[zaloguj się]
metryczka tekstuautor:   Łukasz Górnicki
tytuł:   Rozmowa Polaka z Włochem
rok wydania:   1587



strona: 1

Rozmowa dnia pierwszego pod Warszawa na electiey. Polak. Coż ty mowiſz Wlochu? á prawdá że tákiey nigdzie ná świećie wolnośći nie máſz iáko w Polſzce? otowolnie obieramy ſobie Páná/ nie rodźi ſie nám Pan/ iáko w Iſzpániey/ we Frąncyey/ w Angliey y indźie. Do electiey káżdy tu należy/ á waży glos nayubozſzego Szláchćicá ták/ iáko naywiętſzego Páná. Powiedzże mi/ gdźie táka ná świećie wolność? Wloch. Głośno widzę y beſpiecznie mowiſz o tey wol nośći/ ále ieſłi to tylko wolnośćią zowieſz/ iż ſobie oberaćie Krolá/ tedy tá wolność ieſt też y gdźie indźie. Polak. Tákiego obieránia iákie ieſt v nas/ żiemiá żadna nie ma ná świećie/ ábowiem iesli gdźie obieráią Páná ſobie poddáni/ tedy go obiera iáka część ludźi/ obiera go pewny iáki ſtan/ zá pewnemi vſtáwámi y oſobno:
Obiera Krola pewni ſtan w inſzych źiemiach.
á kogo obierze on ſtan/ tego inni poddáni rádźi nie radźi przyiąć zá Páná muſzą/ ále tu v ans ná ktorego ſie wſzyſcy nie zezwolimy/ Pánem v nas bydź ni emoże. A iż wſzyſcy do tego należymy nie cześć iáka Korony/ prżeto obieramy Paná w polu. Wloch. Y tego ne wiem dobrżeli to wſzyſtkiem obieráć/ Krolá/ y w polu:
Obieránia Páná w polu.
bá y tego ieſzcze nie bacze żeby tu wſzyſcy obie ráli Paná. Polak. A za tym ſam tego nie widźiſz/ że tu ták wiele vbogiey Szláchty ieſt bráćiey moiey/ co ſie dla tey electiey ze bráli iáko kiedy Pánow. Wloch. Mem zdániem ten tu obie ra Krolá/ kto więtſzy poczet ma/ á Szláchćicowi vbogiemu/ á zwłaſzcżá wſtydliwemu/ rżadko ſie doſtánie mowić/ á doydźieli go koleią/ że mu wotowáć każą/ tedy nie idą w po ſłuch iego ſlow wá. Wielki tu nie rżąd w tey electiey. Polak. Ba tákći ieſt żec ſie około electiey nieco teraz nierządu záwadza/ ale ſie około tego może porżądek táki náleść/ iż nie ſłowy/ ále rżeczą káżdy Szláchćic do niey należeć będźie. Wloch. Trudno tam porządek bydź ma/ gdźie wſzyſcy rządzą á poſpolſtwo/ zwierzę ieſt o wiele głow/ á iż nie o iedney głow wie/ przeto nie latwie go vkroćić. Dowiedz mi kto teraz tu rżą dźi? Bo powiedaćie Polacy iż gdy Krol vmrże/ tedy wſzyſcy


strona: 2

Rozmowá Polaká z Wlochem
Koronni vrzędnicy władzy mieć nie máią.
Vrzędni(c)y źiemſcy (n)ie Koronni ále Krolew(ſ)cy.
A czemuſz ich zowiećie vrżędnikámi Koronnemi/ gdyż iedno prży Krolu ich vrżąd ſtoi? Rádniey ie zewćie vrżednikami Krolewſkiemi/ y co prżyśięgáią Regi & Regno iuſz to Regno wymázáć trzebá/ gdyż iedno gdy Krol żyw/ vrżędy ich moc ſwą máią. Więc co ieſt naygorſzego w wáſzey electiey, to ty chwaliſz naybárźiey/ to ieſt obieránie Krolá w polu: á coż inego to ieſt/ ieſli nie to/ żeby go ten obrał/ kto będźie możnieyſzy?
W polu możnieyſzy Krolá obiera.
Maſz świeży przy klad w Węgrżech o Krolu Máthyaſzu/ ktorego Wuy iego ná mieyſcu Rokoſzu ná electią ze dwudźieſtą tyśięcy ludá przyiá chawſzy/ ſzubienicę poſtáwił ná tego ktoty Máthyaſzowi con trádicował/ y ták go Krolem obrał. Polak. Práwem ſię to opátrżyć może/ iż by ten ſkarány był/ ktoby z więtſzem niż opiſzę pocztem na electią prżyiáchał/ á Kro lá mocą podáć chciał. Wloch. A więc go tęn będźie chćiał ſkáráć kogo on ná Kroleſtwo wſádźi? Nigdy to nie będźie. A może bydź ták możny tęn co z wielkiem pocztem prżyiedźie iż ſię ſám vczyni Krolem. A będźieli na to Státut/ żeby każdy z pewnem pocztem prżyiáchał ná electią/ więc tęn táki rozdźieli woyſko ná śiłá częśći/ á nie będźie miał cudzoźiemcow iedno ſwoie Polaki vczćiwe ludźi/ ktorży ſobie wrżkomo kwoli prży iádą/ á ono będą wſzyſcy iednemu kwoli. Gdźie ná świećie obie ráią porżądnie Pány ſobie/ iáko w Rżymie/ w Wenecyey/ (Poganow nie wſpominam/ gdźie też ieſt iákaś electia) tám nie w polu obieráią/ ále obieráią w Murże/ y ieſzcze tych dobrże záwrą/ ktorży go obieráią iżby nie wyſzli z támtąd/ áż Pána obiorą. A prżećię pki nie obiorą Páná/ ieſt tęn kto rżádźi á zbrodnie karże. A tákże teraz tu ſię dźieie? Polak. My niech cemy bydź w tey niewoli/ żeby rowny mnie/ káráć mię miał: á zwierżyć electiey kilkiem oſob/ Boże tego vchoway.
Zwierzáć electiey kilkiem oſob niedobrze.
Wloch. A więc ták lepiey wſzyſzłkiem obieráć/ y obráć dwu/ álbo trżech żeby záśię o wąs ći elektowie ſzli zá włoſy? Nie zawżdyc wam tákie ſczęśćie páść może/ iákie padło/ gdysćie byli obrali Ceſár zá Máximilianá/ y Sztephaná Páná zmárłego.
Iáko Má(x)imilian (y)Szte(p)han o(b)ráni byli.
Polak. Dali Bog nigdy do tego nie prżiydźie. Wloch. Wie to Pan Bog nie prżiydźieli gorżey; nie wſkuráli ſąśiedźi waſzy Węgrowie


strona: 3

o Wolnośćiách Polſkich.
dwiemá temi rżeczámi ktoremi ſię wy Polacy chlubićie/ to ieſt obierániem Páná w polu/ á wywodzeniem ná woynę Krolá. Bo obieraniem zuchwáłem/ y ludnem/ á w polu/ y bez zwierż chośći/ rozerwáli. Kroleſtwo ſwoie ná dwoię/ á bez Krolá niechcąc ná woynę iecháć/ ſtráćili márnie dwu cnotliwych Krolow. Co ácż z ſądow wiekuiſtych co Láćinnicy fatá zowią prżyſzło/ iednák prżez tę poſrżodki fátá wykonáli moc ſwoię/ á fatá tákie zá grżechámi prżyſzły.
Obieránie w polu Krolá y wywodzeniem go náwoynę Węgrowie zginęli.
Polak. Nie temći rozerwáli/ y ſtráćili Kroleſtwo Węgrowie/ iż mieli wolną electią/ y obie ráli Krolá w polu/ ále ſtráćili Kroleſtwo niezgodą ſwoią/ kto ra niezgodá káżdą Rzeczypoſpolitą y bez electiey do vpadku prżywiedźie. A zaſz mało prżed tym było electiey w Węgrżech? A wżdy Koroná vpadku nie wzięłá. Tákże też nie to zgubiło one Krole cne/ iż ná woynę iecháli/ ále to/ że ſię o nierowną rżecz pokuśili proſto ſię rżućili z motyką ná ſłońce. Więc y co inego/ cżego wſpomnáć nie trzebá było w tym/ iż on Pan Bog ſka rał. Ale prżed tym/ ázaſz tego máło bylo/ że Krolowie Węgierſcy iezdzáli ná woynę/ y odnaſzáli zwyćięſtwá/ Wielka do zwy ćieſtwa pomoc ieſt/ gdy ten ieſt w Woyſku/ ktory y zły y dobry vczynek zápłáćić może. By byli náſzy Krolowie w Woyſkách ſwych nie bywáli/ nie byłáby nigdy ták ſzeroka Polſká/ iáko ieſt/ y Połock dotąd/ byłby był w Moſkiewſkich ręku/ by był od dźielny Krol Sztephan/ w Woyſku nie był. Nie wſpomi nam onych dawnych Pogáńſkich Krolow możnych/ y ſław nych/ ktorży bez bytnośći nie ſpráwili. Y teraz Krol Iſzpańſki woyny w Niderládźie ſkończyć nie może/ iż ią prżez Hetmány á nie ſam wiedźie. Wloch. Ták owa rżeczemy/ iż Węgierſka Koroná doſyć długo ſtałá/ fortuną ſię iey to dźiało/ á iż vpádlá/ á zaſz co ná swiećie ieſt/ coby początek máic końcá mieć nie muśiáło? Iáko ćialá náſze rodząc ſię má ią ſwoie młodość/ máią wiek ſtáły/ więc ſtárość/ á zá ſtárośćią śmierć prżyiąć muſzą/ ták też y Rzeczypoſpolite/ Kroleſtwá/ Monárchye/ máią początek ſwoy/ maią młodość/ máią ſrżedni wiek/ máią ſtárość/ á zá ſtárośćią/ do śmierći y końcá prżychodzą; Zawżdy iednák rżecz muśi bydź/ prżez ktorą ſię do tego końcá prżypłáwi.


strona: 4

Rozmowa Polaká z Włochem
Więc iáko Paris prżyczyną był zginienia Kroleſtwá Troiáńkſkeo/ ták electie nie rżądne ktore zgody nie mnożą/ á wywodzenie Krolá ná woynę/ te dwie rzeczy/ prży drugich zgubily Węgierſką Koronę. A co powiedaz/ iż bez bytnośći ſámych Krolow ná woynie/ nic ſię dobrze nigdy nie ſpráwiło: A za málo ſpráwił Cárolus Ceſarz nie będąc w Woyſku przez Hetmáná ſwego Antoniego di Lewá/ Woyſko poráźiwſzy/ y kilká Krolow poimmawſzy. Wielebychći tego pokázáć mogł: Ale niechcąc ſi tym báwić powiedam tak/ iż trudno chwalic kto ma/ to obierá nie nierządne Krolá/ á w polu/ y w wielkim zgromádzeniu tych ludźi/ ktorży áni wodzá máią/ áni zwierzchnośći nád ſobą czuią. Bo niemáſz ná świećie tego Kroleſtwá/ tey Rżeczypoſpolitey/ w ktoreyby miedzy celnieyſzemi ludźmi nie nálaſł/ y tedy y owe dy człowieká nie dobrego/ á głupiego/ y vpornego poſpolitwá.
Poſpolſwo głupie á vporne.
Y ſtądże to idźie iż poſtronne Xiążętá/ poſtronni Krolowie/ ſławią Koronę Polſką/ iákoby tu śiłá pieniędzy/ śiłá liſtow ná tę electia rozdáć miedzy ludźie mieli/ ktorey złey ſłáwy wy Pa nowie Polacy vść byśćie mogli ſnádnie/ gdybyśćie mieli pewny spoſob obieránia Páná/ á zwłáſ czá ieśliby ſię táki nálaſł ſpoſob/ w ktorymby chytrość/ á dáry nic nikomu pomoc nie mogły/ iá ko to ieſt w obierániu Xiążęćiá Weneckiego. Ale iáka ieſt teraz electia ſam iey ty widzę nie chwaliſz. Tákże też Krolá bráć ná woynę/ á źiemię wſzyſtkę ruſzyć/ ieſt to nic inego/ iedno ſádźić ná ieden ſańcz wſzytko co maſz ná świećie. A ták wrácáiąc ſię do tego/ co ſię wyżey powiedźiáło/ iż Koroná Węgierſka electiami nierządnemi/ á wywodzeniem ná woynę Krolá vpádłá;
Ruſzenie poſpolitę bárzo niebeſpieczne.
Ták powiedam iż rżądni ludźie/ nie rżądu nie chwalą. Polak. By tu był rżąd w Polſcze Włochu/ tedy by was tu mniey było/ y pieniędzy z tąd wywożić nie byłoby wolno wam. Polſká ne rżądem ſtoi.
Polſká nie rżądem ſtoi.
Wloch. Iam nie kupiec/ áni z Polſki pieniędzy wywożę/ ale nierżądu przećię chwalić niechcę/ áni mogę/ tákże y tákowey electiey, ktora dobráli ieſt/ álbo zła/ czás to pokaże:
Wolność Polſká.
ia o tym więcey niechcę. Ale iżeś o tey Wolnośći głośno zákrżyknął/ pytam/ nie maſzże czym inſzem pokázáć Polſkiey Wolnośći/ ie dno tą twoią electią Krolá?


strona: 5

O Wolnośćiách Polſkich.
Polak. A zaſz y okrom electiey nie znáczna y rozſławiona ieſt po wſzytkiem świećie Wolność Polſká? Wloch Nie bárzo ſobie teraz tá Szláchtá około Wárſzáwy Wolnośći Pol ſkiey chwáli/ ktorem co ſię w domách dźieie/ co ná polách/ co w zbożách/ co w łąkách/ co w leśiech/ iáſne ſą rżeczy/ á mody vſtáwiczne w Mieśćie widzi káżdy. Polak. Trudno to chwalić/ co się źle dźieie/ ále ieſt od tego práwo/ ktore puydźie ſwą drogą/ gdy obierżemy Páná/ á Wol ność prżęcię Wolnośćią bydź musi. Wloch. Coż ty wżdy Wolnośćią zowieſz? Zebyſmy nie mowi li o rżeczy ktorey obá nieznawá? Polak. Wolność to ieſt/ moc żyć iáko kto chce,
Falſzywa Wolność.
Wloch. Ieſłi to Wolność ieſt moc żyć iáko kto chce rżecz pewna ieſt/ (gdyż vmyſł náſz od ktorego człowiek/ człowiekiem ieſt názwan/ prágnie záwżdy vczćiwośći/ á brżydźi/ ſię ſproſnośćią.) iż gdy vmyſł ten náſz vczćiwośći vſługuie/ tedy to czyni co chce/ á gdy záśię/ roſkoſzam ſłuży/ tedy to cżyni poniewoli/ ku zemu go záplona chćiwość gwałtem pędźi: tak iż nie żyie iáko chce/
Cnotliwy żyie w Wolnośći
iedno ten człowiek/ ktory cnotliwie żyie/ ktory ſie ko cha w dobrże czynieniu/ ktory drogę poczćiwego ży ćia ma przed ſobą/ á z niey namniey nie vſtępuie/ ktory poſłuſz ny práwá nie dla boiáźni/ ále iż to poſłuſzeńſtwo rozumie bydź y ſobie/ y drugiem zdrowe/ ktory áni czyni/ áni mowi/ áni myśli/ iedno te rżeczy/ z ktorych mu wolny vmyſł/ wolne ſum nienie rośćie: bo kto ták żyie iż ma zránione ſumnienie/ za kto rem boiaźń gryść ſerce iego muśi/ ten nie w Wolnośći ieſt/ ále w niewoli y nie żyie iáko chce/ ále w niewoli y nie żyie iáko chce/ ále żyie iáko muśi/ gdyż niechke nikt mieć ſumnienia zniewolonego. Więc człowiek (poniewaſz ćiáłem iego ták duch włada/ iáko młotem kowal) duch ieſt zwierżę nie śmiertelne w śmiertelnym więźieniu iáko w tur mie zamknione/ á prżyrodzenie dáło nam ćiáło ku naſzeyſkáźie/ ktorego roſkoſzy kroćiuchne y ſkryte ſą/ á z wielkośćią złego po mieſzáne/ á boleśći záśię gorzkie ſą/ á długie z máluczkiem od poczynkiem. Otoż cokolwiek dotkliwego ieſt ná vmyśle/ ná du ſzy/ to trapi boiáźnią człowieká/ y czyni go niewolnikiem. Polak. Chytro iákoś mowiſz/ że ćię nie rozumiem. Ia po


strona: 6

Rozmowa Polaka z Włochem
proſtu człowieká zowę/ złożonego z ćiáłá/ y z duſze/ y powiádam iż Polak żyie w Wolnośći/ to ieſt żyie iáko chce/ y czyni co mu ſię podoba. Wloch. Ale ia tobie vkázuię/ iż kto żyie iáko chce/ tęn poczćiwie żyie. A tu około Wárſzáwy iż ſię nie ták dźieie/ bo wſzędy pełno zbrodnie rozmáitych/ ſtrżelánia zábiiánia/ gwał tow/ łupow/ y czego inego/ y co godźiná to tego prżybywa/ prżeto według twego wykłádu iákoś Wolność wylożył/ nie zda ſię mnie/ żeby tu Wolność byłá. Polak. Ować ſię moy wyklad Wolnośći nie podoba. Więc ták powiem/ Wolność ieſt/ ktora nic z niewolą ni ema ſpolne o/ owſzem oney ieſt w głowę prżećiwną: á co o zbrodniách mowiſz/ do tego Wolność nic nie ma/ kto co zrobił/ karan będźi. Wloch. Baczę co mowiſz iż to ieſt Wolność/ co nie ieſt nie wola: więc y to zátym idźie/ iż gźdie ieſt niewola/ tám niemaſz Wolnośći/ á tákże to ieſt/ czy ſię tobie inaczey widźi? Polak Ták ieſt/ á nie inaczey. Wloch. Pytam ćię á zaſz to nie niewola gdy v moich okien w nocy kto ſtrżelá/ wola/ huczy/ pija/ wykrżyka/ trąbi w bębny kołáce/ á mnie ſpáć nie dopuſcza Co ieſzcze/ we dnie idę ſobie/ ábo iádę/ áli kule z pułhakow imo vcho lecąc wczorá podle mnie dwu/ dźiś przedemną iednego zábili/ á zaſz to nie iáſna niewola bydź w vſtáwiczney boiáźni/ w vſtáwiczney trwodze á nie moc áni ieść/ áni ſpáć beſpiecznie. Polak. Teraz ći to ták bydź muśi/ gdy Páná nie mamy/ ále gdy nam da Pan Bog Páná/ vſtánie wnet to zuchwálſtwo. Wloch. Kędymkolwiek był/ wſzędy mi powiedano o tey ſwey woli Polſkiey/ znáć że ták tu záwſze bywa/ nie tylko bez Krola/ ále y prży Krolu. Iużem ia tu w Polſcze zá kilká Krolow/ inaczey nie pamiętam/ iedno że bywá ło tákie zuchwáłſtwo/ á ieśli nieco prży dworże Már ſzáłek hámowác mogł/ to ieſt że mężoboycę ná gárle ſkarał/ tedy prżećię nigdy opátrżyć tego nie mogł/ żeby ludzie niewinni pod bokiem Krolewſkim beſpieczni byli zdrowia ſwego/ á żeby ſię w goſpodźie ſwey ſpokoynie/ bez hukow/ krżykow/ ſtrżelánia/ krzoſánia/ wyśiedźiec kto mogł/ o tym áni pomyśláć. Więc


strona: 7

O Wolnośćiách Polſkich.
ieſli przy Krolu zuchwálſtwo bywáło/ á coż ná ſtronie? Bydź tedy w vſtáwiczney trwodze/ á nie mieć vſpokoioney myśli/ wielka to niewola. Co iż ták ieſt w Polſcze/ tedy podług twego zeznánia/ Wolnośći w Polſcze nie máſz: A ieſłi ieſt v was Wol ność/ toć Czechowie/ Moráwcy/ Slężacy/ ſą bárźo głupi/ że ſię do tey Wolnośći niekwápią/ á w Polſcze imion nie kupuią/ á Polácy kupowáli y w Czechách imiona/ y teraz siłá Polakow ieſt/ ktorży w Sląſku iminá máią. Polak. Baczę że mię tą twoią chytrą mową łowiſz/ á iam dobrże tobie pozwolił pier wey/ iż gdźie ieſt niewola/ tam nie maſz Wolnośći: ále v nas niewoley nie máſz/ prżeto my Wolność Polacy mamy/ bo co powiádaſz o zuchwálcách/ o morderzach/ á zaſz tego nie máſz wſzędy? Wolność ia zowę/ y to ieſt Wolność/ nie chytro/ ále poproſtu mowiąc z tobą/ iż żyię iako chcę/ nie mam ná ſię żą dney Krołewſkiey vſtáwy/ áni mię Krol moy zniewołić/ álbo zubożyć może.
Wyklad Wolnośći.
A Czechowie/ Moráwcy/ Slężacy iż prżywykli niewoley/ á ſmáku Wolnośći nigdy nie vczuli/ przeto nie dźiw że v nas teraz imion nie kupuią/ ále kupowáli pierwey/ y wiele domow v nas ieſt/ ktore z támtąd poſzły. Wloch. Widzę do czego idźieſz: Wolnośćią to zowieſz/ że wam Krol czći/ żywota żon/ dźiatek/ máiętnośći bráć nie może. Polak. To ia Wolnośćią zowe/ á nie tylko bráć mi tego nie może coś ty wyliczył/ ále áni mnie do więźienia wźiąć może/ aż przekonánego práwem. Wloch. Dobrże. A ieſłi mi to kto iny pod tymże Krolem bráć może/ ázaż to nie ieſt niewola? Polak. A Boże vchoway: Ieſłi mi tego Krol bráć nie może/ pogotwiu moy ſąsiád.
Niewola od Sąśiadá.
Wloch. A coż owo więc ſłychamy/ o náiazdách ná domy/ o mordách/ o gwałćiech/ o wybrániu domow/ o brániu gwałtem Pánien/ Wdow/ dźieći w opiekę/ o zábijániu Stryiow/ Wu iow/ Bráćiey/ Mátek/ Oycow/ prawdáſz owo bywa/ czy to nam báią/ iáko o dziewięśiłách? Ieslić to prawdá bywa/ tedy tęn kto to vczynił (mowiąc: iuſz po twemu z tobą) Wolnośći záżył/ á tęn zażył niewoley komu ſię to ſtáło.
Ieden záżył Wolnośći drugi niewoley.
Polak. Mogłoć ſię to sſtać kiedy w Polſcze/ ále też bywáią złoczińce karáni. Wloch. Prżećię ia nie wiele tych pomnię/ ktoreby zá to ſka ráło práwo.


strona: 8

Rozmowá Polaká z Włochem.
Polak. Ieſli ná zbrodnie ſkárgá nie była/ tedyć y práwo y vrzędnicy niewinni/ że nie karáli. Aleć do tego nic nie ma Wol ność/ bo oná opatrżyć tego nie może z káżdey ſtrony/ iżby żlo czińſtwá nie były; ſą złoczińſtwá y tám/ gdźie ludźie żyią w Wolnośći/ y tám gdźie w niewoli żyią. Wloch. Prawdá ieſt że ſą wſzędy złoczińſtwá/ ále v was wolno iákoby źle czynić/ á indźiey niewolno.
W Polſcze Wolność źle czynić.
Philoſoph po wiáda/ źle ſię práwi może ten vſtrzedz wrodzoney człowieczey złośći/ komu ieſt wolno czynić co raczy: á iáko ze wſzyſtkich zwierząt ná świećie cżłowiek ieſt naylepsze zwierzę/ ták záśię ieſli niechce podlegáć práwu/ ieſli ſądu nad ſobą nie ćierpi/ nay gorſze/ y nayokrutnieyſze ieſt miedzy wſzytkiemi zwierzęty.
Człowiek ſwowolny naokrutnieyſze źwierzę.
Więc ieſłi ty to Wolnośćią zowieſz/ moc zle czynić/ tedyć to coś inego ieſt niż Wolność. Iákoż by tu byłá prawdźiwa Wol ność/ nie potrzebowaliby celnieyſzy ludźie w Polſcze ták wiele páchołkow zá ſobą y przed ſobą/
Dla czego możni ſług śiłá chowáią.
y podobno im to nie z roſkoszą przychodźi/ że ich chowáią tak wiele/ ále ſnadź chowáią ie/ iedni dla tego/ żeby drugim groźni byli/ á drudzy dla obwárowánia żywotu ſwego/ y to ſamo znákiem ieſt niewoley/ iż ták wielka zgráię dla obrony/ ſwey chowáć muſzą/ czego nie byłoby iemu po trzebá/ gdyby tu prawdźiwa Wolność byłá/ ktora bez rządu/ y dobrego práwá bydź nie może; bo káżdy w powinnośći ſwey záchowáć by ſię muśiał/ á tá zgráiá gdyby nie ſlużyłá/ muśiá łáby o ſobie myślić/ y iákimkolwiek ſpoſobem prożnowánia zániechawſzy doſtáwáć chlebá.
W Polſcze wolno źle cżynić.
A com wyżey powiedział/ iż tu v was wolno iákoby źle czynić/ z tąd to obaczyć możeſz/ iż kto náiáchawſzy ná dom zábije/ ma fryſztu do Seymu/ to ieſt do dwu lat/ czym ſámym iuſz wiele złoczińcá wygrał/ á ieſli ſię ieſcze poiedna/ ábo iego cauſa ná Seymie nie doydźie/ to ná onę ſwo ię zbrodnią śpi bárzo dobrze. Otoſz nie baczę ia podlug twego wykłádu/ żeby tu Wolność byłá. Przeto pokaſz mi iaśniey/ że tu ieſt Wolność/ á nie niewola. Polak. Doſyć to iáśnie widźiſz/ że tu ieſt Wolność/ bo w innych źiemiách/ y v was we Włoſzech/ ſkoro kto namniey co wyſtąpi/ álbo choć y nie wyſtąpi/ iednoże nań ieſt iákie podey
O Wolnośćiách Polſkich.
rzenie; to go wnet połápią/ y do więźieia dadzą/ á v nas ni kogo do więzienia bráć ſię niegodźi/ áż przekonánego práwem. Wloch. Ták ieſt/ iż ow co zbroił/ ma ſię z czego ćieſzyć/ że ſię pod tákiem vrodźił práwem/ ále/ ow záśię kogo vkrzywdzono/ bárzo łámęntuie ná tákie práwo/ y oyczyznę w ktorey ſię vro dźił/ dla tákiego przeklina prawá. Otoż táka Wolność złym ludźiom bárźo ieſt ná rękę/ ále dobrem ludźiom ieſt wielce nie zdrowa.
Vkrzywdzenie ná práwo Polſkie lámentuą.
Dobry á cnotliwy człowiek/ ná nayſrozſze prżyzwoli práwo/ bo vfa ſwey cnoćie/ á więźienia ſię żadnego/ nie boi/ choćiayby y tam żył/ gdźie nie prżekonáne práwem do więźie nia biorą. Polak. Baczę iá kędy ty zmierzaſz/ chceſz żebym ia Wol ność dobrą náſzę/ ſwowolą prżezwał/ oá ono ſwawola tám bydź nie może gdźie ieſt práwo.
Iedni tu ſą w ſwej woli drudzy wniewoli.
Wloch. Tákći mowią niektorży z wáſzych/ iż tu w Polſcze iedni ludźi ſą w wielkiey niewoli/ á drudzy w wielkiey ſwey woli/ á przećię y ći ktorży ſą w ſwey woli/ czuią wielką niewolą. Polak. Ták ieſt/ iż plebs v nas nie záżywá Wolnośći/ ále iey też chłopſtwu nie trżebá/ bo Wolność byłáby ku ich ſkáźie:
Chłopſtwu Wolności nie trzebá.
kto duſze ſwey vżywáć nie vmie/ temu lepiey żeby iey nie miał/ á był vmárłem/ niż żywem/ á ieſli tego potrżebá/ iżby táki cżło wiek był żyw/ tedy lepiey/ żeby był niewolnikiem niſz wolnem człowiekiem. Y dźiećięćiu Wolnośći nie dáiemy/ bo go chći wośći ſpráwuią/ nie rozum/ także eż Wolnośći tęn nie go dźien/ kogo ciáło á nie duſzá ſpráwuie. Wloch. Nie o chłopſtwie ſię tu mowi (ácz powiáda Plato. iż tá Rżecz poſpolita źle ieſt poſtánowioná/ w ktorey ſtány nie ſą ſobie prżyiáźliwe: y práwo dawcá práwi táki nie dobry ieſt/ ktory nie obmyśla/ żeby wſzyſtkie ſtany R. P. wzgodźie/ y mi lośći z ſobą żyli) ále ſię mowi o ſtánie Szlácheckiem/ ktory ſtan podług wykládu twego iákoś wyłożył y opiſał Wolność/ y iá ko ſię do tąd o niey mowiło/ nie żyie w Wolnośći/ ábowiem kto ma żyć iáko chce/ co tey Wolnośćią zowieſz/ trzebá mu te go/ żeby nie miał nikogo/ ktoby mu one iego Wolność przeſzko dźić mogł/ trzebá żeby nie przyſzło náń co z ſtrony/ ku prżekáźie


strona: 10

Rozmowa Polaká z Włochem.
iemu tego/ co ſobie záczął. A tu v was niewiem tákli ieſt/ że nikt nikomu Wolnośći nie przerywa. Polak. Niewiem iáko z to bą mowić/ iużem ći doſyć ſzeroce vkazał/ proſto/ á nie chytrże mowiąc/ że v nas w Polſcze wielka ieſt Wolność. Wloch. Ieſli ieſt wielka gdźie ná świećie Wolność/ tedyc też máła a pomierna Wołność bydź gdźie muśi/ y podobno tá pomierną lępſza ieſt/ niż wielka/ bo tá pomierna/ y zoſobná káż demu zdrowa ieſt/ y w obecz wſzyſtkiem;
Pomierna Wolność zdrowa.
á zbytnia ſwobodá/ y tym ieſt ćięſzka nád ktoremi iey vzywáią/ y tych ktorzy ią máią/ w bez rozumną ich ſwą wolą záwiodſzy/ ku vpadkowi prżywo dźi. Dobrze iść miárą. Co nie ma miáry w ſobie/ ále gwałto wnie idźie/
Skutki wielkiey Wolnośći.
to trwáć nie może. Po wielkiey Wolnośći przycho dźi wſzeteczeńſtwo/ za wſzeteczeńſtwem/ náſtáie wzgárdá prá wá/ á zá tą idą wnętrzne zwády/ áż oſtátnie przytnie przycho ddźi niewola. Pełne ſą tego Hiſtorie/ iáko dla wielkiey ſwobody siłá Pańſtw vpádło/ ktore trwáć mogły gdyby były pomierną Wolność záchowáć chćiáły. Piękna rzecz ieſt Wolność/ y wielk kie człowiecze dobro/ ále táka ieſt natura wſzyſtkich rzeczy/ ná świećie/ iż im co ieſt w mierze ſwey naypięknieyſze/ tym gdy wyniedźie s ſwey miáry ieſt nayſprośniey ſze/ y nayſzkodliwſze. Miáry we wſzyſtkich rzeczách potrzebá/ á Wolność tylko tá Wolnosćią ma bydź zwána/ ktorey/ rozum/ nie zmyſły/ áni pochoći. (ieſłi affecty ták zwáć mamy) pánuią; ábowiem moc chćieć złego ſzaleńſtwo to ieſt/ nie Wolność. Więc iż człowiek z nás káżdy członkiem ieſt R.P. tedy to co zle ieſt wſzyſtkiem/ iednemu tobie dobrze bydź nię mozę/ gdyż ſię ty we wſzyſtkich zámykaſz. Zdá ſię to wam dobre poiedynkiem/ iż poboru nie dawacie/ álbo barzo rzadko/ ale Rzeczpoſpolita bá rzo ná tym ſzkoduie/ iż nie ma ſkárbu poſpolitego; tákże y owá nowa Conſtitucia, ktorąśćie znieśli ſtarepráwo z ſtrony ruſze nia poſpolitego/ żeby was Krol dawſzy pieniądze/ ſuper haſtam zá gránice nie wywodźił/ zda ſię poiedynkiem káżdemu z was zdrowa/ ále Rzeczy poſpolitey/ ſzkodliwa ieſt. Bo zá támtem ſtárem práwem y ſpoſobem wárowánia wáſzych przodkow/


