać. Dniá oſmego wzyął dwu báránu niepomázánych/ tho ieſt zdrowych/ y owcę rocżną/ mąki/ y oleiu/ ofiárował to v drzwi kościelnych/ to ieſt domu Bożego/ tedy kápłan ofiárę vcżynił z iednego báráná zá grzech álbo wyſtępek/ wzyąwſzy krwie z niego pomázał koniec vchá práwego onego cżłowieká/ y końce pálcow v nogi y ręki podle wielkiego pálcá.
5:
Też wlawſzy oleiu ná lewą rękę/ kropił pálcem práwey ręki ſiedḿ rázy ku domu Bożemu/ á co zbyło oleiu/ wylał mu na koniec vchá y ná pálce v nogi y ręki podle wielkiego pálcá/ y modlił ſie kápłan. A ieſli był ták vbogi iż nie mogł doſtáć ták tego wiele/ tedy miáſto báráná y owce ofiárował parę Gołębiąt álbo Sinogárlic/ s ktorych iedná zá grzech á druga zá obiátę/ ále ine drugie rzecży muſiáły być/ to ieſt/ oley/ báran/ y máka/ bo przez to cżłowiek bywał v nich ocżyścion.
6:
Inym obycżáiem záſię/ gdy do zyemie obiecáney mieli przyść/ roſkazano im záchowáć ſie około tákich chorob/ iáko ſtoi w III. kſięgach Moiżeſzowych w XIIII kápitul. to ieſt/ Gdy przydzyecie do zyemie Kanáneyſkiey/ á ktorą wam dam/ á przepuſzcżę ná dom ktorego ránę trádową/ idź do kápłaná á rzecż mu thák: Zda mi ſie iż
Trąd domowy.

7:
mam ránę w domu ſwym. Tedy kápłan każe wynieść wſzytki rzecży z domu pirwey niż tám wnidzye./ áby nie były wſzytki rzecży niecżyſte ktore ſą w nim.
8:
Potym wnidzye á opátrzy ieſli ieſt zarázá trądowa ná domu/ á vyrzyli ná ściánach iáko dołki bláde álbo żołte ſzkáráde á głębſze niż ine mieyſcá ná ścienie/ wynidzye z domu á záwrze gi zá ſiedḿ dni/ ſiodmego dniá záſię przydzye ogląda ieſli ſie ſzerzy álbo vmnieyſza ráná. Ieſli roście/ każe (ieſli mur) wybráć kámienie/ ná ktorych tá plagá będzie/ á wynieſie zá miáſto ná niecżyſte mieyſce/ á dom wewnątrz wyſtruże ieſli drzewiány/ á ieſli kámienny/ tedy wykowáć w koło/
9:
á proch wyſypáć przed miáſto ná mieyſce niecżyſte/ á ine kámienie wſádzić ná tych mieyſce/ y znowu potynkowáć. Po tym odnowieniu kſiądz ogląda ieſli ſie záſię plagá táka álbo ráná vkazáłá/ tedy wſzytek dom rozbiorą á wynioſą ná mieyſce niecżyſte. A ieſliby kto wſzedł do tego domu kiedy záwárty będzye/ niecżyſty ieſt áż do wiecżorá/ y ten káżdy ktoryby ſpał w nim álbo iadł/ ſpierze odzyenie ſwoie. A ieſliby po odnowieniu nie vkázowáłáby ſie dáley ráná trądowa/ ma gi ocżyśćić tym obycżáiem iáko y cżłowieká/
10:
przyniozſzy dwá wroble/ drzewo Cedrowe/ nić cżyrwoną/ Izop/ iákom wyzſzey piſał. A tymże też obycżáiem vcżynić ieſliby ſie okázowáłá ná ſzácie/ tylko
Trąd ná ſzácie.

11:
miáſto wynoſzenia máteriey domowey ſzátę ſpalić. Poty o wielkich niecżyſtoſciach cieleſnych.
12:
Niecżyſtośći mnieyſze były rozmáithe iáko y ocżyścienia/ kto ſie dotknął vmárłego cżłowieká gdzyekolwiek/ był niecżyſty ſiedḿ dni/ ták iż nie
Niecżyſthoſći mnieyſze.

13:
mogł iść ná mieyſce ſwięcone/
14:
y dom y nacżynie gdzye vmárł wſzytko było niecżyſte do ſiodmego dniá. Wzyął tedy ktory cżłowiek cżyſty popil
15:
y dom y nacżynie gdzye vmárł wſzytko było niecżyſte do ſiodmego dniá. Wzyął tedy ktory cżłowiek cżyſty popiołu iáłowice żołtey paloney/ roſpuśćił z żywą wodą/ rozmocżył w tym Izop/ kropił ludzi/ dom/ nacżynie/ y wſzytek ſprzęt domowy/ zeprawſzy ſzáty y ſam ſie vmywſzy/ był zdrow. Ktoryby ſie ták nie ocżyśćił/ á wſzedł do domu Bożego/ záginęłá duſzá iego z ludu Bożego/ zá pomázánie mieyſcá ſwiętego.
16:
Też niewiáſtá ćirpiąc niemoc przrodzoną mieſięcną/ niecżyſta ieſt ſiedḿ dni/
17:
tákiey też nie dopuſzcżano ná mieyſzcá ſwięte cho


strona: 37v

Kſięgi pirwſze
1:
dzić/ y káżdy ktory ſie iey dotknął taki był/ y mieyſce gdzye ſiedzi niecżyſte/ taki muſiał być ocżyśćion przez ſiedḿ dni/ iakom o drugich napiſał. A ieſliby ktory męſzcżyzná s táką niewiaſtą wiadomie złącżenie miał/ oboie ma być zabitych.
2:
Niewiáſtá ktora porodzi/ niecżyſta będzye wielką niecżyſtoſcią ſiedḿ dni/ ták iż cżego ſie tknie niecżyſte będzye/
3:
ieſli męſzcżyzná/ oſmego dniá ie obrzáżano ná cżłonku rodnym/ á
Niewiáſty po porodzeniu iáko ſie máią ſpráwiáć.

4:
po tych ſiedḿ dni/ byłá s pokoiem niewiáſtá XXXIII dni w cżyśćieniu/ wſzákże w onych XXXIII dnioch ſłuſzno mogł káżdy ſpráwiáć co trzebá/ okrom łożá/ wſzákże do mieyſca ſwiętego nie mogłá iść/ áni rzecży poświęconych dotykáć. Ale ieſli dzyewkę porodzi/ tyle dwá kroć dłużey muſiałá ſie cżyśćić.
5:
A gdy iey cżás przyſzedł ocżyścienia/ ofiárowáłá zá dzyeći báránká rocżnego ná obiátę/ álbo gołąbiąt dwoie/ iedno zá dzyećię dla pirworodnego grzechu/ drugie zá grzech ſwoy. Ale chłopiętá ktore ſie rodziły/ prożne tego były/ dla obrzazánia. Ale nad to/ iákom piſał/ pirworodne odkupowáli piącią ſyklow ſrebrnych. Kto ſie też dotknął śćirwu zdechłego źwierzęciá/ niecżyſty był do wiecżorá/ á ieſli co przyniozł z niego albo iadł/ ſpierze ſzáty ſwoie.
6:
Ktoby iadł co źwierzę zadławi/ niecżyſty będzie áż do wiecżorá. Kto ma zmázę przez ſen/ niecżyſty ieſt do wiecżorá. Kto z żoną chocia ſlubną ma złącżenie/ niecżyſty ieſt/ vmyie ciáło ſwoie wodą y ſzáty ſpierze/ tákież y żoná/ á będzye niecżyſtym do wiecżorá. Tákież kto ſie tknie popiołu iáłowice paloney/ albo y wody ocżyśćienia iey/ będzie niecżyſtym do wiecżorá/ tymże obycżáiem ſie ocżyśći/ iáko y drugie nápiſano. Y wiele inych rzecży ktore piſmo w III kſięgach Moiżeſzowych miánuie.
7:
Sługi koſcielne z roſkazánia bożego też Moiżeſz ſpoſobił z narodu Lewi Aaroná y ſyny iego/ aby oni tylko ſámi byli pilni poſług y nacżynia domu Bożego y ſwiątośći iego. Y oblokł tedy Moiżeſz Aarona w odzyenie
Słudzy koſcielni.

8:
kápłáńſkie/ w takie iákom piſał trochę wyzſzey. Wzyąwſzy oley ſwięty pomázał dom Boży á poświęćił/ y ſpodki ſłupow y ine nacżynie/ y Aaronowi ręce námázał y lał ná głowę oleiem ſwiętym. A ſyny iego w ſzaty lniane vbrał ſubtylne/ y páſy przypaſał/ włożył ná nie cżapki/ á ręce oleiem pomázał święcąc ie.
9:
Poświęćił y ołtarze ſiedḿ rázow kropiąc. Pomázał y nacżynia wſzytki oleiem ſwiętym. Ofiárował Aaron y ſynowie iego Cielcá zá grzechy/ położywſzy ręce ná głowie iego rzázáli go. Moiżeſz pálec rozmocżył we krwi iego/ pomázał
Ofiárá Aáronowá.

10:
rogi v ołtarzá w koło/ wypełniwſzy to/ wylał oſtátek krwie pod fundáment ołtarzá/ á tłuſtość wnętrzną ſpalił ná ołtarzu zapálnych obiáći/ ále mięſo/ ſkorę/ gnoy/ ſpalili przed namioty/ iáko Pan Bog przykazał.
11:
Ofiárował też Skopu ná zábitą ofiárę według vſtáwy Kapłáńſkiey/ s ktorego wzyąwſzy Moiżeſz krwie/ pomázał końce vcha ich/ y pálec v práwey ręki tákież v nogi/ oſtátek krwie wylał ná
Swięcenie Kápłanow.

12:
ołtarz w koło/ ále wſzytkę tłuſtość wnętrzną/ nerki/ cżepek/ y łopátkę práwą odiął. Wzyąwſzy s koſzá praſny chleb/ to wſzytko dał Aaronowi w ręce (dáiąc mu moc ná kápłáńſtwo) y ſynom iego.
13:
A wzyąwſzy to záſię z ręku ich/ ſpalił ná ołtarzu iż zápalna ofiárá byłá/ y wzyąwſzy máśći y krwie ktora byłá ná ołtarzu/ przymieſzawſzy wody ze wzdroiu/ kropił ie y ſzáty ich. A gdy byli tym obycżáiem poświęceni/ oſtátek mięſá Skopowego vwárzyli przed drzwiámi/ á tám ie iedli s chlebem ktory był zoſtał w koſzu praſnic/ á co było zoſtáło do záiutrza/ ſpalono/ á cżynili tho raz przez dzyeń do ſiedmi dni/ nie zwłocżąc s ſiebie odzyenia/
14:
áni wychodzili nigdzyey od domu we dnie y w nocy/ ále vſtáwili ſtraż v drzwi iáko Pan bog przykazał. A gdy było oſmego dniá/ wezwał Moiżeſz Aaroná y ſynow iego/ y ſtárſzych z ludu Izráelſkiego/ roſkazał Aaronowi/ áby mowił ku ludu Izráelſkiemu/ weźmicie kozłá ná ofiárę zá grzechy/ á cielcá y báránká rocżnego niepokalánego/ to ieſt zdrowego/ ná obiátę/ wołu y ſkopu ſpokoyne/ á ofiáruycie ie przed


strona: 38

Wiek trzeći
1:
Pánem Bogiem z oſobná/ też y mąkę z oleiem/ bowiem Pan bog vkaże ſie wám dziś.
2:
Przywiedli tedy wſzytko co przykazal Moiżeſz przez Aaroná/ do drzwi domu Bożego. Rzekł tedy Moiżeſz do Aaroná: Ofiaruy Cielcá zá grzech twoy/ y ſkopu ná zábitą ofiárę/ á cżyń modlitwy zá ſię y zá lud. Przyſtápił tedy
Ofiáry.

3:
Aaron do ołtarzá/ ofiárował napirwey Cielcá zá grzech/ przynieſli mu ſynowie kreẃ/ w ktorey rozmocżywſzy palec/mázał rogi oltarzowe/ oſtátek wylał podle ſpodku ołtarzá/ á tłuſtość z niego/ to ieſt/ nerki z łoiem/ cżepek/ y ine wnętrznośći s tłuſtym ſpalił ná ołtarzu zá grzechy/
4:
iáko Pan Bog przykazał/ mięſo y ſkorę przed namioty wyniozł y ſpalił. Tákież vcżynił y Baranowi/ iedno iego wnętrznośći y tłuſte wypłokał pirwey w wodzie y sſiekał y ſpalił. Zá grzech lepak ludu poſpolitego/ zabił na ofiárę Kozłá/ y ſpalił takież/ przydawſzy ktemu niektore ofiáry poświęcone. Ofiárował y Wołu y Skopu ſpokoyne ofiáry za lud/ przynieſli mu ſynowie kreẃ/ ktorą wylał w koło ná ołtarzu/
5:
tłuſtość y ogon/ nerki/ y ine tłuſtośći/ położyli ná pierſiach/ á gdy to zápalili/ oſobno pierśi y łopátki odłożył Aaron. Wyciągnął rękę Aaron/ błogoſłáwił ludu wſzemu. Wypełniwſzy ty rzecży odſtąpił od ołtarzá/ á wſzedſzy Aaron y Moiżeſz do domu Bożego/ modlili ſie Pánu Bogu/ thám ſie vkazáłá chwała Boża przed wſzytkim ludem/ ábowiem sſtąpił ogień od Páná y ſtrawił wſzytki ofiáry y tłuſtośći ktore były ná ołtarzu.
Ofiárá ſámá zapálna.

6:
A gdy tho widzyał lud poſpolity/ chwalili Páná Bogá pádáiąc ná ſwe oblicże. Chowano ten ogień tak długo áż do zborzeniia Ieruzálem przez Nabuchodonozorá Bábilońſkiego/ bowiem thego cżáſu był chowan w dole ſuchym przez Kápłany/ á cżáſu Nehemiaſzá Proroká był potym nálezyon. O tym to ogniu mowił Pan Bog: Ogień moy ná ołtarzu záwżdy będzye gorzał/ ktory będzye Kápłan chował przykładáiąc drew ráno ná każdy dzyeń/ ogień to wiecżny ktory nigdy nie vſtanie z ołtarzá. Ani też inſzego ogniá ná ten cżás nie godziło ſie do domu Bożego bráć.
7:
A gdy popiołu názbyt było/ Kápłan vbrawſzy ſie w ſzáty kápłáńſkie zebrał gi w nacżynie miedzyáne/ y záſię vbrał ſie w ine odzyenie/ wynioſł przed namioty popioł ná miednicy/ a ná cżyſtym mieyſcu ogniem potym wodą ſtrawił do kęſá.
8:
Nádáb y Abiu ſynowie Aaronowi wzyąwſzy kádzidlnice co imi kádzą/ włożyli do nich ogniá inego nád przykazánie/ nie z ołtarzá ktory przykazano/ przeto ie ogień záráźił ktory wyſzedł od Páná áż pomárli. Y
Nyepoſluſzenſtwo.

9:
rzekł Moiżeſz ku Aaronowi/ toć ieſt co mowił Pan Bog/
10:
ſwoy Máieſtat ſwięty okażę ná tych ktorzy ſie ku mnie bez obycżáiá przybliżáią. Słyſząc to Aaron milcżał. Wezwawſzy Miſahelá y Eliſafá ſynow Oziel ſtryiá Aaronowego/ rzekł Moiżeſz: Idźcie á pobierzcie brácią ſwoię s Kościołá/ á wynieſcie przed namioty. Wnet ſzli y wynieſli ie/ iako leżeli w płociennych ſzáthach/ y wyrzućili ze drzwi/ áni ciáłá ich/ áni ſzáty nie były ſpalone/ ále s ſzátámi byli pogrzebieni. Y rzekł Moiżeſz do Aaroná y Eleázárá y do Itámár: nie odkrywaycie głow wáſzych/ áni odzyenia drapaycie iáko cżynią Pogáni/ byſcie ſnadź nie pomárli.


strona: 38v

Kſięgi pirwſze
1:
Ná ten cżás był v nich troy obycżay ofiar. Pirwſza byłá ku chwale Boſkiey dobroći/ á tę wſzytkę palono/ zwano ią obiátą. Druga byłá zá
Troy obycżay ofiáry.

2:
grzechy/ á tá byłá iákoby zá powinną dla odpuſtu/ thá ſie też na dwoie dzyeliłá/ iednę cżęść palono/ druga ſzłá ná pożywienie kápłanom/ ná znák/ iż ocżyścienie grzechow ſzło od Bogá przez kápłany. Trzecia ofiárá była ktorą zwano Hoſtia pacifica/ to ieſt ſpokoyna albo zá pokoy/ ktorą cżyniono cżyniąc dzyęki/ albo za zdrowie ábo zá ſzcżęſcie/
3:
á tá też byłá troiaka/ iednę palono ku chwale Bożey/ druga ſzłá ná żywność kapłanom/ trzecia ná vżytek tym ktorzy ofiáruią. Ale s tych wſzytkich kreẃ záwżdy wylewano pod ołtarz/ á tłuſtość wnętrzną palono. A ty wſzytki ofiáry miánowáne dobytká y ptáſtwá rozumie ſie wſzędzye ná zdrowe/ gdzyekolwie piſmo ſwięte kładzye niepomázáne/ á nie ná pſtre iako drudzy rozumieią.
4:
Wielkanoc v nich iákom iuż piſał bywáłá pirwſzego mieſiącá/
Wielkanoc

5:
to ieſt/ Kwietnia dniá XIIII.
6:
A mieſiącá ſiodmego/ to ieſt Październiká pirwſzego dniá mieli/ álbo y dziś miewáią ſwięto Neomenią iteż Tubarum/ to ieſt w pełnią mieſiącá/ y Trąbki/ ná pámiątkę iż Skop záſtąpił Izáaká na ofiárę ku chwale Bożey. Tá ſie
Trąbki.

7:
właſnie figurá ściąga ná Páná Kryſtuſá/ ktory też nas wſzytkich záſtąpił táką ofiárą. Ná to ſwięto mieſięcne ofiárowáli (krom inych obchodow) ná obiáthę Cielcá/ Skopu/ Kozłá s ſwemi ofiárámi zá grzech.
8:
Ale dniá dzyeſiątego tegoż mieſiącá było ſwięto zmiłowánia/ ábowiem tego dniá był Moiżeſz do nich przyſzedł/ iż ſie iuż Pan Bog zmiłował nad nimi/ á odpuśćił wyſtępek o bałwochwalnego Cielcá/ á tego dniá pośćili ludzye y dzyeći y dobytek/ od wiecżorá do drugiego wiecżorá nic nie iedząc áni pijąc/ ná pámiątkę zmárłych/ przeto theż zwano dzyeń vdręcżenia. A ná to ſwięto raz do roku Aaron vmywſzy y oblokſzy ſie w kápłáńſkie odzyenie/ ofiárował od ſiebie Cielcá ná obiátę paloną.
9:
Potym od wſzytkich przyiął dwu Kozłu zá grzech/ A Skopu zá obiátę. A gdy Cielcá obiatował modląc ſie zá ſię y zá poſpolſtwo/ dwá Kozły poſtawił we drzwiach domu Bożego ſwiádectwá/ puśćił loſy ná obudwu/ ieden los Pánu Bogu/ drugi Kozłu ktory ma być wypuſzcżon/ ná ktorego los przypadnie. Vcżyni z niego ofiárę
Kozły loſowáne.

10:
zá grzech/ wypuſzcżonego ſchowa. A gdy zábije Kozłá loſowánego zá grzech/ wnieſie kreẃ iego zá zaſłonę kościelną/ będzye kropił przećiw domu Bożemu/ áby tym ocżyśćił dom Boży od grzechow ludu Izráelſkiego.
11:
Tymże obycżáiem vcżyni w drugim domu podle tego/ ale żadny nie chodził do domu Bożego gdy tám Biſkup/ to ieſt Aaron/ wchodził do ſwiętego domu ſwiętych/ áż záſię wyſzedł/ á gdy wyſzedł od ołtarzá zapálnych ofiar/ modlił ſie Pánu bogu zá ſię/ á wzyąwſzy krwie Cielcowey y Koźley/ wyleie ná rogi w koło ołtarzá. A gdy iuż oocżyśći dom Boży/ potym wyſzedſzy s kościołá álbo s ſtanku Bożego/ przywiedzye Kozłá żywego/ położywſzy obie ręce ná iego głowę/ ſpowie mu wſzytki grzechy y wyſtępki ludu Izráelſkiego.
12:
każe go potym precż wywieść z onymi grzechy cżłowiekowi ná puſte mieyſcá. A gdy iuż odnieſie złośći ich w puſte kráiny/ wroći ſie Aaron do kościołá y zeymie ſzáty pirwſze/ vmyie ciáło ſwe w vmywádlnicy/ y oblecże záſię właſne ſzáty/ potym ofiárę vcżyni zá ſię y zá lud/ tłuſtośći ná ołtarzu popali. Ten też co Kozłá wodził ſpierze ſzáty ſwoie/ y vmyie ſie pirwey niż wnidzye do kościołá álbo domu Bożego/ á kreẃ Koźlą y Cielcową ktore ofiárowáli zá grzechy/ tákież ſkorę y mięſo y gnoy wynioſą przed namioty á ſpalą/
13:
á kto będzye palił/ ſpierze ſzáty ſwoie y ciáło omyie wodą s popiołu Iáłowice żołtey/ á tę wodę zową wodá ocżyścienia. Piątegonaſtego dniá záſię tegoż mieſiącá były Scenopheia álbo Tabernaculorum/ co my zowiemy Kucżki Zydowſkie/ ktore y dziś ieſzcże Zydowie tegoż
Kucżki Zydowſkie.

14:
cżáſu ſiedḿ dni pod przykrytym chroſtem miewáią/ ná pámiątkę XXXX lat kiedy ná puſzcży byli/ tych dniow nośili roſzcżki rozmáitego drzewá/
15:
Pálmowe/ Iábłek/ ktore zową mala punica ábo granata/ y ine ktore nam nie ſą znáiome. Też ofiárowáli rozmáite naſienia ktore zyemiá płodzi/ ná cżynienie dzyęki Pánu Bogu. Też ofiárowáli ná zábitą ofiárę Cielcow XIII/ Skopu/ y rocżnych Báránkow XIIII/ y Kozłá zá grzechy według ſwego zachowánia.
16:
Pan Bog też roſkazał Izráelſkiemu narodu/ gdy zyemię Kánáneyſką poſiędzyecie/ ſprawicie ſie ták coby było Bogu miło.
17:
Niechay wam będzye iedno miáſto ſwięte ná mieyſcu wybornym y iaſnym/ ktore ſobie Bog obierze/ tákże y kościoł áby był ieden w nim/ ále w inych mieſciech waſzych/ áby nie był áni kościoł áni ołtarz/ abowiem Bog ieſt ieden/ y lud Izráelſki
Mieyſce ſwięte gdzye ma być. Aby ieden koſcioł y ołtarz był.

18:
iednego narodu/ á niechay ſie wſzyſcy y z dáleká y z bliſká ſchodzą do tego kościołá iednego trzy rázy do roku/ cżynić dzyęki zá wſzytki dobrodzyeyſtwá Boże.
19:
Wſzelki rodzay męſzcżyźni vkaże ſie przed Pánem/ bowiem dobrze ieſt aby o ſobie ten ſpolny narod wiedzyał á ſwe náuki ſpolne mieli/ tám przychodzić będzyecie/ y ofiárowáć ofiáry zábite iedzyone/ y ine ſwiątośći pełnić/ to ieſt/ przednieyſze obiecáne y dobrowolne/ pirworodkow też tám kápłani vżywáć będą przed Pánem Bogiem. Oſtrzegayże ábyś ná inych mieyſcach tych ſwiątośći albo ofiar nie cżynił/ iedno ná tym mieyſcu ktore tobie Pan Bog obierze. Cżłowiek ktory cżłowieká zábije/ á nie ofiárowałby ofiáry v drzwi kościelnych/ będzye winien krwie iego.
20:
Przed zbudowánim domu Bożego cżynili ofiáry ledá gdzye/ ále gdy Pan Bog roſkazał przez Moiżeſzá zbudowáć dom Boży/ nie mogli indzyey cżynić poſług ſwiętych iedno w nim/ áni dobrowolnych áni inſzych poki byli ná puſzcży/ y trwáło to v nich trzy ſtá cżterdzyeśći y trzy látá/ áż gdy im wzyęto Arkę ſwiádectwá cżáſu Heli/ od thego cżáſu
Arká wzyętá byłá.

21:
iuż vſtáwicżnego domu Bożego nie mieli/ áż do zbudowánia Sálomonowego kościołá.
22:
A gdy ten kościoł ſtánął/ tám ſie wſzyſcy ſchadzáli ná ty Cerimonie y z dáleká y z bliſká trzy rázy do roku. Wiedział to do nich Nábuchodonozor/ obległ ie był w Ieruzalem/ gdy ſie ich nawięcey ná dzyeń ſwięty zeſzło/ przeto ie był prętko wymorzył głodem. Przeto Ieremiaſz Prorok żáłobliwie piſał: Drogi Syońſkie płácżą (to ieſt zároſły) dla tego iż nie máſz ktoby imi chodził do miáſtá ná to ſwięto wielkie. Piſze w Lewitiku około praw y poſtánowienia wſzelkich tzecży/ ktore tu opuſzcżam/ potrzebowáłoby to inych kſiąg.
23:

24:
A tu ſie końcżą trzecie kſięgi Moiżeſzowe ktore zową Leuiticus/ po Zydowſku Waiora.
25:
Mowił Pan Bog do Moiżeſzá ná puſzcży Synái z domu Bożego vmowy/ dnia pirwſzego mieſiącá wtorego/ roku wtorego wyścia z Egiptu/ rzekąc: Zbierz
26:
IIII.Moiże. w I.

27:
lud Izráelſki według rodzáiow y domow ich y według imion/ cokolwiek narodu męſkiego od dwudzyeſtu lat/ ludzi godnych á mocnych/ á zlicżycie ie ná vffy ty y Aaron/ á będą zwámi kſiążętá rodzáiow.
28:

29:
Y policżeni ſą ná pocżty oſobno według rodzáiow ná puſzcży Syná ludzye Izráelſcy/ z narodu Ruben pirwſzego ſyna Izráelowego/ ktorych było cżterdzyeśći y ſześć tyſięcy y pięć ſet. Z narodu od Symeonowych ſynow pięćdzyeſiąt y dzyewięć tyſięcy y trzy ſtá. Od ſynow
30:
Pocżet ludu Izráelſkiego.

31:
Gad cżterdzyeśći y pięć tyſięcy y połſiodmá ſtá. Od ſynow Iuda ſiedḿdzyeſiąt y cżterzy tyſiące y ſześć ſet. Od ſynow Iſachár pięćdzyeſiąt y cżterzy tyſiące y cżterzy ſtá.
32:
Od ſynow Zabulon pięćdzyeſiąt y ſiedḿ tyſięcy y cżterzy ſtá. od ſynow Efráim cżterdzyeśći tyſięcy y pięć ſet. Od ſynow Mánáſſe trzydzyeśći y dwá tyſięcy y dwie ſcie. Od ſynow Dán ſześćdzyeſiąt y dwá tyſięcy y ſiedḿ ſet. Od ſynow Aſſer cżterdzyeśći tyſięcy y piętnaſcie ſet. Od ſynow Neptálim pięćdzyeſiąt y trzy tyſięcy y cżterzy ſtá. Ci ſą ktore policżył Moiżeſz


strona: 39v

Kſięgi pirwſze
1:
y Aaron/ y dwánaſcie kſiążąt Izráelſkich/
2:
A było wſzytkiego ludu ku walce godnego/ ktorych mniey dwudzyeſtu lat nie było/ ſześć ſet tyſięcy y trzy tyſiące y pięć ſet y pięćdzyeſiąt/ okrom Lewitow/ bo ie Pan Bog kazał s tego wyiąć/ iż ći Arkę/ ołtarze/ dom Boży/ y ine ſwiątośći kościelne nośili/ y przy ſłużbie Bożey záwżdy byli/ wſzákże policżon ieſt narod Lewi ku ſłużbie Bożey od ſynow iego/ Gierſan/ Cháát/ Merari/ dwádzyeściá y dwá tyſięcy ſiedḿdzyeſiąt y trzy.
3:
S tych narodow Izráelſkich káżdy miał wodzá ſwego álbo kſiążę/ y woyſká ſwoie kładli á namioty rozbijáli według roſkazánia Bożego przez Moiżeſzá/ niektorzy ná południe/ drudzy ku połnocy/ ná zachod/ y ná wſchod ſłńcá około domu Bożego gdzyekolwiek przyſzli.
4:
Mowił ieſzcże Pan Bog do Moiżeſzá/ vcżyń ſobie dwie trąbie ſrebrne rozdęte/ ktorymiby mogł lud zwieść ſpołu gotowy kiedy w nie zátrąbią/
5:
á namioty będzyecie ruſzáć z mieyſc ſwych tym obycżáiem/ Kiedy ráz zátrąbią/ áby przyſzli k tobie kſiążętá/ ieſli długo trąbić będą/ áby ſie pirwſze woyſká ruſzáły od wſchodu ſłońcá/ kiedy drugi raz będą trąbić/ tedy ſie ma ruſzyć drugie woyſko ktore będzye leżáło od południá/ ná trzecie trąbienie od połnocy/ áż do konćá. A ná proſte trąbienie będzye ſie lud ſpołu wſzytek ſchodził. Synowie Aaronowi będą trąbić/ á będzyecie ſie obchodzić tym obycżáiem ná wieki.
6:
A ieſli kiedy ná woynę wychodzić będzyecie przećiw nieprzyiacielom/ ogromnie w trąby trąbcie/ będzye wſpámiętánie przed Bogiem wáſzym ná was. A kiedy będzyecie mieć ſwięto/ będzyecie ſpiewáć á trąbić nád ofiárámi wáſzymi/ áby wam były ku wſpámiętániu Bogá wáſzego iż mu ku cżći ofiáruiecie.
7:
Potym wtorego mieſiącá/ to ieſt Máiá/ dniá dwudzyeſtego/ wtorego roku/ odſzedł ieſt obłok od domu Bożego vmowy. Ruſzyli ſie tedy ſynowie Izráelſcy z mieyſc ſwych s ſwymi woyſki y ze wſzytkim domoſtwem ſwoim z mieyſcá puſzcżey Syná/
8:
według ſpráwy á roſkazánia Bożego przez Moiżeſzá. Stánął obłok ná puſzcży Fárán/ ſłożyli theż y dom Boży y wſzytki przybytki iego/ y nieſli ſynowie Gierſonowi y Merári y Cháátowe potomſtwo/ ták długo áż przyſzli ná
Fárán.

9:
mieyſce położenia puſzcżey Farán zá trzy dni nie odpocżywáiąc/ á obłok ie prowádził. A gdy byłá podnieſioná Arká ſwiádectwá/ mowił Moiżeſz: Powſtań Pánie/ áby byli roſproſzeni nieprzyiaciele náſzy/ áby vciekáli ktorzy cię opuśćili álbo w nienawiśći máią/ od oblicża twego. (teraz to mieyſce trzymáią Turcy)
10:
A w thym powſtało ſzemránie poſpolitego ludu przećiw Pánu/ zdáłá ſie im praca wielka być. Przeto ogień sſtąpił y ſpalił oſtátnią cżęść namiotow. Modlił ſie Moiżeſz do Bogá/ y vćichł ogień/ y wezwał ono mieyſce zápalenie. Nárzekáli drudzy mowiąc: Kto nam da mięſá ku iedzeniu/ pámiętamy żeſmy doſyć mieli y ryb w Egipcie/ przychodzą nam ná pámięć y ogorki/ melony/ łuki/ cebule/cżoſnki/ á tu nie widzimy nic iedno Mánhu/ iuż
Nárzekáli żydowie.

11:
duſzá vſchnęłá od niey.
12:
Słyſząc to Moiżeſz niewdzyęcżnie prziymował/


strona: 40

Wiek trzeći
1:
y rzekł ku Pánu Bogu: Cżemuś ná mię to brzemię włożył ludu nieſkroconego/ ázażem ia ich mátka albo ociec? proſzę álbo inácżey opátrz/ álbo mnie zábiy. Ktoremu Pan Bog rzekł/ poſtaẃ mi ſiedḿdzyeſiát ſtárſzych z Izráelá naſtatecżnieyſzych/ gdzye ſie wchodzi do domu Bożego/
IIII.Moiż. w XI.

2:
vlżę duchu twoiemu/ polecę im iż cię podeprą w tym brzemieniu/ á ludu rzecżeſz/ iutro wam dam mięſá áż do mieſiącá áż ſie obroći w brzydkość álbo zgágę.
3:
Rzekł Moiżeſz/ thego ludu ſześć ſet tyſiąc/ á ty gi chceſz zá mieſiąc naſyćić/ azaż ták wiele nábito wołow álbo owiec coby ie mogł nákarmić (iákoby rzekł niepodobnać to rzecż) álbo ázaż ſie zbiegną wſzytki ryby w gromádę áby ſie ich náiedli. A Pan Bog odpowiedzyał/ ázaż ręká boża nie mocna/ teraz vyrzyſz ieſli ſie rzecż moiá wypełni. Wybrawſzy Moiżeſz ſiedḿdzyeſiąt mężow/ poſtáwił ie przed domem Bożym/ okrom dwu ktorzy w namieciech zoſtáli/ mnimáli ſie być niegodnymi/ Heldad y Medad.
4:
Sſtąpił duch Boży w nie/ ktorzy ſtali z Moiżeſzem á prorokowáli/ y oni co byli zoſtáli w namieciech prorokowáć pocżęli. Wroćił ſie Moiżeſz záſię do namiotow y z mężmi onymi/ powiedzyał ludu wſzytkiemu Páńſkie ſłowá. A ták wyſzedł wiátr od Páná y przygnał wielkość ptakow (zową ie Koturnices/ drudzy Iárząbki) od wyſpy morſkiey Ortigiey do namiotow ich. Powſtał lud á náchwytał ptakow do wtorego dniá y náſuſzył/ á ieſzcże im było mięſo w gębie/ kiedy Pan przepuśćił ná nie plagę wielką iż ich pobił wiele.
5:
Y przezwano ono mieyſce groby chćiwośći/ bo tám pochowáli lud ktorzy chcieli mięſá.
6:
S tego mieyſcá ruſzyli ſie do Aſſerot/ á tám powſtáłá Mária y Aaron przećiw Moiżeſzowi brátu dla żony iego Murzynkli/ iż ią był opuśćił poiáwſzy ią zá małżonkę. Piſzą drudzy iż ſie byłá
Aſſerot.

7:
poſwárzyłá z Zeforą żoną drugą Moiżeſzową. Ale ſwięte piſmo powieda/ iż Mária y Aaron mowili: Zaſz tylko przez ſámego Moiżeſzá Pan Bog mowił ieſt/ wſzák y nam też mowił?
8:
To gdy Pan Bog vſłyſzał rozgniewał ſie. Był Moiżeſz cżłowiek ćichy nád ine ludzi. Y rzekł Pan do Moiżeſzá y Aaronowi y Máriey/ wnidźcie was trzey tylko do domu Bożego. A gdy weſzli rzekł im/ gdyby kto był miedzy wámi Prorokiem/ mowiłbych mu przez widzenie álbo przez ſen/ álbo przez gadki/ álbo przez figurę/ ále ſłudze ſwemu Moiżeſzowi/ ktory w domu moim nawiernieyſzy ieſt/ vſty w vſtá mowię/ cżemuż mu tedy przymawiacie á zá máło go ważycie?
9:
Y odſtąpił obłok/ á Márią trąd oſiadł. Y rzekł Aáron do Moiżeſzá: Proſzę Pánie nie kłádź ná nas tego zá grzech. Y modlił ſie Moiżeſz do Páná Bogá mowiąc: Proſzę Pánie vzdroẃ ią. Ktoremu Pan Bog odpowiedzyał/ gdyby ociec iey plunął iey ná oblicże/ zażby ſie nie miáłá wſtydzić ácż nic dáley áby iedno do ſiodmego dniá. Niechay będzye odłącżoná zá ſiedḿ dni przed namioty. Y sſtáło ſie ták/ á lud ſie z mieyſcá nie ruſzył áż byłá przywroconá.
10:
Ruſzył ſie lud Izráelſki z Aſſerot/ rozbiwſzy namioty ná puſzcży Fárán/ ná oſtátniey cżęśći puſzcżey przećiw zyemi
Ruſzenie Zydow z Aſſerot.

11:
obiecáney. Rzekł Moiżeſz ludu Izráelſkiemu: Pátrzcie ná zyemię ktorą Pan Bog obiecał dáć wam ku obydleniu/ przyſtę1p á poſiądź ią á nie boy ſie. Przyſtąpili k niemu wſzyſcy y rzekli: Poſlimy tám kilko mężow coby przewiedzyeli kędy mamy iść/ á przeſzpiegowáli co ſie w nich dzyeie/ á miáſtá/ żywność/ y lud oglądáli.
12:
Nie zdáłá ſie tá rzecż Moiżeſzowi być ſłuſzna/ wſzákże pytał Páná ieſli to ieſt wola iego. Ktory rzekł: Poſli męże ktorzy przeyrzą zyemię Chánán. Poſłał tedy Moiżeſz dwánaſcie kſiáżąt Izráelſkich/ s káżdego narodu iednego/ y roſkazał im áby przeyrzeli miaſt położenie/ ludzi/ y pożytki/ á przynieſli owoc z oney zyemie iáki. Ktorzy ſzli y vcżynili ták. A gdy przyſzli do Ebronu/ widzieli trzech mężow wielkich z narodu Enách/ to ieſt/ Gigántow álbo Obrzymow/
13:
y ſzli áż do nadolney obfitośći zyemie/ y wzyęli s tám tego mieyſcá owocu figow/ iábłek poma granata/ pálmową gáłąś y z iágody odcięli/ ktorą dla wielkośći áż ná


strona: 40v

Kſięgi pirwſze
1:
drągu nieſli dwá
Pálmowe iágody.

2:
mężowie/ s tey przycżyny ono mieyſce názwano Neheſchel/ to ieſt/ pothok groná. Wroćili ſie ſzpiegierze po cżterdzyeśći dnioch obieżawſzy kráiny wſzytki/ do ſwoich ná puſzcżą/ vkazáli owoce oney zyemie y rzekli:
3:
Zyemiá thá do ktoreieſcie nas ſłáli/ obfita ieſt płynąca miodem y mlekiem/ iáko s tych owocow możecie poznáć/ ále obywátele wielkie á mocne ma/ miáſtá wielkie murowáne/ gdzyeſmy Obrzymy widzyeli/ Amálechowie mieſzkáią ná południe/ Etheus/ Iebuzeus/ Amoreus/ po gorach/ á Chánáneycżykowie nád morzem. Gánili drudzy tę zyemię mowiąc/ iż tám żadny długo żyw być nie może/ áby drugie od niey odwiedli mowili/ lud ktory w niey przebywa/ ieſt mkły á chutki y wielki/
4:
widzyeliſmy y Obrzymy/ przećiw ktorym zdáliſmy ſie iáko chrobacżkowie. Słyſząc to poſpolity lud/ płákał y ſzemrał przećiw Moiżeſzowi y Aaronowi/ mowiąc: Lepiey było ábyſmy byli w Egipcie pomárli/ niżli thám mamy poginąć od miecżá/ á dzyeći w więzyeniu/ vſtaẃmy ſobie wodze/ á wroćmy ſie do Egipſkiey zyemie záſię. Ale Iozue y Káleb ktorzy widzyeli zyemię/ rzekli: Nie zoẃcie przećiw Bogu/ áni ſie boycie/ bo iáko chleb ták pożrzemy ten lud/ ábowiem odſtąpiłá moc od nich/ á Pan známi ieſt.
5:
Moiżeſz y Aaron pádli ná zyemię przed wſzytkim ludem. A gdy poſpolſtwo wołáło/ vkámionowáć ie/ vkazáłá ſie moc y chwałá boża ná domu Bożym przed wſzytkimi. Rzekł Pan bog do Moiżeſzá/ ieſzcże mi ten lud nie wierzy/ pobiję ie á przełożę cię nád wielkim ludem. Ktoremu
IIII.Moiż. w XIIII

6:
Moiżeſz rzekł/ proſzę Pánie áby to nie było/ rzekliby Egipcżycy/ nie mogł ich dowieść do zyemie ktorą im obiecał. Rzekł Pan/ według ſłowá twego odpuśćiłem/ wſzákże/ żywę ia/ żadny s tych nie wnidzye do zyemie obiecáney/
7:
ktorzy widzyeli známioná ktorem cżynił w Egipcie od dwudzyeſtu lat y dáley/ okrom Iozue y Káleb/ bo mię to iuż dzyeſięć rázow kuśili/ áni mego głoſu ſłucháli/ pomrą ná puſzcży/ á ſynowie ich będą ſie powłacżáć po puſzcży cżterdzyeśći lat noſząc złośći ich/ áż zgniją ciáłá oycowſkie. Przeto ſie ták sſtáło/ iż żadny s ſtárych ktorzy wyſzli z Egiptu/ nie przyſzedł do ziemie Chánáneyſkiey obiecáney/ okrom tych ktorzy ná ten cżás byli młodymi/ niewinni będąc złośći á záſlepienia oycow ich.
8:
Też y dom Lewi nie był policżon w tę plagę/ bo ieſzcże ná ten cżás gdy byli w Egipcie nie był obdárzon doſtoieńſtwem kápłáńſkim. A thák onych ſzpiegierzow dzyeſięć/ ktorzy ludu poſpolitemu gánili zyemię obiecáną/ á ná Moiżeſzá podwodzili lud poſpolity/ pomárli nagle/ okrom Káleb á Iozue. Widząc to lud poſpolity/ płákał bárzo. Powiedzyał im też Moiżeſz áby ſie ruſzyli dáley w puſzcżą s tego mieyſcá Fárán/ by ná nie Amálech s Kánáneuſzem nie przyciągnęli z woyſki ſwymi/ á tám ná puſzcży muśicie być áż ſie ſpełni cżterdzyeśći lat.
9:
Ráno wſtawſzy rzekli do Moiżeſzá/ zgrzeſzyliſmy w roſpácż przychodząc/ gotowiſmy iść ná mieyſce gdzye nam Pan Bog obiecał. Rzekł Moiżeſz/ niechaycie á nie wſtępuycie ná gorę (bo tám był lud pogotowiu ich nieprzyiacioł) byſcie nie vpádli/ bo was Pan Bog odſtąpił. Ale oni będąc vporni á záſlepieni/ wſtąpili ná gorę lud oględowáć nieprzyiacielſki/ ále Arká ſwiádomiey y ine rzecży ſwięte zoſtáły w namieciech z Moiżeſzem y Aaronem. Tám Amálech s Kánáneycżyki wyrwáli ſie ná nie/ poráźili ie y gonili ie áż do Hormy.
10:
.......ſie namioty Izráelſkie ná puſzcżą/ y przez długi cżás ſiedzyeli w Kádebaſermie. Tám Chore vrodzenia okazáłego/ iężyká y rozumu doſpiáłego/
Chore.

11:
krewny Moiżeſzow/ widząc Moiżeſzá w wielkiey cżći być od wſzytkich/ poruſzony zazdroſcią/ podwiodł lud poſpolity ná Moiżeſzá/ áby ſam iego cżeść á chwałę odzyerżał/ bo iednák był bogátſzy y niepodleyſzego rodzáiu. Powiedał być Moiżeſzá okrutnego przed ludem/ á chwały ſobie nábywáć chytroſcią/ y przećiw zakonowi brátu Aaronowi kápłáńſtwo dáć/
12:
nie pytawſzy o to ludu poſpolitego/ mowiąc co on zá moc ma álbo práwo rozdawáć komu wiecżnne kápłáńſtwo álbo dzyedzicżne/ iáko dał Aaronowi y ſynom iego/


strona: 41

Wiek trzeći
1:
ieſli Pan Bog z narodu Lewi poſtánowił to doſtoieńſtwo/ tedybych ia k niemu godnieyſzy był doſtatkiem/ śiłą/ y rozumem/ á ieſliby to ſzło o przednieyſzy narod/ tedyby przyſzło ná Datáná y Abironá/ ktorzy ſą z narodu Ruben doſtatecżnieyſzy
Dátán. Abiron.

2:
y przednieyſzymi kſiążęty.
3:
Pomagáło mu tego mężow przednieyſzych dwie ſćie y trzydzyeśći/ ſzukáiąc they drogi iákoby zbáwili Aaroná prawa kápłańſkiego. Wyſzedł tedy lud przed dom Bogu poſtáwiony/ áby Moiżeſzá vkámionowali/ tám wołáli/ áby wyſzedł okrutnik naſz/ co nas przywiodł na nędzę niewoley ſwą chytroſcią/ co nam vſtáwił ſrogie á gwałtowne przykazánia á mowił ná Bogá/ bo gdyby to wola Boża byłá/ áby Aaron był kápłanem/ obiawiłby to iáwnie każdemu/ nie zoſtałoby to w mocy Moiżeſzowey.
4:
Moiżeſz nie wątpiąc w łáſce Bożey/ wyſzedł do ludu Izráelſkiego/ mowił k nim: O Chore/ ty y ći wſzyſcy ktorzy przy tobie ſą/ y każdy iny ze wſzego ludu Izráelſkiego w iednákiey ieſteſcie cżći y powadze v mnie/ y według mego bacżenia każdyby z was był godzyen tego doſtoieńſtwá kápłańſkiego/ ktore Pan Bog brátu memu zrządzić racżył według ſwey ſwiętey woley/ á nie z mego ſzafunku właſnego/ bo gdyby to ná moiey mocy zależáło/ tedybychći ie ſam ſobie wolał dáć a nie brátu/ gdyż káżdy według przyrodzenia więcey ſobie życży niż komu inemu.
5:
Ale ábych was s tego domnimánia wywiodł/ vcżyńcie ták/ weźmi káżdy ſwoy kadzidlnik (zową v nas Turibularz) ty Chore y twoiá radá wſzytká/ nabrawſzy w nie ogniá włoſzcieſz kádzidłá/ przed Pánem kadźcie/ á tám ktorego Pan bog obierze á obiáwi/ będzye v nas ſwiętym. Wſzyſcy tę rzecż pochwalili y przyięli/ w wyſzedł s podeyrzenia v nich. A ták drugiego dniá zebráli ſie do kościołá s kádzidlniki pátrzyć co Bog vkaże. Y vkazáłá ſie chwałá Boża
6:
Rzekł Pan Bog do Moiżeſzá y do Aarona/ odſtę1pcie od nich áż ie pobiję nagle. Rzekli oni/ Pánie ázaż gdy ieden zgrzeſzy álbo dwá/ wſzyſcy máią być karáni? Tedy Moiżeſz poſłał do Dátáná y Abironá/ áby też przyſzli kádzić. Ktorzy niechcieli w tym ſłucháć Moiżeſzá/ wſzakże gdy ſie dowiedzyeli iż ſam do nich idzye Moiżeſz z inymi kſiążęty/ ſtali we drzwiach namiotu ſwego z żonámi y z dzyećmi. Rzekł Moiżeſz ku ludu wſzytkiemu áby odſtąpili á nie dotykáli ſie namiotow Abironowych y Dátanowych áni żadney rzecży ich/ by ich grzech ná nie nie przyſzedł.
7:
Po rozmowie tedy Moiżeſzowey ktorą vcżynił ku Pánu Bogu/ proſząc ieſliby on w cżym wyſtąpił przećiw Bogu/ áby Bog iáwną pomſtę nad nim vcżynił/ á ieſli też kim inym dzyał ſie gniew Boży/ áby też był iáwnie karan od Bogá. Wnet ſie pocżęłá zyemiá trząść áż ſie rosſtąpiłá/ y pożárłá żywo Abironá y Dátáná ze wſzytkim domoſtwem ich/ á lud ktory około nich ſtał vciekł/ boiąc ſie by ſie im tákież nie sſtáło.
Dátán y Abiron przepadli zyemię

8:
Ogień tákież sſtąpił z niebá ſpalił ony kápłáńce nowe/ ktorzy byli s kádzilnicámi w licżbie pułtrzeciá ſtá. Rzekł
Chore ſpalon s towarzyſtwem.

9:
Pan Bog do Moiżeſzá/ przykaż Eleázárowi áby kádzidlnice moſiądzowe zebrał od ſpalonych ludzi/ á roſklepał ná bláchy y przybił do oltarzá ná pámiątkę ſynom Izráelſkim/ áby ſie w kápłáńſki vrząd nie wdawáli/ ktorzy nie ſą z narodu Aaronowego. Drugiego dniá sſtáło ſie záburzenie poſpolitego ludu przećiw Aaronowi y Moiżeſzowi/ mowiąc: Wyſcie przycżyná zmordowánia ludu Bożego/
10:
co dáley to bárzyey ſie burzyli/ áż vciekł Moiżeſz y Aaron do domu pokoiá álbo vmowy. Gdy weſzli do niego/ vkazáłá ſie nád nimi chwałá Boże/ gdy ie obłok przykrył. Rzekł Pan Bog do Moiżeſzá/ wynidźcie iuż s pośrzodka tego ludu/ iużći ie zgłádzę. Padł Moiżeſz ná zyemię y Aaron. Rzekł potym Moiżeſz ku Aaronowi/ weźmi kádzidlnicę náſy1p węgla włoż kádzidłá wonnego/ á bież rychło do ludu áby ſie modlił zá nie.
11:
Y ták vcżynił/ powiedzyał ludu Izráelſkiemu ſtoiąc w pośrzodku ich żywych y vmárłych/ iż iuż Pan Bog gniew odpuśćił. Spalił ogień w ten cżás ludu poſpolitego cżternaſcie tyſiąc y ſiedḿ ſet/ krom tych ktorzy zginęli s Chore. Potym/ áby záſię iaki roſterk nie był miedzy


strona: 41v

Kſięgi pirwſze
1:
imi o kápłáńſtwo/ z roſkazánia Bożego Moiżeſz kazał wſzytkim z dwunaſcie rodzáiow rozgę z oſobná dáć s káżdego narodu oſobną náznácżoną/ na ktorey pan Bog znák vkaże/ áby iuż dáley nieodmiennie s tego narodu kápłany miewáli.
2:
Przynieſli tedy s káżdego narodu po rozdze/ y Aaron z narodu Lewi/ náznácżone piſmem/ ktore wzyął Moiżeſz y włożył do domu Bożego/ a drugiego dniá wzyął ie vkazał ludu/ náleźli tám iż Aaronowá rozgá z narodu Lewi zákwitłá/ y liſtki s Migdały s ſiebie wypuśćiłá/ gdzye ſie wſzyſcy zdumieli/ dziwowáli/ opuśćiwſzy nienawiść przećiw iemu/ dopuśćili
Rozgá zákwitłá Aaronowá.

3:
mu tego doſtoieńſtwá vżywáć y potomkom iego. A iuż to trzeći raz przez znáki Boże Aaron kápłáńſtwo odzyerżał.
4:
Roſkazał tedy Pan Bog Moiżeſzowi áby tę rozgę ſchował do domu ſwiádectwá/ ná znák ſzemránia y ſporu ſynow Izráelſkich. Y vcżynił ták iáko Pan Bog roſkazał.
5:
Rozdzyał dzyewiąty kſiąg pirwſzych/ o wyściu ludu Izráelſkiego s puſzcżey. Gdy cżás zámierzony iuż przychodził ludu Izráelſkiemu powłacżánia ich ná puſzcży/ gdzye ich tám wiele ciał vmárłych zoſtáło/ iáko im Pan Bog winſzował/ rzekł Pan Bog do Moiżeſzá:
IIII.Moiże.w XX.

6:

7:
Gdy ſie będzye przybliżał rok cżterdzyeſty/ rzecżeſz ludu/ iż gdy poydą po gránicach Idumeyſkich braciey wáſzey od ſynow Ezau álbo Edom w Seirze/ ábyſcie przećiw im nie podnośili ręku ſwych/ áni wam iedney ſtopy dam z ich zyemie/ zá pieniądze będzyecie v nich kupowáć ſtráwę y wodę. Y przyſzli zá wielką pracą do Kades puſzcżey Syn/ ſkąd pirwey ſłáli ſzpiegierze/ roku cżterdzyeſtego od wyścia z Egiptu mieſiącá ſiodmego. A tám Mária Aaronowá y Moiżeſzowá ſioſtrá vmarłá/ y pogrzebioná ná gorze Syn.
8:

9:
pomieſzkáli tham trzydzyeśći dni/ a gdy im wody nie sſtáło/ powſtáli przećiw Moiżeſzowi y Aaronowi/ mowiąc: Wolelibyſmy śmierć przed Pánem Bogiem/ cżemuś wywiodł dom Boży ná puſzcżą/ ábyſmy z dobytkiem pomárli. Weſzli thedy do kościołá Aaron y Moiżeſz/ pádli ná zyemię mowiąc: Pánie moy vſłyſz wołánie ludu tego/ á otworz im ſkarb twoy wody żywey/ áby przeſtali ſzemráć. Y vkazáłá ſie chwałá Boża ná nich. Rzekł Pan Bog/ weźmi rozgę/ á zbierz lud/ rzecżyſz ku opoce áby wodę wypuśćiłá.
10:

11:
Vcżyniwſzy ták Moiżeſz/ rzekł wſzytkim: Słuchaycie á pátrzcie wy vporni á niedowiárkowie/ owa thu wodę wywiedzyem s tey opoki/ tknął rozgą opoki nie wyſzłá/ áż drugi raz dotknął wyſzłá. Tu ſie okazáło nie práwe dowiarſtwo Moiżeſzowo z Aaronem/ bo wątpliwie mowił/ przeto nie weſzli do obiecáney
Wątpienie Moiżeſzowe.

12:
zyemie. Zydowie piſzą/ iż Bog roſkazał ſłowem rzec opoce/ á Moiżeſz rozgą tykał/ przeto zárazem wodá nie ſzłá; A thę wodę/ przezwano wodą przećiwienia.
13:

14:
Poſłał tedy Moiżeſz s Kades do krolá Edom/ proſząc áby mogł przez iego zyemię z ludem iść drogą gośćinną/ zá pieniądze kupuiąc potrzeby. Ktory rzekł iż niedopuſzcżę/ á boiąc ſie przećiw by nie ſzli vporem/ zebrał ſie przećiw im mocnie/ wſzákże dopuśćił im po granicach kroleſtwá ſwego iść/ á lud iego nośił im żywnośći przedáwáć więcey dla zyſku niż z miłoſierdzya/ obroćił ſie od niego Izráel. Rzekł też Pan Bog/ nie walcż przećiw Moábitom/ bo ſą potomkowie Lotowi/ przeydzyeſz dziś gránice Moáb miáſtá Ar/
15:

16:
á gdy będzyecie bliſko zyemie ſynow Amon/ nie walcż przećiw im/ bom thę kráinę dał Lotowi y ſynom iego. A gdy ruſzyli namioty ſwoie/ przyſzli do gory Hor ktora ieſt ná gránicach zyemie Edom. Tám rzekł Pan Bog do Moiżeſzá/ niechay idzye Aaron do ludu ſwego/ bowiem nie wnidzye do zyemie ktorą obiecałem ſynom Izráelſkim. We


strona: 42

Wiek trzeći
1:
źmi Aaroná y ſyná iego Eleázárá z nim/ á przywiedzyeſz ie przez wſzytek lud ná gorę Hor/ á tám zeymieſz ſtołę kápłáńſką z Aaroná á włożyſz ná Eleázárá.
2:
Vcżynił ták Moiżeſz iáko mu Pan Bog roſkazał. Tám Aaron vmárł ná gorze Hor/ máiąc lat wieku ſwego ſto dwádzyeſcia y trzy/ pogrzebion ná gorze Moſerá/ á
Smyerć Aaronowá. Moſerá.

3:
płakał go lud poſpolity trzydzyeśći dni. A gdy vſlyſzał Kánaneus Arad przychodzić lud Izráelſki k niemu/ zebrał ſie przećiw im z woyſkiem ſwoim/ poráźił ie pirwey y wzyął korzyść niemáłą. Ale gdy ſie
Poráżon Izráel

4:
vciekli ku Pánu Bogu a obwiązáli ſie ſlubem miáſtá báłwochwálſkie zborzyć/ dał im Bog moc nád Arádem krolem/
5:
ktorego zabili y miáſthá zniſzcżyli/ á łup ku Bożey ſłużbie obroćili/ y przezwali mieyſce ono Horma/ to ieſt przeklęctwo. Przyſzli potym do Salmány od Hor/ pocżęli teſknić y ſzemráć/ iż ſie ſprácowáli/ przećiw Moiżeſzowi/ rzekąc: Cżemuś nas wywiodł z Egiptu/ Y ſpuśćił ná nie Pan Bog węże ogniſte/ od ktorych márli prętko ſkoro vkáśił ktory. Przyſzli do Moiżeſzá rzekąc: Zgrzeſzyliſmy mowiąc przećiw Pánu y tobie/
Salmaná. Plagá ná żydy.

6:
modl ſie zá námi.
7:
Modlił ſie thedy Moiżeſz ku Pánu. Rzekł mu Pan Bog: Vcżyń wężá miedzyánego/ záwieś go ná ſłupie wyſoko w pośrzodku ludu/
Wąż miedzyány.

8:
á ktorego wąż ogniſty vkąśi/ niechay weyrzy prętko ná thego miedzyánego/ będzye zdrow/ y sſtáło ſie ták. Był ten wąż długo chowan w pocżćiwośći v Zydow/ y do Ieruzálem był przywiezyon z inemi rzecżámi/ ále potym zá krolá Ezechiaſzá był ſpalon ná proch/ ſtrzegąc ſie báłwochwálſtwá. Potym s tego mieyſcá ruſzywſzy ſie/ rozbili namioty w Oboth w Iebarim/
Oboth. Iebárym.

9:
ná puſzcży Moáb/ ku wſchodu ſłońcá. Stámtąd przyſzli nád potok Záreth/ ktory przeſzli ſuchemi nogámi iáko y morze cżyrwone/ tákież przez rzekę Arnon. Potym na puſzcżą Nathán/ y Bamot w kroleſtwie Moáb/ ná gorze Fázgá. Stamtąd poſłáli do krolá Ammoreyſkiego Seon/ proſząc áby mogli przez iego zyemię iść bez ſzkody. Ktory niechciał tego dozwolić/ y zebrał woyſko przećiw im/ ále poráżon y zábit/ y pobráli wſzytki miáſtá iego od rzeki Arnon áż do Ieboc/
Seon krol.

10:
pobiwſzy lud od nawiętſzego do namnieyſzego oboygá rodzáiu/ dobytek ſobie rozdzyelili. Tákież vcżynili krolowi Og Bázáńſkiemu/ y miaſt zborzyli ſześćdzyeſiąt tego cżáſu/ á ten Og był z narodu Obrzymow. Było iego łoże długo chowano/ żelázne ná dziw w Rábacie w dłuż dzyewięć łokći. Potym ſzli y rozbili namioty w polach Moábſkich przećiw Ierichowi przez rzekę Iordan.
Og krol. Ierycho.

11:
Widząc Báláách krol Moábſki ſyn Seforow wſzytki rzecży ktore cżynił Izráel Ammoreowi/ rzekł do ſtárſzych Moábſkich y Madiáńſkich: Wygładzi nas ten lud á potárga/ iáko woł trawę tárga s korzenim. Przeto poſłał poſły do Báláámá/ álbo iáko Zydowie máią Bileam/ ktory mieſzkał nad potokiem ſynow Ammonowych/ áby przyſzedł á złorzecżył ludu temu/ bo to wiedział do niego/ iż komu on winſzował źle/ był złorzecżony/ á komu dobrze/ był błogoſłáwiony/
Báláám Prorok pogánſki.

12:
A gdy przyſzli do niego poſłowie z dáry od Bálááchá krolá/ powiedzyeli mu poſelſtwo to. Powiedzyał im/ zoſtańcie tu tey nocy/ áż ſie dowiem tey nocy co mi ná to moy Pan powie. A gdy ſłyſzał od Páná tę rzecż/ mowiąc: Nie chodź áni złorzecż temu ludu/ bowiem błogoſłáwiony ieſt. Ráno odpráwił poſły s tym poſelſtwem/ iż mu Pan zákazał złorzecżyć ludu Izráelſkiemu. Ale znowu drugie poſły Báláách krol k niemu poſłał pocżćiwe oſoby/ obiecuiąc dáry wielkie/ áby przyiechał á źle winſzował ludu Izráelſkiemu.
13:
Ktory poſłom rzekł/ by mi dał pełen dom ſwoy zlotá/ nie zmienię ſłowá Páńſkiego/ wſzakże dla chćiwośći ſkárbow/ rzekł do poſłow: Proſzę zoſtańcie thu ná noc/ áż ſie ieſzcże Pá


strona: 42v

Kſięgi pirwſze
1:
ná porádzę tey nocy. A gdy ſie rádził/ rzekł mu: Możeſz tám iść/ ále coć każę/ to będzyeſz cżynił. Wſtał tedy ráno Báláám/ iechał s poſły ná ſwoiey Oſlicy s tym vmyſłem/ áby złorzecżył ludu Izráelſkiemu á dáry odzyerżał. Przeto ſie Pan Bog rozgniewał/ záſthąpił mu Anyoł ná drodze z miecżem/ áż niechciáłá Oſlicá dáley poſtępić.
2:
A gdy ią bił/ vnioſłá go ná ſtronę/ á gdy ią ieſzcże więcey bił/ przypárłá bokiem w ciáſney drodze nogę iego/ dáley ſie niechciáłá ruſzyć. A gdy ią potrzecie więcey bił/ rzekłá k niemu: Cżemu mię tho iuż trzeći raz bijeſz/ záſz nie widziſz co ſie dzyeie przed thobą? Ktory
Oſlicá mowiłá.

3:
rzekł/ bych miał miecż zábiłbych cię. Otworzył Pan Bog ocży Báláámowi iż vyrzał Anyołá przed ſobą z miecżem ſtoiącego/ y dał mu chwałę.
4:
Ktoremu Anyoł rzekł/ przewrotna drogá twoiá/ á by byłá Oſlicá nie vpádłá/ zábiłbych cię był/ á onáby żywá zoſtáłá. Ktory rzekł/ zgrzeſzyłem/ iuż ſie wrocę ieſlić ſie ták podoba. Ktoremu Anyoł rzekł/ możeſz iecháć z nimi/ ále áby inácżey nie cżynił iedno iákoć roſkażę. Iechał thedy s poſły onymi/ przećiw ktoremu wyſzedł krol Baláách z wielką cżćią/ ważąc go y dáruiąc známienicie. Ktoremu powiedzyał Bálaám/ nie mogęć nic inego mowić/ iedno co mi Pan w vſtá moie włożył.
5:
Y wſtąpili ná gory áby widzyeli oſtátecżne vffy ludu Izráelſkiego/ á byli od nich ná ſześćdzyeſiąt ſtáian. Rzekł Báláám do Bálááchá krolá/ zbuduy tu ſiedḿ ołtarzow/ y ták wiele Cielcow nágotuy y Skopow. A gdy ták vcżynił/ włożywſzy Cielce ná ofiárę/ rzekł Báláám/ ſtoy tu/ á ia poydę Páná ſpytam iáko ſie záchowáć mamy. A gdy záſię przyſzedł/ rzekł: Iáko ia mam temu ludowi złorzecżyć/ ktoremu Bog nie złorzecżył/ kto może Iakobá pocżtem przeſiądz á obácżyć narod Izráelſki/ niechay duſzá moiá vmrze śmiercią ſpráwiedliwych.
6:
Zápłonoł ſie Báláách krol á.....rzekł: Co cżyniſz/ iam cię wezwał áby złorzecżył/ á ty im błogoſłáwiſz. Rzekł Báláám/ ázaſz co inego mogę mowić/ iedno co mi Pan przykazał. Przeſzli ná ine mieyſce gdzye tákież ołtarze poſtáwili y ofiáry cżynili/ y ná trzećim mieyſcu tákież vcżynili ná gorze Phogor. Obacżył Báláám iż to byłá Boża wola áby dobrorzecżył ludu Izráelſkiemu/ rzekł: O iáko piękne namioty twoie Iakobie/ á przebywánia twoie Izráelu/
7:
Báláám błogoſłáwił żydom.

8:
iako wáły gáiowe/ iáko ogrody miedzy potoki/ á iáko namioty ktore Pan Bog rozłożył/ iáko Cedrowie bliſko wod/ Pan Bog ie wywiodł z Egiptu/ iegoż moc podobna Iednorozcowi/ ktoryć wodzye dobrorzecżył/ ktoryć będzye złorzecżył/ będzye on złorzecżon. Rozgniewał ſie Báláách/ rzekł zlożywſzy ręce: Wezwałem cię abyś źle winſzował temu ludu/ á ty im błogoſłáwiſz/ zbáwił cię thu Pan Bog wielkich cżći y dárow odemnie.
9:

10:
Rzekł Báláám/ wſzákemći y poſłom twoim y tobie powiedał/ iż nic nád wolą Bożą nie mogę mowić/ wſzákże damći rádę iáko ten lud zdzyáłaſz/ áleć to nie może być bez rozgniewánia Boſkiego. Zátym mowił Báláám
11:
IIII.Moi. w XXIIII

12:
w przypowieśći: Słuchácż rzecży Bożych/ ktory zna náucżenie nawyzſzego/ á widzenie wſzechmogącego widzi/ ktory gdy pádnie/ odewrzone ocży miewa/ vyrzę go ále nie teraz/ weyrzę nań ále nie z bliſká/ wyniknie gwiazdá z Iakobá á rozgá powſtánie z Izráelá/
13:
Proroctwo o Pánie Kryſtuſie.

14:

15:
y pobije/ zwoiuie wſzytki ſyny miáſtá Seth (w Moábſkiey zyemi)
16:



strona: 43

1:
Wiek trzeći

2:
Idumea będzye w iego dzyerżáwie/ z Iakobá będzye pánował. A gdy widzyał Amálechá/ wzyąwſzy przyſłowie rzekł. Pocżątek narodow ieſtći Amálech/ iegoż oſtátki ſkázone będą. Tákież Cyneuſowi źle winſzował iż miał być ſkáżon y poiman od ASSurá. Rzekł też/ ách kto będzye żyw ná ten cżás/ gdy ty rzecży będzye Pan Bog cżynił. Przydą w okręciech z Włoch á przemogą Aſſyriany á ſkáżą Zydy/ ſámi też ná oſtátku
3:
O Rzymſkim pánſtwie.

4:
zginą.
5:

6:
Powſtał potym Báláám y Baláách/ áby ſie rozeſzli. Rzekł Báláám do Bálááchá krolá y do Mádiánitow: O Báláách y Mádiánitowie/ muſzę to nád wolą Bożą vcżynić co wam powiem/ tego narodu Izráelſkiego żaden mor/ áni walká/ áni ſkázá żadna nie ruſzy/ ſam ich Bog ſtrzeże y opieka ſie imi/ ále chcecieli ie zwyciężyć/ poſlicie bliſko ich woyſká ſwoie dzyewki cudne/ w pięknych ſzátach przyſtroione/ áby ſie mlodzyeńcom ich vmiáły zákázáć á przycięgáć k ſobie cudnemi ſłowy/
7:

8:
á gdy ſie k nim miłoſcią zápalą (bo ten narod ieſt fryiowny) niechay im ni nacż nie przyzwaláią/ áż z nimi będą ofiáry cżynić Belfegorowi/ ſwego Bogá odſtąpiwſzy. Y vcżynili
9:
Wyſtąpili Zydowie.

10:
ták.
11:
Tego cżáſu mieſzkał Izráel w Setim/ y ſcudzołożył ſie z niewiáſtámi Moabſkimi iedząc z nimi y pijąc/ cżeść y chwałę dáiąc ich bogom/ zwłaſzcżá Belfegorowi.
12:
Belfegor cżárt.

13:

14:
Rozgniewał ſie Pan Bog y rzekł do Moiżeſzá: Pobierz wſzytki głowy ludu twego/ á zwieśi ie przećiw ſłońcu ná ſzubienicach/ ktorzy przycżyną ſą tych błędow. Y rzekł Moiżeſz do Izráelſkich kſiążąt/ zábiy káżdy z was ſwego bliźniego ktorzy ſłużyli Belfegorowi. A oto ieden mąż imieniem Zámbry z narodu Symeonowego/ iáwnie przed nimi przywiodł żonę Moábſką do namiotow/ zwano ią Kozbi/ corá Hur kſiążęciá
15:
Zambry. Kozbi.

16:
Mádiáńſkiego/ mowiąc ku Moiżeſzowi/ iż ią może poiąć ſłuſznie zá żonę.
17:

18:
Plákał lud przed drzwiámi domu Bożego. A gdy to widzyał Phinee ſyn Eleázárá kápłaná/ pochwyćił rohátynę wſzedł zá nim y przebił oboie rázem przez krzyże. Przeſtáłá plagá od ſynow Izráelſkich/ ktorą był
19:
Phinee. Plagá ná żydy

20:
Bog ná nie o ten vcżynek przepuśćił/ iż ich zginęło cżterzy y dwádzyeściá tyſięcy. Rzekł Pan Bog do Moiżeſzá: Phinee vśmierzył gniew moy od ſynow Izráelſkich/ przeto moẃ do niego/ oto mu dam wiecżną vmowę/ ták iemu iáko iego potomkom ná doſtoieńſtwo kápłáńſkie.
21:

22:
Rzekł Pan Bog do Moiżeſzá/ przyiaciele was przebacżyli zdrádzili Mádiánitowie/ biycie ie á pomśćicie ſie ſwoiey bráciey. Vbrał thedy Moiżeſz ludu godnego ku walce tyſiąc we zbroię z oſobnych narodow wybránych/ przełożył nád nimi Phineeſá/ ktory dawſzy nacżynie ſwięte y trąby/ kazał Lewitom trębić. Poráźił Mádiánity/ y pobił wſzytek narod męſki y pięć krolow ich/ miáſtá y wśi popalili/ y Báláámá proroká zábili/ niewiáſty zábráli/ y wiedli do
Poráżeni Mádiánitowie. Báláám zábit.