strona: 11

O Wolnośćiách Polſkich.
Polſká rozprzeſtrzenioná byłá/ máiąc pod ſobą Sląſko/ Mo ráwę/ Zgorzeleckie Páńſtwo ktore Niemcy opánowąwſzy/ Brándeburgiem z iężyká ſwego názwáli.
Brandeburg.
Máiąc nád morzem miáſto Bukowiec/ ktore Niemcy ośiadſzy/ Lubekiem z iężyká ſwego Niemieckiego
Lubeca.
názwáli/ y wybiwſzy ſię z mocy wáſzey/ wolną ſobie Rzecz poſpolitą vczynili. Máiąc y inſzych śiłá Páńſtw y Prouincey po Sáſkie Xięſtwo/ y po Duńſkie Krole ſtwo. Co wſzyſtko teraz Niemcy trżymáią/ wam wyiąwſzy Litwę/ ktora do was dobrowolnie z Iágielem Xiężąćiem ſwem przyſtáłá/ ledwo połowicá Polſki zoſtáłá/ żeśćie ſpoſob ſtáry woienny obmienili: Ieſli ty nie wieſz iáko przodkowie wáśi woynę odpráwowáli/ tedy ia tobie powiem/ czegom ſię od Senatorow mądrych náuczył/ przy ktorychem ſię tu w Pol ſcze bawił/ á oni powiedáli/ że to z Dlugoſzá Hiſtoriká wáſzego mieli. Pierwey to v Krolá bylo w mocy nie ſkłádáiąc Seymu/ ruſzenie poſpolite ná woynę vczynić/ bądź wſzyſtkiem in genere, bądź ktoremu kolwiek Woiewodſtwu/ álbo kątowi/ iáko Krol rozumial wydołáć/ nieprżyiáćielowi onemu/ przećiw ktoremu ſię wybieráł/
Stáry ſpoſob woienny.
y káżdy Szláchćic oſoba ſię ſwą/ ſtáwić powinien był/ podſtráceniem poczćiwośći/ gárdłá/ y máiętnośći/ á gdy do potrżeby przychodźiło/ tedy ſię potykáli nie rotámi/ iá ko teraz/ bo w tęn czas rotmiſtrzow nie było/ ále po fámi liách y Herbach/ ták iż káżda familia/ y Herbowni z oſobná w kupię pod ſwą chorągwią/ ſta wáli: y ſámi się potykali/ iáko ktorey chorągwi kazáno/ y iá ko ſię ktora chorągiew w woney potrzebie popiſáłá/ ták ſła wę/ álbo nie ſławę odnośiłá/ y przetoż ná on cżás áby fámi lie były w ſzyku potężnieyſze/ w liczbie więtſzey/ do potrże by ſtać mogły/ tedy do Herbow ſwych plebeios radźi prżiy mowáli/ y o to ſię z wielką śiłą ſtáráli/ áby tákich co ná więcey do śiebie gárnęli/ y przetoż iáko baczyſz/ śiłá fámiliey iednego Herbu vżywáią/ nie dla tego/ żeby ſię z iedney krwie rozrodźili/ áłe że ſię do Herbow dla potęgi kupili. A dru dzy ze wśi y z máiętnośći źiemſkiey do miaſt ſię wyprowadzá li/ przedawſzy máiętność/ w mieśćie ſię pieniądzmi żywili/


strona: 12

Rozmowá Polaká z Włochem
rzemieſłá dla vracenia Szláchectwá nie robiąc/ áni ſzynkuiąc/ żeby tylko oney vſtáwiczney woyny vchronić ſię mogli/
Skártábeus to ieſt.
á tákie Skrytobyłámi po Polſku náźywáno/ á kiedy ſię trafiło/ że ktorego z tákich zábito/ tedy tylko połowicę zań głowy Szláchec kiey płácono/ ktore Laſki w ſwey Státućie/ y drudzy potym/ zá niem prżekłádáiąc/ Statutá Polſkie ná łaćińſki ięźyk/ z Pol ſkiego corrupto vocabulo, według inflexiey iężyká łaćińſkiego Scartabelos nápiſali/ ktorego ſłowá wáśi iuriſtowie rozne y śmieſzne wykłády czynią/ niewiedząc wlaſney rzeczy u począ tku/ tego ſłowá. Ato tych iednym ſłowem okrzćili/ ktorży ſię dla fátig woiennych do miaſt/ iákom powiedźiał kryli. Teraz kiedy Szláchtá tákiey Wolnośći/ z ktorą ty ná hárcz wyiez dzaſz doſtáłá/ wáſze rzeczy priuatne lepſze ſie sſtáły/ ále Rzecz poſpolita wielką vymę wźięłá. Polak. Ieſczem tego od żandego Polaká nie ſłychał/ cho ćiażem też śiłá o tych/ y o inſzych rzeczách z rozmáitem ludźmi rozmowy miewał/ y tęn wykład Skártebelá rad wiem od ćie bie/ iáko ſłuſzny y prawdźiwy/ ktory pierwey rozmáićie/ y nie ku rżeczy iuriſtowie y ſędźiowie náſzy wykłádáli. Wloch. Y śiłá inſzych rżeczy mogłćibym powiedźieć/ czego podobno ie od każdegobyś Polaká ſłyſzal/ ále ſię wracam do Conſtitucey wáſzych nowych/ ktoreśćie poczynili/ dla pożytku káżdy ſwego/ a ono wiele rżeczy vkázáć ſię może/ w ktorych co iednemu/ ábo kilkiem może ſię zdáć pożyteczno/ to záśię ogulnie wſzyſkiem wielką ieſt ſzkodą. Doktor kiedy chorego leczy/ tego nie pátrży/ żeby chćiwo śćiom chorego dgodźił/ ále żeby vzdrowił człowieká. Tákże y Wolność zdrowiu y cáłośći Rżeczpoſpolitey dogadzać má/ nie tey/ ábo owey oſobie. Gdy wy Polacy prośćićie Krola o pomnożenie ſwobod/ ábo wam co Krol obiecuie/ tedy to nic inego nie ieſt/ iedno że wam obiecuie Krol dopuśćić bárźiey/ niżeśćie do tąd ná vmyśle chorowáli/ chorowáć. Iżeś tedy przy znał/ że tu ieſt wielka Wolność/ tedyć ono prawdá co dawno powidźiano/ iż w naywiętſzey Wolnośći/ naywiętſza niewola.
W naywiętſzey Wolnośći naywiętſza niewola.
Do tego y one ſłowá dobre były/ ktore Nerwie Ceſárzowi Fron (kust.-tinus)


strona: 13

o Wolnośćiách Polſkich.
nus Philozoph powiedźiał/ pod tym práwi Pánem zle mieſzkáć/ pod ktore nie máſz nic Wolnośći/ ále pod tęm tyśiąckroć go rżey/ pod ktorem wſzyſtko káżdemu czynić ieſt wolno.
Frontinus co powiedźiał Nerwie.
Polak. Vłápiłeś widzę to moie ſłowko/ żem powiedźiał w Polſcze bydź wielką Wolnosć. nie ku złemu tá wielkość Wolnośći ſłuży/ ále ku dobremu/ iáko woli káżdy wiele dobrego/ niż máło. Wloch. Cnotá w poſrżodku mieſzka/ nie prżechodząc zámierżonego kre ſu/ áni ku wielkośći/ áni ku małośći/ áni ſię bac trżebá/ żeby w niey co bydź názbyt miáło/ gdyż oná ſamá miárą ieſt/ á rzecz káżda ktora poſrżodek prżeydzie/ á wielkośćią ſwoią ſobie ieſt ćięſzka/ dobrą bydź nie może.
Omne nimium cadit in vitium.
Prżeto muſiſz ty byś niechćiał przy znáć mi to iż tu ieſt wielka ſwawola/ á ſwawola coſz ieſt inego niż Wolność. A ieśli mię pytaſz iáki ieſt wykład ſweywoley/ tedy onę ták ia wykłádam. Swawola ieſt/ rozkiełznána/ á bez rozumna wola/ máiąc zá koniec ſwoy/ roſkoſz/ y do tey wſzyſtkie ſwe kieruiąc ſprawy. O toż kto ſię w niey błogoſłáwieńſtwo ſwe poloży/ kiedy rozumie żeby ią pośiadł/ á był iey Pánem/ tedy ſię opák ſtawa/ bo táki człowiek/ v roſkoſzy/ v ſrogiego tyránná zoſtaie niewolnikiem. Swąwolą ma Tyran/ ktory w niewoli ſam v roſkoſzy będąc/ wſzyſtko to czyni/ co oná roſkázuie/ á ná to nie pátrży/ z dobremli/ czy ze złem pod dánych bydź ma/ co on záczyn/ lecz pátrży/ żeby dogodźił we wſzyſtkim Pániom ſwoiem/ to ieſt woley/ roſkoſzy/ á lubośći: ále Wolność choćiay ſię ták wykłada/ iakoś powiedźiał/ to ieſt moc/ żyć iáko ſię komu podoba/ ktorego wykłádu Ariſtoteles nie chwali: Prżećię tego twego podobánia/ nie máią kiero wać zmyſły twoie/ lecz doſkonáły rozum/ á nie rozum iednego człowieká/ ále rożum powſzechny/ to ieſt práwo/ ktore to prá wo w pewne opłotki Wolność záwárło/ iżby ſię to nie czyniło/ co nie prżyſtoi/ y żebyś ták ſzáfował tą twoią Wolnośćią/ iá koby też drudzy vżywáć iey mogli/ á twoiá Wolność/ żeb dru gim niewoley nie czyniłá; Iákoſz práwodawcy ten trżem rze czam ſtánowiąc práwá dogádzáć zwykli;
Iáko ſzáfowáć Wolnośćią.
Práwodawcy czemu dogádzáć máią.
Pierwſza/ iżby oná Rzecpoſpolita ktorey dáią práwá/ byłá wolna; Wtora/ iżby ſobie ſpolecznie byłá ſprzyiażliwa; á trżećia/ żeby ſię ſpráwowá


strona: 14

Rozmowá Polaká z Wlochem
łá rozumem. Tu v was ieśli to troie ieſt/ niewiem/ ále to wiem/ iż ná to bárzo pátrzą cudzoźiemcy/ iáko ſię wy z ſobą/ y iáko z obczymi obchodźićie. Dla wielkich cnot/ ktore były onego dá wnego wieku w Rzymie/ dálekich kráiow ludźie/ poddawali ſię pod moc Rzymſka: pytam/ nálaſłiby ſię teraz ktory ná świećie národ/ ktoryby ſię Polakom poddáć chćiał. Polak. Zbytnia Wolność nie dobra ieſt/ znam ia to ſam/ bo káżda rzecz/ ktora ſię prześili/ vpáść muśi/ po gwałtwonym mroźie/ poſpolićie bywa odmięcz/
Rzecz ktora ſię prześili vpáść muśi.
po dobrem vrodzáiu/ nie v rodzay/ tákże też ieſt w Páńſtwách/ w Kroleſtwách/ w Rze czypoſpolitey po wielkiey Wolnośći bywa wielka niewola: ále kiędyby przełożeni náſzy/ Vrzędnicy/ Stároſtowie/ czuli ſię w ſwey powinnośći/ tedyby Wolność náſzá nie wychodźiłá z miá ry. Ięśli ſię tedy w náſzey Rzeczypoſpolitey co złego dźieie/ Wolność náſzá przyczyną tego nie ieſt/ ále przełożeni ſą nieprá wi.
Przełożeni w náſzey Wolnośći nie práwi
Wloch. Ia tego nie baczę/ żeby przelożeni byli co krzy wi bo tem po wielkiey częśći odięto władzą. Wyſzło tu wſzy ſtko (iáko ſię mnie widźi/ może bydź że ſię myle) ze ſwoiey miá ry. On mędrzec co go ták záwżdy zowią Ariſtoteles, ták Rzecz poſpolitą wykłáda. Rzeczpoſp: práwa ieſt/ gdźie ſpolnie w ie dnym zgromádzeniu ludźie mieſzkáiąc porządnie/ obyczaynie/ y ſprawiedliwie żyią.
R. Ptą iáko Ariſtoteles wykłáda.
Y dopiero podobno w tákowem zyćiu Wolność ſię náleść może. Ale tu niewiem/ nie gorzeyli ſię ma (Wolnośći zgubioney nie wſpomináiąc) człowiek dobry/ má iętny/ ſpokoyny/ niśli vbogi á zuchwálec: bo zuchwálec wziąć może/ ránić/ náiecháć ná dom/ zgwałćić/ zábić/ ſpalić: pozo wą go/ on woźnego ſłukſzy/ do prawá nie ſtánąwſzy/ odpowie ieſzcze onemu/ co go pozwáł/ á ſam ſię ná. Niſz pocznie goto wáć/ o kęs on máiętnośći co miał/ namniey niedbáiąc/ á to wſzyſtko vczyni/ on zuchwálec/ w nádźieię tey twey Wolno śći/ wiedząc że go poimáć nie mogą/ áż przekonanego práwem. Tu ow poććiwy człowiek/ widząc iż od vrżędu żadnego rátunku mieć nie może/ á to tęż wiedząc/ iż on zuchwalec śiłá iuſz ludźi pobil/ muśi o tym myślić nie rad/ iá koby onego zuchwálcá pożył. Prżypátrzże ſię tu/ iáko ći dwá


strona: 15

o Wolnośćiách Polſkich
nie w klubie ſtoią/ bo iednemu iákoby ſtoią/ bo iednemu iákoby nic/ poſtrádáć troſzkę má iętnośći/ á zábiwſzy vćieć ná Niſz/ á owemu o wſzyſtko idźie zá raz gdy zábije: idźie mu o maiętność/ żonę/ dźiatki/ á ieśli po zową Criminaliter, to y o poććiwość poydźie. Radbym żebyś mi to wywiodł że to ták dobrże/ á iż Wolność táká/ obiemá tym zdrowa. Polak. Tá twoiá powieść nie bárzo mi w poſłuch idźie/ bo vbogiego zuchwalcem/ y moznem czyniſz/ do czego podobniey ſzy bogaty niż vbogi: podobnobyś ty chćiał/ żeby táki(e) imáno záraz/ czego nas vchowa Pan Bog/ y ktoby ná to rádźił/ byłby Oyczyźnie nieprzyiáćielem. Wloch. Nic ia tu nie powie dam nie podobnego/ bo táki vbogi á zuchwáły/ ktoregom w ſpomniał/ záwżdy ták wiele towárżyſtwá dármo mieć może/ iáko bogáty zá pieniądze. A tęn Státut nieimániu Szlách ćicá/ iáko ieſt dobry/ ták też ieſt zły nie pomáłu/ bo ſię nim wſzy ſcy zuchwálcy/ wſzyſcy gwaltownicy zákłádáią. Wenetom v ktorych ieſt prawdźiwa Wolność/ wolnoby táki Státut po ſtánowić ſobie/ iżby ich nie imał nikt/ áż przekonáne práwem/ ieſzcze rychleyby ſię tám zſzedł tęn Státut/ á czemuſz oni tego Státutu v śiebie mieć niechcą? Przeto/ iż wiedzą/ iáko wiele z niego złego vrosćby mogło: práwieby to wab ieden był złym ludźiom ku popełnieniu zbrodni/ y tarcz nie ladá iáka/ żeby kaźń złego nie dośięglá: w Rzymie gdy ſtáłá Rzeczpoſp: by ła Wolność táką/ iáka ná świećie nie byłá więtſza á wżdy tám wielekroć nie przekonáne práwem/ nie tylko imano/ y da wano do więźienia/ ále y przed oczymá wſzyſtkich ludźi zábijá no. Cnotá ſię ſrogośći nie boi. Ale dźiwna to rzecz ieſt/ ow co vkrádnie rzecz zá kilkánaśćie groſzy/ wnet go poimáćie/ á owe go poimáć ſię niegodźi/ ktory náiechał ná dom/ zábił kilká oſob w domu/ Corkę zgwałćił/ Zonę zránił/ wſzyſtkie wygnał/ á ſam dom ośiadł? Więc ſzalonego człowieká/ izaſz nie imáćie? zaſz nie krępuiećie? A czemu? Przeto iżby ludźiom nie ſzkodźił. A táki mężoboycá zuchwáły/ bez wſtydu/ bez ſumnienia bez Bogá/ záſz ſzalonemu nie podobny? Y máſz mu to wolno bydź á nie ma go nikt imać?
Gwałtownik wolen/ złodźiei(á) imáią.



strona: 16

Rozmowá Polaká z Wlochem
Co ieſzcze k temu/ táki zuchwálec ieſłi máiętnośći mieć nie bę dźie ták dłużny/ iż iego máiętność zá to nie ſtoi: gdy go pozo wą/ nie ſtánie/ ále wſkaże do ſtrony o iednánie/ ná ktore gdy on vkrżywdzony nie będźie chćiał prżyzwolić/ ále będźie podbierał prawem/ áſz ku wywołániu: Tu ow zbrodźień/ nie czekáiąc de kretu/ nákazawſzy ieſcze o iednánie/ á nie mogąc prżyść k niemu/ y widząc wrzkomo zdrowſzą rádę ſobie/ pomśćiwſzy ſię vćiec ná Niſz/ niżli po wywołániu tułáć ſię po prżyiáćiołách/ zábije ieſcze onego vkrżywdzonego/ y powie/ żem ták vczynić muśiał/ bo mię chćiał zgubić práwem/ á iednáć ſię niechćiał. Polak. Ná powietrżu coś mi vkázuieſz/ kiedyby ſię ták sſtáło/ owák sſtáło: Siłá tak rzeczy vkázáć możeſz/ ále żeby ſię ták gdźie sſtáło/ pokázáć nie możeſz. Więc nie dźiw iż złodźieiá imáią/ bo lice przy niem ieſt/ rzecz ktora vkázuie ná oko zły ie go vczynek/ ále około náiechánia ná dom/ iż nie máſz tákiey pe wnośći/ bo to ieden á drugiego karb vczynic mogł/ prżeto imáć ſię tákiego nie godźi/ áż przekonánego práwem. A ieśli ćię to obraża/ iż o máłą rzecz v nas wiezſzą/ potrzebne ieſt tákie práwo/ bo my zmkow/ domow/ murowánych nie mamy/ w podłem drżewiánem budowániu náſzem/ máiętnośći chowa my naſze/ do ktorych iż złoczyńcy łátwy przyſtęp/ przeto ſrogie o złodźieyſtwo karánie ieſt poſtánowione: iákoſz oſtrſzey káźni ná te trzebá grżechy/ ktoer popełnić zloczyńcy łátwiey/ á dobremu człowiekowi ſtrzedz ſię ſzkody trudniey/ niśli ná ine zbrodnie. W Indyey ná zachod ſłońcá/ niż ſą Iſzpáni pośiedli/ iż tám tylko ćienuchną nićią grunty bywáły ográniczon/ kto to prżeſtąpił/ ſrogie o to odnioſł karánie/ á kto vkradł/ nić onę przeſtąpiwſzy w bićiem ná pal to karano. Y Doctorá tego/ kto ryby miáſto lekárſtwá dał choremu trućiźnę/ ſrożeby práwo ſkáráć miáło/ niż gdyby dobywſzy broniey/ iáwnie człowieká zábił. Wloch. Dobrześ to powiedźiał/ iż oſtrſzey by kaźni ná te krzywdy potrzebá/ ktorych ſię vſtrzedz trudniey.
Oſtrſzey kaźni trzebá ná te wyſtępki ktorych ſię trudniey vſtrzedz.
Otoſz iż tu dá leko ieden od drugiego mieſzkáćie/ łátwie náiecháć ná dom/ łá twie ſpalić/ látwie zgwałćić/ łátwie ná Niż viecháć/ przeto


strona: 17

o Wolnośćiách Polſkich.
oſtrſzeyby kaźni ná złoczyńſtwá potrzebá/ á Wolnośći tey o nie imániu Szláchćicá/ nie miałby vżywáć tęn/ kto drugiemu Wolność odeymuie/ y práwo poſpolite gwałći.
Szlachćić zbrodzien miałby być imány.
A y tego ie ſcze dołożę/ iż Wolność ktora nie iednemu/ ále wſzyſtkim wol nym ſłużyć ma/ tá v nas mym zdániem bydź nie może/ áżby zło czyńcá/ ktory do złoczynienia ma wielką w Polſcze łátwość/ y pogodę/ y pijáńſtwo go do wſzyſtkiego złego pędźi/ mogł bydź poimány. Polak. Włochu/ Włochu iuſzbyſmy náſzey Wol nośći zádźwonić ku pogrzebowi mogli gdyby Szláchćicá było poimáć wolno. Wloch. Coż! abo ſwey cnoćie nie vfaſz? Polak. Vfam ia ſwey cnoćie/ y kiedyby nigdy inſzego czło wieká nie imano/ iednego winnego/ przyzwoliłbym ia ná tákie práwo/ ále iż ſię wielekroć to trafia/ że nie winne ludźie imáią/ y gárdłem karzą/ przeto my Polacy tego imánia niechcemy/ y dźiękuiemy zá to przodkom náſzym/ że nam táką zoſtáwili Wolność. Wloch. Wiem żeś ty we Włoſzech był/ gdźie zbrodnie choćiáyby na nie nikt nie ſkárżył imáią: pytam ćię/ byłżeś ty tám kiedy w iákiey niewoli? Polak. Tak ći ieſt/ że tám nie woley żadney nie vczułem/ ále przećię nie byłem nigdy bez bo iaźni/ wiedżąc to/ że ledá o co/ áliś ty więźniem.
Cięſzko w boiáźni żyć.
Wloch. Cośći to záwádźiło/ ześ był w boiáźni/ nie podkáło ćię ni odkogo/ á tyś też nic nikomu nie wyrządźił przykrego? Polak. Cięſzko to człowiekowi żyć w boiázni. Wloch. Ale tákową boiaźń iákąś tám miał/ to ieſt żeś ſię bał vczynić blizniemu krzywdy/ dobra y chwálebna/ y zdrowa byłá ták tobie/ iáko y drugiemu/ co ſię też bał vczynić tobie krzy wdy/ więc ieślić támteczna boiaźn byłá ćięſzka/ á tuteczna bo iaźń nie ćięſzkáć/ kiedy ſię ná káżdą godźinę możeſz nádźiewáć śmierći leda od kogo/ ábo lekkośći? Polak. Odczego przy iaćieł/ odczego ſługá/ á ze zwádliwemi/ á kto mi záśiádáć każe? Wloch. A biednaſz to Wolność/ ktora prziáćioł/ ábo ſług/ ábo háydukow do obrony potrzebuie. Ták ia mniemam/ iż ty toſz rozumieſz co y ia/ ále mi ſię przyznáć niechceſz. W nay więtſzey ſweywoli/ naywiętſza niewola:
Nie ieſt to Wolność/ ktora ſtráźy/ y obrony potrżebuie.
Powiem ći/ co tu


strona: 18

Rozmowa Polaká z Włochem
w tey ſweywoli ſtáć ſię może. Náiedźie kto kogo ná dom wnet po Seymie/ y zabije; náprżod to wygrał/ iż ma fryſztu/ iákom pierwey powiedźiał dwie lećie/ to ieſt do Seymu/ á tym cżáſem zábije záś y drugiego/ y trżećiego/ y dźieśiątego/ á może ták długo bić/ że go y ſámego zábiją. Tu obacz/ że ći wſzyſcy/ ktore tęn meżoboycá po onem pierwſzem mężoboyſtwie pobił/ byliby byli żywi/ by tęn był zbrodźień po pierwſzem mężoboyſtwie poiman y ſkaran. A iż go zábito/ to zá iednę/ tylko głowę w źiął zapłátę. A ieśli będźie ták fotunny/ że go nie zábiją/ więc ná Seym máło máiąc ábo nic/ máiętnośći nie sſtale: záczym czći go odſądzą/ á on do cudzey źiemie poiedźie/ gdźie to czći od ſądzenie nic mu nie záſzkodźi. Położę y to że ſtánie ná Seym/ da gárdło/ y czći go odſądzą: obaczże to/ że ten iedno zá iedno go vćierpiał/ a owym co ich wielką liczbę pobił/ nic ſię nie ná grodźiło/ zwłáſzczá ieśli ábo nic/ ábo bárżo máło miał ośiádło śći. Słyſzałem o iednem ktorego miánowáć niechcę/ ktory zá Krolá Sigmuntá ſtárego dwádźieśćiá głow zábił/ y vmárł ſwą śmierćią/ á do żadney mu kaźni nie prżyſzło. Pozowieli też kto takowego meżoboyćę ciuiliter, y ſkáżą mu śiedzenie zá głowy/ á vmrze rozniemogſzy ſię w kilká niedźiel po záśiędźię niu/ to tęn y zá iedną glowę nie wźiął zapłáty/ á onych drugich mord prżepadł/ poniewaſz tyle nie miał máiętnośći/ żeby wſzy ſtkie one zápłáćił pobite głowy. Poráchyuże ſię teraz z tą two ią Wolnosćią/ zdrowali wſzyſtkim ieſt/ czy nie zdrowa.
Kto chce áby wieżę wyśiedźiał głownik á folgi od vrżędu nie miał/ muśi ſam z nim śiedźieć.
Polak. Co ſię sſtać może/ á nie sſtáło ſię/ tego nie ſądźi práwo/ ba y mowić o tym nie máſz oczym. A to my ná tey Wol nośći prżeſtaiemu/ á podobno śiłá národow prżyzwoliłoby ná táką Wolność áby ią mieć mogły. Wloch. Iá tobie ręczę za Włochy/ iżby ná táką iáka ieſt v was Wolnosć nigdy nie prżyzwolili:
Wielką Wolność przyczyną zbrodni.
Y śiłá tych ieſt w Pol ſcze/ a zwlaſczá chudych Szláchćicow ktorży tę Wolność/ zá wielką niewolą máią/ gdyż oná wielkich w Polſcze zbrodni ieſt prżyczyną. Polak. Czy to iedno w ſamey Polſcze źli ſię náyduią ludźie? práwo iákom pierwey powiedźiał od tego żeby karało złe lu


strona: 19

o Wolnośćiách Polſkich
idźie/ á krol náſz tylko nam to dwoie powinien/ ſpráwiedliwość/ á obronę. Wloch. Aleśćie wy zwiążáli Krolowi ręce/ iż was od domowego nieprżyiáćielá bronić nie może/ á w innych źiemiach/ wſzędy pokoy poſpolity/ zá ktorem Wolność ná nogách ſtoi/ Pan zwierchny opátruie/ iżby káżdy beśpieczny był w do mu ſwoim/ á nie bał się nikogo: á ktoby namniey pokoy po ſpolity wzruſzył/ tedy o to czyni vrżąd/ y karże; ále v was bę dąc powinien vkrżywdzony ſam czynić o ſwą krżywdę/ á nie mogąc czynić przez niedoſtatek/ bo ſię rychło práwo ſkończyć nie może/ rád nie ziednáć ſię muśi/ á cżáſem iednánie wy grożą. Więc gdy ſię ziednáćie/ to iuſz do tego Krol nic nie ma: A ono należy ná tym Ryeczypoſpolitey żeby pokoy poſpo lity był cáły/ bądź ſię ty ziednaſz/ bądź nie ziednąſz á co wyicz dzaſz ná plác z tem twoiem Polſkiem práwem. Práwo to wá ſze tylko vczynek zły gdy ſię sſtánie/ káźń máłuczką iákąś. (okrom gdy kogo czći odſądzą/ ácz y to iuſz w pośmiech poſzło) poſtánowiło:
Pokoy poſpolity ma bydź cáły.
ále żeby złośći/ grżechy/ okrućieńſtwá bydź nie mogły/ temu z żadney ſtrony wáſze práwo nie zábieżáło/ owſzem dozwála tego wſzyſtkiego/
Czći obſądzenie lekce ſobie ludźie źli ważą.
z czego złe vczynki roſtą: iáko ieſt piiáńſtwo/ chodzenie z bronią/ z ruśncámi/ śiadánie w kárcz mách/ granie/ bá y to/ że nie ieden ſyn dźiedźicy/ ále ſię máiętno śći ná drobne cząſtki dźielą/ wielką złego prżyczyną ieſt. Prży czyny złego odiąć trżebá: bo iáko to dáleko lepſzy lekarz/ ktory ták chowa człowieká/ żeby nie záchorzał/ niśli tęn ktory lekár ſtwy vzdrawia chorego. Tákże też lepſze to práwo/ ktore zá biega temu/ żeby człowiek źle nie czynił/ niźli to ktore złośći iuſz popełnione karże.
Lepſze to práwo ktore zábiega żeby y złe vczynki nie były.
Nie máſz v was vrżędu/ ktoryby iáko ná ſpiczy śiedzą pátrżał ná poſtępki z waſz káżdego oſtrżegáiąc/ żeby kto żyćiem ſwem Rzeczypoſpol: nie pſował/ gdyż z nie rżądnego prywatnego żyćia/ śiłá rżeczy nowych ku zgubie Rze czypoſp: vrość może. Polak. Oſtre iákieś vſtáwy/ ktore bárźiey do obyczáiow niż do práwá należą/ chćiáłbyś ty żebyſmy ná śię my Polacy vchwalili/ ktorymi mogłby nas ſnádnie Krol zniewolić/ á my


strona: 20

Rozmowá Polaká z Wlochem
z káżdey ſtrony tego ſtrżeżemy/ żeby nas Krol zniewolić nie mogł/ y dla tego niechcemy ináczey/ iedno żeby ſtroná pożywa łá/ á Inſtygator gdy pożywa/ prżećię bez delatora niechcemy zeby czynił. Wloch. Gdźie ma bydź dobrże poſtánowiona Rzeczpo ſpolita tám trżebá y práwá dobrego/ y dobrych obyczáiow/ á ie dno to bez drugiego máły pożytek vczynić może: wſzákoſz wżdy nie do końcá zgnięłá ta Rzeczpoſpolita/ to Kroleſtwo/ w kto rem ieśli práwá ſą nie doſkonáłe/ ale wżdy obyczáie dobre ſię náyduią. Ale tu v was/ y obyczáie náder złe z wáſzey ſweywo ley/ y práwá nie bárżo ſą chwáły godne: á to widzę iżeśćie wá rowáli to ſobie żeby was Krol nie poźywał o zbrodnie/ á In ſtygátor gdy pożywa/ bez delatora czynić nic nie może. Więc vchodząc iednego złego/ w drugie gorſze złe w padáćie: vcho dząc tego żeby was Krol zniewolić nie mogł/ ieſteśćie w niewoli v wſzyſtkich/ á kto możnieyſzy/ tęn vbozſzemu ieſt Tyran nem. Zleć to/ bydź pod Tyrannem rzecz ieſt pewna/ ále mniey złego/ mieć iednego Tyranna niż wſzyſkich.
Vchodząc niewoli od Krolá/ w padamy w niewolą v możnieyſzych.
Iedno że to wy nie baczyćie tego/ áni was boli cudza krżywdá/ á miáłáby was ſłuſznie boleć: y fortunna to Rzeczpoſpolita w ktorey ludźie brżydzą ſię tym człowiekiem/ ktory krżywdę czyni drugiemu/ á brżdzą ſię nie mniey/ iedno iako tęn komu krżywdę vczy niono. Polak. Ale záś pátrż z drugiey ſtrony/ kto Krolá ſkarże/ kiedy co źle vczyni? Otoſz gdyby to iemu było wolno pożywáć ábo iego vrżędowi/ látwieby zawżdy nálaſł prżyczynę o co po źywáć/ y ták zgubiłby tego/ ná kogoby ſię/ náſádźił. A kiedy mię poźywa ſtroná/ ma tá wżdy czego ſię báć/ y nie może mię tá zniewolić. Wloch. Y Krol nikogo tu zniwolić nie może/ bo ſię ma ná kogo oglądáć/ ieſt Koronátor iego/ Sędźiá iego/ Arcybiſkup/ ktory go ſkárać/ to ieſt zákląć może. Ieſt nád Kro lem wyzſz vrżąd Papieſz ktory Arcybiſkupá nie odſtąpi. Więc rádá Koronna nie dopuśći tego Krolowi/ żeby nád práwo/ nád ſwą prżyśięgę miał co czynić/ á ludźi niewolić: A też tu z łáſki miłego Bogá tácy ſą Krolowie że o zniewoleniu pod


strona: 21

o Wolnośćiách Polſkich
dánych ſwych nigdy nie myślą.
Abo Krol ábo kto inſzy pokoy ma czynić w Koronie.
Prżeto prżyſtałoby to wam zwierżyć tego Krolowi/ żeby ſtrżekl pokoiá poſpolitego/ á ie go vrząd żeby pożywał tych/ ktorży pokoy poſpolity burżą nie ſtroná vkrżywdzona. A ieśli tego zwierżyć Krolowi nie chce ćie/ wieć poſtánowćie wżdy kogo/ ktoby wam pokoy czynił. Polak. To ia powiedam co dáwno/ práwo ſámo pokoy mi czyni. Wloch. A kiedy ſię tácy dwá tráfią/ ktorży ná ſię nie czy niąc proteſtatiey o to/ co ieden drugiem wyrżądźił/ áni ſię chcąc prawowáć (iáko v nas we Włoſzech o lekkośći/ o rány/ mordy/ nie poźywa ſię Szláchtá/ bo by to ſromotá byłá/ ále ſię mśći) będźie chćiał ieden drugiemu oddáć/ y ieden ná drugiego woyſko zbierże/ y po puł Korony káżdy zá ſobą poćiągnie/ iákoż tu práwo pokoy czynie Polak. Od tego Krol ieſt/ co tákie zuchwálſtwo hámo wáć może/ y mamy o tym Státutá de Gueris. Wloch. Nie widzę ia w tym Státućie tego/ żeby Krol o tákie Gwery mogł pożywáć. Ale gdyby Krol ſtrzekł pokoiu poſpolitego/ á mogł pozwáć ſam o iákie rżeczy/ y o inſze złe vczynki/ ábo iego vreż dnicy/ tedy by nigdy do tákich zwodow nie prżychodźiło. Bo żadna rżecz rychley nie zgubi Rzeczypoſp: iáko wnętrżna niez godá/ wnętrżna woyná/ á zwlaſzczá gdy iuſz do krwie rożlánia prziydźie. Polak. Nie dármo prżodkowie náſzy niechćieli tego dáć Krolowi w ręce/ czuli coś w tym złego. Aleć ieſt y v nas doſyć tych rżeczy/ o ktore Stároſtá gdyby nie był kto inſtyguiąc/ czy nić powinien. Wloch. A Stároſty kto doyrzy iżby powinnośći ſwey czynił doſyć. Polak. Wołno go káżdemu o to pozwáć. Wloch. A kiedy nie będźie nikt chćiał? Bo co w ſzyſtkim poruczono/ o to poſpolićie wſzyſcy áby nic/ ábo máło bárżo dbáią. Więc vbogi Szláchćic/ iáko on śmie Stároſtę gdy czym powinnośći ſwey nie czyni doſyc/ pozwáć/ ábo by mu tego záś Stároſta nie oddał inſzą ſtroną? A co powiedáſz/ nie dármo práwi náſzy prżodkowie niechćieli tego zwierżyć Krolowi/ żeby on ábo iego vrżąd pożywał zbrodnie. Ia záśię


strona: 22

Rozmowá Polaká z Wlochem
ináczey wiem. Było zá dawnieyſzych czáſow Krolowi to wolno/ á z Krolem śiedźęłi Senatorowie/ bez ktorych Krol nic począć nie mogł/ á zá tym nie miał Krol żadney drogi do znie wolenia poddánych ſwoich/ ále nie bárzo dawne: wymogli to ná Krolu ći ktorym tego było potrżebá/ iżby Krol do zbro dniow nic nie miał/ áż gdy prże deń ſtroná pozowie. Iako y to nie dawno náſtáło/ iż wſzyſtkie cauſi ná Seym wyćiągniono/ á gdy Trybunał ná ſtał/ tedy ſame tylko ná Seym Criminales. W czym wſzyſtkim ludźie vkrżywdzeni ſkárżą ſię ze lzámi ná tę leniwą ſpráwiedliwość/ y prżeklináią tych/ ktorży ſą tego prży czyną. Iákoż bárżo to źle ſię sſtáło/ iż ſądy zwłaſzczá Crimina les nie ſą vſtáwiczne/ ále ná Seym co dwie lećie ieſt poſtáno wiony/
Zle iż criminales cauſas nie vſtáwicznie ſądzą.
á tęn żeby nie trwał iedno ſześć niedźiel/ zá ktorą ſześć niedźiel nie ieſt to można rżecz choćiayby Krol Iego Mość nic inego nie czynił/ nie iadł/ nie pił/ nie ſpał/ iedno ſądźił/ że by wſzyſtkie cauſi odſądźić mogł; ták iż onemu co náiechał/ co zábił/ co zgwałćił/ (gdyż tego zá dwie lećie śiłá ſię názbiera) y do drugiego/ y do trżećiego/ y do dźieśiątego Seymu nie prżiydźie do tego/ żeby ſądownie odpowiedał. Coż rozumieſz/ tęn co vkrżywdzony ieſt/ chwaliſz on ſobie táką Wolność/ czy nie chwáli? Y zaſz nie muśi nieborak drugi dla niedoſtátku/ ktoremu/ ábo Corkę gwałcono/ ábo Zonę wźięto/ ábo náie chawſzy zábito/ porżućić wſzyſtkiego ábo ſię ledá iáko ziednáć? Polak. Siłás záraz nágmátwał rżeczy/ nie wiem ná coć pierwey odpowiedźieć. Wloch. Wſzyſtko ſię t od electiey począwſzy/ o Wol nośći wáſzey mowi/ á o práwie/ y oczym inem może ieſcze (bę dźielić ſię zdáło) bydź rozmowa: á wrácáiąc ſię do Polſkiey Wolnośći/ ty ią wychwalaſz/ á ia nie tylko iey nie prżyznawam/ ále powiádam że tu ieſt wielka niewola. Y dokłádam iżby mi znośnieyſzy był ieden Tyran/ niż wſzyſcy. Polak. Iám o electiey tylko (prżypomináiąc Wolność náſzę) z tobą mowić chćiał/ á ty daley rośćiągaſz mowę.


strona: 23

o Wolnośćiách Polſkich
Wloch. Gdyby ſię o wſzyſtkim co w Polſcze ludźie gá nią doſtátecznie mowić miáło/ wźięłoby to wiele czaſu y trże báby nam Sędźiego/ ktoryby vznawał/ kto z nas bliżey do chodźi rżecży: ále ná krotce/ tylko ſię to mowiło/ y mowić ieſcze może/ (ieślić nie prżykro) co iá w Polcze ták z ſtrony Wolnośći/ iáko y z ſtrony práwá (do ktorego y obyczáie należą) widżę ſzkodliwego. Tyś ſam tę mowę zaczął/ leć iá każeſzli rad prżeſtánę. Polak. Więc mowmy/ choćia z tey náſzey mowy nie vro śćie to żeby ſię co w Polſcze odmienić miáło. Wloch. Bá odmieniáć ſię częſto/ y powiedáią ludźie/ że ſię to prżyczynia Wolnośći/ ále ſię mnie widźi że ſię prżybliża do zguby: káżda odmiáná w Rzeczypoſpolitey bárżo zła ieſt/ a Plato powiedźiał iż zá odmiáną/ Mużyki/ zá odmiáną pieśni (co ſię zda fráſzka) y Rzeczpoſpolita odmienić ſię muśi. Doz wolił iednák odmiány/ ale tylko ze złego w dobre. Polak. Y v nas ſię ták dźieie/ iż złe rżeczy w dobre odmie niamy y dla tego prżyczyniamy Conſtitucey ábo ich popráwia my/ v Seymy te dla tego co dwie lećie ſą poſtánowione/ iżby Senatorowie Poſłowie/ więc ći/ ktorży ſię práwnią wielkimi koſzty/ ktorę ná Seymie pierwey co rok czynili/ nie ginęły. A prżećię zle nie vćiece/ kto ma bydź ſkaran/ ſkaran będźie. A ná oſtátek lepiey iż dźieśięć winych vydą kaźni zá ſwe wyſtępki/ niśliby iedęn nie winny miał bydź ſkarány. Co prżyśćby mu śiáło nie raz/ gdyby vrżąd o zbrodnie poźywáć miał. Prżeto żadną miárą my Polacy pozwow od Krolá/ y od iego vrżędni kow mieć niechcemy/ á bánia w więźienie práwem nieprżeko nánego; vchoway nas Pánie Boże/ y to ieſt grunt náſzey Wol nośći/ że nas krol nie poźywa/ áni do więźienia wźiąć może/ áż prżekonáne práwem. Wloch. Iáko ieſt to dobry Státut. (co ſię też pierwey mowiło.) iż Krol Szláchćicá poimáć nie może áż prżekonánepo práwem/
Grunt Polſkiey Wolnośći.
y ná tym iákoby wſzyſtka wá ſzá Wolność záwiſłá/ ták záśię ſą tákię wyſtępki drugie/ iż tęn Státut mogłby śiłá Polſcze vczynić złego. Prżeto iakom pier wej powiedźiał/ y bárżo dobry/ y bárżo zły/ to ieſt Státut.


strona: 24

Rozmowá Polaká z Włochem.
Bo áza máło czyni złego wſzyſtkiey Koronie tęn/ (iż nie wy mięnię inſzych ſzkodliwſzych rżeczy) kto w kąćie śiedząc falſzy wą z miedzi/ z contryfału/ y z czego inſzego kuię Menicę/ T lery/ Czerwone złote? Y więc z tymi czekáć/ áż będźie táki prże konány práwem? á gdźieſz go tych czáſow pozwáć? kto będźie chćiał bydź delatorem? Bá ogień ći to ieſt/ y ledwie nie coś gor ſzego/ niż ogień: ábowiem tu/ nie dwá/ nie ſześć groſzy falſzy wych w grżywnie iedney ſię naydźie (iáko ieſt o tym w Státu ćie/ á ſąd Krolowi należal) ále będźie fałſzu w workách/ w Skrżyniach wſzyſtkiey Korony. Prżypátrżże ſie proſze ćię/ ieśli to dobrże/ tákiego nie imáć: ábo owego/ ktory z nieprzyiáćiel lem Koronnem ma porozumienie/ y poſtánowinie/ iáko y kto rem ſpoſobem ma o nieprżyiáćiel Kroonę opánowáć? Więc tá Wolność nie pożywánia od vrżedu/ ktorą ty ták bárzo zdo biſz/ vbogiey Szláchćic zdrowa bydź nie może/ á zwłaſzcza iż tu y głowę/ y rány pieniądzmi płácą. Możnem iáko táko tá Wolność że was Krol nie poźywa ſłużyć może/ (ácz tu y nay możnieyſzy/ gdy ſię rozrodźi/ z źiemiány porowná: bo dźielac długo máiętność/ muśi potomek dálſzy prżyść do bárżo máłey cząſtki) ále vbogiemu Szláchćicowi bárżo to źle/ gdy zwierz chny Pan nie broni go od moznieyſzego/ á bronić go ináczey nie może ieno ták/ iżb o iego czynił krżywde/ bądź tego chce on v bogi Szláchćic/ bądź tego niechce: Więc gdy ſię co sſtánie/ miedzy krewnemi/ brat zábije brátá/ á Oćiec ieſcze żyw/ Oćiec vbogi opłákawſzy zábitego ſyná/ á niechcąc żeby mu y drugi zginął/ vprośi ſyná trżećiego/ żeby nie poźywał/ y ták oná gło wa zginie. Ale y bez Oyczowſkiey prosby rozumny brat/ będąc/ iuſz po śmierći Oyczowſkiey w máietnośći z brátem mężoboy cą/ á poſtradawſzy trżeciego brátá bacząc to/ iż gdyby poźy wał/ á brátá by o część prżypráwił/ záraz by y dźiał bratá mę żeboyce ſtráćił/ (bo ná Kroláby wźięto) y we wlokł by zmázę ná ſwoy dom/ zániecha pożywania/ iáko ſzkodliwego ſobie/ á prżeſtánie ná iákieykolwiek nagrodźie/ zá czym y onemu zábi temu wielká krżywdá/ y prżykład zły ludźiom ſię dáie/ y nád Kroleſtwem dla nieſpráwiedliwośći káźń Boża wiśi.
Mordy miedzy bráćią.
Tákże


strona: 25

o Wolnośćiách Polſkich.
też ſynowiec zábije Stryjá/ y tymże ſpoſobem poiednáią ſię rżeczy/ á złość oná doma zoſtánie. Náiedźie kto wdowę iáką nie vbogą/ weźmie ią gwałtem; odda ſie z nią: oná niebogá radá nię radá z niem mieſzkáć muśi; á o práwie prożno myślić/ prżyjáćiel/ będźieli chćiał poźywáć/ nie podźiekuie mu oná nę dznica w niewoli v mężá będąc/ owſzem prże Bogá prośić go będźie/ áby zániechał. To y w tem prżypátrż ſię dobrże Wol nośći wáſzey Polſkiey. Nuſz co ſię w tych domách dźieie/ gdźie mężowie obſtarż máią żony/ á to żony powinne ſwe prży ſo bie chowáią/ niechcę wſpominac. A náoſtátek bráćia v wás w tey ſweywoli/ poimuią śioſtry bliſkie/ śieſtrżeńica/ á ktoſz go oto ſkarże? Wżdy iáko ſłuſzę tu pierwey w Polſcze był nie zły porżądek; Byli ći ktorży dogłądali porżądku świeckiego/ byli też ći/ ktorży doglądáli porżądku duchownego/ iżby káżdy żył iáko Chrżeśćiánin á nie wykracał prżećiwko Bogu. Te raz wſzyſtkośćie to popſowáli ma drugi dwie/ drugi trży Zony: ſą y ći ktorży ſię grymárczą z żonámi/ y pacta miedzy ſobą czy nią/ poki ieden drugiego żonę ma trżymáć v śiebie/ á nie zmyś lam Bog wie/ prawdźiwa to rżecz ieſt Sędźia mi to powie dał/ prżed ktorem był pozew o to. O toſz kiedybyśćie byli nie zepſowáli iuriſdictiy duchownych/ toby wnet o to pozwął Bi ſkup y czuiąc to zbrodniowie/ że ieſt tęn kto o to poźywa/ nie ważyłby ſię tákich złośći. Iáko świeckiego ták y duchowne go mieczá bárżo/ á bárżo potrżebá: mnieyby było v was mor dow/ mniey gwałtow/ mniey náiáżdow/ mniey fałſzow/ mniey potwarży/ mniey nie vććiwego mieſzkánia/ mniey krżywoprży śięſtwá/ mniey bluźnierſtwá. By teraz druga Málcherowa/ co ią w Krákowie o Zydowſką wiárę ſpálono náſtáłá/ á ktoby ią nierżkąc ſkárác/ ále y pozwáć mogł?
Málcherowa w Krákowie ſpalona.
Tákże też y w rżechách świeckich/ á złaſzczá około zábićia/ náiázdow/ rozboiow/ gwałtow/ gdyby czuli ludźie/ że ieſt tęn okrom ſtrony/ kto o to czynić będźie/ mnieyby iśćie było złośći. A co więtſza/ te há niebne grzechy ilekroć nie odnoſzą kaźni/ tylekroć kłádą ciężar pomſty Bożey ná wſzyſtkę Koronę/ ták iż kiedyſz tedyſz/ zá to oná vćierpieć muśi. Ták długo Niemcy w Inflanćiech paſtwili


strona: 26

Rozmowá Polaká z Wlochem
ſię nád vbogą Szláchtą/ nád poddánemi/ ták długo płodźili nieſłycháne grżechy/ á Miſtrż Inflancki przez ſpáry ná to pá trżąc nie karał/ áż pomſtá Boża prżyśpiáłá/ że y źiemiá In flancka vćierpiawſzy śiłá/ z Niemieckiego regimentá wyſzła/ y oni ſámi zginęli/
Inflanty dla czego Bog pokurał.
Falſzywe dobro prawdźiwe zle rodźi.
Ták záwżdy bywa/ iż fałſzywe dobro/ pra wdźiwe zle vrodźi. Zle ſię v was dźieie możeſz mi wierżyć/ á to naygorſza/ iż was nie boli cudza/ ábo nie cudza/ ále wáſzey bráćiey vbogiey/ krżywdá. Nie wſpominam tych/ ktore nie mal co rok do Turek w niewolą biorą/ ále tych co ſię im domá krżywda dźieie/ vżalić ſię niechcećie. Nie dawnych czáſow byli trżey bráćia rodzeni/ nie powiem w ktorey źiemi/ ále to doſyć że w Polſcze. Ieden z tych chćąc mnę wſzyſtkę máiętność mieć/ brátu wyrżądzał rozmáite złośći/ żeby mu omierżił iego część/ iżby mu ią prżedáł. Brát on drugi/ prżedáć mu iey niechćiał/ á trżeći brát mieſzkał dáleko od oney ſwey bráćiey/ náymuiąc imion inych. Owá on brát co ſię náſádźił ná brá (cką) máiętność/ ták długo broil/ áż onego brátá zábił. Trżeći on brát co dáleko mieſzkał/ dowiedźiawſzy ſię iż brát zábił/ prży iechał do domu/ y chćiał o to práwem czynić. Brát on mę żoboycá/ prośbą pierwey/ á potym y groźbą vźywał brátá/ żeby ſię z niem poiednał/ o brácką głowę. A gdy on brát żad nem ſpoſobem/ iednáć ſię niechćiał/ zábił záś y tego. Teraz śiedźi ſam ieden we wśi/ iákoby nigdy nic nie zbroił/ á żaden bliſki pozwáć go oto nie śmie. A więc ſię godźi chwałić táką Wolność? A więc tego Bog káráć nie będźie? ktora Rzecz poſpolita/ ktory Krol/ ktory prżełożony nie karże złośći/ tęn nie ćicho/ ále głośno roſkázuie/ iżby źli ludźie dobre trapili/ y wygubili. Polak. Y do tego ieſt druga/ gdy ſię mord miedźy krow nemi sſtánie/ bo gdy nie máſz ktoby inſtygował/ tedy vrżąd ſam inſtigowáć ſię poimowánia we krwi tyczę/ do czego vrżad duchowny náleży/ y teraz w tákich rże czách/ iáko y o dźieciách ſą legitimi. odſyła źiemſki vrżąd do prá wá duchownego. Ale żeby Xiądź miał mię czći odſądźić/ ábo mię odſyláć ad brachium regale, Boże vchoway tego/ toć by


strona: 27

o Wolnośćiách Polſkich.
nam tylko podſłucháczow/ co ie w Iſzpániey inquiſitionis fami liares zową/ á tego żeby nas zaraz w więźienie bráno/ dwu mo wię tych rżeczy nie doſtawało/ ále we wſzyſtkim inem by łoby po Iſzpáńſku/ czego nas vchowa Pan Bog/ bo tám y winne palą. Y tám dopiero ćiężar pomſty Bo żey nád támten Kroleſtwem wiśi. A co Malcherową w ſpomináſz: y teraz/ by ſię kto táki náłaſł/ bylby karan/ iáko o ná/ nálázłoby ſie forum. Tákże y Niemcy w Inflanćiech zá ſwe złośći ſłuſznie ćierpią/ tożći też byli záſłużyli Niemcy w Pruśiech/ y dla tego z Prus wypádli. Nie chwali nikt okru ćieńſtwá/ chyba kto ſam okrutny ieſt.
Dla czego Niemcy z Prus wypádli.
Y dla tego v nas ták ieſt/ łáſkáwe práwo/ iżby okrućieńſtwo nie było w Polſcze. Y o tamtego/ co to dwu bráćiey zábił/ á nie inſtyguie nań nikt/ Stároſtá nie praw że nie poźywa. Tákże też/ iż náſze w nie wolą do Turek biorą/ nie iedność ſię to v nas dźieie/ ále y we Włoſzech/ y gdźie indźiey gdźie miáſtá ſą bliſko Morżá/ bywa to częſto/ á coż temu rżecz: gdyż z żadney ſtrony zábieżeć ſię temu nie może/ żeby czáſem náſzych nie vrwáli. A to wżdy mamy ná to kwártę/ że by ná gránicy byl żołnierż/ y zá łáſką Bożą/ á czułośćią Het máná dźielnego Koronnego/ Iana Zamoyſkiego, dawno iuſz v nas/ Tátárowie nie ſzkodźili: Niewiemy też o tákich prżelożonych/ ktorżyby ná grżechy/ ná złośći/ nápomykáli zbro dnie/ á to karżą/ gdy do nich co prżiydźie/ y wielkim nieprże puſczáią.
Zamoyſki Hetman Koronny.
Nie máſz v nas nic z łáſki Bożey/ czegoby nie chwa lić/ y Wolność dobra/ á nigdźiey lepſza: y práwo ták dobre/ iá kiego nie ma żadne Kroleſtwo. Wloch. Powiedźiałem ći pierwey/ iż po wielkiey częśći/ prżelożonem w Polſcze odięta ieſt władza/ á ieſcze ták rżekę/ że y Krolowi ſámemu. Ale zawżdy to ták bywa/ iż w tym Páńſtwie/ w ktorem ieſt ieden/ bądź Xiążę/ bądź Krol prżełożonem/ nie tęn koniec prżed ſobą on ma/ ktory poddáni máią/ lecz práwie poddánych końcowi prżećiwny; bo Krol wſzyſtko ſwe ſtáránie tu obráca/ żęby mu wſzyſcy poſłuſzni byli/ á poddáni co náybá rźiey o tym myślą/ żęby ábo máło/ nie poſłuſzeńſtwa nie czynili.


strona: 28

Rozmowá Polaká z Wlochem
Z tych tedy rożnych końcow/ y rożne obyczáię roſtą/ y rożne obyczáię roſtę/ zá ktoremi náſtáią tákie práwá/ ktore władzą Krolewſką z gruntu wy wracáią/ á rowność/ ktora nieiakiem ſpoſobem ieſt dobra/ á nie iákiem zła/ ſtáwiáią ná nogi. O czym niechcę mowić głębiey/ by ſię nie zdáło/ że to w Polſcze gánię/ co ludźie chwa lą. Wráczáiąc ſię tedy do twey mowy/ co powiedaſz/ że Stá roſtá/ gdy nie maſz ktoby inſtigował/ on inſtigowáć powinien. Naprżod ták mowię/ iż y Stárośćie idźie o iego piwnik/ bo tu v was y Stároſty zábi(j)áią/ á położony ieſt Stároſta/ y Se nátor zárowno z drugimi. Więc prżywiedźieli zbrodniá do źimney wody Stároſtá/ iuſz ſię ſtrżedz/ iuſz czuyno ſpáć muśi. Potem to záśię powiedam co y pierwey/ że Stárośćie wolno o to czynić: á ieśli mi powieſz/ że Stároſtę wolno pozwáć káż demu/ tedy ia onoſz powiem co dawno; á gdy nikt pozwáć nie będźie chćiał? Trżebáby náprżod Senatory/ potym Stáro ſty/ Sędźie wyiąc z tey rownośći/ y obwárowáć ich żywoty/ bo iáko ſłyſzę/ ták pierwy było. Ale toby nápewnieyſza chu dym obroná byłá/ gdyby vrżąd ſam czynił o ich krżywdę/ á zwłaſzczá w rżeczách pokoy poſpolity burżączych: y było to pier wey práwem obwárowano ná pierwſzem Seymie Krolá Sig muntá Auguſtá zá prośbą pánow Poſłow/ iż Stároſtowie winni byli dáwáć ná piśmie/ mężoboyce ſwego Stároſtwá/ á Inſtigator był powinien pozwáć káżdego ná Seym o wieżę.
Stároſtowie byli powinni dáwáć ná ſpiſku głowniki do Inſtigatorá.
Ale potem iáko to było z prżodku poſzło/ y kto tego miał korżyść/ y iáko to potym vſtáło/ wſzák to nie tayno. A co po wiedaſz/ iż odſyła vrżąd źiemſki rżeczy duchowne/ do duchow nego práwá: bá odſyłáć/ gdy kogo nágánią/ że nie ieſt legiti mus ábo legitima; ále kto wę krwie ſego kogo poimie/ o to pozwu nie widźialem. Duchowne bywáły o to pozwy/ y było w tęn czás w Polſcze dobrże/ kiedy o to Xiądz poźywał. Tákże y o Málcherowey wierże/ nie naydźiew teraz forum, byśwá nie z ſwiecką/ ále z pochodnią po Polſcze go ſzukáłá.
Málcherowey trudno forum náleść.
A co po wiedaſz/ iżby to iuſz po Iſzpáńſku było/ by was Xięża ſądźić mieli: nie teſknili ſobie z tym oni dawni/ prżodkowie waſzy/ owſzem mocnie to ſobie vtwierdźili byli á leśćie wy to wſzyſtko połamáli.


strona: 29

o Wolnośćiách Polſkich.
Dżiwná rżecz/ ſtroiow cudzych/ Wloſkich/ Iſzpáń ſkich/ Tureckich ludźi vżywáćie/ á co dobrego w tych źiemiách ieſt/ násládowáć tego niechcećie. Turcy iáko Máchomet ka zał wodę piią/ á co inego pić/ nie tylko grżech/ ále y kárżą o to z ktorego wodopićia/ śiłá dobrego Turkom vroſło. Ci ktorży v was po Turećku chodzą/ wino niż wodi wolą. V nas we Włoſzech ieſt wielka ſpráwiedliwość/ z ktorą nie tylko nas nie teſkno/ álebyſmy nigdy ná waſze Wolnośći/ y ná wáſze práwá niefrymárczyli/ á wżdy tym ktorży po Włoſku chodzą/ rżąd ſię náſz y práwo nie podoba. A dopiero od rżądu Iſzpáńſkiego/ wielkiem ſię żegnáćie krżyżem. Chwalićie ſwoie łáſkawe práwo/ á do tego nie baczyćie/ że to łáſkáwe práwo/ ná one dawne dobre ludźie ieſt poſtánowione.
Práwo łáſkáwe ná dawne dobre ludźie ieſt poſtánowione.
Ale ná te dźiwne tera źnieyſze nieſłycháne złośći/ iuſz inákſzego potrżebá práwá. Iá ko choroby pierwey ná ſtały niźli lekárſtwá/ ták też wyſtępki pierwey náſtáły niżli práwá. Więc práwá łáſkáwe máćie/ á ludźie pod tem prawem żyiąc/ okrućieńſtwá nád ſwą bráćią nieſlychánego vżywáią. Czy to dla tego maćie łáſkáwe prá wo/ iżbyśćie wy ſami okrutnikámi byli? Zleć wſzędy okrućień ſtwo/ ále ná okrutne ludźi/ okrutnego potrżebá práwá. A iáko ná nowe choroby nowych lekarſtw/ ták ná nowe zbrodnie/ no wych potrżebá káźni. Co też powiedaſz/ iż nie iedno z Polſki/ ále y z inſzych źiem w niewolą Chrżeśćiány biorą: bá wżdy nie po ták wiele záraz/ á k temu iedno te biorą co zaſtáną nád mo rżem/ ále tu pokilkákroć ſto tyśięcy záraz biorą. A co powie daſz/ iż ſię temu zábieżeć nie może/ żeby ludźi nie bráli. Bá prże miłego Bogá/ ieśli wy nie maćie sſto rozumu/ iáko temu zá bieżeć/ więc poślićie do cudzey źiemie/ rádźić ſię około tego. Wſzák gdy kto zwas choruie iáką ćięſzką chorobą/ wnet iedźie do Wloch dla vleczenia: á tu gdy chorobá ieſt nie ná iednego człowieká/ ále ná wſzyſtkę Koronę/ y zaſz to nie ſproſna rżecz ieſt/ nie ſzukáć ná to lekárſtwá? Rżymiánie pod ktorych mocą był niemál świát wſzytek/ nie ſromali ſię tego/ poſłáć z poſrżodká śiebie ludźi zacznie do Greciey
Rzymiánie do Grecyej ſłáli dla przynieśienia práwá.
żeby z tám tąd do Rżymu prżynieśli práwá/ á wy czemu ſię wſtydźić máćie


strona: 30

Rozmowa Polaká z Włochem
poſłáć do cudżych źiem ludźi doyrżáłe/ żeby wam z támtąd nie tylko rádę ná to prżynieśli/ iáko od Tátar obwárowáć gránice/ ále y żebyśćie beśpiecznie w domách ſwych żyli/ á zgráie wielkiey dla obrony żywotow wáſzych/ iżby wam nie było cho wáć potrżebá? Y Wenecya nie z tym ći rozumem/ nie z tym práwem ktore ma teraz/ áni z tą Wolnośćią záśiadłá/ ále zá czáſem od mędrſzych niż ſami doſtáli rozumu. Bo co owo młodź ślećie do Włoch dla tańcow/ dla lutnie/ nie prżynioſzą owi z ſobą tego/ co by Koronie było zdrowo ále to prżynioſzą czego nie vmiec zdrowiey było.
Zołnierż zá kwártę ſłáby.
A wrácáiąc ſię do obrony od Tátár/ czym inem zábieżećby ſię muśiało złemu/ nie tą zá kwarćiáne pieniądze/ ſtrażą vgrániczną/ á dobrże mowie ſtrażą/ bo tru dno tę garść ludźi woyſkiem názwáć/ ábo nią pogány chćieć hámowáć. Náláſł był on godny wieczney pámięći Krol Szte phan ſpoſob/ iáko ſię temu zábieżeć miáło/ ále nie ſzły w po ſłuch ſłowá iego.
Wynálezek Krolá Sztephaná.
Co też powiedaſz/ iż zwierzchność wáſzá nie nápomyka ná złoczyńſtwá nikogo/ doſyć to nápomykánie/ kie dy nie karże: iednego ábo dwu ná Seymie ſkarże/ á nie zliczo na ieſt liczbá tych/ ktorzy y pozwu o ſwe zbrodnie w domu nie mieli Sam tęn pomagá złoczyńſtwá vrżąd/ ktory ieſt w ka rániu tępy. Ale y zwierżchność v was nie bárżo winna/ gdyż iey zábroniono tego/ żeby nie poźywáłá o złoczyńſtwá. Sey my też ieden od drugiego we dwie lećie/ á k temu krotkie/ wiel ką ſą tego prżyczyną. Y iáko ia baczę/ ſtąd to idzie/ iż nie vfá ćie zwierzchnośći wáſzey/ y boićie ſię tu/ gdźie ſię bac nie trże bá. Czemu ſię prżodkowie wáſzy tey zwierżchność nie bali? Podobno dla tego iż Krol nigdy ſam nie mieſzkał/ mieſzkáli prży niem Senatorowie/ mimo ktorych zgodne zdánie Krol nic nie czynił/ á zátym zniewolenie poddánych bydź nie mogło: á żyli ná on czás ludźi w Wolnośći prawdźiwey/ bo Krol v ſtáwicznie ſądźił/ zá czym bał ſię ieden drugiemu czynić czáſow ſłyſzałem iednego zacznego vrżę dniká źiemſkiego/ gdy ſię ſkárżył ná Seymie temi ſłowy:
Przedtym były vſtáwiczne ſądy.
Iu żem práwi ná swiećie nie dopiero/ y máło tych Seymow było/


strona: 31

o Wolnośćiách Polſkich.
na ktorych bym ia nie był/ ále ná żadnem Seymie nie pomnię ták wiele Crimnałow, ták wiele ráptow/ iáko ná tem Seymie. Odpowiedźiał mu mądrże ná to tęn co podle niego śiedźiał/ bá co dáley práwi/ to tego więcey będźie/ zá tą Conſtitutią o nie ſądzeniu Crimanałow áż ná Syemie/ ktory áż we dwie lećie by wa/ y to krotki. Iákoż mym zdániem mądrże odpowiedźiał/ bo niebeśpieczeńſtwá te/ ktore ſą od nas opodal/ máło ſię ich boimy ábo nic/ ále gdy ſą bliſko/ to iuſz drżymy/ trżepiecemy od ſtráchu: śmierć ża nas nie minie/ wie to káżdy/ á wżdy iá koby nic ſię iey nie boiemy/ á gdy komu powiedzą że iutro ma vmrżeć/ omdleie drugi od ſtráchu/ odiydźie chęć do iedzenia/ ſęn nie prżiydźie ná oczy. Otoſz gdyby tu vſtáwicznie ſądzono Criminały, iáko ie ſądzą vſtáwicznie po wſzyſtkiem świećie/ má łuczko by tu było zbrodni/ bo nátury waſze Polſkie dobre ſą/ cnotliwe/ kárne/ łáſkáwe/ dobrotliwe.
Criminały trżebá vſtáwicznie ſądźić.
Coż mniemaſz/ zeby też nie wolno w innych Páńſtwach/ ludźiom to ſobie poſtano wić/ żeby ich nie ſądzono o wielkie zbrodnie/ áż we dwie lećiey? Bá nie iednoć w Polſcze ieſt Wolność/ ieſt ći tey y gdźie indźie Wolność mowię/ nie ſwawálá Ale żaden národ ná taką leniwą ſpráwiedliwość nieprżyzwoli. Wam tylko Polakom/ táka ſię podobá ſpráwiedliwość/ y to wy żowiećie Wolnośćią. To w vśćiech v każdego z was Wolność/ Wolność. A táká Wolność ieſt iákoby napoy iáki/ ktorego wſzyſcy náder bárzo prágniećie.
Wolność zbytnią do nápoin prżyrownawa
Więc żęśćie doſtáli do tego trunku hoynych czáś nikow dobrotliwych/ podczaſzow/ popiliśćie ſię tą Wolno śćią/ y iuſz brykáć poczynáćię/ ná te ktorży was popoili. Y kto wam wſzyſtkiego nie dozwala/ co iedno chcećie/ maćie go zá złego człowieká/ zá nieprżyiáćielá Rzeczypoſpolitey/ á kto zá ſię prżełozonem ieſt poſłuſzny/ má we czći Senátory/ z tego ſię śmieiećie/ y maćie go zá dobrowolnego niewolni ká. Owá prżełożone ktorży ſię z mnieyſzemi ſpoſpolitowáli/ á mnieyſze też ktorży Senatory żárowno z ſobą kłádą chwali ćie/ y miłuiećie: ktore lekkie poważenie zwierżchnośći/ nie tu ieſcze sſtánie ále poydźie dáley/ poydźie do domow wáſzych/