23:
namiotow.
24:
Przećiw ktorym gdy wyſzedł Moiżeſz z Eleázárem/ vyrzeli niewiáſty Mádiáńſkie/ rzekli: Cżemuſcie niewiáſty żywo záchowáli/ zaſz niewiecie że zdrádziły ſyny Izráelſkie. Ktore wnet pobili/ tylko dzyewki niewinne zoſtáwili/ ktorych było w licżbie trzydzyeśći y dwá tyſięcy. Rzekł Moiżeſz do woiownikow/ żeſcie zábijáli á ciał vmárłych ſie dotykáli/ muśicie ocżyścienie wzyąć przez wody kropienie/ á mieſzkáć przed namioty ſiedḿ dni/ á złoto álbo ſrebro y wſzytko co ogień ſtrzyma/ ogniem vcżyśćić/
25:
ine rzecży wodą ocżyścienia/ to ieſt wodą s popiołu Iáłowice paloney/ ocżyśćić. Kazał też Pan Bog rozdzyelić korzyść w rowny dzyał wſzytkę tym co woiowáli/ á s piąći ſet iednę duſzę żywą odłożyć Pánu Bogu/ á dáć ią Eleázárowi kápłanowi/ z drugiey połowice łupow Lewitom
Korzyſć rowna.

26:
ſługom kościelnym.
27:
Nalicżyli godnych ku walce ſześć ſet y ieden tyſięcy/ ſiedḿ ſet/ y trzydzyeśći/ w ktorym pocżcie nie było żadnego s tych/ ktorzy przed tym byli policżeni ná puſzcży/
Licżbá. Pocżet żydow.

28:
okrom Káleb á Iozue álbo po Zydowſku Ieoſſua. Rozdzielił też


strona: 43v

Kſięgi pirwſze
1:
Moiżeſz kroleſtwá ony miedzy lud Izráelſki/ według narodow
Rozdzyał kroleſtw.

2:
ich. Dal z narodu Ruben y Gad y Mánáſſen połowicy/ kroleſtwo Seon krolá Amoreyſkiego y kroleſtwo krolá Og y zyemię Galad.
3:
A przykazał im Pan Bog/ gdy wnidzyecie do zyemie Chánán zá Iordan/ roſproſcie wſzytek lud oney zyemie bo ſą báłwochwálcy/ ieſli tego nie vcżynicie/ będą wam iáko gozdzye w ocżu/ á ieſli ich wy bić nie będzyecie/ com im vmyſlił vcżynić/ wam vcżynię. Drudzy narodowie Izráelſcy/ będą mieć ty kráiny. Stronę południą/ ktora ſie pocżyna od puſzcżey Syn bliſko Edom. Stronę zachodnią/ ktora ſie pocżyna od wielkiego morzá/ zową Pontus Euxinus.
4:

5:
Połnocną ſtronę/ ktora ſie pocżyna od morzá Mediteráńſkiego/ á ná wſchod/ áż do morzá Ceneret/ áż do Iordaná. Imioná tych ktorzy maią rozdzieláć/ Eleázár kápłan/ Ioſſua álbo Iozue/ y kſiążętá po iednemu z dwunaſcie rodzáiow/ to ieſt/ z narodu Iudá Káleph/ z narodu Beniámin Helidad/ z narodu Dán Boeci/ z narodu Mánáſſe Bániel/ z narodu Efráim Kámuel/ z narodu Zábulon Heliſaphán/ z narodu Iſáchár Pháltiel/ z narodu Aſſer Abiud/ z narodu Neptálim Phedael.
6:

7:
Roſkazał też Pan Bog/ áby Lewitom dano miaſt ku mieſzkániu cżterdzyeśći y ośḿ/ áby w mieſciech mieſzkáli/ á przedmieścia dla dobytká záchowáć. Roſkazał im też Pan Bog/ gdy przydzyecie do zyemie Chánáneyſkiey/ záchowaycie ſześć miaſt dla záchowánia pokoiá/ tym ktorzy ſie
8:
Miáſtá lewitow. Miáſthá záchowania.

9:
w przygodzye do nich vcieką/ trzy z onę ſtronę Iordana/ á trzy z drugą ſtronę/ tak dla ludu Izráelſkiego iáko gościá álbo pielgrzymá/ á to práwo będzye mężoboycom ktorzy ſie do tych
10:
Mężoboycá.

11:
miaſt vcieką.
12:

13:
A ieſli kto zábił bliźniego niechcąc s przygody/ á vciekł ſie do miáſtá s tych ſześći iednego/ ma być záchowan żyw od przyiacioł zábitego/ áż ſie ziedna przez ſędzye/ á ieſli nie ziedna/ ma tám thák długo być áż do śmierći nawyzſzego Biſkupá. A ieſliby kto vmyſlnie zábił/ á vciekł ná mieyſce ſpokoyne/ máią go wzyąć y od ołtarzá/ á gardło zań dać ma/ wſzákże tákiego ieden ſwiádek nie przeſwiádcży. Rzekł Pan Bog do Moiżeſzá/ wſtę1p ná tę gorę Abarim/ roſpámiętay zyemię ktorą dałem ſynom Izráelſkim/
14:

15:
á gdy ią vyrzyſz ná gorze Fazge/ poydzyeſz zá ſtárymi ſwymi iáko y Aaron/ á nie dopuſzcżęć do niey wnidź przez rzekę Iordan/ boś theż wątpił w niektorych rzecżach ná puſzcży/ á mnieś tym obráźił. Ktoremu rzekł Moiżeſz: Niechay Pan Bog opátrzy ten lud cżłowiekiem ſpráwnym/ ktoryby gi przywiodł do zyemie obiecáney/ áby nie byli w błędzye/ iáko owce bez páſterzá ſwoiego. Rzekł Pan Bog do niego/ wzoẃ Iozue ſyná Mun álbo Mawe/ w ktorym ieſt duch Boży/
16:

17:
á włoż rękę ſwoię nań/ áby przy thobie ieſzcże był vſtáwion/ ktory będzye ſtał przed Eleázárem kápłanem y przed poſpolſtwem/ á daſz mu przykazánia gdzye wſzyſcy vyrzą y cżęść pocżćiwośći/ áby go ſłucháło wſzytko zebránie kościołá moiego/ á iáko ſie w cżym ma ſpráwowáć/ Eleázár będzye Páná pytał. Y vcżynił thák Moiżeſz iáko mu Pan Bog przykazał.
18:
Bacżąc iuż Moiżeſz śmierć ſwoię bliſką/ látá cżterdzyeſtego/ mieſiącá iedennaſtego od wyścia z Egiptá/ cżynił wielką pilność około tych rzecży ktore mu Pan Bog przykazał.
19:

20:
Zebrawſzy wſzytek lud ſwoy/ powiedał im iáko ſie máią záchowáć w zakonie y vſtawach/ thákież w ſlużbach kościelnych/ y w inych ſpráwach/ mowiąc Vcżcie ſie y pełnicie przykazánia Páńſkie/ ktore ieſt nam vſtáwiono/ á piſzcie ie ná ſwych ſercach iáko w kſięgach. Pan náſz vcżynił známi vmowę ná gorze Oreb/ oblicże w oblicże mowiąc známi/ á byłem pośrzodkiem miedzy im á wámi onego cżáſu/ ábych wam iego ſłowá obiáwił/ to ieſt rozum wáſz ábyſcie ich
21:
V.Moiż. w V. ká.

22:
ſłuchali á pełnili.
23:

24:
Nie máſz inego narodu ludzkiego/ ku ktoremuby był blizſzy Bog/ iáko k nam/ przeto ſtrzeż vſtáwy Páńſkiey/ ábyś iey nie zápomniał káżdego dniá żywotá ſwego/ ſyny y dálſze potomki będzyeſz vcżył twoie/ ieſt wam ſłychány glos iego/ iż nápiſał ná
25:



strona: 44

1:
Wiek trzeći

2:
dwu tablicach dzyeſiącią ſłow. A mnie roſkazał ábych was vcżył poſług koſcielnych/ á wam pełnić ſkutecżnie/ bo vmiłował oyce wáſze y potomki wybrał k ſwey woli/ ábyſcie mu byli zá oſobny lud/ y przełoży cię nád iny lud kthory ſtworzył ku vcżćiwośći y chwale ſwoiey.
3:

4:
Przeto ſluchay á bierz w pámyęć ſłowá moie/ á znácż ie ſobie w ſercu y ná ſłupiech domu twego/ y ſynom ſwoim powiedáć będzyecie. Gdy przydzyecie do zyemie ktorą wam Pan Bog przez oyce náſze obiecał/ oſtrzegay ábyś nie zápomniał Páná twego/ ktory cię wywiodł z niewoley Egipſkiey do zyemie obfitey wſzytkiego/ gdzyeś nie ſiał áni ſzcżepił. Niechay ſie dzyeći wáſze pirwey vcżą zakonu/ ktory ieſt nalepſza náuká y przycżyná wielkiego ſzcżęſcia. Powtore ráno y wiecżor wyznawáć dobrodzyeyſtwo Páńſkie.
5:

6:
Słuchay tedy o Izráelu: Ieden ieſt Pan Bog náſz/ będzyeſz go tedy miłował ze wſzytkiego ſercá twego/ y ze wſzytkiego vmyſłu
7:
Przykazánie Boże.

8:
twego. Páná ſie twego będzyeſz bał/ á iemu ſamemu ſłużyć będzyeſz. Záchoway vſtáwy około poſług kościelnych káżdego cżaſu. Nie będzyecie mieć Bogá inego przed oblicżnoſcią iego. Nie będzyeſz ſobie cżynił obrázow/ áni báłwánow/ áni napiſow wyſtáwiáć áni chwalić. Nie cżyńcie ſie wieſzcżemi/ áni ſnow záchowuycie/ áni ſie ku cżárownikom vciekaycie.
9:

10:
A gdy wnidzyecie do zyemie obiecáney/ przewrácaycie wſzytki mieyſcá ná ktorych Pogáni chwalili báłwány ſwoie/ połáḿcie/ roſproſzcie/ y w niwecż obroćcie wſzytki ołtarze/ obrázy/ ſłupy/ láſy poſiekaycie. Co ieſt głupſzego ná ſwiecie/ iedno opuśćiwſzy ſtworzycielá/ ſtworzeniu iego cżeść chwałę dawáć. Roſpowiedał im też dzyeſięć przykazánia Bożych/ ktorem iuż pirwey nápiſał w wtorych kſięgach Moiżeſzowych.
11:
Ieſliby powſtáli miedzy wámi Prorocy/ á powiedzyał ktory coćby ſie tráfiło/ tákież wykłádánie ſnow/ á chciałćiby cię przywieść ku chwaleniu inych bogow/ nie ſłuchay go w tym/
Vſtáwy rozmáite.

12:
bo to ieſt w tym/ iż was Pan Bog pokuſza/ áby iáwnie było ieſli go miłuiecie álbo nie/ á táki Prorok będzye od was zábit. A tákież vcżynicie/ ieſliby brát álbo żoná álbo kto táki/ kogo wiernie miłuieſz/ chciał cię odwieść od prawdziwego Boga Izráelſkiego ku inemu.
13:
Tákież ine ktore obacżą Sędzyowie chwalić Słońce/ Mieſiąc/ Gwiazdy/ Ogień/ y ine rzecży/ kámieńmi go vkámionuycie/ ták męſzcżyznę iáko żonę. Gdy nádbieżyſz bydlę vpádłe ták przyiacielá twego iáko nieprzyiacielſkie/ podnieś ie/ á ieſli zábłądziło gdzye/ á niewieſz cżyie ieſt/ przyżenieſz ie ná mieyſce iáwne/ iż ie naydzye cżyie ieſt. Nie łay áni przeklinay głuchego/ áni przed ſlepym kłádź cżymby ſie obráźił.
14:
Gdy ſie tráfi cudzozyemiec do was chocia nie z wáſzego rodu/ prziymicie á miłuycie go/ pámiętáiąc ná to żeſcie y wy byli cudzozyemcy w Egipcie. Nie cżyńcie krzywdy vbogim wdowam/ śirotom/ ták w kupiectwie iáko w ſądzyech/ bo ich głoſy vſłyſzę ieſli będą wołáć álbo nárzekáć/ tákież gdy myto ſłudze zadzyerżyſz. Nie bierzcie lichwy od bliźniego ſwego/ ále gdy wnidzyeſz do iego winnice/ iedz iágody iego coć ſie chce/ iedno dáley nie wynoś/ tákież prażmo ze zboża/ iedno koſą álbo śirpem nie rzeſz.
15:
A gdy ſnopá ná polu zápomniſz/ nie wracay ſie poń/ iż weźmie gość álbo vbogi/ chceſzli ábyć Pan Bog twoy błogoſłáwił. Tákież kłoſow nie zbieraycie dla vbogich.


strona: 44v

Kſięgi pirwſze
1:
Gdy ſie kto s kim poſwarzy á vderzy nie ſzkodliwie/ ma opráwić á żyw zoſtáć winny/ a ieſli vmárł ma dáć gárdło zań/ á ieſli chromotną ránę záda krwáwą álbo
Práwá.

2:
śiną/ táka mu też ma być oddána. A ieſli kto brzemienną niewiáſtę vráźi iż bez cżáſu porodzi/ ma opráwić winny/ według wyroku Sędzyow/ á ieſliby y niewiáſtá vmárłá/ gárdło ma dáć zá to.
3:

4:
Gdyby ſie dwá mężowie powádzili á vchwyćili zá włoſy álbo w łomy/ á niewiáſtá pomagáiąc mężowi vchwyći go zá rodne cżłonki/ máią iey rękę vciąć bez miłoſierdzya. Nie máią gárdłá dáwáć ſynowie zá oyce/ áni oycowie zá ſyny/ iedno káżdy zá ſwoy grzech pokutowáć będzye. Ktoryby też zábił á zárázem vmárł ſługę ſwego/ ták dzyewkę iáko mężá/ będzye winien grzechu y pokuty/ á ieſliby był żyw kilko dni/ vydzye winy/ bo iego kupno ieſt/ á tho ſie rozumie o Pogáńſkim ſłudze/ ále o ſwoim bliźnim według práwá będzye karan.
5:
A ieſliby oko álbo ząb ſłudze kupnemu wybił/ ma go zá to wolnego vcżynić. Kto złodzyeiá zábije w nocy gdy ſie będzye łamał álbo będzye kopał do komory/ nie przepádnie winy/ ále ieſli we dnie/ gárdło zań da. Kto cżyie bydlę zábije/ da ine zá nie. Ieſli Woł zábije kogo rogiem do śmierći/ ma być vkámionowan áni mięſá iego ieść. Gdy cżłowieká kto vkrádnie gárdło da/ gdy ſrebro álbo złoto/ tyle
Złodzieyſtwo.

6:
dwá kroć wroći/
7:

8:
ieſli bydlę/ tyle trzy kroć/ okrom wołu/ zá tego tyle pięć kroć/ á ieſli nie ma s cżego zápłáćić/ ma być przedan/ á tym zápłćić/ álbo ſie ma wyſługowáć. Niewiáſtę gdy záſtáną s cudzym mężem/ oboie vkámionowáć máią/ tákież dzyewka poſlubiona z mężem cudzym/ przeto iż nie wołáłá/
O Cudzołoſtwo.

9:
ále gdy w polu gdzye lud iálego dzyewká zoſtánie żywá/ á mąż ma być vkámionowan. Ieſliby kto wolny z wolną dzyewką to vcżynił/ ma dáć oycu iey pięćddyeſiąt ſyklow ſrebrnych/ á ią chowáć zá żonę/
10:
áż ią komu wyda álbo ſam poymie/ á ieſli ociec nie chce wzyąć pieniędzy/ tedy ie ma dáć oney dziewce. Ieſliby też poiął dziewkę zá małżonkę/ á nie okazáłyby ſie w niey znáki dzyewicżego ſtanu/ ma być vkámionowána/ á kápłáńſka táka żywo ſpalona/ Ale ſłużebna álbo kupna w thákiey winie nálezyona/ ma być karána á przy zdrowiu zoſtáwiona. A gdy też wnidzyecie do zyemie obiecáney/ á bdzyecie ſobie krolá chcieć wybráć/ tákiegoż vſtáwicie nád ſobą/
11:
ktorego wam Pan Bog obierze s pośrzodká was álbo wáſzey bráciey/ bowiem nie będzyecie moc z narodu inego tákiego wybráć. A gdy
Wybieránie krolá.

12:
będzye wybran/ nie ma ſie przekłádáć ná wielkość koni/ áni theż wiele żon mieć/ áni w złocie y ſrebrze ſie kocháć/ ále gdy będzye ſiedzyał ná ſtolcu krolewſkim/ ma mieć przed ſobą ty kſięgi vſtaw Páńſkich/ á cżytáć ná káżdy dzyeń do ſámey śmierći/ áby ſie vcżył bać Páná Bogá ſwego/ á ſtrzedz ſłow y kościelney ſpráwy iego/
13:
áni ſie ma w pychę podnośić nád brácią ſwoię/ áni ſie ſkłániáć ná ſtronę práwą áni lewą/ áby długo krolował y ony ſynowie iego. Sędzye á Miſtrze będzyecie mieć nád ſobą/ w káżdym narodzye z oſobná/ coby ſpráwiedliwie ſądzili/ nie pátrząc ná dáry/ zacność/ álbo przyiacielſtwo/ tákież záchowánie krewnośći/ iedno iáko wielkiemu/ ták máłemu ſpráwiedliwość cżynili. A ieſliby ktory cżłowiek z was był ná ſzubienicy záwieſzon/ nie ma długo wiſieć tego dniá
Wiſielec.

14:
y zákopáć kiedy vmrze/
15:
á ieſliby ſzłá zá inego á vmárł/ iuż iey nie może
16:



strona: 45

Wiek trzeći
1:
pirwſzy poiąć. Wáłách álbo kleſniec/ tákież bękart nia máią wchodzić do domu bożego. Wykłada to Iozephus iż ſie to rozumie/ żony nie może poiąć.
2:
Szedł tedy Moiżeſz do wſzytkiego ludu/ y mowił: Ieſtem dziś we ſtu y dwudzyeſtu lat/ á iuż dáley zwámi zá Iordan nie mogę iść/ według woley Páńſkiey/ Godna záiſte rzecż ieſt ábyſcie mi wierzyli com wam powiedał y co ieſzcże powiem/ wiedząc ia wolą Bożą iáwnie was vpominam/
3:

4:
ábyſcie drogámi Páńſkimi chodzili/ á roſkazánie iego cżynili/ chcecieli áby wáſze dobrá mocno ſtały wſzytkich rzecży. Bo ieſli cię ná puſzcży chował cżterdzyeśći lat/ gdzyeſcie mieli Mánnę ku pokármu/ wodę ku piciu. ſzátá/ oboẃ ná was nigdy nie wiotſzáłá/ iáko ociec ſyná ták was vcżył łáſkáwie/ tedy cię też przywiedzye do zyemie obfitey wſzytkiego/ gdzye będzyeſz iadł chleb twoy w hoynośći. Przeto ſtrzeż áby nie zápomniał roſkazánia Páńſkiego cżynić/ ktore nie ſą dáleko od ciebie/
5:
byś nie mowił ták/ iákoż kto do niebá może wnidź áby ie nam przynioſł/ á obiáwił iáko ie pełnić mamy/ álbo zá morze po nie iść/ ábyſmy ie ſłyſzeli. Ale v ciebieć ieſt bliſko w vſciech twoich rzecż/ á w ſercu vcżynek iego/ biorę ſobie niebo y zyemię ná ſwiadectwo/ iżem dziś powiedzyał żywot y śmierć/ dobro y złe. Vmieyże wybráć żywot/ áby żył długo ná zyemi s potomki ſwymi. A ieſli inácżey vcżynicie/ prętko zginiecie/ á nie długo ſwey zyemie obiecáney vżywáć będzyecie.
6:
Gdy tedy przydzyeſz zá Iordan/ á oſiędzyeſz zyemię y miáſtá wielkie/ y lud mocnieyſzy nád cię/ nie moẃże w ſercu twoim/ dla ſpráwiedliwośći moiey dał mi tho Bog ſzcżęſcie iżem tę zyemię poſiadł/ bo ty zyemie Pan Bog Pogáńſkie dla złośći ich á báłwochwálſtwá im wzyął á wam dał/ tákież y wam może vdzyáłáć/ ieſli ich náſládowáć będzyecie. Ale wy nie wchodzcie z nimi w żadne przymierze áni ich żyẃcie/ ale ie wywroćcie á wygładzcie do gruntu/ tákież ołtarze ich y wſzytki modły.
7:
Ale wyſtáwicie kámienie wielkie/ á nápiſzecie ná nich przykazánie Páńſkie/ támże y ołtarz poſtáwicie s kámienia coby ſie ich żelázo nie tknęło/ ná ktorym ofiáry ſpokoyne vcżynicie/ támże vżywáć będzyecie przed Pánem ſwoim. Stáną ná gorze Gárizym ku dobrorzecżeniu Pánu/ Symeon/ Iudás/ Izaſchár/ Efráim/ Mánáſſe/ Beniámin. A przećiw im záſię ku przeklinániu ná gorze Hebal ſtáną/ Ruben/ Gad/ Aſſer/ Zábulon/ Dán/ Neptalim/
Dobrorzecżenie Przeklinánie.

8:
á będą pośrzodku kápłani y Lewite/
9:
będą mowić ku wſzytkiemu ludu wielkim głoſem: Przeklęty ktory nie będzye mieſzkał w ſłowie zakonu thego. A wſzytek lud odpowie/ Amen. A ieſli będzyeſz ſłuchał ſłow Bożych/ á pełnił przykazánie iego / przełoży cię Pan Bog nád wſzytki błogoſłáwieńſtwá/ błogoſłáwiony w mieſcie/ błogoſłáwiony w polu/ błogoſłáwiony owoc żywotá twego/ błogoſłáwiony owoc zyemie y dobytek twoy/ błogoſłáwiony wchodząc y wychodząc/
Błogoſłáwyenſtwá.

10:
pádną nieprzyiaciele twoi przed tobą/
11:
poydą iedną drogą przećiw tobie/ á vciekáć będą ſiedmią od oblicżá twego. Pięć z was będzye ich ſto goniło/ á ſto wáſzych dzyeſięć tyſiąc ich/ będzye Pan Bog miedzy wámi chodził/ á wy będzyecie lud iego. A ieſli nie będzyeſz ſłuchał iego/ rozmnoży ná cię Pan Bog plagi nagorſze y niemocy/ będą cię nadchodzić wſzytki vćiſki Egipſkie/
Winſzowánie zle

12:
roſproſzy cię miedzy wſzytek lud/ od końcá do końcá zyemie/ da wam ſerce boiáźliwe/ ocży ſlepe/ ſmutną myſl/ żywot iako wiſzący przed tobą/ będzyeſz ſie bał we dnie y w nocy/ żywotu nie będzyeſz wierzył/
13:
rzecżeſz poránkowi kto mi da wiecżor/ á wiecżorowi kto mi da ráno/ odwiedzye cię Pan Bog do Egiptu w okręciech/ tám będzyeſz záprzedan w niewolą nieprzyiacielom/ gdzye was będą kleſnić żonom ſwym/ á nie będzye ktoby was ſtámtąd wybáwił. Ale ieſli ſie obroćiſz ku Bogu ſercem ſkruſzonym/ á będzyeſz ſłuchał głoſu iego z vmyſłu y s ſercá twego/ wywiedzye cię z ięctwá y zmiłuie ſie nád tobę/ y zbierze cię ze wſzytkich cżęśći ſwiátá/ y przywiedzye do zyemie/ ktorą oycowie wáſzy dzyerżeli.
14:
Przeto obrzez ſerce twoie y ſerce plemienia twoiego/ áby mogł miłowáć Páná Bogá twoiego ze wſzytkiego ſercá twoiego/ y ze wſzytkiey du


strona: 45v

Kſięgi pirwſze
1:
ſze twoiey/ áby mogł żyć. Ieſli inácżey vcżyniſz/ powiedamći dziś záprawdę zginieſz y vmrzeſz.
2:
Nápiſał tedy Moiżeſz ten zakon y dał kápłanom z narodu Lewi/ ktorzy nośili Arkę vmowy/ y wſzytkim ſtárſzym ludu Izráelſkiego/ áby cżytáli/ po ſiedḿ lat gdy przydzye rok odpuſzcżenia/ wſzytkiemu ludu Izráelſkiemu oboygá pogłowia/ ná mieyſcu ktore wam Pan Bog
Kſięgi Moiżeſzowe.

3:
obierze.
4:
Poznałem po was iż po śmierći moiey rychło ſie od tych drog odwroćicie/ nic dobrego nie będzyecie cżynić/ bo macie krzcyce zátwardzyáłe/ á to ſobie biorę ná ſwiádectwo niebo y zyemię/ przeto tę pieśń wam zoſtáwię po ſobie/ ábyſcie ią y ſami y potomkowie wáſzy ná pámiątkę wiecżną zawżdy ſpiewáli: Audite coeli quid loquar, audiat terra verba oris mei: to ieſt: Słuchaycie niebioſa ktore rzecży będę mowił/ zyemia áby
V.Moiż. w XXXii.Pſalm.

5:
ſłyſzáłá ſłowá vſt moich etc.
6:
Wyrzekſzy tho nápominał Iozue/ áby ciągnął z woyſkiem przećiw Kánáneyſkim według woley Páńſkiey. Mowił też: O Izráelu ludu Boży/ iać iuż od was weſele idę precż/ polecam was cżyſtośći zakonu/ cnotliwym obycżáiom y dobrey ſpráwie/ á opátrznośći przełożonym wáſzym/ ktorzy was z waſzym pożytkiem ſpráwowáć będą. Pan Bog ktory teraz známi ieſt/ będzye záwżdy zwámi/ ieſli ſami chcieć będzyecie/ do ktorego ſie vciekáiąc/ rády vżywáć będziecie Eleázárowey y Iozue/ takież y w inych ſpráwách kſiążąt ſwoich/
7:
ktorych ſłuchaycie á miłuycie ie miárkuiąc popędliwość ſwoię/ nie ták iákoſcie ią ku mnie cżęſto obracali. Bo wiecie dobrze żem od was więtſze przeſládowánie miewał niż od náſzych nieprzyiacioł/ ktore wam nie złym vmyſłem wymawiam/ iedno ábyſcie ſie tego ſtrzegli ná potym. Bo ieſli ná to dbáć nic nie będziecie/ Páná przećiw ſobie rozgniewacie/ zyemię wam náſzym oycom obiecáną záſię weźmie/ á da wáſzym nieprzyiacielom. Ná ty ſłowá pocżęli wſzyſcy płákáć á nárzekáć bez miáry/
8:
cżęſcią dla tego iż go tákiego dobrodzieiá kiedy gniewáli ná puſzcży/ cżęſcią też iż táki ſprawcá ich miłośćiwy/ ſpráwny/ á wielebny/ od nich odchodzi. Potym Moiżeſz pożegnał wſzytki dwánaſcie narodow z oſobná/ dáiąc im błogoſłáwieńſtwo/ winſzuiąc im ſzcżęſliwy obchod ná ſwiecie wiecżnie y potomkom ich. Tym więcey ieſzcże pobudził wſzytek lud ku płácżu/ ták áż niewiáſty biły pierśi ſwoie kámieniem/ Przeto ręką ſkázuiąc roſkázował áby ná ſtronę vſtąpili á milcżeli/
9:
á ſwoie bliſkie cieſzył á vpominał łágodnemi ſlowy áby rzewniwośći przeſtáli/ by theż ſámego k niey nie przywiedli. Wzyąwſzy thedy Moiżeſz s ſobą Eleázárá á Iozue y dwanaſcie kſiążąt/ ſzedł s pol Moábſkich ná gorę Nebo przećiw Ierichowi/ vkazał mu Pan bog wſzytkę ziemię Galád áż do Dán/ też Neptálim
Nebo gorá.

10:
wſzytki zyemie/ y Efráim/ y Mánáſſe/ y wſzytkę Iudeą áż do oſtátniego morzá.
11:
Rzekł mu Pan Bog/ toć ieſt zyemiá ktorą obiecałem oycom wáſzym Abráám/ Izáák/ y Iakobowi/ widziałeś ią ocżymá ale do niey nie wnidzyeſz. A tám rosſtawſzy ſie z Eleázárem y Iozue/ vmárł ieſt bez żadney boleśći/ á pochował go Pan Bog w wále zyemie Moábſkiey przećiw Fagor/
Vmárł Moiżeſz.

12:
á żadny cżłowiek grobu iego nie wiedzyał y do tego cżáſu niewiedzą/ wypełniwſzy żywotá ſwego ſto y dwadzyeścia lat. Lud go płákał trzydzyeśći dni/ mowiąc: Nie był áni będzye Prorok miedzy námi więtſzy nád Moiżeſzzá/
13:
ktoregoby znał Pan Bog oblicżym w oblicże we wſzech znákoch y dziwiech. Ten żydy piſáć napirwey naucżył/ wynalazſzy bukſztaby ábo kárák ku piſániu s piſmá Káldeyſkiego/ iákie tu obacżyſz. Lamed Caph Iod Teth Cheth Zain Vau He Daleth Gimel Heth Aleph Tau Scin Reſc Coph Zadic Phe Ain Samech Nn Mem Przez ty litery też oni licżbę rozumieią.


strona: 46

Wiek trzeći
1:
Zydowie o tym Moiżeſzu rozmaitego mnimania ſą. Opuśćiwſzy iego piſmo ſwięte/ ktore im po ſobie zoſtawił/ rzucili ſie do iney dzikiey nauki niezbożney/
2:
ktorą oni zową Kábála/ to ieſt/ nauka głoſu żywego/ ſłowy powiedána ieden drugiemu
Kábálá.

3:
po ſobie/ ktorą (powiedaią) Bog Moiżeſzowi ná gorze Syná obiáwił przez karaktery álbo znáki piſane/ w taiemnicy ſwoiey/ cżego Moiżeſz potym nie każdemu obiáwił/ tylko niektore ſwoie tego náucżył/ oni záſię drugimi/ tákże ta náuká álbo obiáwienie ſzłłá porząd áż do Ezdraſzá Proroká. Stara to náuká v nich/ ále Krześćiánom niedawno obiáwioná ieſt/ áż gdy náwykli piſmá żydowſkiego dobrze.
4:
Chwalą ſie s tą náuką Zydowie/ mowiąc że v nich tácy ſą/ ktorzy mogą takie znaki Boſkie cżynić iáko Moiżeſz/ y Moiżeſz ſam vkaże ſie tákiemu/ kiedy będzye chciał. Dowodzili tego pirwey przed Kriſtuſowym prześćim/ ále po nim zginęłá. Ieſt v nich ta Kabalá dwoiaka/ iedno zową Berezy[t] álbo Kaſmologia/ tę to mienią być wieſzcżą s przyrodzenia/ wiedząc rzecży przyrodzone ná zyemi y niebieſkie biegi/ Biblią albo piſmo ſwięte według rozumu przyrodzonego obycżáiem Filozowſkim wykłádáiąc.
5:
Tę to vmiał Adam pirwſzy/ ktory káżdey rzecży imię nalazł/ biegom niebieſkim rozumiał/ y potomkom vkazał. Sálomon też to vmiał s przyrodzenia/ wykładáiąc drzewa od Cedrynowego áż do Hizopu/ też źwierzęce/ ptáſze/ rybie/ przyrodzenie wykładał/ o cżym w piſmie s. ſtoi. Tę też náukę mienią vmieć Tálmutá Zydá chytrego/ ktory Zydom wſzythek
III.Krole. w IIII.Talmut.

6:
ſtáry zakon według proſtych ſłow wyłożył/ áby ſie nigdzyey ná nowy nie ściągał. Drugą náukę Kábále zową Merkaná/ ktora ſie rozumie o wyſokich rzecżach/
7:
to ieſt/ o ſwiętych imionach/ o Anyelech o ich ſprawach/ y o inych táiemnicach Boſkich. Tę záſię ná dwoie rozdzyeláią/ Arithmáncią y Trománcią. Arithmáncia O Anyelech/ o duſzach/ o cżárciech/ y o wſzytkich duchoch vcży. Teománcya tá ſámá Boſkie táiemnice ſpráwuie/ kto tę vmie/ roſkázuie cżártom/ Anyołom/ żywiołom. Tę tho mienią vmiał Moiżeſz/ ktory thą náuką rozmáite cudá cżynił/ z rozgi wężá przemienił/ wodę w kreẃ obroćił/
8:
żáby/ muchy/ chrząſzcże/ pluſkwy/ ognie/ grady/ niemocy/ na ludzi/ ná bydło/ pod Fáráonem krolem przepuſzcżał/ ſwoim ludzyem wodę w morzu otworzył/ drugą z opoki wywiodł/ ptaki/ Mánnę/ z niebá przyzwał/ pyſzne ogniem/ ſzemrzące trędem karał/ obłok we dnie/ ogień w nocy/ przed ludem iemu k woli chodził/ głos Boży z niebá do ludu przywabił. Tey też náuki náucżył ſwego wiernego kápłaná Aaroná/ ktoremu rozgá zákwitłá w ręku. Też Iozue/ ktory nád przyrodzenie ſłońcu ſtánąć roſkazał.
9:
Heliaſz też tą náuką ogień z niebá przyzwał. Dániel Lwom gębę záwarł/ Dzyeći w ogniu nie gorzály etc. Tą też náuką niewierni Zydowie mowią Kryſtus znáki cżynił ná ſwiecie.Ieſt tedy tá Kábálá nic inego iedno wielki błąd/ á przewrotna y ſzkodliwa nieiáka náuka/ ktora ſłowá/ imioná/ známioná piſmá ſwiętego/ inácżey wywráca niż trzebá/ gániąc piſmo ſwięte iż mu nikt rozumieć niemoże/ ktory ich náuki przewrotney nie rozumie/ chwaląc ſie z niey/ iż y Prorocy ich tą náuką przyſzłe rzecży powiedáli/ y dziś tákich miedzy imi doſyć naydzye.
10:
Mam zá to iż ſie to przygodziło Zydom/ iáko onemu pſu/ ktory gdy nioſł mięſo w gębie przez wodę/ vyrzał ſwoy cień w wodzye/ puśćił mięſo z gęby á do cieniá ſie rzućił/ ſtráćił korzyść. Takież oni cieniá ſie chwytáią/ rzecż właſną opuśćiwſzy. S teyże też nauki żydowſkiey powſtáli byli odſzcżepieńcy/ ktore zwano Ophite/ Gnoſtici/ Valenciani/ ći teżſobie s ſwymi zwolenniki zmyſlili Kabale Greckimi ſłowy y kárákterámi/ przewracáiąc wſzytko piſmo Krześćiáńſkie ná ſwą ſtronę/ vcżąc drugie/ iż przez ich táiemnic żadny piſmá nowego zakonu rozumieć nie może/
11:
bo ſą rozmáite/ á ſobie ná wielu mieyſc (mowiąc) przećiwne/ przez przypowieśći pod zaſłoną piſane/ iáko ſtoi v Matthe. s. w XIII rozdzyeleniu\ áby widząc nie widzieli/ ſłyſząc nie ſłyſzeli/ rozumieiąc nie rozumieli. A ták pod tym zakryćim ſłow/ tylko ſámym ſtałym ludzyem (mieniąc) Kryſtus ſlownie obiáwił to rozumieć Apoſtołom potáiemnie/ y ieden drugiego náucżáć/


strona: 46v

Kſięgi pirwſze
1:
tákże też (powiedali) cżynili/ cżego piſać dla poſpolſtwa zániechali/ gdyż to ſą wyſokie rzecży Boſkie/ v mądrych tedy w táiemnicy maiąc być/
2:
á wiedzieć kogo ich vcżyć/ á ſtrzedz tego pilnie/ á mądry v nich żadny/ iedno ktory nawiętſze błędy wymyſli. Piſze Kornelius Agripá/ cżłowiek wielkiey náuki y cżytánia/ iż ná tych náukach młodość ſwoię vtráćił/ y kſięgi wielkie ſpiſał o nich/ miánował ie táiemna Filozophia/ gdzye potym tego żáłował s płácżem/ iż ſie wdawał w ty mátactwá nikcżemne/ gdzye iedney prawdy w nich nie mogł nigdy doznáć/ máiąc ná tho wielkie miſtrze/ y ięzyki wſzytki przednieyſze Krześćiáńſkie vmieiąc/
3:
nic im ku doſkonáłośći wſzytkim nie mogło przyść w káżdey náuce tháiemney.
4:
Rozdzyał dzyeſiąty kſiąg pirwſzych Kroniki they/ á pocżynáią ſie Kſięgi ſwiętego piſmá/ ktore zową Ieoſchue. PO śmierći Moiżeſzowey. Iozue po żydowſku Ieoſchua/ ſyn Nawe álbo Nun lud Izráelſki w ſwoię ſpráwę wzyął/ ktoremu Pan Bog rzekł: Iakom był z Moiżeſzem ták y s tobą będę/ bądź mocny á wielki/ ty rozdzyeliſz kráiny ludu ſwemu/ iedno ſtrzeſz zakonu/ á nie wykrácżay ná práwo áni ná lewo.
5:

6:
POſłał tedy Iozue s Setym dwu ſzpiegierzow do Ierychá miáſtá/ áby ie przebacżyli á oglądáli. Ktorzy przyſzedſzy zá Iordan ſzli do miáſtá/ przyſzli w dom iedney nierządney niewiáſty imieniem Raab. Powiedzyano o nich krolowi Ierycho/ poſłał
Ierycho. Rááb.

7:
krol do tey niewiáſty Rááb / mowiąc: Wywiedź tych dwu ktorzy weſzli do twego domu. Zlękłá ſie niewiáſtá/ ſkryłá ony ſzpiegierze y przykryłá páźdzyerzym lniánym/ y odpowiedziáłá: Znam to iż przyſzli do mnie/ álem niewiedzyáłá ſkąd byli/ á ſkoro brony zámkniono wyſzli precż fortą/ gońcie ie rychło áza ie poimacie.
8:
Gonili ie ná powieść oney niewiáſty drogą ktora ſzłá do brodu Iordaná. Szłá wnet niewiáſtá do onych mężow/ y rzekłá: Poznáłám iż wam Pan Bog dał tę zyemię/ boimy ſie tu was wſzyſcy/ ſlyſzeliſmy że was Pan Bog przewiodł przez morze cżyrwone ſucho/ y coſcie pocżynili krolom Ammoreyſkim Seon y Og/ ktoreieſcie pobili/ teraz mi przyſięgaycie przez Bogá/ iż iáką ia wam teraz łáſkę cżynię/ táką wy mnie też vcżynicie z domem oycá mego. Y vcżynili ták iáko chciáłá.
9:
Wnet ie ſpuśćiłá powrozem cżyrwonym z okná domu ſwego ktore były w murze/ y rzekłá im: Záchowaycie ſie do trzeciego dniá w gorach/ áż ſie wrocą ći co was ſzukáią. A oni iey rzekli: Zbierz do ſwego domu wſzytki ſwoie rzecży y przyiaciele s ktorymi ſie cáło záchowaſz/ á niechay ten powroz wiśi ná znák/ gdy Ierycho będzye wzyęto/ tedy żadny ſzkodzić nie będzye. Y przyſzli do Iozue/ á powiedzyeli co ſie im przydáło/ y co mowiłá niewiáſtá. Mieli im za dobre Iozue y Eleázár iż przyſięgáli.
10:
Przykazał thedy Iozue przez wołánie woźnego/ áby ſie gotowáli po trzech dni przez Iordan ciągnąć ku otrzymániu zyemie Chanan. Rzekł tedy do narodu Rubenowego y Gadytowego y poł Mánáſſe/ áby byli gotowi we zbroi przodkiem przed brácią wáſzą. Ktorzy rzekli wſzytko vcżynić. Rzekli też aby káżdy vmárł táki/ ktory nie będzye poſłuſzen twego roſkazánia/ tylko áby był Pan s tobę iáko był z Moiżeſzem. A ták Iozue ráno powſtawſzy ruſzył namioty. Wyſzedſzy s Se-
Ruſzenie Iozue.

11:
tim przyſzli nád Iordan/ mieſzkáli tám trzy dni.
12:
Potym rzekł do wſzytkich/ bądźcie poſwięceni w Pánie/ iutro Pan Bog vcżyni známi dziwne rzecży. Ná świtániu rzekł do kápłanow: Weźmicie Arkę á podźcie z nią przed ludem przodkiem od ludzi ná dwu tyſiącu łokći áby od wſzytkich byłá widzyána/ á gdy wnidzyecie ná


strona: 47

Wiek trzeći
1:
cżęść Iordáná rzeki/ wyſchnie. Rzekł też do ludu áby ſzli zá Arką z daleka/ aby był widzyána przeſtrono wſzytkim/ aby w tę drogę wſzyſcy tráfiáli/ á ſtrzeſzcie ábyſcie bliſko Arki nie byli. A gdy weſzli ná Iordan z Arką/ wielka rzeká byłá s powodzi/
2:
wſzákże vcżyniłá ſie przed nią ſucha drogá áż do dná/ á po ſtronie ſie wodá wynioſłá ku gorze ſtoiąc ná mieyſcu/ zá Arką poſpolity lud ſpráwiwſzy dzyeći w pośrzodek z niewiáſtámi ſzedł/
Przeſzli Iordan.

3:
á przed nimi we zbroiach Rubenow narod/ Gáládow/ y Mánáſſe/ ktorych było cżterdzyeśći tyſiąc godnych ku walce. A gdy było w pośrzodku rzeki/ ſtánęli kápłani z Arką/ cżekáiąc áby lud áby lud drogą ſuchą ſzedł imo Arkę z dáleká ná brzeg/ bo byłá wodá dolna ſpłynęłá áż do dná do morzá cżyrwonego.
4:
Potym Iozue s pośrzodku Iordaná ſuchego roſkazał wzyąć dwánaſcie kámieni gdzye kápłani ſtali z Arką/ á wynieść ná brzeg dwiemánaſcie ſtárſzym z narodow Izráelſkich/ ná pámiątkę potomkom ich/ áby wiedzyeli moc Bożą iż przez ſuchy Iordan przewiodł oyce ich/ á drugich dwánaſcie kámieni kazał wnieść z brzegow w pośrzodek Iordana ná gromádę/ ktore ieſzcże y dziś tám ſą/ ná pámiątkę prześcia ich przez Iordan. A gdy lud przeſzedł przez rzekę/ wyſzłá też y Arká s kápłany.
5:
Wroćiły ſie záſię wody á ſzły potokiem ſwym iáko pirwey. Wyſzedł tedy lud z Iordaná pirwſzego mieſiącá dzyeſiątego dniá/ wzyáwſzy s ſobą onych dwanaſcie kámieni z rzeki Iordanu/ y rozbili namioty w Gálgális od Ierychá przez dzieſięć ſtáian/ á pięćdzyeſiąt od Iordaná/ tám Iozue vcżynił ołtarz z onych dwunaſcie kámieni w Gálgális/ ná ktorym Pánu Bogu poſlugi cżynił. A gdy to ſłyſzeli wſzyſcy krolowie Kánáneyſcy/ iż przeſzli Izráelowie Iordan ſuchy/ polękli ſie bárzo/ iż nie był v nich duch.
6:
Tego cżáſu Iozue s przykazánia Páńſkiego obrzázał dzyeći/ ktore ſie były zrodziły ná puſzcży/ męſkiego pogłowia. Po obrzázaniu rzekł Pan Bog do Iozue/ odiąłem od was dziś ſromotę Egipſką/ przeto ono mieyſce názwano Gálgálá álbo Gilgálá po żydowſku. Mieſzkáli ná
Obrzázánie. Iozue w V.káp.

7:
tym mieyſcu áż ſie pogoili/ y vcżynili tám wielkęnoc cżternaſtego dniá mieſiácá pirwego/ iedli tám báránká/ drugiego dniá pożywáli z żywnośći oney zyemie przaſny chleb/ práżmo/ y ine owoce/
8:
á tám przeſtáłá im Mánná/ ktorą ſie żywili áż do thego cżáſu przez cżterdzyeśći lat. Teyże nocy
Mánná przeſtáłá.

9:
wyſzedł Iozue ná wywiedzenie Ierychá/ potkał mężá przed ſobą z dobytym miecżem. Ktoremu rzekł Iozue/ á náſz cży nieprzyiaciel? Ktory rzekł/ ieſtem kſiążę ludu Bożego/ y náucżył go iáko miał wzyąć Ierycho/ á przekląć ie y wſzytki rzecży ktore w nim były. Iozue padł ná zyemię przed nim. Rzekł mu Anioł/ złłoż boty z nog twoich/ bo mieyſce ná ktorym ſtpiſz ſwięte ieſt.
10:

11:
Y vcżynił ták iáko mu kazano. Ierycho było zámknione dla boiáźni/ iż żadny do niego nie mogł wnidź áni wynidź. Roſkazał Iozue kápłanom áby wzyęli Arkę vmowy y ſiedḿ trąb/ á lud zbroiſty przed Arką ſzedł/ á lud poſpolity zá Arką/ y obeſzli pirwſzego dniá przaſnic miáſto około ćicho/ y wroćili ſie do ſwoich namiotow/ á thák cżynili każdy dzyeń do ſzoſtego dniá. A gdy obchodzili ſiodmego dniá ono miáſto/ tedy roſkazał Iozue wſzytkim ſkoro w trąby zátrąbią kápłani/ábyſcie wſzyſcy krzycżeli. Tákże vcżynili/ wnet ſie mury obáliły z gruntu około miáſtá Ierychá.
12:

13:
Powiedzyał im też Iozue/ niechay będą przeklęte wſzytki rzecży w nim/ to ieſt/ śmierći oddáne/ ále złoto/ ſrebro/ miedź żelázo/ y ine rzecży/ ktore może ogniem ocżyśćić/ áby były zá pirwotki Pánu Bogu do kościelnego ſkárbu oddáne. Szli thedy do miáſtá wielką mocą/ nie żywili żadney rzecży żywey/ ludzi/ żon/ dzyeći/ dobytki wſzelkie pobili/ tylko złoto/ ſrebro/ y wſzelkie rzecży ktore ogień wytrzymáią pobráli/ y do kościołá oddáli/ á miáſto ſpalili/ okrom Rááb niewiáſty/ ktorą z oycem y z mácierzą y ze wſzytkim domem záchowáli/ y wzyęli miedzy ſię y chowáli.
14:
Tę to był poiął Sálmon kſiążę z narodu Iudá/ y miał z nią ſyná Booz/ bo tá byłá


strona: 47v

Kſięgi pirwſze
1:
ſzpiegi ic w domu ſwym záchowáłá. Złorzecżył też álbo przeklinał ktoryby Ierycho miáſto opráwiał. Achán z narodu Iudá po zwoiowániu miáſtá/ wzyął ſobie á zátáił płaſzcż cżyrwony złotogłowowy/ y dwie ſie ſyklow złotych/ y tákież ſrebrnych/ y ine rzecży ktore były przeklęte/ pobrał. A gdy Iozue poſłał przećiw miáſtu Háy/ poráżeni y roſ
Gáy.

2:
proſzeni Izráelitowie/ s ktorych było zábitych trzydzyeśći y ſześć mężow.
3:
Iozue rozdárł ná ſobie odzyenie/ y leżał przed Arką ná zyemi áż do wiecżorá/ tákież drudzy ſtárſzy z nim włożywſzy worki ná głowy. Rzekł Pan Bog do Iozue: Pomázał ſie lud rzecżámi przeklętymi/ nie będę zwámi áż ſie ocżyśći. Puſzcżał tedy loſy Iozue ná narody oſobne ich/ y padł los ná Achaná/ wywiedzyon potym á vkámionowan/ á iego wſzytek ſtátek z dobytki y z domem/ to ieſt/ z namiotem ſpalili/ gdzye ſtoi kámienia ná tym mieyſce. Pothym Iozue poſłał trzydzyeśći tyſiąc
Achán vkámionowan.

4:
ludzi przećiw miáſtu Háy.
5:

6:
Położyli ſie miedzy Háy á Betel ku zachodu ſłońcá/ zoſtáwiwſzy tám pięć tyſięcy ludzi/ przyſzli do woyſká. Krol Háy ciągnąc przećiw woyſku Iozue/ nie wiedząc o ludzyech ná zaſádce w tyle. Iozue zmyſlił ſobie vciekánie/ odwiodł ie od miáſtá/ á dał znák podniozſzy tarcżą tylnym lyudzyem/ ktorzy byli poſtáwieni ná zachod ſłońcá/ wzyęli miáſto zápalili/ y ludzi zbili nie żywiąc áni dzyeći/ áni dobytká/ krolá obieśiwſzy łupem ſie rozdzyelili.
7:

8:
Słyſząc to Gábánitowie/ ktore rzecży Iozue pocżynił nád
9:
Gábáon miáſto.

10:
dwiemá miáſty/ iż żadnemu nie przepuśćił ták ludziom/ dzyeciom/ iáko dobytkowi/ áni przymierza nie chce mieć ni ſkim/ vmyſlili chytrze z nimi wzyąć ſpokoyne przymierze tym obycżáiem/ poſłáli poſły do nich/ ktorzy przyſzedſzy do ich namiotow/ powiedáli ſie być z dálekich kráin/ przeto byli ná ſię włozyli ſtáre ſzáty/ trzewiki złe/ fláſzki ſkorzáne/ chleb twárdy ſpleśniáły/ rzekli do Iozue: Słudzy wáſzy ieſteſmy/ záchowycie nas w pokoiu.
11:
Vwierzyli im Izráelowie/ Bogá o to nie pytawſzy/ przyſięgli im zá pokoy Iozue/ Eleázár/ y ſtárſzy z narodow. Po trzećim dniu ciągnął z woyſkiem Iozue przećiw miáſtu Gábáon/ wyſzli przećiw iemu oni ktorym przyſięgali. Rzekł Iozue/ cżemuſcie nas ták okłámáli? Odpowiedzyeli/ ſłyſzeliſmy o wáſzym wielkim ſzcżęſciu y o okrutnośći/ nie żywiąc nikogo/ iż też zakazánie macie ni ſkim przymierza bráć/ á boiąc ſie was/ muſieliſmy ták vcżynić. Weſzli w rádę Iozue s poſpolitym ludem/
12:
niektorzy mowili nie ma tákim przyſięgá być dzyerżána/ drudzy przećiw temu. Stárſzy boiąc ſie by tym Páná Bogá nie rozgniewáli/ rzekli: Gdzy ſie ſłużebniki náſzymi licżyli/ niechay będą wiecżnymi ſłużebniki v nas/ áby drwá rąbáli á wodę nośili ná ſłużbę bożą/ przeto rzecżeni byli Náthinnei/ y wroćili ſie záſię Izráelowie do
Náthynnei.

13:
Gálgális.
14:
Tego cżáſu krolował w Ieruzálem Adoniſedech/ ktory gdy vſłyſzał iż Gábáonitowie wzyęli z Zydy przymierze/ bał ſie/
Adoniſedech.

15:
wezwał k ſobie cżterzech krolow ná pomoc Amoreyſkich. Ktorzy przyciągnąwſzy k niemu/ obegnáli Gábáon. Obegnáńcy poſłáli do Iozue/ proſząc áby ich rátował á wyzwolił od oblężeni. Ktory zebrał prętko woyſko/ vderzył ná nieprzyiaciele áż pocżęli vciekáć. Ale Pan Bog ſpuśćił ná nie grad/ to ieſt kámienie/ y pobił ich więcey niż miecżem. Widząc Iozue ſłońce nád zachodem/ boiąc ſie áby nie vbieżeli nocą/ wołał ku Pánu/ mowiąc: Nie záchodź álbo nie ruſzay ſie ſłońce przećiw Gábáon/ á mieſiąc przećiw dolney kráinie Háy.
16:
Y ſtánęło ſlońce z mieſiącem cáły dzyeń/ nigdy nie był áni przed tym áni potym thák długi dzyeń. Pięć krolow ſkryli ſie do iámy w mieście Mácedá. Powiedzyano o nich Iozue/ kazał ie zákłáść kámienim á oſádzić ſtrożą/ áby nie wyſzli/
17:
Słonce ſtánęło. Iozue w X.káp.

18:
á drugim kazał gonić nieprzyiaciele. Pobiwſzy ie/ do miáſtá Mácedá ſie wroćili/ gdzye był Iozue/ ktory kazał wywieść z iámy pięć krolow y zwieśić. Tákże vcżynili/
19:
Obieſzenie pięć krolow.

20:
potym ie wiecżor zięto s ſzubienic á pochowano do oney iáſkiniey gdzie ſie byli ſkryli/ y nakłádli ná nie kámienia ná wiecżną pámiątkę. Tegoż dniá zábili krolá


strona: 47v

Wiek trzeći
1:
Mácedá y miaſto wzyęli. Potym zwoiowáli Lebne/ Lachim/ Eglon/ Hebron/ Dabir. Potym ſie wroćił Iozue y z ludem do Galgale. A gdy tho vſłyſzał Krol Aſſor Labin/ obeſłał wſzytki krole okolicżne. Przyciągnęli z wielkimi woyſki do niego przećiw Izráelſkim ludzyem w pocżcie trzech ſet tyſięcy ludzi y dwu tyſiąc wozow wyelkich.
2:
Przyciągnęli do wod Meron. Rzekł Pan Bog do Iozue: Nie boy ſie/ iutro ie tobie dam na bicie/ wozy ich popaliſz/ á koniem żyły podrzeżeſz. Y poráźili ie ſynowie Izraelſcy/ okrom tych ktorzy do miaſt obronnych vciekli/ ábowiem ſie byli dobrze Kanáneycżykowie w mieściech
Poráżeni krolowie.

3:
ogrodzili/ gdy ſłyſzeli iż lud Izráelſki ciągnie s puſzcżey do nich/ y nie mogł ich Izráel dobyć/ áż zá wielką pracą á długą s trudnoſcią. Wſzákże zwoiowáli wſzytko kroleſtwo żadnemu nie przepuſzcżáiąc/
4:
áni było miáſto potym żadne/ ktoreby ſie im w moc nie dáło s przypędzenia.
5:
Zábili thedy iuż byli ſynowie Izráelſcy trzydzyeśći y ieden krolow Pogáńſkich wſzytkich.
Ieden á trzydzieſći krolow zábili.

6:
Piątego roku wyścia s puſzcżey/ ruſzył ſie Iozue z namioty ſwymi y ludu Izráelſkiego
7:
z Galgale do Sylo/ á tám poſtáwili namiot domu Bożego. Potym
8:
do Sychen/ y poſtáwił ná gorze Hebál ołtarz Pánu bogu s kámienia cáłego/ y vcżynił
Sylo. Sychen. Hebal gorá.

9:
ofiárę z dobytká pokoynego/
10:
y nápiſał ná nim Deuteronomium/ to ieſt/
11:
piąte kſięgi Moiżeſzowe. Potym Iozue dał zyemię Hebron ku dzyerżeniu Káleb/
12:
y byłá ziemiá w pokoiu przez niemáły cżás.
13:
Wezwawſzy tedy Iozue ludu wſzytkiego przed
Hebron. Kaleb.

14:
namiot Pánſki domu Bożego w Sylo/
15:
rzekł k nim: Sſtárzałem ſie dobrzeby ábyſcie byli rozdzyeleni kráinámi tymi
16:
ktoreſmy Páńſką mocą pobrali według iego woley. A thák loſem
17:
przy-
Rozdzyał Kroleſtw.

18:
pádły ná nie kroleſtwá ty.
19:
Pirwſzym loſem Iudowemu pokoleniu. Wtorym
20:
Symeonowemu. Trzećim Beniámin/ á tá cżęść byłá bárzo ćiáſna ále płodna
21:
w vżytki/ k niey przyſłuſzáło Ierycho y Ieruzálem.
Ierycho. Ieruzalem.

22:
Cżwartym Efraim.
23:
Piątym połowicy Mánáſſe. Szoſtym Iſáſchar. Siodmym Zabulon. Oſmym
24:
Aſſer. Dzyewiątym Neptalim. Dzyeſiątym Dánowemu. Ale y Lewitom oſobno
25:
oddzielono cżterdzyeśći y ośḿ miaſt ku mieſzkániu/ ktorych iuż byli wzyęli
26:
dzyeſięć w Ammoree/ gdzye byli vſtáwili trzy wolne záchowánie káżdemu ku vciekániu/
27:
á s tę ſtronę Iordanu tákież drugie trzy ku záchowániu wolnemu
28:
ſpokoiem/ ktory ſie do nich vciecże. Potomkowie Iozefowi pocżęli mowić iż
29:
máły dzyał ná nie przyſzedł/ mowiąc: że w ich narodzye wielki ſie lud rozmogł.
30:
Odpowiedzyał Iozue áby ſobie w gránicach przeſtrono cżynili/ á dobywáli
31:
kráin po gorach dáley zá zyemię obiecáną.
32:
Potym Iozue wezwawſzy k ſobie poſpolitego ludu Izráelſkiego/ rzekł im:
33:
Iuż ſie ia muſzę s ciáłem ſwym rozłęcżyć/ á rozumiem po was iż po mey śmierći Páná
34:
ſwego pobudzicie ná ſię/
35:
wybierzcie ſobie teraz przedemną/ á powiedzcie komu rádniey będzyecie chcieć ſłużyć/ ieſli bogom Pogańſkim cżyli Pánu ſwoiemu/ ktory was przywiodł do they zyemie/ bowiem ia y dom moy ſami ſłużyć będzyem Pánu Bogu náſzemu. Rzekł lud poſpolity: Boże vchoway ábyſmy od ſwego Páná mieli odſtępić/ ále mu ſłużyć będzyem. Rzekł Iozue/ was ſámych ná ſwiádki biorę/ żeſcie dziś wybráli Páná ſobie/ á rzekliſcie go nie od-


strona: 48v

Kſięgi pirwſze
1:
ſtępowáć nigdy. Odpowiedzyeli/ ieſteſmy ſwiádkowie tego/
2:
y wſtąpili do Sylo ſtánęli przed domem Bożym/ y wzyął onego dniá pokoy s Pánem Bogiem lud Izráelſki/ á ná znák tego Iozue wylał wodę ná zyemię/ iákoby rzekł/ ktoby inácżey vcżynił/ nie tylko ſam zginie/ ále y wſzytko plemię iego wyſchnie iáko tá wodá ná zyemi. Y nápiſał to Iozue onego dniá w kſięgi wiecżne zakonu Bożego/ y wzyął wielki kámień połozył gi pod dębem ktory ſtał przed domem Bożym/ á rzekł: Ten kámień będzye wam ná ſwiádectwo wiecżne.
3:
Potym roſpuśćił lud do dzyerżaw ſwych/ á ſam rychło vmárł máiąc la wieku ſwego ſto y dzyeſięć/ rządził lud po Moiżeſzu dwádzyeściá y ſześć lat/ pogrzebion ieſt w mieście Támnátſare ná gorze Efráim. Tegoż cżáſu vmárł y Eleázár Biſkup/ pochowan w Gábáát/ á Phinee ſyn iego ná iego mieyſce wſtąpił.
Iozue vmárł. Eleázár vmárł.

4:
Rozdzyelenie iedennaſte kſiąg pirwſzych o Greckim piſmie.
5:
KAdmus było imię właſne krolá Phenickiego ſyná Egenorá/ ktory v Tyru y Sydonu pánował/
6:
ten był poſłan od oycá ſwego Egenorá ſzukáć ſieſtry Europy/ ktorą był Iupiter przemieniwſzy ſie w Wołu vnioſł/ á ná wyſep Krete przynioſł/ á gdy iey nie mogł naleść/ nie śmiał ſie wroćić do oycá/ zoſtał bliſko gory ktorą zwano Párnazus/ á tám záłożył miáſto Thebe/ á kráinę przezwał Boecia od Wołu/ ktorą pirwey Aonia
Párnazus gorá. Thebe záłożono. Boecia.

7:
zwano. Tám iego towárzyſze wąż Hidrá pomorzył/ Kádmus onego wężá zábił/ zęby mu wytłukł y rozmiotał po polu/
8:
á iáko Poetowie wymyſlili/ powſtáli z onych zębow ludzye ſrodzy/ ktorzy ſie ſami zbili/ iedno ich kilko zoſtáli przy nim. Rozumieią to przez ty zęby
9:
litery Greckie/ ktore ten Kádmus wynálazł rozmyſláiąc ſiedząc nád wzdroiem rzecżonym Hyppokron w Greciey/ według ktorych náucżył Greki piſáć/
10:
kthore litery Greckie táki wzor máią. Alpha Vita Gamma Delta Epſilon Ita Iota Lambda My Ny Omicron Pi Rho Thy drugie Pálámeden piſzą wynálazł.
11:
Sigma Tau Ypſilon Omega. Zitha Thita Phi Chi Pſi
12:
Potym tego Kádmuſá Amphion Merkuriuſzow ſyn/ s Tebe miaſtá w Greciey wyrzućił y wygnał/ opráwił miáſto murem.
Thebe zbudowano.

13:
A iáko Poetowie piſáli/ grał ná inſtrumencie/ ſámy kámienie ſkakáły do wapná ná mur. Potym tho miáſto ſláchetne ſkáźił Alexánder wielki/ tákże y dziś nizacż w Turcech.
14:
Europá krolewná ſioſtrá Kádmuſowá/ tá byłá niepoſpolitey vrody/ ſpodobáłá ſie Iupiterowi/ á gdy k niey inácżey nie mogł przydź/ poſłał Merkuriuſzá s Krety wyſpu do Feniciey/
Europá.

15:

16:
áby ſie przemienił w Wołu á pánnę vnioſł po wodzye morzem/ ktory ták vcżynił. Scżedł ią gdy s pánnámi gráłá ná brzegu/ gdzye páſiono dobytek/ Merkuriuſz (ktory to vmiał) przemienił ſie w Wołu pięknego/ chodził miedzy pánnámi łáſkáwy. Widząc go pánná Europá thák piękbego łáſkáwego/ wſiádłá nań/ on potym z nią ſkocżył w wodę/ y przypłynął z nią s Feniciey do Krety/ Iupiter ná pámiątkę iey przezwał trzecią cżęść ſwiátá Europá.
17:

18:
Fenix brát tego Kádmuſá puśćił ſie był przez cżyrwone morze
19:
Fenix.

20:
áż do Syri-
21:



strona: 49

1:
Wiek trzeći

2:
ey/ potym zalożył miáſto Sydon od ryb/ bo thám zową tym imieniem rybę. A gdy tám pobył cżás niemáły/ názwał tę kráinę Fenicią od ſwego imieniá.
3:
Sydon miáſto. Fenicia

4:
Wynalazł też káráktery ku piſániu/ y ludu poſpolitego náucżył. Ieſt kráiná bárzo rodzáyna/ żydowſkiey zyemi przyległa. W tey to Feniciey Libanus gorá zacna/ ná ktorey drzewo Libáńſkie roście.
5:

6:
PAnáion ſyn Eriktowiuſá krolá Atteńſkiego thego cżáſu był/ ten miał dwu ſynu y dwie corce/ walcżąc długo s krolem Tráckim Terenſem/ ziednał ſie z nim/ ktoremu dał zá małżonkę corkę ſwoię imieniem Prognes/ tá mu
7:
Terens krol Tráciey.

8:
vrodziłá ſyná Ithym rzecżonego. Prognes prośiłá mężá ſwoiego/ áby ią poſłał do oycá do Atten náwiedzić ſioſtrę/ ktorey było imię Philomená (to ieſt Słowik.) Krol niechciał iey poſłać/ ále ſam iechał po nię.
9:
Pánná Philomena.

10:
Iádąc z nią poſzkárádził pánienſtwo iey/
11:

12:
gdy mu groźiłá powiedzyeć przed ſioſtrą iego żoną/ vrznął iey ięzyk/ y dał chowáć ná iedno mieyſce. Przyiechał do żony krolowey/ powiedzyał iż ſioſtra twoiá Philomená vmárłá w okręcie/ bo nie przywykłá żeglárſkim wilgościam/ ktorey żałowáłá bérzo/ bo byłá niepoſpolitey cudnośći y rozumu. Gdy ſie potym dowiedzyáłá co iey wyrządził/ vwárzyłá mu ſyná (ktorego iednegoż z nim miáłá) Ithym/ y dáłá ieść. Gdy go iadł/ głowę ná ſtoł przynioſłá/
13:
Ithym.

14:
á w tym Philomená przyſzłá żáluiąc ſie ná krolá ſwoiey cięſzkośći. Krol wzyął miecż/ chciał żonę zábić/ ktora z łáſki bogow przemieniłá ſie w Iáſkołkę/ Philomená w Słowiká/ á ſam krol w Dudka/ á ták ſie w niwecż krolewſki rod wſzytek obroćił. Możeć to być powieść zmyſloną od Poetow/ ále w ſobie ma wielkie przykłády/ porucżam tho káżdemu ná rozmylánie rozmáite.
Iudicum j.

15:
Rozdzyał dwánaſty kſiąg pirwſzych o Sędzyech Zydowskich. Látá od ſtworzenia wſzech rzecży 3745.
16:
PO śmierći Ieoſchua ſyná Nun/ rádził ſie lud Izráelſki przez Phinee Biſkupá Páná Bogá/ ktoryby ich miał być ſprawcą przećiw Kánáneyſkim. Rzekł im Pan Bog áby był Iudas/ to ieſt/ z Iudowego narodu. Rzekł tedy Iudás álbo Káleb Symeonowi/ sſtę1p zemną ná moy dzyał/ á walcż przećiw Chánáneowi. Sſtąpili tedy do Bezech/ y zábili tám dzyeſięć tyſiąc mężow/ á poimawſzy Adonizebech vcięli mu ręce y nogi/ Ieruzálem wzyęli y ſpalili. Wziął też Iudás Gazán y Aſkálon y Akáron s kráinámi przyległemi/ ále dol-
Adonizebech obcięt.

17:
nych ludzi nie mogli do końcá przemoc/
18:

19:
bo byli w dobrey obronie/ y wzyęli z drugimi przymierze/ á záchowáli ie miedzy ſobą pod trybutem przećiw woley Bożey/ bowiem iuż zápomniawſzy dobrodzyeyſtwá Páńſkiego/ wzyęli towárzyſtwo s Pogány iedząc z nimi y pijąc y żony od nich poymuiąc/ báłwánom ich ſlużąc. Byli vpomináni przez Aniołá w Gálgáli/ ktory mowił/ bogowie ich będą wam ku vpadku. Przeto Pan Bog dał ie w moc Rázátháim krolowi Syriyſkiemu y Mezopotáńſkiemu/ ſłużyli mu ośḿ lat/ á potym wołáli do Páná Bogá o wſpomożenie á wybáwienie z niewoley/
20:
Rázátháim.

21:
dał im ſprawcę dobrego Othonielá/ ktory ie z niewoley wybáwił.
22:
OThoniel z narodu Iudá/ brát y zyęć Káleb/ pirwſzy Sędzya ich/ roſkázował Zydom cżterdzyeśći lat wzyąwſzy odpowiedź od Bogá/ áby cżynił o wolność s krolem Syriyſkim/ poráźił go y wybáwił lud Izráelſki od niego/ y byli w pokoiu trzydzyeśći y dwie lecie.


strona: 49v

Kſięgi pirwſze.
1:
Látá od ſwiátá ſtworzenia 3786. AYoth álbo Ehud po zydowſku/ wtory Sędzya zydowſki/ z narodu Beniamin/ ſyn Gerary/ roſkázował Zydom ośḿdzyeſiąt lat.
2:
Ten gdzy widzyał Egloná krolá Moábſkiego ośḿnaſcie lat trapić lud Izraelſki/ y wiele
Eglon.

3:
miaſt ich pobráć/ trybut ná nie wielki vłożyć/ y báłwány do Galgále wnieść/ z roſkazánia Páńſkiego vcżynił ták/ ſzedł do Egloná krolá z dáry od Zydow/ rzekł mu: Mam s tobą nieco oſobnego mowić ná pokoiu. Kazał tedy wſzytkim wynidź krol Eglon/ iedno z nim zoſtał. Ayoth dobywſzy deki przebbił go przez żywot y zábil/ bo był tłuſty/ záwárſzy go wyſzedł tyłem s pokoiem.
4:
Przyſzedł Ayoth do ſwoich/ powiedzyał im tę rzecż/ trąbili ná gorze Efráim y sſtąpili z nim do brodu Iordaná/ vderzyli ná Moábſkie ludzi y poráźili ie. Od tego cżáſu byli pod mocą Izráelſką Moábithowie. Po śmierći iego wſtąpił ná iego mieyſce Sángar ſyn Anátow/ ten to iednym lemieſzem zábił ſześć ſet nieprzyiacioł/ ále thegoż roku vmárł/ przeto nie
Sángár.

5:
ieſt miedzy Sędzye pocżytan.
6:
DElborá z narodu Efráim z mężem ſwoim Bárách z narodu Neptálim/ po Ayocie ſądzili Zydy cżterdzyeśći lat/ tym obycżáiem.
Trzeći Sędzya.

7:
Rychło po Ayocie Zydowie rozgniewáli Páná Bogá ſwoim niepoſłuſzeńſtwem/ przeto ie dał w moc nieprzyiacielom ich/ iż ie Labin Kánáneyſki krol ktory mieſzkał w Aſſeroth/ vćiſkał podatki y przeſládował przez Hetmáná ſwego Zyſſárę. Przeto záſię Zydowie vciekáli ſie s płácżem do
Lábin. Zyſſárá.