strona: 32

Rozmowá Polaká z Włochem
Swawola do czego prowádźi.
ſyn będźie chćiał bydź rowny Oycu/ żoná mężowi/ chłop Pá ny ſwemu/ vczeń Miſtrżowi/ młody ſtáremu/ á zátem zginie vććiwość/ zginie powagá/ ktorą tu ieden drugiemu był powi nien. A náoſtátek y piſáne/ y ni piſáne práwá/ wſzyſtko to pydźie z dymem. Aleć wáſze práwá nie widzę dla czego by ich/ gdy ná nie śmierć prżiydźie żáłowáć trżebá/ bo ſą pieſczone bá rżo/ á oſtrych praw/ ábo tych ktoreby zábiegáły temu/ żeby złoczyńſtwa nie były/ wy żadną miárą niechcećie: ále wy tá kie práwá mieć chcećie/ ktoreby namniey nie vrazáły: proſto ták/ iáko gdyby kto ránnem będąc/ niechćiáł ſię dáć inemu bár wierżowi leczyć/ iedno temu/ z ktoregoby opátrowanie nie tyl ko boleść nie byłá/ ále żeby y roſkoſz roſłá/ co bydź nei może. Polak. Iuſz o tey Wolnośći doſyć á boday nie názbyt/ á to my Polacy ná niey prżeſtáiemy/ á wam Włochom gdy ſię náſzá nie podoba Wolność/ zoſtańćieſz prży ſwoiey.
Doſyć o Wolnośći.
Ale w práwie náſzem/ niewiem co widźiſz tákiego/ prżeczby ſię ábo tobie/ ábo komu ná świećie podobáć nie miáło. Cży lepſze wáſze Ceſarſkie práwo z ktorego ſię y wáśiſz Doktorowie wy pleść nie mogą? Bá proſzę ćię powiedz mi/ w czym winuieſz náſze práwo? Wloch. W wielki á dźiwny lábirynt chceſz mię w wieść/ żebych o wáſzym Státućie y Conſtituciach mowił/ á ia zwłaſzczá cudzoźiemiec/ Aczći po prawdźie/ nie com go swiádom/ ſłu żac iáko wieſz z lat mych młodych wielkim Pánom/ y ſądu częſto bywáiąc. Iednák bárżobym nie rad o tym mowił/ bo tákowa mowá/ wielką nienawiść nieśie: á nie iedno Polacy/ ále káżdy národ prawdy nię rad ſłucha/ gorzka to ieſt rżecz pra wdá/ á iam nie Mercurius, żebych ią oſłodźić vmiał. Polak. Nie wiem iżbyś co prżećiwko práwu náſzemu mogł mowie ſłuſznego/ zewſząd ono chwálebne ieſt/ y nie máſz w im lábiryntu. Wloch. Sámi to prżyznáwaćie bo od dawnych lat/ ná káżdym Seymie o Corecturze práwá ſwego mowićie/ y Depu tati ná to wyſadzaćie/ ále niewiećie iáko do tego pżryść/ y ći Deputaći wam nic o tym nie ſpráwią/ byśćie ich nabárźiey wy


strona: 33

o Wolnośćiách Polſkich
ſadzáli poki kilkom oſob dobrem y mądrem tego niezlećićie/ ták iáko ſą ſpiſane práwá Ceſárſkie zá Iuſtynianá Ceſárżá/ prżez trżech mężow do tego wyſádzonych Polak. Wierż mi że práwá naſze ſą dobre/ y nie możeſz ich ſzkálowáć/ ále byś też y ſzkálowáć ie w czym chćiał (czego vczynić nie możeſz) tedy ſię to mowi/ miedzy mamá dwiema/ ia tego co ſię do tąd mowiło/ áni tego/ co ſię ieſzcze mowić bę dźi/ z tego mieyſcá nie wynioſzę. Prżeto mow beśpiecznie ia ſlucháć będę. Wloch. Czáſu mowy o tym/ iuſz nam teraz nie ſtánie/ a to ſię y Senatorowie y Szláchtá z obu koł ruſzyłá; do iutrá to odłożmy. Polak. Prżyzwalam. Włoch: To ieſt. Rozmowa dnia wtorego Wlocha Z Polakiem. Wloch. Rżekło ſię było wczorá zeyść ſię o oſmey ná pułzegárżu/ á widżę iż ieſt bliſko dźieſiątey/ á ieſzcze nic ſię nie poczęlo.
O práwie Polſkiem.
Miły Boże/ iáko to v was nic ſię ſtátecznie nie dźieie. Polak. Day pokoy/ á máłych rżeczy nie bierż przed śię. Mow o páwie iákoś mi obiecał wczorá. Wloch. Náprżod to powiedam/ iż nowe to ſą rżeczy w Polſcze piſáne práwo. Bo dopiero ſię od Kaźimierżá Wiel kiego/ ábo troſkę prżedtym/ y to tylko w prżywileiách opiſáne poczęło/ y bárżo go zá one czáſy ſpłodzono máło, Potem zá Iágiełá/ zá Káźmierżá ſyná iego/ y záś zá ſynow Káźimie rżowych Olbráchtá/ y Alexándrá prżybyło go trochę więcey.


strona: 34

Rozmowá Polaká z Wlochem
Aż zá Zygmontow Oycá y ſyná gdy ludźiom nowe záſmákowá ło práwo/ á ſtare mierznąc poczęło/ chęć też do nábywánia má iętnośći prżyſtapiła/ dopiero ſię rozſzeryl Státut/ Conſtitu tie piáſtowáć poczęło. Ale iákom ia ſłyſzał od ludźi ſtárych/ dá leko więtſza była ſpráwiedliwość w Polſcze/ poki nie było piſa nego práwá/ á zgodá/ miłść miedzy ludźmi gorętſza/ niżli ią widźimy teraz/ gdy práwo piſane náſtáło. Iákoż/ iż niektore rżeczy/ práwo w opłotki ſwe záwrżeć może/ á nie ktorych nie może/ zdawná miedzy ludźmi wątpięnie ieſt co lepiey/ ieśli pod práwem żyć/ czyli pod władzą człowieká cnotliwego y mą drego/ (iákoż to poſpołu chodźi) ktoryby był miáſto práwá/ y może doſyć ſłow bydź ná obie ſtronie. Iednák podług zdánia więtſzey częśći ludźi mądrych/ y práwá potrżebá (gdyż to ieſt affectow prażne) y człowieká mądrego ktoryby wykłádał prá wo/ ad aequitatem, to ieſt do ſłuſznośći ie ćiągnąć/ y widźiał do czego tęn zmeirżał/ kto tákie ábo owákie ſtánowił práwo. Iż tedy w Polſcze/ iákom pierwey powiedźiał niż piſáne náſtáło práwo/ y ſpráwiedliwość/ y zgodá/ y miłość byłá więtſza/ tedy miałoli ſię co odmienić y wrzuſzyć z ſwego siadłá/ trżebá było czynić to z wielkiem rozmyſłem/ iżby to co ſię czyni ku dobremu końcowi/ ku złemu obrácáne bydź nie mogło.
Ludźie do tych trzech rzeczy zmierzáią.
Trzy konce rzeczy.
Zgolá/ iż człowwiecze rżeczy wſzyſtkie/ te trży końce/ ábo ieden z nich iáko za cel prżed ſobą máią/ to ieſt potrżebę/ pożytek (w ktorem ſię y vććiwość záwiera/ gdyż pożyteczne to nie ieſt/ co nie ieſt vćći we) y poćiechę dla tego práwodawcá/ ábo tęn kto ſię do piſa nego náprżod rżućił práwá/ miał obaczyć y potrżeby/ pożytki/ y poćiechy tey tu źiemie.
Potrzebá Pożytek. Poćiechá
Więc y nie doſtátki iey miał mięc przed okiem/ ktore oto te ſą/ co ſię wyzſzey wſpomniáły/ iáko oſobne po rożnych mieyſcách/ y dálekie ieden od drugiego mieſzkánie/ budowánie drewniáne miáſta nie wárowne/ zamki rżadkie y ſłábe: k temu iáko ſynowie dźieląc po śmierći Oycow ſwych máiętnośći ná drobne cześći/ prżychodźić do vboſtwá muſzą/ za ktorem dochodźić w krżywdźie ſwey ſpráwiedliwosći podług piſánego práwá nie mogą. Nie miáłoliby ſię tedy wſzyſtkie


strona: 35

o Wolnośćiách Polſkich.
mu temu dogodźić/ tedy lepiey było zoſtáć poſtáremu bez pi ſánego práwá. Lecz gdy iuſz do tego prżyſzło/ że ieſt/ y w Druk weſzło/ á co dáley prżybywa go więcey/ y odmenia ſię dźiwne mi ſpoſoby/ ktora odmiáná iáko Philozoph mowi: wątli w ſzyſtko w obec práwo: niechcę o nim iá tego mowić co mowił on zacny/ y dźielny Dworzanin/ y Sekretarż Krolá Sigmun tá ſtárego Zębocki/ áni tego chcę prżypomináć/ co o tytule Stá tutowem/ á zwłáſczá o owych ſłowách w niem (Non tamen in illud inſpum priuilegium, ſed motu proprio &c.) mawiał on mądry/ á nie śmiertelney ſławy godny Philip Padniowſki/ Biſkup Krákowſki/ y pięcżetarż. Ale to prżećie powiedam iż práwo to wáſze/ nie ieſt ták gruntownie piſáne/ iáko práwá pi ſáne bydź máią/ ále iáko co v prżeſzłych Krolow vproſzon/ y w prżywiley włożono/ ták záśię z prżywileiow ná papier/ y w d Druk to weſzło.
Prafatia Státutu Laſkiego.
ábowiem práwo dla tego ieſt poſtánowione/ żeby to co ieſt nie rowne/ rowne było/ to ieſt vbogi bogátemu nie rowny/ nie możny mo żnemu ſłáby mocnemu/ boiáźliwy śmiáłemu: iżby tedy mie dzy temi było porownánie/ wynáleźli práwo ludźie/ y popiſáli ie/ ták iż vkrżywdzonemu nie potrżebá tego/ żeby ná przećiwni ká ſwego woyſká zbierał/ prżyiáćioły zwodźił/ y niemi ſię krżep czył ále práwo/ y vrżąd m iego vſpakáiáć. Gdźie tedy po trżebá páchołkow/ potrżebá prżyiáćioł/ iáko v was ná rokách/ ná granicách/ ná ziázdách/ tám iákoby nie było práwá.
Práwo á vrżąd ma ludźie vſpakáiáć á nie pácholcy.
Iákoż by tu práwo y ſpráwiedliwość byłá/ á coby po owey prośbie do Krolá Iego Mośći Pánow Poſłow ná Seymie/ to zá tym/ to zá owym żeby go ſądzono? Ale y ſkąd inąd latwie poznáć niedoſkonáłośći práwá wáſzego/ á zwłaſzczá rownáiąc ie z inych źiem/ y národow práwem/ ktore ma pewne á gruntowne pocżątki/ ſrżodki/ y końce: Więc ma y pewne rozdźiały/ ſtoſzu iąc wſzyſtko do porżądku naywyzſzego Bogá/ ktory ácz bárżo rożne ná świećie ſtworżył rżeczy/ prżećię ták to opátrżył/ iż w tym iego domu/ ktory okrążyło niebo/ zgodá ieſt miedzy bárżo rżeczámi rożnei/ y ſobie prżećiwnemi.


strona: 36

Rozmowá Polaká z Wlochem
Do tey zgody káżde ná świećie práwo/ zmierżáć ma/ zgodę ma mieć zá cel naypewnieyſzy. O ktorym práwie chcąc dáley iá koś mi kazał mowić pocznę od wykłádu práwá/ y powiedam:
Do zgody práwo zmierżáć ma.
Práwo ieſt rozumne poſtánowienie vgruntowáne ná prżyro dzeniu/ ktore to poſtánowienie każe to czynić/ co bydź czyni ono nie ma.
Drugi wyklad práwá.
Wykład práwa.
Albo ábych ći powiedźiał látwiey: Práwo ieſt ktore piſmem ſtánowi co chce/ ábo roſkázuiąc/ ábo zákázuiąc. A Greczánin on wymowny Demoſtenes. ták ie wykłádał. Prá wo práwi ieſt/ wynálazek/ y dar Boży: poſtánowienie ludźi mądrych: nápráwá obłędow: modłá podług ktorey ludźie w ſpołecznośći mieſzkáć y żyć máią. A tákiż ieſt wáſz Státut? á podobnaſz to rżecz ieſt/ iżby był dárem Bożem/ gdyż ſię w dru gich rżeczach z Bogiem nie zgadza? głowá káżdego prżedáyna ieſt. A wiec to ieſt poſtánowienie ludźi mądrych/ napráwá oblędow/ modłá podług ktorey ludźie w ſpolecznośći mieſzkáć/ y żyć máią.
Głowy ludzki prżedáyne.
Polak. A ia też ták powiedam/ iż mi tego nie vkażeſz w Státućie/ iżby gdźie czynić to kazano/ co ſię czynić ni ema/ ábo żeby tego zákázowano/ co bydź czyniono ma. A co ſię płacęnia zabitych tycze: ieſt tego wiele prżyczyn/ dla ktorych to poſtá nowiono: nie aby to chwálili prżodkowie naſzy/ ále áby co gorſzego nie prżyſzło miedzy dwiemá rżeczámi złemi/ mniey zlą obráli. Wloch. Coż ty to chceſz bárwić rżecz/ práwie złą z ſwe go prżyrodzęnia2 Vkrádnie mi kto rżecz/ iáko ktora ſtoi zá grżywną/ obieſzą go/ mnie kiedy zábiją/ gárdłá o to nie da/ ále mię zápłáći. To oná grżywná drozſza niśli ia byłá/ Y tákże ty rozumieſz/ że wſzyſcy ná świećie ludźie ſą bez rozumu/ gdźie tgo płácenia głow nie máſz/ tylko ſámi Polacy/ gdźie głowy oſzacowánie ſą/ rozum máią. Polak. Iáſne to ſą rżeczy/ że nie dármo prżodkowie ná ſzy ták poſtánowili. My Polacy zdawná ieſteſmy waleczne mi/ á ludźie waleczni nie chodzą bez broni/ a ieśliby Polak bro ni ſwey vżywáć nie miał/ á cożby mu po niey było? Nie każeć prżećię práwo zábijáć/ ále tráfi ſię czáſem táká ráná/ że iey bár


strona: 37

o Prawach Polſkich.
wierż vleczyć nie może/ y ták on człowiek vmrże/ áby ieſcze y ow co ránił mał dáć zá to gárdło/ to Rzeczpoſpolita miáſto iednego Syná Koronnego/ dwuby ſtraćiła/ á ſnadź tego w torego potrżebnieyſzego. Y zátem vroſłoby to zeby ludźie bo iąc ſię zábić/ niechodziliby z bronią/ y ták náſzá Polſká znie wieśćiáłáby. Co nád to ieſcze. Gdyby ſzlá głowá zá głowę/ to dźiatki vbogie nie miáłyby ſię czym poćieſzyć w żalu po Oy cu/ nie wźięłyby nic/ á ták wżdy wezmę cokolwiek. Więc ná to pátrżyć trżebá/ że tu my mieſzkámy bliſko Pogáńſkiey gránice/ ták iż gdźieby gárdło zá gárdło iść miáło/ śiłáby ná ſzych do Turek vćiekále/ ktorżyby záś Polſcze wiele ſzkodźić mo gli. A drudzyby ná Niż pośli/ y mogło by ſię ich ták wiele tám zebráć/ żeby nam możnieyſzy/ y cięzſzy byli niż Tátáro wie/ ábo Turcy. Dáią ſię bánnitowie znáć wáſzym Wlochom/ á to ieſcze máią Miáſtá mocne.
Bánnitowie we Wloſzech
V nas gdźie miaſt/ áni Zam kow mocnych nie máſz/ gdyby ſię ći zbiegowie zebráli zá krotki czás wywroćiliby wſzyſtkę Polſkę. Otoſz temu folgowáli prżodkowie náſzy/ iż vczynili tákie práwo/ ktore nie ták ſię ſtráśliwe zda/ iáko dáć gárdło: Lecz gdyby tak siedźiał mężo boycá iáko ma śiedźieć/ rżadkoby ktory żyw wyſzedł z wieże. Wloch. Abo to Polſka naybliżey Turkow śiedźi? Czy nie bliżey ſą Turkow Wenetowie? Nuſz Sycyliyſkie/ Neá polſkie/ Kroleſtwá/ zaż tám nie tuſz/ á iákoby w gárdle v Tur kow śiedzą? nie námowi ich prżećię żaden ná tákie práwo/ że by ſię ták iáko konie płáćić mieli. A komu ſię do Turek chce/ tęn poydźie y nic nie zbroiwſzy. A co bánnity wſpominaſz/ prawdá ieſt że bywáią ćięſzći náſzym/ ále prżećię rżadko ktory bánnit ſwą śmierćią zginie/ kiedyż tedyż prżęćię dáć gárdło muśi. Ale by ich też y ſto kroć więcey bydź miáło/ prżećię te go Státutu płáćić głowy Włoſzy ſię nie imą. Nie mamy ſtá nowić/ áni czynić źłego żeby dobre náſtáło. Ale miły Pánie nie ſpoſnaſz to rżecz ieſt/ kupczyć żywoty ludzkiemi? Zaſz nie ma bydź káźń rowna wyſtępkowi? Iákoż rowność może bydź le pſza iáko głowá zá głową/ Szláchćic zá Szláchćicá?
Nie czynić złego dlá tego żeby dobrże było
Káźń ma bydź rowna wyſtępkowi.
Rozum ludzki to pokázuie/ iż człowieczy żywot/ nie może ſię inſzą rżeczą


strona: 38

Rozmowá Polaká z Włochem
zápłaćić iedno żywotem. A ieśliz bierżećie owemu żywot/ ktory vkrádnie rżecz/ ktora zá trochę groſzy ſtoi/ zał nie podob niey wźiąć temu żywot/ ktory żywot wźiął drugiemu/ rżecz dáleko drozſza niż wſzyſtkie pieniądze? A co powiedaſz/ iż gdy iednego zábiją/ drugiegoby/ á ſnadź potrżebnieyſzego ſyna Ko ronnego Rzeczpoſpolitá ſtráćić muśiałá: Ia żáś powiedam/ iż Rzeczpoſpolitá nie ſtráćiłáby ni tego/ ni owego/ bo ſtráchem śmieći niktby nie zábijał/ á ktoby vćiec chćiał/ nie wnetby mogł vćiec zá gránice/ doſyć ieſt długa Polſká. Aleby y około gorączego práwá/ ináczey poſtánowić trżebá. Nuże gdyż Rzeczypoſp: idźie o zgubę Synow Koronnych/ zaſz nie śiłá ludźi/ á nie proſtego ſtánu ginię o kradźieſz/ á czemuſz ich nie żáłuiećie tak/ gdy ie wiezſza/ iáko ich żáłuiećie/ gdyby o zábićie mieli dáć gárdło? Czyli to drozſze ſą rżeczy wáſze/ iáko to wyzſzey wſpominał/ niż wy ſámi? ábo więtſzaby ſzkodá Rze czpoſp: byłá/ gdyby o mężoboyſtwo káráno/ niźli gdy o krá dźieſz karżą? V nas we Włoſzech o kradźieſz nie záwżdy wiez ſzą/ dáią więc drugie ná galery/ ále o mężoboyſtwo záwżdy gárdłem karżą/ gdyż to ieſt dáleko więtſzy grżech zábić/ niśli vkráść/ y więcey Rzeczypoſpolitey niebeśpieczeńſtwá z mężo boyſtwá rośćie/ niźli z krádźieży. Ták wiele ſproſnośi ieſt/ iákośćie to ſámi ná śię ſtánowić mogli. Bo tá ſproſność obraża rozum ludzki/ wzgardza/ y lekce wáży rozumne vſtáwy inych národow: ná ſpráwiedliwość ſzturmuie: y oney nie da ſię roſkurczyć: Bo że vſtáwy depce. Dźiwna rżęcz/ áboć to Pán Bog nie wie dźiał/ iż Polſká miáłá mieć Pogány ſąśiądy? iż ták nie ro ſkazał. Indźiey po wſzyſtkiem świećie/ niechay idźie głowá zá głowę/ ále Polſkę moię wiymuię/ tam niechay będą plácone głowy. Y baczyſzze ty to/ iż wy mędrſzym niźli Bogwidzeni bydź chcećie? A co wieżę powiedaſz/ iż trudno rok w niey wyśie dźieć/ ia wiem iednego ktory trży látá y ośmnaśćie Niedźiel nie wychodząc w wieży śiedźiał/ á żyw y teraz/ y ma śię dobrże.


strona: 39

o Wolnośćiách Polſkich.
Otoż kto wyśiedźi ſłuſznie zá głowę/ á w wieży nie vm rże/ ten mnieyſzą wźiął káźń niż był występek. A kto w wieży ná końcu roku vmrże/ tęn więtſzą káźń odnioſł/ niż był wyſtę pek bo ſię długo męczyć muśiał/ á káźń ma bydź rowna wy ſtępkowi. Aczćibych ia niechćiał żeby o káżde zábićie gárd łem káráć miano/ bo bywáią prżygodne zábićia/ bywáią z niechcenia;
Ná káżde zábićie ma bydź karánie.
ſtrách tęn prżećię/ iż o zábićie dáć gárdło/ śi łáby ludźi pohámował: á ktore ſię zábićie w obronie żywo tá/ ábo poććiwośći/ ták męſkiey/ iáko poććiwey białeygłowy sſtánie/ o to niechayby nikt áni ćierpiał/ áni płáćił. Polak. Byś ty miał rozum Sálámonowy/ tedy iá tobie tego nie pozwolę/ żeby to dobrże bydź v nas miáło/ głowá zá głowę/ á zwłáſzczá żeſmy nie wſzyſcy iednácy/ ina chłop/ á ina Szláchcic. Wloch. Nic ia tu nie mowię o chłopách (áczći Phi lozoph chce to mieć/ iżby bárźiey bogátego kárano/ gdy vbo giemu czyni krżwdę/ niż gdy miedzy ſobą iedęn drugiemu onę vczyni) niechay miedzy chłopy płácenie głow będźie/ y Máy deburſkie práwo/ ktore ſię też Cżártu godźi/ niech prży nich zoſtánie: ále ia mowię o Szláchćie/ y dźiwuię ſię/ czemuśćie ná ſię ták głupie poſtánowili práwo. Prżyſzło mi ná pá mięć iedno rżeczenie Węgrżynowe. Prżymowił ieden Szlách śic Polſki/ á nie dawno iednemu Węgrżynowi; wy Węgro wie práwi/ wie was diabel cośćię zacz/ á tu prżyiechawſzy/ káżdy ſię z was Szláchćicem czini. Odpowiedźiał mu Węgrżyn/ v nas to wielka ſromotá/ gdyby ſię kto zá inego niśli ieſt vdáwáć miał/ áłe tego v was doſyć. A co ſię mnie/ tycze/ ieſtem/ Szláchćicem vrodzonem/ y rownem we wſzyſtkiem to bie. Odpowiedźiał mu on Szláchćic. Tego nie wiem ieś liś mi rowny/ trżebáby ſię pytáć o tym. Odpowiedźiał Wę grżyn/ widzę że mię podło kłádźieſz/ á iá záś tobie ták powie dam/ iż mam lepſzego koniá niźliś ty ieſt. Tu on Szláchćic Polſki porwał ſię do Węgrżyná/ á towárżyſze ſkoczyli/ y nie dáli iem prżyść do śłebie.


strona: 40

Rozmowá Polaká z Włochem
Zá tym Węgrżyn dowiodę tego/ że to o mowię/ prawdę mowię. Bo koń nam/ zá ktory dawano mi śiedm ſet czer wonych złotych/ á zá ćiebie tylko ſto y dwádźieśćiá grżywien gdy ćię zábiją. W śmiech potem oná rozmowá poſzlá/ á oſoby poiednáno. Lecz śiłá tych było co powiedáli/ bá wieręć Węg rżyn práwdę mowi. Polak. Ieſcześ tu nie bárżo podpárł rżeczy twey/ hiſto rią tą o Węgrżynie: bo co Węgrżyn rzekł o koniu ſwem dro gim/ to może rzecz o bryle złotá/ w ktorey będźie tyśiąc ábo dwá czerwonych złotych/ to y brylá/ duſze nie máiąc w ſobie/ áni rozumu/ áni cnoty/ miáłá lepſzá bydź niśli człowiek? nic to k rżeczy. Węgrżyn w tey mierże drogość lepſzośćią názwał/ á Polak ſłuſznie ſię rozgniewáć muśiał/ iż ná targ z koniem wyſtáwion był/ y do tey rżeczy przyrownan/ ktora áni rozu mu/ áni cnoty/ áni czći mieć nigdy nie może w ſobie. Więc nie iuſz to lepſze co drozſze. Nie mieli ich zá prawdę rozrywáć towárżyſze/ owſzem ie ſpuśćić mieli: á prżećię y tám nie tęn by był lepſzy/ ktoryby był śilnieyſzy. Wloch. Poniewaſz człowiek/ á zwłaſczá národu Szlá checkiego czći ieſt y poważenia godny/ y dla ſwey/ y dla prżod kow ſwych cnoty/ poniewaſz godny/ y potrżebny Rzeczypo ſpol: ciuis, prżeto płácon nie ma bydź żadnem ná świećie zło tem. Nárżeka wáſz Orżechowſki/ człowiek wielki/ ná to płá cenie głow w oratiey ſwoiey/ ktorą nápiſał ná pogrżeb Krolá Sigmuntá ſtárego/ gdźie ku końcu zgániwſzy to práwo/ ták mowi/ quam vos non legem ſed perniciem, atque peſtem veſtram, primo quoque tempore de medio tollite Equites, ſi ſalui eſſe. & boni viri haberi vultis. Ale to płácenie głow opuśćiwſzy/ á zá nie maſz y w inſzych ſpráwách wáſzych práwnych śiłá tych rże czy/ ktorych y ty ſam wiem pewnie nie chwaliſz? To ieſcze k te mu powiedam/ iż tego wáſzego tákie maćie práwá/ nikt nie vmie: co znáć nie iedno z decretow rożnych w iednákiey rże czy/ ále y z wáſzych prżednich práktykow/ ktorych więc ludźie do ſwych ſpráw vżywáią/ ták iż bywa to iż drugi/ nie iedno ſummę/ ále rękę ná to ſádźić chce/ iż ták tá rżecz ſkáżona bydź muśi/


strona: 41

o Wolnośćiách Polſkich
á potym wſzyſtko ináczey pánie/ co nie prżyſzłoby kiedy by to wáſze práwo záwikłáne nie było/ á ludźie vmieć ie mogli. Więc máło nie wſzyſtko práwo wáſze/ ná woźnem á ná prżyśię dze záwiſło. Nie wygráć v was żadney rżeczy bez prżyśięgi. Ano Sędźia ma ſię oto pilnie ſtáráć/ iż by káżdą rżecz oſądźił/ bez każánia prżyśięgi/
Ná Woźnem/ á ná przyśiędze/ Práwo Polſkie záwiſło.
bo gdźie prżyśiegá pożytek iáki wielki prżynieść ma/ tám łákomy człowiek/ ſpráwiedliwie/ ábo nie ſprawiedliwie/ by mu iedno Sędźia prżyśięgę/ ſkazał/ nie raz/ ále ſto kroć prżyśięże. Więc wáſzy wożnowie iácy ſą/ chłop proſty/ ktory áni Bogá czći/ áni wie dla czego ſtworżon ſam ieſt/ áni temu wierży/ iżby Pan Bog zle vczynki/ y nátym/ y ná owym świećie káráć miał;
Przyśięgi nie potrzebne.
Wożnowie.
wſzyſtká iego myśl/ o pożytku/ y tęn ma zá naylepſzą rżecz ná świećie: zezna/ iáko mu káżą/ ábo iáko mu hoynie zápłácą. Y ták więc mowią ći woźnowie/ gdy práwi zeznam ſprawiedliwie/ tylko mi groſz dádzą/ á gdy nie práwdę zeznam/ dádzą mi kopę. A co więtſza/ wożne máćie ſwe właſne chlopy/ ktorych żywot/ y śmierć ieſt ręku wáſzych/ iákoż tam woźny nie muśi zeznáć tego co mu każą? ábo co to żá vrżąd táki/ ktory miedzy temi ludźmi prawdę zeznawáć ma/ z ktorych iednego ieſt niewolni kiem? Nie wſpominam waſzych Sápientow/ ludźi praw nych/
Sápientowie.
ktorży powiedáią/ iż Sędźia práwi ma śiedźieć iáko ſprá wiedliwość máłuią ślepo/ y niemo; Bá nie ná toc to rżeczo no/ żeby Sędźia niemym/ ábo ślepem bydź miał/ ále ná to nie mym/ żeby zá ſwem prżyiáćielem niepomagał; á ślepem dla tego/ żeby nie pátrzył/ áni ná vbogiego płázc/ áni ná możnego ábo prżyiáźń/ ábo grożbę. Práwo ieſt vrżedem niemem/ á Sędźia ieſt mowiącem práwem. Abo ieſcze ták rżekę/ práwo ieſt rżecz niema/ bez oczu/ bez vſzu/ á Sędźia ieſt práwem z v ſzymá/ y z oczymá.
Wykład Práwa.
Plato powieda/ Sedźia práwi niemy/ á ktory nie więcey niż ſtrony/ to ták/ to owák/ pytáiąc mowi/ nigdy ſpráwiedliwie nie oſądźi. Otoż kto chce ſpráwiedli wie oſądźić/ trżebá ná tym zmieſzkáć/ á zwłaſzczá żeby y práwo było cáłe y ſpráwiedliwość. Nie o to ſię ſtáráć trżebá/ zeby ſię śiłá ná dźień oſądźiło actiy, ále o to/ żeby ſię choć máło/ ále