8:
Páná Bogá o miłoſierdzye/ á Delbory prorokiniey o przycżynę prośili.
9:
Ktorey gdy modlitwy Pan Bog wyſluchał/ wnet mężá ſwego Báráchá zá kſiążę álbo wodzá wybráłá/ ktory prętko zebrawſzy dzyeſięć tyſiąc ludzi zbroynych/ potkał ſie z nieprzyiacielmi/ poráźił/ potłocżył/ y pobił wſzytki. Zyſſárá Hetman z wielkiego przeſtráchu vciekł z wozá do iedney niewiáſty w dom/ á tám ſie chciał táiemnie záchowáć/ ále gdy ſprágnął/ prośił oney niewiáſty by mu dáłá pić/ y dáłá mu mleká. A gdy ſie go do ſytośći nápił/ vſnął twárdo ná zyemi.
10:
Niewiáſtá to widząc przybiłá go żeláznym gwoźdzyem do zyemie przez ſkronie młotem żeláznym/ y obiáwiłá Báráchowi. A ták wyzwolili od obciążenia nieprzyiecielſkiego lud Izráelſki. Spiewáli tedy Delborá y Bárách pieśni ſwoie ku cżći á chwale Bożey/ dzyękuiąc zá wſpomożenie wielkie.
11:
Látá od ſtworzenia ſwiátá 3980. GEdeon z narodu Mánáſſe ſyn Ios/ cżwarty Sędzya Izráelſki/ roſkázował Zydom cżterdzyeśći lat y s tymi ſiedḿ w ktorych ſłużył Mádiánitom y Amálechitom.
12:

13:
Po wielkim vdręcżeniu żydow od nieprzyiacioł/ wołáli ku Pánu Bogu o wſpomożenie Izráelitowie. ktory gdy ſie nád nimi zmiłował/ poſłał im mężá s Prorokow iednego/ to ieſt Gedeoná/ do ktorego Anyoł przyſzedł á on ſobie iuż ſzpiżę gotował ku vciekaniu boiąc ſie nieprzyiacioł/ rzekł mu: Pan ſtobą mężu mocny. Rzekł Gedeon: Ieſli Pan známi/ cżemu nas thy złe rzecży potkáły?
14:



strona: 50

1:
Wiek trzeći

2:
Rzekł mu Anyoł/
3:
Anyoł.

4:
idź á będzyeſz bił Mádiány. Ktoremu Gedeon/ ieſlim łáſkę nálazł przed ocżimá twymi/ nie chodź ſtąd áż záſię przydę.
5:

6:
Y vwárzyl Gedeon koziełká y włożył w koſz mięſo y chleb/ położył Anyołowi/ á polewkę zoſtawił w gárnczu. Rzekł Anyoł/ położ mięſo y chleb ná ſkále/ á poley zwirzchu polewką. A gdy to vcżynił/ ruſzył tego Anyoł rozgą/ wyſtąpił ogień ná to s kámienia á ſtrawił ony potráwy/ y zniknął Anyoł. Teyże nocy Gedeon z dzyeſiącią ſług/ ná roſtazánie Páńſkie/ ſkáźił ołtarz báłwáná Báál/ y lás poſiekł. Názáiutrz rzekli mieſzcżánie iego oycu Ios: Wywiedź ſyná iżby vmárł.
Báál skáżon.

7:
Ktorym rzekł/ á wy ſie to mśćić macie Báál? iákoby rzekł: Ieſli był bog/ ſnádnieć ſie ſam pomśći krom was. Od tego cżáſu wezwan Gedeon Ieroboal. Zebráli ſie tedy Amálech y Mádián
Ieroboál ábo Gedeon.

8:
przećiw Izráelitom w wielkim pocżcie. Przeſzedſzy przez Iordan/ położyli ſie w dolney kráinie Iezráel/ á leżeli iáko ſzáráńcża. Gedeon z roſkazánia Páńſkiego zebrał lud
Iezráel.

9:
z narodow Mánáſſe/ Zábulon/ Neptálim/ y Aſſur/ w pocżcie trzydzyeśći y dwá tyſięcy/
10:
y prośił Gedeon znáku zwycięſtwá od Bogá/ położywſzy wełnę ná zyemi ſuchey/ ktorą przemienną náydował/ cżáſem mokrą cżáſem ſuchą/ to ieſt/ pirwey żądał áby byłá wełná mokra á zyemiá pod nią ſucha/ y sſtáło ſie ták. Potym żądał áby wełná byłá ſucha á zyemiá pod nią mokra/ wſzytko otrzymał/ poznał znák zwycięſtwá. Y rzekł Pan Bog do niego: Ludu wiele s tobą/ áby nie rzekli ſwoią mocą ieſteſmy wybáwieni od nieprzyiacioł. Przeto wołay do ludzi/ ktoryby ſie bał áby ſie wroćił z woyſká/ też ktory domu nie dobudował/
11:
álbo thákież winnice nie doſzcżepił/ álbo żonę poiąwſzy do domu iey nie przynioſł. Y wroćiło ſie ich z woyſká do domow dwádzyeściá y dwá tyſiącá. Rzekł Pan Bog do Gedeoná/ ieſzcże tego ludu wiele/ przywiedź ie do wody Arád w południe kiedy gorąco/ á ktoryć będzye z ręki pił wodę chwytáiąc
Iudicum VII.

12:
ięzykiem iáko pies/ toć ieſt leniwy/ każ mu z woyſká precż/ tylko ktory klęknie á ſchyli ſie do wody á pije/ ten niechay zoſtánie.
13:
A tákich ſie iedno było okazáło trzy ſtá. Y rzekł Pan do Gedeoná/ damći w moc Mádiáná. Teyże nocy rzekł Pan Bog do Gedeoná/ sſtę1p do namiotow Mádiáńſkich ty y Phárá dzyecię twoie/ á vſłyſzyſz co będą mowić. Ktory wſtąpił/ ſtánął ná ſtronie namiotow gdzye ſtraż byłá/ y ſłyſzał gdy ieden drugiemu ſen ſwoy powiedał/ mowiąc: Zdało mi ſie weſnie iákoby chleb ięcżmienny nie kwáſzony przyſzedł do namiotow Mádiáńſkich/ y ſzedł proſto áż do krolewſkiego/
14:
Rzekł towárzyſz iego/ złe to naſienie miedzy inemi Ięcżmień/ tákież miedzy Zydy ſłużebnicy Gedeonowi/ nic to inego iedno miecż Gedeonow/ da Bog w ręce iego Mádiáná. Słyſząc to Gedeon był ſercá dobrego wielbiąc Páná Bogá. Przyſzedł do ſwoich powiedzyał im tę rzecż/ y rozdzyelił ie ná trzy cżęśći/ y dał im trąby w práwe ręce/ á w lewe pochodnie álbo lámpy w łagiewkach prożnych/ á rzekł im/ iáko ia będę cżynił/ ták wy cżynić będzyecie.
15:
A gdy było o połnocy/ záſádzili ſie we troie około namiotow/ iáko pocżynał Gedeon tákież y oni/ ięli trębić á łagwiámi tłuc iednę o drugą. A gdy ie potłukli/ dzyerżeli lámpy w ręku trąbiąc y wołáiąc: Miecż Páńſki y Gedeonow. Przecućiwſzy ſie Amálechite polękli ſie/ nie znáiąc ieden drugiego bili ſie ſámi y zábijáli/ á drudzy pocżęli v


strona: 50v

Kſięgi pirwſze
1:
ciekáć
Poráżeni Amálechite.

2:
áż do Bedſechá. Mężowie ktorzy ſie znimi bili gonili ie wołáiąc. Efráim záſkocżył im v Iordaná/ zábił dwu krolu Mádiáńſkich Oreb y Zeb/
3:
y przynieſli głowy ich do Gedeoná gniewáiąc ſie
Oreb. Zeb.

4:
á mowiąc/ cżemu ich theż k tey potrzebie nie wezwáli. Ktory rzekł/ ſnadźbyſcie ſie byli gniewali/ wſzak przedſię dał Bog w ręce wáſze krole Mádiáńſkie. Przeſzedł thedy Gedeon przez Iordan/ ále nie mogł gonić nieprzyiacioł dla wielkiego ſprácowánia/ y rzekł do mężow Sochoth áby mu dáli chlebá/ ále nie dáli y záprzeli krolow Zebe y Sálmáná/ wſzákże ie poráźił Gedeon y zábił/ wieżę y miáſto Phánuel przewroćił y pobił obywátele
5:
Rzekli thedy ludzye Izráelſcy k niemu/ bądź pánem náſzym y ſynowie twoi. Ktory rzekł/ áni ia ani ſynowie moi nie będą nád wámi pánowáć/ ále Pan Bog/ iedno proſzę nádaycie mi klenotow złotych z łupu wáſzego. Ktorzy wneth nádáli mu kołtkow złotych do vſzu/ było zlotá tyſiąc y ſiedḿ ſet ſyklow/ s ktorego ſpráwił odzyeie y nacżynie kápłánſkie/ y dom Boży w Efrá y ołtarz/ nád ony ktore były drugie w Sylo/ y vcżynił ſie kápłanem/ y ofiáry cżynił ná ołtarzu ſwoim.
6:
Przeto ſie nań Pan Bog rozgniewal y dom iego wyniſzcżył máło nie wſzytek. Potym w dobrey ſtárośći vmárł zoſtáwiwſzy po ſobie ſynow ſiedḿdzyeſiąt/ ále drugie miał nie z właſnych żon/ ktore wſzytki pobił ſyn bękárt Abimelech/ okrom iednego Ioátán.
7:
ABimelech piąty Sędzya zydowſki/ ſpráwował zydy trzy látá/ ten po śmierći oycá ſwoiego Gedeoná/ ſzedł do Sychem do przyrodzonych mátki
8:
ſwey/
Iudicum IX.

9:
rzekł do nich/ co wam lepiey ieſt/ y mieć nád ſobą ſiedḿdzyeſiąt pánow cżyli iednego. Rzekli eſzyſcy/ lepiey iednego. Y przywiodł ná to ludzi/ iż ſie ſprzyſięgli w kościele Báal z nim w iednośći być/ y wzyęli ſiedḿdzeſiąt funtow ſrebrá s tegoż kościołá y dáli mu/ zá ktore znáymował łotry/ bieguny/ y puſte á vbogie ludzi/ s ktorymi ſzedł do Efrá/ á tám pobił wſzytkę ſiedḿdzyeſiąt brátow ná iednym kámieniu/ okrom iednego Ioátáná namłodſzego/ ktory ſie táiemnie záchował.
10:
Y vſtáwili Sychemowie zá ſprawcę Abimelechá podle dębu w Sychemie. A gdy to powiedano Ioátánowi/ ſtał ná gorze Gárizym/ wołał do wſzytkich Sychemſkich ludzi/ ktorzy ſie byli zeſzli ná ſwięto Báál/ mowiąc: Słuchaycie Sychemowie/ ſzło było drzewo leśne áby ſobie krolá wybráli álbo pomázáli nád ſobą/ rzekli oliwie/ roſkázuy nam. Ktora ſie wymowiłá/ rzekąc: Niechcę ia ſwey przyrodzoney tłuſtośći opuśćić/ ktorey bogowie y ludzye vżywáią. Tákież rzekli do drzewá figowego. Ktore rzekło iż niechce opuśćić ſwoiey przyrodzoney
11:
owocu/ á krolowáć nád cudzym. Tákież rzekli do maćice winney/ też odpowiedzyáłá iż nie chce odſtápić od winá ktore vweſela bogi y ludzi. Náoſtátek rzekli ćirniu: Podź ty á pánuy nád námi. Ktore rzekło: Podźcieſz tedy á odpocżyńcie pod mym cieniem/ ieſli inácżey vcżynicie/ niechay wynidzye ogień s ćirnia á popaki drzewá Libańſkie. Rzekſzy to/ powiedzyał im tę przypowieść:
12:
Zábiliſcie ſyny Ierobáál dobrodzyeiá ſwego/ á bękártá wybráliſcie iego nád ſobą/ ieſliſcie to dobrze vcżynili/ niechay wam dobrze będzye/ á ieſli źle/
Przypowieſć.

13:
áby ogień wyſzedł z Amálechá ktoryby was y z nim ſpalił. Wyrzekſzy to vcieklł. Y sſtáło ſie ták/ gdy ſie był ſprzykrzył Abimelech Sychemitom/ podwiedli nań Gáal ſyná Obed. A gdy to obacżył/ zápalił ie z miáſtem/ gdzye wiele ludzi y s kościołem zgorzáło.
14:
Od tąd przyciągnął do Thebe/ obległ miáſto/ wiele ſie ich przed nim zawarło ná wieży/ wzyąwſzy miáſto wieżę obległ/ chciał ią ſpałlić/ á gdy ogien podkłádał/ niewiáſtá zwirzchu zwaliłá nań kámień/ y rozbiłá mu głowę áż do mozgu. Rzekł potym do ſwego rycerzá/ dobiy mię/ by potym nie rzecżono iż mię niewiáſtá zábiłá/ tákże vcżynił. Iáwna pomſtá zá okrucieńſtwo/ ktore nád brácią vdzyáłał.


strona: 51

Wiek trzeći
1:
Roku od ſtworzenia ſwiátá 3952. THolás ſzoſty Sędzya po Abimelechu ſpráwował zydy dwadzyeściá y trzy látá.
2:

3:
Látá od ſtworzenia ſwiátá 3973. YAir z Gáláád z narodu Mánáſſe ſiodmy Sęya/ ſpráwował lud Zydowſki dwádzyeściá y dwie lecie ſzcżęſliwie/ bo miał trzydzyeśći ſynow ná pomoc/ kthorym rozdał miaſt Gáláádſkich dwádzyeściá ku ſpráwowániu/ á zá niego pokoy mieli Izráelitowie.
4:
Roku od ſtworzenia ſwiátá 3994. IEphte oſmy Sędzya zydowſki/ roſkázował zydom ſześć lak bowiem po śmierći Yáir vdáli ſie Izráelitowie ná wſzelákie złośći y báłwochwálſtwá. Przeto ie Pan Bog dał w ręce ich nieprzyiaciołom/
5:

6:
to ieſt/ Ammonitom y Páleſtynom/ gdy ie ośḿnaſcie lat w ſwey mocy mieli. A gdy ſie obacżyli/ odrzućili od ſiebie báłwány cżártowſkie/ vćiekli ſie ze wſzego ſercá ſwego do Páná Bogá/ wołáiąc áby ſie nád nimi zmiłował á wyrwał z nieprzyiacielſkich rąk. Ktory głoſy ich vſłyſzał y zmiłował ſie. Poſłał do nich mężá vdátnego Iephte z narodu Gád/ ktorego byli brácia wyrzućili iż nie był z właſney żony ſyn/ przeto mieſzkał w Mesfá.
7:

8:
Zebrawſzy lud Izráelſki vderzył ná Ammonity/ poráźił ich cżterdzyeśći y dwá tyſiące. Przed poraſzką obiecał y ſlubił Pánu Bogu ofiárowáć thego kto napirwey przećiw iemu z domu iego wynidzye. Y tráfiło ſie gdy s tryumfem do domu iechał/ corá iego iedyna/ ktorą bárzo miłował/ bo nie miał inſzych dzyeći/ wyſzłá s fraucymerem ſwoim z bębnem y s piſzcżałkámi ſpiewáiąc á dzyękuiąc Pánu Bogu zá ten dar zwycięſtwá.
9:

10:
Ociec vyrzawſzy ią rozdárł ná ſobie odzyenie/ rzekąc: Ach miła coro zdrádziłáś mię y ſámá ſiebie/ iął płákáć. Oná pytáłá przycżyny płácżu. Powiedzyał iey/ iż ſlubił Bogu ofiárowáć tego kto z iego domu wynidzye pirwey przećiw iemu. Rzekłá/ miły oycże inácżey nie cżyń/ gdyżeć vſtá ſwoie otworzył ku Pánu Bogu w tey rzecży. Ale o tho proſzę ábych miáłá przedłużenie dwá mieſiącá/ w ktorych będę opłákowáłá ſwoiey młodośći s przyrodzonymi ſwoiemi po gorach chodząc/ tákże vcżyniłá. Gdy przyſzedł cżás wroćiłá ſie do oycá/
11:
vcżynił z niey ofiárę ku chwale Bożey iáko obiecał. S tey przycżyny y dziś ten obycżay bywa v Zydow/ iż raz w rok płácżą Zydowie cżterzy niedzyeli/ ná pámiątkę tey dzyewki młodośći.
12:
Látá przed národzenim Páńskim 1109. NYkoſtrátá álbo Kármentis krolowa Arkádiyſka/ niewiáſtá wielkiego vcżenia w Greckim piſmie/ ſtądże byłá wezwána wieſzcżą álbo prorokinią/ tá gdy iey ſyn Ewandrus s przygody zábił oycá/ opuśćiwſzy Arkádiyſkie kroleſtwo oycżyſte/ puśćiłá ſie do Włoch s ſynem Ewándrem y z wielkoſcią ludzi ſwoich.
13:
Przyſzedſzy nád rzekę Tyber bliſko morzá/ záłożyłá miáſtecżko gdzye dziś Ryzm/ á tám ná gorze oſiádłá gdzye dziś zową Palatinus mons. Przełożywſzy krolem ſyná ſwego/ wſtąpiłá w małżeńſki ſtan s Fánnuſem krolem Laurentorum. Widząc


strona: 51v

Kſięgi pirwſze
1:
wynálázłá im piſmo náſze Láćińſkie (od Láćiny kráiny ták rzecżone potym) według Greckich liter/ y cżytáć náucżyłá według punktow y głoſow zgodliwych/ ktorych napirwey było XVII. to ieſt/ A B C D E F G I L M N O P R S T V: Potym k nim przydano K Q H X: Ypsilon tákież Zet z Greckiego.
2:

3:
Zá to iey dobrodzyeyſtwo zbudowáli iey po śmierći ná pámiątkę Rzymiánie káplicę/ gdzye zową Kápitolium/ iáko iedney bogini/ y cżeść dawáli/ cżego godnieyſza byłá niżli Florá álbo Lupá/ gdyż y dziś iey dobrodzyeyſtwá vżywámy.
4:
Látá od pocżątku ſwiátá 4000. ABeſſan álbo Eſſebon z narodu Iudá dzyewiąty Sędzya/ roſkázował żydom ſiedḿ lat/ tego niektorzy piſzą być Booz od mátki Rááb/ ktory był mężem Ruth. Ten miał XXX ſynow ták wiele y dziewek.
5:

6:
Látá od pocżątku ſwiátá 4017. ABdon ſyn Hellel dzyeſiąty Sędzya s pokolenia Efráim/ roſkázował Zydom ośḿ lat/ zá niego było Zydoſtwo w pokoiu. Tego cżáſu Troia wzyętá/ o cżym będzye niżey.
7:
Látá od pocżątku ſwiátá 4027. SAmſon z narodu Dán od oycá Mánue á mátki Anáni ſyn/ ći gdy płodu nie mieli/ vſtáwicżnie Páná Bogá prośili áby ie płodem pocieſzył. Ktorym ſie Anyoł vkazał/ y obiecał im ſyná mieć z dáru Boſkiego/ ktory będzye mocny przećiw nieprzyiacielom ſwoim. Vpominał ie też áby mu włoſow nie ſtrzygli/ á nie pił nic inego iedno.......
8:
A gdy ſie im vrodził/ ſtrzegli pilno roſkazánia Páńſkiego/ dzyęki iemu cżyniąc zá to pocieſzenie/ y dáli mu imię Sámſon/ roſło dzyecię ono prętko/ á dla nieſtrzyżenia włoſow był mąż hruby/ ktoremu Pan Bog błogoſłáwiąc dał duchá ſwoiego. Poiął żonę s Támnaty Páleſtyńſkiego miáſtá/ ktorą gdy thám cżęſto náwiedzał chodząc do świekrá ſwego/ tráfiło mu ſie iednego cżáſu Lwá zabić ná drodze/ ktorego zárzućił precż. Drugi raz idąc imo oń/ nálazł w iego głowie plaſtr miodu/ iadł gi/ y donioſł żenie ſwey drugi.
9:
Tám potym będąc ná godzyech/ zádał młodzyeńcom gadkę/ ieſli ią zgádną
Támnatá.

10:
miał dáć ſzat trzydzyeśći/ á dáł im cżáſu do ſiedmi dni. A gdy go prośili áby tę gadkę zádał/ rzekł/
Gadka Sámſonowá.

11:
thá gadka ieſt: Z iedzącego wyſzedł pokarm/ á z mocnego wyſzłá ſłotkość. Iozephus ták kłádzye: Ktory wſzytko pożyra/ ſłotki pokarm s ſiebie puſzcża. A gdy nie mogli zgádnąć/ prośili iego żony áby ná nim wybádáłá co to ieſt/ á im powiedzyáłá/
12:
mowiąc iey/ ieſli tego nie vcżyniſz/ ſpalimy cię y z domem oycá twego. Ktora ták długo prośiłá by iey powiedzyał/ áż pocżęłá płákáć mo


strona: 52

Wiek trzeći
1:
wiąc/ widzę iż mię nie miłuieſz a maſz mię w nienawiśći/ przeto mi nie chceſz powiedzyeć: Potym iey powiedzyał za vſtawicżnym proſzeniem/ ona lepak powiedzyáłá młodzyeńcom mieyſkim. Gdy przyſzedł cżás powiedzyeli mu gadkę rzekąc/ co ieſt ſłotſzego nád miod/ co mocnieyſzego nád Lwa. Ktory iákoby z gniewu rzekł: Byſcie nie orali iáłowicą moią/ nie zgádlibyſcie tego.
2:
Wſtąpił weń duch Boży/ ſzedł do Aſzkalonu/ tám zabił trzydzyeśći mężow ktorzy go przeſladowáli/ pobrał im ſzáty y dał onym młodzyeńcom co gadkę tráfili. A gdy żonę iego/ zá inego dali/ náchwytawſzy trzy ſtá Liſzek przywięzował głownie z ogniem do ich ogonow/ y puſzcżał miedzy zboże Palestynow álbo Filiſtynow/ y popalił im zboże/ dla tego iego oycá y z żoną ſpalili y s przyrodzonymi/ ále im to oddał plagą wielką/ gdy ich wiele pobił. Vſzedł tedy Sámſon od nich/ y mieſzkał w iáſkini ſkálney Ethám.
Ethám.

3:
Vcżynili ták y związáli go á przywiedli Filiſtynom. Vyrzawſzy go Filiſtyni związánego/ krzyknęli wielkimi głoſy ráduiąc ſie. Tedy duch Boży przypadł ná Sámſoná á roſtárgał powrozy ná nim iáko nići ſkoro ſobą ruſzył/ pochwyćiwſzy cżeluść Oſlą zabił ich tyſiąc áż drudzy vciekli. Sprágnął Sámſon przez picia/ wołał ku Pánu Bogu o wodę/ wnet mu Pan Bog wypuśćił wodę s cżeluśći ktorą iuż był zárzućił/ wyrwawſzy z niey trzonowy ząb/ nápił ſie y pośilił ciáło ſwoie/
Wodá s cżeluśći.

4:
s tey przycżyny y dziś to mieyſce zową wzdroy s cżeluśći.
5:
Będąc Sámſon ſercá dobrego/ nie bał ſie Filiſtynow/ ſzedł do ich miáſtecżká przeſpiecżnie Gazá/ á tám ſie mu ſpodobáłá niewiáſtá ſwowolna/
Gazá.

6:
y mieſzkał z nią przez niemáły cżás. A gdy ſie dowiedzyeli o nim Filiſtynowie/ oſádzili o nim ſtraż w bronach mieyſkich áby nigdzyey nie vſzedł/ bo go chcieli rano zábić. Sámſon wſtawſzy o połnocy/ wyſzedł z miáſtá wzyąwſzy wrotá oboie w bronie mieyſkiey y zamki/ donioſł ie ná rámionach ſwoich ná wirzch gory nád Hebron.
7:
Potym ſie mu ſpodobáłá niewiáſtá Dálilá (drudzy zową Dalidá) y miłował ią/ ktora byłá ná gorze Soreth/ do ktorey przyſzli pięć dworzan Filiſteńſkich/ mowiąc iey: wywiedz ſie od Sámſoná w cżym on táką moc ma/ ábyſmy go mogli zwięzáć/ dáruieć káżdy z nas tyſiąc ſrebrnikow. Y ſtáráłá
Dáliłá/ Dálidá. Soret gorá.

8:
ſie o to Dáliłá chodząc około niego iákoby tego dokazáłá. A gdy go łágodnie prośiłá/ rzekł iey kuńſztem: Gdyby mię ſiedmią powrozy żylanemi związano/ byłbych iáko drugi cżłowiek. A gdy vſnął związáłá go tákimi powrozy/ y dáłá znáć Filiſtynom.
9:
Przyſzli chcieli go poimáć/ trząſnął ſobą/ opádły z niego powrozy iáko nići. Powtore záſię prośiłá áby iey powiedzyał/ tákże iey powiedzyał. Ale potrzecie iuż powiedzyał prawdę ná iey vśiłowánie/ mowiąc: Ieſtem Názáreńſki/ ktoby mi włoſy ná głowie ogolił/ ten by mię tey mocy zbáwił. Tedy Dáliłá iſkáłá mu głowę áż vſnął/ poſłałá po Filiſtyny/ ktorzy przyſzli á głowę mu ogolili/ á Pan Bog od niego odſtąpił/ przeto związan y wſadzon do więzyenia w Gazye
Gazá.

10:
wyłupiwſzy mu ocży.
11:
Piſze Iozephus iż thám kámień młyńſki obrácał iáko niewolnik. A Zydowie powiedáią iż go do niewiaſt przypuſzcżáli/ áby ſie ták mocni ludzye rodzili v nich. Po niektorym cżáſu/ gdy mu włoſy pocżęły podraſtáć/ zeſzli ſie kſiążętá Filiſtyńſkie ná ſwięto do modły/ áby ofiárę vcżynili Dagonowi bogu ſwemu. A gdy byli weſeli/ kazáli
Dagon.

12:
przywieść do ſiebie Sámſoná ná śmiechowiſko/ kazał chłopcu co go wodził áby go przywiodł do ſłupow/ ná ktorych wſzytek dom leżał/
13:
á iąwſzy obá ſłupy rękomá/ trząſnął imi á rzekł: Niechay duſzá moiá vmrze s Filiſtyny/ á gdy dom vpadł potłukł wſzytki cokolwiek byli ná nim y ſam ſiebie/ ták iż ich tám zginę


strona: 52v

Kſięgi pirwſze
1:
ło około trzech tyſiąc ludzi. Potym wzyąwſzy go przyiaciele ſchowáli do grobu iego oycá/ roſkázowal Zydom dwádzyeściá lat.
2:
Tego cżáſu Lewita z narodu Lewi mieſzkáiąc w Efráim/ ſzedł
Lewitá.

3:
ſzedł z żoną z Bethleem do Gábáá/ gdzye był narod Beniáminow/
4:
chodząc po vlicy niechciał ich nikt przyiąć w dom/ áż ie vyrzał ieden ſtáry mąż ktory ie przyiął do ſwego domu. Młodzyeńcy onego miáſtá vyrzawſzy perſonę cudną onego gościá żonę/ wiecżor oſkoćżyli dom onego ſtárego mężá wołáiąc áby wywiodł gością niewiáſtę/ chceli ſam pokoy mieć. Vpominał ie ſtárzec ták długo/ áż dáley nie mogł inácżey vcżynić iedno obá z gościem wywiedli żonę onego Lewity/ ktorą wzyęli y cżynili z nią co chcieli cáłą noc.
5:
Ráno wſtawſzy oná niewiáſtá przyſzłá do goſpody/ pádłá ná progu przed domem y vmárłá. Mąż iey bacżąc to/ wzyął ią á nioſł ią ná oſle do domu/ tám ią rosſiekał ná dwánaſcie ſztuk á poſłał do wſzytkich narodow dwunaſcie Izráelſkich po ſztuce/ powiedáiąc co ſie mu przydáło od narodu Beniáminowego/ á proſząc áby zá táki nieſláchetny vcżynek byli karáni. Wneth ſie zebráli Izráelitowie przed dom Boży w Sylo/ y vrádzili áby to miaſto Gábáá y z ludem do gruntu zborzyli. Wzyąwſzy ná ſię zbroię ſzli do Gábáá.
6:
Potkali ſie z ludźmi narodu Beniáminowego/ á tám wielki lud z obu ſtron poráżon/ to ieſt/ s ſtrony Izráelſkiey cżterdzyeśći tyſiąc/ á s ſtrony Beniámin pięć á dwádzyeśćiá tyſiąc/ dopuśćił im Pan Bog pirwſzego wygránia Beniáminowym ludzyom. Drugi raz Izráelitowie potkáli ſie z nimi/ záſadziwſzy lud przed miáſtem ná iney ſtronie miáſtá ná zaſadce. Przećiw ktorym iuż beſpiecżnie wyſzli z miáſtá Beniáminowie/ máiąc nádzyeię w zwycięſtwie. Potkali ſie z nimi s przodku/ á oni ktorzy byli ná zaſadce/ rzućili ſie do miáſtá/
7:
zápalili ie y wyſiekli żony/ dzyeći/ dobytek/ żadnemu nie przepuśćili/ tákże y owi
Gábáá zborzona

8:
ná przodku poráżeni/ ledwo wſzytkich zoſtáło ſześć ſet. Y ſprzyſięgli ſie Izráelitowie żadnemu z narodu Beniáminowego dziewki ſwey nie dáwáć w małżeńſtwo/ ieſzcże nád to wywiádowáli ſie miedzy ſobą/ ieſliby tácy byli miedzy imi coby im tego pomagáć niechcieli/ y nálezyeni byli tácy być ſynowie Lábis Gáláád/ wybili ie Izráelitowie do namnieyſzego/
9:
tylko cżterzy ſtá dzyewek zoſtáwili/ ktore vrádzili dáć w małżeńſtwo tym ktorych ieſzcże zoſtáło było ſześć ſet z narodu Beniáminowego/ áby ten trybus álbo narod dwunaſty nie záginął Beniáminow. Ale iż ieſzcże nie doſtawáło do dwu ſet dzyewek/ przeto im powiedzyeli: Oto w ſwięto poydą dzyewki ſwym ſtadem do tańcá/ wyrywaycie ſie milcżkiem z winnic/ á chwytay káżdy ſwoię á miey zá małżonkę. A tym obycżáiem zaſię narod Beniáminow wſkrzeſzon. A tu ſie ſkońcżyły kſięgi Sędzyow Izráelſkich/ ktore zowiemy Iudicum/ po Zydowſku Sowthym.
10:
Hiſtorya Ruth. CZáſu niektorego Sędzyego/ był głod w zyemi miedzy Izráelity. Wyſzedł tedy Elimelech z żoną ſwoią Noemi z Bethleem Iudá/ pielgrzymowáli do Moábſkiey zyemie/
Elimelech. Noemi.

11:
ze dwiemá ſyny Malon y Chelion/ y mieſzkáli tám przez niemáły cżás. Vmárł potym Elimelech/ á Noemi zoſtáłá z dwiemá ſyny/ ktorzy tám żony poięli Moábſkie/ iednę zwano Orfá/ drugą Ruth. Potym vmárli mężowie bez płodu/ tylko mátká zoſtáłá Noemi ze dwiemá świekrámi/ ktora ſie wezbráłá do oycżyzny iść z Moábſkiego kráiu/ bo ſłyſzáłá iż iuż Pan Bog dał doſyć żywnośći ludu Izráelſkiemu.
12:
Wyſzłá z domu z obiemá świekry. A gdy przyſzedł cżás ná drodze/ rzekłá świekrom áby ſie wroćiły do ſwych mátek przyrodzonych/ mowiąc: Niechay was Pan Bog opátrzy miłoſierdzim ſwoim/ we mnie iuż prożná nádzyeię macie mieć ábych ſyná miáłá coby naſienie bráckie wſkrze


strona: 53

Wiek trzeći.
1:
śił/ bych go dobrze teraz vrodziła/ niżliby doroſł sſtárzałybyſcie ſie/ á sſtáłybyſcie ſie niegodne ku rodzeniu. Słyſząc to płákáły obłapiáiąc ią. Orfa ſie wroćiłá ále Ruth przyſthałá k niey/
Orfá

2:

3:
áni iey chciałá zoſtáć/ mowiąc: Twoia zyemiá moiá zyemiá/ thwoy Bog moy/ thwoi przyiaciele moi przyiaciele/ twa śmierć moiá śmierć. Bacżąc Noemi iey vpor ſzły ſpołu/ przyſzły do Bethleem. Lud poſpolity mowił/ przyſzłá Noemi. Ktorym odpowiedzyáłá/ nie zoẃcie mię Noemi (to ieſt cudna) ále Mará/ to ieſt gorzka/ bo mię gorzkośći nápełnił Pan Bog wſzechmogący/ bom wyſzłá pełná/ á przyſzłam prożna. A gdy cżás przyſzedł żniwu/ rzekłá Ruth świekrze ſwoiey/ poydę zbieráć kłoſia ná pole gdzye mi dozwolą.
4:
Był w onym kráiu Elimelechowi krewny bogáty cżłowiek imieniem Booz od mátki Rááb/ ná ktorego
Booz.

5:
rolą proſto ſzłá á zbieráłá kłoſie/ wyżdzymáłá y iádłá y świekrze nośiłá. A gdy przſzedł goſpodarz Booz do żeńcow/ ſpytał co to zá dzyewká? Powiedzyeli mu iż ieſt Moábſka żoná/ ktora przyſzłá z Noemą. Rzekł k niey Booz/ ſłyſz coro nie chodź ná iną rolá zbieráć kłoſia/ ále tu zbieray/ á przyſtań do moich dzyewecżek/ roſkazałem cżeládzi ſwey y dzyeciom áby cię w pokoiu zachowáli/
6:
á ieſli pić chceſz/ idź do flaſzek á nápiy ſie kiedy chceſz. Ktora padſzy ná ſwą twarz cżyniłá mu pocżćiwość/ rzekłá k niemu: Skąd mi to przyſzło żem nálázłá łáſkę przed ocżymá twymi/ żeś mię racżył poznáć niewiaſtę pielgrzymſką. ktorey odpowiedzyał/ powiedzyano mi wſzytko coś cżyniłá świekrze ſwoiey po śmierći mężá ſwego/ á iákoś opuśćiłá przyrodzone ſwoie á przyſzłáś w nieznáiomy lud/ niechayći Pan Bog Izráelſki odpłáći zá twoy vcżynek/ żeś ſie obroćiłá ku Izráelowi pod iego ſkrzydłá/
7:
Rzekł też do niey/ gdy przydzie godziná śniadániu/ przydź tu á iedz chleb rozmocżywſzy w occie. Tákże vcżyniłá. Przykazał też ſwoiey cżeladzi áby iey nie bronili żąć będzyeli chciáłá/ á ſnopow odchodźcie áby ie ſobie brałá bez wſtydu. Y názbieráłá do wiecżorá kłoſia y ſnopow/ ktore gdy wymłoćiłá było ięcżmieniá iáko trzy miáry/ ktore przynioſłá do świekry ſwoiey vkazáłá iey/ thákież y s potraw ktore przynioſłá nie doiadſzy. Rzekłá do niey świekrá/ gdzyeś tho zárobiłá álbo názbieráłá? niechay będzye błogoſłáwion ktory ſie to nád tobą zmiłował.
8:
Powiedzyáłá iey imię iego Booz. Rzekłá Noemi/ odpłáć mu to Pánie Boże/ ábowiem iáko zá żywotá łaſkę ſwą okázował mężowi memu/ tákże y po śmierći. Rzekłá też/ ieſt to nam bliſki w rodzye cżłowiek. Ruth rzekłá/ przykazał mi ábych tám bywáłá ták długo áż zeżną á zbiorą s polá. Rzekłá świekrá/ gdyż ieſt przyrodzony náſz/ oblecż ſie miła coro w cudne odzyenie/ vmywſzy ſie chędogo idź do iego gumná/ będzie teraz wiał ięcżmień/ opátrz gdzye lega iákoby cię nikt nie widział/
9:
á gdy ſie náie y nápije będzye weſelſzy/ vkłádzye ſie ku ſpániu/ położ ſie v iego nog przykrywſzy ſie cżęſcią iego płaſzcżá/ tákże vcżyniłá. A gdy było o połnocy ocućił Booz/ zlękł ſie niewiáſty ſpytał kto ieſt? Rzekłá/ iam ieſt Ruth ſługá twoiá przyodzyey mię płaſzcżem twoim/ boś mi ieſt przyrodzon. Rzekł k niey/ bądź błogoſłáwioná coro moiá/ otrzymáłáś v mnie więtſzą łáſkę nád pirwſzą/ iżeś opuśćiłá młode y bogáte álbo vbogie młodzyeńce/ á ſkłoniłáś ſie ku mnie/
10:
nie boy ſie/ o co mi rzecżeſz vcżynię/ wie wſzytek lud w mieście moim o twym záchowá-


strona: 53v

Kſięgi pirwſze
1:
niu cnotliwym/ ieſtći iny blizſzy k tobie niżli ia/ á wſzákże nie będzyeli cię chciał przyiąć prziymę ia/ zywie Pan Bog/ ſpi ſpokoiem áż do iutrá. Spáłá thedy v nog iego áż do dniá. Ktorey rzekł áby o tym nikt niewiedzyał żeś thu przyſzłá/ rzekł iey ieſzcże áby ſie płaſzcżem przykryłá dzyerżąc obiemá rękomá/ áż iey námierzył ſześć ſpądow ięcżmieniá y położył ná niey.
2:
Wzyęłá potym ięcżmień á donioſłá do świekry/ á powiedzyáłá iey wſzytko co ſie dzyało. Rzekłá świekrá/ pocżekayże máło/ coć rzekł nie vcżyni inácżey. Siadł tedy Booz w bronie mieyſkiey/ á gdy vyrzał blizſzego w rodzye Ruth/ záwołał go k ſobie imieniem rzekąc/ ſiądź tu trochę/ y vcżynił ták. Wezwał też booz dzyeſięć mężow ſtárſzych mieyſkich/ przed ktoremi ku bliſkiemu krewnemu mowił: Brátá náſzego Elimelechá żoná Noemi przedáie imienie/ ty bliſkość ktemu przyrodzonym práwem máiąc/ chcę to od ciebie ſłyſzeć przed wſzytkimi/ ieſli ie odkupiſz álbo nie/
3:
ábowiem nie máſz blizſzych do niego nád náiu. Ktory rzekł/ ia rolą odkupię. Rzekł Booz/ gdyż rolą mieć chceſz/ weźmiſz Ruth Moábſką zá żonę/ áby wſkrześił plemię nieboſzcżyká Elimelechá/ ná twoiey dzyedzinie. Vſłyſzawſzy to rzekł/ vſtępuię práwá/ to ieſt/ ſpuſzcżamći bliſkość ſwoię. Był then obycżay v nich/ gdy kto komu práwo przyrodzone ſpuſzcżał/ trzewik álbo bot ziął z nogi á podał ſtronie/ ná znák iż mu ie ze wſzytkim práwem ſpuſzcża. A gdy ták vcżynił/ oſwiádcżył Booz wſzytkimi iż ia biorę Ruth Moábſką zá żonę ſobie/
4:
ábych wſkrześił plemię brátá ſwego/ iáko to káżdy powinien/ by nie zágubił imieniá domu przyrodzonych ſwoich. Rzekł poſpolity cżłowiek/ ieſteſmy tego ſwiádkowie/ áby cię Pan Bog racżył pomnożyć s tą niewiáſtą ktorą bierzeſz do ſwego domu/ iáko rozmnożył Iakobá z Liá á Rachel/ ktorzy zbudowáli wſzytek dom Izráelſki/ áby był przykład cnoty w Efrácie/ á imię chwálebne w Bethleem. Wzyął thedy Booz Ruth zá małżonkę/ ktora mu vrodziłá ſyná imieniem Obed/ ten był ociec
Obed.

5:
Izai oycá Dawidowego.
6:
Noemi byłá iego piáſtunką áż do wychowánia.
7:
Rozdzyał trzynaſty kſiąg pirwſzych o Złotym Runie/ á o walce Troiáńskiey z Greki.
8:
ROku od pocżątku ſwiátá 4017. gdy był Sędzyą nád Zydy Lábdon álbo Hábdon ſyn Hellel/ roku iego roſkázowánia trzeciego/ były wielkie walki Troiánow z Greki/ o ktorych wiele Poetow y Hiſtorykow roznie piſáło/ przycżyny rozmáite dawáiąc/ miedzy imi też thá iedná byłá. Iazon ſyn Aſſoná brátá Pelleáſá krolá Teſſállickiego/ był
Iazon.

9:
młodzyeniec wielkiey cudney vrody y vdátney śiły/
10:
chcąc zá oſobliwość po ſobie w pámięć ludzką ná ſwiecie zoſtáwić/ vmyſlił żeglowáć á doſtáć złotego runá w Kolchis kroleſtwie z mieyſcá trudnego á niebeſpiecżnego. Prośił s ſobą Pelleáſá ſtryiá krolá Teſſálickiego w towárzyſtwo/ ktory przyzwolił dla tego/ áby go tám
Pelleás.

11:
mogł iáko zátráćić/ boiąc ſie by mu kiedy w kroleſtwie nie przekażał. Ale pirwey o tym złotym runie trzebá wiedzyeć/ o ktorym wiele á rozmáicie piſzą/ przeto o nim muśi pirwey nápiſáć/ według Diodoruſá.
12:
Athánás krol/ ktory ná wſchod ſłońcá pánował/ miał żonę Nephelę/ ktora mu vrodziłá ſyná imieniem Frixus/ y corę Hellen. A gdy mu tá żoná vmárłá/ poiął drugą/ ktora nie ſprzyiAiáłá páśirbom iáko mácochá/ y ſtáráłá ſie o to pilnie tym obycżáiem/ iáko by ie ociec precż wygnał z zyemie. Poſuſzyłá naſienie
Athánás. Nephele, Frixus.

13:
wſzelkie ktore miano ſiać w folwárcech táiemnie/ á gdy ie rosſiano/ nie weſzło. Pytáno kápłanow báłwáńſkich/ cżemu indzyey doſyć ſie vrodziło zboża á v krolá nic?
14:
Przenáięłá kápłany pirwey iż rzekli: poki będą thu w kroleſtwie Frixus y Hellen/ poty ſie nie będzye nigdy rodziło zboże dla ich wyſtępku. O-


strona: 54

1:
ciec ich/ boiąc ſie poſpolitego ludu/ wygnał ie s kroleſtwá. A gdy byli nad morzem/ vkazáłá ſie im mátká Nefele dzyerżąc báráná ze złotą wełną/ rzekłá im. Weźmicie tego báráná/ á gdzye on
Złoty báran.

2:
poydzye idźcieſz zá nim á nie oglądaycie ſie/ á przewiedzyeć was przez morze ná beſpiecżne mieyſce/ potym go ofiáruiecie bogu Marſowi/ potym od nich znikłá.
3:
Szli thedy zá onym baránem potym ſie Helle ſioſtrá oglądnęłá y vtonęłá/ przeto ono morze zową y dziś Helleſpontus. Ale Frixus cáło przeſzedł do Kolchis krolá Oety/ tám báráná Marſowi ofiárował/ ſkorę w iego
Helleſpontus.

4:
kościele záwieśił/ y sſtał ſie Mars ſtrożem wełny. Oſadzili ſtraż około tey ſkory Smoká/ s ktorego páſzcżęki ogień záwżdy pałał/ oſádzili też dwá Byki okrutne/ ktorym ogień z gęby ſzedł/ iákoby żadny tey ſkory z wełną złotą nie doſtał/
5:
áż ktoby tymi Woły oráł á Smokowe zęby rosſiał/ to ieſt/ zá niepodobną to rzecż ſobie mieli/ bo miał praktykę od Marſá ten krol/ iż w ten cżás zginąłby krol/ kiedyby tę wełnę zlotą wzyęto s kościołá iego. Przeto ią wielką ſtrażą oſádził/ to ieſt/ okrutnemi ludźmi/ ktore z wyſpu Tauryki przywiodł/ przeto ie zwano Byki/ iż gdyby kto przyiechał do koćiołA Marſowego/ zábili go y ofiárowáli Marſowi/ iáko Smokowi okrutnemu.
6:
Rozſłáwiło ſie to okrucieńſtwo po wſzytkim ſwiecie krolá Oety/ przeto ſie tám káżdy chronił iecháć á ochylał mieyſce to/ á ktoby iechał y przyiechał we zdrowiu/ był rycerzem wſzytkiego ſwiátá. Iazon tedy ktoregom miánował chćiwy ſławy dobrey/ vmyſlił tám iecháć s towárzyſtwem/ á doſtáć złotego runá. Wezwał k ſobie Arguſá miſternego cieſle/ ktoremu roſkazáł ná wodę budowáć okręt iákiby mogł nabeſpiecżnieyſzy á mocnieyſzy y więtſzy vcżynić.
7:
Y vcżynił Argus okręt ták wielki/ iż go ieſzcże ſwiát nie miał tákiego ná ten cżás/ przeto go Poetowie piſáli mieć ſto ocży/ to ieſt/ ſto rozumow/ y pirwſzy okręt ná ſwiecie vcżynił. Nakładſzy do niego ſzpiże y wſzytkiego cżego potrzebá/ nabrawſzy też s ſobą mężow ſláchetnych co nawybornieyſzych pięćdzyeſiąt y cżterzech/ krom inych poſpolitych/ miedzy ktorymi byli známienitſzy/ Káſtor/ Pollux/ Herkules/ Telámon/ Orfeus/ Atlantes/ y wiele inych. Herkuleſá nád nimi przełożył mężá wielkiey śiły y rozumu/ á ſam żeglarzem był.
8:
Puśćili ſie ná wodę/ á gdy przyiecháli do Frigiey/ ſtánęli v portu Simoentis/ wyſzli z okrętu ná zyemię w kroleſtwie Láomedontowym/ tám ná brzegu morſkim náleźli vrodziwą pánnę krolewſką corę związáną/ imieniem Heſſyonę/ ktora tám byłá dla tego położoná/ iż gdy ſie
Simeontis wyſep. Heſſyoná.

9:
Nepthunus rozgniewał ná kroleſtwo Láomedentowo o niezbudowanie ſobie kościołá iako był krol obiecał/ gdy beſpiecżnie morze przeiechał/ wypuśćił Nepthunus bog morſki Wielorybá z wody ná zyemię/
10:
ktory ludzi pożyrał y zárażał párą morową. Pytáli bogá Apoliná o tę pokuſę/ powiedzyał iż to gniew Nepthunow o nie ſpełnienie obietnice/ á ták będzye długo poki mu nie dádzą ktorego dzyecięciá krolewſkiego ku pożárciu/ ná ktore los przypádnie. Boiąc ſie oni tey okrutnośći/ puſzcżáli loſy ná dzyeći ony/ przypadł los ná Heſſyonę ktora była niepoſpolitey cudnośći/ związáli ią á położyli ná brzegu morſkim Wieloribowi/ ktorą to nádiecháli Argonánte/ wzyęli y rozwiązáli/ á Wielorybá Herkules zábił.
11:
Iecháli do krolá Láomedontá/ powiedzieli mu co ſie im przydáło/ iż Wielorybá zábili/ dzyewkę wybáwili. Krol zá to obiecał dáć Herkuleſowi konie niezwyciężone y Heſſyonę pánnę. Herkules ty wſzytki dáry zoſtawił v krolá/ áżby ſie wroćił od złotego runá s Kolchis/ toż to miał wzyąć. Dares Frigius inácżey piſze/ Iż gdy przyiecháli ná brzeg kroleſtwá Láomedontowego/ kazał ie od brzegu wypędzić/ á nigdzyey ſie im nie dał w ſwym kroleſtwie rozgośćić/ y muſieli odſtępić.
12:

13:
A w tym cżáſu powadziłá ſie Medea w Kolchis z oycem ſwoim Oetą o to okucieńſtwo ktore nad gośćmi cżynił/ ták iż niektore pzeſtrzegáłá/ niektore z więzyenia wypuſzcżáłá/ przeto od oycá byłá w ſtraży/ potym vciekłá do koćiołá Słońcá/ ktory nád brzegiem morſkim był/ ktorego cżáſu s Tauryki oni Argonánte do Pontu álbo do Kolchis iecháli.


strona: 54v

Kſięgi pirwſze.
1:
W nocy do koćiołá sſtąpili/ tám náleźli Medeą
Medea.

2:
chodząc po baegu/ od ktorey ſie wywiedzyeli okrucienſtwá oycowſkiego/ ktore nád pielgrzymy álbo gośćmi cżynił/
3:
wielbili iey rozum y ludzkość. Potym obiáwili iey przycżynę przyiázdu ſwego. Oſtrzegáłá ie áby ſobie w tym roſtropnie pocżynali/ chcąli w cáłośći zdrowia ſwego zoſtáć. Tám wſtápiwſzy z nimi w radę/ przywiodłá Iazoná ná przyſięgę/ chceli doſtáć złotego runá/ áby iey wiernym á prawdziwym małżonkiem był/ á oná mu ktemu miáłá dopomoc/ iákoby they rzecży ktorą orzed ſię wzyął/ dokonał. A gdy ták ſobie rzekli y tego przyſięgámi potwirdzili/ iecháli w nocy Argonánte y z Medeą do złotey wełny/
4:
ktora byłá od Sybáry miáſtá ktrolewſkiego ſiedḿdzyeſiąt ſtáian. Przyſtápiwſzy do drzwi kościołá Marſowego Medea/ záwołáłá ná Rycerze ich ięzykiem áby ią puśćili.
Sybaym.

5:
Oni vſłyſzawſzy iey głoś/ otworzyli iey. Rzućili ſie Argonánte do kościołá z dobytemi miecżmi/ pobili wiele Rycerzow onych/ á drudzy s przelęknienia vciakáli/ pochwyćiwſzy ſkorę z złotą wełną wyſzli prętko/ wſiedli w okręt y z Medeą poſzli precż.
6:
A gdy ſie krol Oetá dowiedzyał od tych co vciekli/ gonił ie s tymi ktore mogł ná prętce zebráć/ pogoniwſzy ie potkał ſie z nimi/ tám zábit á dudzy vciekli.
Krol Oetá zábit.

7:
Argonánte potym przypłynęli do Pontu/ potym do morzá ktore zową Prropontidis/ potym do Heleſpontu/ áż do Troiey. Poſłał thedy Herkule
8:
s do krolá Láomedontá brátá ſwego Iphiklá y Telámoná/ áby mu dał konie y Heſſyonę iáko obiecał.
Iphiklus. Thelámon.

9:
Niechciał dáć/ ktemu y poſły poſadzał/
10:
y Argonánty Greki táiemnie chciał pobić/ á chcieli mu tego pomagáć wſzyſcy w Troiey okrom Pryámuſá/ bo ten był przećiw temu/ mowiąc: iż gościom y poſłom ma być wiárá chowaná. A gdy ná to nic niedbáli/ Pryamus dodał do więzienia onym poſłom potáiemnie dwu miecżu/ ktoremi ſtroże pobili y z więzyenia vciekli do ſwoich/ á powiedzyeli co im zá odpowiedź krol Láomedont dał. Krol też Láomedont zebrawſzy lud ciągnął przećiw im do brzegá morſkiego. Potkáli ſie z nimi/ ácż nie rowno było Grekom w pocżet/ ále zacnoſcią y męſtwem Troiány przechdzili.
11:
Tám Herkules zábił Láomedontá krolá/ miáſto wzyęli y Heſſyonę pánnę/ ále potym miáſto Pryámuſowi ſpuśćili/ iáko przyiacielowi ſpráwiedliwemu.
12:
Ale ini piſzą inácżey/ mieniąc iż gdy Iazon przypłynął do Kolchis/ był cżcżon y ważon od krolá Pontſkiego Oety/ á od
Druga hiſtorya.

13:
Medee cżarownoce dzyewki krolewſkiey był zámiłowan. A gdy prośił krolá áby zá łáſką iego mogł widzyeć złote runo. Krol mu dał odpowiedź/
14:
ieſli tego dokaże iżby mogł vkroćić Woły Wulkanowe z miedzyánemi nogámi/ ktorym ogień z gęby pałá/ á orał imi/ Smokowi zęby wybrawſzy poſiał iżby Rycerze z nich powſtáli á zbili ſie ſpołu ſámi. Medea máiąc z Iazonem około tego oſobną rozmowę/ powiedzyáłá mu/ ieſli mi przyrzecżeſz poiąć mię zá właſną żonę á chowáć mię pocżćiwie do śmierći/ damći náukę iż doydzyeſz złotego runá bez ſzkody ſwey y towárzyſzow ſwych. Ktorey gdy przyſiągł/ dáłá mu náukę iż ſtraż pobił/ złote runo wzyął/
15:
miáſto ze wſzytkimi ſkárby wybrał/ y ziechał precż wziąwſzy Medeą. A dał mu był Apollo odpowiedź/ iż ták długo miał być krolem poki złotego runá nie wezmáą z iego kroleſtwá. Medea boiąc ſie pogoniey/ rosſiekáłá ſwego brátá Abſyrtá ná ſztuki/ roſkłádłá po wyſpach/ áby ociec zbieráiąc po ſztuce cżynił pogrzeb á omieſzkał pogoniey/ áżby przyiecháli do Greciey. Ty rzecży niektore ſą wymyſlne od Poetow Greckich/ bo oni miáry nie mieli chwale ſwey w piſániu/ zwłaſzcżá gdy co ieden z ich narodu vkazał oſobliwego
16:
przydáli ktemu wiele niepodobnych rzecży. Co ſie tycże tego złotego runá/ ſtąd to runo ſławę wzyęło/ i w tym kroleſtwie Kolchis nád morzem Pontſkim były owce z wełną bárzo dobrą/ nád ktorą ſwiát lepſzey nie miał/ zá ktorą wełnę ten krol wielkie ſkárby brał/ ták złotá ſrebrá/ iáko drogiego kámienia/ iż mu rownia w ſkárby ná ſwiecie nie było. Grekowie będąc ná then cżás przeważni á mężni kuśili ſie o nię do niego/ y nie mogli ich inácżey doſtáć v niego iedno przez


strona: 55

Wiek trzeći
1:
tę corę iego Medeą/
2:
ktorą Iazon ſwoią wymową á łágodną rzecżą ktemu námowił/ iż nie tylko ſkárby z nią pobrał/ ále y kroleſtwo mu wſzytko poddáność chcieli vchynić/ gdy ſie ſámi miedzy ſobą przez iego przycżynę nie mogli zgodzić. Piſzą niektorzy iż rychło potym Medea pogniewáłá ſie z Iazonem/ y ziecháłá od niego precż z Greciey ná wſchod ſłońcá/ popaliwſzy iego kráinę y miáſtá ogniem miſternie przypráwnym/ á tám záłożyłá miáſto Medią/ od ſwego imieniá y od ſyná ſwego Medeuſá/ potym od miáſtá wſzytko kroleſtwo zwano Media/ ktore pirrwey zwano Klámiite.
3:
Herkules pámiętał co mu zá lekkość wyrządził krol Frigiyſki Láomedont y towárzyſzom iego/ przyiechał do Spárty miáſtá/ gdzye był Káſtor y Polux brácia piękney Heleny/ proſząc ich o pomoc towárzyſką przećiw Láomedontowi/ ktorzy mu tego towárzyſtwá obiecáli pomoc/ tákież y Telámon/ y Peleus/ Neſtor/ y ini/ bo co miáſto było v Grekow to krol álbo kſiążę/ przeto zacni ludzye byli w Geciey. Gdy Herkules zgotował ſwoie okręty/ wzyąwſzy pocżet ludzi y towárzyſtwo obiecáne do nich puśćił ſie do
Káſtor. Polux. Herrkules s towárzyſtwem żeglowali.

4:
Troiey.
5:
Przypłynął w nocy do Sygeum. oſádziwſzy ſtráżą łodzye álbo okręty/ przy ktorych zoſtáwił Káſtorá y Poluxá/ á ſam ciągnął z woyſkien do Illium. Gdy to powiedzyano Láomedontowi/ zabrał woyſko ieznych/ ciągnął przećiw im.
Sygeum.

6:
Herkules iną drogą ſie obroćił. A gdy ſie Láomedont dowiedzyał iż Grekowie do Illium ciągną/ wroćił ſie z woyſkiem od brzegá/ potkał ſie z Greki/ byłá wielka bitwá/ zábit krol Láomedont w bitwie od Herkuleſá.
7:
Poráźiwſzy Troiány/ Telámon napirwey miáſto Illium vbieżał/ tám pobráli wielkie ſkárby y pánnę Heſſyonę krolewſką corę/ ktorą Herkules Telámoná zá poſługę známienitą dárował. Priamus ſyn Láomedontow o tym niewiedzyał/ bo był ná ſtronie w Frigiey. Nośili do okrętow łupy Grekowie/ ktorych doſyć nábráli w mieście/ ták ſkárbow iáko zacnych pań/ pánien álbo młodzyeńcow. Pobiwſzy wiele rycerſkiego ludu/ puśćili ſie záſię do Greciey. Priamus dowiedzyawſzy ſie/ przyiechał s Frigiey s pocżtem rycerſkich ludzi/ opłákawał długą chwilę tey przygody złey/
8:
to ieſt/ oycá zábitego/ ſioſtry poſromocenia/ rycerzow zbitych/ ſkárbow wyniſzcżonych/ wſzákże ieſzcże nie wątpił w ſwoiey fortunie/ rozumieiąc ieſzcże zoſtáć kroleſtwo ſámo w ſobie ſláchetne á obfite/ ták w ludzyech/ w ſkárby/ iáko w pożytki. Zoſtáłá mu też ſláchetna żoná Hekubá s pącią ſynow vrodziwych/ wſzytkiemu ſwiátu ſławnych/ ktorych imioná/ Hektor/ Paris álbo Alexánder/ Delfebus/ Helenus/ Troillus/
Hekubá. Synowie Priamuſowi.

9:
y s trzemá corámi wſzelkiey pocżćiwośći godnych/ ktorych imioná/ Andromachá/ Káſſándrá/ Polixemá/ Vmyſlił
Cory Priamuſowe.

10:
thedy miáſto Illium opráwić/ áby był beſpiecżen od nieprzyiacioł/ á ſzkodę nieprzyiacielom powoli oddáć. Opráwił miáſto/ mury drugiemi obtocżył á drugich podnioſł/ w okrąg trzy dni chodu. Sześć bron miáło przednieyſzych/ iednę zwano
Miáſto Illium. Brony.

11:
Dárdánia/ druga Thymbrea/ trzecia Illia/ cżwartá Scea/ piąta Troiána/ ſzoſta Antenoria.
12:
Páłacow w niey było krolewſkich bez licżby. Vlice známienite. Dno z mármuru cżyrwonego. Przez pośrzodek miáſtá rzeká Xántus ſzłá. Przywiodł Priamus do miáſtá ku mieſzkániu co nazacnieyſze/ możnieyſze/ á godnieyſze męże/ ze wſzego
Xántus rzeká.

13:
kroleſtwá/ ták iż wſzytká rádá kroleſtwá przednieyſza z nim w mieſcie obecnie mieſzkáłá. Gdy iuż Priamus miáſto dobrą obroną opátrzył/ á Rzecżpoſpolitą dobrze poſtánowił/ poſłał do Greciey Antenorá iednego s kſiążąt ſwoich/
14:
áby ſioſtrę krolewſką Heſſyonę wroćili. Przyiechał wodą napirwey do Miſyey/
Antenor.

15:
żądał krolá Peleáſá ſioſtry krolewſkiey áby byłá wroconá. Krol ſie rozgniewał/ kazał mu ſłokiem precż iecháć. Vcżynił to/ przypłynął do portu Sáláminy do Telámoná/ proſząc go áby Heſſyoná byłá wroconá/ mowiąc: że nie ſłuſzno krolewſkiego ſtanu pánnie być w niewoli/ gdzye ſie to ták nigdzyey nie záchowuie ná ſwiecie/ gdyż pánieńſka
16:
PeleAs krol. Saláminá. Telámon.

17:
pleć nikomu nie ieſt ni w cżym przećiwna/
18:
áni ku ſzko-


strona: 55v

Kſięgi pirwſze
1:
dzye cżyiey przycżynna. Ktoremu Telámon odpowiedzyał/ iż ia dáru ſwoiego ktory mi dan cnotliwie/ nie dam nikomu/ ktemu kazał Antenorowi poſłowi co rychley vieżdzáć.Potym iechał do Acháye gdzye był Kaſtor y Polux/ proſząc tákie y oſwiadſzáiąc
Acháia.

2:
ſie/ áby wroćili krolewſką ſioſtrę. Ktorzy powiedzyeli/ iż Priamuſowi nic nie wzyęto áni ſzkody vcżyniono/ też kazáli precż iecháć.
3:
Ná oſtátku do Piloná do Neſtorá kſiążęciá/ ktory ieſzcże gorzey powiedzyał. A ták
Pilon miáſto.

4:
Antenor wroćiwſzy ſie do krolá Priamuſá/ nic inſzego iedno śmiech á hárdą odpowiedź od nich powiedzyał. Wnet Priamus ſynow wezwał y wſzytkich przyiacioł ſwoich/ kſiążąt/ y pánow rádnych kroleſtwá Troiáńſkiego w Frigiey/ powiedzyał im poſelſtwo w ktorym Antenorá ſłał do Greciey/ y iáko do odpráwili/ áby ná to ſwoie namowy zgodliwemi głoſy powiedzieli/ iáko ſie w tym máią przećiw Grekom záchowáć.
5:
Rozbieráli ty przygody miedzy ſobą rádá Troiáńſka/ zwłaſzcżá krolewſcy ſynowie/ ná ktorych wotach więcey zależáło. Hektor wielki á známienity wſzytkiemu ſwiátu maz iáko ſtárſzy/ rádził áby byli z Greki o to w pokoiu/ ieſli co więtſzego nie będą chcieć vcżynić/ wiedząc teám o wielkich á ſpráwnych y przeważnych mężoch. Pomagał mu w tego Helenus wieſzcżek/ powiedáiąc ku oſtátku ogniem Illium będzye przez dopuſzcżenie bogow gorzáło. Ini wſzyſcy przećiw temu wotowáli inácżey/ iedno im táki pych oddáć tákową ſzkodą.
6:
Wybrał ſie ſam Paris wodzem álbo Hetmánem do Greciey. A w tym cżáſu Pánthus przyrodzony Priamuſow powiedał/ iż ſłychał od ſwego oycá/ ieſli kiedy Paris żonę poymie z Greciey/ będzye wſzytka Troiá ſkáżoná. Ale tá práktiká od nich byłá w śmiech obroconá. Kaſándrá krolewná vſłyſzawzy iż Paris
Pánthus. Káſándrá.

7:
wodzem do Greciey/ ięłá wołáć głoſem. O oycże co cżyniſz/ cżemu ſie w tákie niebeſpiecżne rzecży wdawaſz/ gdzye to idzye nie o iednego áni o dwu/ ále o wiele tyſięcy nas/
8:
ázaś nie ſłychał iż walká ná dwoie bywa/ á ktory ſzcżęſciu nawięcey dufa/ nawięcey tákiego zdradza/ á ták proſzę niechciey płochey rády ſlucháć/ ieſli ſleſz w tákich rzecżach wielkich do Greciey/ poſliſz wielkie ſprawce á nie płoche álbo młode. Ach oycże moy wiedząc godność á ſtałość ſyná ſtárſzego/ cżemu przedeń wyſadzaſz ná tákie rzecży młodſzego/ wiedz pewnie że ſie záwiedzyeſz/ y nas wiecżnie potráćiſz s poddánymi ſwymi. Ociec nie tylko iey nie chciał ſłucháć/ ále wywieść ią kazał od Senatu áby milcżálá.
9:
Piſzą Poetowie ſkąd iey tá práktiká przyſzłá. Apollo bog Troiáńſki widząc dzyewecżkę bárzo mierną á obycżáyną y cudną práwie boſką Káſándrę/ prośił iey o wdzyęcżny vpominek/ oná iáko nie głupia obiecáłá dáć w ten obycżay/ áby ią tym dárował/ iżby rzecży przyſzłe wiedzyáłá á ludzyem obiawiáłá. Dał iey to Apollo iż przygody ludzkie znáłá. A gdy ſie od niey nápierał cżego żądał/ niechciáłá tego vcżynić/ rozgniewał ſie y cięſzko mu to było iż go żeńſka płeć oſzukáłá/
Káſándrá oſzukáłá bogá Apoliná

10:

11:
radby to od niey záſię wzyął/ áno trudno/ co ſie raz rzecże álbo da/ nie godzi ſie thego bogu odmieniáć. Tedy vſtáwił áby iey powięśći mieyſcá nie dano/ tákże ſie iey sſtáło/ iż nie tylko iey powieśći mieyſcá nie dano/ ále wyniść precż kazano/ y ſkáráć ociec kazał.
12:
Potym Priamus kazał gotowáć do okręthow żywnośći wſzelkie ludu/ Rycerſtwu ſie kazał gotowáć/ nád ktorymi Pariſá Hetmánem przełożył. Przydał k niemu Deifebá/ Eneáſá/ Polidáná/
Deifebus.

13:
á roſkazał áby pirwey Heſſyony żądał á ſzkod nágrodzenia/ nie będąli chcieć/ daway ieſzcże znáć ábych wiEtſzy okręt poſłał. Paris wſiadſzy w okręt s towárzyſzmi ſwymi/ do Greciey przypłynął napirwey do wyſpu Cyteriey/ gdzye był kościoł
Cyteria.

14:
Wenery boginiey ſtáry/ tám iey ſwięto ſwięćił Paris/ gdzye ſie było wiele ludzi zeſzło dziwuiąc ſie wielkośći okrętu/ ktorzy ná wyſpie mieſzkáli. A gdy pytáli kto ieſt/ powiedano im iż Paris iedzye po Heſſyonę do Greciey.
15:
A gdy to powiedzyano piękney Helenie Menelauſowey żenie/ ktora byłá nie dáleko od wy-


strona: 56

Wiek trzeći
1:
ſpu Cytery/ chcąc widzyeć cudność Pariſowę/ wezbráłá ſie do kościołá Wenery ná odpuſt/ rzekąc iż tám drogę obiecáną miáłá. Przyiechawſzy/ Pariſowi powiedzyano o iey przyiechániu/ vbrał ſie w krolewſkie odzyenie/ á gdy było ráno ſzedł do kościołá/ tám ſie oboie przypráwionych w ſzáty koſztowne przywitáło z rádoſcią/ żądáiąc ſie z dawná ſpołu widzyeć.
2:
A gdy ná ſię ſpołu łágodną poſtáwą weyrzeli/ záráźiłá ich ſercá Kupido/ to ieſt/ miłość ſpolna iednáka/ y dáli ſobie cżás y mieyſce gdzyeby ogień oney miłośći mogli ku chwale boginiey Wenery wſkrześić/ bo w tákich odpuśćiech Wenus ſie kocha. A gdy ſie mieli żáłobliwie rosſtáwáć/ roſkazał Paris potáiemnie ſwoim áby byli pogotowiu w nocy/ á Helenę wzyęli do okrętu ze wſzytkim Fraucymerem iey/ tákże ſie sſtáło oney nocy. Mieſzcżánie polękli ſie/ zebráli
Helená wzyętá.
ſie z okolicżnym ludem vderzyli nań/ ále poráżeni od Pariſá/
3:
gdzye wiele ludu pobrał/ kościoł wyłupił/ y iechał do oycá s korzyścią. Ociec Priamus był rad/ mnimáiąc wroćić Heſſyonę zá Helenę. Káſtor y Polux gdy ſłyſzeli iż ſioſtrę Helenę wzyęto/ gonili Pariſá/ ále prze nawáłność morſką rozbiegli ſie rozno ná ſtrony/ ktorych ſzukáli Lezbiáni długo/ to ieſt/ z Lezbo wyſpu ludzye. Nie mogli ich náleść/ mnimáiąc áby do niebá záiecháli y miedzy známiony niebieſkiemi vſieść/
Lezbo wyſep.

4:
przeto im nieſmiertelność przypiſuią Poetowie.
5:
Menelaus krol gdy ſie dowiedzyał iż mu żonę wzyęto Helenę cudná/ ktorą bárzo miłował/ był záſmucon/ vżywał rády brátá ſwego Agámenoná/ żáłował ſie przed wſzytkimi krolmi y kſiążęty Greckimi ſwoiey lekkośći/ ktorą mu Troiani wyrządzili. Ktorzy mu rádzili/
Menelaus żáłował Heleny.

6:
áby poſły poważne poſłał do Priamuſá/ żądáiąc zá dobrą wolą wrocenia heleny. Ale gdy ná poſelſtwá Troiani niedbáli/ vcżyniwſzy ſyem ſpolny Greckie kſiążętá/ ſprzyſięgli ſie do gardł y máiętnośći ſwoich pomśćić ſie tego nád Troiány/
7:
ktorych było w licżbie cżterdzyeśći y ſiedḿ/ á zebráli okrętow wſzytkich dwánaſcie ſet y dwá/ ktorych kſiążąt álbo krolow imioná były. Agámenon Mycenſki/ Menelaus s Párty/ Archelaus s Boeciey/
Agámenon.

8:
Aſcálaphus y Iármenus z Orkomená/ Schedius s Focydy/ Aiáx Telámońſki/ Aiáx Oileus/ Neſtor/ Toás/ Diomedes/ Polifebus/ Antifus/ Prothezylaus/ Neoptolemus/ Phineus/ Pálámedes/ Erifilus/ Zántypus/ Cleonteus y wiele inych.
9:
By táką zgodę Pan Bog racżył dáć Krześćiáńſkim krolom álbo pánom/ iáko tym pogánom ná ten cżás dał/ nie tylko zyemiá ále y niebo przećiw im nigdyby nie powſtáli Vliſes Itace wyſpy krol nie był w ten cżás z nimi/ ná ktorym wiele zależáło/ bo godnoſcią/ chytroſcią/ męſtwem/ żádnemu z nich naprzod nie dał/ áby vſzedł
Vliſes.

10:
tey potrzebie/ vcżynił ſie ſzalonym/ orał á ſol ſiał/ gdy vſłyſzał o zbierániu Grekow do Troiey. Poſłáli do niego PálAmedá áby go námawiał ku tey potrzebie/ á wywiedzyał ſie przycżyny iego błędu álbo ſzaleńſtwá.
11:
Pálámedes gdy przyiechał do niego á on orze iáko chłop/ chcąc ſie wywiedzyeć ieſli to s ſzáleńſtwá cżynił/ położył dzyecię ſyná iego przed pługiem Telemachá/ przenioſł go Vliſes pługiem/ pocżął ſie śmiać Palámedes/ ile mędrcow tyle chytrcow/ y muſiał z drugimi ku potrzebie woienney. Nie było ieſzcże k nim Achilleſá ſyná Pelleáſá krolá Teſſálickiego/ á mieli Grekowie odpowiedź v Apoliná/
Achilles.

12:
iż bez Achilleſá Troia nie może być wzyętá.
13:
Ten to był Achilles/ o ktorym Poetowie piſáli iż go mátká Tetidia/ gdy ieſzcże był dzyecięciem rozmocżyłá w ieyzerze piekielnym Wulkánowym/ iąwſzy iedną ręką zá piętę á
Tetidys.

14:
drugą zá plecy/ y sſtał ſie wſzytek iáko żelázny/ okrom tych mieyſc gdzye ręką trzymáłá/ s tey przycżyny/ iż od Apoliná o nim odpowiedź miáłá ſkoro ſie vrodził/ iż miał być o żeńſką płeć zábit v Troiey/ mnimáiąc áby tym thego vſzedł. A dla pewnieyſzey rzecży dáłá go chowáć ná gorze |Peles brátu ſwoiemu Chironowi/
Chiron.

15:
ktory go wychował y náucżył rozmáitym rzecżam álbo náuckom/ ten go nośił w pánienſkim odzyeniu/ y dał go zá pánnę krolowi Likomedowi/ mowiąc go być ſioſtrą Achilleſową/ tám potym
Likomedon.

16:
nálazł towárzyſtwo miłoſne


strona: 56v

Kſięgi pirwſze
1:
s krolewſką dzyewką Deidamią/ s tą to miał ſyná Neoptolemá álbo Pirruſá.
Deidámia. Pirrus.

2:
A ták był poſłan Vliſes od Grekow iáko mąż roſtropny á chytry ná wywiádowánie/ gdzye ſie Achillesobraca (bo narychley łotr łotrá wyſzpieduie po ſwych obycżáioch.)
3:
Po długim ſzukaniu/ nalazł miedzy pánnámi. Nie znáiąc ktory miedzy imi Achilles/ ſpráwił ſobie kramik Vliſes/ máiąc w nim miecże/ rohátyny/ łuki/ cżepce/ złoto/ iedwa/ y ine rzecży pánieńſkie y rycerſkie/ ſzedł przedáwáć miedzy pánny: ktore były poprawdzye pánny/ tárgowáły cżepcow/ iedwabiow/ ſznurek/ y inych ſzat. Ale naſz Achilles nie poglądał iedno ná miecże á zbroię/ ták długo ſie táił áż wzyął łuk ſpytał zacż/ pociągnął go áż ſie złamał. Wſzyſcy ſie zdumieli mocy tákiey pánny.
4:
Vliſes obacżył iż ten ieſt bez wſzego wątpienia/ przyſtąpił k niemu bliſko/ poſzeptał mu w vcho áby ſie gotował z Greki do Troiey. Ktory temu rad był/ przeto prośił áby był wyzwolon z błzenſkiego pánieńſkiego vbioru/ á we zbroię co nawiętſzą był vbran/ y sſtáł ſie ták/ potym z rádo4cią do okrętow Viſeſowych wſſzedł/ á ku potrzebie z Greki do Troiey ciągnął. Agámenon ſyn Attreuſow krolá Myceńſkiego/ brátá Menelauſowego/ nád woyſkiem przełożon/
Agámenon.

5:
przeto ku wſzytkim ktorzy ku they potrzebie ſie ziecháli/ rzecż ſzyroką á obciężliwą o lekkość/ ktorą Troianowie wyrządzili brátu iego Menelauſowi/ vcżynił: rozwodząc im ſzyroką rzecżą/ iż ſpráwiedliwie tę woynę przećiw Troiánom prziymuią. Zá tym káżdy z nich zápłákał/ á gárdłá ſwego dáć zá to nie żáłował. Ale áby nic nie cżynili s ſiebie ſami/ iedno z boſkiey obietnice/ poſłáli do Apoliná do Delfu/ pytáć co im zá odpowiedź da ná ich vmyſł. ná wypráwę przećiw Troiánom/ Achilleſá y Pátrokluſá.
6:
Ktory odpowiedzyał/ iż w dzyeſięć lat Grecy miáſto Illium wezmą. W ten cżás też Kálchás biſkup Troiáńſki przyiechał do Delfu/ á odpowiedź
Kálchás biſkup.

7:
przećiw Grekom po ofierze wzyął/ áby nie odſtępował od Grekow áż Troią wezmą/ nie chceli zginąć. Tákże vcżynił iż wzyął towárzyſtwo z Achilleſem/ z rádoſcią Grekow/ ktorzy mu dáli biſkupſtwo ine. Drudzy záſię piſzą/ iż Agámenon krol ná łowie zábił Lánią Dyany boginiey niewiedząc.
Lánia Dyány.

8:
Ktora gdy ſie rozgniewáłá/ przepuśćiłá powietrze ná Greki iż im wiele ludu pomárło. A gdy v Delfu przycżyny pytáli/ wzyęli odpowiedź iż to gniew Dyany boginiey leśney/ ktorey nie vbłagáią ni cżym iedno krwią Agámenową/ gdy ią będzye ofiárował. Miał Agámenon corę ſwoię imieniem Iphigenią o ktorą to grá ſzłá/ ále nie mogli ná to oycá náwieść áby ią miał ofiárowáć/ bo ią bárzo miłował. Przeto Vliſes iáko
IIphigenia.

9:
chytry/ zmyſlił iey weſele z Achilleſem/ áby ią ku ofierze wywiedli.
10:
Ale bogini vżaliwſzy ſie iey/ przyięłá Lánią miáſto cory krolewſkiey/ zá to Iphigenią dáli do iey kościołá ná wiecżne kápłáńſtwo w Tauryce. Potym Grekowie vpátrzywſzy cżás ſłuſzny/ puśćili ſie ná wodę z wielkoſcią ludzi do Frygiey/ przypędził ie wiátr do brzegow Myſyey/ gdzye krol Thelefus pánował/ ktory chciał
Thelefus.

11:
bronić brzegow Grekom/ ále ránion y poráżon od Achilleſá.
12:
A iż miał przyiaciele miedzy Greki/ przeto ſie poiednáli/ á o ránę wzyáł odpowiedź iż nie mogł inácżey być zdrow ná nię/ iedno áż drugi raz tymże
13:
żelázem y tá ręká ná to mieyſce muśi vderzyć á odnowić ránę/ bo we zły cżás tráfił. Przeto muſiał z Greki do Troiey/ á od Achilleſá znowu był ránion y
14:
vzdrowion. Owidyuſz o tym piſze w thy ſłowá: Vulnus Achilleo quae quondam fecerat hosti: Vulneris auxilium pelias hasta tulit.
15:
Potym Grekowie puśćili ſie do kroleſtwá Priamuſowego/ gdzye mu kilko miaſt wzyęli.
16:
A gdy przyſzli ná wyſep Tenedum/ tám wſzytek lud pobili. Poſłáli znowu
Tenedum.

17:
do Priamuſá/ áby im ſzkody nágrodził á Helenę wroćił/ mowiąc iż mamy dwu po ſobie co zá nas będą walcżyć/ to ieſt/ ſpráwiedliwość á niezwyciężoną moc. Priamus zwoławſzy ſynow y pánow rádnych/ kazał im wotowáć ná to poſelſtwo/ iedni chcieli áby Helená wroconá/ drudzy nie rádzili/ áż będzie Heſſyoná wroconá. A w tym Hekubá krolowa żoná Priamuſowá
Hekubá.

18:
ſwoie wi=


strona: 57

Wiek trzeći
1:
dzenie podáłá/
2:
áby Heleny pytano przy poſlech/ przy ktorym mężu chce zoſtać/ ieſli przy Menelauſie pirwſzym/ cży przy Paryſie wtorym. Ktorey gdy pytano/ rzekłá: iż mi przyſtoyniey mieſzkáć s Paryſem niż z Menelauſem/ ktemu p,lácżąc mowiłá y proſząc by nie wzruſzáli ſlubu wiernośći/ ktory s Pariſem ſpołu vcżynilá mowiąc/ iż nie máſz tákich odpowiedzi wielkich álbo ſtráchow v Grekow/ ktoreby mię od Paryſá odſtráſzyły. A w tym ią Hekubá obłápiłá y płákáły obiedwie/ poſły Greckie ſrogo odpráwiono.
3:
Ktorzy przyiecháli/ poſelſthwo powiedzyeli/ ktore niewdzyęcżnie przyięli/ walkę im opowiedzyeli. Miał Priamus ná ſwoię ſtronę wielkie krole Azyey y kſiążętá/ to ieſt/ s Cyliey/ Licyey/ Trácyey/ Frygiey/ Etyopiey/ Páflágoniey/ Perſyey/ Amázony/ y wiele inych. Agámenon oznaymiwſzy Piamuſowi walkę/ puśćił ſie do iego kroleſtwá wodą/ ſtánął z wielkocią okrętow v iego brzegow/ ktorych mocno Troianowie bronili.
Pocżąthek bitwy Grekow s Troiány.

4:
Protezylaus wyſkocżył ná zyemię z wody/ potkał ſie z nimi/ pirzchnęli Troiani. Przyſkocżył Hektor krzyknął ná ſwoie/ roſproſzył záſię Greki iáko żáby do wody/ y Protezylauſá zábił. Wyſkocżył potym Achilles/ vcżynił z nim potkánie/ bili ſie okrutnie/ iż wiele z obu ſtron ludzi poległo/
Protezylaus zábit.

5:
áż ie noc rozwádziłá. Grekowie ná beſpiecżnieyſze mieyſcá okręty odwiedli/ á w tym przedłużeniu ciáłá zbitych z obu ſtron chowáli/ to ieſt pálili. Krenus krol vderzył od brzegá ná Greki/ y roſproſzył im okręty.
6:
Achilles ktoremu ſtraż byłá porucżoná nád okręty/ s Telámonem y Aiáxem wyſkocżyli przećiw iemu/ zábili go/ poráźiwſzy mu lud/ drudzy Grekowie ciągnęli Priamuſowi do zyemie
Krenus zábit.

7:
cżynić ſzkody przez miecż y ogień/ napirwey do kráiny Cyoni/ á tám miáſto Menthoryeńſkie wzyęli y ſpálili. Potym gdy ſie im
Cyoni.

8:
miáſtá niektore poddáły/ ruſzył ſie Achilles do wyſpu Lezbo/ y wzyął gi/ y Forbántá krolá zábił ktory był Grekom ná przekázye.
Lezbo. Forbántá.

9:

10:
Potym Pirrę y Hieropolim miáſtá oblegli y wywroćili. Widząc to drugie okolicżne miáſtá/ dobrowolnie ſie dawáły/ poſtápiwſzy podatki żywnośći/ áby ich role álbo zboża w cáłośći były záchowány. Potym
11:
Pirrá. Hieropolim.

12:
Achilles do woyſká przyciągnął/ á w tym cżAſu krol Tátárſki z dáry do Achilleſá przyiechał/ áby iego kroleſtwo było záchowano w cáłośći. Potym do Cylikás przyciągnął Achilles/ á tám wiele ſkárbow nábrał/ zábiwſzy krolá ich Ecyoná y żonę iego wzyąwſzy Aſtyonę.
13:
Ecion krol. Aſtyoná.

14:

15:
Potym Pedaſum/ Legelum/ miáſtá pobrał/ pobiwſzy ich krole y żony pobrawſzy/
16:
Pedaſum. Lelegum.

17:
wroćił ſie do woyſká/ tákież Aiáx vcżynił. Grecy byli rádzi widząc pełne okręty ſkárbow/ rozdzyielili ſie imi/ dawſzy
18:
Rozdzyał łupow.

19:
przodkiem krolowi Agámenonowi Aſtyonę krolową corę Chryzuſá á żonę Ecyoná/ á ſam Achilles wzyął Hipodámią Bryzeidę krolá Pedáſkiego Bryzeſá żonę/ drugie łupy według zaſług rozdzyeláli miedzy ſobą.
20:

21:
Piſze też Diktys Kretenſis/ iż w ten cżás Aiáx ſyná Priamuſowego Polidorá wzyął/ ktorego był dał ku wychowániu nowo vrodzonego/ Polimneſtrowi krolowi Trácyey brátu Hekuby krolowey/ w ten obycżay ieſliby kiedy Grekowie Illium miáſto wzyęli á zborzyli/ áby záſię on iáko dzyedzic náprawił. Ale go ten Polimneſtor wydał/ chcąc thym ſobie pokoy vcżynić. A gdy Grekowie vyrzeli ſyná Priamuſowego Polidorá/ weſzli w rádę/ vrádzili y poſłáli s tym poſelſtwem áby Priamus dał Helenę/ ktorą nieſłuſznie á s krzy-
22:
Poſelſtwo do Priamuſá.

23:
wdą wzyął/
24:
zá tego ſyná iego Polidoruſá/ á nie cżekał dáley vpadku kroleſtwá ſwoiego/ gdyż wie/ iż ieſli inácżey vcżyni/ Grekowie ſie ſprzyſięgli do gardł ſwoich kroleſtwo Troiáńſkie przewroćić. A gdy iuż Vliſes poſelſtwo odpráwił od Grekow/ wotowáli Troiani ná nie rozmáitemi głoſy/ Rádá pirwſza rádziłá áby byłá Helená wroconá/ á to dla ſpolney przyiáźni z Greki/ wywodząc ich ſtalość iednoſtáyną/ ſpráwę y ſzcżęſcie oſobliwe. Drudzy przećiw temu/ zwłaſzcżá ſynowie krolewſcy/
25:
iż Helená zupełną wiárą byłá vtwirdzoná s
Odpowiedz Troiánow.

26:
Paryſem/ ániż ſie godzi nád iey wolą wydawáć. Ale ták/ ktore ſobie ſkárby Grekowie miánuią wzyáć z Heleną/ ty im będą wrocony: nád tho ieſzcże/ ná


strona: 57v

Kſięgi pirwſze
1:
mieyſce heleny/ damy krolowi Menelauſowi ſioſtrę ſwoię ktorą będzye chciał ze dwu obráć/ álbo Káſándrę/ álbo Polixenę/ z wielkimi á známienitemi dáry/ y ná tym ſtánęli Troiani. A gdy to poſłom Greckim poſelſtwo powiedzyano/ nie podobáło ſie im/ tákże y wſzytkim Grekom.
2:
Poſpolity lud narzekał vpadku wielkiego z máłey przycżyny. Grekowie ſie rozgniewáli/ vrádzili przyciągnąwſzy pod mury Troiáńſkie/ gdzyeby ná tho pátrzyli wſzyſcy/ zábić ſyná krolewſkiego Polidoruſá kámieńmi przed ocżymá wſzytkich Troiánow ktorzy z muru pátrzyli/ y vcżynili ták. Tu Poetowie
Polidorus zábit.

3:
wiele mátáctwá przycżynili/ ktore tu opuſzcżam/ tylko do hiſtoryey przychodzę. Aiáx Telámońſki pobrał miáſtá známienite Troiánom Botyrę y Cyllę/ Gárgárę/ Girgin/ Serpſyn/ Láryſſę/ gdzie wiele ſkárbow y dobytká nábráli/ bez żadnego
Miáſtá pobráne.

4:
odporu.
5:

6:
Hektor mąż wielkiey śiły będąc/ zebrał ſie też przećiw Grekom s ſwoim ludem/ wyciągał cżęſtokroć
Hektor.

7:
z miáſtá ná Greki/ y ku vciekániu przypądzał. Przećiw ktoremu Agámenon iednego dniá chciał ſie oprzeć/ potkał ſie z nim wielkim krzykiem. Hektor ſercá dobrego będąc/ nie vſtráſzył gg/ tám zábił Pátrokluſá towárzyſzá Achlleſowego/ á gdy go Meryon pochwyćił áby nie był złupion od Troiánow/ vgonił go Hektor y
Pátroklus zábit.

8:
zábił.
Merion zábit.

9:
A w tym cżáſu Mneſtrus Hektorá w vd ránił/ wſzákże s tą ráną Greki bił/
Mneſtrus.

10:
y roſproſzyłby ie był do końcá/ by był s pośilecżnym vffem Aiáx nie przyciągnął. A gdy ſie ſpołu potkáli/ obiáwił ſie mu Aiáx we krwi być/ bowiem to był ſyn Heſſyony ſioſtry Priamuſowey á ciotki Hektorowey/ przeto ſobie dáli pokoy. Tám Hektor złożywſzy s ſiebie zbroię/ vpominał go cudnemi ſłowy/ áby przeſtáli od
Aiáx krewny Hektorow.

11:
pocżętey rzecży Grekowie/ Aiáx też prośił áby o to pracą miał/ iákoby z Greki przyiaźń w dobrym záchowániu mieli/ porownawſzy s ſobą.
12:
Mieli onego dniá pokoy/ bo iuż Troiani Greki gonili/ y chcieli ſpalić oboz Grecki/ by był Hektor on dzyeń pokoiá nie vcżynił/ drugiego dniá Grekowie przymierza żądáli. Achilles płákał Pátrokluſá/ Agámenon Protezylauſá/ drugie pogrześć kazał. Pálámedes powiedał być krolá Agámenoná winnym. A gdy przyſzedł cżás bitwy/ wywiedli woyſko ludzi/ Achilles/ Agámenon/ Dyomedes/ Menelaus. Przećiw záſię
Znowu bitwá.

13:
drugie Hektor/ Troillus/ Eneás/ potkáli ſie mocnie/ z obu ſtron ludzye pádną okrutnie/
14:
Hektor zábił Becteen y Archelauſá y Protenorá/ áż bitwę noc rozięłá/ á iuż to trzećia bitwá byłá. Potym cżwárte potkánie vcżynili/ w ktorym Paris
Beoton zábit. Archelaus zábit. Protenor zábit.

15:
Menelauſowi vd przeſtrzelił z łuku ſtrzałą. W piątym potkániu Hektor zábił ſiedḿ zacnych y mocnych mężow Greckich/ Eneás dwu/ Achilles cżterzech Troiańſkich/ Dyomedes dwá. W ſzoſtey walce/ ktore były káżdy dzyeń do ośḿdzyeſiątnego dniá/ wielki lud z obu ſtron był poráżon. Przeto Grekowie żądáli do trzech lat przymierza/ y otrzymáli.
16:
W tych trzech leciech Chryzes kápłan Apolinow gniewał ſie/ iż iego dzyewkę Aſtyomen trzymał v ſiebie Agámenon poimáną/ dla cżego prośili go áby ią wroćił/ nie chciał: przeto wielkie powietrze pádło ná Greki iż márli bez miáry. Pytáli potym
Chryzes kápłan.

17:
Kálkáſá ſwego biſkupá y proroká przycżyny powietrzá/ nie chciał powiedzyeć nic/ boiąc ſie od nich cżego złego zá powiedzenie prawdy/ áż mu przyſięgli krolowie y Achilles zá pokoy. Przeto powiedzyał iż to był gniew Apolinow o kápłana Chryzeſá/
18:
á inácżey thego nie vśmierzy/ iedno áż wroći krol Aſtyonę. To vſłyſzawſzy Agámenon/ kazał do zbroie Rycerſtwu przećiw tym ktorzy nań powſtáli o corę kápłąńſką. Bacżąc Troiani niezgodę kſiążąt Greckich/ vderzyli ná nie nád przymierze/ potkáli ſie z Greki/ poráżeni Troiani iż muſiał Priamus do drugich trzech lat przymierza prośić. A w tym Agámenon krol widząc iż przećiw iemu powſtáli wſzyſcy o tę kápłáńſką dzyewkę/ powoławſzy wſzytkich kiążąt y pánow przednieyſzych/ powiedzyał im iż chce wroćić Aſtyonę Chryzeſowi kápłanowi/
19:
ieſli mu Achilles ná iey mieyſce da Hipodámią. Byli temu drudzy ná odpor/ wſzákże Achiles rzekł to vcżynić dla zgody á iednośći rzecży poſpolitey. Y odeſłaná byłá Aſtyoná oycu do
Aſtyoná wroconá.

20:
kościołá


strona: 58

Wiek trzeći
1:
Apolinowego/ á Hipodamią kazał wzyąć ſługom pie||ſzym. O co przećiw iemu znowu powſtał Achilles y wiele inych/ iż nie bacżył ná zacne poſlugi Achilleſowe.
Wnęthrzne nieſnaſki.

2:
Powtore Palamedes przed wſzytkimi powiedał być krolem niegodnym Agámenoná/ y nie od wſzytkich wybránego.
Złożon Agámenon s kroleſtwá.

3:
Agámenon powiedał przed wſzemi mowiąc/ iż on nigdy o to przełożeńſtwo nie prośił/ tylko mu ie z dobrey woley dano/ podáiąc w moc wſzytkim áby ie dáli komu chcą inemu/ á ták wybran zá krolá Pálámedes. Po wyściu
Pálámedes krolem Greckim.

4:
przymierza potkáli ſie znowu Troiáni z Greki z obu ſtron wielki lud poráżon. Názáiutrz Andromachá żoná Hektorowá byłá vpominána przez ſen/ áby thego dniá Hektor bitwy nie zwodził/ álbo ſam w bitwie nie był. Ale Hektor niewieście ſny wzgardzał/
5:
nápierał ſie przezdzyęki bitwę mieć. Zoną y z inemi pádłá v nog iego proſząc aby inacżey nie cżynił. Priamus krol zaſadził iego mieyſce Pariſem/ Helenuſem/ Troilluſem/ y Eneaſem/ ktorzy gdy z Greki bitwę zwiedli/ przemożeni byli od Grekow. Widząc Hektor z muru ſwoich vſtępowánie/ nie mogł ſie odzyerżeć/ z wielkim krzykiem do
Troiáni vſtępowáli.

6:
nich bieżał chcąc ie rátowáć/ zábił Leontá y Idummeuſá kiążętá Greckie/ á ránił Iphikluſá/ y wiele inych.
Hektor pobił Greckie...

7:
Widząc Achilles ſzkodę w ludu przez Hektorá/ potkał ſie z nim ſam á ſam/ miał Hektor zbroię ná ſobie Pátrokluſá zábitego/ ktora byłá Achilleſowá/ przeto iey wiedzyał obycży Achilles. Gdy ſie śilnie
Potkánie Achilleſá z Hektorem.

8:
potkáli rohátynámi/ ránił Achilleſá Hektor/ Achilles tym ſie więcey záiuſzył/ przebił rohátyną Hektorá/ y zábił go/ ktory był mur wſzytkiey Troiey. Pirzchnęli
Hektor zábit.

9:
Troiáni/ gonił ie Achilles áż do brony. Záłość y ſtrách ogárnął wſzytki Troiany s śmierći Hektorowey/
10:
wzyęli przymierze do roku chowáć ciáłá zbite z obu ſtron/ á ranne goić. Pogrzeb Hektorow gdy był żáłośćiwy/ pátrzył nań Achilles/ á iáko drudzy piſzá iż vmárłe ciáło iego kazał około miáſtá końmi włocżyć ná żáłość Troiánom/ áż pánná Polixená pokrwáwiwſzy ſobie twarz ſzłá do niego żáłośćiwa s ſwoim fraucymerem/ vprośiłá ie v niego/ y pochowáłá s przyrodzonymi pocżćiwie.
11:
Dares Frygius inácżey piſze/ iż ná oſtátku przymierza wyſzli náwiedzáć grob Hektorow ociec Priamus/ Hekubá matká/ żoná/ y Polixená krolewná. Ktore Achilles gdy widzyał/ Wenus go záſtrzeliłá w ſerce/ gdy ſie mu krolewná Polixená ſpodobáłá. A gdy vſtawicżnie myſli ſwoich o niey ſpuśćić nie mogł/ poſłał ſługi do oycá y mátki żądáiąc iey w małżeńſki ſtan/ obiecuiąc ſie wnet z ludem ſwoim do domu wroćić/ y zá ſobą drugie námowić.
Achilles żąda Polixeny.

12:
powiedzyeli ſługom iego iż to chcą vcżynić ná żądánie iego tym obycżáiem/ ieſli precż Greckie woyſko odciągnie/ ale ieſliby nie chciáło/ prożno ſie o
Odprawá poſłow.

13:
tho pokuſzáć ma/ byſmy mieli w nienieprzyiacielſkie ręce dáć corę ſwoię. Słyſząc to Achilles/ tym więcey był chutliwy ku pánnie/ pocżął z Greki około niepotrzebnych walek namowy cżynić/ iáko dla iedney niewiáſty wiele zacnych krolow y kſiążąt y ludu poſpolitego poginęło z
Achilles rádzi odſtępić od oblężenia.

14:
Grecyey/
15:
á żadney nadzyeie nie trzebá mieć ábyſmy Illium álbo Troią wzyęli/ gdyż widzimy wielki doſtátek w ludzyech y w inych potrzebach/ á ieſzcże co dzyeń to im więcey ludu przybywa/ przeto lepiey ieſt ſwemu zdrowiu porádzić/ á wzyąć przymierze na cżás długi álbo wiecżną przyiaźń/ áby ten lud ſprácowány zá ty látá nieco odpocżynął/ á domoſtwo ſwoie/ żonę y dzyatki przez ten cżás ośirociáłe/ lubym wiedzeniem dáley opátrzyć/ niżli walek tákich s ſwoią ſzkodą náſládowáć.
16:
Niektorzy ná to zezwaláli/ niektorzy niechcieli go w tym pocieſzyć/ zwłaſzcżá więtſza cżęść. Ale Achilles ſwemu ludowi kazał ſie wroćić od walki. Grekom też ſzpiże nie doſtáło/ áż ſłali do Telefuſá ktory ie żywnoſcią opátrzył. Gdy cżás przymierzu wyſzedł/ zwiodł bitwę Pálámedes s Troiany/ zábił tám Deiphebuſá Palámedes/ á gdy ſie s tego chwalił á pyſznił/ przeſtrzelił mu gárdło Paris/ potym támże ogárnęli go Troiani y zábili.
Deifebus zábit. Pálámedes krol zábit.

17:
Wſzákże drudzy piſzą/ iż go ſámi Grekowie przez chytrą potwarz zábili/ zwłaſzcżá Vliſes/ pámiętáiąc iż go był wywiodł ná woynę/ zmyſlił ſobie liſty ná kſtałt iego ręki


strona: 58v

Kſięgi pirwſze
1:
właſney/ iákoby zá pieniądze chciał woyſko Greckie vtráćić do Priamuſá etcet. Ale hiſtorya piſze iż Pálámedes w iedennaſtey bitwie zginął od Troiánow. Po śmierći Pálámedowey/ Neſtor iáko ſtárzy brát ieſzcże w nocy obeſłał kſiążętá y rycerſtwo/ áby inego przelożonego nád ſobą vſtáwili.
Neſtor.

2:
Wybráli tedy záſię Agámenoná mowiąc/ iż zá iego ſpráwą pirwſzą fortunnie ſie im wodziło. Potym s Troiány zwiedli bitwę. Troillus od Troiánow dobrze ſobie pocżynał/ poráźił Greki áż vciekli ná wodę. Drugiego dniá záſię zwiedli bitwę/ zábił Troillus ſzeſnaſcie kſiążąt Greckich/ ſiedḿ dni bez przeſtánia bitwę mieli.
Poráżeni Grekowie. Troillus mężny.

3:
Agámenon prośił do dwu mieſiącu przymierza/ á w tym prośili Grekowie Achilleſá przez poſły/ áby záſię zbroię oblokł przećiw Troiánom.
4:
Ktory ſie im s tego wymowił/ y miał im zá złe mowiąc/ iż tego byłá niegodná thá niewiáſtá/ co wiele zacnych ludzi zginęło dla niey przez ſzaleńſtwo wáſze. Powiedziano krolowi Agámenowi poſelſtwo Achilleſowo. Ale Menelaus rádził zwieść bitwę znowu/ Achilleſowey rády niedbáiąc/ mowiąc: wſzák też Troiani Hektorá nie máią. Przećiw temu Dyomedes y Vliſes mowili/ iż Troillus doſtąpił ſpráwy Hektorá brátá/ y ieſzcże nádeń fortunnieyſzy.
5:
Znowu bitwę Grekowie ſtocżyli s Troiány/ gdzye Menelaus ránion od Troilluſá/ y wiele inych zábił/ Greki roſproſzył/ noc bitwę rozwiodłá. Názáiutrz
Poráżeni Grekowie.

6:
Troillus s Pariſem wywiedli woyſko przećiw Grekom/ troillus Diomedeſá ránił y Agámenoná/ wielkie pobicie ludu z obu ſtron było zá kilko dni z wielką ſzkodą Grekow. Widząc Agámenon co dzyeń to mniey ludu być/ prośili przymierza do ſiedmi mieſięcy. Nie chciał Troillus tego vcżynić/ ále ſie rzućił ná okręty Greckie á popalić ie chciał.
7:
A wſzákże według ſłuſzney vvmowy vcżynił to. A w tym przymierzu ſzli do Achilleſá Agámenon krol z Neſtorem od wſzech Grekow/ áby w tych cżáſiech niebeſpiecżnych kiedy ſie Troiani zmocnili/ ſwoich nie odſtępował. Ná to Achilles odpowiedzyał/ wſzák nie zdradza, áni odſtępuię/ ale rádzę y rádziłem o pokoiu á záchowániu żywotow náſzych/ ná ktorych iuż drudzy vtráćili/ nie dáiąc mieyſcá ſlowom moim. Powiedzyał też náoſtátek/ ku potrzebie tákiey przyſtąpić chcę będzyeli moy cżás/ á nie będzyeli/ tedy Rycerze ſwoie poſlę.
8:
Podzyękował Agámenon/ máiąc tę nádzyeię/ kiedy vyrzy ſwoie poſtępowáć ná zad/ będzye ich rátował ſwoią oſobą. A gdy cżás walce przyſzedł/ wyciągnęli Troiani z miáſtá s ſwoim woyſkiem/ Grekowie przećiw im z drugim. Achilles ſwoy lud do woyſká Greckiego poſłał. A gdy ſie potkáli/ Troillus ná pirwym potkániu Greki poráźił/ á lud Achilleſow vciekł/
Troiani porázili.

9:
á przeráźił woyſko Greckie áż do namiotow/ wiele ich pobił y poránił. Wroćili ſie Troiani z zwycięſtwem do miáſtá.
10:
Drugiego dniá zwiedli bitwę/ ná ktorą krol Agámenon wſzytki Greckie kiążętá przywiodł. Potkáli ſie z nimi Troiani/ ſpolna bitwá byłá áż ie noc rozwádziłá. Názáiutrz znowu áż do kilka dni okrutnie ſie bili/ poráźili náoſtátek Troiani Greki/ áż muſiał Agámenon prośić przedłużenia do trzydzyeśći dni/ w ktorych pobite ciáłá chowáli.
Porázáli Troiani.

11:
A gdy cżás bitwy przyſzedł potkáli ſie znowu/ pirwſzego dniá poráźili Troiani Greki y lud Achilleſow.
12:
A gdy to obacżył Achilles/ nie mogł ſie dáley odzyerżeć áby ſwoich nie rátował/ obroćił wielką śiłą s krzykiem s pośilecżnym vffem ná Troiány/ potkał ſie z nim Troillus y ránił go/ viechał z woyſká Achilles/ trwáłá bitwá ſześć dni nie przeſtáiąc. A gdy ſie podgoił Achilles/ wyiechał s ſwym ludem przećiw Troiánom z Greckim woyſkiem/ tám roſkazał ſwemu ludu áby ſie przebili do Troilluſſá/ vcżynili ták/ padł s koniem Troillus/ widząc to Achilles przytárł k niemu zábił go/
Troillus zábit.

13:
y chciał ciáło iego wynieść/ ále mu ie gwałtem odbił Memnon kſiążę Perſkie/ ktore było ná pomocy Troiánom. Widząc Achilles Memnoná zá ſobą/ obroćił ſie y zábił go/ troiani poráżeni. To ieſt Dareſá
Memnon zábit. Poráżeni Troiani.

14:
Frygiá hiſtorya o Troilluſie. Ale Diktis Kreteńſki inácżey piſze/ iż Achilles poimał żywo Troilluſá z Likaonem/ y vdawić kazał/ gniewáiąc ſie iż mu Priamus cory nie dał iáko miał nádzyeię/ wſzákże iákokol-


strona: 59

Wiek trzeći
1:
wiek ieſt piſano/ owa Troillus zginął od Achilleſá.
2:
Priamus prośił przymierza do trzydzyeśći dni/ á w thym pogrzeb żálośćiwy vcżyniono Troilluſowi y Memnonowi. Hekubá mátká Troilluſowá ſmutna będąc y żáłośćiwa o ſyny ſwoie/ ná Achileſá ięłá nárzekáć/ wezwáłá ſyná Pariſá/ płácżąc mowiłá áby ſzukaał rády iákoby ſie mogł pomśćić tego nád Achilleſem/ y vrádzili ták miedzy ſobą. Gdyż pánnę Polixenę ſobie oblubił zá małżonkę/ poſlimy k niemu áby ná ſlub przyiechał/ á nam z Greki ziednał przymierze do kilká cżáſow.
3:
Paris thedy poſłał imieniem oycowſkim do Achilleſá/ áby przyiechał proſto ná ſlub do kościołá Apolinowego z máłym pocżtem. Słyſząc to Achilles był rad. Przyiechał názáiutrz s towárzyſzem Antylochem/ ſtáwił ſie w kościele Apolinowym/ ktory był miedzy Illium á woyſkiem Troiańſkim w gáiu/ gdzye ſie tám nań záſádzili w táiemnym mieyſcu Paris z brátem Deifebem. Ná przywitániu Deifebus obłápił go á śćiſnął ręce iego w obycżay przyiaźni/ Paris wyrwał ſie s kątá przebił go miecżem/ y vciekli s kościołá iną ſtroną/ tákież
Achilles zábit.

4:
Antylochá.
5:
Obacżyli Grekowie rzućili ſie do kościołá/ záſtáli ieſzcże żywo Achilleſá/ powiedzyał im co mu vcżynili Páris z brátem Deifebem. Eneás przyiaciel Priamuſow był s tego vcżynku żáłośćiw/ bo on kościołá tego bronił. Helenus Priamuſow drugi ſyn żáłował tego mowiąc/ iż to oſtátecżny znák náſzego zęgo/ vciekł do Chryzuſá káplaná ktory był w kościele Apolinowym/ ktory go potym wydał Grekom. A gdy go pytáli co zá przycżyná iego zbieżenia. Powiedzyał iż mu ták
Eneás.

6:
bogowie roſkazáli vcżynić/
7:
gdy brát moy kościoł ich pomázał krwią niewinną/ obiáwili mi iż troia będzye przewrocona od Grekow. Záchowáli go Grecy w pokoiu odeſławſzy do okrętow. Poſłáli tedy Grekowie do kościołá Apolinowego/ pytáiąc co máią cżynić o zgwałceenie ich kościołA á zabicie Achilleſá. Odpowiedź wzyęli/ áby iego krewny nablizſzy był ná iego mieyſce wſádzon. Poſłáli tedy po Piruſá ſyná Achilleſowego do Likomedá dzyádá iego/ y dáli mu ine imię Neoptolemeus/ y lud nieboſzcżykow porucżyli iego ſpráwie.
Pirus hetmánem

8:
A gdy mu oycowſkie zacne dzyeie roſpowiedáli/ nie mnieyſze po ſobie ofiárował ſie zotáwić/ potym ſie rozeſzli. Gdy przyſzedł cżás bitwy/ wyciągnęły woyſká przećiw ſobie. Grekowie przełożyli ſprawcę nád ſobą Piruſá z ludem oycowſkim/ Pirus Aiáxá iáko powinowátego wzyął k ſobie ná pomoc. Troiánom też przybył Euryfilus krol Miſyey/ ktorego przełożyli nád woyſkiem ſwoim/ dawſzy ſobie znáki z obu ſtron/ potkáli ſie z wielką śiłá/ Euryfilus Peneleuſá y Nereuſá zábił.
Eurifilus hetmánem.

9:
Pirus widząc to/ przytárł k niemu y zábił go.
Eurifilus zábit.

10:
Będąc Troiani bez ſprawce/ zámięſzáli ſpráwę/ to ieſt/ zmylili ſzyk/ vciekáli nierządnie/ wiele ich zginęło. Drugiego dniá wyciągnęły przećiw ſobie obie woyſká/ nád Troiáńſkiem był przełożon Paris/ ktory wiele Grekow zábił/ wywabił go ſam á ſam Philokletes ná rękę/ rad to vcżynił Paris/ z łukow ná ſię ſtrzeláiąc zábił Pariſá
Grecy porázili. Paris. Philokletes. Paris zábit.

11:
ſtrzałą. O tych ſtrzałách niektorzy piſzą/ iż Herkules vmieráiąc przywiodł ná przyſięgę Philokletá/ áby nikomu o iego ciele nie powiedał/ y dał mu zá vpominek ſtrzały/ ktore były námázáne żołcią wężową/ ktorego zwano Hidrá. Przeto bogowie obiáwili Grekom/ iż im potrzebá do Troiey Herkuleſowych ſtrzał/
Hidrá wąż.
y ſłáli po Philokleſá Vliſeſá/ thymi ſtrzałámi zábił Pariſá wielkiego ſtrzelcá. Poráźiwſzy Troiany Grekowie/ gonili ie áż pod ſáme mury/ y pobili ich wiele gdy ſie do miáſtá w bronę ćiſnęli.
Poráżeni Troiani.
A gdy z murow ćiſkáli kámieńmi/ Philokletes odſtrzelawał ie ſtrzałami Herkuleſowemi/ y wzyęliby iuż byli Grekowie miáſto/ by byłá noc nie záſzłá. Od tego cżáſu iuż moc wſzytká Troiáńſka vpádłá. Przyiecháłá potym Penteſylea Amázońſka krolowa dobrze zbroyna w wielkim pocżcie pánien Troiánom ná pomoc/ ktora názáiutrz bitwę ſtocżyłá z Greki/ gdzye z obu ſtron lud
Penteſylea.
niemáły poległ/ trwáłá bitwá do trzeciego dniá z nią/ gdzye by był nie Dyomedes/ zápaliłyby były Amazones okręty Greckie


strona: 59v

Kſięgi pirwſze
miſterną przypráwą ogniá w ſtrzałách/ thák że káżdego dniá byłá Penteſylea śilna Grekom/ iż ie cżęſto przepiráłá ſtrzelánim ſwym/ áż ſie Pirus álbo Neoptolemeus przećiw iey wyſádził/ potkał ſie z nią y zábił ią/ wſzákże s ſwoią ſzkodą/ bo był od niey ránion.
Pirus zábił Penteſyleą.
Potym ſnádnie Troiáńſkie woyſko poráźili y gonili/ obegnáli miáſto iż s Troiey nie mogli nigdzyey wynidź. Widząc rádá miáſtá Illium iż żadney nádzyeie odporu nie máſz/ vrádzili áby byłá Helená wydaná Grekom. Ale Deifebus poiął ią zá żonę po śmierći brátá ſwoiego Pariſá. Potym Antenor y Eneás prośili áby weſzli w rádę/ widząc oſtátni vpadek ſwoy. Priamus vcżynił ſyem/ ná ktorym dobrowoleńſtwo dano káżdemu powiedzyeć ſwe widzenie/ co ſie komu zdáło mowić. Powiedzyał ſwe zdánie Antenor w ty ſłowá/ iż iuż wſzyſcy widzimy oſtátni vpadek ſwoy/ á w żadnym rátunku nádzyeie nie mamy/
Antenor rádził.
Hektor/ Troillus/ Paris/ Amázones pobići cżoło wſzytko náſze/ v Grekow ieſzcże doſyć mężow wielkich/ mocnych/ zacnych/ y przeważnych/ Agámenon/ Pirus/ Menelaus/ Dyomedes/ Aiáx/ Lokrus/ Neſtor/ Vliſes/ w ktorych nádzyeię wſzytkę Grekowie máią. Nád to ieſzcże oni wolni będąc/ mogą cżynić známi co chcą záwżdy w oblężeniu/ żywność y pomoc máią záwżdy/ á nam to nie przydzye ſnádnie będącym w oblężeniu. Przeto rádzę áby bez żadnego rozmyſłu Helená byłá im wroconá s tymi rzecżámi ktore Paris pobrał. Wiele ich ná to przyzwaláło/ ále Amphimachus ſyn Priamuſow przećiw temu ſrogo mowił/ mowiąc iż lepiey z nieprzyiacielem w polu vmrzeć/ niż go pocieſzyć.
Amphimachus.
Przeto rádził/ áby wſzyſcy ktorych ieſzcże mogło być trzydzyeśći tyſięcy/ wyciągli w nocy ná Greckie woyſko nád ich nádzyeię/ á vderzyli ná nieopátrzne/ iżby iuż álbo vmrzeć z nimi/ álbo ſie odiąć/ iákobyſmy więcey nie pływáli miedzy boiáźnią á nádzyeią/ gdyż káżdy cżłowiek muśi raz vmrzeć/ á wiemy theż ſpoſob Greckiego okrucieńſtwá/ iż lepiey z nas káżdemu vmrzeć wolnym/ niż w niewoli v nich żyć. Powſtał Eneás rozwodził
Eneás.
cudnemi ſłowy/ iż lepiey cudny pokoy mieć/ niż ná okrucieńſtwo pátrzyć. Priamus ſrogoſcią puśćił ſie ná Antenorá y Eneáſá/ ktorzy rádzili łáſki prośić v Grekow/ wykładáiąc im/ iż ſámi tego przycżyną będąc niepokoiá/ á teraz
Priamus mowi ku Eneáſowi y Antenorowi.
ſie im ſprzykrzył/ á to gdy w poſelſtwie ieździł do Grekow Antenor/ iáko go ważyli/ álbo iáką odpowiedź od nich nośił/ Eneás záſię gdy s Pariſem Helenę wzyął/ widzę iż duch iny w nie dziś wſtąpił. Przeto wzyąwſzy ſyná zá rękę Amphimachá/ vmowił z nim pirwey Eneáſá y Antenorá zábić prośiwſzy ich ná cżeść/ potym ná Greckie woyſko táiemnie vderzyć/ áby ći dwá táiemnice they ich pirwey nie wydáli Grekom/ y zámknęli tę rzecż miedzy ſobą. A w tym cżáſu też Antenor/ Eneás/ Vkálegon/ Amphidámás/ Dolon/ poſłáli táiemnie Polidamá do Agámenoná Greckiego krolá/ dáiąc mu w moc miáſto ze wſzytkim ludem/ okrom tych ktore poſeł będzye miánował y przyiacioł ich/ áby ſie ták w tym
Polidamus.
záchowáli ćicho iáko was náucżymy. Agámenon w nocy wſtał wezwał rad ſwoich/ powiedzyał im poſelſtwo Troiáńſkie. Wſzyſcy ie potwirdzili y przyſięgli záchowáć w pokoiu ty ktorzy ſie o pokoy ſtáráią. Wroćił ſie poſeł s poſelſtwem. Sprzyſięgli
Vmowá z Greki.
ſie tedy Eneás z Greki y s towárzyſzmi ſwemi w iednośći być/ y pomoc ſobie tey vgody do gardł ſwych. Potym Priamus poſłał po Antenorá y Eneáſá áby przyſzli do rády/ á vcżynili ták co ſie wſzytkim podobáć będzye. Eneás y Antenor iuż mieli ſpráwę o ſiatkách ſwoich v Priamuſá/ zebráli ſie w wielkim pocżcie zbroynie/ ſzli ná zamek do Priamuſá. Zlękł ſie Priamus/ przeto dał znáć Amphimachowi/ áby nic nie pocżynał/ Snádnie tho vcżynił gdy znie mocy nie miał. Dáli cżás y mieyſce ku wzyęciu Troiey zdrayce Eneás y Antenor Grekom przyſzłey nocy/ ktorzy pod miáſto z woyſki ſwemi przyciągli. A gdy byli gotowi/ otworzyli im bronę ktorą w ſwoiey mocy miał
Wydánie Troiey
Antenor. Weſzli do miáſtá Grekowie w nocy táiemnie/ á wſzedſzy ognie wielkie vkazáli/ krzyk huk po wſzytkim mieſcie vcżynili/ lud poſpolity zlękły mordowáli/ ktory ſie im náwinął
Morderſtwo nád Troiány.
żadnemu


strona: 60

Wiek trzeći
nie przepuśćili/ ścináli/ bráli/ dzyeći przed mátkámi ſiekli/ domy łupili/ wyłupiwſzy zápalili. A gdy ſie ná zamek dobyli/ Priamus krol vciekł do kościołá Iowiſzowego/ vchwyćił ſie ołtarzá obiemá rękomá/ tákież drudzy do drugich kościołow/ ále y w kościelech ſwego zdrowia nie mogli zachowáć/ wſzędzye okrucieńſtwo wielkie cżynili Grekowie/ Deifebuſá ktory był z Heleną brał ſlub/ poimawſzy Menelaus iáko ſwaká/ vrznął mu nos/ vſzy/ gębę/ náoſtátek gi ściął/ Priamuſá v ołtarzá/ nie bacżąc ná mieyſce/ látá/ y doſtoyność/ Pirus vdawił. Vradzili miedzy
Okrucienſtwo w koſcielech.
ſobą áby y s kościołow od ołtarzow bráli kędy kogo naydą. Wybrawſzy domy/ wyśćinawſzy lud poſpolity/ zápalili miáſto známienite/ w ktorym wielkie páłace á koſztownie ochędożne wſzytki vpádły á w niwecż ſie obroćiły. Po zwoiowániu á ſpaleniu Troiey/ wezwał Agámenon wſzytkich kſiążąt Greckich do kościołá Minerwy/ tám łup rozdawał ſwoim. Napirwey Helenę wroćił Menelauſowi/ Káſándrę krolewnę ktora záwżdy rádziłá by Helená byłá
Rozdzyał łupow
wroconá/ wſzyſcy przyſądzili Agámenonowi krolowi zá pracą y zaſługi iego wielkie. Przyſtąpił też Eneás y Antenor do krolá proſząc zá Andromáchą żoną Hektorową/ iż oná záwżdy prośiłá o ſpokoyne przymierze z Greki/ áby byłá wolna. Vcżynili ták Grekowie iż ią wolną puśćili/ y wroćili wſzytko co iey było/ wſzákże ią náznácżyli Piruſowi. A Hekubie ſtárey krolowey Helenus vprośił żywot iáko ſyn mátce/ ktory był ſzedł dobrowolnie ſam do Grekow. Vſtáwili też/ áby niewiáſty ſlácheckie/ ktore były záchowáne żywo/ były wolno puſzcżone/ tákież y ći wſzyſcy ktorzy byli krewni Eneáſowi y Antenorowi/ y inſzy łup od ſkárbow krol Agámenon puśćił w rowny dzyał miedzy
Zony ſlácheckye wolne.
Rycerſtwo. Po zborzeniu miáſtá Illium y rozdzyale łupow/ odciągnęli Grekowie od niego do ſwoich okrętow/ chcąc do domu z ſwoią fortuną odiecháć/ ále wielkie wiátry powſtáły iż ſie żadny nie mogł z mieyſcá ruſzyć s ſwoią łodzyą. Przeto żądáli odpowiedzi od ſwoich bogow. Ktorzy im tháką odpowiedź dáli przez Kálkáſá kápłaná/ iż ſie ieſzcże nie pomśćili Achilleſá nád Polixeną/ przeto ſzukáli krolewny Polixeny/ y dowiedzyeli ſie iż ią zátáił á ſchował Eneás iáko ſwoię przyrodzoną z mátką Hekubą. Rozgniewáli ſie Grekowie nań. Widząc Antenor iż nie mogło być inácżey/ wywiodł ią z mieyſcá táiemnego y przywiodł do Grekow..... Kálkás kápłan powiedzyał od bogow/ iż inácżey gniewu boſkiego nie vkroćimy/ iedno przez ofiárę tey ktora byłá przycżyną pomázánia krwią kościołá Apolinowego. Wiedzyoná tedy żałobliwie krolewná Polixená ná ofiárę dla vſpokoienia wiátrow/ gdzye iey wſzytek lud z obu ſtron płákał. A niżli byłá ofiárowaná/ vcżyniłá rzecż do wſzytkich weſołą poſtáwą/ mowiąc: O Grekowie ieſzcżeſcie nie ſyći krwie Troiáńſkiey/ oycá mego/ bráciey/ y inych przyrodzonych moich/ tákież ludu poſpolitego/ ktoregoſcie ſie bez licżby niewinnie nábili/ áż kreẃ rzekámi ciecże/
Rzecż Polixeny żałobliwa.
iedno wam moiey nie doſtawáło/ ktoram po nich wam w śiroctwie zoſtáłá. Ieſli moim zdrowim gniew boſki ſobie chcecie przepráwić/ obácżcie ſie w tym dobrze/ bo ieſli bogowie ſą prawdziwi/ wiedzą myſli ludzkie/ á wiedzyawſzy/ cżynią rozeznánie ſpráwiedliwe/ wiedzą tedy iż moy vmyſł nigdy táki nie był áni o tym wiedzyał/ ábych ia Achilleſá gárdłá miáłá zbáwić/ kościoł boſki zgwałćić/ Helenę wzyąć/ y owſzem gdym to vſłyſzáłá/ z żáłoſciąmem tego vżywáłá. Cżemuſcie ták głupi á niebácżni/ iż Kálkáſowi dacie tákimi ſwiątoſciámi ná mieyſcu boſkim ſzafowáć/ wiedząc co on Troiánom vcżynił/ ſnádnie to y Grekom może vcżynić. Ieſli bog ieſt ſpráwiedliwy/ rozezna miedzy im á wámi tákież mną rzecż ſpráwiedliwą/ byſcie iedno moim zdrowim gniew boſki ku pożytku ſwemu vkroćili/ życżę wam tego/ iać záprawdę wdzyęcżnie to od was prziymuię/ boć nie mogę pocżćiwiey vmrzeć iáko ták k woli bogom wáſzym/ ktorym teraz ſwą niewinność ofiáruię/ gdyż mię to ſzcżęſcie tákie nádeſzło/ iż mi ſie tráfiło w miłey oycżyznie vmrzeć á nie w ſłużbie v Grekow/ nád to mam nádzyeię zupełną w boſkich dárzech/ znáiąc niewinność


strona: 60v

Kſięgi pirwſze
moię/ iż mię nieśmiertelnoſcią obdárzą. Zátym Pirus ſyn Achilleſá wzyąwſzy ią bez litośći ná grobie oycá ſwego vdawił/ y ſpalono według obycżáiá ich ofiar. Od tegoż
Vdawioná Polixená.
cżáſu pocżęłá ſie fortuná Grekom mienić/ iáko wielką fortunę mieli/ ták záſię wielką niefortunę/ gdy ſie ſámi miedzy ſobą ięli wádzić/ zábijáć/ y ná rozmáite haki przywodzić. Vliſes napirwey zábił Aiáxá o obraz Pálády boginiey/ Agámenoná krolá zábił Egiſtus z napráwy żony Klitemneſtry/ Egiſtá záſię Oreſtes/ Dyomedes vciekł boiąc
Plagá ná Greki.
ſie żony/ ſkąd ſie ná wieki nie wroćił/ Vliſes zábit od ſyná Telegoná/ drudzy ná morzu poginęli. Trwáłá walká Troiáńſka z Greki dzieſięć lat oṡḿ mieſięcy y dwánaſcie dni/
Pocżty ludzi zbitych.
wypiſuią s ſtrony Greckiey ludzi zginąć ná tey walce ośḿ ſet y ſiedḿdzyeſiąt tyſiąc/ s Troiánow ſześć ſet ſiedḿdzyeſiąt y ſześć tyſięcy do wzyęcia miáſtá/ ále po wzyęciu dwie ſcie ſiedḿdzyeſiąt y ſześć tyſięcy. Po zborzeniu Troiey Antenorá nád kroleſtwem Troiáńſkim przełożył Agámenon/ y pánował thám lat dwádzyeściá y dwie. A Eneás ácżkolwiek godnieyſzy był nád Antenorá y ſtárſzy/ wſzákże ſie precż wypráwił ze wſzytkim domoſtwem z oycżyzny po morzu/ bo ſie nań Grekowie gniewáli iż był táiemnie záchował Polixenę
Eneás żeglował po morzu.
przyrodzoną ſwoię v oycá ſwego Anchizeſá. Przypławił ſie napirwey do Dárdániey/ potym do Włoch ábo Lácium s przyrodzonymi ſwemi y s ſtátki z wielkoſcią ludzi/ było to cżáſu tego gdy Lábdon
Lácium.
ſzoſtego roku ſądził Zydy. Pánował thedy Eneás w Lácium trzy látá/ ále niżli do Włoch przyſzedł/ pytał przed tym bogá Apoliná o ſwoiey ſpráwie iáko ſie mu potocży. Dał mu odpowiedź iż miał Włoſką zyemię/ ácż zá trudnoſcią/ oſieść. Przeto napirwey do Krety wyſpu przyiechał/ potym do Sycyliey/ potym do Włoch/ potym do Lácium/ á tám zoſtał według obietnice boſkiey/ támże ſie mu przygodziło napirwey ſtoły ieść (iáko Poetowie nápletli) to ieſt/ iż głupi ludzye tám będąc ſtoły s chlebá wielkiego cżynili/ ná ktory kłádli mięſo y ine potráwy/
Stoły iadł Eneas.
on chleb Eneás y iego towárzyſze iedli. Przyiechawſzy Eneás do Włoch/ záłożył miáſtá Korcyre y Menele nád morzem Adryátyckim/ y oſiadł ſam nie dáleko Laurentu miáſtá/ przeſzedſzy przez Tyber rzekę gdzye wpada w morze/ á tám poſiadſzy kráiny krolá Láćińſkiego/ Troią znowu záłożył. A gdy ſie nań ſąſiedni krolowie zbieráli wygnáć go/
Korcyrá. Laurentum. Záłożenie Troiey
iechał do Ewándrá ktory go ziednał s krolem Láćińſkim/ á dla lepſzego przyiacielſtwá/ dał mu krol Láćińſki corę ſwoię Láwinią zá małżonkę/ y pánowáli ſpołu iednáką mocą/ á ſtąd Eneás był miánowan krol Laurentu.
Ewánder. Láwinia.
Turnus potym krol Rutulorum álbo Ardee/ ktoremu był pirwey krol Láćińſki dzyewkę ſwoię Láwinią obiecał/ rozgniewał ſie mowiąc/ iż tu cudzozyemiec wſzedł w náſze kráiny/ á żonę mi wzyął/ przeto vmyſlił ſie tego pomśćić nád Eneáſem/ y
Turnus.
prośił ſobie ná pomoc przez poſły krolow/ Apuliyſkiego/ Tuſyckiego/ Liguſtyckiego/ y Kámille krolowey Wolſkow/ ći wſzyſcy zebráli ſie przećiw Ewándrowi y Láćińſkiemu krolowi/ tákież
Kſiążętá Włoſkie
Eneáſowi. A gdy ſie woyſká ziecháły/ poráżeni Láćinnicy z Eneáſem/ y krol ich zábit od Turnuſá/ ktory też y Pállántá Ewándrowego ſyná włocżnią przebił. Potym Eneás po rozmáitych poraſzkach/ potkal ſie ſam á ſam s Turnuſem/ zábił Turnuſá/ y Kámillę krolową z woyſkiem iey poráźił/ otrzymawſzy zwycięſtwo nád nimi/ Lácium s cżęſcią Kámpániey wzyął/ y trzy látá
Látinus zábit.
pánował/ potym vtonął w rzece Laurentu Numiciyſkiey/ pochowan w mieście Laurentum.
Eneás vmarł.
Potym tá rzeká byłá poświęconá/ á Eneáſá zá bogá Pogáńſki lud chwalił. Piſzą drudzy iż zábit w tey rzece był Eneás y wrzucon w morze.Ten Eneás pirwſzą żonę miał Priámuſowę corę imieniem Kreuſá/ s ktorey miał ſyná Aſzkániuſá/ á po śmierći iego zoſtáłá brzemienna żoná iego druga Láwinia/
Kreuſá. Aſzkánius.
ktora boiąc ſie páśirbá Aſzkániuſá/ ſzłá do láſá vrodziłá ſyná/ ktorego zwano Iulus Sylwius Poſthumus/ iż w leſie po
Iulus Sylwius.
śmierći oycowſkiey vrodzon. Aſzkánius potym ná mácochę był łáſkaw/ y vſtąpił iey kroleſtwá Láćińſkiego/ gdy miáſto Albe
Albánia.
záłożył y zbudował/ ktore oná rządnie ſpráwowáłá áż ſyn Iulus doroſł. Piſze Euze


strona: 61

Wiek trzeći
bius/ iż byłá ſzłá zá drugiego mężá Láwinia/ Melámpodá/ s ktorym miáłá Látynuſá Sylwiuſá drugiego
Melámpus.
ſyná.Albániey Krolowie.
:
Pirwſzy Eneás/ pánował trzy látá/ ten Láwinią założył.
:
Aſzkánius ſyn iego pánował trzydzyeśći y trzy látá.
:
Sylwius Poſthumus Iulus dzyewięć y dwádzyeściá lát/ od thego wſzyſcy byli wezwáni Sylwij Poſthumi.
:
Eneás Sylwius trzydzyeśći y ieden rok.
:
Látynus Sylwius pięćdzyeſiąt lat.
:
Albá Sylwius trzydześći y dzyewięć lat/ od tego wezwáni Albani krolowie.
:
Egiptus Sylwius cżterzy á dwádzyeściá lat.
:
Kapis Sylwius ośḿ y dwádzyeściá lat.
:
Kalpetus Sylwius trzynaście lat.
:
Tyberyus Sylwius ośḿ lat/ od thego rzeká Tyber wezwána iż w niey vtonął/ bo ią przed tym zwano Albulá.
:
Agrypá Sylwius cżterdzyeśći lat.
:
Aremulus pánował dzyewiętnaście lat/ gromem záráżon.
:
Aretinus trzydzyeśći y ſiedḿ lat/ od tego gorá Aretinus wezwána w Rzymie.
:
Proká dwádzyeściá y trzy látá.
:
Amulius cżterdzyeśći y cżterzy látá. Numitor brát iego był/ od ktorego Remus y Romulus poſzli/ o ktorych będzye ná ſwym mieyſcu/ do hiſtoryey pirwſzey przychodząc.
:
Antenor wykonawſzy ná kroleſtwie Troiáńſkim dwádzyeściá y dwie lecie/ wypędzon od Heleno ſyná Hektorowego. Wzyąwſzy tedy s ſobą Antenor przyrodzone ſwoie/ z dwiemá tyſięcy ludzi/ puśćił ſie wodą ná zachod ſłońcá/ przyiechał w ten kray nád morze Adryatyckie gdzye Wenecya/ záłożył miáſto Padwę/ y tám żywotá ſwoiego dokonał. Philoſtratus y Wergilius Poetá/ piſáli ſzyroce o dobyciu miáſtá Illium/ przez koniá wielkiego z drzewá vdzyáłánego/ ktorego piſzą wymyſlić miał Vliſes/ w ktorym ſie miáło záchowáć trzydzyeśći tyſiąc ludzi zbroynych/
O koniu Troiánſkim.
ktorego koniá poſłáli Grekowie ofiárowáć bogu Troiáńſkiemu y s klenoty wielkimi/ widząc iż nie mogli nic vcżynić Troiey/ dla ktorego koniá áż bronę muſieli Troiani wyłámáć/ s ktorego potym koniá w nocy lud Grecki wyſzedł/ bronę odbił/ Greckie woyſko do miáſtá puśćił/ á Troiani w ten cżás goduiąc popili ſie á poſnęli będąc przeſpiecżni. Grekowie ie nád nádzyeię ich zwoiowali/ y okrucieńſtwo nád nimi vcżynili. Ale to ſą wymyſlne rzecży/ ku przeſzłey hiſtoryey nie zależą. O Británniey álbo Angliey. Sylwiuſowemu ſynowi/ to ieſt/ práwnukowi Aſzkániuſowemu vrodził ſie ſyn/ ktoremu było imię Brutus/ przy iego porodzeniu
Brutus.
mátká vmárłá. A gdy mu było piętnaſcie lat/ zábił oycá s przygody ná łowie ſtrzałą/ przeto był záſłan do Grecyey/ tám nálazł wiele Troiánow w niewoli pod krolem Brándázyuſem/ ktorego corę poiął Brutus imieniem Ignoná. Potym go Troiánowie przełożyli nád ſobą kſiążęciem. A gdy żądał odpowiedzi w kościele Dyany o ſwoiey fortunney ſpráwie/ radziłá mu ná zachod ſłońcá iecháć/ y vcżynił ták iż ſie puśćił s ſwymi Troiány morzem. Przyiechał tám gdzye dziś zową Equitánią/ potym do Ligery/ á tám ſie nań chłopi okolicżni zebráli/ vderzyli nań/ ále


strona: 61v

Kſięgi pirwſze
poráżeni od Brutuſá/ iednegoż Turnuſá mężá ſtráćił/ támże gdzye mu pogrzeb vcżynił/ przezwał mieyſce Turnon. Potym ſie puśćił do Albionu/ gdzye dziś Anglią zową/ á tám żadnych ludzi nie nálazł iedno Gigánty/ to ieſt Obrzymy/ s tymi też zwiodł bitwę y zá trudnoſcią wielką ie przemogł. A gdy thám oſiadł/ przezwał onę kráinę od ſwego imieniá Bruto Brytánnią. Po nim ſyn iego Lokryus. Po nim Mándanus ſyn iego.
Od Brutá Británnia.
Potym ſyn iego Memprycyus zły á niecnotliwy. Po nim Embrácyus/ ten wiele miaſt pobudował/ ſynow miał trzydzyeśći y pięć/ á dzyewek trzydzyeśći/ ktore wſzytki Sylwiuſowi cżwartemu poſłał do Albániey ku małżeńſkiemu ſtanowi/ bo im tám ná ten cżás nikt corek ſwych niechciał dawáć/ iż cudzozyemcy byli. Ten Embrácyus napirwey do Gálliey okręty przewiodł. Brutus wtory/ ſzoſte kſiążę Brytáńſkie/ ná iego mieyſce wſtąpił/ ini brácia zá pomocą Sylwiuſową we wſzytkich Niemcoch pánowánia doſtáli. Po nim pánował w Brytánniey Leil/ od ſwego imieniá miáſto záłożył. Po nim Bladud. Po nim Leir ſyn iego/ y ten wiele miaſt pozákłádał/ ten też miał trzy ſyny/ á gdy ie pożenił/ był od nich wypędzon s kroleſtwá/ ále zá pomocą krolá Gálliyſkiego zyęciá ſwego był przywrocon/ á ten krol zyęć iego poiął żonę dzyewkę iego bez poſágu tym obycżáiem: Gdy Leir miał trzy cory/pytał ich ktora go nawięcey miłuie? iedná z nich odpowiedzyáłá mu w ty ſłowá/ ile maſz ták wiele ważyſz y tylko cię miłuię. Przeto ſie rozgniewał ná nię/ oddálił ią iey cżęśći/ ktorą potym krol Gálliyſki poiął. Przyſzło potym to kroleſtwo ná dzyewki po iego śmierći/ gdy Rzym zbudowan/ tego cżáſu tám krolował Kunedágius. Po nim Kinellus/ potym ſyn Gárganus/ po nim Sylwius/ po nim Lágo/ Káminrus/ Godoburcho/ Porrex/ then brátá zábił y Swárdá krolá Fráncuſkiego/ ſam też potym zábit. Po nim był Monnerius/ ten práwá y pobor Brytánnom vſtáwił/ y koronę ſam ſobie złotą ná głowę włożył. Kościoł Zgodzye wielki wyſtáwił. Ten po ſobie dwu ſynu zoſtáwił Belliná y Brenná. Brennus wielki mąż á przeważny będąc/ Norhándyey y Cháteneſyey doſtał mocą/ wſzákże potym
Brennus.
ſtámtąd wygnan/ do Allobrogá kſiążęciá Galliyſkiego ſie ſkłonił/ ktorego poiął corę y odiął mu połowicę páńſtwá/ máło ſie mu ná tym zdáło/ zebrawſzy wielki lud z Niemiec/ z Brytánniey/ z Gálliey/ y z zamorſkich kráin/ ciągnął do Włoch máiąc ludu trzy ſtá tyſiąc/ woiował kráiny Włoſkie powoli/ iż ſie mu żadny nie opárł. Potym do Rzymá ciągnąc miáſtá Sene záłożył dla zeſzłych ludzi ſwoich y dobytká/ Rzym wzyął wybrawſzy zápalił. A tho
Senes záłożono.
było napirwſze zwoiowánie Rzymu.
Pirwſze zwoiowánie Rzymu.
Piſzą drudzy/ zwłaſzcżá Hiſtorikowie Niemieccy/ że then Brennus był kſiążęciem Szwabſkim/ y z Niemiec pocżet wielki ludzi wywiodł do Włoch. O Walce Thebáńskiey.PRzed Troiáńſką walką máło nieco lat/ byłá walká ieſzcże okrutnieyſza niżli Troiáńſka miedzy dwiemá bráty w Grecyey/ná ktore to kroleſtwo przypadáło przyrodzonym práwem/ to ieſt/ ná Eteoklá y Policyniuſá (ábowim w Grecyey nie ieden krol był/ było wiele krolow/ iż miáſtá były bogáte á ludne/ przeto káżde miáſto ſwoiego krolá miáło/ á s tey przycżyny były tám rozmáite walki.) A gdy ſie potym zgodzili álternatą trzymáć káżdy po ſwym roku/ Eteoklus nie zdzyerżał vgody/
Eteoklus.
chciał wiecżnie pánowáć. Policynius widząc to/ vciekł ſie do Argos krolá Adráſtá/ ábowiem miał iego dzyewkę zá małżonkę. Adráſt chcąc go rátowáć/ zábit przed miáſtem Thebe/ y lud iego poráżon. Brácia gdy ſie ſámi dwá
Policynius. Adráſtus.
potkáli/ obá ſie zábili. Wielkie walki wnętrzne powſtáły ná ten cżás w Grecyey/ gdzye wielką ſzkodę obie ſtronie popádły. A ták ziechawſzy ſie inſze kſiążętá Greckie/ tákież krolowie/ miáſto Thebe do gruntu zborzyli.
Thebe zborzono.