strona: 42

Rozmowá Polaká z Włochem
dobrże oſądźiło; pominąć záwżdy ná to/ iż práwo ludźi ſtáno wią/ dla ſpráwiedliwośći nie dla tego/ żeby ſię do práwá ſto ſzuiąc nie ſpráwiedliwie ſądźić miáło. Mamy ludźie/ ktorży wſzelákich/ náuk y iżemieſl vczą/ á tego Miſtrżá nie máſz ná świećie/ ktoryby nas vczył/ iáko poznáć/ co ieſt ſpráwiedliwe/ á co nie.
Nie ſámem Práwem piſánem ſądzono bydź ma.
Y prżeto nie ſámem tylko piſánem práwem lud ſądzon bydź ma/ ále mądrośći trżebá od Bogá pochodzącey/ ktora bez cnoty bydź nie może/ y ták ma kierowáć piſáne práwo/ ku zdrowiu tych/ ktorży do ſądu prżychodzą. Bo práwo piſáne choćia dla ſpráwiedliwośći ieſt wyráżone nie może tego ze w ſzyſtkich ſtron obwárowáć/ iżby záwżdy tęn wygrał/ kto ma ſpráwiedliwą: rożne ſpráwy/ rożne prżyrodzenia ludzkie/ nie pewność/ á odmienność rżeczy tych tu śmiertelnych/ ták zá trudniáią wſzyſtko ná świećię iż nic gruntownego o wſzyſt kiem/ ná káżdy czás/ ná wſzeláki prżypadek ſánowiono piſmem bydź ni może. Owá co ieſt iednákie záwżdy/ nie może nigdy dobrże bydź prżyſtoſzowáne do tego/ co záwżdy inákſze ieſt. Práwo piſánę to záwżdy iednákie ieſt/ á trefunki/ prżygo dy/ chytrośći ludzkie/ te záwżdy á záwżdy inákſze ſą. O toż dla tey rożnośći/ ta mądrość od bogá ludźiom dobrym dána/ bę dąc wyzſzey doſtoynośći/ nie pſuiąc piſánego práwá/ ták go v żywáć ma/ iż by tęn záwżdy wygrał/ kto ma ſpáwiedliwą. Boć owo nie ták ieſt iáko procurátorowie mowią quod jure fit, iuſte fit,
Quod jure fit, juſte fit.
bywa śiłákroć nie juſte, choćia będźie práwnie.
Subtelność ſzkodliwa.
A prże to ná procuratory ſpuſczác ſię nietrżebá/ bo ći ſubtelnie/ á ku ſwey rżeczy práwá wykładáć vmieią/ áby proſtość práwá/ chy trośćią wynicowáli. Ano nic nie ieſt prżećiwnieyſzego mą drośći/ iáko wielka ſubtelność/ ktora ácz wew wſzyſtkich rżeczách prżećiwi ſię prawdźie/ wſzákoż około práwá/ tám ieſt nayſzkod liwſzą/ tam ieſt iádem y trućiżną. Y niſkąd inąd nie idą ták gę ſtę v was morderſtwá/ iedno z tego wáſzego dźiwnego práwá/ á chytrych wykrętow ludźi práwnych. Bo vbogi Szláchćić/ widząc że mu nie ſpráwiedliwie máiętność wźięto/ nie lżá mu ináczey/ zá wielkim ſwym żalem/ iedno zábić tego kto mu nie ſpráwiedliwie máiętność wydárł. A czáſem ſię y Sędźiemu


strona: 43

o Wolnośćiách Polſkich.
doſtánie/ ktory ob rem judicatam wźiął pieniądze. Iákoż o to lege 12. tabularum, gárdłem karáno w Rzymie/ y teraz w dru gich źiemiách gárdłem karżą. A co Conſtituciy nowych ieſt/ nie wſzyſtkie ſą ku dobremu wſzyſtkich vczynione. Więc prżyczy niaćie kaźni ná wyſtępki/ á nie ſzukaćie tych ſpoſobow/ iákoby vkrżywdzonym do tákich zbrodni nie prżychodźiło. Y ták dla dźiwnego tego wáſzego práwá/ muſzą ludźie dźiwnie miſter nych ſztuk ſzukáć/ żeby tymże práwem wyśli z obwinienia/ kto rem práwem nie winnie w śidlo w pádli.
Dźiwnych ſztuk ludźie vżywáią ku wyśćiu ze zbrodni.
Nie dawnych czáſow ſąśiad ſąśiádowi w lás wiechał/ y drwá do ſwey potrżeby rąbał w nocy. Tęn cziy był lás/ był ná tęn czás v drugiego ſąśiádá gośćiem/ nie v páná iáko y ſám; á iádąc do domu pijáno imo ſwoy lás/ y vſłyſzawſzy że robią w leśie/ krżyknął: A zy człowiecze (práwi) went ſię tobie tęn lás da znáć. A krżyknąwſzy iechał proſto do domu ſpáć/ á nie do onego co mu lás rąbał. Tęn co rąbał/ vſłyſzawſzy krżyknienie á czuiąc ſię winnem/ iął vćiekáć z wozem drwy náłożonym. A iż byłá go łoledź/ podle konia śpieſzno idąć padł/ y prżyſzłá mu nogá ná poprżek kolei/ á zá tym woz náśpiał/ y prżechodząc nogę/ złamał mu nogę/ krotko mowiąc/ pozwał onego láſu páná co krżyknął/ żeś ty mnei złamał nogę/ y prżyśiągł ná ránách. Tu on poprżyśiężony/ ledwie to vprośił/ dawſzy Actorowi poło wicę pieniędzy/ że mu drugiey połowice czekáć obiecał. Rych ło potym onego co krzywo prżyśiągł zábito/ wſzákoż niż go zábito/ był iuſz ná kilká inſtántiách w práwie z adverſarzem, czyniąc o oſtátek onych pieniędzy. Tęn poprżyśiężony/ do wiedźiawſzy ſię że iego adverſarza zábito/ ſzedł do inego gordu/ nie do ſwego/ y ſtáwił proſtego chłopá/ ktory ſię prżezwał imieniem onego co zábit/ (á podpiſek act prżed zábićiem oney głowy nápiſał) y kwitował ze wſzyſtkiego dłużniká nie win nie poprżyśiężonego/ co mu ſzło y w Trybunale/ gdy o tęn dług brát zábitego czynił: á choćia zádawał fáłſz kwitowi/ prżećię prżyśięgę prży kwićie ſkazáno. Y ták wyſzedł reus ſámośiodm prżyśiągſzy/ nie bárżo ſię prżąc tego vczynku/ po wiedáiąc/ á cożem práwi mia czynić/ fortel/ ná fortel.
Prżyśięgá prży kwićie.



strona: 44

Rozmowa Polaká z Włochem
Nuſz wáſze pozwy/ iákie ſą/ y iáka ná nich taxa, widźi to káżdy. Więc iáko zá ieden pozew prawdźiwy/ ktory dla człowiek do bry zá ſwą krżywdą/ da mu ich wykrętnik záraz pięćdzieśiąd ábo ſześćdźieśiąt nieprawdźiwych.
Zá ieden pozew kilká dźieśiąt pozwow.
Moc tego po wſzyſtkiey Polſcze. A prżećię nie máſz v wás Polakow (ktorży nie mo żećie ćierpieć gdy wam kto kłam záda.) ſromoty/ piſáć tákich pozwow/ y ſą ći ktorży powiedálą/ iżby ináczey doyść ſwego nie mogli iedno tą drogą. A drudzy ſą ktorży y pozwu nie od dáiąc/ ſtáwią woźnego/ ktory zezna/ iż oddał pozew: A coż zá to woźnemu á zwłaſzczá ieſłi woźny Szłáchćić będźie? Woie wodá mu prżyśięgę ſkaże/ tą on zbędźie wſzyſtkiego. Chytro śćią/ á wykrętámi naywięcey v was nárabiáią. Nie dawnych czáſow/ był ieden drugiemu Szlachćic winien kilká tyśięcy zło tych/ o ktore pożywáno go do iego należnego práwá/ y iuſz ták dáleko było záſzło że mu ad banniendum pozew dano. Dlużnik on widząc że źle/ ták vczynił/ wiedząc że roki tám pierwey prżypadáły/ gdźie miał ośiádłość ib creditor, niżli iego/ ná ktore był pozwány; Napráwił ſługę ſwego człowieká tákie go/ ktory y imię/ y prżezwiſko nieſłychane ſobie dawſzy/ gdy one roki w creditorovem grodźie prżypadáły/ podnoſł pozew/ ktorego nigdy nie oddawał ná onego creditora, tanquam com plicem bannitow, iż ty práwi tego á tego bánnitá chowaſz. On dobry czlowiek creditor, o pozwie niewiedząc/ nie był ná rokách: Vrżąd pozwu nie czytáiąc vt fit (co ſię bárżo źle dźieie) gdy actor prżynaglał/ á ſtroná wołána będąc nie ſtánęłá/ (iáko tá ktora niewiedźiáłá o pozwie) pronunciował bannitum po zwánego: ktory dekret on actor wyiąwſzy/ bieżał wet do Pá ná ſwego/ áby w czás był ku onemu pozwowi/ gdźie iego Páná o dług ad banniendum pozwáno. Gdy roki prżypádły/ pod noſł creditor pozew á pozwány wnet z onem decretem ná ſtoł/ powiedáiąc/ nie ma tęn tu locum ſtandi o to vkázuię decret., że tęn ieſt wywołany. On nieborak creditor zdumiał ſie po czął powiedáć/ iż iáko żyw tego bannita nie zna: nie ſzło mu to/ muśiał ſię o ſublatią ſtáráć; á pożywáć nie wiedźiał kogo/ bo on co decret otrżymał/ dał ſobie to prżezwiſko/ ktorego in re


strona: 45

o Wolnośćiách Polſkich.
rum natura nie było/ y do piąći lat on wywołány ne ſłuſznie/ do ſwego prżyść nie mogł:
Pozwány w Czechach.
záſzłá śmierć Stároſty onego/ prżyſzło potym Interregum, y ine trudnośći/ Toć ſię tak v was wiele/ á wielekroć dzieie. Czechowie bráćia wáſzy/ báczniey ſobie w tey mierżę poſtępuią: bo tám nikt ſobie pozwu niepiſze/ y prże to ſtroná ſkáźić go Więc áni około oddáwánia pozwu ieſt tám trudność. Vrżąd piſze pozwy/ iężykiem właſ nem Czeſkiem/ nie táką wáſzą łáćiną práwną Polſką/ ktorá nic w ſobie nie ma łáćińſkiego: tęnże ie vrżąd rozſełá/ á niko go ná pozwie nie ſzkáluie/ áni piſze rżeczy nieſłuſznych/ y nie po dobnych. Y dla tego dáleko tam mniey Actiy ſądowych/ niźli v was. Wpráwdźie też obyczáie tameczne ſą tego prżyczyną/ iż ſię tám ludźie mniey práwuią.
Wychowánie ludźi młodych.
Iákoſz ták ludźie mądrży pi ſzą/ iż ieſli około młodych ludźi wychowánia porżądek táki nie będźie/ iżby w nich były dobre obyczáie/ tędy prożno y práwá ſtánowić/ bo tak rownie płatne/ y pożyteczne będźie prawo/ iako będźie zdrow ow chory/ ktoremu lekarz lekárſtwá dáie/ á on od zbytku ſtrżymáć ſię niechce/ ále zrże/ pije prżećię nie mier nie poſtáremu. Trżebá dobrże záśiać/ kto chce żąć dobrże. A młodźi ludźie ſą iáko źiárná pośiáne/ z ktorych gdy vrośćie zboże/ y dożrzeie żąć Rzeczpoſpolita będźie/ y wielki odnieśie pożytek.
Młodźi ludźie iáko źiárná.
Polak. Niewiem czemu ſię ći wożnowie y prżyśięgi ne podobáią/ á zaſz nie ták po wſzyſtkiem świećie? a gdźieſz to mo że bydź bez tych to ſług poſpolitych/ ktore v nas woźnemi zo wią/ á we Wloſzech/ w Czechách ináczey? Tákże też y około prżyśiąg/ á zaſz ich nie maſz nie iedno w Chrżeśćiánſtwie/ ále y w pogáńſtwie? Gdy Sędźia inákſzey drogi do prawdy naleść nie może iedno prżyśięgę/ zaſz iey ſkázáć nie muśi ſtronie: Wpradźie liepieyby/ żeby bez prżyśięgi odpráwic ſię mogło/ ále gdy to bydź nie może/ tedy y Bog/ y ludźie Sędźiego wino wáć nie mogą. Ani też Sędźia pytác ſtron ma/ iáko ty powie daſz/ bo pytániem mogłby ſtronie ku wygrániu iey rżeczy vká záć to/ czego oná nie baczyłá. Wloch. Ták ći ſię wymawiáią wáſzy Sędźiowie/ muſzę


strona: 46

Rozmowá Polaká z Włochem
práwi ták ſądźić/ iáko ſtrony z ſobą ſpor wiodą/ á pytáć ſię ſtron nie godźi mi ſię. Ná co/ ták bym ia Sędźiemu odpo wiedźiał. Pięć ty condiciy maſz w ſwey prżyśiędze pánie Sę dźia/ á ty ſię iedno zá iednę bierżeſz. Nic w tym inego nie ieſt/ iedno to że vkázuią wam Sędźiowie/ iż nie tęn ma wygráć/ kto ma ſpráwiedliwą/ ále tęn kto wykrętniey mowi/ Pytam ich/ á zaſz ták goſpodarż ſądźi/ gdy ſię co w dom uiego miedzy czeládźią sſtánie? ábo Oćiec zaſz ták ſądźi/ gdy iedęn ſyn ná drugiego ſkárży?
Oćiec iáko ſądźi miedźi Syny.
pewnie tám nie ex controverſia partium ſą dźi/ ále wypytawſzy ſię o wſzyſtkiey pierwey/ y wiádomość doſtáteczną wźiąwſzy/ ták goſpodarż/ iáko Oćiec/ toż dopiero ták ſądźi/ iáko wie/ nie ták iáko kto lepiey mowi. A Sędźia ieſt iáko goſpodárż/ iáko Oćiec tych/ ktore ſądźi/ prżeto nie ná ſłowá ich mieć oko/ ále ná ſpráwiedliwość/ ná práwdę/ prży kim oná ieſt/ y iáko świádom czyiey rżeczy. W Niemieckiem ći to tylko głupiem práwię/ y w onem drugiem/ ktore zá Ce ſarżow w niewoli vroſło/ nie kazą ſądźić iáko wie Sędźia/ cho ćiaby ná to co ſię sſtáło ſam patrżał/ ále to ieſt nieſpráwiedli wość ſczera/
Sędźia nie według Controverſiey ma ſądźić/ ále według ſpráwiedliwośći.
bo ieſli świádkom Sędźia wierży/ czemu ſobie weirżyć niema? ábo czemuby zá ſadźiwſzy ſwe mieyſce/ świád kiem bydź nie miał? krotko mowiąc Piłát ták Páná ſwego ſądźił iáko ſłyſzal á nie iáko wiedźiał/ á bárżo też pobłądźił. Prżeto pytáć ma Sędźiá/ bo prżyidźie do ſądu człowiek dobry proſty ktory procuratorá dobrego mieć nie może/ á rżeczy ſwey nie vmie powiedźieć/ á więc tym ma ſtráćić rżecz ſwoię/ iż cze go potrżebnego ábo on/ ábo procurator iemu z práwá dány nie dołożył? Boże vchoway. Ma tedy Sędźia pytániem pomoc do ſpráwiedliwośći/ do ſpráwiedliwośći mowię/ nie do wy krętow/ y poki Sędźia/ mądrośćią od Bogá daną/ ſpráwie dliwośći/ á prawdy ſam dochodźić nie będźie/ poty chytrość/ á wykręty ludzkie nie vſtáną. A ieſlibyś mię tym chćiał pod káć/ iż ina rżecz ieſt goſpodarż/ ktory czleádźi ſwey roſkázuie/ y Ociec/ pod ktorego zwierżchnośćią ſą ſynowie/ á ina Sędźiá ktory rowne ſobie ſądźi/ y podług práwá ſądźić winien: tedy


strona: 47

o Prawach Polſkich.
bym iá ná to ták tobie powiedźiał/ iż nie może bárźiey pátrżyć ſłuſznośći/ y práwá Sędźia nad dwiemá ktore ſądźi/ iáko O ćiec pátrży ſądżac miedzy ſyny ſwemi; á co więtſza dáleko bár źiey on miłuie ſyny/ niżli Sędźia tych/ co ſię prże deń ze ſwą prżą prżywiodą. Ale y we Wloſzech v nas/ zaſz nię máſz prá wá? A wżdy poteſtat Padewſki nie niemo ſądźi/ ále y pyta y rozmáitemi kſztałty dochodźi rżeczy/ á gdyby iáko z regeſtru ſzu kał ná káżdą rżecz piſánego práwa/ nigdyby dobrże nie oſądźił.
Potoſtat Padewſki nie niemo ſądźi.
Podáią teraz ſobie ludźie prżez ręce ſądy ná pismie onego Zac nego Poteſtata Padewſkiego Gobba Grimani, ktore ſądy rowná ią ſię mądrośći Salámonowey: Abo ſądy Gonzagi w Medyo lánie/ zaſz nie ſą v ludźi dźiwem
Gobba Poteſtat Padewſki.
Polak. Mow ty co chceſz/ ia ták powiedam/ iż nie dár mo ták máluią ſpráwiedliwość/ y niemą/ y ślepą/ á iż ią wſzę dy ták máluią/ podobno też wſzędy tákie Sedźie mieć chćą/ y nieme/ y ślepe. Ktory to Sędźia gdy práwnie oſądźi/ iuſz doſyć oſądźił ſpráwiedliwie. Abowiem gdźieby on omijáiąc práwo/ z głowy ſwey ſądźić miał/ bárźiey tym obráźił ſpráw wiedliwość/ niż gdyby ktora oſobá/ máiąc rzecz ſpráwiedli wą/ złem ſwem poſtępiem onę ſtráćiłá. Bo tu nie byłáby wi ná Sędźiego/ ále ſtrony/ y to iedney: á ſądząc wedle ſwey głowy/ śiłá decretow nieſpráwiedliwych vrość by muśiáło. Y tá ſubtelność práwna ktorą ty gániſz bywa potrżebna: Bo mowiąc/ roſtrżąſáiąc/ wyłuſczáiąc/ prawdá ſię naydźie/ iák ow krżemień bijąc/ ogień wychodźi. A co ſię pozwow tycze á zá mnie nie wolno ſzácowáć ſwą rżecz iáko chcę? co v iednego tánie/ to v drugiego drogo. Coś też powiedźiał/ iż z náſzego dźiwnego práwa mężoboyſtwá roſtą/ możec ſię y to tráfić/ że kto nie pilnuiąc práwá/ y lece ie ſobie wáżąć/ máiętność trá ći/ á potym zábije onego co pilnował práwá/ y wygrał: ále nie práwo náſze prżycznę ieſt mężoboyſtwá/ lecz Pijáńſtwo/ Pychá/ Lákomſtwo/ á Wſzeteczeńſtwo/ te cztery rzeczy w Polſcze/ śiłá ludźi ná on świát poſłáły. A co ſię Conſtituciyno wych tycze/ iá ták baczę/ iż wſzyſtkie ſą ku dobręmu wſzyſtkich vczynione/ ále nie ieſt prżećię żadna rżecz ták dobrá/ ktoreyby człowiek złego ſumnienia ná złe obroćić nie mogł.


strona: 48

Rozmowa Polaká z Wlochem
Y tych miſternych ſztuk/ co ie to zowią fortel, ná fortel á zátrá ceniem duſznem páchną/ práwo náſzę prżyczyną nie ieſt/ ále złość ludzka śiłá tego wymyślić może/ iáko y to wymyśliłá zá iedęn pozew dáć ich ſześćdźieśiąt. Czeſkich my też obyczáiow/ áni porżądku ich okolo pozwow niechcemy. Temi ſwemi do bremi obyczáymi/ y porżądkiem około pozwow/ oni ſtráćili Wolność ſwoię/ á náſzá z łáſki Bożey cáłá. Dopieroby było ćięſzko vbogiemu Szlachćicowi/ klaniáć ſię vrżędowi o pozew/ y dobrże go prżypłáćić. A co powiedaſz/ iż woźny nie odda wſzy pozwu czyni relatia że oddał: Więc też oto karżą wo źne. A prżećię ſtrona woźnem nic nie ſtráći/ ieſłi ná naćięz ſzą prżiydźie/ tedy prżyśięże ſtroná/ iáko o pozwie/ y poſtępku prżećiwko ſobie nie wiedźiáłá/ y ták wynidźie/ z dawnego práwá. Wloch. Coſz ty to powiedaſz/ iż ſtroná nic woźnem nie ſtráći: Wiem iednego/ ktorego we dwcie ábo dáley rázow ná wywolánie ſkazano. Zá tym wnet od prżekonánego pozew ná actora creditora nápiſał procurator de male obtento. Woźny go nie oddał/ á vczynił relatią że oddał/ ſtánął procurator z po zwem y z relatią woźnego na Trybunale. tám gdy on creditor o pozwie niewiedząc nie ſtánął/ źięto bannitia z prżekonánego. A vczyniono to raz y drugi/ ale że to możny ktory ták wychodźi z długu/ prżeto on creditor bárżo vkrżywdzony zoſtawa. Po wiedżże mi/ á zaż tu nie śiłá nieborak creditor woźnem zgubił/ ktory y do tąd ſwego mieć nie może? A co powiedaſz/ iż dopie roby to ćięſzko vbogiemu Szláchćicowi było/ gdyby ſię vrżę dowi o pozew kłániáć/ y dobrże go prżypłáćić miáł. Ták wiedz/ iż gdźie tákie od vrżedu ieſt pożywánie/ nie trżebá tám nic inſzego/ iedno prżełożyć krżywdę ſwoię/ á ſtánąć ná on rok/ ktory vrżęd náznáczy. Co gdyby v was było/ nie prżychodźi łoby zbrodniem do tego/ żeby zá iedęn pozew/ ſześćdźieśiąd ich dáwáć mieli. A co ſię Conſtituciy tycze wſzák wiemy iáko ie czy nią/ y iáko nie ktorży z gotowemi ná Seym prżyiezdáią. Nuſz taxa ná pozwiech/ á zaſz owo nie iaſne ſá rżeczy? Pozowie tęn ktorego máiętność zá ſto kop nie ſtoi/ á táxę ná pozwie położy


strona: 49

o Wolnośćiách Polſkich.
dźieśięć tyśięcy grżywien? á nie błażeńſtwoſz to? Co też po wiedaſz/ iż ia ták chcę/ żeby práwo omijane było/ á Sędźia podług ſwey głowy żeby ſądźił. Tego iá niechcę/ ále iz nie nákáżdy przypadek ieſt práwo piſáne/ przeto mądrego Sędźie go y pytánie w ſądźie potrżebá/ y śiłá inſzych rżeczy ktore do prawdy vkázuią drogę. Ale y ná inſze twoie ſłowá nie byłoby mi trudno dáć nową odpowiedź/ ku potwierdzeniu mey pier wſzey powieśći/ ále iż ſpor (że nie rżekę ſwar) nie ma końca zánicham: to tylko powiem/ iż nie mogłby był Dániel Pro rok roſtropnie rozſądźić/ gdyby był nie pytał. Y Platonowe ſtowá/ ktory powieda/ że Sędźia nie ma bydź niemym/ miá łycby doſyć czynić.
Dániel pytániem doſzedł prawdy.
A co powiedaſz/ iż co práwne/ to y ſprá wiedliwie. Prżodkowie wáſzy nie ták rozumieli: co iáśnie znáć z tey prżyśięgi/ ktorą Sędziemu (pámiętáiąc podobno ná one ſłowa/ ſummum jus ſumma infuria) w Státućie opiſáli: Quia iuſte, ſecundum Deum, jus ſcriptum, aequitatem, &partium controverſias judicabo.
Przyśięgá Sędźiego.
Gdycby było miáło bydź doſyć ná prá wnem oſądzeniu/ tedyeby było dokládáć nie trżebá/ juſte ſecum dum Deum/ aequitatem &c. A co więtſza w tey prżyśiędze/ dwie tylko rżeczy ſą/ zá práwnem oſądzeniem/ to ieſt/ Secundum jus ſcriptum iedná/ á druga Secundum partium controverſias, á trży rżeczy ſą ſpráwiedliwem oſądzeniem/ to ieſt juſte, ſecundum Deum, aequitatem &c. Ná to ieſzcze/ juſte położono náprżod/ potem ſecundum Deum, dopiero w poſrżodku położono jus ſcriptum, á bliſko końcá záś połozono aequitatem. Ieſli co dobrego ieſt w Státućie wáſzem/ tedy ieſt forma tey przyśięgi. Ale wáſzy práwnicy/ áż w ten czás ad aequitatem vćiekáć ſię ka żą/ gdy jus ſcriptum nie sſtánie. Lecz to nie ták ma bydź ro zumiáno/ ále trżebá/ żeby káżda actie juſté, ſecundum Deum, jus ſcriptum, aequitatem, &partium controverſias byłá oſądzo na/ á tu obács co náprżod co w prżodku/ á co pozad w tey prży śiędzę położeni. Má ſię tedy w káżdey actiey to pięćioro náydowáć. W co wprawdźie nie potráfi iedne mądy/ á cno tliwy człowiek/ y nie potráfi ináczey/ mali bydź iuſté, ſecundam


strona: 50

Rozmowá Polaká z Wlochem
Deum jus ſcriptum, aequitatem, & partium controverſias oſądzo ne/ áż ptyá? muśi. O ktorey to ſłuſznośći y ſpráwiedliwośći mowá tám gdźieś Philozoph nieco temu podobnemi ſłowy.
Słowá Ariſtoteleſowe o ſądźie ſpráwiedliwem.
Co ieſt práwi ſłuſznie y dobrże (co łáćinnicy aequum & bonum zo wą) to ieſt y ſpráwiedliwie ále nie podług opiſánego ſpráwie dliwośći/ lecz do tey opiſáney ſpráwiedliwośći/ tá ſłuſzność prżyſtępuiąc/ onę lepſzę czyni. A nie ták ſię to mowi/ żeby tá ſłuſzność miáłá prżodkowáć/ bo też ieſt co y práwo/ ále gdy o boie to poſpołu ieſt/ tedy ſłuſzność práwo kieruiąc/ ſpráwiedliwość czyni doſkonálſzą. A iż ſię zda iakoby coś inſzego ſłuſz nie y dobrże/ niż to co ieſt práwnie y ſpráwiedliwie tedy ſtąd to ieſt iż ſłuſzność zámyka ſię pod prawem prżyrodzonem/ á ſpráwiedliwosć pod práwem opiſánem. Więc iż práwo pi ſáne nie mogło wſzyſtkiego obłápić/ co ſię miedzy ludźmi trá fia ále tylko to co mogło zágárnac/ pod ſię zygarnęło/ y ogul nie opiſáło. Otoż gdy prżypádnie co tákiego/ co pod oną o gulnośćią záwrżeć ſię nie mogło/ tedy tu Sędźia dobrże vczy ni/ gdy tám gdźie w práwie czego nie doſtáie/ álbo práwo ku nieſpráwiedliwośći/ a krżywe byłoby ćiągnione/ on nádſtáwi/ á krżywność onę náproſtuie/ á to będźie ſłuſzność/ to ieſt práwá piſánego proſtowánie/ bo y tęn kto to práwo nápiſał/ gdyby ná świećie był tożby vczynił: ábowiem niepewney rżeczy/ y tey ktora końcá nie ma/ (iákoż trefunki/ prżygody chytrośći końcá nie máią) trudno dáć było ábo miárę/ ábo modłę. Ale do ſwego ſię wrácáiąc/ ták powiedam iż ſubtelnośći práwney iáko ſię rżeklo pewnie niepotrżebá/ bo prawdę łatwie powie dźięć/ á gdźie ſubtelność ieſt/ tám ſię nie prawdy nieco záwa dza. Tákże y o Czechách to powiedaſz/ iż porżądkiem ſwem/ á obyczáymi dobremi zgubili Wolność: pierwey było vkázáć to trżebá/ że Wolność zgubili bo oni nie to o ſobie powiedáią/ owſzem ſię y Wolnośćią/ y ſpráwiedliwośćią/ y porżądkiem ſwem bárżo wynoſzą. A iákom ći to wyzſzey wſpominał/ nie wielu tu Czechow/ ábo Moráwcow widźiſz/ ktorżyby tu kupo wáli imioná/ á do wáſzey ſię Wolnośći kwápili. Idę do


strona: 51

o Wolnośćiách Polſkich.
woźnych/ y do prżyśięgi. Powiedaſz iż woznowie/ choćia ich ináczey zową/ ſą po wſzyſtkiem świećie/ także też powiedaſz/ iż bez prżyśięgi nigdziey bydź nie może. Ták ći ieſt/ iż ſą wſzedy ſłudzmy poſpolići ále nie tácy/ iáko v was wożnowie/ y nie ták wielka ich liczbá. Obieráią ná táki vrżąd/ gdźie ieſt rżąd/ nie pijánicę/ nie máchlerżá/ nie ták nędznego żeby z płomieniá chlebá chwytał/ ále obieráią człowieká bogoboynego/ cnotliwego/ dobrey ſławy/ á ktory w żadnym kłamſtwie nigdy vzná ny nie był/ y opátruią go rocznem dochodem. A gdźieby co tákiego namniey ſię ná tego vrżedniká pokazáło/ nie wyſzedłby przyśięga/ ále by go zárazem poimano/ y dácby gárdło muśiał.
Woźnowie Czeſcy rożni od Polſkich.
A prżećie nie ták wiele ná támtych należy/ iáko wam ná wá ſzych woźnych: temy świadczyćie o naiazd: temi o gwałt/ te mi o pozogę: temi o rozboy: temi o ine rożliczne rżeczy/ záś tego woźnego v kśiąg poſtáwić trżebá/ y vczynić co nay ſzkárádſzą proteſtatią. To záś gdy ſię poiednáćie prośićie liſtu od Krolá/ iżby onę ſzkáradną proteſtatią z kśiąg wydrápáć kazał. Bysćie ále mieli od tego oſobliwe kśięgi/ ktoreby co rok palono byláby to wżdy rżecz nie iáko znośnieyſza.
Palenie Kśiąg potrżebne
A co ſię prżyśięgi tycze śmiem to powiedźieć/ iż we wſzyſtkiey Wło ſkiey/ Iſzpáńſkiey/ Fráncuſkiey/ Węgierſkiey/ Czeſkiey/ y po dobno Niemieckiey źiemi/ zá dźieśięć lat/ ták wiele prżyśiąg nie będźie/ iáko w Polſcze zá rok ieden. A gdyż wáſzy Sędźio wie nie pytáią ſię ná ſądźie/ iáko kto żyie/ iáko pobożny/ iáko ſpráwiedliwy człowiek kto ieſt/ ná podobieńſtwá nie pátrzą/ na świádki nic nie dáią/ ale wſzyſtko puſczáią ná ſumnienie obwinionego/ ábo na tego kto ma pokonywáć/ (co czynią dla tego/ żeby ná iedney actiey niebawić ſię dlugo) wżdy to prży ſtáło wam żebyśćie byli náleźli iáky muńſztyk ná krżywoprży śięſtwo/ iżby ták częſto ludźie prżeſtronem ſumnienem Bogá nie obrażáli.
Kaź ná krżywoprżyśięſtwo.
W Iſzpániey tego/ kto ſię raz vpije/nie tylko do prżyśięgi/ do świádectwá nie prżypuſzáią/ ále máią go zá nápoł czći odſądzonego/ á v was v pijáno prżyśięgáią lu dźie. Ale zaſz nie może śiłá oſądźić rżeczy bez prżyśięgi?
Pijány świádek.