strona: 62

Wiek trzeći
O Herkuleſie. HErkules był máło przed krolem Saulem w Grecyey/ ktory ine Kſiążętá y Rycerze męſtwem y dobrą ſpráwą przechodził. Ociec iego był Amfitryo/ mátká Alemená z miáſtá Thyryntu nie dáleko Argis. Ociec Amfitryo zábił brátá w zwádzye/ á s tey przycżyny muſiał vciec do miáſtá Thebe s Thyryntu y s ſynem Herkuleſem/ ktory tám napirwey męſtwo ſwoie w Thebe vkazał. Abowim gdy Minije Orkomeńſcy (ktorzy ná ten cżás w Grecyey mocni byli) oblegli Thebe/ ty Herkules poráźił/ y miáſto od oblężenia wyzwolił/ á Orkomenon miáſto Miniyſkim wzyął. O ktorego miáſtá bogáctwie Homerus Poetá ſzyroko piſze. A s tey przycżyny chodzili z dálekich ſtron do Herkuleſá/ dawáiąc ſie pod iego obronę/ ſkąd wielka cżeść roſłá Grecyey. Abowiem był záchowánia wielkiego/ cnotę y ſprawiedliwość miłuiąc/ iedny wſpomagáiąc á drugich broniąc/ káżdemu łaſkáwość ſwą okázuiąc. Potym iechał do Azyey do krolá Troiáńſkiego Láomedontá/ poráźił go y zábił/ á w tym miłoſierdzya
Láomedont krol.
vżył nád ſynem Priamuſem/ gdy go ná oycowſkie páńſtwo wſádził/ bo to było máło przed Troiáńſką walką. Nád to ieſzcże od rozboynikow morſkich wyzwolił morze Medyteráńſkie/ ktore dzyeli Afrykę z Europą álbo Hiſzpánią/ támże ná znák wiecżny poſtáwił dwá ſłupy kámienne/ ktore ieſzcże y dziś ſą pod mocą Ceſárzá Krześćiáńſkiego/ zową ie po Láćinie Columne Herculis/ ná znak/ áby Pirate/ to ieſt/ zboyce morſcy/ thám zbiiáć nie śmieli/ o ktorym też Poetowie wiele wymyſlnych
Columne Herculis.
rzecży piſáli. Rozdział czternaſty o Kápłaniech Zydowſkich/ ktorzy po Sędzyoch lud Izráelſki ſpráwowáli.ROku od ſtworzenia ſwiátá 4048. Po Sámſonie oſtátecżnym Sędzim/ ſpráwował lud Izráelſki Heli kápłan s potomſtwá Itámár cżterdzyeśći lat. Ten był pirwſzym kápłanem/ przeniozſzy
Heli.
ie od ſynow Eleázárowych ktorzy byli Phinee/ Abiezer/ Buzy/ Ozy.O Sámuelu.BYł tego cżáſu mąż ieden z Rámáthy imieniem Helkaná z Efráim Lewitá álbo z Bethleem/ ten miał dwie żenie Annę y Phennennę/ Anná byłá cudna ále niepłodna. Chodził ten
Helkaná. I.Krolew. w I.
Helkaná według vſtáwy zakoná do Sylo/ gdzye był dom Boży/ ku poſłudze á chwale Boſkiey. Byli w Sylo przy kościele dwá ſynowie Heli/ Ophni y Phinees kápłani. A gdy cżynił ofiárę Helkaná/ dał Phennennie dwie cżęści/ tákież ſynom iey/ ále Annie iednę cżęść/ ktora ſmutna odeſzłá/ á to dla ſwey niepłodnośći/ nie iedząc áni pijąc ſzłá do drzwi kościelnych gdzye ſie-


strona: 62v

Kſięgi pirwſze
dzyał Heli/ modliłá ſie Pánu Bogu s płácżem áby ią pocieſzył płodem/ mowiąc: Ieſli mi daſz miły Pánie płod męſki/ ſlubuię go dáć tobie ná poſługę domu twoiego przez wſzytek cżás żywotá iego. Heli Kápłan mnimał by byłá pijána/ rzekł k niey: Przetrzeźwi ſie trochę od winá ktorymeś ſie vpiłá. Ktora rzekłá/ nie wierzcie pánie bych ſie vpiłá/ ále żem niewiáſtá nieſzcżęſliwa/ modl ſie zá mną. Porozumiał Heli iż to o niepłodność idzye/ rzekł: dayći Boże cżego żądaſz. Przeto ſzłá beſpiecżnie weſoła nie wątpiąc/ ále máiąc zupełną nadzieię w Bodze że ią pocieſzy. Y sſtáło ſie iż porodziłá ſyná/ dáłá iemu imię Sámuel/ tho ieſt żądánie/ y nie wychodziłá nigdzyey z domu/ áż dzyecię
Sámuel ſie vrodził.
odchowáłá v pierśi. A gdy go odchowáłá/ wiodłá gi do kościołá ze trzemi Cielcy y mąki trzemi miárámi ná ofiarę y dzbanem winá do Sylo/ y ofiárowali Cielcá/ á dzyecię porucżyli kápłanowi Heli. Rzekłá Anna do Heli: Niechay żywie duſzá twoiá w Bodze/ ono to ieſt dzyecię zá ktoreś ſie przycżyniał do Páná Bogá á wyſłuchał cię/ ktoregom obiecáłá ná wiecżną poſługę domu Bożego/ y modliłá ſie Anná rzekąc: Vradowáło ſie ſerce moie w Pánie etcet. Y poſługował Sámuel w kościele Bożym kápłanom/ vbieráiąc ſie w odzyenie Prorockie/ á mátká mu dawáłá káżdy rok ſuknią. Synowie Heli nieucżćiwie ſie záchowáli przy domie Bożym/ s cżego ie ociec łágodnie karał. Przeto był Pan Bog obiáwił Heli/ iż ich miał rychło zbáwić ich doſtoieńſtwá. Iednego cżáſu Heli ná łożu leżał/ bo był ná ocży záchorzał/ Sámuel też przy nim leżał przy domie Bożym. A gdy go Pan Bog záwołal/ mnimał by go Heli wołał/ ſzedł do niego Rzekł Heli/ wſzák cię nie wołam wroć ſie á ſpi. Sſtáło ſie tákież powtore/ bo ieſzcże Sámuel nie rozumiał głoſu Páńſkiemu. A gdy go Pan wezwał trzeći raz/ ſzedł do Heli przedſię. Ale Heli porozumiał iż go Pan Bog wzywał/ przeto go náucżył/ gdy cię drugi raz Pan záwoła/ nie chodź nigdzyey ále rzecż/ moẃ Pánie/ bo ſłyſzy twoy ſługá. A gdy go Pan Bog drugi raz záwołal/ rzekł: moẃ Pánie ſłyſzy ſługá twoy. Y rzekł Pan Bog do Sámuelá: Oto ia cżynię ſłowo w Izráelu/ iż ktory będzye ſłuchał/ będą brzmieć vſzy iego etc. Ráno przywiodł Heli Sámuelá ná przyſięgę/ áby mu powiedzyał co Pan Bog iemu powiedzyał. Rzekł Sámuel: powiem/ ále proſzę miey to przy ſobie. Ták Pan powiedzyał: Oto ia vcżynię ſłowo w Izráelu/ ktorego gdy kto ſłucháć będzye/ będą brzmieć obie vſzy iego/ będę ſądził dom Heli dla złośći/ przeto iż widzyał zbytki ſynow ſwoich/ á nie karał ich. A on rzekł: Pan ieſt/ co dobrego ieſt przed ocżymá ſwoiemi/ niechay cżyni. Roſł tedy Sámuel. Poznał lud poſpolithy iż Sámuel wierny Prorok Páńſki/ przeto ſie go wſzyſcy rádzili. Sſtáło ſie/ gdy Filiſtynowie zebrawſzy ſie ná walkę v Aphek/ y lud Izráelſki ſie też zebrał przećiw im/ potkáli ſie zbroynie v kámieniá/ ktory potym zwano kámień wſpomożenia/ poráżeni Izráelitowie/
Poráżeni Zydowie.
ták iż poległo ná plácu cżterzy tyſiące ludzi. Rzekli ſtárſzy/ wynieśmy Arkę od Sylo. Y wzyęli Arkę Bożą/ ktorą nieśli dwá ſynowie Heli/ bo iuż ociec ich nie widzyał/ ktorym ociec rzekł áby przez nie do domu nie przychodzili. A gdy ſie drugi raz z nimi potká-


strona: 63

Wiek trzeći
li/ poráżeni ieſzcże gorzey Izráelitowie áż vciekáli/ gdzye trzydzyeśći tyſiąc ludu pieſzego poległo/ y dwá ſynowie Heli zábići/ Arkę bożą wzyęto Izráelitom. A gdy to vſłyſzał Heli/
Arká wzyętá.
padſzy ná wznák s ſtołká przebił ſobie ciemię y vmárł/ y przeſzłá ſławá od ludu Izráelſkiego. Látá od ſtworzenia wſzech rzecży 4087. SAmuel Prorok y Kſiążę y Kápłan/ po Heli Kápłanie ſpráwował lud Izráelſki áż do pomázánia krolá Saulá. Gdy Filiſtynowie wzyęli ſkrzynię álbo Arkę Bożą Zydom/ poſtáwili ią v ſwego bogá Dagon w Azocie. A gdy było ná świtániu/ náleźli Dagoná á on
Dagon. Azot.
padł ná zyemię przed ſkrzynią Bożą/ cżyniąc iey pocżćiwość/ á podniozſzy go/ położyli záſię ná ſwym mieyſcu. Názáiutrz záſię náleźli go ná zyemi/ áno mu vcięto głowę y ręce ná progu/ przeto ieſzcże y dziś w Azocie nie depcą progu kiedy ktory wchodzi do kościołá.
Dagon obcięt.
Y rozgniewał ſie Pan Bog ná Azotſkie ludzi/ przeto ná nie dopuśćił plagę/ wielki bol wnętrzny gdy ie myſzy gryzły áż było widáć wnętrznośći/ y ine plagi. Ktorzy gdy ſie rádzili ſtárſzych ſkąd im to przyſzło. Iedni mowili dla Arki/ drudzy przećiw temu. A gdy to obacżyli kápłani ich iż dla Arki/ vrádzili ią záſię odeſłáć włożywſzy w kápſę pięć myſzy złotych/
I. Krolewſk. w VI.
y oſob tákież pięć cżłowiecżych/ á przy ſkrzyni położyć/ bo tyle miaſt tę plagę ćirpiáło. Włożyli ią tedy ná nowy woz á záprzęgli dwie krowie cielne/ ktore nigdy nie bywáły w iárzmie/ á cielętá ich domá záwárli/ przeto chcąc ſie dowiedzyeć ieſli to dla ſkrzynie Pan Bog przepuśćił/ mowili: poydą proſtą drogą krowy z wozem/ nie vchyláiąc ſie ná lewo áni ná prawo s ſkrzynią/ do Bethſamidow ludu Zydowſkiego/ á ieſli krowy do cieląt w ſtronę ſie vdádzą/ toć z iney przycżyny plagá. A gdy ták vcżynili ſzły krowy z Arką Páńſką proſto do Bethſámidy/ á było to miáſto kápłáńſkie/ á Filiſtynowie ſzli zá nią.
Arká Boża wroconá.
Bethſámidowie w ten cżás żęli pſzenicę. Przyſzedł woz ná rolą Iozue y ſtánął/ á tám złożyli ſkrzynię ná kámień wielki y kápſę s klenoty Lewitowie/ poſiekli woz ná drwá/ krowy tákież porzázáli/ włożyli ná drwá ku ofierze. Ale ie Pan Bog plagą morową záráźił/ iż ich poległo pięćdzyeſiąt tyſięcy poſpolitego ludu/ á ſiedḿdzyeſiąt mężow Bethſámickich/ á to dla tego iż widzyeli Arkę odkrytą nie będąc kápłany.
Plagá ná Zydy.
(Tu ſie doktorowie pytáią/ cżemu tey plagi Pan Bog nie przepuśćił ná Filiſtyny/ gdy byłá w Azocie á potym w Aſzkálonie przez ſiedḿ lat. Powieda iż oni nie
Pytánie Doktorow.
mogli zgrzeſzyć widzenim/ gdyż im tego nie zákázowano/ ále Zydom wiele kroć zákázowano y oſtrzegano/ przeto niepoſłuſzeńſtwem zgrzeſzyli/ ſłuſzną zapłátę wzyęli.) Boiąc ſie Bethſámidowie ktorzy byli z zyemie Iudowey/ poſłáli do mężow Káryátſkich/ áby do ſiebie Arkę Káryátowie.
Bożą przywieźli. Ktorzy ták vcżynili/ y sſtáwili ią do domu Aminádáb Lewity ſpráwiedliwego/ ktory ią w ſwey pracy chował przez dwádzyeściá lat.
Aminádáb.
Potym ią Sámuel przeniozł do Máſphá/ potym do Gálgi przez Saulá/ potym przez Dawidá do Naboth/ potym do Syonu/ náoſtátek od Sálámoná do kościołá ſwego. A gdy byli Káldeycżycy kościoł zápalili/ ſkrył ią był Ieremiaſz w táiemne mieyſce. Potym pewnie nikt niewie gdzye ſie podzyáłá. Piſzą niektorzy iż do Rzymá byłá przenieſioná. Sámuel widząc iż ſie záſię lud ku Pánu Bogu ſwemu obráca/ á nádzyeię w nim pokłáda/ rzekł k nim: Podźmy do Máſphá á będę ſie modlił zá wámi. Tám (iáko piſze Iozephus) báłwáná ſtárł ná proch/ z wodą zmieſzał/ dáwał ludzyom pić/ chcąc ſie wywiedzyeć ieſli ieſzcże v ktorego cżárt w ſercu álbo w myſli záchowány/ tákiemu wnet od oney wody wárgi ſie zroſły áni mogł gęby rozdzyewić. Tám ie też náucżał rozeznánia Boſkich. Słyſząc Filiſtynowie iż ſie Izráelite zebráli do Máſphy bez zbroie/ zebráli ſie ná nie. Bacżąc to Izráel/ boiąc ſie/ rzekli do Sámuelá: modl ſie zá námi. Tám Sámuel ofiárę vcżynił ku


strona: 63v

Kſięgi pirwſze
chwale Boſkiey/ proſząc Páná Bogá o wſpomożenie. A gdy ſie potkáli z nimi/ Pan Bog wielki grom vcżynił iż ſie Filiſtynowie polękli pocżęli vciekáć/ á Zydowie ie gonili bijąc áż do gránic. Tám Sámuel położył kámień/ á przezwał ono mieyſce
Poráżeni Filiſtynowie.
kámień wſpomożenia/ zá ktory iuż dáley Filiſtynowie zá Sámuelá nigdy nie przechodzili. Nád to wroćili miáſtá ktore byli Zydom pobráli. Sądził tedy Sámuel ſwoy lud w pokoiu w Bethel/ w Gálgáli/ y w Máſphát/ obchodząc od iednego do drugiego káżdy rok/ á wracał ſie záſię do Rámáthy/ gdzye też ná ſpráwy do niego chodzili. A gdy ſie iuż sſtárzał/ záſádził ſwemi ſyny mieyſcá ſwoie/ Iohel/ Abiám/ w Bethel/ w Berſábee/ y indzyey/ áby ná mieyſcu iego lud poſpolity ſpráwowáli. Ale prętko ná dáry ſwoy vmyſł obroćili/ przeto ſądzili przewrotnie. Widząc to lud poſpolity/
Nieſpráwyedliwi ſędzyowie.
rzekł do Sámuelá/ wybierz nam krolá ktoryby nas ſpráwował/ iáko ini ludzye máią. Nie miło to było Sámuelowi. A gdy ſie tego mocnie dopiráli/ rádził ſie Sámuel o to Páná Bogá. Ktory rzekł/ ſłuchay głoſu ich/ nie iednoć ciebie zárzućili ále y mnie/ bych nád nimi nie krolował/ wſzákże roſpowiedz im pirwey práwo krolewſkie. Rzekł tedy Sámuel do nich/ to práwo krolewſkie będzye nád wámi: Synowie wáſzy muſzą być ſłużebnikámi v niego/ iedny pocżyni iezne/drugie pieſze/ drugie kowalmi ná zbroię/ drugie oracżmi. S corek wáſzych podzyała ſłużebnice/ z iednych kuchárki/ z drugich młynárki/ z drugich przątki/ tákież pracżki. S cżeládzi wáſzey álbo y z dobytká vcżyni co chce/ dworzánom ſwym da lepſze rzecży/ á was zá ſługi będzye miał. Lud poſpolity rzekł/ nie ſłuchamy cię w tym przekłádániu/ niechay będzye krol náſz/ ktory przed námi będzye walcżył. Rzekł Sámuel/ idźcie theraz do domu/ potym was przyzowę gdy będzye potrzebá. O Saulu y pomázániu iego ná kroleſtwo. TEgo cżáſu był mąż ieden z narodu Beniámin imieniem Cys/ ktory miał ſyná imieniem Saul/ nád ktorego lepſzego nie było w Izráelu. A gdy poginęły Oſlice temu Cyſowi/ rzekł do ſyná: Weźmi s ſobą chłopcá iednego á idź ſzukáć Oſlic: A gdy ſzli po gorach Efráim do zyemie Sáliſe y Beniámin/ nie náleźli ich/ przyſzli do zyemie Zufowey/ ktory był prádzyádem
Cys. Saul. Zuf.
Sámuelowym/ rzekł Saul do chłopcá: wroćmy ſie do domu/ by ſie o nas ociec moy nie troſkał. Rzekł chłopiec/ w tym tu mieście ieſt wieſzcżek Boży/ ktory bez wątpienia prawdę powie káżdemu ná pytánie ludzkie. Rzekł Saul/ á coż mu dáć mawá? Rzekł chłopiec/ mam ia w ręku cżwartą cżęść łotu ſrebrá. Y ſzli do Rámáthy/ y rzekli dzyewkom ktore ſzły po wodę/ áża tu ieſt widzący? to ieſt Prorok. Ktore rzekły/ ieſt/ dziś cżynił poſługi kościelne. A gdy chodzili po mieście/ vyrzał ie Sámuel (á przed tym iáko wcżorá/ roſkazał Pan Bog Sámuelowi: Poſlęć iutro do ciebie mężá z narodu Beniámin/ ktorego pomáżeſz ná kroleſtwo ludu Izráelſkiemu.) Rzekł mu Pan Bog/ oto ieſt ten mąż. Rzekł Sámuel Saulowi/ iam ieſt widzący/ to ieſt práktykarz/ sſtęṕ będzyeſz zemną iadł/ iutro poydzyeſz/ o Oſlice ſie nie ſtáray powiemći o nich. A gdy ſzedł/ poſádził go zá ſtoł przed trzemidzyeſty mężow wyzſzey/ ktorych też był prośił ná cżeść/ y położył przeń krolewſką ſztukę mięſá/ to ieſt/ s práwey cżęśći Báráná przedniey. A gdy ráno wſtáli á mieli iść z miáſtá/ rzekł Sámuel: Niechay chłopiec przodkiem idzye á ty máło zoſtań/ iżći oznaymię ſłowo Páńſkie. Tám Sámuel wzyąwſzy oley wylał mu ná głowę/ cáłował go á rzekł: Pomázał cię Pan Bog ná kroleſtwo ná ſwoię dzyedzinę/ á toć ná znák dam/ gdy odemnie odeydzyeſz/ náydzyeſz dwu mężu v grobu Rachel/
Saul pomázan ná kroleſtwo.
ktorzyć powiedzą iż nálezyone ſą Oſlice/ á gdy przydzyeſz do dębu Thabor/ naydą cię trzey mężowie/ ieden noſząc trzy Kozły/ á drugi troie chlebá/ á trzeći fláſzę winá/ á weźmieſz z ręku ich dwoie chlebá. Potym przy-


strona: 64

Wiek trzeći
dzyeſz ná mieyſce ktore zową Stanie Filiſthynow/ potkaſz ſie s Proroki sſtępuiącemi z gory Páńſkiey/ ſpiewáiąc weſele/ gędąc ná gęſlach y prorokuiąc/ tho ieſt/ Bogá chwaląc/ á wſtąpi w cię duch Prorocki/ á będzyeſz z nimi prorokował. A gdy then znák vyrzyſz/ wiedz iż ſtobą Pan Bog ieſt/ idźże przedemną do Gálgale/ á ia poydę zá tobą/ áby cżynił ofiárę ſiedḿ dni. Przydał ieſzcże Sámuel/ pocżekay tu áż przydę do ciebie á vkażęć co maſz cżynić. A gdy Saul przyſzedł do Prorokow/ prorokował z nimi/ y dziwowáli ſie ći co go ználi/
Saul prorokował.
mowiąc: Aza theż Saul miedzy Proroki/ y Cys ociec? iákoby rzekł/ gdyż nie ieſt z narodu Prorockiego. Potym wſzedł do Ner ſtryiá ſwego/ ktory gdy go pytał o Sámuelu/ odpowiedał mu/ ale gdy pytał o pomázániu ná kroleſtwo/ milcżał.
Ner.
Wezwał tedy Sámuel ludu Zydowſkiego do Máſphy/ rzekł: Stoycie przed
Máſphá.
Pánem/ będzyem puſzcżáć loſy ná wſzytki narody náſze/ tákież domy ich. Y nálazł los narod Beniáminow á ſzedł áż do Saulá ſyná Cys. Wiedząc tedy Saul iż go ſzukano/ ſkrył ſie/ iákoby niechcąc przyiąć przełożeńſtwá tego. Nálazſzy go poſtáwili w pośrzodku ludu/ á był nád iny lud wzroſtem wyſoki/ przeto rzekł Sámuel: O to kogo Pan Bog wybrał/ nie ieſt mu rowien żadny miedzy wſzytkim ludem. Záwołał wſzytek lud/ Bog day był zdrow ná długie cżáſy. Nápiſał Sámuel vſtáwę kroleſkwá / y cżćił przed wſzytkimi przy krolu/ y położoł ty kſięgi w domu Bożym przy ołtarzu/ y wroćili ſie do domow. Nápiſał też Sámuel kſięgi Sędzyow/ tho ieſt Iudicum/ też Ruth hiſtoryą/ y pirwſze kſięgi Krolewſkie. Sſtáło ſie potym iż Náás Amonitſki obległ Iabes miáſto Gáláátſkie. A gdy
Náás.
obegnańcy prośili o przymierze/ rzekł: W ten obycżay vcżynię iednánie z wámi/ iż káżdemu z was oko práwe wyłupię/ bo drugim tákież podzyáłał. Rzekli k niemu/ day nam do ſiodmego dniá przedłużenia/ w ktorych poſlem do ſwoich áby nas rátowáli/ ieſli nie rátuią/ wynidzim z miáſtá do ciebie. Gdy ſie tego Saul dowiedzyał/ sſiekał wołu ná kęſy drobne/ rozeſłał po Izráelſkich kráinach s tym poſelſtwem: Kto nie poydzye zá Saulem á Sámuelem/ ták ſie sſtánie iego wołom. Y wyſzło wſzytkich iáko ieden trzy ſtá tyſięcy/ y sſzykował ie krol ná trży woyſká/ ná świtániu poráźił woyſko Ammonitowo. Rzekli potym wſzyſcy do Sámuelá/ kto ieſt táki co mowi áby Saul nie był krolem/ wydaycie go nam ná zábicie. Rzekł Saul/ nie będzye dziś nikt zábit/ bo dziś Pan Bog zdrowie záchował w Izráelu. Y powtore Sámuel pomázał Saulá ná kroleſtwo w Gálgáli. Rzekł thedy Sámuel do ludu: Oto krol idzye przed wámi/ mnieſcie odrzućili y Páná/ á to wam będzye ná známię iż wam Pan Bog dał krolá w gniewie/ oto dziś ieſt iáſny dzyeń y żniwo pſzenice/ będę prośił Páná á da grom y deſzcż. Y sſtáło ſie ták wnet przećiw przyrodzeniu oney zyemie. A lud boiąc ſie/ rzekł: Modl ſie zá námi prośimy/ vcżyniliſmy źle proſząc o krolá. Rzekł Sámuel: Zgrzeſzyliſcie/ nie odſtępuycieſz potym od Páná/ bo ieſli inácżey vcżynicie/ zginiecie y s krolem wáſzym.
I. Krole. w XII.
Byl Saul s przodku dwie lecie dobrym á ſpráwiedliwym krolem/ Bogá ſie boiąc/ przeto ſie mu fortunnie wſzytko wodziło. Ale potym był okrutny nád lu


strona: 64v

Kſięgi pirwſze
dem/ nieſpráwiedliwy/ vſtáwámi Boſkiemi gárdził/ ſobie wſzytko przypiſował á nie Bogu. Wybrał ſobie trzy tyſiące ludu/ s ktorych dwá miał przy ſobie w Máchmie y Bethel/ á trzeći s ſynem iego Ionátam w Gábie Beniámin/ gdzie poráźił ſtraż Filiſtyńſką ná mieyſcu obronnym/ cżyniąc ſie pány w Izráelu. Słyſząc to Filiſtyni/ zebráli ſie przećiw Izráelom trzydzyeśći tyſiąc wozow/á ſześć tyſiąc ieznych z ludem bez licżby. Saul wſtąpiwſzy do Gálgale/ wezwał lud y Sámuelá w rádę ku pytániu Páná. A gdy Sámuel cżekał do ſiedmi dni według vmowy/ rozbiegł ſie lud od niego á pokrył po iáſkiniach dla boiáźni/ á drudzy áż do namiotow Filiſtyńſkich ſzli ſłużyć im. Gdy widzyał Saul s ſzkodą cżekáć ták długo do ſiodmego dniá/ cżynił ofiáry ſpokoyne. A gdy wypełnił/ przyſzedł Sámuel pytał krolá coś to vcżynił? Rzekł Saul/ pouciekał lud/ zdáło mi ſie ſzkodliwie cżekáć cię długo/ cżyniłem ofiárę boiąc ſie nieprzyiacielá. A w tym Saul wyſtąpił iż bez Sámuelá cżynił ofiáry. Przeto rzekł Sámuel/ żadnym obycżáiem twoie kroleſtwo dáley nie powſtánie. Ale ſzukał Pan inego krolá według ſercá ſwego/ áby lud iego ſpráwował. Y odſzedł Sámuel do Gábáá Beniámin/ á Saul wyſzedł przećiw Filiſtynom/ á nie było ich z nim iedno ſześć ſet ludzi á Ionátá ſyn/ y to nie mieli miecżow áni rohátyn/ okrom Saulá á Ionátá ſyná iego. Abowiem zápowiedzyeli byli Filiſtynowie ſwoim rzemięśnikom/ áby im żadney broniey áni zbroie nie cżynili/ gdyż ſwych nie mieli rzemięśnikow. Kazał Arkę przynieść do namiotow Ionátá ſyn Saulow krom oycowſkiey wiádomośći/ ſzedł z Rycerzem iednym áby ſtraż Filiſtyńſką rozbił. Przyſzedł nád wał gdzye było kámienie záwieśiſte iáko zęby w ſkále. Rzekł Ionátás do ſłużebniká/
Ionátá. Straż Filiſtyńſka.
iedno ſie vkażym Filiſtyńſkim/ á rzeką pocżekaycie iedno/ ſtoymyſz: á ieſli rzeką chodźcie iedno do nas/ tedy poydzyem/ da ie nam Bog w moc/ bo v niego wielkość máłość/ á máłość wielkość. A gdy im rzekli Filiſtynowie przez wał/ podźcie iedno do nas. Y leźli przez onę ſkáłę ná ręku y ná nogach áż ná drugą ſtronę przeleźli/ á ſługá iego zá nim. Sſtráſzył Pan Bog on lud Filiſtyńſki od Ionátáná iż pocżęli vciekáć. Zábił ich thám Ionátán dwádzyeściá/ drudzy vciekſzy do woyſká Filiſtyńſkiego/ powiedáli ciągnąć Saulá z wielkoſcią ludzi. Strwożyli ſie ſámi bárzo/ áż ſie ſámi bili vciekáiąc. Saulowi to powiedzyeli ſzpiegowie/ porádziwſzy ſie Páná Bogá gonił nieprzyiaciele/ oni co byli vciekli do Filiſtynow przyſtali záſię do ſwoich/ á bili Filiſtyny goniąc ie/ á było ich iuż ná dzyeſięć tyſiąc w gromádzye. Saul áby ſie pogoniey nie mieſzkáło roſkazał pod przeklęctwem y gárdłem/ áby żadny nie iadł áż do wiecżorá áżby ſie pomśćił nád nieprzyiacielmi. A gdy ſzedł lud zá pogonią/ nádchodzili miod ciekący/ ále ſie k niemu nie ſchyláli/ tylko Ionátás/ ktory nie wiedzyał o przeklinaniu oycowſkim/ rozmocżył pręt w potoku á ſkoſztował miodu/ y oświećiły ſie iego ocży. A gdy mu powiedzyeli o przeklęctwie oycowſkim/ przeſtał wnet. A gdy ſie przez kápłaná rádził Páná Bogá każeli ná Filiſtyny vderzyć? Zámilcżał Pan ná to pytánie. Przeto Saul wywiádował ſie gniewu Boſkiego. A gdy ſie wywiedzyał ná ſyná iż iadł miod nád zapowiedź iego/ poſtáwił lud ná iedney ſtronie/ á ſam s ſynem ná drugiey ſtánął/ kazał puſzcżáć loſy kto winien gniewu Bożego/ ieſli on álbo ſyn/ á miał káżdy táki gárdło dáć. Padł los ná ſyná iego. Rzekł Saul/ coś vdzyáłał przećiw Bogu. Rzekł Ionátá/ nic inego iednom miodu ſkoſztował niewiedząc o zapowiedzi wcżorá. Rzekł Saul/ muśiſz vmrzeć Ionátá/ boby tego Pan Bog ná mnie pátrzył. Rzekł lud poſpolity/ ieſzcżeſzby miał Ionátá vmrzeć/ przez ktorego Pan Bog lud Izráelſki wybáwił/ y wydárli go z ręku Saulowych. Saul będąc potwirdzony w kroleſtwie/ miał wſzędzye zwycięſtwo nád nieprzyiacielmi/ á bił Amálechá. Synowie Saulowi byli/ Ionátás/ Ieſui/ Melchiſua/ cżwarty Hisboſet młodszy.
Synowie.
Cory były iego/ Merob/ Michol/ á żoná Achinoe/ á Hetman woyſká Abner/ ſyn Nerow brát Cyſow. Mowił
Cory. Zoná. Hetman.
Sámuel do Saulá/ Pan Bog to mowi/ áby wygłádził Amálechá ze wſzytkim iego lu-


strona: 65

Wiek trzeći
dem/ ktory powſtał przećiw Izráelowi gdy ſzedł z Egiptu. A gdy zebrał Saul ludu dwie ſcie tyſiąc pieſzego/ potkał ſie z Amálechem/ rzekł Cyneuſowi: odſtęṕ od Amálechá bym
Cyneus.
cię z nim nie poráźił/ boś ty cżynił miłoſierdzye nád Izráelem. Poráźił tedy Saul Amálechity/ á przepuśćił krolowi ich Agág y dobytku iego. Rzekł Pan Bog do Sámuelá/ żal mi żem Saulá krolem wybrał. Modlił ſie zá nim Sámuel przez wſzytkę noc. Potym Saul vcżynił ſobie tryumf pychy obycżáiem pogáńſkim. Szedł k niemu Sámuel wyrozumiawſzy iego rzecży. Saul przećiw iemu wyſzedł. Karał go s tego Sámuel/ iż Amálechowi przepuśćił/ y z inych rzecży ktore cżynił nád wolą Bożą. Rzekł wymawiáiąc ſie iż to vcżynił áby záchował niektore ludzi żywo ku ofierze á dzyęki cżynieniu/ ku cżći á chwale Bożey. Rzekł ná to Sámuel/ lepſze ieſt poſłuſzeńſtwo niżli ofiárá. Rzekł Saul/ zgrzeſzyłem/ ále ná ten cżás weźmi grzech moy. Rzekł Sámuel/ odrzućił cię Pan Bog ábyś dáley krolem nie był nád Izráelem. A gdy chciał od niego Sámuel precż iść/ vchwyćił go zá płaſzcż krol Saul/ y rozdárł płaſzcż ná nim. Rzekł Sámuel/ ták Pan Bog kroleſtwo dziś twoie rozdárł/ to ieſt/ od twoich potomkow. A gdy ſie obá modlili do Páná Bogá/ przykazał Sámuel przed ſię przywieść krolá Agág/
Agág krol.
ktorego gdy przywiedzyono tłuſte o / á on drżał y rzekł/ tákże mię dziś rozdzyeli s ſwiátem gorzka śmierć? Potym go sſiekał w kęſy Sámuel y wroćił ſie do Rámáthy. Sámuel płákał Saulá/ przeto Pan Bog rzekł do niego/ ieſzcżeſz płácżeſz Saulá gdym go zárzućił. Náley w rog oleiu/ á idź do domu Iſſái álbo Ieſſe/ á pomáż iednego s ſynow iego ná kroleſtwo/ á iż ſie boiſz Saulá/
I.Krole. w XVI.
wiedź Cielcá iákoby ku ofierze. Y vcżynił ták. A gdy przyſzedł do Bethleem/ rzekli k niemu ſtárſzy/ ſpokoyneli tu ieſt twoie przyście? bo zá to mieli iż nie dármo przyſzedł/ álbo káráć kogo/ álbo od oblicżnośći krolá vchodził/ y nie śmieli go przyiąć. A gdy powiedzyał iż przyſzedł ku ofierze/ cżynili mu pocżćiwość. Poświęćił Iſſái y ſyny iego/ y poſtawił ie wnet przed ołtarzem. Widząc Sámuel Heliábá vrody dobrey/ miał zá to iż ten
Iſſái álbo Ieſſe. Heliáb.
krolem będzye. Rzekł k niemu Pan Bog/ nie pátrzę ia ná ludzkie vrody áni cudnośći ciáłá gdy przełożeńſtwá rozdawam/ iedno ná myſli cnotliwe. A tákże ſie sſtáło y drugim ſynom/ ktorych był Iſſái ſiedḿ poſtáwił y z wnukiem Nátán od ſyná Sámáá iż ich nie pomázał. Rzekł Sámuel/ wſzyſcyli tu ſynowie
Nátán.
twoi ſą? Odpowiedzyał Iſſái/ ieſzcże młodſzego nie máſz/ ktory páſie owce. Przywiedzyon tedy Dawid z roſkazánia Sámuelowego rumiány y cudny/ y pomázan przez Sámuelá ná kroleſtwo w pośrzodku bráciey ſwoiey/
Dawid pomázan
á sſtąpił nań duch Páńſki/ á od Saulá odſtąpił á zły przyſtąpił/ ktory go ná cżáſy ruſzał. Przeto rzekli ſłudzy Saulowi/ oto cię duch zły poruſza/ każ przy ſobie dobremu gońcowi być coćby od ciebie duchá złego ſwym gędzyenim wdzyęcżnym odpądzał (bo cżárt gędźby roſkoſzney ćirpieć nie może.) Y powiedzyano Saulowi iż Dawid vmiał gąść ná lutni. Poſłał Saul do Iſſái po Dawidá/ ktory przyſzedł z winem á chlebem y kozłem do Saulá/ y gądł mu ſłotkie ſpiewánie/ gdy go cżárt pocżynał wzruſzáć/ y było lżey Saulowi/ á gdy vćichł odchodził Dawid do oycá. Sſtáło ſie potym iż ſie zebráli Filiſtynowie przećiw ludu Izráelſkiemu/ ze-


strona: 65v

Kſięgi pirwſze
brał ſie też Saul z ludem Zydowſkim. Położyli ſie w dolinie modrzewiu. Wyſzedſzy Goliáth z woyſká Filiſtyńſkiego/ mąż wielkiey vrody z narodu Gigantow/ ná
Goliáth.
wzwyſz ſześć łokći y ná dłoń/ przeſladował lud Izráelſki mowiąc/ iż ſą niewolnicy Filiſtyńſkich/ y wywabiał iednego z nich ná rękę bić ſie z nim ſam á ſam/ ktory kogo przepomoc miał/ lud wſzytek pod poſłuſzeńſtwem iego będzye. Bali ſie Izráelitowie Goliáthá y vciekáli. Słyſząc Dawid iż krol Saul obiecał corę ſwoię dáć temu ktoby Goliáthá zábił/ y vbogáćić go/ pokuśił ſie oń/ á w tym go brácia karáli/ zwłaſzcżá Heliáb/ przypiſuiąc mu niegodność ktemu. Słyſząc to Saul wezwał go k ſobie. Rzekł mu Dawid/ ia ſługá twoy będę walcżył przećiw Filiſtynowi. Bronił mu thego Saul dla lat dzyećinnych. Rzekł Dawid/ ia ſługá twoy zábiłem Lwá y Niedźwiedzyá gdy mi ſtádo nádchodzili/ vcżynię tákież temu nieobrzezáńcowi iáko iednemu z nich. Vbrał go tedy Saul we zbroię ſwoię/ ále ią Dawid zrzućił iż ſie w niey nie náucżył bywáć/ ále wzyął kiy páſterſki á pięć kámieni z rzeki ſmágłe do proce/ ſchował
Proczá.
ie do kalety/ y ſzedł przećiw Goliáthowi/ ktory vyrzáwſzy go rzekł/ ázażem ia pies żeś ná mię s kijem przyſzedł. Ktoremu Dawid/ thyś przyſzedł ná mię we zbroi/ á ia k tobie w imię Boże/ áby dziś káżdy kościoł wiedzyał/ iż nie w miecżu Pan Bog wſpomaga. Ciſnął Dawid s proce kámieniem/ tráfił Goliáthá w cżoło/ po wtore y potrzecie tráfiał go w cżoło áż padł/ przypadſzy dobył iego miecżá/ y vciął mu ſzyię. Vciekáli tedy Filiſtynowie/ á lud
Goliáth zábit.
Izráelſki gonił ie áż do brony Akkáron. Wzyął thedy Dawid głowę y miecż/ y przynioſł do namiotu ſwego. Potym przynioſł to do Ieruzalem/ áby to włożono do domu Bożego ná znák zwycięſtwá. Ten miecż potym Achimelech wzyął. Od tego cżáſu wzyął był towárzyſtwo y przyiaźń Ionátás ſyn Saulow z Dawidem/ y dał mu s ſiebie ſzáty ſwoie.
Akkáron.
Gdy ſie wrocili z woyſká/ niewiáſty y dzyewki Izráelſkie cżyniąc tryumfy iáko bywał obycżay v nich wychodząc z miaſt ſpiewały y gędły/ Saul zábił tyſiąc Filiſtynow/ á dzyewki záſię odſpiewawáły/ á Dawid dzyeſięć tyſięcy. Słyſząc to Saul żáłuiąc rzekł/ co mu inego przyſtoi iedno krolewſki ſtolec/ bał ſie áby z iego domu kroleſtwo nie wyſzło. Przeto nie pátrzył ocżymá proſtemi ná Dawidá zayrząc mu. Tedy iednego cżáſu gdy cżárt poruſzał Saulá/ gądł przy nim Dawid/ vderzył nań rohátyną Saul/ y mnimał by go przytknął k ścienie/ ále ſie Dawid vchylił á ſzedł precż od niego/ á cżynił mu to dwá rázy. Dał mu potym porucżeńſtwo nád tyſiącem ludu/ vpomináiąc go áby ſobie mężnie pocżynał chciałliby iego corę mieć Merob/ ktora potym daná inemu/ á to w ten obycżay/ áby iáko zginął od Filiſtyńſkich. A
Merob.
gdy ſie Dawidowi podobáłá Michol corá Saulowá/ rzekł mu Saul/ ieſli mi przynieſieſz obrzeſkow ſto Filiſtyńſkich/ tedy corę moię odzyerżyſz Michol/ ábych ſie pomśćił nád nieprzyiacielmi.
Obrzeſki prepucia. Michol.
Szedſzy tedy Dawid do Akkáron s ſwym ludem/ zábił dwie ſcie Filiſtynow/ ktorych obrzeſki przynioſł iáko Saul roſkazał/ ábowiem Saul tego żądał po nim/ áby od Filiſtynow zginął. Widząc iż Bog z nim był/ zayrzał mu tego. Dał tedy Saul corę ſwoię zá małżonkę Michol Dawidowi nie z dobrey woley. Widząc Saul iż Dawid miał przyiaźń y łáſkę z dobrą ſławą v wſzech ludzi/


strona: 66

Wiek trzeći
przykázał Ionacie áby go zábił. Ale Ionátá máiąc wielką miłość przećiw Dawidowi/ wyſtrzegł go y kazał ſie mu ſchronić/ áżby pirwey z oycem gadał. Mowił tedy Ionátás oycu/ cżemu grzeſzyſz chcąc rozláć kreẃ niewinną tego ktory wyſwobodził lud Izráelſki/ á tobie bárzo potrzebny poſługámi ſwemi/ s ktore o śmierći corá twoiá/ żoná iego/ byłáby záſmucona áż do śmierći. Y obacżył ſie Saul/ przyſiągł mu rzekąc/ żywie Pan Bog iż nie będzye zábit. Przywiodł tedy Ionátá Dawidá przed Saulá á poiednáli ſie. Poráźił drugi raz Dawid Filiſtyny. Saul zayrzał mu tego/ pocżął go cżárt gábáć/ chciał Dawidá zábić/ ále Dawid vciekł
Dawid vciekł przed Saulem.
do domu. Y roſkazał Saul ſługom ſwoim áby ſzli ráno á zábili Dawidá w domu iego. Michol żoná Dawidowá bacżąc to/ ſpuśćiłá go ná doł oknem á ſłup vbráłá ná łożu ná mieyſce Dawidá. A gdy Saul obacżył okłámánie cory ſwey/ rzekł: Cżemuś wypuśćiłá nieprzyiacielá mego? Rzekłá Michol/ bałám ſie gdy rzekł wypuść mię/ ieſli tego nie vcżyniſz zábiję cię. Przyſzedł tedy Dawid do Sámuelá do Rámáthy/ y powiedzyał mu wſzytko
Rámáthá.
co ſie dzyáło/ y ſzli obá do Náyoth/ gdzye byłá gorá w Rámácie/ á tám był ſtek Prorokow. A gdy ſie o nim Saul dowiedzyał/ poſłał tám ſługi áby Dawidá poimáli. Ktorzy gdy vyrzeli Proroki y Sámuelá ſtoiąc nád nimi/ przyięli duchá Prorockiego y prorokowáli. Poſłał Saul drugie y trzecie ſługi/ wſzyſcy tákież przyięli duchá prorockiego. Rozgniewał ſie Saul ſzedł ſam zá nimi/ ále niżli wſzedł do Náyoth sſtał ſie iáko bezrozumny/ ziąwſzy s ſiebie krolewſkie odzyenie/ cáłą noc ſpiewał z drugimi. Vciekł ſtámtąd Dawid/ przyſzedł do Ionáty żáłuiąc ſie tego. Rzekł mu Ionátá/ nie boy ſie nie vcżynić nic/ boć mi wſzytko ociec powie co ma vcżynić/ á ia ciebie potym wyſtrzegę. Rzekł Dawid/ wie ociec twoy że mię miłuieſz/ przetoć nie wſzythkiego powie/ przeto proſzę vcżyń ták iákoć powiem: záchowam ſie ia thu do trzeciego dniá/ á ieſli mię będzye pytał/ powieſz żem ſzedł do Bethleem ná ſwięto y ofiárę cżynić z narodem ſwoim/ ieſlić rzecże/ dobrze/ będę ſpokoiem/ ieſli ſie rozgniewa/ wypełni złość ſwoię ná mnie. Obiecał mu to pod przyſięgą Ionátá vcżynić/ wyſtrzedz go w tym/ y dał mu znák przez ſtrzelanie/ ieſli ſie ma iemu vkazáć z mieyſcá táiemne o / álbo precż odſtępić od oblicżnośći Saulowey. A gdi było przy ſtole w ſwięto/ vyrzał Saul mieyſce prożne podle ſiebie gdzie Dawid ſiadał/ rzekł: gdzye Dawid? Wymawiał go Ionátá iáko obiecał. Rzekł Saul/ ty go ná ſwe złe y ſromotę wymawiaſz y miłuieſz/ bo nie możeſz być beſpiecżnym potomkiem kroleſtwá teo / poki on żyw/ przywiedź go ku mnie bo żyw nie będzye. Rzekł Ionátá/ á cżemu? Pochwyćił Saul rohátynę/ ktorą záwżdy przy ſobie niewał/ chcąc vderzyć Ionátę/ ále Ionátá zbieżał od oblicżá iego ſmutny/ áni iadł onego dniá/ ſzedł s chłopcem w pole gdzye ſie był zátáił Dawid/ v kámieniá Ezcel/ y ſtrzelił z łuku ſtrzałámi trzemi/ kazał po nie chłopcu/ potym záwołał ná chłopcá/ oto ſtrzały zá
Ezcel.
tobą/ dawáiąc znáć Dawidowi áby ſie nie vkázował przed chłopcem/ bo thák byli dáli ſobie znák/ ieſli rzecże chłopcu/ oto v ciebie ſtrzały/ tedy Dawid mogł beſpiecżnie wynidź/ á ieſliby rzekł/ oto ſtrzały zá tobą/ tedy znácżyło gniew krolá Saulá. A gdy kazał od ſiebie chłopcu Ionátá/ wyſzedł Dawid k niemu/ obłápili ſie s płácżem/ powiedzyał mu Ionátá wſzytko ná oycá Saulá co myſlił Dawidowi vcżynić. Vciekł tedy Dawid do Nobe do Achimelechá kápłaná/ gdzye byłá Archá. Dziwował ſie kápłan że thák w troſze ludzi zyęć krolewſki chodzi. Powiedzyał Dawid iż rozeſłał cżeladź ná potrzebę krolewſką/ prośił kápłaná by mu co dał ieść. Rzekł kápłan/ nie mam proſtego chlebá iedno ſwięty (ktory zwali propoſitionis) wſzákże ieſli ſłużebnicy twoi mieli wſtrzymánie od żon/ mogą ieść/ iákoby rzekł/ potrzebá łamie zakon. Rzekł Dawid/ mieliſmy wſtrzymánie od kilká dni/ ále ná drodze będąc mogło nas potkáć co niecżyſtego inego/ Iozephus piſze. A gdy wzyęli ocżyścienie przez wodę/ dał im chlebá ſwiętego y co mogło być ná ten cżás inego ieść. Ządał go też Dawid o iáką zbroię/ dał mu


strona: 66v

Kſięgi pirwſze
Achimelech miecż/ ktorym był zábił Goliáthá. Doech Idumeyſki páſterz Saulow był tám ná ten
Doech.
cżás/ ktory wſzytko widzyał co ſie dzyało/ bo tám był przyſzedł ná nabożeńſtwo z obietnice. Przeto Dawid vciekł záſię od kápłaná do Achis krolá Getſkiego pogániná. A gdy go też tám ſłudzy krolewſcy poználi/ vcżynił ſie Dawid ſzalonym/ ſlinił ſie áż po brodzie ciekło/ záwodził ſie we drzwi. Rzekł Achis/ cżemuſcie mi przywiedli tego ſzalonego thu/ záſz nam tákich nie
Dawid ſie vcżynił ſzalonym.
doſtawáło? wywiedźcie go precż/ áby do mego domu nie chodził. Gdy go wywiedli/ ſzedł potym Dawid od krolá Achis/ á mieſzkał w iáſkini Odollá/ thám k niemu iego przyrodzeni przyſzli/ y wiele zbiegow k niemu przychadzáło/ ktorzy mieli iákie krzywdy álbo
Odollá iáſkinia.
obciążenia/ tákież dłużnicy/ á było ich w pocżcie około cżterzech ſet zbroiſtych/ s ktorymi ſzedł do Máſphy w Moábſkiey zyemi/ á tám zoſtáwił
Máſphá.
v krolá Moábſkiego oycá y mátkę. Przyſzedł potym do zyemie Iudá/ á tám ſie vkazał z láſá Areth niektorym Saulowym w pocżcie niemáłym. Przeto Saul będąc w gáiu ktory ieſt w Rámá/ mowił ku wſzytkim około ſiebie ſtoiącym dzyerżąc rohátynę w ręku: Izali was vbogáći Dawid iákim dárem álbo vrzędem? nie máſz żadnego z was coby mię wyſtrzegł/ wſzyſcyſcie ſie z nim zmowili przećiw mnie/ y ſyn moy właſny Ionátá zmowił ſie z nim przećiw mnie. Wyſtąpił Doech y rzekł/ iam go widzyał w Nobe v kſiędzá Achimelechá ſyná Achitobowá/ ktory mu dał ieść y miecż Goliáthow. Rozgniewał ſie krol/ wezwał k ſobie Achimelechá y wſzech kápłanow ktorzy byli w Nobe/ y rzekł mu: Cżemuś ſie zmowił przećiw mnie s ſynem Ieſſe Dawidem/ dałeś mu ieść y miecż? Rzekł Achimelech/ kto ieſt iny w twym domu wiernieyſzy y ſławnieyſzy nád Dawidá zyęciá twe o / idzye gdzie mu roſkażeſz/ com cżynił iemu/ cżyniłem z radą Bożą/ á tegom niewiedzyał by od ciebie vciekł. Roſkazał Saul ſłużebnikom áby ſie rzućili ná kápłany á pobili ie. Ale ſłużebnicy niechcieli ná pomázáńce Boże ręku ſwoich kłáść.
I. Krole. w XXII.
Rzekł Saul Doech iáko przednieyſzemu ſłudze/ nu ty w nie, Zábił tedy onego dniá Doech ośḿdzyeſiąt y pięć kápłanow vbráne w kápłáńſkie odzyenie. Pobił też Okrucyenſthwo nád kápłany.Saul w miáſtecżku kápłáńſkim Nobe wſzytki ludzi/ ták dzyeći/ żony/ iáko y dobytek/ iáko był Bog obiecał narod Heli wykorzenić/ tylko był Abiátár ſyn Achimelechow kápłan vciekł do Dawidá wzyąwſzy s ſobą ſzátę kápłáńſką Ephod/ to ieſt Humerał/ ktorą był ieſzcże Moiżeſz vdzyáłał/ powiedzyał Dawidowi co pocżynił Saul kápłanom. Rzekł Dawid/ iam ieſt ich przycżyną śmierći/ zoſtań tu zemną/ kto będzye duſze twey ſzukał/ będzye moiey. Y zoſtał Abiátár po oycu kápłanem. Słyſząc potym Dawid iż Filiſtynowie oblegli Ceilę/ rátował miáſtá od nich. Dowiedzyał ſie Saul/ obległ w mieſcie Dawidá/ ále s poradą Bożą wyſzedł z miáſtá z ludem ſwym w cáłośći. Szedł potym ná gorę puſzcżey Zyph/
Ceilá. Zyph.
tám przyſzedł Ionátá do niego/ pocieſzył go y potwirdził/ mowiąc: Ty będzyeſz krolem Izráelſkim/ á ia po tobie wtory/ y ociec to moy wie. Y znowu ſobie przyſięgáli być w ſpolnej przyiáźni prawdziwey przed Gád Prorokiem á Abiátár kápłanem. Przyſzli potym Zyphei do Saulá do Gábáá powiedáiąc iż ſie Dawid kryie v nas po gorze Achille/ podź á wydamyć go w ręce twoie. Rzekł Saul/ wywiedzcie
Achillis.
ſie dowodnie o nim gdzye ieſt/ á daycie mi znáć. Dawid był s ſwoim ludem ná puſzcży Maon/ á gdy go Saul ſzukał/ wſtąpił Dawid do iáſkinie gdzye chował ſwe rzecży. A gdy go w koło obſtąpili/ przyſzli poſłowie do krolá áby ſie co rychley wroćił/ bo Filiſtynowie wciągnęli wielką mocą w zyemię iego. Y wroćił ſie Saul przeſtawſzy Dawidá przećiw Filiſtyńſkim. Odtąd Dawid ſzedł ná beſpiecżnieyſze mieyſce Engády. Saul wzyąwſzy s ſobą trzy tyſiące ludzi/ ſzedł zá nim/ ſzukał go po ſkáłach poroſłych chroſtem gęſtym.
Engád.
Dawid s ſwoim ludem w iáſkini ſiedzyał/ do ktorey iáſkiniey Saul wſzedł ná potrzebę przyrodzoną/ niewiedząc tám o Dawidzye. Bacżąc to ſłudzy Dawidowi/ rzekli: Dał go thu Bog w ręce twoie. Ale
Saul był w ręku Dawidowych
Dawid vrznął płaſzcżá iego potáiemnie (gdy gi s ſiebie złożył) ſámego niechał ſpokoiem áż wyſzedł. Potym ſzemráli


strona: 67

Wiek trzeći
ſłudzy Dawidowi iż go vpuśćili/ máiąc go w ręku. Rzekł k nim Dawid/ zmiłuie ſie Pan Bog nádemną/ gdy ſie ia też zmiłuię/ ániż mi ſie godzi wznośić ręku ná pomázáńcá Bożego/ ſkarzeć go Bog inácżey ieſli mi źle myſli/ y vmiękcżył vmyſł ſłużebnikow ſwoich iż go nie zábili. Saul ſzedł przedſię niewiedząc ni o cżym nic z iáſkiniey/ zá nim Dawid wyſzedł wołáiąc: Pánie moy y krolu. Oglądnął ſie Saul. Vkłonił ſie mu Dawid áż do zyemie á rzekł: Cżemu wierzyſz moy pánie nieprawdziwym ludzyem/ ábych ia ſtał o twe zdrowie/ teraz obácż ieſli twoie zdrowie nie było w ręku moich/ á przepuśćiłemći/ áni tego vcżynię/ ábych miał ná páná ſwego á pomázáńcá Bożego ręce
I. Krole. w XXIIII.
ſwoie wznośić/ oto ieſt ſztuká płaſzcżá twego od dołu/ żem cię w ſwych ręku miał/ á przepuśćiło tobie oko moie w iáſkini będąc/ ániż ia ręku ſwych ná cię kiedy wznioſę. Kogo przeſláduieſz álbo goniſz? pſá zdechłego? cży? komorá żywego? (iákoby rzekł/ obácż ſie co cżyniſz.) Słyſząc to Saul rzekł płácżąc/ ciebie to ſłyſzę ſynu moy miły Dawidzye/ ſpráwiedliwſzyś mnie/ Bogći zápłáć zá to dobrodzyeyſtwo/ wiem iż będzyeſz krolował/ przyſięſz mi iż nie zágłádziſz potomſtwá mego po mnie. Przyſiągł tedy Dawid Saulowi iáko żądał. Wroćił ſie Saul do domu ſwoiego/ á Dawid w beſpiecżnieyſze kráiny do Máſphy. Tego cżaſu Sámuel vmárł/ dwie lecie przed Saulową śmiercią/
Sámuel vmárł.
á płákał go lud Izráelſki przez długi cżás iáko oycá właſnego/ ciáło iego w Rámácie pochowano/ ktorego kośći (iáko Ieronim s. piſze) Arkádius Ceſarz do Trácyey przenioſł/ ſwięto iego ſwięcą trzynaſtego dniá mieſiącá Wrześniá. Dawid ſzedł ná puſzcżą Phárán. (Phárán ieſt miáſtecżko w Arábiey) Był mąż możny ná puſzcży Maon y bogáty w dobytek/ imieniem Nábál/ to ieſt głupi.
Nábál.
A gdy ſie Dawid dowiedzyał iż ſtrzygł owce w Kármelu/ poſłał k niemu dzyeſięć młodzyeńcow/ przykazawſzy im
Kármel.
áby go pozdrowili od niego y pokoy obiáwili/ ktory z nim záwżdy miał y chciał mieć do końcá ná puſzcży/ á co iego ręká chce áby wam dał żywnośći zá błogoſłáwieńſtwo w dobry dzyeń. A gdy to poſelſtwo Nábálowi powiedzyeli od Dawidá/ rzekł: nie dam nic áni poſlę/ chcecie ábych tho wam dał com páſterzom nágotował/ kto ieſt Dawid? ſyn Iſſái/ rozmnożyli ſie dziś zbiegowie od ſwych pánow. Przyſzli ſłudzy do Dawidá/ powiedzyeli niewdzyęcżność Nábálá. Dawid wnet przypáſał miecż/ kazał ſie nágotowáć cżterzem ſet ſłużebnych s ſobą/ ktorzy tákież przypaſáli miecże k ſobie przećiw Nábálowi. Dał znáć ieden páſterz Nábálow żenie iego Abigáil roſtropney niewieſcie/ iż iey mąż Nábál niecudnie odpráwił poſły Dawidowe/
Abigáil roſtropna.
ktorzy ſie záwżdy známi dobrze ná puſzcży obchodzili ſtrzegąc náſzych ſzkod w dobytku/ ták iż nam nigdy nic nie zginęło s ſtádá przy nich. Abigáil tedy rychło ſie nágotowáłá áby zabieżáłá Dawidowi/ wzyąwſzy s ſobą ná oſły winá/ chlebá/ ſkopow/ mąki/ winá ſuſzonego/ to ieſt rozynkow/ fig/ s pánnámi ſłużebnemi/ potym sſiadſzy s oſłá pádłá przed nim/ pozdrowiwſzy Dawidá/ rzekłá: Niech tá złość ná mnie zoſtánie mężá mego/ pánie moy proſzę odpuść/ iż mowi ſłużebnicá twoiá w vſzy twe/ á vſłyſz ſłowá ſłużebnice twoiey/ nie ſkwapiay ſie ná mężá mego Nábálá ſłużebnice twey/ nie bez przycżyny go zową Nábál/ iż głupie mowił przećiw ſłowom twoim/ przełoży cię Pan Bog nád Izráelem/ nie rozleway krwie niewinney/ á będzye twoiá duſzá niewinna od niego/ á prziymi odemnie ten máły dár/ áby twoi ſłużebnicy iedli y pili. Dawid rzekł: Pochwalon bądź Pan Bog ktory cię dziś poſłał ná zábieżenie mnie/ błogoſłáwionáś ty y ſłowá twoie/ iżeś mię dziś zádzyerżáłá od wylánia krwie/ żywie Pan Bog Izráelſki/ żeby był dziś w domu Nábálowym nie zoſtał żyw y pies/ wziąwſzy od niey dáry rzekł/ idziſz ſpokoiem/ vcżćiłem dziś oſobę twoię. A gdy to potym Abigáil mężowi ſwemu Nábálowi powiedzyáłá/ zlękł ſie y vmárł od ſtráchu dzyeſiątego dniá. A gdy ſie Dawid dowiedzyał iż Nábál vmárł/ rzekł: Pochwalon bądź Pan Bog że oddał złość Nábálowi w głowę iego bez pomázánia ręku moich.


strona: 67v

Kſięgi pirwſze
Wezwał potym Dawid żony iego k ſobie Abigáil y poiął ią za małżonkę/ poiął ieſzcże trzecią Achinoen z Iezráel miáſtá. Oznaymiono potym Saulowi iż był Dawid ná gorze Achille/ ſzedł tám Saul ze trzemi tyſięcy ludu/ y rozbił namioty w Gábáá/
Zony Dawidowe.
á gdy było w nocy/ sſtąpił Dawid do iego woyſká máiąc s ſobą ſieſtrzeńcá Abiſſái od ſioſtry Serwiey. A gdy táiemnie weſzli do namiotu Saulowego/ rzekł Abiſſái/ przebodę Saulá tám tym iego oſzcżepem? Zákazał mu Dawid rzekąc: Kto śmie podnieść rękę ná pomázáńcá Bożego? ále weźmi ten iego oſzcżep á kubek z wodą ktory przy nim był. Y wyſzli á żaden nie cżuł z nich/ bo ie Pan Bog
Oſzcżep Dawid wzyął Saulowi.
ſnem pomorzył. A gdy przeſzli przez rzekę/ wſtąpili ná gorę nád woyſko/
mowił głoſem Dawid ku Abnerowi/ áby wſzyſcy ſłyſzeli: Ieſteſcie ſynowie śmierći/ bo źle ſtrzeżecie páná ſwoiego/ mogłby thák kto do niego wnidź á zábić go/ weyrzycie gdzye ieſt oſzcżep/ krolewſki/ álbo kubek z wodą. Obacżywſzy Saul niedbáłość ſłużebnikow á dobrodzyeyſthwo Dawidowo/ záwołał k niemu: A twoy to głos ſynu moy Dawid? Ktory odpowiedzyał/ cżemu pan przeſláduie ſługę ſwego? com vcżynił? ieſli cię Pan ná mię pobudza/ zábiyże mię ſam. Rzekł Saul/ zgrzeſzyłem/ wroć ſie ſynu miły/ iuż dáley tobie nic złego nie vcżynię. Rzekł Dawid: Rozeznay Boże miedzy namá/ owo krolewſki oſzcżep/ chodź ktory poń. Potym Saul odſzedł pożegnawſzy Dawidá. Ale Dawid ſam w ſobie pomyſlił/ bych kiedy Saulowi w ręce nie wpadł/ lepiey mnie ná ſthronie mieſzkáć miedzy Filiſtyny. Szedł tedy Dawid do Achis krolá Geth/ á było z nim ſześć ſet ludzi y dwie żenie. Rzekł Dawid do Achis/ niechcę ſie przykrzyć krolowi/ day mi iákie mieyſce gdzyebych miał ſwoie ſłożenie. Y dał mu Achis zyemicę Sycelech/ ktora od tego
Sycelech.
cżáſu przyſzłá ná kroleſtwo Iudá/ y mieſzkał thám cżterzy mieſiące y dwádzyeściá dni/ á żywił ſie łupem ze wśi Filiſtyńskich/ okrom ludzi poddánych Achis krolá Getſkiego. Tego cżáſu zebráli ſie Filiſtynowie mocą wielką przećiw ludu Izráelſkiemu. Rzekł tedy Achis do Dawidá/ przy mnie będzyeſz y twoi ſłudzy/ vſtáwię cię ſtrożem zdrowia mego. Saul też zebrał lud ſwoy przećiw im/ położył ſie v Gielboe/ bał ſie Saul/ rádził ſie Páná Bogá przez ſen y przez kápłany tákież Proroki/ iáko ſobie miał
Gielboe.
pocżynáć. Ale Pan Bog żadnemu z nich ná to odpowiedzi nie dał. Przeto rzekł Saul ſługom ſwoim: Szukaycie mi cżárownice y wieſzcżkow (bo był pobił y popalił wieſzcżki y cżárownice Saul/ tylko ſie tá byłá iedná zátáiłá w Endor/ Ieronim s. kłádzye ią być mátką Abnerá Hetmáná Saulowego.) A gdy mu powiedzyano o iedney tákiey/ przemienił ſie w ine odzyenie/ ſzedł do niey w nocy y rzekł iey/ wskrześ mi tego kogo ia każę. Rzekłá niewiáſtá/ wieſz co dzyáła krol tákowym/ á ty mnie chceſz vłowić. Przyſiągł iey Saul/ iż dla tego nie miáłá żadney ſzkody popáść/ rzekł iey áby mu wſkrześiłá Sámuelá. A gdy to vcżyniłá niewiáſtá/ krzyknęłá vyrzawſzy mężá ſwiętego: Cżemuś to brzemię ná mię włożył? tyś ieſt krol Saul. Wyznał ſie iż ták á rzekł/ nie boy ſie/ coś widzyáłá? Oná rzekłá/ mężá ſtárego w kápłáńſkim vbiorze. Obacżył Saul iż Sámuelá/ vcżynił mu pocżćiwość á rzekł/ ieſtem v


strona: 68

Wiek trzeći
dręcżon
Sámuel wſkrzeſzon.
od Filiſtynow/ proſzę powiedz mi co mam cżynić? Ktory odpowiedział iákoby s fukiem mowiąc/ cżemu mię pytaſz o tákie rzecży/ gdyż Pan Bog od ciebie odſtąpił/ rzekł też/ weźmieć Pan Bog kroleſtwo twoie/ á da bliźniemu twemu Dawidowi/ iutro/ ty y ſynowie twoi będzyecie zemną/ (o tym wſkrzeſzeniu Sámuelá rozmáicie ludzie vcżeni piſzą/ iedni to widzenie przez duchá złego mienią być/ drudzy duſzę być/ drudzy fantázyą/ wſzákże iákokolwiek/ przedſię
Domnimánia rozmáite.
to było z dopuſzcżenia Bożego) da w moc Pan Bog namioty Izráelſkie Filiſtynom. Słyſząc to Saul padł ná zyemię/ niechciał ieść áż s przypędzenia od tey niewiáſty/ ktora mu dáłá chlebá/ y cielę tłuſte przeń zábiłá/ iadł y ſłudzy iego/ potym przyſzedł do woyſká ſwego. Filiſtynowie záſię widząc Dawidá z drugimi Zydy w woyſku ſwoim/ rzekli do krolá Achis: Niemáią thu co cżynić Zydowie/ by ſnadź z náſzey ſzkody álbo nieſzcżęſcia náſzego ſobie łáſki v krolá ſwego nie nábywáli/ niechay idą precż. Rzekł tedy Achis krol do Dawidá żáłuiąc/ dobryś przed oblicżym moim/ ále ſie moim rycerzom nie podobaſz/ wſtań tedy ráno á idź s ſwoimi. Y ſzedł Dawid s ſwoim ludem záſię do Sycelech. Amalechite w tym cżáſu rzućili ſie ná iego dzyerżáwę/ wybrawſzy mu wſzytko domoſtwo/ bydło/ żony/ dzyeći/ zápalili. Płákał tego Dawid y wſzytek lud z nim. Y chcieli go ſwoi vkámionowáć/ żáłuiąc żon y dzyeći.
Wygnan Dawid z woyſká. Złupion Dawid Płákał Dawid.
Rádził ſie Dawid Páná Bogá przez Abiátárá kápłaná/ y gonił łotrzyki drapieżne máiąc s ſobą ſześć ſet mężow gotowych/ s ktorych dwie ſcie vſtáli ná drodze/ y zoſtáli przy tłumocech nád rzeką Beſſor/ á cżterzy
Beſſor rzeká.
ſtá ſzło w pogonią/ ktorzy náſzli iednego Egipcżyká ſłużebniká Amálechá iednego/ á on omdlał od głodu y prace/ dáli mu ieść y ożywili go. Rzekł mu Dawid/ mogł by nas przywieść do woyſká wáſzego bez wieśći? Ktory rzekł/ mogę ieſli mi przyſiężeſz iż mię nie zábijeſz áni moiemu pánu wydaſz. Y przyſiągł mu Dawid/ á on go przywiodł nád Amálechity goduiące/ y weſołe beſpiecżnie/ bił ie Dawid od godziny do godziny nie przeſtaiąc/ ledwe ich cżterzy ſtá vciekło na Wielbłądzyech/ y odebrał im záſię wſzytko Dawid co pobráli. Wroćił ſie záſię do tłomokow gdzye był odſzedł dwu ſet mężow/ puśćił ie też do korzyśći w rowny dzyał/ ácż to nád wolą drugich vcżynił/ od tego cżáſu ten obycżay záchowawáli/ ták ſzedł
Lupy rozdzielne.
dzyał ná ſtroże oboźne/ iáko ná ty ktorzy w potkániu bywáli z łupow. Poſłał też Dawid przyiacielom ſwoim ſtárſzym z narodu Iudá z łupow odbitych dáry. Gdy ſie potkáli Filiſtynowie z Izráelity/ mężnie ſobie Saul pocżynał/ wſzákże z dopuſzcżenia Bożego vciekáli Izráelitowie/ y poráżeni ná gorze Gielboe/ tám zábići ſynowie trzey Saulowi/ Ionátá/ Aminádáb/ Melchiſua/ Isboſet młodſzy domá był zoſtał. Był też ranion
Poráżeni Izráelitowie. Synowie Saulowi zábići.
ſtrzałą bárzo Saul/ przero rzekł do Rycerzá ſwoiego/ dobiy mię bych nie był ná pośmiech nieobrzázáńcom. Niechciał tego Rycerz vcżynić. Wſkocżył tedy Saul ná miecż áby ſie ſam zábił/ ále nie mogł áż go iny dobił.
Saul ſie zábił.
Widząc to ſługá iego/ tákież ſie ſam zábił miecżem. Piſze Iozephus iż to był Doech/ ktory ſie bał Dawidá iż wydał przed krolem Achimelechá kápłaná/ iáko wyzſzey máło ſtoi. Názáiutrz Filiſtynowie chodząc po zboiſku/ naleźli Saulá y ſyny iego/ rozebráli ie z zbroy/ poućinawſzy im ſzyie poſłáli do zyemie ſwoiey. Położyli zbroię Saulowę w kościele bogá ſwego Dagon/ á ciáłá zwieſzáli z muru Bethſan/ ále mężowie z Iabes Gáláad/ ktore był Saul wybáwił od Ammonitow/ w nocy przyſtąpiwſzy pod miáſto zebráli ciáłá z muru/ popalili y pochowáli kośći w gáiu Iabes/ y płákáli Saulá poſzcżąc ſiedḿ dni. Krolował Saul zá żywotá Sámuelowego ośḿnaſcie lat/ á po iego śmierći dwie lecie. A thu ſie ſkońcżyły kſięgi pirwſze Krolewſkie álbo Sámuelowe/ po Zydowſku Máláchim.
1:
TEgo cżáſu Agezylaus Lácedemońſki krol ſzoſty w Grecyey pánował/ wiodąc rodzay od Herkuleſá/ tego wypiſuią hiſtorye Greckie być krolá ſmyſłu
Agezylaus.
oſtrego/ y wſzey chwały godnego/ gdy Rzecżypo


strona: 68v

Kſięgi pirwſze
ſpolitey wiele dobrego vcżynił. A gdy był pytan iednego cżáſu co lepſzego moc cży ſpráwiedliwość? powiedzyał iżby mocy nie trzebá/ by ſpráwiedliwość ná ſwiecie byłá. A gdy przed nim chwalono poſłá iednego iż krotką rzecżą poſelſtwo wielkie wypráwił/ powiedzyał ná to/ ſzewcá nigdy nie chwalę gdy ná máłą nogę wielki trzewik vdzyáła. A gdy mu też ieden vpominał ſie obietnice/ rzekąc: obiecałeś/ odpowiedzyał: ieſli ſłuſznie/ obiecałem/ ále ieſli nie ſłuſznie/ mowiłem á nie obiecał. Powiedzyał też około obmowek ludzkich/ nie tylko tych ktorzy mowią/ ále y tych o ktorych mowią/ mamy obycżáie znácżyć. A gdy go Tháſij zá dobrodzyeyſtwo chcieli mieć zá bogá/ powiedzyał im/ pirwey ſie ſámi podzyáłaycie bogi/ możecieli to vcżynić/ toż drugiego/ tedy iá wam będę wierzył.
1:
Wiek cżwarty ſwiatá pocżyna ſie od Dawidá do skáżenia Bábiloniey przez Cyruſá z Dáryuſem/ ieſt lat według náſzych Hiſtorykow 485. A od pocżątku ſwiátá do tego cżáſu wieku cżwartego/ było lat według wykłádácżow Bibliey 4126. A od národzenia Abráámá lath 941. DAwid kſiążę wſzytkich Prorokow/ pirwſzy krol z narodu Iudá/ á wtory po Sáulu pomázány/ ſyn Ieſſe álbo Iſſái/ w Bethlemie Iudá vrodzony/ krolował nád Iudą w Hebronie ſiedḿ lat/ á nád Izráelity po śmierći Hiſboſetá lat trzy á trzydzyeśći/ wſzytkich cżterdzyeśći. Iákie ten krol ćirpiał przeſládowánia od Saulá krolá/ piſáłem wyzſzey máło/ iáko záſię od ſynow właſnych/ będzye o tym niżey/ wſzytko przez ſwą ſkromność wyćirpiał/ ktoregoby wſzyſcy ini krolowie mieli bráć przed ſwoie ocży ná przykład. Po śmierći mizerney Saulowey/ przyſzedł do Dawidá młodzyeniec s poſelſtwem niewdzyęcżnym do Sycelech/ ktory był vciekł z woyſká Izráelſkiego/ oznaymił Dawidowi poraſzkę Izráelitow y śmierć Saulowę y ſynow iego. Spytał go Dawid ieſli pewnie wie o śmierći Saulowey/ thá-
II.Krolew. w I.
kież Ionáty. Powiedzyał iż wie. Da-


strona: 69

Wiek cżwarty
wid rzekł/ á ktorym obycżáiem? Powiedzyał/ s przygody vciekáiąc nádbieżałem go á on ſie chciał zábić rohátyną gdy go nádbiegáli nieprzyiaciele/ y nie mogł/ bo był iuż zemdlał od rany/ vyrzał mię y prośił ábych go dobił/ by żywo nie przyſzedł w ręce nieobrzezáńcom/ ia widząc iż być żyw nie mogł/ dobiłem go/ ziąwſzy z niego koronę y zaponę z rámion iego/ ktoreciem oto przynioſł tobie pánu moiemu. Dawid rozdarł ná ſobie odzyenie/ y wſzyſcy ktorzy z nim byli/ płácżąc á nie iedząc áż do wiecżorá. Rzekł Dawid do poſłá/ iákoś ſie nie bał wznośić ręku ná pomázáńcá Bożego/ kazał ściąć poſłá onego. Spiewał potym Dawid żáłobliwe pieśni/ opłákuiąc śmierć Saulowę y Ionáty. Szedł potym Dawid do Hebron z roſkazánia Páńſkiego/ á tám był pomázan powtore ná kroleſtwo od ſtárſzych z narodu Iudá. Dowiedzyał ſie potym iż Iábite z Gáláád pochowáli vcżćiwie ciáłá Saulowe y ſynow iego/ dzyękował im y błogoſłáwił. Abner Hetman Saulow/ wzyąwſzy Hisboſetá ſyná Saulowego/ wodził go po namieciech Izráelſkich/ y vcżynił go krolem nád drugim narodem Izráelſkim/ á było w ten cżás Hisboſetowi cżterdzyeśći lat/ s tey przycżyny były wnętrzne walki v nich. Gdy Abner s ſtrony Hisboſetá zebrał woyſko prze-
Wnętrzne walki.
ćiw Dawidowi/ á Ioab drugie od krolá Dawidá przećiw iemu/ A gdy ſie woyſka ſciągnęły ku potkániu/ wyſtąpiło ich ná hárc z obu ſtron po dwunaſcie/ piſzą drudzy po ſześći/ viął káżdy ſwego zá głowę á zábił/ y zbili ſie ſpołu/ y przezwano ono mieyſce po Zydowſku Helkai Haſurim/ to ieſt/ mężow mocnych. Potym ſie wſzyſcy ſpołu potkáli/ poráżon Abner Hisboſetow. A gdy Abner vciekał/ gonił go Azáhel bárzo prętki mąż brát Ioábow/ á gdy go doganiał/ obroćił ſie Abner k niemu á rzekł/ nie goń mię bych cię nie zábił/ cobych nie rad vcżynił dla Ioáb. Ale Azáel niedbał iego vpominánia/ gonił go przedſię. Abner obroćiwſzy ſie przebił go oſzcżepem. A gdy Ioáb gonił Abnerá/ ſłońce záſzło/ zeſzli ſie ná
Azáel zábit.
pogorek nád wodę/ rzekł Abner do Ioábá/ chceſz iuż do końcá wygłádzić brácią ſwą? Obacżył ſie Ioáb/ przeſtał ich gonić á mordowáć. Abner przeſzedſzy w nocy przez Iordan s ſwoimi/ przyſzedł do Hisboſetá do Beniámin. Ioáb wzyąwſzy ciáło brátá Azáelá/ pochował ie s płácżem w grobie oycowſkim w Bethleem/ y wroćili ſie do Dawidá do Hebronu/ wiodąc przedſię miedzy ſobą roſterki przez niemáły cżás/ dom Dawidow roſł/ ále Saulow vpadał. Bo ſie Dawidowi ći ſynowie byli porodzili w Hebronie/ Ammon pirwſzy z Achinoe żony/ Chileab álbo Dániel wtory z Abigáil/ trzeći Abſalon z żony pogáńſkiey cory krolá Geſſurá/ cżwarty Adoniás z Agith/ piąty Záfáliás ſyn Abitál/ ſzoſty Ietran/ ktorego Iozephus piſze Náthán z Egle/
II.Krolew. w III. Synowie Dawidowi.
tę to Zydowie mienią być Michol/ ktora byłá pirwſza żoná Dawidowá. Tego cżáſu Abner przyſtąpił do nałożnice Saulowey Reſphy/ ktora byłá bárzo cudney oſoby. Rozgniewał ſie o
Reſphá.
to nań Hisboſet iż cżyni ſromotę iego domowi/ y karał s tego Abnerá/ obawiáiąc ſie też by go s kroleſtwá nie wygnáli. Przeto Abner poſłał do krolá Dawidá poſły/ áby z nim wſzedł w przyiaźń/ obiecuiąc mu to iż będzye pánował nád dzyeſiącią
Abner ſzuka łáſki v Dawidá.
narodow Izráelſkich. Obiecał Dawid wſzytko vcżynić/ ále to przydał/ áby przed oblicżność iego nie przychodził/ áżby mu pirwey Michol przywiodł żonę pirwſzą/ ktorą był dał Saul zá inego/ to ieſt Fálátyelá/ ktorey pirwey Dawid żądał v Hisboſetá brátá iey. Wzyęli ią tedy od mężá Fálátyel/ przywiedli do Dawidá/ zá ktorą też mąż przyſzedł płácżąc/ ieſzcże iey nie vznawſzy/ bo k niemu chući nie miáłá/ byłá ſmutna záwżdy po Dawidzye. S tey przycżyny Dawid był łáſkaw ná Abnerá/ y ſtáwił ſie mu łáſkáwie gdy k niemu przyſzedł do Hebron. A gdy o tey zgodzye powiedzyano Ioábowi/ rzekł krolowi/ przyſiągł Abner iż cię ma zdradzić. Krol nie dał tey powieśći mieyſcá. Poſłał thedy Ioáb imieniem krolewſkim zá Abnerem/ áby ſie do krolá wroćił (bo był iechał lud Izráelſki vpomináć áby Dawidowi poſłuſzeńſtwo cżynili.) A gdy ſie Abner wroćił/ záſtąpił mu Ioáb y


strona: 69v

Kſięgi pirwſze
rzekł/ podź zemną ná ſtronę/ mamći rzecży táiemne od krolá powiedzyeć. A gdy ták vcżynili/ zábił Ioáb Abnerá/ mſzcżąc ſie brátá ſwego Azáelá/ álbo ſie też bał áby nie był wtory po
Abner zábit.
krolu. Gdy to vſłyſzał Dawid/ żáłował tego s płácżem y lud poſpolity/ y rzekł: Cżyſtym od they krwie Abnerowey y kroleſtwo moie/ á przydzye ná głowę Ioábowę/ odpłáć Pan Bog złym kto cżyni źle według złośći iego. Pogrzebion w Hebronie/ ná ktorym był ſam krol z ludem ſwoim włożywſzy wory żáłobne ná głowę/ y rzekł Dawid/ żyw ieſt Pan Bog Izráelski/ iż nie będę iadł áni pił cáły dzyeń áż do wiecżorá/ y wſzyſcy z nim. Obacżył lud poſpolity iż to zábicie Abnerá nie było z wolą Dawidową/ iáko ſie domyſláli. A gdy vſlyſzał Hisboſet ſyn Saulow iż zábit Abner/ był záſmucon y z ludem ſwoim Izráelſkim. Były przy Hisboſet dwoie kſiążąt z narodu Beniámin/ Bánáá y Rechab/ ktorzy z gniewem odſtąpili od Hisboſetá/ á przyſzli do Mifiboſetá ſyná Ionáty
Banáá. Rechab. Mifiboſet.
chromego/ áby go wybráli zá krolá nád Izráelem. Ktory niechciał ná to przyzwolić/ y ieſzcże wydał ich rádę Dawidowi. Potym vpátrzywſzy ſwoy cżás Bánáá z Rechabem/ gdzye Isboſet ſpał/ weſzli thám á zábili go w południe/ głowę iego przynieſli krolowi Dawidowi/ mnimáiąc ſie tym iemu záchowáć. Rzekł k nim/ iákoſcie to śmieli vcżynić pánu ſwoiemu/ żeſcie iego kreẃ niewinną roźlali/ y dał im przeciąć ręce y nogi á obieśić kazał/ á Hisboſetowę głowę pochowáć kazał vcżćiwie w grobie Abnerowym. Po dwu lat krolowánia Dawidowego / przyſzli ſtárſzy Izráelſcy do Dawidá/ wzyęli z nim iedność/ wybráli go y pomázáli ná kroleſtwo nád wſzytkim Izráelem/
Dawid trzeći raz pomázan ná kroleſtwo.
ábowiem pirwſzy raz był pomázan od Sámuelá ná znák kroleſtwá/ drugi raz tylko nád Iudą/ trzeći raz nád wſzytkim Izráelem. A gdy ſie ty rzecży wypełniły/ zebrał woyſko ludzi/ ciągnął do Ieruzálem/ áby ſtámtąd wyrzućił Iebuzy/ bo tám ieſzcże mieſzkáli miedzy narodem Iudá/ ktorzy ná śmiech náwiedli ná mury ſlepych y chromych/ iákoby rzekł/ obronią ći máłomocni bez nas/ dufáiąc mocney obronie mieyſkiey. A gdy thám Dawid leżał z woyſkiem ſwoim/ wzyął miáſto nizſze przez wydánie Ornán Iebuzá/ iáko piſze Iozephus. A gdy zamku Syon nie
Ornán wydał miáſto nizſze Ieruzálem.
mogł dobyć/ dał záwołáć/ iż kto napirwey vbieży zamek á pobije ſlepe y chrome/ themu dam napirwſze mieyſce nád Rycerſkim ludem. Miedzy inymi Ioáb napirwſzy był/ wbieżawſzy pod ſáme przykrycie zamku. Y dał mu to krol co
Ioáb Syon vbieżał
obiecał. Wzyąwſzy krol zamek/ wypędził Iebuzy/ okrom Ornán.
II. Krolew. w V.
Stąd potym przyſłowie przyſzło/ ſlepi á chromi
Iebuzowie wypędzeni.
nie wnidą do domu krolewſkiego. Wyſtáwił tedy Dawid wkoło zamek álbo miáſto Syon zewnątrz około przykopu Mello/ á przezwał miáſto Dawidowo. Piſze Iozephus iż
Mello.
też Ioáb drugą połowicę miáſtá tákież wyſtáwił/ á był tám przekop głęboki ktory zwano Mello/ przeto od tego przekopu zwano też y miáſto Mello. Zbudował też Dawid w mieſcie ſwoim dom/ ná ktory mu poſłał był krol Hirám s Thyru
Hirám krol.
drzewá Cedrowego y rzemięśnikow ku robocie. Ieruzálem pirwey zwano Iebuz od Iebuzow ludzi/ á od Melchiſedechá krolá zwano Salem/ potym ſłożywſzy to dwoie zwano Iebuzſalem/ potym gdy ſie przemieniło w mowie b ná r/ zwano Ieruzálem. Po wyściu Dawidá z
Iebuz. Salem. Iebuzſalem. Ieruzálem.
Hebroná do Ieruzálem/ po-


strona: 70

Wiek cżwarty
iął więcey żon/ s ktorych miał ty ſyny/ Samwa/ Sobab/ Nathan/ Solomon/ Iebahar/ Heliſehwá/ Nefey/ Iefia/ Heliſamá/ Heliadá/ Helifelech. Vſłyſzeli Filiſtynowie iż Dawid iuż kroluie nád wſzytkim Izráelem/ zebráli ſie nań wſzyſcy/ ciągnęli przećiw iemu do Ieruzálem. Dawid z rádą Bożą wyciągnął też przećiwko im/ poráźił ie iż vciekáli/ y odbiegli ſwoich modł ktorych byli pod drzewá náſtáwiali/ ktore Dawid pobrał s ſwoimi ludźmi. Powtore Filiſtyni pokuśili ſie przećiw Dawidowi walcżyć. Dawid ſpytał Páná mali ſie z nimi potykáć/ á dali ie mu w moc. Roſkazał mu Pan Bog áby s tyłu zá nimi ſzedł á náieżdzał ze wſzytkich ſtron/ á gdy vſłyſzyſz głos po wirzchu drzewá ſie rozlegáć/ znák będzye moy przed tobą/ w ten cżás ie biy á dam ie tobie w moc. Tákże vcżynił Dawid/ y bił ie áż do Geſſer. Po tym zwycięſtwie vcżynił Dawid przybytek iákoby káplicę
II kſięgi Krolewſkie/ rozdzyał ich VI.
wedle domu ſwego dla wnieſienia Arki ſwiadectwá. Szedł tedy Dawid po Arkę do domu Aminádáb/ ktora byłá w Gábáá v Káriátárym ná gorze/ wzyąwſzy s ſobą trzydzyeśći tyſiąc ludzi/ ktorą włożyli ná nowy woz/ wieźli ią dwá ſynowie Aminádáb/ zwłáſzcżá Ayo ktory iey przyglądał/ á Vzá ſzedł przy niey/
Ayo. Vzá.
Dawid záſię z drugim ludem był weſoł przed Arką ſpiewáiąc y gędąc rozmáite pienie. A gdy przyſzli do Náthor/ tárgáły ſobą woły áż ſie woz náchylił z Arką Bożą. W ten cżás Vzá álbo Ozá trzymał ręką Arkę/ chcąc zádzierżeć wozá/ vſchłá mu ręká dla iego wſzetecżney śmiáłośći/ támże y vmárł. (Zydowie piſzą w ſwych glozach/ iż przeto Bog nań tę plagę przepuśćił/ iż ſie od łożá tey nocy żeńſkiego nie ſtrzymał.)
Nagła pomſthá Boża.
Bacżąc to Dawid zlękł ſie/ y niechciał dopuśćić do ſiebie Arki złożyć/ ále ią złożyć kazał ná przedmieściu do iednego Lewity Obethedom Geleyſkiego/ y byłá tám trzy mieſiące. Y błogoſłáwił Pan
Obethedom.
Bog domowi Obethowemu y cżeladzi iego. A gdy to powiedziano Dawidowi iż Pan błogoſłáwił Obethedom y wſzem rzecżam iego/ kazał ią przywieść z weſelim do miáſtá/ y ſam ſzedł przed nią cżyniąc iey pocżćiwość/ oblokſzy ſie w kápłáńſkie odzyenie lniáne/ gądł/ ſpiewał/ y táńcował z radoſcią.
Dawid był weſoł przed Arką Bożą.
A gdy to widzyáłá z okná żoná iego Michol/ wzgárdziłá go/ mnimáiąc iżby to nie należáło ſtanu krolewſkiemu. A gdy ią wnieſiono do przybytku ktory był Dawid vdzyáłał/ poſtáwiono ią w pośrzodku iego ná mieyſcu ſwym/ tám Dawid dzyáłał obiáty y ofiáry ſpokoyne y zá grzechy/ błogoſłáwiąc wſzemu ludu/ rozdawał káżdemu po bochenku chlebá y po piecżeniey báwoley y po kołacu. A gdy do domu ſzedł áby mu błogoſłáwił/ wyſzłá przećiw iemu Michol żoná śmieiąc ſie z niego/ á mowiąc: O iáko był w wielkiey cżći á ſławie krol Izráelſki niedawno/ ták záſię zelżon dziś/ odkrywáiąc ſie przed dzyewkámi ſług ſwoich/ iáko z napodleyſzych kto. Rzekł Dawid/
Michol przymawia Dawidowi.
żywy Pan Bog/ będę weſoł/ ſpiewał/ y gądł vpokorzony przed Pánem Bogiem/ ktory mię rádnieyſzy wybrał ná to mieyſce niżli oycá twego y rod iego/ iać ſie ieſzcże więcey będę poniżał niżlim ſie poniżył przed Pánem/ á s tego będę ſławnieyſzy przed tymi dzyewkámi o ktorycheś mowiłá. Przeto Michol ſyná nigdy nie miáłá áż do śmierći/ bo po śmierći Merob ſioſtry ſwey/ wzyęłá ſobie zá ſyny byłá iey pięć ſynow. A gdy był Dawid ſpokoiem ná ſtolcu ſwoim/ rzekł do Nátháná/ widziſz iż ia mieſzkam w domu drzewá Cedrowego/ á Arká Boża położoná ieſt w domu obitym ſkorámi/
II. Krolew. w VII.
vcżynię iey dom koſztowny. Rzekł Náthán/ vcżyń: ále to nie z Duchá s. mowił/ bo tey nocy mowiło ſłowo Boże do Nátháná: Rzecż ſłudze memu Dawidowi/ áby nie budował domu moiego/ bo ſie pomázał krwią/ ále ſyn ktory wſtąpi ná mieyſce iego zbuduie dom moy/ á vtwirdzę ſtolec iego áż ná wieki. A gdy mu to Náthán powiedzyał/ był rad Dawid y weſelił ſie. Potym Dawid poráżił Filiſtyny do końcá/ y wzyął nád nimi moc áż mu dań y poſłuſzeńſtwo poſtąpić muſieli. Tákież Moábſkiemu krolowi vcżynił/ poráźiwſzy lud iego/ y wymierzył mu powrozem zyemicę/ ktore ludzi miał zoſtáwić ku trybutowi álbo dani/ á ktore wygłádzić.
Filiſtyni poráżeni. Zwycięſtwá Dawidowe.
Poráżił też Adádeſerá krolá Sobá/ ktoremu dawáli pomoc Syriani y Dámaſkus/ wſzytki
Adádeſer.
Dawid poráźił/ y


strona: 70v

Kſięgi pirwſze
dań dawáć muſieli. Zá to mu dzyękował Thou krol Emáth/ iż poráźił iego nieprzyiacielá Adádeſerá/ przeto mu poſłał dáry przez ſyná Iorám. A gdy iechał Dawid s Syriey/ potkáli ſie z nim Idumei/ poráźił ie y vłożył ná nie iárzmo/ to ieſt/ iż muſieli dań dawáć/ á do Ieruzálem wſzytki ſkárby nieprzyiacielſkie przynioſł/ złoto/ ſrebro/ y miedź/ ktore poświęćił Pánu Bogu ná budowánie kościołá przyſzłego cżáſu. Y ſpoſobił ſobie Dawid vrzędniki rozmáite/ niektore nád woyſkiem/ to ieſt Ioábá/ Iozáphát był Kánclerzem/ piſał rozmáite ſpráwy y dzyeie Rycerſkie/ Zadok y Abiátár byli kápłani/ Sáráiás piſarzem/ Bánáiás nád komorniki y nád ſtrożą. Miał też Dawid (według niektorych) ſiedḿdzyeſiąt Sędzyow/ iáko był Moiżeſz wybrał ſtárſze ná puſzcży/
Dwor Dawidow.
kthorzy ludzyem ſpráwiedliwośći cżynili ná mieyſcoch ſwych. Wſpámiętał Dawid ná miłość ktorą miał z Ionátą ſynem Saulowym/ rzekł: Ieſli ieſt kto z iego narodu/ iżbych vcżynił nád nim miłoſierdzye ſwoie. Y przywiedzyon ieſt Misboſet ſyn iego chromy ná nogi/ ktoremu wroćił wſzytkę oycżyznę/ y ſiadał z nim zá ieden ſtoł iáko ktory ſyn/ á Sybá ſyn Saulow ſłużył im iáko vrzędnik.
II. Krolew. w IX. Misboſet. Sybá.
W tym cżáſu vmárł Náás krol Ammonicki/ ná iego mieyſce wſtąpił ſyn Ammon/
Náás.
do ktorego poſłał Dawid poſły ſwoie cieſząc go/ á przypomináiąc mu záchowánie dobre ieo oycá przećiw Dawidowi/ chceli też w tey przyiáźni trwáć iáko ociec był. Bo gdy był zbieżał iednego cżáſu Dáwid od Saulá/ łáſkáwie go przyiął w dom. Ale Ammoná podburzyli pochlebcy iego/ mowiąc: Niewieſz chytrośći Dawidowey/ iż to on poſłał ná wywiedzenie co ſie thu dzyeie/ gdzye wychodziſz y wchodziſz/ ábyć zyemię wzyął. Przeto Ammon poſłom Dawidowym chcąc im lekkość wyrządzić/ ogolił poł brody káżdemu/ y przerzázał odzyenia áż ná doł. A gdy to Dawidowi powiedzyano/ poſłał przećiw poſłom áby mieſzkáli w Ierycho/ áżby im brody odroſły.
Ammon nievcżćił poſłow.
Bacżąc Ammon iż rozgniewał krolá Dawidá/ poſłał po lud do Syriey zá pieniądze/ ktorych przyſzło dwádzyeściá tyſiąc pieſzego/ y od krolá Mácháá tyſiąc/ á od Hiſtobá dzyeſięć tyſiąc. Poſłał tedy Dawid przećiwko im Ioábá z woyſki ſwemi. Stali dwiemá woyſkomá Ammonitowie/ w iednym Syriani w drugim Ammonitowie.
Mácháá. Hiſtob.
Ioáb tákież rozdzyelił ſwoie/ w iednym przełożył brátá ſwoiego Abiſái/ á w drugim ſam zoſtał/ s ktorym vderzył napirwey ná Syriany/ poráźił ie y roſproſzył. Widząc Ammonitowie Syriany vciekáć/ ſámi tákież vciekáli do miáſtá. Ioáb ſie wroćił do Ieruzálem s tryumfem. Zebráli ſie Syriani powtore z wielką mocą/ wyciągnął przećiw im Dawid z ludem Izráelſkim/ przeſzedſzy przez Iordan przećiw Syrom/ poráźił ich wozy y ieznych cżterdzyeśći tyſiąc z Hetmánem ich Sobách.
Sobách poráżon
Potym zgodę wzyęli Syriani z Izráelem/ y poſłuſzeńſtwo poſtąpić muſieli. Poſłał potym Dawid do Ioáb y do wſzego ludu Izráelſkiego/ áby woiowáli Ammonitowe ſyny/ á oblegli ie w mieſcie Rábáth/ á ſam Dawid zoſtał w Ieruzálem.
Rábáth miáſto.
Tráfiło mu ſie w then cżás wſtáć z łożá po południu/ chodząc po ganku ſam/ vyrzał Bethſabeą żonę Vryaſzowę gdy ſie kąpáłá v wody/ ſpodobáłá ſie mu/ kazał ią k ſobie przywieść ſłużebnikom/ vcżynił przycżynę grzechu/ dałá mu znáć iż pocżęłá od niego/ chcąc to zátáić ná ſię Dawid/ poſłał po Vryaſzá mężá
Cudzołoſtwo Dawidowo.
iey do woyſká/ á gdy przyiechał pytał go o ſpráwie woienney. On mu dobrze powiedał/ vpoiwſzy go vpominał go áby wſzedł do żony á wcżás ſobie vcżynił/ á pocieſzył ſie y onę. Ale on ná to niechciał przyzwolić/ wolał ſpáć s ſłużebniki krolewſkimi/ niż domá z żoną. Názáiutrz powiedzyano krolowi Dawidowi/ iż Vryaſz nie ſpał z żoną. Spytał go krol cżemu to vcżynił? Rzekł/ Arká Boża y pan moy Ioáb tákież wſzyſcy Izráelitowie w polu leżą pod namioty ná zyemi/ á iabych miał domá wcżeſnośći vżywáć nád nie? Pánie Boże mię tego záchoway/ przez zdrowie twoie krolu nie vcżynię tego. Obacżywſzy to


strona: 71

Wiek cżwarty
Dawid/ piſał do Ioaba/ iákoby go rozgniewał Vryaſz/ áby go poſtáwił ná cżele przećiw nieprzyiacielom gdzieby zábit mogł być Vryaſz. Przecżćiwſzy Ioáb liſt krolewſki/ vcżynił thák iáko krol roſkazał/ y zábit. Vſłyſzawſzy żoná iego Bethſábea/
Vryaſz cnotliwy zábit.
płákáłá żáłobliwie. Potym Dawid wezwał iey k ſobie poiął ią zá żonę/ y porodziłá ſyná. Poſłał tedy Pan Bog do Dawidá krolá Nátháná Proroká/ ktory ſzedł á
Náthán Prorok.
zádał tę gadkę Dawidowi/ rzekąc:
Gadká prorocka.
Był ieden bogáty máiąc doſyć owiec/ koz/ wołow/ takież inego dobytká/ á był też drugi vbogi ſamſiad iego/ co nie miał tylko iednę owiecżkę ktorą ſobie z młodośći wychował y z vcżył iż cżyniłá wolą iego/ á przy iego żywocie legáłá/ y był ná nię bárzo łáſkaw. A gdy ſie gość tráfił do bogátego przyść/ żáłował przeń zábić wołu s ſwego ſtádá/ ále wzyął vbogiemu onę owiecżkę y zábił/ á cżeſtował gościá onego/ co ten záſłuzył? Rzekł krol Dawid z gniewu: Zywy Pan Bog/ godzyenby śmierći ten cżłowiek nielitośćiwy/ álbo cżworáko zápłáćić. Rzekł Náthán: Ty ieſteś táki/ otoś wzyął Vryaſzowi żonę iedyną/ máiąc ſwych inych doſyć/ poſzkárádziwſzy ią/ cżeſtowałeś go ią y zábiłeś go ieſzcże miecżem nieprzyiacielſkim/ przeto Pan Bog mowi/ iż nie wynidzye miecż s twego domu ná wieki/ pobudzę wſzytko złe z domu twego. Tákże ſie mu sſtáło/ napirwey w dzyale kroleſtwá/ potym od Abſáloná. Rzekł Dawid do Nátháná/ zgrzeſzyłem Pánu/ sſtąpiwſzy s ſtolcá krolewſkiego ſiadł ná zyemi/ przed wſzytkimi ſwoy grzech wyznał.
Dawid pokutował.
Widząc Náthán iego pokutę pokorną/ rzekł: Odnioſł Pan twoy grzech/ nie vmrzeſz áni kroleſtwá ſtráćiſz/ ále ſyn ten ktory ſie vrodził vmrze/ ktoregoć Bethſábea vrodziłá. Płákał Dawid cżyniąc pokutę á modląc ſie Pánu Bogu/ ták zá wyſtępek ſwoy iáko zá dzyecię ná zyemi ſiedząc/ áni mogł być pocieſzon od kogo. Potym ſiodmego dniá poznał po ſmutney cżeládzi iż dzyecię vmárło/ wſtał z
Smierć dzyecięcza.
zyemie vmył oblicże/ ſzáty oblokł/ ſzedł do domu Bożego/ modlił ſie/ wyſzedſzy iadł/ był weſoł s podziwieniem wſzytkich/ do ktorych rzekł: Gdy było dzyecię żywo płákałem/ y prośiłem Páná Bogá áby było żywo/ á po śmierći iego cżemu mam płákáć/ ázaſz go mogę ożywić płácżem ſwoim? ia k niemu rychley poydę á nie dzyecię ku mnie. To mowił cieſząc Bethſábeą. Potym Bethſábea vrodziłá mu drugiego ſyná Sálomoná. Zwalcżył też Dawid Ammonity y miáſtá ich pobrał/ lud rozmáitemi
Solomon vrodzon.
mękámi potrapił/ iż iego poſłow nie vcżćili byli/ á ſkárby pobrawſzy koronę ſobie z nich vcżynił z drogiemi kámieńmi. Wzbudził Pan Bog w domu Dawidowym wſzytko złe tym obycżáiem:
Trudnoſći Dawidowe.
Zápalił ſie Ammon ſyn Dawidow ſtárſzy w miłośći przeciw ſieſtrze Thámmár/ ktora iney mátki byłá niż on/ ále z Abſálonem iedney/ á byłá cudney vrody. A gdy niewiedzyał iáko k niey miał przyść/ ále s porády Ionádáb brátá ſtryiecżnego/ od Semmá brátá ſyná Dawidowego/ zmyſlił ſobie niemoc/ y prośił oycá áby ſioſtrá Thámmár przy nim byłá w chorobie iego/ á
Ionádáb.
potrawki przypráwiáłá iáko choremu. Kazał iey ociec ták vcżynić/ y ſzłá do niego. Vpátrzywſzy ſwoy cżás bráćiſzek w zámknieniu oſobnym/ rzekł iey o powolność. Ktora odpowiedzyáłá/ niechay brácie tego/ á nie háńbi narodu ſwego/ wſzákże nie może-


strona: 71v

Kſięgi pirwſze.
li inácżey być/ moẃ z oycem á nie odmowić mię tobie/ mowiłá to chcąc od niego pocżćiwie wynidź. Ale Ammon nie mogł ſie odiąć ſwey woley/ zháńbiwſzy ią y wzgárdził ią/ więcey niż pirwey miłował/ y kazał ią wyrzućićThámmár zhánbioná. ſwoim chłopiętom. Ktora włożywſzy popiołu ná głowę/ rozdárſzy ſzátę ná ſobie záłożyłá ręce ná głowę/ płácżąc ſzłá do brátá Abſáloná żáłuiąc ſie ná Ammoná o brzydliwy vcżynek. Ktorey brát Abſálon przykazał milcżeć/ mowiąc: brátći náſz ieſt. Zátáił to w ſobie Abſálon zá dwie lecie/ áż gdy ſzedł Abſálon ná ſtrzyżenie owiec (bo w ten cżás v nich bywáły godowánia wielkie.) Prośił krolá ná gody do ſiebie/ ále ſie wymowił/ przeto prośił bráciey iney/ zwłaſzcżá Ammoná. W ten cżás chłopiętá Abſálonowi zábili pijánego Ammoná. Widząc to
Ammon zábit.
drudzy pouciekáli precż. Sławá ſłynęłá iż Abſálon wſzytkę brácią pobił. Przeto Ionádáb do krolá Dawidá ſkokiem ſzedł/ vpomináiąc go iż iedno Ammoná zábito o gwałt ktory vcżynił Thámmár ſieſtrze ich. Abſálon vciekł do Ptolomeuſá krolá Geſſur dzyádá ſwego po mácierzy/ á mieſzkał tám trzy látá. Krol Dawid był pocieſzon
Abſálon vciekł.
s tego iż Ammon ſłuſzną zapłátę wziął/ przeto nie gonił Abſaloná. Rozumieiąc Ioáb Hetman krolewſki iż krol gniewien przećiw ſynowi Abſalonowi/ poſłał k niemu niewiáſtę roſtropną s Thekuitu/ włożywſzy iey rzecż w vſtá co miáłá
Niewiáſtá Thekuiſka.
mowić. A gdy weſzłá przed krolá/ pozdrowiłá go y rzekłá. Záchoway mię krolu/ vmárł moy mąż á miáłám dwu ſynu/ y zábił ieden drugiego ná polu/ y powſtał wſzytek narod nieboſzcżykow przećiw temu co zábił/ ſzukáiąc duſze iego zá duſzę zábitego. Rzekł k niey Dawid/ idź ſpokoiem/ á ia to opátrzę. Ktemu niewiáſtá/ ná mnie niechay zoſtánie tá winá pánie moy. Krol rzekł/ niechay będzye niewinien. Gdy ſie vpomináłá powtore obietnice/ rzekł krol: Zywy Pan Bog iż ći nie ſpádnie z głowy włos ſynowi twemu. Wyłożyłá to podobieńſtwo niewiáſtá krolowi/ y rzekłá: Niechay tedy pan moy każe przyść do ſiebie Abſalonowi/ gdyż Bog nie żąda zágłádzić duſze/ bo wſzyſcy płyniemy iáko wodá/ iákoby rzekł/ martwego ſyná nie możeſz wezwáć/ lepiey ieſt iż wzowieſz żywego/ niżli mſzcżąc ſie obu ſtráćiſz. Ktorey krol rzekł: Podobno cię Ioáb poſłał w tey rzecży? Wyznáłá iż ták. Rzekł krol do Ioábá: Roſkáſz po Abſáloná áby w pokoiu przyiechał/ wſzákże niechay oblicża moiego nie widzi áż roſkażę. Y mieſzkał Abſálon dwie lecie w Ieruzálem nie widząc Dawidá. Był Abſalon cudnego weyrzenia nád ine ludzi/ ktorego włoſy koſztowáły káżdy
Abſálon cudny.
rok dwie ſcie ſyklow/ bo náymowano niewiáſty oſobne ktemu/ co mu ie przypráwiáły ku iego cudnośći. Miał Abſalon trzy ſyny y dzyewkę. Słał cżęſto do Ioábá áby mu gniew oycowſki przepráwił/ áby mogł oycá widzyeć. Ktory áni chciał k niemu przyść. Przeto Abſalon kazał ſługom ſwoim/ áby zboże popalili Ioábowi. A gdy ták vcżynili/ przyſzedł Ioáb do Abſáloná pytáiąc cżemu to ták ſłudzy iego vcżynili? Rzekł Abſálon/ inácżeyby był ku mnie nie przyſzedł/ ále proſzę idź do oycá á proś go ábych widzyał oblicże iego/ ieſli inácżey będzye/ zábije mię. Szedł tedy Ioáb do krolá/ powiedzyał mu ty rzecży. Wezwał krol Abſáloná do ſiebie/ y pocáłował go z wielkim weſelim iáko ſyná ſwoiego.


strona: 72

Wiek cżwarty
Myſlił Abſálon iákoby mogł ku kroleſtwu przyść/ przeto ſpráwił ſobie wozy y iezne/ á wſtawſzy ráno ſzedł do ſądu gdzye krol ſiadał/ ſtoiąc we drzwiach pochlebował tym przećiw ktorym ſkázowano/ mowiąc: Dobraćby miáłá być twoiá rzecż/ ále nie máſz ktoby iey wyſłuchał. Tákże y drugim mowił/ rzekąc: Bych ia był krolem/ lepiey y ſpráwiedliwieybych ty ſądy ſpráwował. Y ſkłonił k ſobie ſwą powieścią á vkłádnością wiele ludzi onego kráiu. Cżwartego roku po wroceniu do oycá/ rzekł ku oycu: Gdym był zbiegiem/ obiecałem ofiárę cżynić w Hebronie/ przeto poydę á wypełnię obietnicę. Rzekł krol/ idź w pokoiu. Szedł tedy Abſálon do Hebron vżywáiąc rády Achitofelowey s Gelonitu/ ktory był rádnym pánem
Achitofel.
Dawidowym/ y zbiegáli ſie k niemu wiele ich do Hebronu z Ieruzálem. A gdy wypełnił ofiárę/ vcżynili zmowę s przyſięgą mocną przećiw Dawidowi/ y było wiele ludu z Abſálonem/ y przybywáło mu ich. A gdy to vſłyſzał Dawid/ rzekł ſługom ſwoim/ wſtańcie á vciekaymy by nas Abſálon nie ogárnął/ á miáſtá miecżem woiował.
Dawid vcyekał przed Abſálonē.
Y wyiechał ſmutny/ y wſzytek dom iego boſo wyſzedł/ zoſtáwiwſzy dzyeſięć nałożnic ná ſtraży y przeſzli wſzyſcy przez rzekę Cedron płácżąc/ Lewitowie też Arkę nieſli/ y cżekáli z nią áż wſzytek lud przeſzedł. Szedł tedy Abiátár kápłan rádzić ſie Páná Bogá/ iáko ſobie máią pocżynáć/ á nie mogł mieć żadney odpowiedzi od Bogá. Przeto rzekł Dawid do Zádok kápłaná/ wroć ſie z Arką
Zádok kápłan.
do miáſtá/ á ia ſie zátáię ná puſzcży/ niechay też ſyn twoy Achimáás y Abiátárow zwámi będą w mieſcie/
Achimáás.
áby mi dáli znáć co ſie thám będzye dzyało zwámi/ y wroćili ſie. A gdy Dawid wſtępował ná gorę boſo płácżąc/ y wſzytek lud prośił Páná Bogá áby Achitofelowę rádę obroćił w błazeńſtwo. W ten cżás też przyiał k niemu Chuſſy rádny iego/ ktoremu Dawid roſkazał áby
Chuſſy.
ſzedł do Ieruzálem/ á pobráćił ſie z Abſálonem/ á co z niego wyrozumieſz/ kápłanom powieſz/ á oni záſię mnie dádzą znáć/ y ták Chuſſy vcżynił. W ten cżás też Sybá záſtąpił krolowi á przynioſł ſtráwy ná oſlech/ á oſkárżył Misboſetá ſyná Saulowego niewinnie/ iákoby miał przećiw krolowi mowić/ przeto mu krol ie o dzierżáwy obiecał dáć. Przyſzedł
Sybá.
potym Dawid do Báhurym/ wyſzedſzy ieden mąż z narodu Saul/ Semei rzecżony/ ktory miotał kámienie w błoto złorzecżąc krolowi/ á mowiąc: Wynidź roźlewácżu
Semei złorzecżił Dawidowi.
krwie/ oto cię karzą twoie złe vcżynki ktoreś vcżynił nád Saulem. A gdy go chciał Abiſái zábić/ nie dopuśćił krol/ mowiąc: Kiedyć moy ſyn właſny ſzuka duſze moiey/ á co ſyn Iemini nie ma łáiáć? Pan Bog go tho poſłał áby mi łáiał/ niechay weyrzy Pan Bog ná vdręcżenie moie. A gdy Chuſſy przyſzedł do Abſáloná/ pozdrowił go/ cżyniąc mu vcżćiwość. Ktoremu Abſalon/ cżemuś też nie ſzedł s przyiacielem ſwoim? Ktory odpowiedzyał/ tego będę ſługą ktorego Pan Bog obrał y wſzytek Izráel/ izaſz ſynowi iáko y oycu ſłużyć będę? Wſzedł tedy Abſálon do nałożnic krolewſkich według rády Achitofel/ 00áby wiedzyał wſzytek Izráel iż s práwego ſercá przeſláduie oycá/ áby ſie z nim zmocnili. Rzekł Achitofel/ wybiorę ſobie dwánaſcie tyſiąc ludzi/ á będę gonił tey nocy Dawidá/ bo ſie ſprácował. Rzekł Abſálon/ wzoẃmy Chuſſego k tey rádzye. Rzekł Chuſſy/ zła to rádá Achitofelowá/ ná then cżás wiecie Dawidá mieć męże mocne á doſwiádcżone przy ſobie/ iákoby iednego álbo dwu wáſzych poráźili/ wnetby ſie drudzy vlękli/ á poddáliby ſie krolowi záſię. Ale ták vcżyńmy/ niechay ſie zgromádzi wſzytek Izráelſki lud do ciebie/ á rzućim ſie wſzyſcy nań. Y podobáłá ſie thá rádá wſzytkim. Dał tedy znáć Chuſſy kápłanom táiemnie áby wyſtrzegli krolá/ by ná puſzcży nie mieſzkał oney nocy/ ále áby przez Iordan przeciągnął. Y ſzłá dzyewká ſłużebna do ſynow kápłáńſkich/ ktorzy ſie zátáili v ſtudnie Rogiel/ nioſąc dla przycżyny płotno ku
Rogiel.
bieleniu/ y powiedziáłá im poſelſtwo od Chuſſego. Powiedziano o nich Abſálonowi/ przeto poſłał zá nimi áby ie poimano. Oni weſzli do Báhurym do iedney niewiáſty w dom/ ktorey prośili áby ie zátáiłá/
y zákryłá ie w ſtudnicy/ przypoſtárſzy ſtudnicę zwirzchu płáchtą/ ná ktorey krupy ſuſzyłá. A gdy nic nie náleźli/ poſzli


strona: 72v

Kſięgi pirwſze
záſię precż. Wyſzedſzy s ſtudnice/ obiáwili Dawidowi wſzytko. Przeto Dawid przeſzedł zá Iordan niżli był dzyeń. A gdy go Abſálon z woyſkiem nie záſtał/ był záſmucon. Achitofel poznał iż Dawidowi záſię być krolem/ obieśił ſie w Sylo. Abſálon zebrawſzy lud ciągnął zá Dawidem zá Iordan/ vſtáwiwſzy Amázę
Achitofel ſie obieſił. Amázá.
Hetmánem przyiacielá Ioábowego. Dawidowi Galládytowie dodawáli ſtráwy. Przełożył Dawid nád iednym woyſkiem Ioábá/ á nád drugim Abiſái/ nád drugim Etheuſá. A gdy chciał z nimi Dawid iść ku potykániu/ nie dáli mu/ mowiąc: Nie poydzyeſz/ bo to idzye o cię. A gdy ſie vffy ſtocżyły/ wołał Dawid w mieyſkiey bronie: Záchowaycie mi wżdy żywo ſyná Abſáloná. Y potkáli ſie bliſko Efráim. Poráżon z woyſkiem Abſálon/ poległo mu ludzi dwádzyeściá tyſiąc/ á ſam vciekł w gęſty lás ná Mule. A gdy zá nim byłá pogonia/ tráfił pod dąb ktory miał gęſte gáłęzye/ tráfiłá mu rozgá we włoſy gęſte kędzyerzáwe iż ſie ná nich záwieśił/ á Muł przedſię bieżał precż/ ieſzcże
Abſálon ſie záwieſił.
był żywy rękomá ſięgał/ gdi Ioáb z drugimi nádbieżawſzy/ przebił go drzewem przez ſerce/ tákież drudzy vdzyáłáli/ zábiwſzy go wrzućili w doł y námiotháli nań kámienia/ áby dwiemá śmiercią zginął. Achimáás przyſzedł z nowiną do krolá Dawidá/ mowiąc: Pochwalon
Achimás.
bądź Pan Bog iż dziś zámknął nieprzyiaciele/ ktorzy przećiw krolowi ręce wznośili. Rzekł krol/ ieſt ſpokoiem ſyn moy Abſálon? Niechciał nic powiedzyeć o nim. Chuſſy przyiechawſzy/ oznaymił. Záſmućił ſie krol/ wſtąpił ná ſień w bronie/ zákrywſzy głowę żáłobą/ wołáiąc: Synu moy Abſálon/ Abſálon ſynu moy/ ktoby mi to dał ábych vmárł zá cię. Słyſząc to lud/ bali ſie wnidź do miáſtá dla zábicia Abſáloná. Przeto Ioáb ſzedł do krolá/ y mowił mu: Záſmućiłeś dziś twarzy wſzech ktorzy vzdrowili duſzę twoię/ bo miłuieſz ty ktorzy ciebie nie miłuią/ á ktorzy ciebie miłuią/ tych ty nie miłuieſz/ y poznałem tho po tobie dziś/ żeby był niedbał ná to ábyſmy byli wſzyſcy zbići/ iedno áby Abſálon zoſtał. Przeto podź á wzoẃ k ſobie rycerſtwá ſwego/ iákoby rzekł/ dzyękuy im zá dobrą poſługę/ bo ieſli inácżey vcżyniſz/ y ieden przy tobie nie zoſtánie tey nocy/ á przydzye to złe ná cię iákie nigdy nie przychodziło. Wſtał tedy krol/ vmył oblicże y ſtánął w bronie/ mowił łáſkáwie ku wſzemu ludu/ ále niektorzy s pokolenia Iudá vciekli ſromáiąc ſie zá ſwoie vcżynki/ znáiąc dobrodzyeyſtwo krolewſkie. Przeto poſłał krol do nich kápłany Zádok y Abiatárá/ ktorzy ſzli á mowili im/ cżemu krolá omieſzkawáią prowádzić. Amázeſowi też powiedzyeli/ iż krol przyſiągł Hetmáńſtwem go opátrzyć (wſzákże Ioáb zwirzchnieyſzy.) Ten Amázá był wnuk krolewſki/ á brát ciotecżny Ioábow. Przeto poſłáli mężowie Iudá po krolá áby przyiechał do nich ſzcżęſliwie. A
Amázá brát Ioábow.
gdy przeiechal Iordan/ wyſzli przećiw iemu z narodu Iudá wſzyſcy/ y Semei s ſwoim národem z Beniáminy ktorych było tyſiąc/ też y Sybá y ſynowie iego y ſłudzy/ áby prowádzili krolá do Ieruzálem. A gdy krol iechał/ mowił Semei zábieżawſzy mu: Nie pámiętay pánie ná moy grzech á wyſtępek/ ktorym vcżynił złorzecżąc tobie pomázáńcu Bożemu/ bo Pan ſtobą ieſt. Rzekł krol/ nie boy ſie nie vmrzeſz. Tákież Mifiboſet záſtąpił á vkazał ſie krolowi nie vmyty áni ſzcżoſany. Ktoremu krol rzekł: Cże-


strona: 73

Wiek cżwarty.
muś zemną
Semei mowił. Mifiboſet ſie ſpráwia.
nie ieździł? Ktory rzekł/ ſługá moy wzgárdził mną/ przeto mi Oſłá nie oſiodłał/ nád to ieſzcże oſkárżył mię do ciebie niewinnie/ ále wiem ciebie być ſprawiedliwego/ przeto rozeznay iáko chceſz. Dawid rzekł/ ty s Sybą rozdzyelcie ſie dzyerżáwámi. Rzekł Misboſet/ niechay wſzytko weźmie/ ia nic nie dbam kiedy ſie wroćił pan moy ſzcżęſliwie. Piſzą niektorzy Dawidá we trzech rzecżach iáwnie zgrzeſzyć. Pirwſzy grzech o Vryaſzowę żonę. Drugi o tego Misboſetá/ iż pochlebcy Sybie dał
Wyſtępki Dawidowe.
mieyſce powieśći fáłſzywey/ ktory oſkárżył niewinnie Misboſetá ſyná cnotliwego Ionáty á wielkiego miłoſniká Dawidowego. Trzeći wyſtępek o licżenie á ſpiſowánie ludu Izráelſkiego/ przećiw zakonowi Moiżeſzowemu dla poboru. Też Berſálowi Gáládſkiemu kazał s ſobą iecháć Dawid do Ieruzálem/ áby mu oddał dobrodzyeyſtwo iż mu żywnośći dawał/ ále ſie ſtároſcią wymowił/ przeto nie iechał/ tylko prośił áby ná ſyná iego Chámáán był łáſkaw. Potym Sybá ſyn Bohry z narodu Saul podwiodł lud Izráelſki przećiw Dawidowi/
Sybá łotr.
mieniąc iż więcey krol łáſkaw ná narod Iudá niż ná Izráelſki/ przeto niektorzy chcieli wybráć inego krolá. Roſkazał tedy krol Amazye Hetmánowi drugiemu ſtánąć trzeciego dniá ludu Iudá. A gdy Amázá odwlokł dáley niż do trzeciego dniá nád roſkazánie. Poſłał tedy krol Abiſái z dworzány y z Ioábem/ áby przywiedli Sybę. Potkáli ſie z Amázą Hetmánem drugim/ ktorego pozdrowił Ioáb iáko brátá/ chcąc go cáłowáć/ vchwyćił go pod gárdło y przebił go miecżem.
Amázá zábit.
A gdy Sybę gonili Ioáb y Abiſái/ vciekł im do miáſtá Abelá/ y chcieli go thám dobywáć. Ale niewiáſtá iedná roſtropna wołáłá ná Ioábá z muru/ mowiąc: Azaſz nie dawna przypowieść/ kto potrzebuie rády/ przydź do Abelá/ á było to miáſtecżko kápłáńſkie/ cżemu chceſz przewroćić mátkę wſzytkich miaſt Izráelſkich? Rzekł Ioáb/ nie podnioſę ná nie ręki ieſli mi wydacie Sybę/ ktory rękę ſwoię podnioſł ná krolá. Niewiáſtá to powiedzyáłá ſtárſzym/ ktorzy wzyąwſzy Sybę ścięli go/ y wyrzućili głowę iego Ioábowi/ dla thego Ioáb z woyſkiem od miáſtá odſtąpił. Sſtał ſie potym wielki głod w Izráelu przez trzy látá. A gdy ſie rádził Dawid Páná Bogá/ pytáiąc dla cżego to przepuśćił. Wzyął odpowiedź iż ieſzcże dla Saulá y domu iego/ iż był wiele Gábáonitow pomordował/ gárdząc álbo niedbáiąc ná przyſięgę/ ktorą im był ieſzcże vcżynił Iozue s ſtárſzymi záchowáć ie w pokoiu. Przeto Dawid wezwał Gábáonitow pytáiąc ich iákiego chcą doſyć vcżynienia zá to. Powiedzyeli/ áby żadny nie zoſtał żyw z narodu Saulowego bliſki. Ale iż był Dawid przyſiągł Ionácie pokoy á miłość z nim mieć do śmierći/ przeto iego ſynowi Misboſetowi przepuśćił/ ále wydał inych ſiedḿ/ to ieſt/ od Reſphy dwu ſynu Saulowych/ ći byli pobili kápłany z Doechem w Nobe/ dał też pięć wnukow Saulowych od iego cory Merob/ ktore byłá Michol wzyęłá zá ſyny ſobie. Wzyąwſzy ie Gábáonite/ pomordowáli ie śmiercią krzyżową. Reſphá ſmutna
Potomſtwo Saulowo potrácono.
wdzyałá ná ſię włoſienicę/ ná ſkále przy ſyniech obieſzonych legáłá/ broniąc ptákow od nich we dnie y w nocy. A gdy to powiedzyano Dawidowi/ kazał ie s krzyżá zebráć y Saulowych kośći dobyć z Ioná-


strona: 73v

Kſięgi pirwſze.
towemi w Iabes Gáláád/ pochował ie ſpołu w grobie Cys oycá Saulowego. Potym wielki vrodzay był zbożá. Sſtáłá ſie potym walká miedzy Dawidem á Filiſtyny/ á gdy ſie w bitwie ſprácował Dawid/ Iezbidenenob Filiſtyn przytárł ná Dawidá chcąc go gárdłá zbáwić/ ále ſie zań záſtáwił Abiſái y zábił Iezbidenobá/ ktory był z narodu Gigántow/
Iezbidenob wielki chciał zábić Dawidá.
przeto ſie ſprzyſięgli Izráelitowie/ áby Dawid w bitwie nie bywał/ by pochodnia álbo świecá Izráelſka nie zgáſłá. Odpráwiwſzy ſie Dawid z walkámi/ á pokoy ſobie vpátrzywſzy/ iáko Iozephus piſze/ zebrał ſwoie kántyki álbo Pſalmy ktore mowił álbo ſpiewał modląc ſie Pánu Bogu/ gdy go racżył z niebeſpiecżnośći wybawiáć/ zwłaſzcżá od Saulá/ od ſynow/ od Filiſtynow/ Amálechitow/ y od inych nieprzyiacioł/ ktore pienie Lewitowie w ſoboty ſpiewáli álbo
Pſalmy Dawidowe.
mowili/ y w ine ſwiętá w domu Bożym. A tych Pſalmow było wſzytkich ſto y pięćdzyeſiąt/ ktore v nas y dziś w kościelech ſpiewáią/ ácż nie wſzytki iego mienią być/ wſzákże więcey Dawidowych/ w ktorych Proroctwo ſwoie vkazał iáwne nád ine Proroki przednieyſze/ przez Duchá ſwiętego/ nie máiąc przed tym piſmá inego o tym/ á wypiſał iáwnie wcielenie ſyná Bożego/ o vmęcżeniu/ o zmártwych wſtániu iego/ y obietnice ſwiátu obiáwił/ to ieſt/ Páná Kryſtuſá. Przez ty cżáſy rzekł Dawid do Ioábá/ áby mu dał pocżet ludzi wſzytkich z narodu Iudá ná ſpiſku zlicżywſzy ie. Bacżąc Ioáb/ miał zá to iż cżynił z wyſokiey myſli/ rzekł mu/ cżemu to ma być/ gdyż to przećiwko zakonowi Moiżeſzowemu? A gdy tego Dawid inácżey niechciał mieć/ ſzedł tedy Ioáb s ſtárſzymi/ ktorzy zá dzyewięć mieſięcy zlicżyli wſzytek lud Izráelſki/ ſtoi w Párálipomenon iż go nálicżyli tyſiąc tyſięcy y ſto godnego ku bitwie/ á z narodu
Pocżet ludu Izráelſkiego.
Iudá pięć ſet tyſiąc. Ale ná inym mieyſcu ſtoi ludu Izráelſkiego ośḿ ſet tyſięcy/ domnimawáią ſie Ioábá zátáić przed krolem cżęść ludzi. A w tym Dawid zgrzeſzył/ bo ſtoi v Moiżeſzá/ kiedy będzye lud policżon/ dádzą po cżterzy ſykle
Grzech Dawidow.
ſrebrá zá duſze ſwoie. A gdy ſie potym obacżył Dawid iż to vcżynił przećiw woley Bożey/ rzekł: Proſzę miły Pánie/ odeymi złość ſługi twoiego/ bom zgrzeſzył bárzo. A gdy było ná świtániu/ poſłał k niemu Pan Bog Gád Proroká/ ktory mu rzekł:
Gád Prorok.
Dawidzye nie możeć być inácżey/ wybieray ſobie s tych trzech rzecży złych iedno złe ktore chceſz/ álbo trzy dni mor wielki ná lud twoy/ álbo trzy mieſiące nieprzeſpiecżność mieć od nieprzyiacielá/ álbo ſiedḿ lat głod w kroleſtwie twoim. Rzekł Dawid/ ieſtem zewſząd vćiśnion/ wolę ſie dáć Pánu ſwoiemu ná łáſkáwą kaźń/ niż nieprzyiacielowi álbo głodowi ná okrucieńſtwo/ to ieſt/ morową plagę obrał. Poſłał tedy Pan Bog ná lud Izráelſki plagę morową/ iż ich zmárło w Ieruzálem od ráná do wiecżorá ſiedḿdzyeſiąt tyſiąc mężow.
Plagá wielka.
W ten cżás Dawid widzyał Anyołá ſtoiącego z miecżem gołym nád Ieruzálem/ wołał k niemu: Iam ieſt ktorym zgrzeſzył/ ći ſą niewinni iáko owce/ proſzę niechay ręká twoiá będzye obroconá na mię y ná dom oycá moiego. Zmiłował ſie Pan Bog onego dniá/ á roſkazał Anyołowi miecż ſchowáć. Rzekł tedy Gád Prorok do
Plagá vćichłá.
Dawidá/ áby poſtáwił ołtarz ná mieyſcu Areuná Iebuzeyſkiego. Do ktorego ſzedł Dawid/ proſząc go áby mu przedał to mieyſce ná ołtarz ku cżći Pánu Bogu/ by plagá vćichłá. Ktory rzekł/ nie trzebá kupowáć/ ieſzcże dam co potrzebá wołow/ owiec/ drew/ y inych rzecży. Ale Dawid niechciał tego inácżey mieć/ iedno zápłáćić wſzytko/ y sſtáło ſie ták. Vcżynił tedy ołtarz y ofiárę pokoyną Dawid ku cżći á chwale Bożey ná onym mieyſcu/ nád ktorym Anyołá widzyał z miecżem ſtoiącego/ y zmiłował ſie Pan Bog nád zyemią oną kroleſtwá Dawidowego. Tu koniec II. kſięg. Krolew. Będąc iuż Dawid w leciech ſtárośći/ w ktorey ciepło przyrodzone od cżłowieká odchodzi/
III. Krolew. w I. Dzyewká Sunámicka.



strona: 74

Wiek cżwarty
przeto iemu gdy ſie zágrzać nie mogł (wſzelkim przykrywániem) przywiedzyono bárzo cudną dzyewecżkę Sunámicką/ imieniem Abiſág ktora go zágrzewáłá w łożnicy iego/ wſzákże iey nie poznał. Adoniás tedy ſyn cżwarty Dawidow/ będąc pirworodnym po zeſzłey bráciey miał nádzyeię ná ſtolcu oycowſkim zoſtáć/ przeto ſobie dał
Adoniás.
nádzyáłáć wozow/ y ieznych nábywał/ á miał s ſwey ſtrony Ioábá y Abiátárá kápłaná/ ále iny dwor krolewſki nie był przy nim. Przeto Adoniás vcżynił známienite gody w ogrodzye krolewſkim nád wodą Rogiel/ ná ktore wezwał ſynow krolewſkich y ſłużebnikow/ á tych ktorzy mu nie życżyli oycowſkiego mieyſcá nie wezwał/ áni brátá Sálomoná. Náthán Prorok vpominał Bethſábeą/ áby ſzłá do krolá. A gdy ſzłá/ rzekłá mu: Pánie moy krolu Izráelſki/ pámiętay ná przyſięgę ſwoię/ ktorąś vcżynił ſłużebnicy twoiey/ mowiąc:
Bethſábea vpomina krolá.
Sálomon ſyn twoy będzye po mnie krolem/ áto iuż Adoniás kroluie bez twoiego wiedzenia/ bo temu rozumiem gdy thy obumrzeſz/ ia y ſyn twoy Sálomon będzyem zá grzeſzniki (to ieſt nie właſni potomkowie.) W then cżás ſzedł Náthán do krolá á rzekł: Pánie ieſliś rzekł áby Adoniás po tobie krolował? cżemuś mi tego nie powiedzyał ſłudze twemu. Rzekł krol do
Náthán.
Bethſábee: Zyw Pan Bog/ iákociem przyſiągł tákże vcżynię/ y rzekł do Sádoch kápłaná/ y Náthán y Beniámin/ weźmicie s ſobą ſług Páná wáſzego/ á włożcie Sálomoná ná Mulicę krolewſką moię/ á niecháy go pomáże ná kroleſtwo Sádoch á Náthán nád Studnicą Gion/ poſadźcieſz go ná ſtolcu moim z weſelem ſpiewáiąc. Rzekł Bánáiás/ Amen. Wzyął tedy Sádoch rożek z oleiem ſwiętym s kościołá/ y pomázał go/ y ſpiewáli s piſzcżałką/ y wołáli wſzytek lud Izráelſki: Zyw Sálomonie/ ſiedząc ná ſtolcu krolewſkim. Dzyękował Pánu Bogu Dawid leżąc ná łoſzku ſwoim/ iż to widzyał cżego żądał.
Gion. Sálomon pomázan.
Bacżąc to Adoniás/ bał ſie Sálomoná/ ſzedł do domu Bożego/ á tám ſie trzymał zá rog ołtarzá kádzidlnego/ mowiąc nie wynidź áż mu krol przyſięże iż go przy żywocie záchowa. Y przyſiągł mu Sálomon rzekſzy: Idź do domu twego ſpokoiem. Chcąc tedy Dawid oznaymić á vkázáć wſzemu ludu/ iż ſyná Sálomoná przełożył ná kroleſtwo/ powołał wſzytkich przełożonych y poſpolitych/ kápłanow y ſwieckich/ przed ktorymi powthore kazał pomázáć y potwirdzić Sálomoná ná kroleſtwo przed wſzytkimi/ vpomináiąc go áby ſie záchował w dobrych ſpráwach/ áby ſtrzegł praw ſpráwiedliwośći/ á nawięcey áby trwał w ſłużbie Bożey. Przeto mu roſkazał kościoł budowáć ku chwale Páńſkiey/ ná ktory iuż był zebrał wielkość ſkárbow y inych doſtátkow. Sługi też kościelne zá żywotá ſwego ſpoſobił z narodu Lewi/ ktorych było policżonych od dwudzyeſtu lat y dáley XXXVIII tyſięcy mężow/ á ty wſzytki
Słudzy koſcielni.
rozdzyelił ná trzy rzędy/ Aronity/ Mozáity/ y Lewity. S tych záſię rozdzyelono niektore ná Kápłany/ Doktory/ kántory/ odźwirne/ y zákryſtyany. A iż było
Kápłani ſtárego zakonu.
dano od Bogá Aaronowi kápłáńſtwo y potomkom iego/ przeto Dawid przełożył z iego domu nád ine ſtárſzemi/ nálazſzy ich z domu Eleázárowego ſzeſnaſcie/ á z domu Itámár ośḿ/ á ták s tych dwu domu było ſtárſzych nád inemi dwádzyeściá y cżterzey/ ktorzy ine ſpráwowáli/ iáko w Lewityku piſano. Dwor Dawidow ták ſie też záchował z Rycerſtwem/
Dwor dawidow
miał XII woyſk/ á w káżdym XXIIII tyſiąc ludzi było/ káżde woyſko z nich było ná ſwoy mieſiąc gotowo/


strona: 74v

Kſięgi pirwſze
gdy ná nie koleią przyſzłá potrzebá/ á káżde woyſko miáło ſwego Hetmáná/ ták iż w pirwſzy mieſiąc pirwſze woyſko ciągnęło s krolem przećiw nieprzyiacielom gdzye było potrzebá/ drugi mieſiąc drugie woyſko tákież/ áż ſie zá rok obchodzili/ á gdy było potrzebá więcey ludzi/ tedy dwie álbo trzy álbo kilko woyſk ſzło ku potrzebie. Byli też poborce ini nád káżdym tribuſem/ to ieſt/ dwunaſcie narodow ich/ ktorzy opatrzáli cżynſzem y żywnoſcią wſzytek dwor z Rycerſtwem krolewſki. A iáko ſie w woyſce záchowywáli chędogo/ piſałem to iuż. Vrzędniki wſzytki Dawidowe wypiſuie w Párálip. I. kſięgach XXVII. kápitul. Niżli vmárł Dawid/ miedzy inemi rzecżámi vpominał też ſyná krolá Sálomoná/ áby pámiętał co Ioáb vcżynił/ iż zábił Abnerá y Amázá z zazdrośći/ áby nádeń cżego nie mieli/ y roſkazał áby w pokoiu
Porucżenſtwo.
nie vmárł. Semei też ktory mu złorzecżył áby był winien. A ná ſyny Berſelái áby był łáſkaw/ ktorych ociec vkazał mi dobrodzyeyſtwo w moiey potrzebie/ áby ſtobą zá ieden ſtoł ſiadáli. Vmárł Dawid w Pánie Bodze/ pochowan w ſwoim mieſcie Syon Ieruzálem. Narod Ieſſe. Ieſſe álbo Iſſái/ ktorego ſynowie y cory: Eliáb/ Aminádáb/ Symeia/ Netáneel/ Rádái/ Ozá/ Dawid/ Serwia corá/ Abiſái/ Ioáb/ Azáhel/Abigáil corá od ktorey Amázá. Narod krolow Iudá y dzieſiąći pokolenia Izráelſkiego/ według piſmá ſwiętego Párálipomenu. Dawidowi ſynowye zacnieyſzy: Ammon od żony Achinoe .... Ietrán z Egle żony/ Thámár corá z Mácháá ... ći ſie porodzili w Hebronie. Sálomon od ktorego Krol Iudá ... Rozgá P. Kriſtuſá według Luk. s. áż do Bábil. wzięcia Krolowie Izráelſcy to byli: Ieroboám Krol dzyeſiąći pokolenia/ od niego Nádáb Ioánán álbo Ioáchás. Ioákim álbo Iekoniás. Sedechiás ábo Ieoiákim Sellum. Według Páráli. do wzyęcia Bábilo.


strona: 75

Wiek cżwarty
Rozdzyał piętnaſty kſiąg pirwſzych/ o Kroloch Greckich y o inych/ y o záłożeniu Kártago miáſtá známienitego w Afryce. KOdrus oſtátecżny krol Atteńſki (ktorego też Auguſtyn s. figuruie Pánu Kryſtuſowi) był zá cżáſu Sámuelá Proroká/ á pánował Atteńſkim dwádzyeściá lat. Then gdy wiodł walkę s Peloponeńſkimi/ oblegli go w Atenach/ dowiedzyał ſie iż nieprzyiaciele iego mieli odpowiedź od ſwych bogow/ iż poki krol Atteńſki żyw Kodrus/ poty was nie przemogą Atteniánie/ ále po iego śmierći będzyecie pod ich poſłuſzeńſtwem. Dániel z Abigáil/ Abſalon z Mácháá/ Adoniás z Agith/ Sefácia z Hábitál/ Ammiel/ Ilhár/ Eliſámá/ Elifálet/ Nogá/ Nepheg/ Iáphia/ Eliádá/ Elipheled/ z Bethſábee Symeia/ Zobáb/ Náthán Mátátán Menán Melá Eliákim Ionán Iozeph Iudá Simeon Lewi Mátá Iorám Elieſer Iezo Her Elinádám Hoſám Addi Melchi Neri Sálátiel Zorobabel Roboám Abiás Azá Iozáfát Iorám Ochoziás Ioás Amáziás Azáriás Ioátán Achás Ezechiás mánáſes Ammon Ioziás Iekoniás Sedechiás.
1:
Bááſá Hellá Amri Acháb Ochoziás Iorám Hieu Ioáchás Ioás Ieroboám Zacháriás Sellum Mánáhen Pháceia II Pháceia Oſee Nie lituiąc gárgłá ſwego dla Rzecżypoſpolitey/ áby ſwoie poddáne wyzwolił od oblężenia/ vbrał ſie iáko rzemięśnik w proſte ſzáty/ tłomocżek ná ſię wzyąwſzy/ ſzedł miedzy woyſko ich/ á żaden go nie znał/ chodząc miedzy imi/ dał iednemu rycerzowi tłomocżkiem miedzy ocży áż ſie potocżył. Ktory z gniewu dobył miecżá/ przebił go ná obie ſtronie y zábił. A gdy obacżyli iż krol Kodrus/ zlękli ſie y odſtąpili precż. Potym Atteniánie krolá mieć niechcieli/ iedno áby rádá álbo Mágiſtratus Rzecżpoſpolitą
Kodrus dobrowolnie zábit.
rządzili/ y Peloponeńſkim roſkázowáli áż do Soloná/ ktory był kſiążęciem ich/ iáko ná ſwym mieyſcu ſtoi przy Grecyey. A było lat od Cekropſá krolá ich pirwſzego áż do Kodruſá 487.
Cekrops.
O Dydonie.
2:
SYcheus zá cżáſu Dawidá był/ ſyn kápłaná Filiſtená Herkuleſá/ ktorego Serwius zowie Siccárbá. Ten miał wielkie ſkárby po oycu/ y ieſzcże ſám więtſzych nábył/ gdy mu ociec po ſobie kápłáńſtwo zoſtáwił. Dla tego Pigmáleon iego też krewny przyiaciel/ dał mu ſioſtrę ſwoię Dydo/
Pigmáleon.
imię właſne miáłá Eliſſá krolá Fenickiego corá/ ktora byłá niepoſpolitey cudnośći y cnoty/ zá małżonkę/ y byli s ſobą w wielkiey przyiáźni iáko ná to ſłuſza. Pigmáleon będąc łákomy ná ſkárby/ zábił potáiemnie Sycheuſá zyęciá ſwego. Dydo będąc s tego żáłośćiwá/ chciáłá ſie wielekroć zábić á z mężem w iednym grobie leżeć/ ále iey w tym pilnowano. Potym przez ſen nápominaná/ áby precż iecháłá s tego kráiu. Vcżyniłá ták/ wzyąwſzy s ſobą ſkárby wſzytki/ ktore byłá przed brátem záchowáłá. Nábráłá też wiele towárzyſtwá y ſłużebnikow s ſobą/ puśćiłá ſie wodą s Tyru do Afryki. A gdy przypłynęłá do Cypru wyſpu/ widzyáłá tám wielkość dzyewek/ ktore ku cżći boginiey Wenery rodzicy wyſyłáli ná wolne krotofile gościom/ ná brzeg morſki. Nábráłá ich s ſobą Eliſſa/ á do Afryki przypłáwiłá. Tám w Afryce będąc/ v obywátelow ſtárgowáłá plác zyemie
Cyprus.