strona: 52

Rozmowá Polaká z Włochem.
A ieſli mi rżeczeſz/ iż tákie ieſt Polſkie práwo: á ia odpowiem onoż co dawno/ tym ieſt nie doſkonálſze Polſkie práwo/ iż bez prżyśięgi nic oſądźić nie vmie. Abo to do prawdy ináczey Sędźia prżyść nie może iedno prżyśięga? Boże tego vcho way. Dochodzą w inych ziemiách prawdy ludźie bez prży śięgi: y Sálomon Krol dwie niewieśćie bez przyśięgi oſądźił ſpráwiedliwie/ indźie świadkow ſłucháią pod prżyśięgą/ ale ſtrony prżyśięgámi ſwemi ze złych rżeczy nie wychodzą.
Sąd Sálomonow nie według práwá.
Lecz podobno dla tego nie máſz v was żadney każni na krżywoprży śięſcze/ iż prżodkowie waſzy nie rozumieli/ żeby kto ták ſię złym miał náleść ktoryby vmyślnie krżywoprżyśiądz/ á Bogá ták ſrodze tym obráźyć chćiał. Tráfiło mi ſię nie dawno żem pośćignął Poſtárośćiego á on z wożnem y Szláchtą iedźie ná rumátią/ y prżyſzło mu iecháć ná lás Páná mego/ prżez ktory ia też miałem drogę/ y nie dáleko wiechaſzy vyrże/ áno kilká Szláchćicow z wozy/ rąbią/ y nákłádáią ná wozy drwá Páná mego. Y záraz oświadcyłem Poſtarośćiem/ wożnem y Szláchtą. Pan moy o to pozwał do źiemſtwá/ iam był ná ro ku/ powiedziałem kto widźiał to rąbánie/ iáko poſtárośći/ wożny/ z Szláchtą/ ktorży wſzyſcy támże v práwá ſtoiąc zez nawáli/ że ták ieſt iákom iá zápozwał/ y twierdźił. Oni poz wáni powiedźieli/ żeſmy w tym lesie áni rąbáli drew/ áni bráli iáko żywi/ Sędźia ſkazał im prżyśięgę/ y ták wyśli: á dołożył Sędźia/ bych práwi y ſam widźiał/ tedy ináczey ſká záćbym nie mogł.
Prżyśięgá pozwánego.
A więc tu Sędźia juſté, ſecundum Deum y aequitatem ſkazał? Widzę iż tylko jus ſcriptum miał ná pie czy/ y niewiem kogo bárźiey winowáć ieſli práwo/ czy Sędzie go. A zaſz nie podobniey było vrżędnikowi prżyśięgłemu nie w ſwey/ ále w cudzey rżeczy wierżyć/ niż tym zbrodniom kázáć w ſwey rżeczy prżyśięgáć? Nie dawno też pozwał ſługá Xię dza iednego/ że mu mytá záſłużonego nie zápłáćił, Xiądz záś pozwał/ iż mu ſługá liczby nie vczynił/ á odſzedł. Sługi actia iáko pożywał iż pierwey prżyſzłá/ y toczyłá się nie máło czáſu/ pierwey ſię też dokończyłá/ wyſzedł Xiądz tym/ iż mię pátrżyć


strona: 53

o Wolnośćiách Polſkich.
nie możeſz z ośiádłośći źiemſkiey/ bo iey nie mam/ ále pátrż mie de perſona w moiem náleżnem duchownem práwie. Sę dźia odeſłał do ſądu duchownego. Xiądz záśię o liczbę iáko czyni/ ták czyni/ áż ad ultimum punctum prżyſzło/ y tám dopiero ſługá powiedźiał/ iżem temu Xiędzu práwi iáko żyw nie ſłu żył. Dowodźił actor Xiądz á tom z tobą był ná kilku inſtan ciach, v tegoſz ſądu/ prżed temże Sędzięm/ gdźieś mię o myto pozywał rc. A reus brał ſię do prżyśięgi y ſkazał mu ią Sę dźia ſamośiodmemu/ powiedáiąc/ iż podług práwa nie mogę prawi ináczey ſkázáć/ kogożby to tu winowáć/ w tak iáſney rżeczy/ y iáſnem krżywoprżyśięſtwie? Czy práwo ták złe? Czy Sędźiego? Czy y Sędźiego y práwo? Ták że też y o rány/ zgniewa ſię ſáśiád ná ſąśiádá/ rani go kto iny/ á on wnet ná ſwego ſąśiádá/ ná ktorego zdawná wárch miał/ choćiá on we czterdźieſtu y dáley milách ná on czás będźie/ rány opiſze. Po zowie/ prżyśięgę mu ná rány ſkażą nieſpráwiedliwą/ tu ow nieboraczek niewinny płáćić muśi. Więc go ćieſzą tym/ day pokoy práwi bráćie/ drogo on práwi te twoie grżywny kupił/ bo ie zápłáćił duſzą.
Potwarz o rány.
A mnie Czárt (práwi) po iego duſzy? Wolałbym te pieniądze co ze mnie złupił. Wątpić w tym nie trżebá/ iż kto ſię ná czyię máiętność vſadźi/ á zwlaſczá kto iey ma nie wiele/ ránámi temi/ á prżyśięgą fałſzywą wyżuie ſąśiádá ze wſzyſtkiey máiętnośći. To tákiey potwarży/ krży woprżyśięſtwá/ liczbá niezliczona: á o tey potwárży/ ták w Státućie nápiſáno/ iż o nię nikt pozwáć nie śmie/ y nieſłycháć/ iżby kiedy w Polſcze o potwarż pryſkowáć kogo miáno. Nuż procuratorowie nie ktorży złego ſumnienia/ zaż máło złego ludźiom czynią/ nábywáiąc nieprżyſtoinie máiętnośći/ pot warzáiąc kupuiąc práwá y ſąśiádow/ á we wſzyſtkiem má iąc zá ſobą práwo? Tak tego wiele ieſt/ iż y Sędźiom/ y Stároſtom ſą ćięſzcy niepomáłu/ potwarzáiąc ie o Moſtowe/ gro belne pożywáiąc/ á pozwow nie oddáiąc.
Potwarz o Moſtowe.
A to iem bárżo ná rękę/ iż tákie actije forum nie máią/ proſto iákoby tá Conſtitu cia onym kwoli byłá vczyniona/ bo kogo chcą zmyć nie mogą/


strona: 54

Rozmowá Polaká z Włochem
á choćia kto moſtu nie ma/ prżećię oni poźywáią/ żeś ná tym/ á ná tym mośćie cło wźiął/ á tymeś więcey winen/ iżeś wźiął ná cudzem mośćie. A zá tym Stároſtá y koſzt podiąc nie má ły musi y prżyśięgáć niewinnie/ á złemu człowiekowi za to kaźni żadney nie máſz. Wżdy w poborż lepſze ieſt obwáro wánie/ bo gdy nie ſłuſznie poborca in retentis poda/ ieſt nań paena, ále tu żadney paeny nie máſz ná złego człowieká. A po ſtępuiąc dáley/ idę do owych świádkow/ co ich owo ná ro kách śiłá ſię oźywa/ y chodząc wołáią/ komu świádkow po trżebá/ áwom ia gotow prżyśiądz iedno zápłáć.
Swiádkowie vmyślni.
Y niewſty dliwie prży oczach Sędźiow biorą pieniądze/ żeby o tákich rżeczách prżyśięgáli/ o ktorych iáko żywi nic niewiedzą. Tákże y ná Scrutiniach, prżywiodą świádkow kupionych moc wielka nagotowánych ná krżywoprżyśięſtwo do ſądu. Tu iuſz wąt liwośći żadney nie máſz/ iedno iż prży iedney ſtronie z tych/ fałſzywi świádkowie/ y krżywoprżyśięſcze bydź muſzą. w Rzy mie lege 12. Tabularum falſzywe świádki ze ſkáły zrżucano. O Boże/ co tu tákich ieſt/ coby ie ze ſkały w ogień proſto zrzucáć trżebá. Nád to ieſzcze? Scrutinia
Scrutinia.
coby ná onym mieyſcu gdźie ſię zbrodniá sſtáłá bydz miáły/ y ſám ſąd ſam prżez ſię z kogo by mu ſię zdáło/ prawdyby mácał/ y pytáł: To ſię oni z tym wſzyſtkiem do ſądu wloką/ pokupiwſzy świadki/ ták iż nie tęn wygra kto ma ſpráwiedliwą/ ále tęn kto ma więcey pieniędzy świádkom ná zapłátę/ y fortelnieyſze świádki:
Swiádkowie faſzywi.
Bo ći ktorży fałſzywie będą świadczyc/ powiedzą/ żeſmy to wiedźieli prży nas ſię to dźiało. A owych záśię/ ktorży prawdą poydą/ iż prży tym nie byli/ ále doſtáteczną o tym máią ſpráwę/ poydźie świádectwo pod łáwę/ gdyż ocul[u]tus teſtis daleko waźnieyſzy niż inſzy iáki. Ba prże miłego Bogá/ nie tych ći to tylko grżech/ ktorży tákie świádki wiodą/ áni tych/ ſámych ktorży krżywoprżyśięgáią/ ále to grżech wſzy ſtkiey Korony Polſkiey/ wſzyſtkiey Rzeczypoſpolitey/ y zá te oná karánia ma oczekiwáć. Mądrże y potrżebnie vczynił Scipio, wźiąwſzy Cartaginem novam, miáſto bogáte. Iż to


strona: 55

o Wolnośćiách Polſkich.
był podał do zolnierżow/ że tego Koroną vczćić chćiał/ ktoryby náprżod ná mur nieprzyiaćielſki wſkoczył/ á ozwáli ſię dway. Q. Trebelius polnego woyſká człowiek/ á Sex, Digitus woyſká Morſkiego żołnierż/ y był to táki ſpor prżed Sędźiámi że Morſcy zá Morſkiem zołnierżem wſzyſcy/ á polni też/ zá pol nem wſzyſcy prżyśiądz chćieli. Ale żeby ktora ſtroná nieprży śieglá krżywo/ kłádąc pomſtę Bożą zá krzywoprżyśięſtwo nie iedno ná ſwą głowę/ ále y ná proporce Rżymſkie/ y ná wſzyſt ko woyſko; vczynił mowię táki dekret Scipio/ y iáśnie wſzyſt kiem opowiedźiał/ iż tego doſzedł/ że Q. Trebelius, y Sex. Digitus záraz obádwá wſkoczyli ná mur/ y prżeto obudwu ku wieczney ſłáwie męſtwá/ y dźielnośći ich/ zwykłemi Koronámi dáru ię. Nłechćiáł mądry Hetman krżywoprżyśięſtwá bydź prży czyną/ iż by ſam y z woyſkiem o krżywoprzyśięſtwo nie był od Bogá ſkarany. Zleć to prże miłego Bogá/ że wſzyſtkich złych rżeczy prżyśięgą wychodzić. Podka twego poddánego/ ábo vbogiego Szláchćicá zuchwálecz ná drodze/ weżmie to co mu ſię będźie podobáło. Vkrżywdzony vczyni proteſtátią/ po zowie/ á pozwáć muśi/ iuſz nie tám gdźie pierwey poźywano/ to ieſt do grodu/ iáko o rozboy: ále iuſz práwnicy wynález źli/ że iedno gdy kupcá rozbiją/ tedy to rozboy/ á kiedy Szłáchćicá kto rozbije/ ábo iego poddánego/ choćiayby mu też kilká tyśięcy wźięto/ tedy to nie rozboy/ ále ſimplex inju ria y o to do źiemſtwá pozywáć każą: pozowie tedy iákom rżekł vkrżywdzony do źiemſtwá/ tu reus gdy się záprży/ á po dlug ſkaźni prżyśięże/ to wolen. Dźiwna to rżecz ieſt/ ze wy Polacy cudzoźiemcow w rżeczách dobrych náśladowáć niech cećie.
Przyśięgá o rozboy.
We Włoſzech/ we Fránciey/ gdy kto y nie máłą ſum mę vkrádnie/ niezáwżdy o to gárdłem karżą/ iáko to wyzſzey wſpomniał ále ná drodze poſpolitey/ gdyby kto ſze łąg ieden wźiął komu gwałtem/ gárdło o to dáć muśi: czy nią to żeby pokoy poſpolity był cały/ á iáko ſrozſza kaźń by wá na tego/ kto z Kośćiołá vkrádnie/ niżli ná tego/ ktory ſąśiádowi co weźmie: ták ſrozſze káránie ma bydź ná tego/


strona: 56

Rozmowá Polaká z Włochem
ktory ná mieyſcu poſpolitym/ ná drodze weźmie co gwałtem komu/ niżli ná tego/ ktory podkopawſzy ſię do domu prywat nego/ vkradnie wielką pieniędzy ſummę: bo w pierwſzym v czyniona ieſt wſzyſtkiem krżywdá/ á tu we wtorem: tylko ied nemu. Idę ieſcze dáley: Zginie Szláchćicowi woł/ abo dwá/ prżiydźie on woł on człowieká złego we dnie. On wnet go śćiowi da w rog/ y ſkorę zákopa Będźie o tym wiedźiálá w wſzyſtká oná wieś Szláchty/ pozowie on co mu woł zginął. Tu vrząd kiedyby chćiał/ doſzedlby wnet prawdy: ná grunt on źie chawſzy/ ábo poſławſzy człowieká cnotliwego: ale iż ſie Sę dźia ſámego práwá Polſkiego dźierży/ á ow co wołu ziadł zá prżał prżeto ſkaźe mu prżyśięgę/ y tą z obwinienia wynidźie.
Przyśięgá o wolu
Nuż iákie trudnośći bywáią/ o zbiegło poddáne/ iedni ſię ich nieſłuſznie vpomináią/ á drudzy nieſłuſznie poddáne cudze dźie rżą/ y iáko ich nie máią/ áni mieli prżyśięgáią. Bárżo wiele w tym lápáczek ieſt.
O zbiegłe chłopy.
Nie wſpominam tych/ ktorży vmyślne ſwemi poddanym vćiekáć do wśi cnotliwych/ á m.. Szláchćicow roſkázuią/ iżby záśię o one poddáne prżyśięgáli/ ábo co iednániem wytárgowáli/ wiedząc iż vććiwi/ á zacni lu dźie/ gdźie mogą vchodzą prżyśięgi choć nayſpráwiedliwſzey. A co nayſzkodliwſza v was. Náiedźie Szłachćicá zuchwalecz/ wybierże/ wyłupi wſzyſtek dom/ pieniądze/ ſrebrerko/ owá co było wſzyſtko weźmie/ tylko tego poſtrżeże/ żeby domu nie okrwáwił.
Naiazd bez okrwáwienia.
Ow nieborak vſzkodzony/ á niechcąc potwarżą iść/ żeby kogo ſwego vmyślnie roſkrwawił/ vczyniwſzy prote ſtatią, pozowie; záprży on zuchwálec że tám nigdy nie był/ áni ſzkodźił/ y będźie állegował onemi ſłowy/ Vir bonae famae & c. Sędźia prżyśięgę mu ſkaże/ y ták o wſzyſtko zuchwálec praw będźie.
Statutum de viro bonæ famæ.
Ale iuſz złodźieie iáwni/ temi ſłowy/ Vir bonæ famæ &c. ze zbrodni wychodzą/ powiedáiąc gdy go z licem chłopi prżywiodą/ że go nim zárzućili. Tu podſtárośći/ gdyby záraz ná ono mieyſce ziechał/ y chćiał ſię wywiedźieć doſtátecznie z kogoby rozumiał prawdy/ wnetby ią wiedźiał/ ále on zá proś bą więźniá/ ábo iego
Zárzut potwarny.
prżyiáćioł/ á ieſli ieſcze w rękę co dano/ o Prawach Polſkich.da ná Scrutinium do dniá trżećiego/ á zá tym prżyjáćiele owego więźniá Szláchćicá/ ták ſię zgotuią/ iź wſzyſtko będę mieć te ſtes oculates, á chłopi wykrętow nie vmieiąc/ á proſto iáko wiedzą powiedáiąc/ záwżdy prżegráią/ y ieſcze prżypłáćić mu ſzą: ieſli ich o rány ſpotwarży złoczyńcá/ ktory po Scrutinium. álleguiąc one ſłowá Vir bonæ famæ, prżśięgą wynidźie. Nay dźie y tákiego/ co ná żaden pozew nie ſtánie/ y dopuśći wzdá wáć/ áż gdy do wywołánia prżiydźie/ dopiero ſtánie/ y powie/ iż áni o pozwie/ áni o prżewodźie práwá/ niewiedźiał/ y prży śięże krżywo/ á ow nieborak co poźywał/ co koſzt wiodł/ to wſzyſtko wniwecz. Dopiero po prżyśiedze práwo ſię iego pocznie/ ábo záraz drugą ſię przyśięgą odpráwi/ y ze wſzyſtkie go wynidźie. Iáko ſię to nie dawno tu sſtáło w náſzem krá iu. Pozwano iednego o wyrąbánie láſu do źiemſtwá ut fit. Toczyłá ſię actio czás niemáły/ á reus ná żaden pozew nie ſtá wał/ áż do źiem ſtwá do grodu przyſzło. Tám gdy ſię też nie máły czás cauſa wloklá; potem do bannitiey pozwáno. Tu dopiero on dobry człowiek ſtánął/ y powiedźiał/ iż áni o poz wie/ áni o prżewodźie práwá/ niewiedźiał: ſkazano mu prżyśięge/ á gdy prżyśiągł/ kazano mu odpowiedác. Odpowiedź záś táká byłá/ żem ia práwi iáko żyw w leśie twym nie rąbał. Znowu mu prżyśięgę ſkazono/ y ták wyſzedł/ á ow nieborak co vtráćił pozywáiąc to prżepadło.
Prżyśięgá ze ſzkodą actora.
Nuż co tych co rani ſąśiádá nie dáleko domu ſwego á chcąc z tego wyniść/ y podrápawſzy twarż ſwoię/ á drżwi porąbawſzy/ y wożnemi oświadczywſzy/ opiſze náiśćie ná dom/ ná onego ktorego ſamże ránił/ y pozwie pierwey o naśćia domowe do grodu/ niż ow o rány. Prży wiedźie świádkow moc ná Scrutinium, y prżyśiągłby/ ále ow chudźiec co ránę odnioſł/ widząc że żle/ iednáć ieſcze muśi/ y ták mowią potem/ wybiłem práwi klin klinem.
Klin klinem wybić.
Nuż to záśię Záda ran kilka możny Szláchćic vbogiemu. On ránny opiſze rány/ á podpiſek hoynie ich nápiſze/ y z iedney rány dwie/ y trży vczyni: czeog dowiedźiawſzy ſię zbrodźień/ znowu każe niebo raká onego vśiec/ ábo zábić. A potem iednániem mniey


strona: 59

Rozmowá Poláká z Wlochem.
Mniey da zábiwſzy/ niżby rany płáćił.
dla/ niż by był dáł płácąc rány. Bo przyiáćiele zábitego/ bo iąc ſię o ſwą ſkorę/ ná ládá czym prżeſtáć muſzą. A náoſtátek boday nie łepiey zábić Szláchćicá/ niż go poimáć podług wá ſzego práwá/ bo płácęnie kop 120. śiedzenie w więźieniu ná dnie rok/ y záś trżykroc tyle ile w wieźieniu Szláchćicá dźie rżał śiedźieć. Więc ſzkody płáćić iáko prżyśięże actor; zá rá ny zaś oſobno liczyc. Vczyni to máło nie więcey niżli płáćić zábitego/ y śiedźieć zá głowę. Toby tego wſzyſtkiego nie by ło/ gdyby vrżąd ſam o wyſtępki czynil:
Delatores.
iedno wy/ nie tylko te go niechcećie/ ále y Inſtigatorowi bez delatora czynić práwem nie każęćie/ á to dla tego/ iżby złośći/ wyſtępki/ beżeczeńſtwá były bez káźni: ábowiem á komu ſię chce delatorem bydź/ wie dząc żeby tego gárdłem mogł przypłáćić? Prżełádowáliśćie Pánowie Polacy: populus też bywa Tyrannem, y podobno ták v was teraz/ á zwłaſzczá kto pátrży ná wáſze wodze.
Populus Tyrannus.
Lecz pe wni tego bydź możećie/ iż iáko zwierżchni Pan gdy prżełádu ie/ á sſtánie ſię Tyrannem, prędźiuchno Pánſtwo iego vpaść muśi: ták populus gdy weźmie wielką władzę/ á sſtánie ſię Tyrannem, prędźiuchno oná iego władza w inſzą formę Rże czyſpoſpolitey prżemienić ſię muśi/ á miáſto wſzyſtkich/ ieden zoſtánie Tyrannem. Ale wracáiąc ſię do rżeczy do ktoryżem odſtąpił/ to ieſt od práwá waſzego/ iáko ie zá ſobą ludxie nie ktorży ćiągną/ y nim ſobie pomagáią: wſpomnię y owe wy krętniki/ ktorży ſię zápieráią ſwych procuratorow, y prżyśięże/ że mu nie poruczał od śiebie mowić/ á ná oſtátek y żony ſię náy duią takie/ ktoer prżyśięgáią/ iż tego co mąż od nich ſpráwo wał v práwá/ nigdy mu ſpráwowáć nie poruczáły.
Prokuratorow od prżyśiężenie.
A to ſię dźieie nie zá zwádą mężá z żoną. (bo miłość miedzy niemi by wa cáła) ále dla wyrętow práwnych. Wiem też iednego kogo náſto ná dom/ y vrąbano. Prżyſzło do Scrutinium, ow co miał krżywdę/ prawdźiwe świádki wiodł/ á ow co vrąbał/ wiodł fałſzywe/ powiedáiąc iż naśćie nie było/ ále práwi by łem proſzon ná bieśiádę od tegoż/ y potemeſmy ſię zwádźili/ á świádkowie fałſzywi powiedźieli/ iż byli prży tym co nigdy


strona: 59

o Práwách Polſkich.
nie było. Vrżąd temu ktory był winien odprżyśiądz ſię od ná śćia kazał/ á rány kazał zapláćić.
Onaśćie dekret.
Y ták prżyśiegą wyſzedł. Więc y tego śiłá ieſt/ co wybiwſzy z poſſeſſiey człowieká vczći wego/ á gdy go o wybićie pozową/ on wyiedźie y powie v ſą du iáko nigdy nie wybijał/ y tego nie dźierży. Vrżąd ſkázuie mu na iego ſłowá prżyśięgę y wynidźie prżyśięgá fałſzywą. A náoſtátek ſą ći miedzy vbogą Szláchtą/ co powiedáią/ iż iáko kolwiek práwi ia prżyśięgę chleb ſwoy oganiáiąc/ grżechu o to nie mam: Bo to práwi ártykuł ieſt práwny/ á do Boga to nie nalezy: k temu vrżąd mi kazał. Ale ktoby te krżywoprży śięſtwá wyłiczyć mogł? Nie máſz tych rokow/ kiedyby wiel ka wielkość ich nie byłá. To ták nie zliczone krżywdy ſię dźie ią ludźiom dobrem/ á źli ludźie Tryumphuią. Mamy to w kśięgách/ iż w Egipćie o krżywoprżyśięſtwo gárdłem kárano/ á w Polſcze dáruią ieſcze kto krżywoprżyśięże. Iać rozumiem/ iż wáſzy prżodkowie nie ku ſzkodźie ludzkiey oni tę prżyśięgę poſtánowili/ ále podobno ná on czás byli ludźie święći/ kto rży woleli wſzyſtko ſtráćić/ niż raz przyśiądz/ á Sędźiowie też oni dawni nie byłi prędcy do ſkázowánia prżyśięgi: iákoż y teraz niektorży y Sędźiowie y Stároſtowie ſtrżegą ſię prży śiąg ſkázowáć. Polak. A więc lepiey świadkámi dowodźić/ iáko w Ceſarſkiem práwie? Boże vchoway/ á wyświadczyłby mię ták ze wſzyſtkiey mey máiętnośći/ y o gárdło mogłby mię prżypráwić: Wloch. Zleby pewnie było/ kiedyby ie táknágo towáno/ iáko ie teraz gotuią/ y ná pámięć co máią mowić v czą/ do ſądu prowádźić miano. Ale gdyby tak ſłuchano świád kow/ y ták pytano/ iáko pytáni w innych źiemiách bywáią pewnieby záwżdy vrżąd prawdę wiedźiał. Dánielowi Proro kowi/ nie trudno było/ iákom wyzſzey wſpomniał/ y we dwu świádkách fałſz náleść/ á coż kiedy będźie śiłá świadkow? A bowiem Bo Wſzechmogący ták to opátrżył/ iż ludzka złość żadną miárą ze wſzyſtkich ſtron rozumną y opátrżną bydź nie może:
Pan Bog niecnoćie y złośći rozum odiął.
záwżdy co prży złośći zoſtánie/ ſkąd ſię ona wydać mu śi. Byłoby źle ná świećie/ gdyby był Pan Bog złośći rozumu nie odiął.


strona: 60

Rozmowá Polaká z Wlochem.
Alec wſzeláka złość z głupſtwa pochodźi/ y nigdy ſię złośći glupſtwo nie puśći.
Zlość záwźdy glupia.
A ták práwo to ktore ná wożnem/ á ná prżyśiędze záwiſlo/ á każni ná krżywoprżyśięſtwo nie ma w ſo bie: woźny też ledá czem wynidźie/ gdy fałſzywie zezna/ mnie ſię podobác nie może. Polak. Siłaś tu ná powiedźiał o krżywoprżyśięſtwie/ ále to wſzyſtko indźiey też ieſt/ iż ludźie źli krżywo prżyśięgáią/ á prżećię prżyśięgá muśi bydź końcem práwá. O ktorą kie dyby ieſcze poźywáć miano/ ni byłby nigdy konie práwá. A gdźieby záśię ták miano ſłucháć świádkow/ iáko v was we Włoſzech ſłucháią/ rozmáićie káżdego świádká zoſobná pytá iąc/ probuiąc/ á pierwey o cnoćie/ poczćiwem źyciu iego má iąc dobrą ſpráwę/ to náſzy Sędźiowie ledwieby iednę actią ná dźień oſądźili. Więc łatwie we Wloſzech wiedźieć/ iáko kto żyie/ iákiey kto cnoty bo poſpołu w iednem mieśćie mieſzkáćie/ ále v nas ktorży po rożnych mieyſcách mieſzkamy/ trudnoby w to potráfić Sędźiemu. A zá tym ſpráwiedliwośći ludzkiey o mieſzkác by ſię muśiáło.
Mieſzkánie Szláchtyw mieśćie.
Wloch. A Polſcze wáſzey coby to wádźiło/ gdyby Szlách tá mieſzkáłá w Mieśćie? pewnie y obyczáie byłyby lepſze/ y ſpráwiedliwość łátwieyſza y bogactwo dáleko więtſze/ ybeśpie czeńſtwo Rzeczypoſpołitey wárownieyſze. Dáło ſię to widźieć co może obronne miáſto/ gdy Krol Sztephan/ dźielny Pan/ wielkiem woyſkiem Gdanſk był obległ. Polak. Ale záśię to czym my Polacy ſtoimy/ zginąćby muśiáło. Iuſzby Szláchćic w mieśćie mieſzkáiąc koni nie cho wał/ páchołkowby około śiebie nie báwił/ y po wielkiey częśći rycerſkie rżemieſło zniſczećby muśiáło; y nád to/ śiłáby ſzkodli wych rżeczy nam/ y Wolność naſzey vroſło. Wloch. Wſzyſtko to ia inaczey rozumiem/ bo mogłoćby ſię vmnieyſzyć koni/ ále pieſzych/ ktoremi y Ceſarz Turecki ſtoi/ dálekoby prżybyło więcey. A czym Rżymiánie oni ſlawni ſtáli/ ieſłi nie pieſzymi; Lecz nie o tym ſię rżecz poczęłá/ odſtą piliſmy od rżeczy. Wroć my ſię do práwá wáſzego. Powie


strona: 61

o Wolnośćich Polſkich.
dźiałeś/ iż trudnoby w to potráfić Sędźiemu/ gdyby ſię świád kámi rżeczy dochodźić miáły. A ia záśię powiedam/ iż ni byłoby trudno Polakom potráfić w o wſzyſtko/ gdyby iedno obaczyć w tey mierże niedoſtátki ſwoie chćieli/ y pámiętáć ná oną/ iż piękna rżecz ieſt/ kiedy człowiek wiele wie/ śiłá rozu mie/ ále żeby y ſam śiebie znał. A zatym żeby ſię vczyć ni eſromał. Boc to początek zdrowia ieſt/ kto czuie że mu po trżebá lekárżá: ná ćiele wiádoma to rżecz ieſt:
Trżebá śiłá vmieć á nie ſromáć ſię vczyć.
Bo kiedy ko go ráni(ą)/ wnet ſzuka ſobie bárwierżá/ żeby go vleczył/ ale ná vmyśle nie widoma/ bo człowiek nie rozumny/ pyſzny/ łákomy/ ná krżywdę chćiwy/ rownie ieſt iáko pijány/ nie báczy tego do śiebie/ żeby w czym wykrácáć miał/ owſzem widźi mu ſię/ że prżyſtoynie/ á práwie podług powinnośći ſwey czyni/ áno w ſzyſtko opák ſię ma/ á poſtępki iego łykámi pachną. Y powie dáią ták ludźie mądrży/ nie pobłádźi práwi w ſpráwie żadney tęn człowiek/ ktory vmie ſobie rádźić/ áni tęn kto nie vmieiącſobie rádźic/ ſłucha mędrſzego rády/ ále tęn pobłądźi/ ktory y ſam w ſobie nie ma rády/ y niczyiey rády ſłucháć niechce. To takie głupſtwo wſzystkiego złego prżyczyną na świećie ieſt. Ale ſłuchayćie wy oney dawney prżypowieśći. Czegoć niedoſtáie ſzukay v ſąśiádá. Więc chcącemu nie máſz nic trudnego. Mogłáby ſię náleść táka drogá/ iżby y świádkámi dochodźić ſię rżeczy mogły/ y krżywoprżyśięſtwoby nie bywáło/ y woźno wie złemi bydź by nie mogli. Aleć y okrom tego/ śiłá ieſt rżeczy w práwie wáſzym/ ktorych chwálić trudno. A zrżodło wſzyſtkiego złego ieſt on Státut/ nie imáć nikogo/ áż prżekoná nego práwem.
Zrżodło złe go ktore ieſt.
W ktorego Statutu nádźieię iáko wiele złego ſię dźieie/ powiedźiałbym nie co (bo wſzyſłkiego wypo wiedźieć trudno) ále widzę że ſię ſpoźniło. Senatorowie iuſz ſię roźiezdzáią.
Neminem captivabimus.
Polak. Więc iutro niechay ćię naydę ná tym mieyſcu/ á proſzę ćię nie czyń ináczey. Wiemći ia że tą náſzą mową nic nie zbuduiewá/ ále oto náłekcemy ſobie vſzy y czás nam miłey zey dźie/ niż w tych tám kołách ſłucháiąc nie wſzyſtko mądrych orá ćiy. Wloch. Vczynię iáko káżeſz.