strona: 75v

Kſięgi pirwſze
coby ſkorá wołowa záſtáłá. Gdy iey to zá łácne pieniądze przedáli/ kazáłá ſkráiáć skorę wkoło co nacieniey/ y ſkráiano ná długi rzemyk iż záſtał ná milę w okoł. Ná tym mieyſcu záłożyłá miáſto y zamek/ ktory przezwano od ſkory Byrſan/ bo byrſan ſkorá po Fenicku. Widząc ſłudzy
Kártago. Byrſan.
iey y towárzyſze plác roſkoſzny/ y doſtátki wielkie v krolowey Dydony/ ięli ſie tám budowáć/ oſiadáć/ ták właſne pożytki iáko Rzecżypoſpolitey wynáydowáć y cżynić/ zá żony ſobie poymowáli ony dzyewki/ ktore Dydo ná brzegu Cypru pobráłá. W krotkim cżáſu miáſto wielkie/ ozdobne/ y ſławne ſtánowili y oſiedli. W nim práwá obywátelom wſzem onego kráiu rządnie wynálázłá y poſtánowiłá/ thák iż wiele miaſt y kráin pod iey ſpráwę dobrowolnie ſie wdawáło. Słyſząc to o niey krol Maurytáńſki/ chciał ią mieć zá małżonkę nád iey wolą przezdzyęki/ y przeto woynę Kártágineńſkim obywátelom vłożył. Ktorzy ſzli do Dydony mowiąc/ áby zá mąż ſzłá dla wyſwobodzenia wſzech/ á przyiáźni ſamſieckiey. Oná ſobie wzyęłá do ſłuſznego cżáſu przedłużenie/ á w tym przedłużeniu rzekłá zá mąż iść. Byli wſzyſcy pewni weſelá wielkiego. W tym cżáſu nie oznáymuiąc nikomu nic/ kazáłá náłożyć ſtos drew ná gorze przed Kártago/ puśćiwſzy głos iż to mężowi pirwſzemu Sycheuſowi obchod cżyni/ wſzedſzy ná on ſtos drew/ kazáłá gi zápalić/ wołáiąc ku wſzem obywátelom onego kráiu ktorzy bliſko ſtali: O namileyſzy mieſzcżánie Kártágineńſcy/ áto ia dziś wyſwobodzuię gárdłem ſwoim was wſzech/ iákom obiecáłá iść zá mąż/ y iuż idę do ſwego pirwſzego Sycheuſá do piekłá/ á przeto was bogowie wyſwobodzą od krolá Maurytáńſkiego. Wyrzekſzy tho/ wyrwáłá noż ktory ná to nośiłá táiemnie/ zábiłá ſie im/ pádłá ná drwiech y zgorzáłá. Proch iey
Dydo álbo Eliſſá ſámá ſie zábiłá.
pocżćiwie ſchowano zebrawſzy/ iáko v pogan obycżay bywał. Mieli ią potym zá iednę ſwiętą/ iż im dobre obycżáie przynioſłá/ y vcżćiwe práwá vſtáwiłá/ przeto iey ku cżći kościoły ſtáwiáli. Wergilius Poetá wiele o niey náplotł w ſwoich wirſzach/ iákoby ſie dla Eneáſá miáłá zábić á ſpalić/ iż od niey iechał precż á niechciał z nią zoſtáć. Sámo ſie to ſkázuie iż tám Eneás nie był/ bo Eneás iádąc s Troiey do Włoſkiey zyemie morzem/ nie przyſzło mu nigdzyey iecháć imo Afrykę/ bo dáley Afryká leży/ muśiłby był minąć wſzytki kráiny Włoſkie y Hiſzpáńſkie/ niżliby do tego mieyſcá przyiechał gdzye Kártago byłá/ to ieſt/ bliſko morzá wielkiego/ gdzye ſłupy kámienne Herkules poſtáwił/ iáko w Kozmográfiey káżdy obacży. To miáſto Kártago
Kártago.
było ſławne wſzytkiemu ſwiátu/ s ktorym Rzymiánie wiedli walkę trzydzyeśći lat/ z wielką ſzkodą ſwoią y Rzecżypoſpolitey/ iáko będzye niżey. Piſzą niektorzy Hiſtorykowie/ iż pięć miaſt/ ktore zwano Kártago/ było/ wſzákże tho ze wſzytkich byłá naſłáwnieyſza.
1:
Rozdzyał ſzeſnaſty kſiąg pirwſzych o Sálomonie/ od pocżątku ſwiátá piſzą lat do Sálomoná być 4166. Sálomon ſyn Dawidow z Bethſábee/ ieſzcże zá oycá przyiął krolewſki ſtolec/ ná ktorym pánował cżterdzyeśći lat/ zá ktorego Zádok y Abiás w Ieruzálem kápłáńſki ſtolec dzyerżeli. Tego to Sálomoná Pan Bog ieſzcże z młodych lat iego przeyrzał/ iż go rozumem tákim obdárzyć racżył/ iż go nikt w nim nie przerownał. Ktemu dan był ku wychowániu


strona: 76

Wiek cżwarty
Náthánowi Prorokowi ſwiętemu y mężowi vcżenia wielkiego/ ktory go ſwiętych á mądrych obycżáiow vcżył/ ktore ſie w nim ieſzcże z młodych lath pocżęły okázowáć. Rychło po oycowey śmierći/ Adoniás ſyn ſtárſzy Dawidow/ napráwił mácochę ſwoię Bethſábeą Sálomonowę mátkę/ áby ſzłá á prośiłá krolá/ by mu dał zá małżonkę Abizág Sunámicką/ pánnę piękney vrody.
Adoniás proſił Sunámickiey.
Przeto przyſzłá do krolá Sálomoná mátká iego Bethſábea z wielką vććiwoſcią á prośbą/ áby to krol racżył vcżynić/ ácżkolwiek iey był krol obiecał vcżynić o cobykolwiek prośiłá/ ále gdy to wyrzekłá/ rozgniewał ſie Sálomon/ y rzekł: Cżemu tego v mnie żądaſz? żąday mu rádniey kroleſtwá/ boć ſtárſzy brát nád mię/ á ma po ſobie mocne ludzi Abiátárá y Ioábá/ iákoby rzekł/ ſłuſzniey było áby byłá kroleſtwá prośiłá niż oycowſkiey oblubienice. Przeto powiedzyał/ vcżynił tho Adoniás ku ſromocie oycowſkiey/ Zywy Pan Bog/ iż mu gárdło dáć za to ieſzcże dziś. Y zábit przez ręce Bánániaſá ſyná Ioiády. Poſtał też y po Abiátárá
Adoniás zábit.
kápłana/ ktoremu rzekł/ idź ná pole twoie/ áni do mnie więcey chodź/ boś záſłużył śmierć/ ále cię tá dziś minie gdyś nośił Arkę Bożą. Przeto mu odięto kápłáńſtwo á dano Zádokowi/ ktory był
Abiátar kapłanſtwá zbył.
z domu Eleázárowego y z domu Itámár/ iáko był przed tym Sámuel powiedzyał Helemu w Sylo. Ioáb záſię ktory Adoniego żáłował/ vciekł do domu Bożego/ y trzymał ſie zá rok ołtarzá. Poſłał zá nim krol Sálomon Bánániaſá áby go zábił/ wywiodſzy z namiotu Bożego. Ktoremu Ioáb rzekł/ nie wynidę ſtąd áż do śmierći. A gdy to powiedzyał Bánániás krolowi/ rzekł: vcżyńże mu iákoć mowił. Y zábił go tám Bánániás/ á pogrzebion w domu ſwoim ná puſzcży/ á vſtáwion od krolá Bánániás ná mieyſcu Ioábowym.
Ioáb zábit. Bánániás.
Potym krol wezwał Semei/ ktory niegdy złorzecżył Dawidowi/ do Ieruzálem/ rzekł mu/ nie wychodź ſtąd nigdzyey/ bo ieſli poydzyeſz zá rzekę Cedron kiedy/ daſz gárdło zá to. Y rzekł nie wychodzić. Po trzech
Cedron rzeká.
lat vciekli od niego ſłudzy do Achis krolá Getſkiego/ zá ktorymi bieżał Semei/ áby ie vmowił záſię do ſiebie przez Cedron. Poſłał poń Sálomon/ powiedzyał mu iż przeſtąpił á wzgardził przykazánie iego/ oddáć thu Bog coś złorzecżył oycu moiemu/ y dał go ściąć przez ręce Bánániego.
Semei zábit.
Potym Sálomon poiął żonę corę krolá Egipſkiego/ ktory też vmyſlił trzy rzecży vcżynić niżli vmrze/
Sálomon thrzy rzecży vmyſlił vcżynić.
to ieſt/ kościoł ozdobny y koſztowny vcżynić ku chwale Bożey/ ſobie drugi/ á miáſto Ieruzálem trzemi mury obtocżyć/ ták áby w pirwſzym okręgu był kościoł y mieſzkánie kápłáńſkie/ y dom iego właſny s ſłużebniki blizſzymi/ z mieſzkánim przeſtronego budowánia. W wtorym okręgu áby mieſzkáli ludzye możni y prorocy. W trzećim rzemięśnicy. Potym ſzedł do Gábáon/ Iozephus piſze do Hebron/ áby tám vcżynił ofiárę ku cżći Pánu Bogu/ y ofiárował tyſiąc ofiar ná ołtarzu Moiżeſzowym/
III. Krol. w III.
y vkazáł ſie mu Pan Bog w nocy/ mowiąc: Ząday cżego chceſz á dam thobie. Ktory rzekł: Pánie Boże moy/ ia ieſtem máły iáko dzyecię/ pochodu ſwego áni wychodu nie znam áni wiem (iákoby rzekł/ ieſtem by dzyecię proſty/ niewiem gdzye ſie obroćić) Dayże mi tedy miły Pánie ſerce vcżone ſłudze twemu/ ábych mogł mieć roze-


strona: 76v

Kſięgi pirwſze
znánie miedzy złym á dobrym/ á lud twoy ſpráwiedliwie ſądzić. Podobáłá ſie rzecż iego przed Bogiem/ przeto rzekł k niemu: Iżeś nie żądał według ſłowá ludzkiego bogáctwá álbo długiego zdrowia/ tákież duſze nieprzyiacioł twoich/ vcżyniłem tobie według ſłow twoich/ dałemći ſerce mądre/ ták iż żadny przed tobą rowien tobie będzye/
Dáná Sálomonowi mądroſć.
też y ty rzecży ktorycheś nie żądał dałemći/ ieſli będzyeſz chodził drogámi moimi iáko twoy ociec. Ocućił Sálomon y obacżył obiáwienie Boſkie/ wroćił ſie do Ieruzálem/ przed Arką cżynił dzyęki Pánu Bogu/ y cżynił ofiárę ſpokoyną. A w tym przyſzły dwie niewieście ná ſąd przed krolá Sálomoná/ mowiąc iedná z nich: Mieſzkáłázwá ſámá (krolu miły) w iednym domu obie ſpołu/ y tráfiło mi ſie porodzić ſyná/ oney tákież drugiego trzeciego dniá po mnie/ ále iey vmárł/ przeto odmieniłá ſwego mártwego zá mego żywego/ położywſzy go táiemnie ná mieyſce moiego żywego. Przećiw themu druga niewiáſtá mowiłá/ powiedáiąc iż to ieſt moy właſny żywy á iey vmárły. Rádá krolewſka nie vmiáłá tego rosſądzić/ ále krol chcąc wiedzyeć myſli onych niewiaſt ſerdecżne/ kazał miecż przynieść/ á rzekł:
Sąd krolá Sálomoná.
Rozetnicie to dzyecię żywe ná poły/ á daycie káżdey z nich ſwoię połowicę. Słyſząc to mátká właſna onego dzyecięciá/ poruſzyły ſie w niey wnętrznośći przyrodzoney żáłośći nád ſynem/ rzekłá: Proſzę miły Pánie/ daycie iey radniey ſyná żywego/ mam ná tym doſyć/ niżliby ie miano rośćináć przedemną. Druga niewiáſtá rzekłá/ lepiey iż ie rozetną/ áni go tobie áni mnie. Rzekł krol Sálomon/ daycie to dzyecię tey niewieście ktora żąda áby było żywo/ bo ieſt iego mátką prawdziwą. Słyſząc to lud poſpolity/ obacżył w nim mądrość Boſką/ bali ſie go/ y dziwowáli ſie iego rozumowi Aſſeſorowie/ mnimáiąc pirwey dzyećinną ſpráwę pocżynáć od śmiechu. Miał krol Sálomon XII. przełożonych nád wſzytkim ludem Izráelſkim/ ktorzy ná ſwe mieſiące z oſobná dawáli potrzeby krolowi y domu iego/ nád ktorymi był ieden ſtárſzy/ to ieſt Achimás/ ktory miał zá małżonkę corę krolá Sálomoná/ imieniem Báthſemát/ ácżkolwiek y drudzy
Achimás. Báthſemát.
mieli iego cory zá małżonki. Wychodziło v krolá Sálomoná káżdy dzyeń ná ſtrawę/ białey mąki trzydzyeśći korcy/ á poſpolitey ſześćdzyeſiąt korcy/ wołow tłuſtych dzyeſięć/ á páſtewnych dwádzyeściá/ á ſto ſkopow/ okrom źwierzyny y ptakow y ryb/ ktorych cudzozyemcy doſyć nośili/ á był wielki
Stoł krolá Sálomoná.
pokoy ná zyemi. Miał też krol Sálomon koniom wozowym cżterdzyeśći tyſięcy iáſli/ á dwánaſcie tyſiąc ieznych/ ktorych połowicá w Ieruzálem ſłużyłá/
Konie.
á drugą połowicę rozłożono ná ſwoie mieyſcá/ ktore opatrzáli ći ktorzy nád nimi porucżeńſtwo mieli/ wożąc koniom ięcżmień á oſłom plewy ná mieyſce gdzye krol przebywał. Przechodził Sálomon wſzytki krole ná wſchod ſłońcá mądroſcią/ y
Rozum Sálomonow.
był w niey oznáymion wſzytkiemu ſwiátu. Gdy iuż krol Sálomon miał poſtánowienie wſzelkich ſpraw rządne/ á tym pokoy ſobie vcżynił/ vmyſlił kościoł pocżąć budowáć ku ſłużbie Bożey/ y ſobie páłac. Poſłał do Hyrá krolá Tyrſkiego/ ktory był wielkim przyiacielem Dawidowi/ proſząc áby mu poſłał rzemięśniká/
Hyrá.
ktoryby vmiał robić złotem á ſrebrem/ miedzyą/ żelázem/ y ſzáty/ s tymi rzemięśniki ktore mam w Zydoſtwie s


strona: 77

Wiek cżwarty
ſobą/ ktorych ieſzcże ociec moy był nabył. Poſli mi też y drzewá rozmáitego Cedrowego/ y inego z gory Libáńſkiey/ á dam robotnikom ktorzy ie wyrąbią ná ſtráwę pſzenice dwádzyeściá tyſiąc korcy/ y ták wiele ięcżmieniá/ oleiu też dwádzyeściá tyſiąc łagwic káżdy rok. Powiedzyał Hyrám przez liſty Sálomonowi/ iż cię
Drzewo ná koſcioł.
Pan bog przełożył nád ludem ſwym/ bądź pochwalon Pan Bog Izráelſki/ kthory dał Dawidowi ſyná mądrego y vcżonego/ iż kościoł będzye budował ku chwale Bożey/ y dom ſobie. Przetoć poſyłam mężá roſtropnego/ ſlácheckiego rodzáiu oycá ſwoiego Hyrám rzemięśniká mądrego/ z narodu Dán
Hyrám rzemięſnik.
po mátce/ then wſzytko zrobi cokolwiek krol pożąda/ á my ſám drzewá nárąbamy y ſpuśćimy wodą do Ioppen/ á twoiá praca będzye odwieść do Ieruzálem. Spoſobił tedy Sálomon wſzytki robotniki/
Ioppen. Robotnicy.
ktorych było w licżbie ſto y pięćdzyeſiąt tyſiąc y trzy tyſiące y ſześć ſet/ ze wſzytkiego ludu Izráelſkiego/ s ktorych było ſiedḿdzyeſiąt tyſiąc/ ktorzy nośili máterią ná ſobie/ ośḿdzyeſiąt tyſiąc ktorzy kámienie z gory wyćináli/ á było
Máteria.
ták wielkie drugie kámienie iáko ná dwádzyeściá łokći podłuż/ á wſzerz dzyeſięć łokći/ á ná gorę łokći pięć/ przełożonych ſámych nád robotámi było trzy tyſiące y ſześć ſet. Było temu lat od wyścia Zydow z Egiptu 480. roku cżwartego pánowánia Sálomonowego/ mieſiącá wtorego/ ktory v nas zową May/ gdy Sálomon kościoł Boży pocżął budowáć z mármoru iáſnego białego/ á z drzewá pięknego/ ná gorze Moria/ gdzye Abráám chciał
III. Krole. w VII. II. Párál. w II. III. Moria gorá.
ſyná ſwoiego Izááká ofiárowáć/ á Iakob drábinę przez ſen widzyał do niebá od zyemie/ á ná ſiedliſku Ornán/ gdzye Dawid Anyołá z miecżem widzyał przeſtáć ludu zábijáć powietrzem. Ktory kościoł był ná dłuż záłożon ná ſześćdzyeſiąt łokći/ á wſzerz dwádzieściá/ á ná gorę ſto y dwádzyeściá.
Koſcioł Sálomonow.
Podłogá iego byłá s pięknego kámienia mármorowego/ á ſam kościoł wſzytek obłożon bláchámi złotemi zewnątrz y zwirzchu/ ták iż kámienia nie było widáć/ drugie ściány były Libáńſkim drzewem otaflowáne/ ołtarzow złotych nádzyáłał. Ołtarz miedzyány był vcżynion wzdłuż dwádzyeściá łokći/ á wſzerz tákież/ do ktorego też nacżynia Sálomon dał nádzyáłáć złotego bez licżby/ ine rzecży ták nacżynie/ lichtarze/ kubki/ iáko ołtarze były przynieſione z Arką Bożą do tego kościołá. A kościoł wſzytek tym ſpoſobem był poſtáwjon/ iáko był Moiżeſz ná puſzcży roſkazał/ tylko z więtſzym doſtátkiem/ bo ieſzcże był więcey złotá Sálomon przygotował do kościołá/ niżli iego ociec zoſtáwił. Poſtáwił Sálomon kościoł ze wſzytkim doſtátkiem/ nád ktory ſwiát ozdobnieyſzego nigdy nie miał/ oſmego roku pánowánia ſwego/ poſtánowił k niemu kápłany/ nacżynia/ odzyenie/ y ine rzecży/ tákież vſtáwy iáko był Moiżeſz roſkazał/ y roſpiſał liſty do wſzytkich ſtárſzych ludu Izráelſkiego/ áby roſkazáli poſpolitemu ludu przyść y ſámym z nimi ná poświącánie tego kościołá do Ieruzálem/ mieſiącá ſiodmego ktory zową Etánim/ v nas Páździernik/ do ktorego też Arká Boża będzye ná ten cżás wnieſioná z miáſtá Dawidowego Syon. A gdy ſie zeſzli/ było poświącánie kościołá z wielką á niewymowną pochwałą á vcżćiwoſcią y nakłádem tákież
Poſwiącánie koſciołá.
ofiárámi/ do ktorego y Arká Boża ſwiádectwá wnieſioná y poſtáwioná ná mieyſcu ſwiętym ſwiętych z wiel-


strona: 77v

Kſięgi pirwſze
ką vcżćiwoſcią/ y s tymi rzecżámi ktore w niey zdawná záchowane były/ to ieſt/ s tablicámi przykazánia Bożego/ támże też w kościele ſkrzynkę z mánną y z rozgą Aaronową położył. Wypełniwſzy to Sálomon/ vcżynił modlitwę do Páná bogá zá wſzytek lud/ dokońcżywſzy modlitwy/ padł ná zyemię krzyżem cżyniąc dzyęki Pánu Bogu ze wſzego dobrodzyeyſtwá iego/ wſtawſzy tedy cżynił ofiáry przez ſiedḿ dni z wołow/ ktorych było dwádzyeściá tyſiąc/ á ſkopow ſto y dwádzieściá tyſiąc. Siodmego dniá vyrzał wdzyęcżnie prziymowáć Páná Bogá ſwoię ofiárę/ gdy ogień sſtąpił s powietrza á ofiárę ná ołtarzu wſzytkę ſtrawił. Po tych cerymoniach
Ofiárá ſie ſámá zápaliłá.
álbo poſługach kościelnych/ roſpuśćił ludzi do domu w pokoiu. Y vkazał mu ſie Pan Bog powtore przez ſen/ y rzekł mu: Wyſłuchałem modlitwę twoię y poświęćiłem ten dom/ y będą ocży moie obrocone k niemu po wſzytki dni/ tákież k tobie y ku ludu Izráelſkiemu/ ieſli będzyecie ſtrzedz przykazánia mego ktorem wam dał/ á ieſli inácżey vcżynicie/ oddalę was tey zyemie/ ktorą dałem wam/ y kościoł odrzucę od oblicżnośći moiey/ á będzye wáſzá nędzá w pośmiech ludzki y w powieść obroconá. Stał ten kościoł w pokoiu przez trzy ſtá y ſiedḿdzyeſiąt lat w cáłośći/ potym z dopuſzcżenia plagi Bożey był ſpalon y wyłupion s ſkárbow y ze wſzego nacżynia przez krolá Bábilońſkiego/ álbo iego Hetmáná Nábuſárdá. Dokonawſzy Sálomon domu Bożego/ ſtánął przed
Nábuſárd.
ołtarzem w kościele przy wſzytkim ludu/ podnioſł ręce ſwoie wzgorę/ mowił ty ſłowá:
Modlithwá koſcielna.
Pánie Boże wſzechmogący/ nie máſz tobie rownia ná niebie áni ná zyemi/ áni cię niebioſá y zyemiá w ſpráwach mogą ogárnąć/ á coż ten dom ktorym zbudował? Prośi ſłużebnik twoy w kościele twoim/ nie wzruſzaway vmowy ſwey ktorąś miał s ſłużebnikiem ſwoim á oycem moim Dawidem/ rzekąc: Nie będzye odięt mąż s pokolenia twego od ſtolcá kroleſtwá Izráelſkiego/ ieſli będą oſtrzegáć przykazánia moiego. Prośi tedy ſługá twoy/ áby ten dom twoy miał od ciebie ty dáry ktoreś mu racżył námienić oycu memu ſłudze twemu Dawidowi/ rzekąc: Będzye tám imię moie w nim. Aby tedy były ocży twoie otworzone we dnie y w nocy do domu tego/ áby byłá w nim wyſłuchaná prośbá moiá/ tákież ludu Izráelſkiego/ ktorykolwiek imieniá twego ſwiętego ná tym mieyſcu wzywáć będzye/ ábyś go ták wyſłuchał ná niebie iáko pocżynáć będzye ná zyemi/ á nie tylko vſłyſzyſz ále y miłośćiw będzyeſz/ á kto będzye miłośćiwy vkaſz nád nim lutość/ á kto będzye nielutośćiwy/ vkaſz nád nim ſrogość/ dawſzy mu iego vcżynki w głowę. A ieſliby od nieprzyiacielá zmordowáni byli z gniewu twego/ á vciekli ſie do domu tego wzywáć ku pomocy imieniá twego/ áby głos ich ná niebie ſłyſzan był. A ieſliby byli w niewoli dáleko/ áby ie záſię przywiodł do kościołá tego mieyſcá imieniá twoiego zyemie obiecáney oycom náſzym. A ieſliby theż było niebo záwárte á deſzcż nie był/ álbo plagá iáka/ przez chrobaki/ mory/ walki/ wrzody/ niemocy/ y wſzelkie vćiſki/ powſtáłá/ proſzę ſługá twoy/iż ktoby ſie w tych y w inych niedoſtátkoch vciekł do domu tego/ á gniew twoy vbłagáć chciał wyznawáiąc grzechy ſwoie przed oblicżnoſcią twoią/ áby wzyął wſpomożenie á pocieſzenie od ciebie. Y wſzyſcy ini ktorzyby przyiecháli z dáleká do tego kościołá dla wyznawánia imieniá twego ſwiętego/ byli wyſłucháni/ áby wſzyſcy ználi imię y wſpomożenie twoie w nim/ y bali ſie ciebie ná zyemi/ áby też wiedzyeli iż ieſt imię twoie w tym domu. Potym Sálomon wſtał/ cżynił dzyęki y ofiáry Pánu Bogu/ że to v niego otrzymał o co záwżdy prośił. Potym Sálomon pocżął też ſobie dom krolewſki budowáć/ látá pánowánia ſwego dwunaſtego/ ktorego ledwa dokońcżył zá trzynaſcie lat/ bo nie táka byłá chćiwość poſpolitego robotniká około niego/ iáko gdy kościoł budowáli. Zbudował trzy dwory/ ſobie ieden bárzo iáſny y ſpaniły/ drugi dwor żenie krolowey Fáráonowey corze nie mnieyſzym koſztem/ ktore były liſtwámi Cedrowemi otaflowáne/ w trzećim były wywiedzyone páłace álbo ſzale y ſieni z wiryda-


strona: 78

Wiek cżwarty
rzmi roſkoſznymi z dwoiey máteriey/ to ieſt/ ná ſpodku kámienne/ á ná wirzchu z drzewá Libáńſkiey gory/ gdzye chowano roſkoſzne rzecży wonne/ ták do kościołá iáko do domu krolewſkiego. Tám też w tych gmáchoch ná wirzchu zbroie y ine rzecży od żelázá chowano/ áby dla mocy tego drzewá nie rdzewiáły. A nie tylko tám byłá zbroiá dla walki/ ále y dla okázowánia możnośći krolewſkiey/ bo miał Sálomon ku vkazániu ſzcżytow álbo tarcży
Okazánie Sálomoná.
dwie ſcie s ſámego złotá/ tákże wiele y rohátyn álbo włocżni. Drugich tarcży było dwie ſcie złotych máłych iáko mieſiąc/ ty nośili komornicy/ ktorzy v drzwi krolewſkich ſtrzegli. A kiedy krol gdzye iechał/ tedy z nimi ieździli przed krolem młodzyeńcy/ z długimi włoſy ze złotem przypráwionemi/ iáko piſze Iozephus. W pośrzodku tych páłacow miał Sálomon ſtolec ſwoy bárzo ochędożny s tyłu okrągły/ ná ktorym ſiadał ná ſądziech/ gdzie thám były ściány obite złotem/ á ſtolec s kośći Słoniowych vcżynion á złotem ochędożon/
Stolec Sálomonow.
do ktorego ſześć ſtopniow było wzwyſz wſtępowáć z mármoru porfiryowego/ z iednę ſtronę ſtolcá ná káżdym ſtopniu ſtał lewek ze złotá/ z drugą ſtronę tákież/ było wſzytkich dwánaſcie. Nie było nigdy po wſzytkim ſwiecie tákie miſterne dzyeło w páłacoch krolewſkich/ iáko v Sálomoná. Przeto był vwielbion krol Sálomon nád ine krole zyemſkie/ ták w bogáctwie/ mądrośći/ iáko w budowániu ochędożnym/
Sálomon nád ine krole.
káżda żyemiá y narodow wiele żądáli widzyeć twarz álbo oblicże Sálomonowe y ſłyſzeć mądrość iego/ ktorą był dał Pán Bog w iego ſerce/ á wſzyſcy mu nośili dáry/ nacżynie złote y ſrebrne/ odzienie/ kámienie drogie/ y rzecży wonne/ ták iż nie było nic w iego domu coby nie było ochędożne złotem álbo ſrebrem. S tey y z inych przycżyn przyiecháłá byłá do niego krolowa Sabá/ drudzy piſzą Nichaulá Murzynká Egipſka krolowa álbo Murzyńſka s towárzyſtwem wielkim/ tákież ſłużebnikow/ áby ſłyſzáłá mądrość Sálomonowę/ á Máieſtat iego s kościołem oglądáłá.
Sabá álbo Nichaulá krolowa.
Gdy przyiecháłá/ miáłá z nim rozmowę o wielkich rzecżach/ nie mogłá mu ták wiele á dobrze powiedzyeć/ iáko on ieſzcże lepiey nie odpowiedzyał/ y náucżył wſzytkiego cżego żądáłá wiedzyeć. Y dziwowáłá ſie iemu ták bárzo/ iż w niey ledwa duſzá byłá/ mowiąc go więtſzey ſławy być niżli ieſt ſławny. Dziwowáłá ſie też kościołowi/ páłacom/ vrzędnikom ſpoſobnym/ dworzánom/ y inym rzecżam/ przeto rzekłá: O krolu ktoby nie wielbił Páná Bogá y twey zyemie y twych obywátelow/ iż cię ták známienitego ná ſtolec poſádził krolewſki/ áby cżynił práwo á vkazał ſpráwiedliwość w ludu Izráelſkim. A otworzywſzy ſkárby ſwoie/ dáłá krolowi ſto y dwádzyeściá funtow złotá/ kámienia drogiego/ y rzecży roſkoſzney woniey/ y rożdzek ktore s ſiebie bálſam wypuſzcżáły/ ktore Sálomon nie dáleko Ieruzálem kazał ſzcżepić ná
Dáry od krolowey.
gorze Engády. Oddał iey tákież Sálomon rownemi dáry/ y nie odmowił żadney rzecży cżego
Dáry od krolá.
żądáłá. Przyiąwſzy dáry krolowa od Sálomoná/ wroćiłá ſie do domu. Piſzą Iákub z Bergomá y Nauklerus w ſwoich kronikach/ iż cżego nie śmiáłá vſtnie mowić/ to przez liſt piſáłá krolowi Sálomonowi/ iż widzyáłá v niego iedno drzewo ktore leżáło przez potocżek błotny
Powieść o drzewie krzyżá ſwiętego.
ná ktorym drzewie ma być ieden ſławny cżłowiek vkrzyżowan/ dla ktorego potym śmierći ma być kro-


strona: 78v

Kſięgi pirwſze.
leſtwo Zydowſkie zniſzcżono y ſtracono/ y wiele znákow ktemu powiedzyáłá prawdziwych. Przeto Sálomon dał był ono drzewo zákopáć w zyemię ná trzydzyeśći ſiążeni/ y ſtawek ná nim vcżynić/ áby nigdy ná ſwiátło nie przyſzło/ ten to ſtawek zwano Probatica piſcina/ nád ktorym ludzye chorzy legáli á zdrowie bráli/ o ktorym w piſmie ſwiętym ſtoi. Przyſzedſzy k látom niemáłym Sálomon/ iął ſie zbytecżnego gámráctwá/ zwłaſzcżá z niewiáſtámi pogáńſkimi przećiw zakonowi Páńſkiemu/ y położył zmázę y odſzcżepieńſtwo w
Odmiennoſć Sálomonowá.
narodzye ſwoim/ bo miał żon ſiedḿ ſet/ á nałożnic trzy ſtá/ ktore odwroćiły ſerce iego od
Zony Sálomonowe.
drogi Bożey/ y náſládował bogow inych áby ſwoich roſkoſzy nie wzruſzył/ y zbudował ná gorze trzy kościoły báłwánom pogáńſkim/ ieden Aſtáre álbo Iunonie bogini Sydońſkiey/ drugi Chomos báłwánu Moábſkiemu/ trzeći Molochowi Amonitſkiemu/
Báłwány cżártowſkie.
ná gorze oliwney/ co było przećiw Bogu/ przeto ono mieyſce zwano mieyſce obráżenia Páná. Przeto do niego przyſzedł Prorok od Bogá poſłány/ mowiąc mu: To mowi Pan Bog/ iżeś wzruſzył á rozdárł poſtánowienie iego/ wzruſzy on tákież kroleſtwo twoie y rozedrze/ y dam ie ſłudze iego/ wſzákże nie wſzytko/ bo narod Iudá dam ſynowi iego dla Dawidá ſługi mego/ dla ktoregoż też nie vcżynię tego zá żywotá iego.
Rozerwánie kroleſtw.
Przeto mu Pan Bog dał był przeſládowce ieſzcże zá żywotá Adád Idumeyſkiego z narodu krolewſkiego/ ktory był vciekł do Egiptu dzyecięciem máłym/ gdy zá Dawidá Ioáb okrucieńſtwo
Adád. Idumea.
cżynił nád Idumeyſkimi. Dał mu był krol Egipſki zá małżonkę ſioſtrę żony ſwey/ ktora mu vrodziłá ſyná imieniem Genebáth. Ten to Adád gdy vſłyſzał iż Dawid nie żyw áni Ioáb/ á Sálomon odſzedł od rozumu/ przeſládował y woiował narod Izráelſki/ wyſzedſzy z Egiptu. Też y Razon kſiążę álbo wodz z Dámáſzku przeſládował Izrael.
Genebáth. Przeſládownicy Sálomonowi.
Tákież Hieroboám ſyn Nábáthá Efráimſkiego/ ſłużąc krolowi Sálomonowi podnioſł nań rękę/ gdy go był vrzędnikiem przełożył
Hierobám ſlugá Sálomonow.
nád budowánim/ y poborcą nád wſzytkim narodem Iozefowym. W ten cżás Prorok Achiás potkał ſie z nim ná drodze przed Ieruzálem/ máiąc ná ſobie płaſzcż nowy przeryſowány ná dwánaſcie cżęśći/ rzekł do Hieroboám/ weźmi dzyeſięć cżęśći tego płaſzcżá/ á dwie zoſtaẃ/ da tobie
Achiás Prorok.
Pan Bog roſkázowáć nád dzyeſiącią narodow Izráelſkich/ á ſynowi Sálomonowemu dam iednę/ nád pokoleniem Iudá roſkázowáć/ áby świecá Dawidowá zoſtáłá przedemną w Ieruzálem/ Pan Bog mowi/ áby tám moie imię było. S tey przycżyny Hierobám wpadł w pychę/ podwodził lud poſpolity áby odſtąpili od Sálomoná dla iego vćiśnienia. Przeto Sálomon náydował obycżay iákoby go zábił. Ale Hieroboám vciekł do Egiptu/ y był tám v krolá Seſag áż do śmierći Sálomonowey. Vmárł potym Sálomon/ wykonawſzy cżterdzyeśći lat ná kroleſtwie wſzytkim Izráelſkim
Smierć Sálomonowá.
w Ieruzálem. Ale Iozephus pokłáda w piſániu ſwoim/ iż krolował ośḿdzyeſiąt lat. Wſzákże komentatorowie wykłádáią to/ iż Iozephus nie pochybił w ſwoim piſániu nic/ bo ſwięte piſmo nie pocżyta Sálomonowi tych lat ná kroleſtwie/ w ktorych ſie od Páná Bogá Izráelſkiego odwroćił/ to ieſt/ gdy w grzechu przećiw zakonowi mieſzkał z niewiáſtámi báłwochwálſkimi/ iedno w ktorych chodził drogámi Bożemi. Pochowan miedzy oycy w mieſcie Dawidowym. Nápiſał Sálomon potomkom ſwoim w pámięć ludzką kſięgi/ miedzy inemi troie mądrośći.
Kſięgi Sálomonowe.
Pirwſze Prouerbiorum/to ieſt/ przypowieśći álbo przyſłowie/ po Zydowſku Myſzle/ vpomináiąc á náucżáiąc w nich káżdego iáko ociec dzyeći ſwoie/ iáko ſie máią we wſzytkich ſpráwach zachowywáć. Wtore kſięgi Eklezyáſtes/ to ieſt kazánia/ po Zydowſku Coeles/ w ktorych wypiſuie marność prożnych á nieuſtáwicżnych rzecży/ powtarzáiąc Vanitas vanitatum et omnia vanitas/ iákoby rzekł/ wſzytki rzecży ná ſwiecie nicżemne ſą/ ále będzye o tym niżey. Trzecie kſięgi Cantica canticorum/ to ieſt ſpiewánie/ wypiſuiąc w nich wdzięcżność oblubienice/ to ieſt/ kościołá ſwiętego. Piſze Iozephus/ iż też ná-


strona: 79

Wiek cżwarty.
piſał Sálomon o káżdym drzewie przypowieść ſwoię/ pocżąwſzy od Izopu áż do Cedrowego drzewá. Tákże o źwierzętach/ o ptácech/ o rybiech/ y o wſzelkim ſtworzeniu. Wymyſlił też záklinánie/ zową Exorcyzm/ ktorym cżárty wypądzáli Zydowie/ y niemocy goili przez zyołá y káráktery. Byłá tá náuká rzecżona Kábállá poſpolita v Zydow przed przyściem Páná Kryſtuſá. Swiádcży o tym Iozephus/ iż tákiego Exorcyſtę widzyał v Weſpezyaná/ co cżárty wyganiał. Rozdzyał ſiedḿnaſty kſiąg pirwſzych/ o kſięgach Sálomonowych/ ktore zowiemy Eklezyáſtes álbo Káznodzyeiá/ to ieſt Sálomoná/ bo trzemi imiony Sálomoná piſmo ſwięte zowie/ to ieſt/ Sálomon/ Pacificus/ y Eklezyáſtes/ po Zydowſku Coelet/ według wykłádu właſnego żydowskiego. SLowá Eklezyáſtá ſyná Dawidowego krolá Ierozolimſkiego: Márność nád márnośći/ y wſzytki rzecży prożne á márne ſą. Co ma więcey cżłowiek s prace ſwey wſzytkiey
Eklezyáſt. w I.
prácuiąc pod ſłońcem? Narod ſchodzi á narod náſtawa/ á zyemiá ná wieki ſtoi. Słońce wſchodzi y záchodzi/ y wraca ſie odnowione ná ſwe mieyſce gdzye wſchodzi/ odchodzi też ku południu y wráca ſie ku połnocy. Od wſzytkich
Wſchod y zachod Słoncá. Solſticium.
ſtron ſwiátá wiátry wieią powſtawſzy/ á záſię ná ſwe okręgi wrácáią ſie. Też wſzytki rzeki w morze wchodzą/ á wżdy go nie nápełnią. Do tegoż mieyſcá záſię płyną s ktorego wyſzły. A tych rzecży ſłowy cżłowiek wypráwić nie może. Nie náſyći ſie oko widzenim/ áni vcho nápełni ſłyſzenim. A co było/ to też będzye? A co ſie sſtáło/ to ſie też sſtánie? Nie máſz nic nowego pod ſłońcem/ ieſli rzecż iáka/ o ktoreyby mogł rzec/ weyrzy/ áno ieſt nowa rzecż? áno ich iuż kilko dawno ná zad przeſzło przed námi. Nie máſz pirwſzych rzecży pámiątki/ áni tych ktore potym będą/ będą wſpomináć w napoſlednieyſzym wieku. Ia Sálomon byłem krolem Izráelſkim w Ieruzálem/ y vmyſliłem w ſercu ſwym/ ábych ſie wywiedzyał mądrze á opátrznie wſzytkich rzecży/ ktore ſie dzyeią pod ſłońcem. Ale tę pracę Pan Bog vłożył ludzyom/ áby ie zniżył. Obacżyłem iż wſzytki dzyelnośći ktore ſą pod niebem cżynione/ ſą prożne á márne s trapienim duchá. Przewrotny trudno ma być nápráwiony/ á błaznow bez licżby. Mowiłem ia w ſercu ſwym w ty ſłowá: A tom ia wielkie rzecży pocżynił y okazałem ſie w mądrośći nád ine ktorzy byli przedemną w Ieruzálem/ y widzyáło ſerce moie wielką mądrość y náukę/ y przydałem ktemu myſli ſwoie/ ábych poznał mądrość/ náuki/ ſzaleńſtwo/ y błędy. Y poznałem że y w tych rzecżach ieſt wielkie trapienie duchá/ przeto że przy wielkiey mądrośći wielki gniew pánuie/
Gniew z mądroſći.
á kto przycżynia náuki/ przycżynia ſpołu y prace s fráſunkiem. Przetoż rzekłem ſam w ſobie: Będę vżywał hoynie w roſkoſzy/ ábych doſwiadcżył iákie też to dobro/ y obacżyłem áno też to márność. Smiechowim przypiſał ſzaleńſtwo/ á weſelum rzekł: A co to cżyniſz?
Eklezyáſt. w II.
Vmyſliłem w sercu ſwym/ áby winá nie pożywáło ciáło moie/ y obroćiło mię ſerce moie ku mądrośći/ ábych ſie wyiął z błazeńſtwá/ dokądbych nie poznał coby było pożytecżnego ſynom ludzkim/ co cżynić potrzebá ieſt pod ſłońcem po wſzytki dni żywotá ich. Vcżyniłem wielkie ſkutki/ nábudowałem ſobie domow/ winnic nácżynił/ ogrodow/ ſadow/ drzewá náſzcżepił/ wodym názáſtáwiał áby drzewo y owoce wi-


strona: 79v

Kſięgi pirwſze.
lkość miáły. Nákupiłem ſług doſyć y dzyewek/ wolnych y niewolnych/ domowych y krom domu. Stádá dobytká doſyć/ więcey niż przedemną mieli krolowie w ieruzálem. Názbierałem ſrebrá y złotá/ y nábytkow álbo ſtátkow krolewſkich y zyemſkich koſztownych. Ziednałem ſobie ſpiewaki y ſpiewacżki/ y niewiáſty roſkoſzne ludzyom/ kofliki y konwie złote k ſłużbie/ áby do nich winá nálewano/ á przewyzſzyłem bogáctwem wſzytki ktorzy byli przedemną w Ieruzálem. Poſpołu y mądrość przy mnie zoſtáłá/ y wſzytkich rzecży ktorych żądáły ocży moie nie broniłem im/ ánim ſercu zábraniał co ſie mu podobáło w roſkoſzy wſzelkiey/ áby ſie we wſzem kocháło á weſeliło com vdzyáłał/ á tom pokłádał zá ſwą cżęść ze wſzey prace moiey. Y weyrzałem ná wſzytko dzyeło ſwoie/ ktore vcżyniły ręce moie/ áno wſzytko márność nicżemna/ á trapienie duchá/ á nic wiecżnego pod ſłońcem. Obroćiłem ſie ábych ſpátrzył mądrośći/ błędow/ y błázeńſtwá/ y rzekłem w ſobie: Coż ieſt cżłowiek? ábych mogł náſládowáć krolá ſtworzycielá ſwego. Y vyrzałem áno ták wiele przeſięga mądrość błazeńſtwo/ iáko ſie bárzo dzyeli ſwiátłość od ciemnośći. Mądrego cżłowieká ſą ocży w iego głowie/ á błazen w cieniu chodzi. Y poznałem ia że iednáka fortuná wſzytkim przychodzi/ y pomyſliłem iż táż fortuná przydzye mnie co y błaznowi/ y coż mi to płatno żem więtſzą pracą miał około mądrośći? Y pomyſliłem v ſiebie/ iż też to byłáby márność.
Nicżemny cżłowiek á márny ſwiát.
Bo też nie wiecżna pámiątká mądrośći iáko y głupośći/ á przyſzłe cżáſy wſzytki rzecży rowno zákryią zápomnienim. Iednáko vmiera vcżony iáko y nieucżony/ przetom żywot wzgárdził widząc wſzytki rzecży pod niebem márne á nie trwáłe/ y trapienie duchá álbo myſli. Omierzłá mi też y praca ktorą podeymowałem pod ſłońcem/ iż ią zoſtáwiam drugiemu po ſobie/ á niewiem ieſzcże iáki będzye/ ieſli mądry álbo głupi/ á będzye pánował we wſzytkiey pracy moiey/ ktoreiem s pracą nábywał/ y to márność ieſt. A przetoż przeſtałem á niechciáło więcey moie ſerce prácowáć pod ſłońcem. Bo y to márna vtrátá/ gdy kto rozumem á pracą ſpráwiedliwie nábywſzy/ zoſtáwi cżłowieku ktory ná to ni cżym nie pomagał. Albo też co ieſt pożytecżna praca cżłowieku? gdyż wſzytki dni iego pełne ſą fráſunku bez odpocżynienia. Nie przychodzi nic inego lepſzego cżłowieku s prace ſwey/ iedno co ie á pije/ ták áby ſie w tym duſzy ſwey dobrze podobał/ co też to widzę z Bożey ręki bráć. Kto kiedy iadł/ y ku pracy prędſzy był iáko ia? Bo Pan Bog dawa rozum kto mu ſie podoba/ tákież náukę y roſkoſz/ dawa też temu ktory iego drogámi nie chodzi fortunę w zebrániu ſkárbow y dobrego mienia/ áby to zoſtáwił temu ná potym/ ktory ſie Bogu podobáć będzye. Ale y to ieſt márność. Wſzytki rzecży ſwoy cżás máią zámierzony pod ſłońcem/ ieſt cżás co chceſz y nie chceſz. Ieſt cżás národzenia/ ieſt
Eklezyáſt. w III.
śmierći. Ieſt cżás ſzcżepieniu/ kopániu. Ieſt cżás zábicia y vzdrowienia/ káżenia/ budowánia. Cżás płácżu/ śmiechu/ nárzekániu/ ſkakániu: Rozmiotánia kámienia/ y záſię zbieránia. Cżás zyſkánia/ cżás ſtrácenia/ rozdárcia y sſzywánia. Cżás mowienia/ cżás milcżenia. Cżás boiowánia/ cżás pokoiá. Coż ma tedy cżłowiek więcey s prace ſwey? záchowáć ſie w tym co prácuie. Widzyałem trapienie ktore Pan Bog dał ſynom ludzkim/ áby byli pokorni w nim. Wſzytki rzecży ozdobne vcżynił ná cżás ſwoy/ á ſwiát podał w ich ſercá myſliwe/ áby nie rozumiał cżłowiek dzyełá Boſkiego/ ktore vcżynił od pocżątku áż do końcá. Y poznałem iż nic lepſzego nie máſz iedno być weſołym/ á cżynić dobrze w żywocie ſwym. Wſzelki záiſte cżłowiek ktory ie á pije á widzi dobre rzecży s prace ſwey/ to ieſt dar Boży. Poznałem też y wiem/ iż co Bog ſtworzył/ wiecżnie będzye trwáć. Nie możem więcey áni mniey nicżego przydáć tym rzecżam ktore Bog vcżynił/ poſtánowił to Bog áby ſie go káżdy bał. Co było kiedy/ iuż ieſt. A ktore ſą rzecży przyſzłe/ iuż były niegdy/ á to Bog nágradza co przeminęło. Widzyałem pod ſłońcem ná mieyſcu ſądowym nielutość kroluiąc/


strona: 80

Wiek cżwarty.
y ná mieyſcu ſpráwiedliwośći niepráwość. Y pomyſliłem ſobie/ iż Bog ſpráwiedliwego y nielitośćiwego ſądzić będzye/ tám bowim cżás ieſt iż káżdy zá vcżynek ſwoy ſłuſzną zapłátę ſwą weźmie. Y pomyſliłem ſam w ſobie/ mnimáiąc iż Pan nád ine ſtworzenie cżłowieká przewyzſzył/ á oni ſie okázuią rowni niemym źwirzętom/ bo iednákie przychodzą przygody ludzyom iáko y źwirzętom/ á iáka iednego ſmierć táka y drugiego/ iáki duch iednego táki drugiego/ áni ma cżłowiek nic nád źwierzę. Wſzytki rzecży poddáne ſą márnośći/ wſzytki rzecży idą ná mieyſce iedno/ wſzytki rzecży poſzły z zyemie y w zyemię poydą. Kto wie/ ieſli duch ludzki do niebá wſtępuie/ á bydlęcy do zyemie sſtąpi. Nic inego nie náyduię lepſzego/ iedno áby cżłowiek był weſoł w ſwoich vcżynkach/ to ieſt iego cżęsć. Bo kto go ktemu przywiedzye/ áby widzyał co ſie będzye dzyało po iego śmierći? Wykłádáią ty ſłowá vcżeni ludzye mowić Sálomoná w poſtáwie bezrozumnego/ gdy od zakoná Bożego odſtąpił. Obrácáiąc ſie ia ku inym rzecżam/ y widzyałem vćiśnienia wſzytki ktore ſie dzyeią pod
Eklezyáſt. w IIII.
ſłońcem/ á łzy niewinnych/ á żadnego nie máſz coby ie pocieſzył/ áni tego coby odpárł gwałt ich od okrutnikow. Y chwaliłem więcey martwe niżli żywe/ á tegom ieſzcże fortunnieyſzego ſądził nád oboie / ktory ſie ieſzcże nie vrodził/ ktory ieſzcże nie doſwiadcżył zlych ſpraw pod ſłońcem. Weyrzałem záſię ná wſzytki prace ludzkie/ y obacżyłem w nich wielką zazdrość ſpolną być. Przeto theż y w tym ieſt márność y trapienie duchá. Szalony złożywſzy ręce ſwoie/ ie mięſo ſwoie mowiąc: Lepſzać ieſt garść z odpocżynienim/ niż obie pełne ręce s pracą á trapienim duſze. Rozmyſlałem záſię/ y nálázłem drugą márność pod ſłońcem. Sam ieſt cżłowiek á drugiego nie ma/ áni ſyná/ áni brátá/ á wżdy prácowáć nie przeſtawa/ áni ocży iego náſycone ſą bogáctwá/áby rzekł: Ná kogo prácuię/ á zdradzam duſzę ſwą/ Y to też ieſt márność. Lepiey mieſzkáć dwiemá złącżonymi niż iednemu/ y nalepſzy pożytek s prace ſwey máią/ bo ácż ieden z
Bezżency.
nich vpadnie/ drugi go podnieſie. Zle ieſt ſámemu/ bo gdy pádnie/ nie ma ktoby go podnioſł. A będąli ſpołu ſpáć/ zágrzeie ſie ieden od drugiego/ á ieden iáko ſie ma zágrzáć? y rychley dwá odeprą iednemu. Powrozek ze trzemi ſkrętámi mocnieyſzy niż o iedney. Lepſze ieſt dzyecię vbogie á mądre/ niżli krol ſtáry á głupi/ ktory nie pátrzy ná przyſzłe cżáſy. Iż drugi wyſzedſzy z więzyenia á z okow bywa krolem/ á drugi bywſzy krolem w nędzy zginie. Widzyałem też wſzytki żywiące pod ſłońcem ſłużąc dzyecięciu/ ktore miáło ná mieyſcu oycowſkim krolowáć/ Y to márność y
Dzyecię kroluiące.
trapienie duſze. Oſtrzeſz nogi twey/ iákoby wſzedł do domu Bożego/ á gdy bliſko/ ábyś ſłyſzał/ bo wielem ieſt lepſze poſłuſzeńſtwo niżli ofiárá błaźniwych ludzi/ ktorzy niewiedzą co cżynią złego.
1:
Nie mow wſzetecżnie áni ſkwápliwie przed Pánem Bogiem/ Bog záiſte ná niebie ieſt á ty ná zyemi/ przeto bądź ſkromny w mowie ſwey. Po wielkiey pracy kołácą ſie po cżłowieku ſny/
Eklezyáſt. w V. Przećiw mowie wſzetecżney. Sen.
á w wielomowieniu náyduie ſie błazeńſtwo. Slubiłeśli co Pánu Bogu/ nie przedłużay ſpełnić/ bo ſie mu nie podoba niemądre á niewierne obiecowánie. Nie dopuſzcżay áby vſtá
Slubowánie.
twoie dáły przycżynę grzechu ciáłu twemu/ áni moẃ przed Anyołem przez nieopátrzność grzech być/ cżemu? gniewa ſie Bog? dla głoſu twego/ by nie ſkáźił prace ręku twych. Też w wielkośći kołátánia ſnow/ y w márnoſciach/ y w ſpráwach wielkich/ trzebá ſie Bogá bać. Vyrzyſzli gwałt vbogich/ á ſądy nieſpráwiedliwe/ nie dziwuy ſie Boſkiey woley/ bo ieſt ſtroż nád ſtroże wyſokie wyzſzy. tákże y ná zyemi/ ſa iedni wyzſzy nád drugie/ nád tymi záſię krol ieſt ktory wſzey zyemi roſkázuie/ (to ieſt/ przełożył Pan Bog Anyoły nád Sędźmi y nád Krolmi zyemſkimi/ ktorzy tego doglądáią/ ktorzyby thego mogli zábronić/ máiąc moc nád nimi/ ále to záchowawáią ná oſtátni cżás kiedy ſie zboże doſtoi/ ode


strona: 80v

Kſięgi pirwſze
ymie Pan Bog kąkol od zboża á popali gi/ ſwięty Ieronim wykłáda.) Kto miłuie pieniądze/ nie będzye ich náſycon: kto miłuie bogáctwo/ nie vżywie go/ Przeto y w tym márność. Gdy ſie mnożą ſkárby/ mnożą ſie y ći co ie iedzą. A coż zá pożytek z nich máią ich goſpodarze/ tylko co ſie ich nápátrzą. Smácżne ieſt ſpánie po pracy/ choć máło álbo wiele iadł/ á bogacżowi doſytość nie dopuſzcża ſpáć. Ieſt też to niemoc wielka álbo wrzod pod ſłońcem/ chowáć ſkárby ná ſwe złe/ bo przez ich złą ſpráwę wiele poginęło goſpodarzow ich/ gdyż bacżymy/ iż ſie cżłowiek bez nich nágo rodzi/ y bez nich záſię odeydzye/ Y tho ieſt márność. Przetoż łákomy cżłowiek przez wſzytek cżás żywotá ſwego w ciemnośći iada/ z wielkim gniewem y wrzodem. Przeto iáko ia znam/ iż lepiey vżywáć z weſelim prace ſwey przez wſzytek cżás żywotá ſwoiego zá cżáſu ktory mu Bog dał/ bo to ieſt iego cżęść. Y to też ieſt dar Boży/ ktoremu Pan Bog da dobre imienie/ á vżywa go w pokoiu/ bo tháki cżłowiek nie długi cżás ma ná ſwiecie żyć/ bo Pan bog zábáwi go weſołemi krotofilámi/ iż mu prętko látá przeminą. Ieſt też to iedno złe pod ſłońcem/ á zmocniło ſie miedzy ludźmi/ gdy kogo Pan Bog przełoży ná páńſtwo/ y ná cżeść álbo doſtoieńſtwo/ ták iż ma wſzelki doſtátek/ á nie vmie tego vżywáć/
Eklezyáſt. w VI.
ále to kto cudzy pobierze á pożrze/ Też to márność y zła niemoc. By też kto miał y ſto ſynow/ y był długo żyw/ nic mu to niepłatno/ gdy iego duſzá nie vżywie nic dobrego s ſtátku ſwego/ á potymby y grobu nie miał/ ſzcżęſliwſzego kłádę nádeń kto ſie martwo vrodzi/ bo dármo przyſzedł ná ſwiát/ á bierze ſie ku ciemnoſciam/ á imię iego zápomnienim wygłádzone będzye. Nie widzyał ſłońcá/ áni poznał rozdzyału miedzy złym y dobrym. Wſzelka robotá cżłowiecża/ ieſtći w vſciech iego/ gdyż ſie wſzytki prace do vſt ſciągáią/ (to ieſt/ áby żył dobrze) ále myſli iego nigdy nie náſyćiſz. Co ma więcey mądry nád błazná/ álbo nád vbogiego/ ktory vmie żywot wieść miedzy żywemi.
1:
Lepiey ieſt widzyeć to cżego żądaſz/ niż tego żędáć cżego nie znaſz. Ale y toć ieſt márność á wſzetecżność duchá. Kto ieſt/ iuż imię iego wezwáne ieſt/ y vznano ieſt iż cżłowiek ieſt/ áni też może práwem poſtępowáć z mocnym nád ſobą. Bo wiele rzecży ktore prożną márność á vtrátę ſpráwuią. Kto wie cżego cżłowieku potrzebá w żywocie iego dni wſzytkich/ ktory przeſzedł iáko cień/ álbo kto mu powie co ma być po nim ná ſwiecie.
2:
Lepſze ieſt imię dobre niżli máśći drogie/ á dzyeń śmierći lepſzy niżli národzenia. Lepiey ieſt iść do domu płacżu niż weſela/ bo ſie w nim wſpomina oſtátni cżás ludzki/ á cżłowiek żywy będąc w ſmutku/
Eklezyáſt. w VII.
wſpomina ná przyſzłe cżáſy. Lepſzy ieſt gniew niżli śmiech/ bo przez ſmutną twarz gniewáiącego/ troſzcże ſie myſl grzeſzącego. Serce mądrych ludzi ieſt tu gdzye ſmutek/ ále błaznow tám gdzye weſele. Lepiey ieſt ſłyſzeć káiánie mądrego/ niż ſpiewánie ſzalonego/ to ieſt pochlebſtwo/ iáki głos ćirniowy bywa pod gárncem/ táki śmiech bywa ſzalonego/ co też ieſt márność. Potwarz záſmuca mądrego/ á łamie moc ſercá iego ſláchetnych obycżáiow. Lepſzy ieſt koniec modlitwy/ niżli przodek (v Zydow ſtoi potrzeby oſtátnia cżęść.) Lepſzy ieſt cżłowiek wolny álbo miękki/ niżli vporny álbo wyſokiey myſli. Nie byway prętki ku gniewu/ bo gniew ná łonie ſiedzi v błaznow. Nie moẃ ták: Iż lepſze były pirwey látá niżli dziś náſtáły/ boś nie pytał roſtropnie o to/ (to ieſt/ ninieyſze cżáſy tobie lepſze ſą niż przeſzłe álbo przyſzłe/ gdy ſłońce widziſz niżli gdyś go nie widzyał/ á też wſzytki cżáſy w iednákiey mocy v Bogá.) Mądrość z imienim dzyedzicżnym dobra ieſt/ y więcey pożytecżna pátrzącym ná ſłońce. Abowiem kto poſpołu pod zaſłoną (álbo obroną) mądrośći y pieniędzy będzye leżał/ ma pirwſze mieyſce náuká/ przeto iż mądrość dawa żywot ſwoim dzyedzicom. (to jeſt lepſza obroná z mądrośći niżli s pieniędzy) Pátrz ná ſpráwę Boſką/ iż żadny tego nie może nápráwić co on ſkáźił. Cżáſu dobrego bądź weſoł/ á cżáſu ſrogiego


strona: 81

Wiek cżwarty.
opátrz ſie. Bo to poſtánowił mądrze/ iáko ten/ ták y ow cżás/ Pan Bog vcżynił. Po Bodze nic pewnego cżłowiek ná ſwiecie nie naydzie (áby cżłowiek przećiw iemu pewnych żáłob nie nálazł.) Ty rzecży widzyałem też cżáſu dniow márnośći moich/ Iż ſpráwiedliwy zginął w ſpráwiedliwośći ſwoiey/ á nieſpráwiedliwy długo żył w złośći ſwoiey. Nie byway názbyt ſpráwiedliwy (to ieſt/ nie karz okrutnoſcią ledá o przycżynę.) Nie pocżytay ſobie mądrośći wielkiey/ byś z rozumu nie wypadł. Nie bądź okrutny áni ſzalony/ ábyś nie vmárł krom ſwego cżáſu. Dobrze ieſt pomoc ſpráwiedliwemu/ y od niego ręki nie odrywáć/ bo kto ſie Bogá boi/ nie zmieſzka nicżego. Mądrość potwirdziłá mądrego nád dzyeſięcioro kſiążąt mieyſkich. Nie máſz záprawdę cżłowieká ſpráwiedliwego/ ktoryby dobrze cżynił á nie grzeſzył. Nie przydaway ſercá twego ku złey rzecży ludzi zlych/ nie ſłuchay też ſługi ſwego tobie złorzecżąc/ bo też wie ſerce twoie/ iżeś też ty złorzecżył drugim. Wſzytkiegom tego pokuſzał w mądrośći y rzekłem/ będę mądrym/ á oná ſie dáley odwiozłá odemnie więcey niż byłá. A wielką głębokość kto naydzye? Przebiegłem wiele rzecży rozumem/ chcąc náleść mądrość y rozum/ ábych poznał nielitość/ błazná/ błędy głupich/ y nálazłem niewiáſtę gorzcżeyſzą niżli śmierć/ ktorey ieſt ſerce iáko ſieć łowczá álbo wirſza/ máiąc ręce z okowámi/ (to ieſt/ kto ſie iey da powoli/ zwiąże go y wſádzi do więzyenia.) Kto ſie Bogu podoba/ wyrwie ſie z niey/ ále kto grzeſzny ieſt/ będzye od niey poiman. Mowi Sálomon/ weyrzy/ złożywſzy iednę rzecż z drugą ábych nálazł rozumem/ ktorego ieſzcże pátrzy duſzá ma/ licżbę ludzi práwych/ iednegożem s tyſiącá náſzedł/ ktorego może miedzy dobre ludzi licżyć/ ále żony żadney. Pátrz też com obacżył/ iż Bog Adámá pirwſzego cżłowieká dobrego ſtworzył/ pátrzże záſię iáko ſie dziś dáleko od niego wyrodzili/ márnych myſli náſláduiąc.
1:
Mądrość cżłowiecża okázuie ſie ná twarzy iego iáſna/ á mocny
Eklezyá. w VIII.
twarz ſwoię zmieni. Ia vſt krolewſkich ſtrzegę/ y ſłow przyſięgi Páńſkiey. Nie kwaṕ ſie od twarzy iego odchodzić/ áni trway w ſkutku złym/ bo wſzytko co będzye chciał vcżynić ktorą rzecż krol roſkaże on w niey mocą władnie. A kto mu rzecże co cżyniſz? Przeto kto ſłucha przykazánia/ nie vżywie nic złego. A ſerce mądrego rozumie cżáſowi y rozeznániu. Abowiem ku wſzelkiey ſpráwie wolney ieſt ſwoy cżás y rozeznánie/ á wiele trapienia ma cżłowiek/ gdyż niewie przyſzłych y przeſzłych cżáſow/ áni ich może poznáć przez żadnego poſłá. Nie ma tego w mocy cżłowiek/ áby mogł zábronić duchá/ áni ma w mocy dniá śmierći/ áni ſtrzał wypuſzcżonych ná woynie/ áni go nielitość wyſwobodzi. Wſzytkim ty ſpráwy obacżył/ ktore pod ſłońcem bywáią. Ieſt cżás ktorego pánuie cżłowiek cżłowiekowi/ ná iego zátrátę. Wiele ludzi máią ſerce śmiáłe ná cżynienie złośći cżęſtokroć/ iż im Pan Bog pomſtę odwłacża. Ia też wiem iż tym dobre w ocży záchodzi ktorzy ſie Bogá boią y wielbią/ á nielitośćiwemu namnieyſze dobro przydzye/ áni ſie nie sſtárzeie we dniach/ kto ſie Bogá nie boi. Ieſt też ieſzcże druga márność ſwiecká. Są niektorzy ſpráwiedliwi á źle ſie im wiedzye/ iákoby mieli ſkutki złych ludzi/ á ſą záſię grzeſzni iż ſą ták beſpiecżni/ iákoby mieli ſkutki dobrych ludzi á ſpráwiedliwych. Ale y to zá wielką márność ſądzę. Nie máſz tedy lepſzego cżłowieku pod ſłońcem/ iedno z weſelim vżywáć prace ſwey álbo dobrá ſwego/ ktore mu Bog dał. Y przyłożyłem ſerce ſwe ktemu ieſzcże/ ábych poznał mądrość/ á zrozumiał rozdzyałom/ ktore ſie dzyeią ná zyemi. Y zrozumiałem/ iż cżłowiek káżdy żadney odpowiedzi dáć nie może pytáiącemu ná wſzytki rzecży/ ktore Bog ſpoſobił pod ſłońcem. A imby ſie ná to więcey vdał wiedzyeć/ tymby mniey wiedzyał.
2:
Rozważyłem ty wſzytki rzecży ſam w ſobie iáſnie/ iż ſpráwiedliwi y mądrzy/ y ich ſłudzy ſą w ręku Bożych. A iż cżłowiek
Eklezyáſt. w IX.
niewie być


strona: 81v

Kſięgi pirwſze
poſpołu miłośći y nienawiśći/ ále Bogu ty rzecży ſą przełożone/ bo wſzytkim iednáko rzecży przychodzą/ ſpráwiedliwemu y krzywemu/ dobremu y złemu/ cżyniącemu obchod kościelny y pośmiewáiącemu ſie s tego/ ſwiętemu y grzeſznikowi/ przyſiężnikowi y chroniącemu ſie przyſięgi.Toć ieſt nagorſze miedzy wſzemi rzecżámi/ iż ty rzecży przygadzáią ſie wſzem iednáko. Przetoż ſercá ſynow ludzkich nápełnione bywáią złymi rzecżámi y ſzaleńſtwem/ iż potym wſtępuią do vmárłych (ſwięty Ieronim kłádzye do piekłá.) Kto wżdy iákokolwiek przyłącżon bywa do żywych/ ma nádzyeię ieſzcże zoſtáć. Y pies żywy ma nád lwá zdechłego. Wſzákże ći co żywi ſą/ wiedzą iż máią vmrzeć/ ále vmárli nic dáley niewiedzą áni máią więcey odpłáty/ bo w zápomnienie daná ieſt pámięć ich. Miłość tákież y nienawiść ſpołu też záginą/ ániż máią cżęśći dáley w tym to ſwiecie ze wſzego co ſie pod ſłońcem dzyeie. Przeto weſele iedz chleb twoy tákież wino piy/ boć tego Pan Bog życży. Káżdego cżáſu áby twoie ſzáty były chędogie/ też máść woniáiąca áby s twey glowy nie ſcha-
Chleb. Wino. Száty.
dzáłá. Vżyway krotofile z żoną ſwą ktorą miłuieſz/ po wſzytki dni żywotá nieuſtáwicżnośći twey/ ktore tobie ſą dáne pod ſłońcem/ po wſzytki cżáſy márnośći twoiey. Bo tho ieſt twoiá cżęść w żywocie twoim á w pracy/ ktorą prácuieſz pod ſłońcem. Cokolwiek może ręká twa dzyáłáć znienagłá/ dzyáłay ná ſwą cżęść męſką/ ábowiem áni robotá/ áni myſl/ áni náuká/ áni mądrość ieſt w piekle/ do ktorego ty ciągnieſz.
Piekło.
Rozmyſlałem záſię o tych rzecżach ktore ſłońcu przyleżą/ áno nie máſz biegow rychłym/ áni walki mocnym/ áni chleb mądrym/ áni roſtropnych bogáctwá/ áni przemienność vcżonych/ abowiem cżás y fortuná zwycżáiem wſzytkim przychodzą. A też cżłowiek niewie ſwego przypadku/ iáko ryby wierſzą/ á ptaki ſiecią/ ták też y ná ludzi połowká cżáſu niebeſpiecżnego/ gdy ie przygodá z nieopátrzenia ogárnie. Tom też widzyał pod ſłońcem: Było miáſtecżko máłe/ á w nim też máło ludzi/ ktore obegnał wielki á mocny krol/ y wieże przećiw iemu wielkie poſtáwił/ y był w tym miáſtecżku vbogi mądry/ ktorego ſpráwą było ono miáſtecżko od oblężenia wybáwione/ á żadny
Przykład o mądrym vbogim.
ná iego dobrodzyeyſtwo nie wſpominał. Stądże wyznawam być/ iż mądrość moc przewyzſza/ á vbogiego rozum wzgárdzony/ áni iego mowy ſłucháią. Abowim ſłowá mądrych ludzi ná ſpokoynych mieyſcach więcey bywáią ſłucháne/ niż wołánie pánow miedzy ſzalonemi.
1:
Lepſza ieſt mądrość niżli przypráwy walecżne/ á ieden cżłowiek ſtrácony wiele dobrego po-
Eklezyáſt. w X.
káźi. Iáko máłe muchy pokáżą drogą máść gdy w niey pozdycháią/ ták też máłe ſzaleńſtwo ſkáźi co bywa ſláchetnego z mądrośći á ze cżći. Serce mądrego bywa ná práwicy/ á ſerce ſzalonego ná lewicy. Ale y błazen chodząc po drodze ſwoiey/ iż ſam błazen/ ine tákież ma zá błazny. Ieſliby powſtał przećiw tobie złą myſlą pánuiący tobie/ nie wyſtępuy z mieyſcá ſwoiego. Bo kto złą myſl vmie vchodzić/ cięſzkim grzechom odpirá. Ieſt też to iedno złe ktorem widzyał pod ſłońcem/ przez złe rozeznánie páná pirwſzego: Błazná ná wyſokie mieyſce przełożono/ á bogáći ſiedzyeli ná dole. Widzyałem ſłużebniki ieżdząc ná koniech/ á kſiążętá pieſzki chodzili iáko ſłudzy. Kto kopa doł/ wpada do niego/ á kto płot rozbiera/ vkąſi go wąż. Kto nośi kámienie/ vráźi ſie od nich/ kto ſzcżepa drzewo/ vráźi ſie ſnádnie. Zelázo przytępione/ oſtrząc wyoſtrzy ſie. Káżda rzecż potrzebuie ćwicżenia/ po ćwicżeniu przychadza mądrość/ ále z więtſzą pracą nábyta. Ieſli wąż vkąśi nie kſzykáiąc (to ieſt milcżkiem) ieſt przeklęty. Słowá vſt mądrego/ wdzyęcżność cżynią ſłucháiącemu. Ale ſzalonego śmiech á márną vtrátę cżáſu. Szalony wiele ſłow mowi/ á niewie gdzye ma iść/ á kto mu ma vkázáć? gdzye poydzye. Praca ſzalonego ktory drogi niewie do miáſtá/ trapienie mu przynośi. Biádá zyemi w ktorey dzyecię kroluie/ á kſiążętá iey ráno iadáią. O błogoſłáwiona zyemio ktora maſz krolá ſláchetnego/ á kſiążętá twoie w ſłuſzny cżás iadáią/ ku pośileniu tylko iadáią á nie ku zbytku pełniąc ieden drugiemu. Dla niedbáłośći pogniją


strona: 82

Wiek cżwarty
ſtrzechy domowe/ á dla ręki leniwey będzye kápáło do domu. Okazáłe goduią w potráwach dla roſkoſzy/ á winá przydawáią áby żywoty vweſelili. A pieniądzom ſłużą wſzytki rzecży. Nie gardź krolem w vmyſle twoim/ áni w záwárciu twym nie łay bogátym/ bo ſnadź y ptacy powietrzni roznioſą głos twoy y mowę twoię. Puść chleb twoy ná wodę/ po długim cżáſu naydzyeſz gi. Day ſiedmią ludzi żądáiącym chlebá s ſwey cżęśći/ day y ośmią/
Eklezyáſt. w XI.
bo nie wieſz ieſli co złego ná zyemi nie przydzye. Gdy obłoki pełne będą/ wyleią deſzcż ná zyemię. Pádnieli drzewo ná południe álbo ná połnocy/ ná ktore mieyſce pádnie/ tám zoſtánie. Kto pátrzy wiátru/ nie będzye ſiał/ á kto pátrzy ná obłoki/ nie będzye żął nigdy. Iáko niewieſz ktora ieſt droga duchá/ álbo iáko ſie ſkłádáią kośći w żywocie brzemienney niewiáſty/
Iudicie w niwecż.
ták też niewieſz ſpraw Bożych. Ráno rosſieway naſienie twoie/ tákież y wiecżor/ bo niewieſz ktore lepiey wzeydzie/ ieſli to álbo owo/ á ieſli oboie ſpołu dobrze/ tym lepiey. Miłá rzecż ieſt świátło/ y wdzyęcżna rzecż ieſt ocżymá widzyeć ſłońce. Będzyeli długo żyw cżłowiek/ á w tey długośći lat będzyeli weſoł záwżdy/ ma wſpámiętáć ná dni ſwoie ktore márne były. Przeto weſel ſie młodzyeńcże w młodośći ſwey/ á chodź po drogach ſercá twego/ y po woli ocżu twych/ á wiedz że cię Pan Bog przywiedzye ku ſądu zá ty wſzytki rzecży. Odeymie gniew od ſercá twego/ á myſl złą od ciáłá twego. Młodość záiſte á roſkoſz márne ſą.
1:
Pámiętay ná ſtworzycielá ſwego zá cżáſu młodośći ſwoiey/ pirwey niż przydzye cżas niebeſpiecżnośći twoiey/ y pirwey niż przydą látá o ktorych rzecżeſz/ niedbam o ſwiát. Pirwey niż ſie záćmi ſłońce y mieſiąc y gwiazdy/ y pirwey niż ſie náwrocą obłocy po deſzcżu. Kiedy ſtroże domowi będą drżeć/
Eklezyáſt. w XII.
á mężowie mocni zemdleią/ á przeſtáną mliwá/ á ćmáwy wzrok będą mieć/ pátrząc z okná/ y zámkną ſie wrotá ná vlicy/ z máłym głoſem mielącego/ y powſtáną ludzye ná głos ptaká/ á omienieią wſzytki cory ſpiewánia/ Zwirzchniego mieyſcá będą ſie bać ſtárzy/ á nizſzych ná drodze/ y zákwitnie Migdał/ á ſam ſiebie śwircżek nośić będzye/ (w ſtárych texciech inácżey ſtoi) á chćiwość wzgárdzi rzecży ktore przynioſą. Bo cżłowiek poydzye do domu ſwego wiecżnego/ á chodzić będą po vlicy płácżąc. Pirwey niż ſie powroz ſrebrny przerwie/ á roſpłynie ſie zebránie złotá/ á ſtrzáſka ſie wiádro nád ſtudnią/ á koło nád ſtudnią obrácáć ſie będzye/ á wroći ſie proch do zyemie ſkąd wyſzedł/ á duch wroći ſie do Bogá ktory gi dał. Márność oſtátecżna rzekł Sálomon/ y wſzytki rzecży márne á nicżemne ſą. Przeto gdy był Sálomon przy rozumie/ vcżył ludzi vſtáwicżnie náuki/ y pobudzał ie ku náuce/ y wiele przypowieśći ſłożył. Szukał też tego Sálomon/ áby nálazł drogę á nápiſał rzecży pożądánych/ y ku záchowániu vrzędow słowá prawdziwe. Słowá mądrych iáko laſká á goźdzye wbite miedzy liſtki zebrane ſpołu/ ktore wydáne ſą od iednego páſterzá. Náoſtátek miły ſynu oſtrzegay ſie vpominány będąc/ bo wiele kſiąg piſáć/ nie byłoby końcá nigdy/ á vſtáwicżne cżytánie ſmutną pracą ciáłu cżyni. Bo iuż koniec wſzelkiey ſpráwy ſłyſzan ieſt. Bogá ſie boy/ przykazánie choway/ bo w tym zależy wſzytkich ludzi doſkonáłość. Abowiem Pan Bog ná sąd przywiedzye wſzelkie ſkutki ludzkie ze wſzytką táiemną rzecżą/ chocia złe álbo dobre. Tu ſłowá krolá Sálomoná ſą ná niektorych mieyſcach zátrudnione/ przeto też ſam wyſtrzega áby ſie o nich nie wiele bádał. Bárzo ſie theż y ná drugich mieyſcach ſtáre texty z dziſieyſzymi wykłádácżmi nie zgadzáią/ nie miáłoby inácżey ſtać/ iedno według właſnego textu Zydowſkiego/ ktoregom tu náſládował. To oſtátnie Kápitul. Eklezyáſtá wykłáda Ieronim s. y drudzy/ mieniąc iż ſie to ſciąga ná oſtátni cżás cżłowiecżego żywotá/ gdy zęby/ ocży/ głowá/ nogi/ y wſzytki ſiły cżłowiecże vpádną. Też w nim y o ſądnym dniu przypomina.