strona: 62

Rozmowá Polaká z Wlochem
Rozmovva dnia Trzećiego Polaka z Wlochem. Polak. Wczoráś ſię dźiwował/ iż ſię nie rychło do koł ziecháli/ á dźiś o to poźniey/ á coż ná tym. Y toćby niewolá byłá/ ták czynić/ iáko ſię rżekło. Wloch. Bá dobrże. Day Boże tylko/ żeby wam kiedy tá wáſzá bárżo roſprżeſtrżeniona Wolność ná złe niewyſzłá. Polak. Daymy temu pokoy/ á dokonay wczorayſzego ná coś ſię był zánioſł/ gániąc tęn Statut/ o nieimániu Szlachći cá/ áż prżekonánego/ y inſze náſze práwá.
De Statuto Neminem captivabimus.
Wloch. Ták powiedam wybije kogo z máiętnośći ten/ kto ſwoię dawno vtráćił/ a wybiwſzy/ wſzyſtko co w domu by ło wybierże/ gumno zmłoći/ źie/ z pije z páchołki/ y ktemu poczyni wiele złego. Ow nieborak vkrżywdzony pozwawſzy/ od rokow do rokow ćiągnąć ſię/ procuratorom ſypáć muśi/ á wie Bog kiedy (bo czáſem vmrże Stároſtá/ ábo podſtárośći/ czáſem zaydźie powietrże/ czáſem Interregnum) doydźie ſprá wiedliwośći. A doſzedſzy/ coż wygra gdy ow co náiechał ábo vmrże/ abo ná Niż poydźie/ ábo nic máiętnośći mieć nie bę dźie/ áni potomká?
Wywołánie vkrzywdzonemu ſzkodliwſze niśli wywołánemu.
A to go práwi wywołáno; Tym vkrży wdzonemu gorżey/ bo okrom tego/ iż mu ſię to co pobrano iuſz nie wroći/ ieſcze ſię ſtrżedz muśi/ żeby go nie zábito. Ale co tych zuchwálcow v was ieſt /ktorży wiedząc że poimáni bydź nie mogą/ áż jure victi, broią dźiwne á nie ſłycháne złośći/ á v choway Boże nań o one zbrodnie proteſtátią vczynić/ to wnet zábije/ y ták broi gołotą będąc/ áż potem ná Niż poydźie. To y tu práwo złe prżyczyna ieſt tych wſzyſtkich zbrodni/ tych wſzy ſtkich złych rżeczy. Więc prżewołoká ſpráwiedliwość/ prże nieśienie Sądow ná Seym/ á Seymowánie áż we dwie lećie/


strona: 63

o Práwach Polſkich.
ták wiele kozakow/ y ták możnych námnożyło/ bo zá nieſądze niem/ zá niekárnośćią/ ktora niekárność nápomyka nie iáko ku złemu/ zá dwie lećie śiłá ſię złego ná broi/ ták iż zbrodnio wi nielża/ iedno czći poſtradawſzy/ iść ná Niż/ ktory Niż wielki niekiedy Koronie vpadek prżynieśie. Niechcę prże pomnieć y owego fortylu/ ktorego ná Seymie vżywáią zbro dniowie in criminali álleguiąc chorobę. Nieſłychána to byłá rżecz zá pierwſzych dawnych Krolow.
Dilatio infirmitatis ná Syemie.
A ieſli kto prawdźiwie chorował/ ſlano vrżąd do goſpody: iáko pámiętam/ że do iednego do goſpody/ zá Krolá Sigmuntá ſtárego/ Káſztela ná/ y dwu Sekretarżow ſłano/ áby dał ſpráwę o ſobie/ á kto chćiał ſię ſam oczyſczáć/ dawał ſię nieść do ſądu choro. Tám ma mieyſce dilatia do dwu Niedźiel dla choroby/ gdźie vſtáwicznie idą ſądy/ bo o niedźiel dwie/ ábo trży/ máła że zwło ká/ ále gdźie nie ſądzą/ áż we dwie lećie/ to tám ku końcu Sey mu/ nie ná dwie niedźieli Krol dilatią dawa/ ále ná dwie le ćie.
Dilatia ná dwie lećie.
A co gorſzego/ nie máſz rozdźiáłu w Státućie ktora actio Criminalis, á ktora civilis, bo ieſli kto rżecze/ iż pozew ſam v kázuie/ tedy ia nie ták widzę/ bo choćia kto criminaliter pozowie/ prżećię dopiero ná Seymie diſputuią/ ieſli ieſt oná actio Criminalis, czy civilis, y tęn w tem wygrawa kto więcey ſententiy w rádźie má zá ſobą: y bárżo ſię on nieborak oſzuka/ co criminaliter pozwał/ á yż naydą Senatorowie że ieſt ci vilis. O czym diſputátiy nie byłoby trżebá/ gdyby ſtáteczny w Státućie rozdźiał był acity, ktora civilis, á ktora criminalis. Ale y tę civilem actionem zową/ gdy kto bez náiáz du zábije: Jákoby to nie crimen, zábić człowieka/ crimen ieſt/ y wielkie crimen. Co ieſcze: sſtánie ſię vbogiemu Szlách ćicowi lekkość iáka znaczna od człowieká możnego/ pozow ze/ vyrżę iáko wygraſz. Iáko ſię sſtáłá raz/ zá Krolá Sigmuntá Auguſtá iednemu od zacnego Senatorá: poz wał nieborak o to ná Seym á iż (iáko zá zálem) niektore ſło wá były w pozwie vſczypliwe/ ná pierwſzem roku co ſię miał reus bronić/ żem ábo nie vczynił/ ábo vczynił ſłuſznie/


strona: 64

Rozmowá Polaká z Włochem
to reus iął mowić/ że mię táki pozew potykáć nie miał/ czło wieká vććiwego/ y Senatorá Wáſzey Krolewſkiey Mośći rć. Kazono wyniść ſtronom/ krotko mowiąc/ ſkazono tego co pozwał Szláchćicá nie podlego/ á k temu nie młodego ná śie dzenie w wieży rok ieden/ á wyśiedźiawſzy zoſtáwiono mu cá łe práwo czynienia/ o lekkośći/ bo go było kiymi wybito ná ry bnych ſtolech. Y ták pierwey był tęn ſkaran/ ktory odnioſł krżywdę/ niżli tęn kto ią vczynił. Iákoż y teraz ták bywa/ gdy kto krżywdę ſwą ná Seym przynieśie/ Pierwey o tym diſpututuią/ mali tu mieyſe tą rżecz/ dobrżeli pozwano/ nie máſzli cze go tákiego w pozwie/ á potem wie to Bog kiedy prżiiydźie reo do tego/ żeby ſię ſpráwował/ bo ná záiutrż wolno mu powie dźieć żem chor. Więc o lekkośći w Státućie máluczka káźń ieſt/
O lekkośći kaźn máła.
(á człowiek vczćiwy/ y wielkiego ſercá/ gárdło dáć woli/ niż lekkość odnieść/ iákoż melius moir, quam faederi: áczći poháń bienie (iáko mądrży ludźie rozumieią) tylko wtęn czás ieſt/ gdy kto wykroći prżećiwko ſwey poczćiwośći. Iákom wyzſzey powiedźiał/ tęn kto was náprżod práwo knował/ trżebá mu było obaczyć pilnie okolicznośći wſzyſtkie/ niedoſtátki Polſkie/ iáko zá dźieleniem miedzy bráćią máiętnośći/ do wielkiego v boſtwa prżychodźić ſię muśi/ zá czym trudno vbogiemu docho dźić ſpráwiedliwośći/ vożuchny żiemiánin/ da gdźie corecz kę ſwą ſłużyć/ ábo y przy iego właſnym domu ná polu zgwal cą mu corkę obwiedźie gwałt; pozowie: y to/ ieſli gwałto wnik onego kráiu będźie: sſtánie wżdy ſto nieboraczka onego/ iż odpráwi pierwſzy/ y wtory pozew/ ſtroná nie ſtánie. Tu owemu niebożątku pieniędzy śiłá będźie potrżebá/ niż gwał towniká do vpaśći dopędźi/ á nie máiąc o czym práwowáć ſię/ rad nie rad poiednáć ſię muśi: á czáſem y bez iednánia práwo porżući/ ábo go odgrożą. A ieſli ieſcze onego kráiu gwałto wnik nie będźie/ to y nie myślić o pozwie/ prżepádłá oná lek kość. Iesli też będźie ták miłował corkę ſwą/ y poczćiwość domu ſwego/ że y máiętność prżeda/ żeby ſię miał o czym prá wowáć/ coż wygra/ gdy gwałtowniká do tego prżypędźi/ że


strona: 65

O Wolnośćiách Polſkich.
go wywoláią z źiemie/ poniewaſz wywołáńcy v was trium phuią/ á exequutia ſię ná nich nie dzieie? O ktorym wywo łániu tákiem iáko v was ieſt/ dobreli ieſt/ czyli źle/ tákże też dobrżeli to/ że ludźie obwinieni gdy ſię á Seym pozwáni nie sſtawią/ czći bywáią odſądzeni/ potym ſię powie.
Czći odſądzenie ná Seymie.
A com pierwey rżekł/ iż dźieleniem vſtawicznem máiętnośći Szlácheckiey/ do wielkiego vboſtwá prżychodźić ſię muśi/ bá nie iedno do vboſtwá prżychodźi Szláchćicowi/ ále y do tego że ſię w chłopá obraca. Wiem tych wiele ktorży po winne ſwoie/ bráćią/ ſtryie/ kupiwſzy od nich máiętnośći/ zá chłopy iuſz maią/ y dźień im robić káżą. Co widząc oni mądrży Mázoſzanie ſtárży/ że do tego zá dźialem prżycho dźić miáło/ poſtánowili byli tákie práwo/ iż poddánemu wolno było odyść od Páná ſwego gdyby zań drugi Szlách ćić/ pod ktorymby prziymował/ ręczył. y tak vbogiey Szlachćie tey/ do wieczney niewoley prży chodzi. Więc y tem ſamem ktorży to nowe Polſkie prá wo prżyięli/ álbo potomſtwu ich/ prżiydźie do tego zá czá ſem/ że będą niewolnikámi; záczym źyśći ſię ono/ co ſtárży Philozophowie powiedźieli/ iż zá długiem czáſem z Kro low bywáią niewolnicy/ á z niewolnikow Krolowie. Te go też nie prżepomnię/ gdyż też to do práwá Polſkiego na leży/ iż wielekroc ſię to trafia że w zwádźie/ ná bieśiedźie gołotá/ ábo kto barżo vbogi/ ráni kogo ſzkodliwie bárżó. Tęn kogo ránią/ ábo iego prżyjáćiele/ nie ná tego opiſzą rány/ ktory ranił/ ále ná tego kto ſię ma dobrże/ á był prży zránieniu/ wiedząc że tęn ma czem zápłáćić.
Opiſowánie ran ná bogátſze.
A iż tákie ieſt práwo/ że ná rány ma ten prżyśiądz kogo rániouo/ y tego poprżyśiądz kogo obwinił/ prżeto ow niebora płáćić mu śi niewinnie rány/ y niechwalić ſobie takiego práwá. Do ſyć ieſt tego/ co ludźie vbodzy á źli/ nie iedno zuchwáli á możni/ ćięſzcy ſą ludźiom dobrym/ á máiętnym. Pozowie


strona: 66

Rozmowá Polaká z Wlochem,
vbogi/ á zły do źiemſtwá dobrego człowieká/ y nie ſłuſznie/ y nie wſtydliwie. Y náydzie ſąd niewinnego niewinnem. Prżećię on vbogi á zły/ chcąc co wyrwáć/ ápeluie do Trybu náłu. Dobry on człowiek ná Trybunał kłoſáć ſię muśi/ y ſtrawić nie máło/ á ow wykrętnik/ gdy nie mogł ná ro kách/ nic wyrwáć/ ná Trybunał nie poiedźie/ lecz zleći prżećię komu rzecz ſwoię/ iżby contumatią wygráć mogł.
Litis expenſae.
Tám ná Trybunale ieſli nie ſtánie on pozwány/ to go zmy ią/ á ieſli ſtánie/ to zá niem nie winnem ſkażą: ále to wni wecz/ co vtráćił/ bo o ſzkody tákie/ wáſze práwo poźywać nie káże.
Nie poźywánie o ſzkody.
Polak. Azaz mało wygrał tęn/ że go niewinnem ná leźiono? Wloch. Ale prżegrał vtráty/ ktorych był prżegráć nie powinien/ k temu nie ſkaran tęn/ kto ſłuſznie ſkaran bydź miał. Tákże też y owi co ná kwity ſobie biorą/ kto rych ie máſz w żadnych kśięgách/ a zaſz też w o wym ma łá vtrátá temu kto poźywa? Co ieſcze/ ná iádą kogo ná dom y zábiją. Prżyiáćiele zábitego/ abo ſyn/ ábo brát/ vczyni proteſtatią ná mężoboyce/ y położy complices śi łá/ ludźi dobrych/ y namniey nie winnych.
Complices niewinni.
Potem ſcru tinium wywiodſzy/ pozowie y mężoboycę/ y one complices wſzyſtkie ná Seym; tu ći niebożętá kłuſáć ſię muſzą/ y trawić ſię długo/ niż im do ſpráwy prziydźie/ á czáſem ſię to/ y ná drugiem/ y ná trzećiem y dáłey Seymie nie do kona. A ći niebożętá z wielką ſwą ſzkodą pilnowáć muſzą. Gdy się potem okáże ich niewinność/ to iem prżećię prży śięgę Krol ſkaże/ á ono wſzyſkto poydźie wniwecz/ co vżyli niewczáſu dom opuśćili/ zámieſzkáli ſobie/ y do wielkiey ſzkody prżyśli. Polak. Coż? ábo owi ieſcze co im zábito brátá/ máią tym pozwánym ſzkody nágrádzáć/ kiedy pewnie nie wiedzą/ kto mężoboycy do zbrodnie pomagał? Wloch. Y toby ſię opátrżyć mogło/ żeby áni płáćił


strona: 67

o Práwách Polſkich.
tęn/ ktoryby nie winnie complices pozwał/ áni complices ludźie niewinni/ nie potrżebnie/ y z niemálą ſwą ſzkodą po ćiągáni byli. A do tego co mowiſz/ gdy kogo nie ſłuſznie/ y niewinnie pożywáią? y maſz to ták bydź wolno/ trudnośći zádáwáć ludźiom dobrym/ y o koſzt ich prżypráwowáć/ á te go po ſkaźni niewinnemu nie nágrádzáć? Polak. Ale ná śię z drugiey ſtrony weyźrży ná to. Gdy by vbodzy ludźie pozwawſzy/ á nie wygrawſzy práwá (bo możneyſzym lepiey práwo ſłuży) oćic ſię záśię mieli/ y w rácáć nakłády: toby żaden choć w naywiętſzey ſwey krżyw dźie vbogi/ Páná nie poźywał. Wloch. Gdźie w ktorym Páńſtwie Pan práwá dobre poſtánowiwſzy/ vrżędniki da nikczemne/ tám z o nych praw/ wielka ſzkodá/ vćiſk/ y nędzá ludźiom rośćie.
Vrżędnicy nikczemni ſzkodliwi.
Y ták powiedam/ iż w mnieyſzym ſą vćiſku tám ludźie/ gdźie ſą práwá złe/ ále dobrży vrżędnicy: niżli tám gdźie práwá ſą práwie dobre ále vrżędnicy od dobrych dálecy. A tu y prawá/ y vrzędnicy drudzy iácy ſą/ wieſz to ſam d brże. Ale kiediby tu y práwá/ y vrżędnicy dobrży byli/ nie lepieyby ſzło prawo bogátym niźli vbogiem/ y nie prżyſz łoby do tego vbogiemu/
Vrzędnicy ſędowi źli.
żeby Panu ſzkody nágrádzáć miał/ gdyby Páná ſłuſzuie pozwał/ Więc w nádźięię/ y práwá nie dobrego/ y vrżędniká niezbożnego/ pozowie drugi do brego człowieká/ tylko dła tego/ żeby go do prżyśięgi ták prżyprowadźił/ iżby ſię iey odkupowáć muśiał: Abowiem naydźie ták dobrego człowieká/ iż woli śiłá dáć niewin nie/ niżliby ſpráwiedliwie prżyśiądź miał.
De male obtento.
Nuż á owo co/ gdy de male obtento pozową? Czáſęm ſię owo ſłuſznie dźieie/ że niewina ſtroná poźywa (á tego że źle ſkaza no prżyczyną będźie ábo woźny/ ábo vrżad ktory) á czá ſem bárżo nie ſłuſznie prże wiedźiono ieſt práwo. Wiem iednego ktory wygrał ná adverſarzu ſwym śiedm tyśięcy złotych:


strona: 68

Rozmowá Polaká z Wlochem
Adverſarz on pozwał de male obtento, do tegoż ſądu/ ſkáźił wnet on ſąd dekret ſwoy pierwſzy/ á ná onym co był pier wey cauſi wygrał/ ſkazał dźiewięćdźieśiąt tyśięcy złotych. Toby y w tem obwarowánie bydź mogło/ iżby de male obtento poźywáć nie było potrżebá. Idę do wywołáń cow wáſzych/ to ći v was wykrzykaią:
Wywołáńcy wykrżykáią.
Mieſzka ſobie do má/ ábo v powinnego/ namniey go to nie obchodźi/ że ieſt wywołány/ á będźie miał ná ſobie nie iednę ále śiedm/ ośm/ y dáley banniciy. Na ktore o ſpi bárżo dobrże. A będźie tákich pięćdźieśiąt/ ſześćdźieśiąt/ y więcey w iednem po wićie. A drugi rad/ że ie ma ná ſobie. A co mi ná tem práwi/ á tom wolen: do práwá nie poźywá mię nikt/ bo tám mieyſcá nie mam. A witay mi to práwi/ z nikiem ſię nie poźywáć/ nie práwowáć; Cokolwiek zbroię/ wſzyſtko mi wolno/ iáko temu/ do ktorego iuſz nic niemą ſąd żaden. Wiem co mi rżeczeſz ná to. Prawo/ powieſz/ nic w tem nie winno/ ále winni Stároſtowie/ ktorży exequutiy nie czy nią. Odpowie tobie ták Stároſtá ná to/ nie mam ia ſto śiły/ żebym możnego poimáć mogł. A powiát ruſzáć tru dno/ y muśiáłaby Szłáchtá nic inego nie czynić/ iedno co dźień wyiezdzáć z domu/ á wywołáńce łápáć/ y nie káżdy dałby ſię lápáć/ ábo w domu dobywáć. Iákoż y w tym znáć Stároſtow niepotężność/ bo do ſądu gdy ieden ábo dwa z ruśnicámi prżiydą/ łátwie im ruśnice Stároſtá bierże/ ále keidy ich ſzesćdźieśiąt ábo ſto prżiydźie zá kim z ruśnicámi trudno tám od tych ruśnice odbieráć/ áleśćie też iuſz y to odbieránie ruśnic chwałá Bogu zepſowáli. W ſpomnię tu czći odſądzone/ niewiem co potem oſądzáć ich czći/ gdy ſię do práwá nie sſtáwią. Bo tęn kto prżekoná nego o o prżyprawił/ ćiepło głowę chowáć muśi/ ieść/ pić/ ſpáć/ w domu ſwym beśpiecznie niemoże/ vſtawicznie báć ſię muśi/ á ow co ieſt czći odſądzony/ nie boi ſie nikogo/ owſzem ſię go káżdy boi/ iáko ſzálonego. Prżeto y w tym
Odſądzeni cżći abſentes.
ináczeyby poſtąpić trżebá/ żeby zły był ſkaran/ á on co


strona: 69

o Wolnośćiách Polſkich.
práwo prżewiodł/ był pokoiem vbeśpieczony: Co dźień w Polſcze prżymnaża ſię złośći/ y od nas z Włoch (po wiem prawdę) wiecey niektorży złego prżynoſzą/ niż do brego; iáoż do złego ſkłonnieyſze ieſt człowieczeńſtwo ná ſze/ (zá onem ieſcze iábłkiem/ ktorego nie fortunnie Iewá ſkoſztowáłá) niżli do dobrego. Otoż iż od nas z Włoch więle ſię do Polſki złych rżeczy prżynośi/ trżebaby y muńſztuki z támtąd prżynieść te/ ktoremi we Włoſzech wyſtęp ki hámuią. Polak. Mnie ſię záśię widźi/ iżby ieſcze więcey złych ludźi v nas było/ kiedyby támte Włoſkie ſrogie kaźni do nas były przynieśione: bo wſzędy na świećie/ gdźie ſą kaźni o krutne/ tám złośći więcey. Wloch. Nie ſrogość/ nie okrućieńſtwo/ ludźi na złośći nápomyka/ ále zlość ludzka vprzedzáiąca/ rodźi y mnoży oſtre/ a okrutne kaźni.
Złość ludzka rodźi ſrogie káźni.
A com bannity wſpomniał/ niewiem dobrżeli to/ o dług wywoływáć poczćiwe ludźie: bo coż to zá niecnotá zádłużyć ſię? W żadney źiemi tego nie máſz/ żeby kto dla długow wywołáńcem bydź miał: á ieſli ſłáwę dobrą wiecey ſobie ważymy/ niżli żywot/ cze muſz nie rádniey mnieyſzą kaźnią karżećie dłużniká/ to ieſt śiedzeniem/ niżli imfamią? ͦ A co gorſzego/ prżyiedźie wy wołány do teśćia ſwego w dom/ y corką iego/ á z żoną ſwo ią/ y maſz tęn poczćiwy Oćiec rozumian bydź zá compli cem, iż záchował miłość corcze ſwey/ y źięćiowi ludźiom vtrapionym? Bá chwały on zá to godźien/ nie infamiey. Vrżąd od naywyſzego począwſzy/ áż do naynizſzego/ tęn miałby rozumian bydź zá complicem, że nie poimał.
Vrżąd ſam ieſt complex ktory executiey nie czyni.
Także też/ prżyiedźie czći odſądzony do powinnego ſwego/ ábo do obczego w dom/ z pocztem nie máłem/ iákoż ow nieborak ma go wygnáć/ nie máiąc/ ſto śiły? Rzecze mi kto/ więc niechay iedźie precz z domu. A kiedy gość nie będźie go chćiał puśćić? ábo ma odiecháć z domu od Zony/ Dźiatek/ máiętnośći/ á zoſtáwić to czći odſądzonemu?
Czći odſądzony gdy do powinnych przyiedźie.
Trżeba mieć


strona: 70

Rozmowá Poláká z Wlochem
ná to pilne oko/ iżby niewinny człowiek/ dla winnego nie ćierpiał. Lecz tu opák ſię dźieie/ winny buia po świećie/ á tęn ćierpieć muśi/ kto vkrżywdzon ieſt/ y tęn do kogo wywołániec/ ábo czći odſądzony w dom prżyie dźie. Bo niechceli bydź y ſam wywolánym/ muśi prży śiądz/ że v niego wywołániec/ álbo czći odſądzony w do mu nie był/ álbo że nie wiedźiał/ żeby on gość iego był tákim. Nieſpráwiedliwość ná świećie pánuie/ á ma mieyſce/ nie tylko v Monárchow/ Ktorży biorą Páńſt wá/ Kroleſtwá/ nie máiąc do tego práwá żádnego/ an chcąc podlec práwu/ ále y v ludźi rownieyſzych ſtanow/ co ſą ábo możnośćią/ ábo prżyiáćioły/ ábo doſtátkiem znácznemi: bo ći niechcą/ żeby im roſkázowało práwo/ vrżedu nád ſobą mieć niechcą/ ále chcą/ żeby oni práwu y vrżedom roſkázowáli/ co ieſli gdźie znáć/ tedy tu w Pol ſcze.
Vbodzy możnym ſię poddáią.
Zá czym vboga Szláchtá muſzą ſię poddáwáć w o bronę tych możnych/ á ći co chcą/ to czynią z nimi. Sąśiad moy (práwi) wźiął mi to á to/ czego doſtáiąc práwem/ zginąłbym (práwi): prżeto proſzę ćię pomoż mi: pośli ſługi żebych mu odebrał. Tu on możny vczyni o co pro ſzą/ ále zá to ow też vczynić muśi/ co każą. O Rzeczpoſp: żaden ſię tu nie ſtára/ áni myśli o tym/ żeby wſzyſtkim do brże było: ále tylo ſam o ſię/ y o ſwą rżecz ſtára mnimá iąc/ iż kiedy on będźie bogátym możnym/ rodowitym/ że tákże wielkim będźie potomek iego/ áno więc wſzyſtko to opák bywa. Rzeczpoſpolita poki ieſt w cále/ poty káżdy ſwoie może mieć ſpełná/ ále ieſli oná zginie/ niechay ſię te go nie ná dźiewa żáden/ żeby co ſwego cáło záchowáć mogł. O Rzeczpoſp. nie o ſwą/ właſną ſtáráć ſię trżebá/ niechay Rzeczpoſpolita możná y bogáta będźie/ ábowiem źle ſie tám dźieie/ gdźie Rzeczp: vboga ieſt/ á prywatne bogáctwá roſtą/ y z nimi łákomſtwo. Więc y o to ſię ſtárać trżebá/ iżby w Rzeczypoſp: práwo dobre było/ y vrżędnicy dobrży/ á nie dożywotni/
Vrzędnicy áby byli nie dożywotni.
bo dla tego ożywoćia/ á pożytku z prże


strona: 71

o Práwach Polſkich.
łożeńſtwá dźiwnemi ſpoſoby ludźie do vrżedow prżychodząc:
Pożytek z prżełożeńſtwá ſzkodliwy.
á naprżod rżeklem zeby vrżędnicy dobrży byli/ bo gdy ſpacha co wielkiego przyiáćiel Stárośćin/ ábo Sędźiego/ á ſtro ná prżećiwna do ſcrutinium pozowie/ á będźie bliſko czáſu Seymu/ wnet on vrżednik wrżkomo ſię rozniemoże/ y roki odwoła. Nuż/ á owo co/ gdy dla śmieći Sędźiego/ ábo Podſędká/ ábo piſárżá/ álbo dla choroby ktorego z tych/ álbo dla rozmáitych prżygod rokow pięć/ ábo ſześć/ á czáſem wiecey niż dźieśięć lat nie będźie?
Chorobá ſędźiego ábo Státroſty śmierć.
Tákże też dla śmierći Stárośćiney/ ábo iż tám nie ośiádły/ ábo z iákiey inſzey prżyczyny/ á zá máły więc czás ſądy Grodzkie wákuią? Y zaſz to nie hániebna rzecz/ nie náleść ná to ſpoſobu/ iżby ſpráwiedliwość ſwem trybem ſzłá vſtáwicznie? Alę co tych złych rżeczy ieſt v was/ ták w práwie/ w porżądku do niego/ w vrżędnikách/ iáko y w ludźiách/ ktorym literá práwna/ nie ſens do wykrętow ſłuży: Nie ieſt/ tęn człowiek ktoryb to vmiał wyliczyć/ y gdyby tá náſzá rozmowa bylá przy iá kiey zgrái ludźi práwnych/ nie ieden by ſobie/ pomyślił/ to tęn Włoch tego nie wſpomniał/ co tęn á tęn vczynił/ więc áni tego drugiego/ áni owego co ſię nie dawno sſtáło: á y o tem niewie/ co ia ſam vczynił/ tyle á tyle rázow. Wierż mi iżby ſię wam obaczyć trżebá/ á wyniść z tey ćiemnośći/ w ktorąśćie niewiem iako weśli. Kiedy kogo oczy bolą tedy mądry lekarż chcąc ie vleczyć purguie wſzyſtkę głowę/ á chcąć głowe purgowáć/ muśi wſzyſtko purgowáć ćiáło/
Trżebá duſzę leczyć pierwey niż ćiáło.
wiec y ćiáło kto chce vleczyć/ trżebá iżby vmyſł/ to ieſt duſzę vleczył pierwey/ á vleczenie duſze to ieſt/ rozmiłowáć ſię mądrośći/ á obáczyć niedoſtátki ſwoie. Y nie o to Páná Bogá prośić mamy/ iżby po náſzey woli wſzyſtko ſię nam wiodło/ ále o to/ iżby náſzá wola tám ſzłá/ gdźie ią mądrość prowádźi. Ale wy nic inego w vśćiech nie maćie/ iedno Wolność/ Wolność/ y chcećie żeby iey wam káżdy Krol nowy prżyczyniał/ chcećie iákom wyzſzey wſpomniał/ żeby wam dopuſczono bárźiey chorowáć/ niż choruiećie.


strona: 72

Rozmowa Polaká z Włochem
A ni tego baczyćie o co prośićie: Synowie nie dorośli/ wie lekoroć oto proſzą Bogá/ czego żeby iem Bog nie dawał: Oycowie záśię ich pilnie Bogá proſzą/ bo w tey mierże dźie ći ſweywoli prágną/ á o karániu y ſłyſzec nięchcą. Zbyt nia Wolność wiele Páńſtw zgubiłá/ ktore Páńſtwá mier ną Wolnośćią trwáłyby były długo. Nie záwżdy to dobrże/ co ſię zda dobrże/ áni to záwżdy źle/ co ſię źle widźi. Y Krolowie nie mieliby wám záwżdy wſzyſtkiego tego pozwáláć/ o co prośićie/ bo śiłákroć prośićie o rże czy ſobie bárżo ſzkodliwe. Niedármo mądrży ludźie ták roſkázuią prawodawcom/ iżby tákie ſtánowili prá wá/ ktoreby głupſtwo wkorżeniáły/ á mądrość ſtáwiá ły ná nogi. Polak. Trudno tu o wielki rozum v nas ludźi pułnoc nych/ ále prżećię czuiemy to/ że nam praw tu lepſzych nie potrżebá: k temu wſzeláka odmiáná w Rzeczypoſpolitey ieſt niebeśpieczna. Wloch. A zaż v was nie maſz odmiány co dźień? A zaż nie máſz Conſtituiy doſyć iednę ná drugą vczynionych? iáko czego komu trżebá/ ták iedźie ná Seym z ſwą Conſtitu tiyką, á o táką ktoraby wſzyſtkim zdrowa bylá nie myślićie:
Odmiáná R.P. niebeſpieczna.
Conſtitutie co Seym to inſze.
nie ſtáráćie ſię o to iżby chudźi Szláchćicy vćiśnieni nie by li/ ktorży nie máią ſtodoſtátku/ żeby ná Seym iecháli po ſły/ á nie máią ſto rożumu/ żeby opátrżyć ná prżyſzłe czáſy ſwe rżeczy mogli. A z was cośćie bogátſzy to o ſwych tyl ko rżeczách máćie pieczą/ nie bacząc tego/ iż potomſtwo wáſze dźieląc/ co dáley to w drobnieyſze czáſtki máiętnośći/ do vboſtwá przyść muśi/ á zá tym do vćiſku wielkiego od możnieyſzych. Prżeto nie o teráźnieyſzeyby fortunie wáſzey rądźyć trżebá/ ále o prżyſzłey/ ktora prżiydźie z niedoſtát kiem. Ale prże Bogá żywego/ czemu nie ma bydź táki rżąd v was domá czáſu pokoiá/ iáki ieſt w woyſku czáſu woyny? Czy rżądu domá nie trżebá/ á w woyſku trżebá?
Rżąd w Woyſku.
Ba tak ći go pilno domá/ iáko kiedy w woyſku: bo dla po


strona: 73

o Wolnośćiách Polſkich.
koiá woynę podnośimy/ y to ieſt koniec woyny/ pokoy/ y więcey czáſu pokoy bierże/ niż woyná. Więc ná máły czás chcećie bydź rżądnymi/ á ná dłuzſzy czás rżądu niechce ćie? Czy to złá rżecz ieſt rżąd? Ieſli to zła rżecz ieſt/ nie mieyże go ty w twym domu/ vyzrżyſz iáko wſkuraſz. Ale iáko dom to lepſzy ieſt/ w ktorym ieſt porżądek/ ták ćiáło/ ták duſzá tá lepſza ieſt/ w ktorey ſię mierność á porżądek náyduie. A ieſli dom/ ieſłi ćiáło ieſłi duſzá potrżębuie rżą du/ iákoż nie więcey potrżębuie go Rzeczpoſp:? Bá miły Boże. Goſpodarż dobry/ pátrżąc káżdy dźień ná rżeczy domowe ſwoie/ nágoſpodárſtwo/ ná budowánie/ záwżdy naydźie rżecz iaką/ ktorey popráwy potrżeba/ á gdźie ná to oká nie ma/ wielką ſzkodą prżypłáćić tego muśi/ iakoż w Koronie ták wielkiey/ w Páńſtwie ták ſzerokim/ ſzkodá bydź nie ma/ gdy ſię Krol iáko goſpodarż domu nie prży pátruie rżeczam/ ktore popráwy potrżębuią/ áż we dwie lećie/ kiedy powiát ná Seym niedoſtátki w potrżeby ſwoie prżynośi? Aby wżdy iednák ná tych dwuletnich Seymách co ſpráwiono/ ále poſpolićie do drugiego Sey mu/ wieć z tego záś ná drugi/ y dáley odkłádáią á Rzecz poſpolita zoſtáie chora/ y vtrapiona; bo oná ieſt/ iáko ie dęn człowiek/ á człowiek nie proſty/ ále táki/ ná ktorem wſzyſtko záwiſzło: Więc iáko wielcy Pánowie chowáią Doktory dla vzdrowienia/ ieſłiby chorobá prżyſzłá/ á zá wżdy Doktorá chcą mieć prży ſobie: ták Rzeczpoſpolita potrżebuie prży boku ſwym vſtawicznie Doktorow/ to ieſt Senatorow ktorżyby gdy chorobá iáká ná R.P. prżiydźie/ prżygodá prżypádnie mogli wſkok rádźić o zdrowiu iey/ ni dopiero ſzukáć Doktorow/ gdy ſię do śmierći prżybli ża/ gdy nieprżyiáćiel w źiemi/ iuſz páłi/ iuſz wiąże/ iuſz puſtoſzy/ iuſz więźnie w Czymborách wiodą. Niewiem ieſłi ſię ſłuſznie ná Włochy gniewáć maćie/ że iáko Niem ce/ ták Węgry/ ták was Polaki/ y wſzyſtkie ine národy/ ktore od nich gory dźiełą/ barbaros zową/
Przy Krolu obećne Senatorow mieſzkánie.
podłem bárżo/