strona: 82v

Kſięgi pirwſze
Rozdzyał oſmnaſty kſiąg pirwſzych/ o potomkoch Dawidowych/ Kroloch Zydowskich. Látá od ſtworzenia wſzech rzecży 4209.
1:
ROboám ſyn Sálomonow krolował nád Iudą po oycu w Ieruzálem ſiedḿnaſcie lat/ zá cżáſu tych Prrorokow/ Achiáſá/ Amoſá/
Roboám krol nád Iudą.
Iohel/ y Azáriaſzá. Ten to Roboás opuśćił był rádę dobrą ſtárych ludzi oycowſkich przyiacioł/ á mlodych płochych ludzi náſládował/ przeto od niego odſtąpiły ine kroleſtwá. Po oycowſkiey śmierći przyſzli przedeń przednieyſzy pánowie/ proſząc go áby nieco vlżył brzemieniá oycowſkiego nád ludem poſpolitym. Powiedzyał/ nie tylko by miał vlżyć/ ále ieſzcże przycżynić ſrogoſcią. Przeto ſie lud poſpolity przećiw iemu wzburzył/ mowiąc: Wyrodził ſie z obycżáiow oycowſkich/ á nie ma co cżynić s potomki Dawidowymi. Boiąc ſie tedy Roboám áby go nie vkámionowáli/ vciekł s Sychimá/ gdzye ná ten cżás był/ do Ieruzálem/ gdzye tylko od narodu Iudowego á Beniáminowego krolem wybran/ á dzyeſięć inych narodow Zydowſkich wybráli ſobie inego krolá Hieroboám/ ktory był vciekł przed krolem Sálomonem do Egiptu.
Hieroboám krol Izráelſki.
Ale gdy vſłyſzał iż vmárł krol Sálomon/ wroćił ſie do ſwoich/ y wybran krolem. Poſłał Roboám po trybut do Izráelitow poborcę Adurá/ ále vkámionowan od nich. Przeto iuż było rozdwoiono kroleſtwo Zydowſkie/ ták iż nigdy w iednośći potym nie było. Lewite y kápłani muſieli być przy Roboám w Ieruzálem dla kościołá. Rzecżono też potym było kroleſtwo dzyeſiąći pokolenia Efráim/ iż Hieroboás był Efráimſki/ to ieſt/ s pokolenia Iozefá Egipſkiego. Kroleſtwo drugie rzecżono Iudá/ dla vcżćiwośći krolow/ iż s tego narodu poſzli/ s tego też y Pan Kryſtus/ iáko ná figurze ſtoi/ poſzedł. Potym Roboám zebrał woyſko przećiw tym/ ktorzy go niechcieli ſłucháć. Ale to Bog niewdzyęcżnie od niego prziymował. Przeto poſłał do niego Semeiá Proroká/ ktory mu rzekł:
Semeia.
To mowi Pan Bog/ nie walcż przećiw bráciey ſwoiey. Powſciągnął ſie Roboám. Hieroboám záſię myſlił ſam w ſobie: Ieſli tu lud ná dni ſwięte będzye chodził do Ieruzálem trzy rázy do roku iáko chodził/ obroći ſie do Roboám Przeto nowe modły vſtáwił/ dwá Cielcá złote y dwá kościoły/ y zwiodł iny lud imi/ gdy
Cielce báłwochwálne.
kápłani ofiáry ná oltarzu cżynili s cielcow y z dobytká/ do ktorych też krol mowił/ káżde mieyſce ma Bogá/ przeto nie trSzebá chodzić do Ieruzálem ſzukáć go. Do ktorego poſłał Pan Bog Proroká/ Iozephus piſze iż Gádá/ gdy krol ſtał v ołtarzá chcąc poſługi cżynić kápłáńſkie. Rzekł Prorok: Ołtarzu ołtarzu/ to mowi Pan Bog: Národzi ſie ſyn Dawidow imieniem Ioziás/ ktory ná tobie popali kośći kápłanow twoich.
Gád Prorok. Ioziás.
Rzekł też ku wſzemu ludu/ áto wám dam znák/ iż to Pan Bog mowi przez mię/ oto ſie ołtarz roſpádnie y ofiáry ſie ná nim roźleią/ drugie roſypą. Krol thedy wyciągnął rękę roſkázuiąc áby go poimano/ wnet mu ręká vſchłá z rámieniem/
Vſchłá ręká krolowi.



strona: 83

Wiek cżwarty
y ołtarz ſie roſpadł y ofiáry ſie roźlały. Zlękł ſie krol/ rzekł do Proroká/ modl ſie zá mną/ ábych zdrowie miał. Modlił ſie tedy Prorok/ y był
Ołtharz ſie roſpadł.
vzdrowion krol. A gdy mu rzekł krol/ podź zemną ná obiad á dáruię cię. Rzekł/ nie mogę tego vcżynić/ bo mi to roſkazał Pan Bog/ ábych nie iadł áni pił ten dzyeń/ áni tą drogą záſię nie chodził ktorąmem tu przyſzedł. Wyſzedł tedy Prorok z Bethel do Ieruzálem iną drogą. Był też w Bethel drugi Prorok ſtáry leżąc ná łożu/ ktoremu ſynowie powiedzyeli co widzyeli y ſłyſzeli. Kazał ſobie oſiodłáć Oſłá/ y iechał zá Prorokiem/ rzekł k niemu/ wroć ſie zemną á będzyeſz iadł. Rzekł Prorok/ nie mogę tego vcżynić/ bo mam zákazánie od Páná. Rzekł Prorok ſtáry/ ieſtem Prorok iáko y ty/ roſkazał mi Pan Bog ábych cię wroćił á dałći co ieść. Dał ſie tedy zwieść y wroćił ſie. A gdy ſiedzyeli v ſtołu/ sſtał ſie głos do Proroká Gádá: Iżeś nie ſtrzegł przykazania Páńſkiego/ nie będzye twoie ciáło w grobie leżáło miedzy oycy twemi. A gdy ſie wroćił do domu po obiedzye/ zábił go Lew ná drodze/ á Oſieł ſtał v zábitego á dał mu pokoy Lew/
Lew zábił Proroká.
ſtrzegąc ciáłá iego. A gdy to powiedzyano ſtáremu Prorokowi/ wzyął ciáło iego y pochował w grobie ſwoim/ á roſkazał ſynom ſwoim po śmierći iego/ áby kośći iego wedle iego położyli/ áby odpuśćił kościom moim Pan dla iego. Hieroboám przedſię ſwey drogi błędliwey przeſtáć niechciał/ bo on Prorok ſtáry powiedał mu iż to nie był práwy Prorok ktorego Lew zábił. A o vſchłą rękę powiedał/ iż tho przyſzło s przelęknienia nowego poświącániá kto w tym nie bywał/ á gdy k ſobie
Zawiſć prorocka.
przyſzedł/ záſię zdrowie przyſzło ná ſwe mieyſce przyrodzone. A ołtarz powiedał vpáść od cięſzkośći/ iż nań wiele nákłádzyono. Zá onych cżáſow miał Hieroboám ſyná imieniem Abia/ ktory ſie rozniemogł/ y rzekł krol żenie ſwey/ odmień ſie w odzyenie/ by cię nie poznano/ á idź do Sylo do Achiaſzá Proroká/ ktory mi niegdy powiedałAbia. Sylo.o kroleſtwie/ proś go áby co powiedzyał o thym dzyecięciu chorym. Przyſzłá krolowa do Achiaſzá/ ktory iuż nie mogł widzyeć od ſtárośći/ ále od Páná bogá był náucżony/ przeto rzekł: Wnidź żono Hieroboámowá/ cżemuś ſie odmieniłá? Idź á powiedz Hieroboámowi/ mowi Pan Bog: Podnioſłem cię/ á tyś mię zárzućił/ vcżyniłeś ſobie ine bogi/ przeto nie będę żywił z domu Hieroboám y pſá/ pobiję y wygłádzę wſzytki do namnieyſzego/ y ciáłá ich pſom rozdam/ á ty ſie wroć do domu/ á gdy przydzyeſz to dzyecię vmrze/ ktore ſámo z domu Hieroboám będzye pochowano w grobie. Wroćiłá ſie tedy krolowa/ á ſkoro przyſzłá dzyecię vmárło. Roboám záſię krol Iudá drugich błędow náſiał s ſwoim ludem/ bo ſobie nádzyáłáli ołtarzow po gorach po leſiech bogini Cybele/ iákoby iuż zniewieſcieli. Przeto Pan Bog pobudził nań krolá Egipſkiego Sezag/ ktory
Roboás. Cybelis bogini. Sezag krol.
przyciągnąwſzy do Ieruzálem z mocą wielką/ śćiſnął ie. Ktoremu gdy nie mogli odeprzeć/ vcżynili z nim zgodę/ puśćili go pod vmową do miáſtá. Ale vmowy nie zdzyerżał/ wyłupił ſkárby z domu Bożego y z domu krolewſkiego wielkie/ y tarcże złote tákież ſrebrne pobrał/ ná ktorych mieyſce potym Roboám dał miedzyáne pocżynić. Był Sezag
Pirwſze złupienie koſciołá Sálomonowego.
przez wſzytek cżás nieprzyiacielem Roboámowi. Miał Roboám żon ośḿnaſcie/ á nałożnic ſześćdzyeſiąt/ miedzy ktoremi byłá iedná corá Abſálonowá/ ktorą nád ine więcey miłował/ ktora mu vrodziłá ſyná Abia. Miał ze wſzytkimi ſynow ośḿ y dwádzyeściá/ á corek ſześćdzyeſiąt. Kápłani Iudá nie opuśćili ſłużby Bożey co ná nie przyſzło/ ſchodząc ſie do Ieruzálem. Walcżył też Roboám przećiw Hieroboám do śmierći/ vmárł máiąc lat wieku ſwego LVIII. pochowan z oycy w mieſcie Dawidowym.
1:
ABia ſyn Roboám miedzy brácią sláchetnieyſzy/ krolował po oycu ſwoim nád Iudą y Beniámin w Ieruzálem trzy látá/ ktory też oycowſkich błędow náſládował. Ale był mąż doſwiadcżony w Rycerſkich rzecżach.
Hierobám porażon.
Poráźił ſnádnie Hieroboámá z wielkim ludem/ gdzye poległo lu-


strona: 83v

Kſięgi pirwſze
du pięćdzyeſiąt tyſiąc. Then Abia miał żon cżternaſcie/ s ktorych miał ſynow dwádzyeściá y dwu/ á corek ſzeſnaſcie. Vmárł trzeciego roku pánowánia ſwoiego/ pochowan też miedzy oycy ſwoiemi w mieſcie Dawidowym.
1:
AZá ſyn Abia/ po oycu ſwoim krolował nád Iudą w Ieruzálem lat XLI. Ten oycowſkie báłwochwálſtwo wykorzenił s pokolenia Iudá/ y mátce ſwey Mááthán w tym nie przepuśćił/ popalił iey ołtarze/ modły/ y ſzkáráde obrázy/ pryápy/ iáſkinie cżártowſkie/ wſzákże gornych nie pokáźił (á ſnadź dla wzburzenia ludu.) Ale ie ktemu ſłowy náwodził/ áby tego przeſtáli. Látá wthorego iego pánowánia Hieroboám vmárł/ ná iego mieyſce wſtąpił Nádáb ſyn iego/ ktory też oycowſkiemi drogámi chodził/ ktoremi lud
Hieroboám vmárł.
Izráelſki przywodził ku błędu. A gdy był obległ Gebeton miáſto Filiſtyńſkie/ zábił go iego przyiaciel Báázá/ wtorego roku pánowánia Nádáb. Pobiwſzy wſzytek narod Hieroboám/ według proroctwá Achiaſzá/ iż ie pśi poiedli y ptacy pobite/ vcżynił ſie ſam krolem nád Izráelem Báázá/ y pánował lat XXIIII. w mieſcie Terſá/ á był
Nádáb krol Izráelſki zábit. Báázá krol Izráelſki.
z narodu Izáſchár. Azá krol Iudſki poráźił krolá Murzyńſkiego Zare/ ktory był
Zare poráżon.
náiechał iego kroleſtwo Iudſkie. A gdy Azá do domu z zwycięſtwem iechał/ záſzedł mu ná drodze Azáryaſz Prorok/ powiedáiąc mu przeto zwycięſtwo od Bogá otrzymáć/ iż ſtrzegł iego przykazánia. S tey przycżyny Azá roſpiſał liſty po wſzytkim kroleſtwie ſwoim/ áby ſie wſzyſcy záchowywáli prawdziwie á ſtátecżnie w ſłużbie Bożey/ odrzućiwſzy wſzytki błędy tákież złośći. Báázá przedśię błędow dawnych nie mogł przeſtáć iáko y Hieroboám z vćiſkiem poddánych ſwoich/ y przećiw Azá walki wiodł záwżdy/ y ſzańce podzyáłał álbo mury około Rámáty/ ták iż ſie nie mogł żadny s kroleſtwá Iudſkiego wychylić. Przeto Azá widząc
Rámátá.
vćiſk ſwoy/ pobrawſzy ſkárby z domu Bożego złoto y ſrebro/ poſłał ie krolowi Syriyſkiemu Benádáb do Dámáſzku/ mowiąc: Był pokoy záwżdy miedzy oycy náſzymi/ przeto proſzę odſtęṕ Báázy á
Benádáb krol.
mnie rátuy. Poſłał tedy Benádáb woyſko ſwoie do Izráelitow. S tey przycżyny przeſtał Rámáty Báázá murowáć/ y wroćił ſie do Terſań. W nádzyeię thedy Benádábá Azá pocżął opráwiáć miáſtá/ zamki Gabáá/ Máſphá. Przyſzedł do niego Prorok Anáni/ karał go s tego iż więcey dufał Benádábowi niż Bogu/ przeto Azá dał wſádzić Proroká onego. Rozgniewał ſie Pan Bog/ záráźił plagą morową ludzi wiele iego.
Anániás prorok.
Potym przyſzedł Prorok do Báázá/ mowiąc: To mowi Pan Bog/ podnioſłem cię s prochu/ á tyś chodził drogámi Hieroboám/ y przypráwiłeś o grzechy wielkie lud Izráelſki. Przeto rzekł/ wykorzenię dom twoy iákom vcżynił Hieroboámowi. Rozgniewał ſie Báázá/ zábił Proroká. Zábit też potym ſam krol rychło od Rycerzá ſwego Kreoná/ á w mieſcie Terſá pochowan. Ná iego mieyſce wſtąpił Hellá ſyn iego/ też wſzytkich niecnot był pełen/ przeto iedno dwie lecie pánował/ bo widząc Zámry ſługá opiłego krolá/ zabił go w mieſcie Terſá/ y wſzytek rod iego wygubił/ á ſam ſie krolem vcżynił. A ták Pan Bog wſzytek
Báázá zábit. Hellá krolem. Zámry krolem.
dom Bááze wykorzenił dla iego złośći. Zámry też iedno ſiedḿ dni krolował/ bo widząc lud poſpolity co vcżynił nád krolem/ wybrał ſobie inego krolá Amry/ ktory miáſto Terſá wzyął pod nim. Widząc to Zámry/ vciekł ná zamek/ tám ſie ſam y z zamkiem zápalił y zgorzał. Lud poſpolity ſie ſtrwożył y
Amry.
rozdwoił/ iedni wybráli Amry/ drudzy Tebni. A gdy ſie potkáli s ſobą/


strona: 84

Wiek cżwarty
poráźił Amry Tebni/ y zábił. Amry
Tebni.
tedy piąty krol dzyeſiąći pokolenia pánował Izráelitom lat dwánaſcie/ cżáſu pánowánia Azá roku trzydzyeſtego. Ten Amry ze wſzytkich krolow nagorſzy. Ten to był kupił ſztukę gory v Somer/ gdzye było miáſto Máreon/ á tám záłożył ſtolec krolewſki przezwawſzy Sámáreon/ potym Sámária wezwaná/ á pirwey Terſá byłá głowá krolow Izráelſkich. Wykorzenił go
Sámárya. Terſá.
Pan Bog z gruntu dla iego zbytkow. Vmárł y pochowan w Sámáriey/ ná iego mieyſce wſtąpił Acháb ſyn iego/ Azá w chorobie też będąc/ nie prośił Páná Bogá o zdrowie áni ſie do niego vciekał/ iedno do lekárzow á doktorow/ przeto go Pan Bog záráźił. Pochowan z oycy ſwemi w mieſcie Dawidowym. Zá niego byli ći Prorocy w kroleſtwie Iudá/ Aggeus/ Hieu/ Amos/ Ioel/ Azárya/ Abdya/ Micheaſz/ Anáni.
1:
Látá od ſtworzenia wſzech rzecży 4267. IOzáphát ſyn Aze/ od mátki Abidá/ ſzoſty krol Iudá/ pánował po oycu ſwoim lat XXV. Ten ſie záchowawał w boiáźni Bożey/ náſláduiąc drogi prádzyádá ſwego/ bowiem
Abidá.
wſzytki błędy zniewieściáłe z zyemie Iudá wykorzenił/ báłwány wyrzućił/ y złoſliwe karał á ná drogę prawdziwą náwodził/ iedno to było do niego nagorſze/ iż dawał pomoc krolom báłwochwálſkim Izráelſkim. Pirwſzego roku iego pánowánia/ pánował też nád Izráelity Acháb ſyn Amry. Ten Acháb poiął był żonę okrutną Iezabel/ corę krolá Sydońſkiego/ ktora go byłá zhołdowáłá iż iey rády we wſzytkim vżywał. Przeto z iey rády y roſkazánia nábudował bożnic modlárſkich/ y fáłſzywych prorokow
Acháb. Iezabel.
tákież kápłanow náſadzał do Báálowey modły. Iozáphát nie dufał modłom cżártowſkim áni w nich nádzyeie pokłádał/ iedno w Pánie Bodze ſwoim. Przeto mu Pan Bog dał ze wſzytką mocą kroleſtwo Iudſkie w ręce iego/ y sſtał ſie bogátym/ y rozeſłał po wſzytkim kroleſtwie ſwoim kápłany/ áby ludu poſpolitemu kazáli á náucżáli drogi prawdziwey/ á wyſtrzegáli z błędow modlárſkich lud poſpolity/ ktorym ſie iuż było wiele pozarażáło ludzi w Zydoſtwie. Dał mu Pan Bog táką moc iż ſie go wſzyſcy bali/ Arábowie y Filiſtynowie dáry mu ſłáli y dobytki ku ofiárom. Ale Acháb niechciał błędow ſwoich przeſtáć/ ieſzcże co dáley to bárzyey ie rozmnażał/ wzgárdziwſzy zakonem Bożym. O Heliaſzu Proroku.
2:
BYł tego cżáſu Heliaſz Prorok z miáſtá Thezbá rodem/ ktory bacżąc iż Acháb porzućił vſtáwy kościelne y przykazánia Páńſkie/ przez Moiżeſzá poſtánowione/ prośił Páná Bogá áby
III. Krole. w XVII.
zámknął niebo áby deſzcż nie był/ według klątwy Moiżeſzowey. A gdy ſie wyſłuchánego obacżył od Páná/ przyſzedł do Acháb/ rzekł mu: Zyw ieſt Pan Bog/ nie będzye roſy po ty látá áni deſzcżá / iedno według ſłow moich. A gdy ſie
Deſzcż nie był ná Heliaſzowę prosbę.
ták sſtáło/ chciał go Acháb zábić/ ále vciekł s przykazániá Páńſkiego/ y záchował ſie nád potokiem Cháryt/ gdzye mu tám ráno y wiecżor Krucy nośili ieść chleb y mięſo/ á wodę pił z rzeki/ ále tá rzecżká po kilku dni wyſchłá przez dawność deſzcżá. Przeto ſzedł do Sárepty Sydońſkiey/ gdzie tám náſzedł niewiáſtę á
Cháryt rzeká. Krucy żywili Heliaſzá. Sáreptá miáſto.
oná zbieráłá drwá/ rzekł k niey: Proſzę day mi wody máło nápić ſie. A gdy ſzłá po wodę/ wołał zá nią áby mu y chlebá przynioſłá co może mieć. Ktora rzekłá/ żywy Pan Bog iż go nie mam tylko mąki zgarść/ á oleiu trochę/ com chciáłá s ſynem poieść pirwey niż zemrzemy. Rzekł k niey Heliaſz/ nie boy ſie/ nie będzyeć nic/ vpiecż mi iedno s tey mąki plácek (zową drudzy podpłomyk) pirwey/ á potym ſobie y ſynowi vpiecżeſz/ nie przebierzeſz


strona: 84v

Kſięgi pirwſze
mąki áni oleiu tego/ áż deſzcż Pan Bog ſpuśći. Y vcżyniłá ták oná niewiáſtá iáko Prorok roſkazał/ y iedli wſzyſcy w domu. Potym ſyn oney niewiáſty pocżął ſtękáć/ áż zá martwego leżał. Przeto rzekłá oná niewiáſtá do Heliaſzá: Przyſzedłeś do mego domu/ áby ſie trochę przedłużyło złośći żywotá mego/ á áby zábił ſyná mego. Wzyął tedy Heliaſz ſyná iey y położył ná łożu/ prośił Páná Bogá áby wroćił duſzę k niemu/ y sſtálo ſie ták/ y dał go niewieſcie záſię żywego. Ktora rzekłá: Terazem poznáłá żeś mąż Boży/ (to dzyecię powiedáią Zydowie być Ionaſzá proroká.)
Wzbudził ſyná wdowie Heliaſz po ſmierći.
Potym Iezabel krolowa chcąc przekáźić ſłużbę bożą á Bálámowę rozmnożyć/ pobiłá proroki/ to ieſt męże dobre/ s ktorymi Bog był w Izráelu/ ktorzy też mieli duchá prorockie go drudzy. Abdiás podſkárbi krolá Acháb/ nie przyzwalał krolowi ná zły vcżynek/ záchował mężow onych ſto/ w iedney iáſkini pięćdzyeſiąt/ á w drugiey tákież pięćdzyeſiąt/ y żywnoſcią ie opátrzył/
Iezabel. Abdyás Prorok.
dla cżego Pan Bog obdárzył go duchem prorockim. A gdy iuż nie był deſzcż trzy látá y ſześć mieſięcy/ był wielki głod w Sámáryey.
Głod w Sámáryey.
Rzekł Acháb do Abdyaſzá/ idź kędy w dolne kráiny/ áza dobytku Oſłom á Mulicom tráwę naydzyeſz/ á ia też poydę ná iną ſtronę. A gdy ſzedł Abdyás/ zábiegł mu Heliaſz z roſkazánia Bożego. Ktory gdy go poznał/ padł ná oblice ſwoie/ y rzekł: zda mi ſie żeś ty ieſt Heliaſz pánie moy? Ktory rzekł/ ieſtem/ idź powiedz krolowi pánu twemu iż ieſt Heliaſz. Rzekł Abdyás/ com złego vcżynił że mam w iego ręce wpáść? áza cię nie ſzukano po wſzytkim kroleſtwie? á iednobym ia rzekł ieſt Heliaſz/ á tyby vſzedł/ onby ſie mśćił nádemną/ mnimáiąc bych ſie z niego śmiał/ zaſz ſie ia ſługá twoy zdawná Bogá nie boię? Azaſzći nie powiedano com nád mężmi ſwiętymi vcżynił/ gdy ie krolowa kazáłá pobić. Rzekł Heliaſz/ idź powiedz przedſię żem ia ieſt. A gdy powiedzyał o nim krolowi Abdyás/ ſzedł Acháb do Heliaſzá/ gdy go krol vyrzał rzekł: Ty to wirchrzyſz w zyemi Izráelſkiey? Rzekł Heliaſz/ nie ia ále ty/ y dom oycá twego/ ktorzyſcie opuśćili Páná Bogá Izráelſkiego á náſláduiecie báłwáná cżártá. A wſzákże ábychći tego dowiodł/ roſkaſz áby ſie zebráli wáſzy prorocy wſzyſcy gorni y leśni ktore chowa Iezabel y wſzytek Izráel/ ná gorę Kármeli/ á ia też będę/ á tám vſłyſzyſz álbo vyrzyſz co ſie będzye dzyało. A gdy ſie ták sſtáło/ mowił do wſzytkich Heliaſz: Tákże długo chramiecie rozdwoiwſzy ſie ná dwie ſtronie? Ieſli Pan Bog ieſt prawdziwy Izráelſki/ cżemuſz go nie náſláduiecie? á ieſli też Báálim/ cżemu go iuż rádniey nie prziymiecie do końcá iáko ini pogáni? A gdy lud nic nie odpowiedzyał/ rzekł: Ia tu iedno ſam ieſtem/ á Báálimowych prorokow wiele/ niechay nam dadzą po Cielcu ná ofiárę/ á oni áby ſobie wybráli iednego z nich á sſiekáli ná kęſy ná ofiárę á włożyli ná drwá/ áby ſie ſámá zápaliłá ofiárá/ á ia tákież vcżynię/ ná cżyię P. bog rychley ogień ſpuśći/ tego ſłow będzyem wſzyſcy náſládowáć. Podobáło ſie to wſzytkim y rzekli/ niechay ták będzye. A gdy ták vcżynili kápłani Báálimowi/ wzywáli bogá ſwego od ráná áż do południá/ áby ofiárę podnięćił obchodząc ołtarz/ kreẃ s ſiebie puſzcżáiąc/ (bo ſie cżárt kocha we krwi cżłowiecżey) ná ołtarz kropili. Smiał ſie z nich Heliaſz/ mowiąc: Moẃcie
Ofiáry báłwánſkie.
głośniey wzywáiąc bogow ſwoich ná pomoc/ boć ſpią teraz/ álbo s kim mowią/ álbo ná pokoy weſzli. A gdy nic nie mogli otrzymáć v ſwych cżártow/ wezwał też k ſobie Heliaſz wſzego ludu áby pilnie pátrzyli/ gdy vcżyśćiwſzy mieyſce/ wzyął dwánaſcie kámieni według dwunaſcie narodow Izráelſkich/ poſtáwił ołtárz y opuśćił gi w koło wodá/ áby kto nie rzekł iżby tám w dole iáki ogień był záſadzon/ drew nákładſzy/ położył zwirzchu ofiárę/ to ieſt wołu sſiekánego/ y ieſzcże wodą zwirzchu polewał/ by nie rzecżono iákim kuglárſtwem zápálić/ y wołał Heliaſz do Páná Bogá przy wſzytkim ludu: Pánie Boże oycow náſzych wyſłuchay mię dziś/ á zápal tę ofiárę ſwoią mocą/ áby ten lud wiedzyał iżeś ty ieſt Pan Bog náſz. Wnet sſtąpił z gory ogień/ ſtráwił ofiárę ze wſzytkim/ s kámieniem/ z wodą y ze drwy.
Ogien z gory.
Lud poſpolity chwalił Páná Bogá y rzekł/ to ieſt práwy Pan Bog. Roſkazał tedy Heliaſz


strona: 85

Wiek cżwarty
áby proroki báłwáńſkie powiązano/ á potopiono w potoku Cizon/ tákże ſie sſtáło. Rzekł tedy
Cizon.
Heliaſz do Acháb/ podź á będzyeſz iadł niżli będzye deſzcż. Idąc przed nim/ burzá wſtáłá/ kazał ſie mu kwápić by nie vmokł. Wyſłuchał Pan Bog Heliaſzá iż dał wielki deſzcż z rádoſcią wſzytkich ludzi. A gdy vſłyſzáłá Iezabel co Heliaſz iey prorokom
Heliaſz deſzcż vproſił.
podzyałał/ rozgniewáłá ſie y poſłáła do niego s przyſięgą/ iż co on vdziáłał nád proroki/ tho też oná chce iemu ſámemu vcżynić. Heliaſz nie dowierzał złemu/ vſzedł do Berſábee/ gdzye tám od ſiebie kazał chłopcu ſwemu Ionáſowi/ á ſam ſzedł ná puſzcżą. Siedząc tám pod drzewem Iáłowcowym prośił Páná Bogá áby vmárł/ mowiąc nie być ſie lepſzego nád oyce ſwoie/ á w tym vſnął. Obudził go Anyoł mowiąc/ wſtań iedz/ nalazł Heliaſz plácek álbo podpłomyk v głowy ſwoiey gdzye leżał y wodę/ iadł y pił/ y záſię záſnął. Záſię go Anyoł obudził mowiąc/ wſtań á iedz/ bo dáleką drogę maſz. Wſtał Heliaſz iadł y pil/ y był potwirdzon onym pokármem cżterdzieśći dni tákież nocy/ áż do gory Páńſkiey Oreb/ gdzye ſie Pan vkazał Moiżeſzowi we krzu ktory gorzał bez ſzkody. Mieſzkał tám Heliaſz w iáſkini/ rzekł k niemu Pan bog: Co dzyáłaſz Helia? Rzekł/ nárzekam ná lud Izráelſki dla ciebie Pánie/ bowiem ołtarze twoie pokáźili/ proroki twoie pobili/ iednom ſam zoſtał/ y to mey duſze ſzukáią/ y vciekłem. Rzekł Pan/ wynidź ſtąd/ á poydzye Pan przed tobą. Y zaſłonił Heliaſz twarz ſwoię płaſzcżem ſtoiąc w oknie iáſkinie/ áż Pan przeſzedł w wielkiey mocy y znáku. Rzekł k niemu záſię/ wroć ſie á idź do Dámáſzku/ á pomáż ná kroleſthwo Syriyſkie Azáelá krolá ná pomſtę/ á Hieu ná kroleſtwo Izráelſkie ſyná Námſy/ á Helizeuſzá ſyná Zaffát ná proroctwo miáſto ciebie/ á ći trzey pobiją báłwochwálce w Izráelu/ á
Azáel. Hieu. Helizeuſz.
zoſtáwię tylko ſiedḿ tyſiąc ludzi tych / ktorych kolaná nie kłániáły ſie przed modłámi Báál/ á to wyrzekł cieſząc Heliaſzá/ iżby wiedzyał nie wſzytki Izráelity báłwánom ſłużyć. Gdy tedy ſzedl Heliaſz/ nadſzedł dwánaſcie mężow orząc/ káżdy ſwemi wołmi/ miedzy ktorymi też był Helizeuſz oracż/ włożył nań Heliaſz płaſzcż ſwoy/ á wnet miał duchá prorockiego. Bieżał thedy zá Heliaſzem Helizeuſz odſzedſzy pługá/ rzekł: Proſzę mężu Boży ábych pirwey ſzedł pocáłował oycá y mátkę/ niżli poydę zá thobą. A wroćiwſzy ſie/ zábił parę wołow s pługá á vwárzył drwy zrąbawſzy pług/ prośił onych ſamſiádow á towárzyſzow ná cżeść/ wſtawſzy ſzedł zá Heliaſzem/ y ſłużył mu. Benádáb krol Syriyſki zebrał wſzytek zaſtęp ſwoich ludzi/ ktemu było z nim XXXII. krolow/
Benádáb.
obległ Sámáryą. Poſłał tedy Acháb poſły do Benádáb o przymierze/ ále go nie mogł otrzymáć/ bo Benádáb rzekł wybráć w iego kroleſtwie żony y dzyeci y ſkárby. A gdy ſie przybliżáli nieprzyiaciele Achábowi/ bał ſie Acháb bárzo. Przyſzedł ieden Prorok do Achábá (piſzą niektorzy iż Micheaſz) rzekł mu/ nie boy ſie/ da Bog nieprzyiaciele w ręce twoie á poráźiſz ie/ áby
Micheaſz.
wiedzyał iż on Pan mocny ieſt. Rzekł Acháb/ á przez kogo? Rzekł Prorok/ Przez Rycerſtwo kſiążąt kráin they zyemie/ ( bo Acháb nie miał ludu gotowego.) Rzekł Acháb/ kto ich Hetmánem będzye? Rzekł Prorok/ ty. Przeto krol Acháb zlicżył młodzyeńce kſiążąt kráin/ á
III. Krole. w XX.
nálazł ich w licżbie 232. A gdy wſzy-


strona: 85v

Kſięgi pirwſze
tek lud policżył/ tylko ich było wſzytkich ſiedḿ tyſiąc. Y wyſzli ſą o południu z miáſtá/ przodkiem młodzyeńcy przed inym ludem. A gdy powiedzyano o ludzyech Benádábowi/ ktory ſie był opił z inemi krolmi w namiecie. Powiedzyał iż to chcą prośić pokoiá/ ále iákożkolwiek/ álbo pokoiá álbo niepokoiá żądáć idą/ powięſzcie ie. A gdy przećiw im ſzli Benádábowi/ oni młodzyeńcy kſiążąt kráin zábił káżdy ſwego/ á potym lud Izráelſki vderzył ná woyſko Benádábowe/ pobili y gonili Syryany wielką plagą. Rzekł Prorok ku Achábowi/ wiedz co maſz cżynić/ zbierzeć ſie záſię drugi rok ná cię. Słudzy záſię Benádábowi mowili/ przetoſmy zwyciężeni żeſmy tu miedzy gorámi leżeli/ bo tu ſą ich bogowie gorni á leśni/ byſmy ſie byli w polu potykáli/ nie vcżynilićby byli nam nic. Potym Benádáb ná drugi rok przyciągnął z woyſkiem do Apheg miáſtá/ ktore było w polu. Prorok też Micheaſz powiedzyał Izráelitom/ áby ſie przećiw im gotowáli winſzuiąc im zwycięſtwo/ przeto iż Syry bluźnili przećiw Bogu mowiąc/ iż tu ſą bogowie Zydowſcy gorni/ przeto poráźili Syryanow ſto tyſiąc/ á ktorzy vciekli do miáſtá/ vpadł mur ná nie y pobił ie. Benádáb vciekł do miáſtá y ſkrył ſie. Słudzy iego wiedząc być miłoſierne Zydy/ wyſzli przećiwko im włożywſzy ná głowę káptury/ á biodrá przepáſawſzy/ mowiąc ku Achábowi/ ſługá twoy Benádáb prośi o żywot/ da tobie dań iáką mu chceſz vłożyć. Ktory rzekł/ ieſli ieſzcże żyw/ wezmę z nim pokoy. A gdy go przywiedli do niego/ wzyął go s ſobą Acháb ná woz. Rzekł k niemu Benádáb: Miaſta ktore ociec moy pobrał oycu twemu wrocę tobie/ vcżyń ſobie ſkład rzecży kupieckich w Dámáſzku/ iáko moy ociec vcżynił w Sámáryey/ y vcżynili s ſobą vgodę ſpokoyną. Rzekł tedy Micheaſz do towárzyſzá ſwego: Vderz mię/ Bog roſkazał. Nie chciał. Rzekł Micheaſz/ iżeś nie vſłuchał głoſu Bożego/ gdy odemnie odeydzyeſz zábije cie Lew/ sſtáło ſie ták. Nálazſzy drugiego mężá rzekł/ vderz mię. Ktory go vderzył áż do krwie. Micheaſz tedy odmieniwſzy twarz/ poſypał ſie popiołem zekrwáwiony/ rzekł do krolá: Sługá twoy wyſzedł ná woynę/ mąż ieden przywiodł do mnie więźniá rzekąc/ ſtrzeż mi go/ ále ieſliby mi go wypuśćił/ twoiá duſzá zá iego będzye/ y vciekł mi ięciec/ co s tego będzye? Rzekł krol/ ſameś ſie oſądził żeś winien zań ćirpieć. Potym vmył
Gadká proroká.
twarz/ dał ſie znáć krolowi/ y rzekł: Mowi Pan Bog/ iżeś wypuśćił mężá bluźniwego/ będzye twoiá duſzá zá iego/ on cię zábije. Krol ſie rozgniewał/ Iozephus piſze/ iż go kazał zámknąć á ſtrzedz. Naboth miał winnicę bliſko dworu krolewſkiego/ rzekł mu krol/ day mi tę winnicę/ damći ták dobrą álbo lepſzą zá nię/ álbo zápłácę. Rzekł Naboth/ o krolu
III. Krole. w XXI.
nie mogę tęgo vcżynić/ ieſt to moiá oycżyzná właſna. Záſmućił ſie krol od gniewu/ niechciał ieść przy ſtole. Iezabel żoná iego pytáłá go cżemu ſmucien. Powiedzyał iż o winnicę. Rzekłá/ bądź dobrey myſli/ ia ią tobie dam. Piſáłá tedy liſty táiemnie do Sędzyow Izráelſkich/ y ſygnetem krolewſkim zápiecżętowáłá/ á roſkazáłá iżby go pokonáli dwá ſwiádkowie/ iż przeklinał krolewſki ſtolec/ á winę przepadł z obráżenia máieſtatu krolewſkiego/ o ktorą ná gárdle karano/ y sſtáło ſie ták/ iż Naboth wywiedzyon á vkámionowan przed miáſtem. A gdy ſie Acháb dowiedzyał iż Naboth zginął przez krolową/ ſzedł á wzyął winnicę.
Naboth vkámionowan.
Záſtąpił mu Heliaſz Tezbicki/ y rzekł/ zábiłeś y wzyąłeś nieſpráwiedliwie/ á ták wiedz/ gdzye pśi lizáli kreẃ Nábothowę/ tám będą tákież y twoię lizáć. Ktory rzekł/ ázaś mię nieprzyiacielá kiedy ſobie poznał? Rzekł Heliaſz/ przeto iżeś ſie cżártu záprzedał/ przetoż Pan Bog wykorzeni dom twoy s potomki/ iáko vcżynił Hieroboám álbo Báázye/ y twoiey żony Iezabel ciáło pśi ziedzą ná polach Izráelſkich. Acháb ſie zlękł/ rozdárł ná ſobie ſzátę/ y odzyał ſie we włoſienicę/ leżał ná worze. Rzekł Pan Bog do Heliaſzá/ iż ſie vpokorzył Acháb przedemną/ nie przywiodę nań winſzowánia złego zá iego żywotá/ áż ná ſyná iego. Przeto miał pokoy zá trzy látá Acháb od Syryanow.


strona: 84a

Wiek cżwarty
A w tym Iozáfát wzyął zá małżonkę Athálią ſynowi ſwemu Ioram/ corę Achábowę y Iezabel/ przeto prośił Acháb Iozáfátá/ áby mu pomogł dobywáć Rámáty ktora byłá Izráelſka. Ktory rzekł/ iáko i ták y ty lud náſz iednego rodu (iákoby rzekł/ winienem to vcżynić) á wſzákże pytay przez kápłany Páná Bogá o to
Przyiazn Achává z Iozáfátem.
Zgromádziwſzy tedy Acháb prorokow 400. pytáiąc ich ſłuſznoli mu będzye dobywáć Rámáty Gáláád. Ktorzy rzekli: dobyway/ dá ią Bog w twoię ręce. Rzekł Iozáfát: Nie máſz tu Proroká żadnego práwego/ wſzytko to Báálimowi. Rzekł Acháb/ zoſtał ieden Micheaſz/ ále mi ſie nie podoba/ bo mi nic dobrego nie powieda/ á mnimał áby byli drudzy pobići od Iezabel. Ná prośbę Iozáfátowę puſzcżono Micheaſzá. Był miedzy proroki fałſzywymi Sedechiaſz/ noſząc rogi żelázne/ rzekł do Acháb/
Rogi żelázne.
krolu tymi rogámi zbodzyeſz á ſkáźiſz wſzytkę zyemię Syrſką. Pytał też Micheaſzá. Ktory rzekł/ iedź á da ie Bog w moc krolowi/ á nie pwiedzyał ktoremu/ y ktore ludzi. Przeto go przyſięgą záwiązał/ áby mu doſtátecżniey powiedzyał. Rzekł Micheaſz: Widzyałem Izráel roſproſzony iáko owce przez páſterzá. Zrozumiał Acháb iż mu śmierć rychłą powiedzyał/ rzekł do Iozafátá: Weyrzy iż mi nic dobrego nie pwoieda. Przyał ieſzcże Miecheaſz y powiedzyał/ iż dał Pan Bog teraz duchá łżywego w vſtá twych prorokow/ ktorzy cię záwiodą/ bo Pan Bog tobie złe rzecży obiecał vcżynić. Przyſąpiwſzy Sedechiaſz/ dał policżek Micheaſzowi á rzekł/
Micheaſz policżek wzyął.
mnie opuśćił duch Boży/ á tobie mowił? Rzekł Micheaſz/ wzwieáz w ten dzyeń gdy vciekáć będzyeſz s komory do komory. A gdy widzyał Sedechiaſz krolá ſmutney myſli/ cżynił mu dobrą myſl oſobno/ mowiąc: Być to był prorok práwy/ vſchłáćby mi ręká iáko Hieroboámowi. Kazał go tedy Acháb wſádzić do łańcuchá/ á nie dawać ideno chcleb á wodę ku żywnośći. Ciągnęli tedy Acháb y Iozáfát z woyſki ſwemi do Ramot. Przykazał w ten cżás krol Syriyſki śwoim Rycerzom/ áby ſie do Achábá przebijali opuśćiwſzy ine/ á zábili go álbo poimáli. A iż ſie był Acháb w proſte vbránie vbrał/ nie poználi go tylko ná Iozáfátá przytárli. A gdy Iozáfát krzyknął ná ſwoie/ poználi go głoſie iż nie Achab/ tedy s przygody ideden z łuku záſtrzelił Achabá nie znáiąc kto ieſt/ y zábił go.
Acháb zábit
Pochwycon od ſwoich y pogrzebion w Sámáryey. A gdy woz krolewſki niewiáſty vmywáły krwáwy v wody/ pśi kreẃ lizáli/ iáko Prorok Heliaſz powiedał. Iozáfát wroćił ſie ſpokoiem do Ieruzálem/ záſtąpił mu Prorok Anániaſzow ſyn Hieu/ rzekł mu/ złemu pomoc dawaſz/ przeto záſłużyłby gniew od Bogá/ ále dla vcżynkow twoich dobrych á ſercá vprzeymego/
Hieu Prorok.
aby ſie záchowawáli w ſpráwach dobrych á w boiáźni Boſkiey/ mowiąc iż nie máſz v Páná Bogá złośći/ áni brákuie perſonámi/ áni zazdrość/ áni chćiwość. dárow. Thákież y kápłanom roſkazał w Ieruzálem. Zebráli ſie potym ná Iozáfátá Moábitowie y Ammonowie/ á on ſie vciekł do Páná Bogá/ y lud ſwoy náwroćił ktemu. Powiedzyał mu Prorok Iáziel od Bogá áby ſie nie bał/ ábowiem tá woyná nie ná was zależy ále ná Bogá. A gdy ſie woyſká ſciągały/ mowił do wſzytkich ſwoich Iozáfát
Iáziel Prorok.
Słuchaycie wſzyſcy obywátele Ierozolimſcy/ wierzcie w Páná Bogá wáſzego/ á będzycie beſpiecżni. Puśćił thedy ſpiewaki ktorzy ſpiewáli: Spowiedaymy ſie Pánu/ ábowiem wiecżne ieſt miłoſierdzye iego. A gdy ſie potkali/ obroćił ich miecże Pan Bog ná ſię/ iż ſie ſámi bili Moábitowie z Ammony/ przećiw obywátelom Seir/ ták iż
Confitemini Domino.
leżáło wiele ludzi zbitych. Tám nábráli wiele korzyśći rozmáitey żydowie od ſwych nieprzyiacioł/ y wroćili ſie z weſelem do Ieruzálem/ á potym mieſzkał w pokoiu. A tu ſie skońcżyły III. kſięgi Krolewſkie.Po śmierći Achábowey wſtąpił ná iego mieyſce ſyn iego Ochozyaſz/ krolował dwie lecie/ ále był cżłowiek wyſtępny
Ochozyaſz Krol Izráelſki
przećiw Bogu/


strona: 84av

Kſięgi pirwſze
służąc Belizebubowi iáko y mátká/ á wzyął z nim przyiaźń Iozáfát/ y podzyáłáli łodzi áby żeglowáli do Ophir dla złotá/ y potonęły łodzye ná morzu Iozáfátowe. Mowił tedy
Ophir. IIII. Krolew. w I.
Prorok Eleázár Iozáfátowi/ iżeś wzyął przyiaźń z Ochozyaſzem/ przeto potłukł Pan Bog ſpráwę twoię/ łodzye ná wodzye/ iż nie mogły przyść do Tárſony. Y przyiął záwdzyęk prorockie vpominánie Iozáfát. Po śmierći Achábowey odſtąpił od poſłuſzeństwá Moáb Izráelſkim krolom/ ná co przyſięgał pirwey. Ochozyaſz ſpadł z ganku dworu ſwego w Sámáryey/ y rozniemogł ſie/ przeto s porády mátki ſwoiey Iezabel/ poſłał do Akáron ſługi ſwoie pytáć Belizebubá ieſli ſie s tey choroby wyleży. Anyoł tedy Boży poſłał Heliaſzá áby im dorgę zábieżał. Ktory z roſkazánia Páńſkiego ták vcżynił/ mowił ku poſłom: Azaſz Bogá nie macie w Izráelu iż chodzicie do báłwáná? Przeto wroćcie ſie á powiedzcie krolowi: To mowi Pan Bog/ iż z łożá ſwego nie wſtánie á vmrze. Wroćili ſie poſlowie do krolá/ powiedzyeli mu co im Heliaſz ná drodze powiedzyał. Pytał ich kto ieſt. Oni powiedzyeli/ mąż iákiś koſmáty/ przepaſane biodrá ma. Rzekł krol/ Heliaſz to ieſt/ y poſłał krol poń pięćdzyeſiąt ſłużebnikow/ áby go przywiedli przezdzyęki/ ieſliby z dobrą wolą niechciał przyść. Ktorzy gdy náleźli Heliaſzá ſiedząc ná gorze/ záwołał nań Setnik/ cżłowiecże Boży/ przykazał krol áby ſzedł do niego. Ktory rzekł/ ieſlim ieſt cżłowiek Boży/ niechay sſtąpi ogień z niebá á pożrze was/ y sſtáło ſie ták. Poſłał záſię krol drugiego Setniká s piąciądzyeſiąt ſług/ thákież mu ſie sſtáło. Poſłał trzeciego/ ktorego drudzy piſzą być Abdyaſzá Proroká/ ten nákłoniwſzy głowy ſwey/ rzekł Heliaſzowi: Proſzę áby miał litość nádemną/ y nád moimi ſługi. Rzekł Anyoł do Heliaſzá/ idź z nim á nie boy ſie. A gdy przyſzedł do krolá/ rzekł: Cżemuś ſłał do Belizebubá/ iákoby nie był Bog w Izráelu/ vmrzeſz. Y vmárł/ á brát iego Iorám wſtąpił ná kroleſtwo. Látá krolowánia Iozáfátowego XVIII. Iorám
Ochozyaſz vmárł Iorám krol Izráelſki.
ſyn Achábow pocżął krolowáć w Sámáryey lat XII. wyrzućił báłwány oycowſkie s kościołá/ wſzákże cielcow nie opuśćił chwalić/ ktore był Hieroboám vſtáwił. A gd go s tego karał Micheaſz Prorok/ dał go zrzućić
Micheaſz zábit.
z gory. Rozumieiąc Heliaſz Prorok iż ſie iuż miał rosſtáć z ludźmi chciał od ſiebie odpráwić Helizeuſzá. Rozumiał też temu Heilizeuſz/ przeto go niechciał zoſtáć. Rzekł mu tedy Heliaſz/ żąday cżego v mnie pirwey niż ſie ztobą rosſtánę. Rzekł mu Helizeuſz/ proſzę áby we mnie był duch twoy dwoiáki. Rzekł mu Heliaſz/ trudney rzecży prośiſz/ wſzákże ieſli mię vyrzyſz gdy mię będą bráć od ciebie/ otrzymaſz/ ále ieſli inácżey będzye/ nie otrzymaſz. A gdy przyſzedł do Iordaná Heliaſz/ vderzył płaſzcżem ná wodę/ y rozdzyeliłá ſie rzeká/ y przyſzedł z Helizeuſzem y z inymi proroki/ ktorzy ſzli zá nim z dáleká dziwuiąc ſie. Potym rychło v Bethel/ sſtąpił woz ogniſty y s końmi tákież ogniſtemi/ ná ktory Heliaſz wſiadł/ y wzyęth ieſt od oblicżnośći ludzkiey/ obłoki zákryty/ Helizeuſz wołał zá nim: Oycże moy/ oycże moy/ woz Izráelſki y woźnicá iego. Spuśćił mu ſwoy płaſzcż/ ktory wzyąwſzy Helizeuſz/ ſzedł záſię do Iordaná/ vderzył w wodę/ niechciáłá ſie rosſtępić/ y rzekł: Gdzye ieſt Bog Heliaſzow? vderzył drugi raz / rosſtąpiłá ſie wodá/ y przeſzedł.
Heliaſz od oblicżnoſći ludzkiey wzyęt.
Widząc to ſynowie prorokow/ rzekli: odpocżywa duch Heliaſzow ná Helizeuſzu. A gdy był v Ierycho/ rzekli mu mężowie Ierycho/ zyemiá dobra ieſt/ ále wodá wzdroiow cżyni ią niepłodną. Ktory wząwſzy gárniec nowy włożył ſoli y wpuśćił w ſtudnicę/ á rzekł: To mowi Pan Bog/ vzdrowiłem wody ty/ nie będzye w niey iuż dáley śmierć/ to ieſt niepłodność. Y vzdrowione ſą wody. A gdy przyſzedł
Czudá Heliaſzá Proroká
do Bethel/ wołáły zá nim dzeyći/ łyſku łyſku/ chodź chodź. Złorzecżył im (bo ich rodzicy byli báłwochwálcy.) Przeto Niedźwiedzye przypadſzy/ záiedli ich cżterdzyeśći y dwoie. Mezá krol Moábski ſprzećiwił ſie krolowi Izráelſkiemu/ áni trybutu dáź niechciał. PRzeto Iorám prośił krolá Iozáfát przećiw iemu o pomoc. Obiecał to vcżynić/ poráźili ie według powieśći Heizeuſzowey/ y oblegli ſámego w mieſcie/ ktory będąc w oblężeniu/ wlazł ná mur gdzye wſzyſcy
Poráżeni Moábite.
widzyeli około miáſtá/ ofiárował ſyná właſnego/ ktory miał być po nim krolem/ bogom ſwoim/ áby go wyzwolili od oblężenia. Dziwowáli ſie wſzyſcy iego ſtałośći iż thák ſyná nie żáłował ku chwale ſwoim báłwánom/ przeto precż odciągneli maiąc miłoſierdzye cżłwoiecżeńſkie nád nim. Wroćił ſie Iozáfát do Ieruzálem/ záſzedł mu drogę Hieu gromiąc go/ iż cżlowieku báłwochwálſkiemu przepuśćił/ á pociechę mu dał z iego ofiáry. Tego cżáſu wdowá żoná Abdyaſzowá wołáłá zá Helizeuſzem Prorokiem/ mowiąc: Mąż moy vmárł ieſt/ á zádłużył ſie ſtráwuiác proroki/ ktore był záchował przed Iezabel/ otoż ten komu winien przyſzedł/ chce wzyąć dwu ſynu iego w niewolą ſłużyć/ gdy nie máſz cżym płácić. Rzekł iey Helizeuſz/ á co maſz zá żywność w domu? Rzekłá/ iedno trochę oleiu: Kazał iey tedy Helizeuſz áby nápożycżáłá prożnych becżek/ do ktorych nápuſzcżáłá po troſze oleiu/ y były pełne. Przedáłá oley/ zápłáćiłá dłużnikowi/ á oſtátkiem ſie żywiłá
Oley ſie rozmnożył wdowie.
s ſyny. Też iedná niewiáſtá w Sunámicie Helizeuſzowi cżyniłá w ſwym domu wcżeſność/ vprośił iey v Páná Bogá
IIII. Krole. w IIII.
płod o ktory vſtáwicżnie żądáłá. A gdy rychło vmárło ono dzyecię/ wſkrześił ie záſię Helizeuſz/ s cżego wſzyſcy chwalili Bogá Izráelſkiego. Był ná ten cżás głod w Izráelu/ przyſzli tedy prorocy do Helizeuſzá. Ktory rzekł ſłudze iednemu: Náwarz prorockim ſynom wielki gárniec káſze. Y wyſzedł ieden z nich ná pole/ nárwał zyela y s korzenim (drudzy piſzą bań) y z iágodkámi/ nárzázał tego y náwárzył/ y dał towárzyſzom ieść. A gdy ſkoſztowáli/ było gorzko/ záwołáli śmierć tu śmierć. Przynioſł potym torchę mąki Helizeuſz á wſypał w potráwę/ y byłá dobra y ſmácżna. Náámá Hetmána krolá Syriyſkiego też vzdrowił od trędu tym obycżáiem: Gdy łotrowi drapieżni przywiedli dzyekę Izrąelſką do Syryey/ dárowáli ią álbo przedáli żenie Náámowey. Ktora gdy vyrzáłá páná trędowátego/ rzekłá: By tu był Prorok náſz Izráelſki/ vzdrowił by páná. Przyiechał Náámán do forty Heizeuſzowey z dáry/ áby go vzdrowił. Helizeuſz poſłał go áby ſie vmył w Iordanie rzece ſiedḿ rázy/ y vzdrowion był. Wroćiwſzy ſie do Helizeuſzá y rzekł/ wiem iż nie ieſt Bog iny nád Bogá Izráelſkiego we wſzytkiey zyemi/ chciał dáry dáć Helizeuſzowi przezdzyęki/ ále ich niechciał od niego. A gdy odieżdzał od Helizeuſzá/ powiedzyał: Proſzę mężu Boży ábych mogl wzyąć zyemie teyto ná dwá Muły ſwoie/ bo ia iuż niechcę bogow inych náſládowáć/ iedno Bogá żywego. Przeto ieſliby ſie trafiło/ iżby krol moy pan podpárł ſie o mię/ á kłániał ſie modłom w kościele Remmon/ iabych
Remmon.
też muſiał wedle iego/ proś Páná Bogá áby imi to odpuśćił. Rzekł Helizeuſz/ iedź ſpokoiem. Y odiechał Náámán. Giezy ſłużebnik Helizeuſzow pomyſlił ſobie/ pan moy dárow niechciał wzyąć s páná bogátego/ poydę ia wezmę miáſto iego. Záſtąpił tedy Giezy drogę Náámowi/ rzekł k niemu: Przyſzli dwá młodzyeńcy ſynowie proroccy do páná mego Helizeuſzá/ á nie ma ich cżym dárowáć/ prośił cię o dwá funty ſrebrá/ á o dwoiákie ſzáty. Dał mu co żądał/ y kazał odnieść zá nim ſłudze ſwemu. Záchował to Giezy táiemnie v ſiebie. A gdy ſtánął wiecżor przed


strona: 85av

Kſięgi pirwſze
Helizeuſzem/ rzekł mu/ skądeś przyſzedł Giezy? Rzekł/ nie byłem nigdzyey. Azaſz ſerce moie nie było ſtobą gdzyeś był/ wzyąłeś dáry zá trąd ná potępę ſwoię y potomkow ſwoim/ oto trąd ná tobie Náámánow zá iego dáry. Y wyſzedł od niego trędowátym/ tákże záwżdy ná tych Giezytach był trąd ſwiętokupſtwá. Vpádłá też byłá
Lepra Simonis
ſiekierá iednemu ſynowi prorockiemu w rzekę gdy rąbał drwá/ Helizeuſz wrzućił drewno ná wodę/ y wypłynęłá ſiekierá. Benádáb krol Syryey gdy walcżył z Izráelity/ záſyłał cżęſtokroć łotry ſwoie chytre Syryany ná zaſadkę Izráelitom. Helizeuſz záwżdy o nich krolowi Izráelſkiemu powiedzyał/ iż ie pobierano. Mnimał Benádáb áby ktory z iego ludzi oſtrzegał Izráelity/ przeto ſie pilnie wywiádował tego. A gdy ſie wywiedzyał iż Helizeuſz prorok/ poſlał áby go oblężono á poimáno w miáſtecżku Dotáim.
Dotáim.
Chłopoiec Helizeuſzow ráno vyrzał iż obległ wielki lud miáſto/ pocżął wołáć ná páná. Rzekł mu Helizeuſz/ nie boy ſie/ więceyći náſzych ieſt niż to. A gdy ſie modlił Helizueſz/ vyrzał chłopiec pełnę gorę wozow ogniſtych/ to ieſt Anyołow/ y miał ſerce dobre. A gdy weſzli Syry do niego w mieſcie/ záráźił ie Bog ſlepotą iż go nie mogli poznáć. Rzekł k nim Helizeuſz: Nie mieſzkać tu Helizeuſz/ podźcie zá mną vkaże go wam. A gdy ſie modlił Helizeuſz do Páná Bogá/ obacżyli ſie być Syryani w pośrzodku Sámáryey miedzy ſwemi nieprzyiacielmi. Rzekł kro Izráelſki do Helizeuſzá/ każę ia ty łotry pobić? Helizeuſz rzekł/ niechay/ Pan ie bowiem tu przywiodl/ vkaż im dobrą wolą iáko gościom/ tákże vcżynił/ y rozeſzli ſie potym w pokoiu. Od tego cżáſu Syriani łotrowi do zyemie Izráelſkiey niechcieli przyść poki był żyw Helizeuſz. Benádáb gdy iednego cżáſu obległ Sámáryą/ sſtał ſie wielki głod w Sámáryey / iż iedná głowá Oſla byłá zá LXXX. ſrebrnych pieniędzy/ ták iż gnoy gołębi kupowáli ieść/ náoſtátek niewiáſty ſwe dzyeći iádły. Dał potym dobrą potychę Helizeuſz krolowi/ mowiąc: iż iutro będzye ſpad mąki pſzenicżney zá iednę ſtáterę/ y dwá ſpądy ięcżmieniá tákież. Smiali ſie iego powieści/ máiąc to ſobie zá niepodobną rzecż. A gdy ſie vciekł do Páná Bogá Helizeuſz/ áb ie wyzwolił od they niewoley/ vyrzeli Syryani przed ſobą wielki lud (Anyeli byli) zbroiſty nigdy niewidány/ vciekli z woyſká y odbieżeli wſzytkiego. Dwá trędowáći byli w Sámáryery/ ktore wypędzono dla tradu/ rzekli ſobie: mamyli głodm vmrzeć/ podźmy do woyſká nieprzyiacielſkiego/ owa ſie nád námi zmiłuią. A gdy przyſzli do niego/ nie náleźli żadnego cżłowieká/ á było wſzytkiego doſyć/ dáli znáć obegnáńcom/ przyſzli Zydowie/ nábrał káżdy wſzytkiego doſyć/ ták zboża/ żywnośći/ iáko ſkárbow/ y było thák tanie zboże iáko Helizeuſz powiedał. Wpadł potym w chorobę Iozáfát krol Iudá/ y vmárł máiąc lat wieku ſwego LX. Pochowan z wielkim
Smierć Iozáfátá.
koſztem w Ieruzálem. Zoſtáwił po ſobie wiele ſynow/ ále iednego z nich przełożył ná ſwe mieyſce/ to ieſt Iorám. Od ſtworzenia ſwiáthá było lat 4292. gdy Iozáfát vmárł. YOrám ſyn ſtárszy Iozáfátá/krolował nád Iudą w ieruzálem ośḿ lat/ Zydowie piſzą żeby XXVIII. to ieſt/ iż ośḿ lat dobrze ſie ſpráwował w ſłużbie Bożey/ ále dwádzyeściá lath bárzo źle. Poiął żonę corę Achábá y Iezabel Athálią/ ktora też byłá dora iáko y máć/ bo mężá ná to przywiodłá iż brácią pobił dla pánowánia/ y s porády żony ſwey
Athália.
chwałę báłwánom cżynił/ y drugie ktemu przywodził/ przeto ine kſięſtwá od niego odſtáły/ zwłaſzcżá Edom/ y wybrąli kſiążę ine/ ktoreby nie było poſłuſzne krolom Iudá/ tákież miá


strona: 86a

Wiek cżwarty
ſto Lobná odſąpiło/ y ták było záwżdy.
Lobná miáſto.
Zá iego cżáſu nalezyono liſty Heliaſzá Proroká/ ná ktorych piſano w ty ſłowá: To mowi Pan Bog/ żeś nei chodził drogámi oycá twoiego/ áleś náſládował Achábá/ nád to pobiłeś brácią lepſze nád ſię/ przepuśći Pan Bog ná cię plagę wielką z ludem twoim/ z żoną/ s ſyny/ y ze wſzytkim ſtátkiem twoim. Przeto pobudził nań Bog Filiſtyny y Aráby ktorzy gdy przyſzli/ zwoiowáli á wybráli kráiny kroleſtwá Iudſkiego/ żony drugie pobili y dzyeći/ okrom Ochozyaſzá ktory był vciekł/ á ſam Iorám wpadł w niemoc cięſzką/ z niego wnętrzności wypłynęły áż vmárł. Po śmierći iego cżłowiek poſpolity mśćił ſie nád
Smierć Iorám.
nim iego złych vcżynkow/ y nie pochowáli go ták iáko ná krolá zależáło/ iedno iáko proſtego cżłowieká. Látá od ſtworzenia wſzech rzecży 4300. Ochozyaſz krolował nád Iudą w Ieruzálem tylko rok z mátką Athálią. Tego ſwięty Máttheuſz opuśćił w ſwey Ewánieliey y drugie/ áż do Ozyaſzá. Cżás przychodził iż miał być pomázan ná kroleſtwo Iudſkie Hieu. Przeto Helizeuſz prorockich z máściami do woyſká ktore było w Rámocie/ bo w ten cżás Azáel krol Syriyſki ciągnął przećiw Iorámowi Izráelſkiemu/ przeto też y Ochozyaſz z nim był iemu ná pomoc w Rámocie. Był tedy ránion krol Izráelſki Iorám/ przeto z woyſká wyiechał ná lekárſtwo/ á Ochozyaſz zá nim náwiedzáć go. S tey przycżyny zoſtał był Hieu przy woyſku w Rámocie iáko Hetman krolá Izráelſkiego. A gdy go tedy poſeł Helizeuſzow nálazł między kſiążety Zydowſkiemi ſpráwuiác rzecży Rycerſkie/ rzekł do niego: O kſiążę/ mam do ciebie potrzebę táiemną. A gdy go ná pokoy vwiodł/ rzekł: To mowi Pan Bog/ pomázałem cię ná kroleſtwo Izráelſkie/ áby wygłádził wſzytek dom Achábow zá pomſtę sług moich z ręku Iezabel/ y wylał onę maść álbo oley ná głowę iego/ y odſzedł precż. A
Hieu pomázan.
gdy ſie wrócił Hieu/ rzekli mu kſiążętá/ co ten ſzalony dzyáłał v ciebie? Rzekł Hieu/ tráfiliſcie by ſzalony/ bo ſzalone rzecży mowił/ rzekąc: to mowi Pan Bog/ pomázałem cię ná kroleſtwo Izráelſkie. Vſłyſzawſzyto powſtáli/ á ſzáty ſwoie pocżęli ſłáć pod nogi iego ſpiewáiąc y trąbiąc/ będzy krolował Hieu. Zmowił ſie thedy Hieu z Izráelity przećiw Iorám/ y zákazał áby tego żadny nie powiedał nikomu w mieſcie Iezráel/ ále podźmy wſzyſcy ſpołu. Gdy Iorám obacżył lud wielki k ſobie iść z Hieu/ wyſzedł przećiwko im ná pole Iezáelſkie/ gdzye Nabothá vkámionowano/ y rzekł Iorám do Heiu ſłowá pokoiá. Ktoremu Hieu odpowiedzyał/ iáko ma być pkoy miedzy námi/ gdyż uſtáwicżnie obrażamy Bogá przez modly mátki twoiey. Rzekł Iorám/ iuż to nieprzyiaźń/ y pirzchnął precż. Strzelił zá nim z łuku Hieu/ przebił go ſtrzáłą y vmárł. Rzekł Heiu do ſłużebniká/ wyrzuć go ná tho mieyſce gdzye zábit Naboth/ bo zá tego tę Pan Bog pomſtę vcżynił. Ochozyaſzá też gonił/ y ránił go/ potym od tey rány vmárł/ pogrzebion w mieſcie Dawidowym. Potym Heiu wiechał
Heiu zábił dwu krolu.
do miáſtá Iezráel/ gdzye tám ná zamku z okná Iezabel pátrzyłá vbráná/ rzekłá ku Hieu z wieże pátrząc: Zali może być ſpokoiem Zámbry ktory zábił ſwego páná/ iákoſ y ty vcżynił. Kazał potym ſłużebnikom áby iá z gory zrzućili/ y podeptáli ią końmi. A gdy v ſtołu siedzyeli/ rzekł Heiu ſłużebnikom ſwoim: idźcie pochowyacie przeklętą niewiáſtę Iezabel/ boć s krolewſkiego plemięniá wyſzłá. A gdy przyſzli do niey/ nie náleźli iedno kość z głowy/ nogi/ á ręce. A ták ſie wypełniły ſłowá Heliaſzowe do Bogá. Miał Acháb LXX ſynow w Sámáryey/ ktorych głowy przyeniſiono w koſzu do Iezráel Hieu z roſkazánia iego. A gdy ie vyrzał Hieu/ rzekł do ludu: ſpráwiedliwieſcie vcżyni


strona: 86

Kſięgi pierwſze
li pełniąc zemną ſłowo Páńſkie. Pobił y drugie w Iezráelu Achábowy przyiaciele/ pány y kápłany/ y wſzytki ktorzy mu złey rzecży pomagáli. Wygłádziwſzy rodzay Achábow/ vmyſlił pokáźić y wygłádził tym obycżaiem: Kazał ſie zyść wſzytkim do Sámáryey/ á rzekł k nim/ chcę rozmonożyć chwałę bogow wáſzych/ zwłaſzcżá Báálimá álbo Belzebubá/ á thák niechy ſám przydą wſzyſcy prorocy iego y kápłani/ ktoryby niechciał przyść/ nie będzye żyw. Przyſzło wiele ſług báłwáńſkich iż ich był pełen kościoł ich/ roſkazał Hieu káżdemu z nich dáć po ſzácie iedwabney/ áby ie znáć. Roſkazał też ſługom ſwoim/ áby żadnego z nich nie żywili/ y pobići ſą/ á z bożnic báłwáńſkich wychody poſpolite pocżynili. Mieſzkał potym Hieu w Sámáryey ſpokoiem. Lat ſwiátu było 4301. IOás ſyn Ochozyaſzow krolował nád Iuda w Ieruzálem lat XLVII. y s tymi láty przez ktore Athália pánowáłá/ bo wnet po śmierći ſyná Ochozyaſzá dáłá pobić wſzytek narod krolá Dawidá/ áby iey nikt w páńſtwie niemogł przekáźić. Ale s przeyrzenia Boſkiego záchowáłá dzyeciąt