strona: 74

Rozmowá Polaká z Wlochem
podług Ariſtoteleſá iminiem. To wiem że ſię temu dźiwu ią bárżo/ widząc poiedynkiem káżdego Polaká z wielkiem rozumem/ że Rzeczpoſpo: wáſzá/ y to/ y owo prże niedo zor/ á niedbáłſtwo ćierpi. Pierwſzych czáſow ludźie obczy do was ſię gárnęli teraz nieſłycháć/ żeby kto chćiał bydz w wáſzey opiece.
Unia z Litwą czego potrzebuie.
Y Litwá/ z ktorąśćie wźięli unia/ nie po mąłu ſobie z wámi teſkni/ y ſzkodliwa to nie miłość ſpolna/ zá ktorą ſtrżeż Boże/ iżby kiedy do rożłuki nie prżyſzło: po ty człowiek człowiekowi prżyiáćielem ieſt/ poki zna/ że go rowno kłádźie z ſobą/ y tak wiele iemu/ iáko ſobie życzy/ ále iáko inaczey/ iuſz tám miłość zginąć muśi. Prżeto iáko w prżyiáźni/ ták y w towárżyſtwie ſerdeczney miłośći/ v ſtáwicznego rżądu/ y ſpráwy dobrey potrżebá.
Gdźie nie máſz rządu ſpráwiedliwość tám bydź nie może.
Nád to gdźie nie máſz rżądu tám ſprawiedliwość bydź nie może/ á gdźie nie máſz ſpráwiedliwośći/ tám Wolność nie ma mieyſcá. Więc mali gdźie rżąd bydź/ trżebá żeby tám byłá boiaźń: Vbeśpieczenie czyni człowieká gnuśnego/ nied báłego/ nie poſłuſznego! á boiaźń/ opátrznego/ poſłuſzne go/ porżądnego; czemu ſię dobrże prżypátrżył tęn káżdy/ kto w okręćie po Morżu ieźdźił:
Boiaźń ieſt potrzebna.
bo okrętowi/ ſłudzy/ kiedy ná Morżu náwáłnośći nie máſz/ iedni śpią/ drudzy gráią/ ſzáleią/ y niedbále we wſzyſtkiem poczynáią ſobie/ ále kiedy ſię rozigra Morże/ ábo nieprżyiáćiel bliſko/ to oni wnet do wſzyſtkiego prędcy/ á iedno ſłucháią co komu ſzyper roſkaże. Strách tedy/ dobry ſtroż ieſt/ y z ſtráchu káżdy ieſt poſłuſzny. Y ieſłi co potrżebnego człowiekowi od Bogá dano/ tedy dano boiaźń/ ále y źwierżętom niemem potrżebnie dał ią pan Bog. Otoż wy Polacy oſłrego Práwá mieć niech cećie/ ktore ma być iáko Tyran człowiekowi; vrżędu ſuro wego nie ćierpićie/ áżeby exequutia byłá práwu/ tego Boże vchoway. Więc Práwá báć ſię niechcećie/ á bánnitow czći odſądzonych/ zuchwálczow/ poniewoli bac ſię muśićie. Y dla tego iednaćie ſię poſpolicie o dźiwne/ á dźiwne zbrod nie co bydź by nie miáło:
Iednánia ſzkodliwe Rzeczypoſp.
bo tym iednániem/ obrażona zu


strona: 75

o Wolnośćiách Polſkich
ſtáwa Woność poſpolitą/ zgwałczony zoſtáie Koronnny pokoy/ w czym nie tylko oney oſobie co poniewoli iednáć ſię muśiáłá/ ále wſzyſtkiey Rzeczypoſpolitey bez práwie/ á wielka krżywdá ſię dźieie. Iáko też y owo iednánie ná Seymie po dekrećie Krolewſkiem/ y ſkazániu ná gárdło/ dobreli ieſt/ y mali ták bydź/ puſczam to ná twoy właſny rozſądek. Ale iuſz o tym práwie wáſzym niechay koniec bę dźie/ bo trudno wyliczyć iáko wiele złego z tęgo wáſzego práwá rośćie/ á nie vczyni nic zbrodźień w Polſcze złego/ áż pierwey vpátrży w práwie dźiurę/ ktora z oney zbrodnie wyniść ma/ ábo ſię prokuratorá porádźi. Polak. Wſzytkoć ſię widzę Włochu nas nie po doba/ á naybárźięy práwo do ktorego wiem że rżądu po trżebá. Bá łatwieć to ſtrofowáć rżeczy cudze/ y ni ezo ſtáwić nic nie pogánionego. Ale ieſłiś zgánić vmiał/ ieſlis vmiał pokázáć wrżod choremu/ vmieyże y lekárſtwo pokázáć. Wloch. Táki tu wrżod ieſt/ iż go vleczyć trudno: wſzákeśćie iuſz nie raz na popráwę tego práwá wyſadzáli ludźie/ coż ſpráwili?
Conſtitutie o popráwie Práwa ále prożne.
Gdy prżychodźiłá ná Seym tá poprá wá/ á było namniey co w niey oſtrego/ wnet zákrżyknęli śćie/ niechcey tego/ niewolaćby to byłá/ Boże vchoway. Proſto w tey mierże/ ták ſię dźieie/ iáko owo gdy ſię komu w pálec piekielny ogień wrżući/ wiec pośle ſobie po lekár żá/ lekarż powie że nielża ináczey iedno muśić práwi tęn pálec narychley vtrżeć/ á poki dáłey ogień nie zaydźie. Chory záś rżecze Boże vchoway/ niechcę/ wole vmrżeć: zá máłą chwilę áli on ogień wynidźie we wſzyſtkie pálce. Záś do lekárżá ſię vćieka/ radz lekárżu proſzę ćię. Powie lekarż/ iuſz teraz nielża/ iedno po ſámy ſtaw rękę vćiąć. Tu chory niechće niechcę. Aż ogień po łokięć/ á rychło potem y zá ło kieć przyſzedł. Dopiero chory o prże Bogá ćię proſzę/ iuſz vtni/ ábo vpiłuy/ ábych iedno źyw zoſtał.
Przyklad do Cerrer recutry Práwá.
Powie lekarż/ dobrże/ ále ćię zwiążać muſzę/ żebyś ſię miotáiąc nie obráźił.


strona: 76

Rozmowá Polaká z Włochem.
Tu záś y tego chory niechce/ á do śmierći mu ſię prżybliża/ ktorą gdy iuſz ledwie nie prże ſobą widźi/ powie/ iuſz le kárżu czyń co raczyſz/ bych ia ieno żyw zoſtał. Tu lekarż pięknie zwiąże chorego ręcznikámi y vpiłuie rękę/ zá czym chory w źywoćie zoſtánie/ ále dáleko lepiey było z prżodku lekárżá ſłucháć/ bo tylko by był poſtrádał palcá iednego/ a niechcąc rády dobrey ſłucháć/ vtráćił rękę cáłą. Możeſz mi wierżyć/ żeć to podobne ieſt bárżo do wáſzey pieſczoty. Otoż/ iáko o práwie (á pierwey ieſcze o tym żeby ieden drugiego po roźnie mieſzkáiąc krżywdźić nie mogł.) ták y o porżądku do práwá/ o Sędźiách/ o mieyſcách/ y czáſách ſądow/ o opárżeniu Sędźiow/ iży by ſądźić vſtáwicznie bez ſwey/ y ludzkiey ſzkody mogli/ á śmierć ktorego żeby ſądow nieprżerywáłá. Więc o vrżędźie nád nimi/ ktory by ich ſpraw doglądał/ k temu żeby z vrżędu zyſku/ y zbogá czenia nie ſzukáli; á potem iáko w to potráfić/ żeby exequu tia byłá práwu/
Do Correcturi Prawczego potrzebá.
gdyż po práwie nic/ kiedy ſkutku ſwego nie ma; wieleby mowić potrżebá/ á ludźiom mądrem/ nie młodem/ cudzych źiem/ praw/ y obaczáiow świádomym/ y trżebáby ná tym kilká lat ſtrawić/ nie te dwie niedźieli/ ktore ná popráwkę práwá prżed tą electią náznáczono. Nád to/ potrżebáby o tym Conſtitutiey, iżby/ to co ći poſtáno wią/ trwáło nie poruśnie y ni emogł nikt mowić prżećiw ko temu. A gdyżeśćie zárżućili prawo duchowne/ ktore bárżo potrżebne było. Więc niechay w Státućie będźie to pierwſze práwo ktore do porżądnie/ á iednoſtaynie chwalenia bogá/ y niewyſtępowánia z iego/ y Kośćio łá iego roſkázu należy: áleby naylepiey wroćić duchow nym ich jurisdictią. Wtore práwo ktore wſzyſtkim ogul nie ſłuży; á trżećie/ ktore należy oſobliwośći. Do tego zoſtáwić nie ktore rżeczy w pewnych przypadkách Sędźie mu/ mádcey głowie/ y ſumnieniu iego/ żeby złoczyń/cá niewiedźiał/ iáko go ſądźić máią. Potem żeby práwo krotko/ á iáśnie piſane po Polſku było/ nie ták iáko teraz


strona: 77

o Wolnośćiách Polſkich.
w Statućie ſtoi/ co trżemá/ ábo cztermá ſłow odpráwić by ſię mogło/ to puł kárty/ y więcey ſłow w Státućie ná piſano. Bo totá długość zátrudnia rżecz bárźiey/ niżli ią o biaśnia/ á nię iedno zátrudnia/ ále y lekką mu dáie wagę/ gdyż práwne ſłowá máią bydź rozumiáne zá roſkaſz Boży; k temu co namniey tego piſánego prawá bydź ma iáko Pla to powieda: Abowiem kiedy práwi vrżąd powinnośći ſwey doſyć czynić będźie/ nic mu po rozmáitem práwie: iá ko záśię będźieli zły vrżąd/ á ku ſwey rżeczy będźie náćią gál práwo/ tedy z oney wielkośći/ abo rozmáitośći prá wney/ wiel złego ludźiom vrośćie. Owá ludźie mádrży experti bywáli/ vczei/ cnotliwi/ bogoboyni/ á ktorżyby nie ſwym rżeczam/ áłe rżeczam wſzyſtkich vmieli dogá dzáć/ záśieśćby ná tym muśieli/ y iákom rżekł lat kilká. A nie poráwy trżebáby práwu wáſzemu/ iáko lat złey ſu kni/ ale ná nowe práwo iáko ná nową ſuknią lepieyby ſie zdobyć.
Nowych praw trzebá do Correcturi
Y ieſłi ſkąd/ tedy ſtąd znáć iż Rzeczpoſpolita wá ſzá ná złym fundámenćie ſtoi/ bo co Seym/ to popráwuie ćie wáſzego práwá/ áno by naywiętſza popráwá byłá/ tedy ſię tym nie poprátuiećie/ znowuby wſzyſtko z gruntu poſtá nowić trżebá. Polak. Bá wżdy też ty vmieiąc ták wiele mowić/ prżećiwko náſzemu práwu/ y ſchowawſzy ſię ták dawno w Polſcze/ możeſz prżelożyć zdánie ſwoie/ wſzák tego w Con ſitucie piſáć nie będą/ co ty ták z ſtrony ſpráwiedliwośći/ iáko y z ſtrony obyczáiow powieſz. Wloch. Pewna to rżecz ieſt/ iż wáſzá Rzeczpoſpolit ta ná złym fundámenćie ſtoi/ zdáć ſię oná bydź poſtánowio na ná kſztałt Spártáńſkiey/ podług Lycurgowego zdánia/ ktory ią złożył/ z Krolá/ z Senatu/ y z Rycerſkiego ſtanu/ ále kto w wnątrż głębiey weirży/ náydźie ták/ iż tá Rzeczpoſpolita wáſzá nie tylko dáleko vſtąpiłá z poſtáno wienia Lycurgowego/ ále zgołá drogę proſtą zárżućiwſzy/ vdáłá ſię iákąś dźiwną śćieſzką/ ktora nie tám gdźie iść


strona: 78

Rozmowá Polaká z Włochem.
potrżebá/ prowádźi/ á co inſze Páńſtwá prżypadki rozmá ite nápráwiáły/ iáko zgwałcenie Lucreciey/ y pychá Tar uiniuſow/ Rżymowi Wolność ziednáła/ to tu nádźie ie nie máſz żeby iáki nadźiwnieyſzy przypadek tę Rzeczpo ſpolitą rátowáć mogł. Iákom rżekł/ wyſzłá oná z pro ſtey drogi/ á nie idąc drogą/ tám gdźie vmyſliłá doyść nie może. Polak. Wżdy powiedz coć ſię w tey mierże widźi. Wloch. Iużem powiedźiał/ iż ludźie mądre/ cnot liwe/ vczone/ obyczáiow y praw cudzoźiemſkich wiadome wyſádźićby ná to potrżebá:
Gwałtowna iáka potrzebá do rżądu przywieść ludźi może.
ále y ludźi tákich trudno ná leść/ y choćiáby ſie náleść mogli/ prżedśie wy ná nie (że by im zupełną dáć moc) nie prżyzwolićie. Gwałtowa iáka potrżebá/ prżwyieśćby was muśiáłá do tego/ żeby śćie rżądy zlećili/ ábo kilkiem/ ábo iednemu/ iákoż podob noby lepiey iednemu/ czás mu pewny zámierżywſzy/ poki władza iego trwáć ma/ bo tęn rychley rżąd vczyni. Y ná niebie Słońce/ Mieśiąc/ Gwiazdy/ nie ſzłyby porżądnie/ gdyby tám więcey niż ieden Bogow było/ k temu trudno w rżeczy nowey á zwłaſzczá ieſli ieſczeludźi vraża ná iedno ſię zdánie kilkiem ábo kilknaſtom zgodźić?
Nie wiele ich trzebá do Correctury.
káżdy chce że by ná iego ſtánęło/ káżdy vfa rozumowi ſwemu/ á na rże czy prżyſzłe rżadko kto pátrży/ y onym zábiega.
Mieſzkánie dálekie iednego od drugiego
A to prży pátrż ſię temu/ że ći ktorży v was z prżodku ſtanowili prá wá/ nie pátrżyli na to/ iż tu oſobliwie/ á nie w kupie ludzie mieſzkáią/ żeby to byli obwárowáli/ iákoby ieden drugiego krżywdźić nie mogl/ á ieſłiby vkrżywdźil/ żeby záraz byłá ſpráwiedliwość. Nuſz dźieleniem bráćiey/ máiętnośći po Oycu/ iáko familie wielkie drobnią y niſczeią/ iáko do vboſtwá przychodźić ſynom muśi/ á zá vboſtwem nie tylko złość ſię rodźi/ ále y poiwnna ſłużbá Rzeczypoſpolitey gi nie. Bo á coż po owym ná woynie/ ktory nágo/ á z kijem idźie? Więcey z niego ſzkody/ niż pożytku Rzeczpoſp: ro śćie?
Dźiały miedzy bráćią Familie wielkie drobnieią.
bo to coby dobry żołnierż/ y kon iego zieść miał/ on to


strona: 79

o Prawach Polſkich.
ſam źie y ſpije/ wſzákeſmy ſię tego nápátrżyli ná Rádoſko wſkiey woynie/ gdy było Podláſzány z domu ruſzono. Prże toż temu złemu niektorży ludźie mądrży z wielkich domow y fámiliey/ zábiegáiąc ordinátie prywatne Seymową Conſtitutią wárowáne/ około máiętnośći ſwych czynią/
Ordinatie privatne.
y z wielką trudnośćią to wypraſzáią/ czegoby im zá porżą dnem práwem żebráć nie potrżebá. Iż tedy prżodkowie wáſzy nie pátrżáli ná to oſobliwe po wśiách mieſzkánie/ ná dźialy miedzy bráćią/ y co co ſtąd vrość złego miáło/ prżeto ſtądby rżąd począć trżebá/ iżby ſię ludźie w dobre obyczáie w práwili/ á byli cnotliwemi/ bogoboynemi/ brżydząc ſię kłamſtwem y falſzem.
Od czego rząd począć.
Więc iż vboſtwo prżyczyną bywa wiele złego/ náleść tęn ſpoſob/ iżby vbogi Szlachćic/ ktory nie ma iedno zagon iedęn/ mogł mieć vczćiwe wyżywienie/ á do zbrodni żeby go vboſtwo nie ćiſnęło. V Rżymian o nych dawnych/ gdy wielkość ludźi miáſtu ćięſzka bywáłá/ vboſtwá było śiłá/ ták iż powinnośći pełnić nie mogli/ wnet náznáczono trżech mężow/
Colonie potrzebne.
ktory nálazſzy mieyſce/ o nę wielkość ludźi tám záwodźili/ y role iem rozdawali/ czym nie tylko vlżylo ſię miáſtu ćiężaru/ ále y mocniło ſię Páń ſtwo Rzymſkie. A v was czemuby też to bydź nie miáło? ále inſze ſpoſoby náleść by ſię mogły/ iákoby Szláchćic do v boſtwá nie prżychodźił/ co by wſzyſtko tęn ieden álbo trżey radząc ſię mądrych ludźi poſtánowić mieli/ á dopiero prá wo miałby/ popiſáć/ ktoreby ludźi czyniło dobre/ iáko głod/ ábo vboſtwo czyni ie dowćipne/ á nie wſzyſtkiem tego práw wá w vżywánie podáć/ y tylko t opodáć iáwnie/ iáśnie w ſzyſtkiem/ co kto czynić/ á czego nie czynić ma tym kſztał tem/ iáko nas ſam Pan Bog náuczył/ piſąc dźieśięćioro ſwoie prżykazánie. Iáko záśię ſądźić ſię ma ktory wyſtę pek/ iáko dochodźić w rżeczách wątpliwych prawdy/ to v miałby on oſobliwie nápiſáć/ y Sędźiom ſamym do rąk podáć/á nád temi Sędźiámi poſtánowiłby vrżąd ktoryby ſpraw ich doglądáć był powinien/ żeby z kreſu ſobie zá mierżonego niewyſtępowáli.


strona: 80

Rozmowá Polaká z Wlochem.
Iuſz by ten y czás Seymow náznáczył/ á boby poſtánowił Seym vſtáwiczny/ ábowiem iáko ſłyſzę były tu pierwey w Polſcze bárżo krotkie Seymy/ y Kronikarże to wáſzy zá ie den dźiw prżed tym nápiſáli/ że zá Káźmierzá oſtátniego dlugo/ to ieſt dźiewięć dni Seym trwał/ ktore krotkie Seymy/ dźialy ſię tym iż na Seym ſądy nie prżychodźiły/ bez Seymu to Krol z rádą odpráwował/ ſądząc vſtáwi cynie/ á máiąc prży ſobie táki orſzak ludźi/ ktorego potęż nośćią do exequutiey łátwie prżychodźiło. Ia niewiem czemu tego Pánowie Poſłowie prágną/ żeby ſądy ná Sey mie bywáły/ gdyż oni do ſądow nie należą/ chyba gdy Krol o kwártę ſądźi. Polak. Nić niewieſz Włochu. Choćia Poſłowie do ſądu nie należą/ prżęćię niechcą żeby bez nich/ to ieſt bez Seymu ſądzono/ y ſnadz tego máią prżyczyny ſłuſzne. Wloch. Ty podobno ſam tylko wieſz te prżyczyny/ y vkázáć możeſz głupſtwo prżodkow wáſzych/ ktorży niech ćieli mieć ná Seymie ſądow/ Lecz ia nie mogąc tego do śiądz ták rozumiem (może bydź iż głupie) że tego potrże bá/ iżby ſądy ſzły vſtáwicznie/ nie iedno Criminały, ále y inſze wſzyſtkie cauſi. Polak. O Trybunale co rozumieſz/ z drowyli ieſt Rzeczpoſpolitey czy nie zdrowy? Wloch. Iá rozumiem iż ieſt Trybunał zdrowy/ tyl ko popráwy w niektorych rżeczach/ á w obieraniu Depu tatow lepſzego rżądu potrżębuie. A tęn ktoby miał Rzec czypoſpolitey ſtatu ordinowáć/ ieſczeby nań więcey wło żyl/ niżli teraz má ná ſobie z pewnych/ á wielkich prży czyn; gdyż nie zawżdy Krol może bydź táki/ ktoryby ćię żar ſądow mogł nośić ná ſobie/ á włożyłby podobno/ y to nań w pewnych prżypadkách/ żeby mu y poimáć záraz Szláchćicá gwałtowniká pokoiu poſpolitego wolne było/ y dáć z vrżedu nań Inſtigatora, bo tákowy ná ſzálonego po ſzedł/ á ieſłi ſzalone/ wśćiekłe wiążemy nie z nieprżyiáźni


strona: 81

o Práwach Polſkich.
iedno dla tego żeby ſię vpámiętáli/ á ludźiom nie ſzkodźili; czemu táki zuchwálec/ gwałtownik iáko ſzalony iman bydź nie ma/ poki czego gorſzego nie ſpacha? Nuż ná mordy/ pożogi/ zdrády/ minice fałſzywey bićie/ náiázdy ná domy/ ich wybieránie/ y złupienie/ rozboie/ wybićie z poſſeſſiey, krádźieſz/ mordy miedzy krewnęmi inceſta (coby ſądowi duchownemu właśnie náleżeć miáło) gwałtem bránia pánien/ wdow/ dźieći w opiekę/ lekkość vycznioną Szlách ćicowi/ wyrąbánie gwałtowne láſá/ obwinienia niewin ne o rány/ krżywoprżyśięſtwo/ potwarz/ zátáienie ćiał zamordowánych/ ábo vtopienie/ ábo ſpalenie/ y ná wſzyſt kie inſze/ ktore wyliczyć trudno zbrodnie/ tęn komuby ſię dáłá/ do pewnego czáſu abſoluta poteſtas, nálaſłby táki munſztuk/ ktorymby to wſzyſtko pohámował/ poſtánowił by on naprżod cenſores potem inqusitores, ktorżyby ná mieyſcá/ gdźie ſię delictum sſtáło źiezdzáli:
Cenſores inquiſitores.
záſtánowiłby prożne y Bogá obrażáiące prżyśięgi/ y ná gránicach (w ktorych lepſzegoby porżądku trżeba niżli ieſt/ ták z ſtrony Krolewſkich gruntow/ iáko y gruntow Szlacheckich mie dzy ſobą) y v ſądu: nápráwiłby y to/ żeby woźnowie złe mi bydź nie mogli/ á pozew iżby záwżdy tego chodźił/ ko go pożywáią/ á nie miał pozwány wymowki żem nie wiedźiał o pozwie y prżewodźie práwá/ tákże też y ow żeby nie wygrał lucrum, ktory nie oddáiąc pozwu/ fortyl nie adverſarza zmyć chćiał. Nálaſłby y ná to ſpoſob/ żeby tęn kto nieſłuſznie poźywa/ y trudność namyślnie ader ſarzowi zádáie/ prżypłáćić tego muśiał/ á procurátoro wie żeby nie mieli mieyſcá v práwá ſtánia/ áż zá plenipoten tią od principala v kśiąg vczynioną. Tákże też co trudno śći ieſt/ o chłopach zbiegłych czym naybárźiey trápią nie ktorży Szláchćicy wielkie Pány/ á czáſem bárżo nieſłuſznie/ á zwłaſczá máiąc owę clauſulae po ſobie (chybáby práwi o niem niewiedźiał) to y o tym poſtánowiłby ináczey/ iżby


strona: 82

Rozmowá Polaká z Włochem.
temu/ áni owemu vblizſzenie nie bylo. Nuſz owo poſtáno wienei inſzey oſoby v kśiąg miáſto tego komu dłużno/ y kwi towánie/ coż rozumieſz do iákiey ſzkody ludźi prżywodźi? Polak. Iábym rżekł/ iżby tákowego kwitowánia nie prżiymował vrżąd/ áżby dwie oſobie znáiome vrżędowi ſtánęły prży tym/ ktoby miał kwitowáć/ y przy kwićie żeby w piſáni byli: á ieſczebym ták chćiał/ żeby tego oſobá kto kwituie wypiſána byłá/ ieſłi wielkiego wzroſtu/ czy ſrżed niego/ czy máłego/ ieſli czarny/ ábo liſowáty/ ábo białoku rowáty/ y máli znak iáki ná twarży/ ábo ná ręce/ ábo bliźnę/ iako nas żaki w Padwi tem kſztałtem (iáko wieſz) w Me trykę wpiſuią. Wloch. Wſzyſtko kto nie ſą dáremne rżeczy/ ále ſię wam Polákom cudźe dobre poſtępki nie podobáią. Polak. A to ia ieden chćiałby żeby y ſtrony tego kwi towánia ták poſtępowano. Prżyſzły mi teraz bánnići ná pámięć o dlugi/ powiedzże mi/ cobyś ty zá kaźń chćiał miec ná nie/ gdyż niechceſz/ żeby wywołanymi bywali? Wloch. Chćiałbym ia żeby ſię w tym ták ſpráwowa no/ iáko ſię v poſtronnych narodow ſpráwuią/ gdyż o dlu gi prżywiętſzym to káźń iest/ wywołánie/ ktore zá ſobą infamią ćiągnie. A o te inſze zbrodnie/ y niechayby prże ćię baanitio byłá/ lecz citra infamiam. Gdźie záſię tákie zbrodnie będą/ iż poſtradániem poczćiwośći páchną/ á ten zbrodźień pozwány będąc ná Seym/ nieſtánie/ to by ná prżod niechay było/ żeby go káżdemu vrżędowi zá vniver ſalem Krolewſkiem poimáć roſkazano/ á dopiero ieſliby wielkie crimina były/ żeby praeſentem czći odſądzywáno/ y gárdłem karáno. Prżed láty nie záwżdy czći odſądzonych gárdłem karáno/ iáko onego co Ornętę Kśiążęćiu Pru ſkiemu podał/ ná gárdle nie karano/ tylko ná poczćiwośći. Podobno dla tego/ iżby dłużey żáłował wyſtępku ſwego/ y był náprżykład rycerſkiem ludźiom. Iákoż ſnadź/ gdy zyzby


strona: 83

o Wolnośćiách Polſkich.
ſądowey wychodźił pácholę co zá niem kord nośiło/ rżući ło mu go pod nogi mowiąc: Iużeś niegodźien/ żebych był ſługą twoim. Y oná Czeſká niechćiáłá mieſzkáć z mężem ſwem/ ktory byl od Krolá Iágielá czći odſądzony/ o to iż był ná woynie z Krżyżáki z plácu vſtąpił. Iżby záśię ban nići karánia nie vśli/ vćiecze ſię tęn náſz práwo dawcá do obyczáiow cudzoźiemſkich/ iáko ſię gdźie indźiey w tey mierże z bannitami obchodzą ábo co ſwego nowego wynay dźie. Bá y Duella
Duella.
choćia ſą zákázánie niewiem czemuby wroćić ſie nie miáły. Bywály zá Krolá Sigmuntá ſtare go/ y potrżebnie bywáły. Ale nie mnimay żeby ſię tu iuſz wſzyſtko wypoweidźiáło/ w czym napráwy tey Koronie potrżebá/ zwierżchu tylko nie co ſię tknęło tych rżeczy/ kto re ná pámięć prżyſzły iáko owo málarż z grubá ná pocżątku to co ma wymálowáć wolą náryſuie/ abo węglem ſkresla: Nie iednego to dniá ſpráwá. Więc by ſię też iáko nayle piey/ y nawárowniey wſzyſtko opátrzyło/ prżećię zádna rżecz ná świećie nie ſtánęłá ná początku w doſkonáłośći ſwoiey. Siłá obaczyć trżebá/ patrżáć ná prżeſzłe/ ná teráz nieyſze y ná prżyſzłe czáſy temu/ kto práwá ſtánowić/ á w dobre obyczáie ludźi zápráwić ma. Polak. Iżeś obyczáie wſpomniał/ radbych ſły ſzáł/ co ieſcze o nich powieſz/ gdyż gdźie te ſą dobre/ tám y páwá źle iść nie mogą. Iużeś doſyć włożył ná tego twe go práwodawcę ábo Dictatora iáko go zwáć chceſz/ po wiedz też ty ſam/ co złego w obyczáiách/ y w czym inſzem w Polſcze widziſz/y iáką napráwę temu chćiáłbyś wy myślić?
Obyczaie Polſkie od pierwſzych dálekie.
Wloch. W obyczáiách wáſzych iáko ieſt wiele złego/ y z nich nierżąd/ iáko ſię dáleko rosſzerżył/ y iáko ieſt ſzkod liwy/ by ſię to wſzyſtko wyliczáć miáło ſłowby mi nie sſtá ło. Atoli wątpić w tym nie trżebá/ żeśćie (iáko ia wiem) dáleko od obyczáiow prżodkow wáſzych odſtąpili.


strona: 84

Rozmowá Polaká z Wlochem
Y bo oni byli ták żyć mieli roſpuſtnie/ iáko wy żyiećie teraz/ nie zeſtáwiliby wam byli znáku żadnego Rzeczypoſpolitey/ prżeto żoſtáwili wám tę Rzeczpoſp: Y wy chcećieli ią zo ſtáwić potomſtwu ſwemu/ trżebá żebyśćie ſię rozmiłowali tych cnot/ ktore záchowuią w cále Rzeczpoſp. y onę ſczę śliwą czynią. Bo kto ták powieda/ iż dobrá te ktore prżyść y odyść mogą/ iáko bogáctwá/ możnośći/ y inſze tym podobne/ prżyczyną ſą błogoſłáwieńſtwá/ ábo náſze go/ ábo Rzeczpoſp: tedy tęn powieda ták iż dobrego gránia na lutni/ lutnia ſámá prżyczyną ieſt/ á nie tęn miſtrż co ſtrony łekce. W nas/ w nas ſámych ieſt błogoſłáw wieńſtwo y náſze/ y Rzeczpoſp: Cnoty czynią człowieká ſczęśliwego/ błogoſłáwionego. A nie tylko człowieká ále y Rzeczpoſpoltą/ á te zwłaſczá/ mądrość/ ſpráwiedli wość/ mężność/ á mierność. W ktorych to cnotach ćwi czyć ſię trzebá wnet z lat młodych/ ábowiem ieſcze to nie ieſt ſpráwiedliwy/ ábo mierny ktory ras ábo kilká/ tylko ná okaż ták ſię popiſze; ále trzebá/ żeby człowiek/ w tym táki wźiął nałog/ iżby ináczey czynić áni mogł/ áni vmiał/ iżby mu te głowne cnoty były/ iákoby prżyrodzone. Z tych głownych
Habitus vritutis.
cnot/ ine cnoty náſtępuią/ y iáko ſłużębnice za temi celnemi cnotámi idą. Te rodzą obyczáie dobre/ á zá dobremi obyczáymi idźie miłość. A gdyby to bydź mo gło/ żeby miedzy wſzyſtkiemi ná świećie ludźmi gorącá mi łość byłá/ nie byloby potrżeb práwá. Mowiąc tedy o wáſzych obyczáiách (czego nie rad czynię) wſpomniećby potrżeba/ dla czego v prżodkow wáſzych (iáko wiem) o bruſy prżed drugim rzeżáno: v ſtołu iednego z nim śiedźieć/ w ſzyku z nim ſtáć niechćiáno: teraz gdy by kto z tymi zbro dniámi śiedźiec niechćiał/ záras mogłby ſobie kázáć trune gotowáć: Trżebáby wſpomnieć niektore obrżydłośći ktore wielkiego káránia godne/ nie śmiechu/ iáki z tego by wa/ gdy iedęn drugiemu cudze nocne powieda taiemnice.


strona: 85

o Práwách Polſkich.
A ktoby was (okom tego mego Dictatorá, ktoryby was/ máiąc moc/ do wſzyſtkiego gwałtem prżypędźić muśiał) wyćiągáć chćiał ná one vſtáwy dobre/ iákoby ſię Szláchćic domá ſpráwowáć miał w iedzeniu/ w pićiu/ w ſzátách/ w ochędoſtwie białych glow/ w koniách/ w ſługách
Zbytkom we wſzyſtkiem zábiegáć.
ktoby mowię temu chćiał poſtánowić miárę: k temu poſagom/ weſelem/ vcztam/ pogrżebom/ budowániu/ málowániu ſztukwarkom/ y inem zbytkom/ ktorych ieſt wiele/ pewnie byśćie go y źiemie wygnáli/ rżeklibyśćie záras/ iż to ieſt wielka niewola. V Rżymian były te vſtáwy á żadna Rzeczpoſp: nie byłá w więtſzey Wolnośći/ iáko Rzymſka: y iáko to ſą rżeczy potrżebne/ doznawáią tych czáſow tego ine Kroleſtwá/ y Rzeczypoſp: ktore bez tákich vſtaw bydź niechcą. Abowiem domy Szlacheckie/ członkámi ſą Rze czypoſp: á gdy te członki vtratámi niſczeią/ tedy ćiálu/ to ieſt Rzeczpoſp: dobrże bydź nie może. Ale o tákich rże czách prożno v was co mowić; tego czego wżdy ſłucháć mo żećie/ wyrżec nie zániecham.
Wychowánie młodych ludźi.
Młodź wáſzá (nie wſpominam opiek w ktorych wielcze bywa oſzukána dla złeg go około tego práwá y porżądku) źłe bárżo má wychowá nie/ bo ich nie w pracy/ ále w pieſczoćie wychowywáćie/ á pierwey iáko ſłyſzę w wielkiey v was ſurowośći chowano ludźi młode. A iákom pierwey powiedźiał/ prożne ſą prá wá/ gdźie nie máſz dobrych obyczáiow/ á dobre obyczáie bydź nie mogą/ gdy młodźi ludźie w roſpuśćie zroſtą. Pier wey drugi niż do lat prżiydźie/ od pijáńſtwá od wſzete czeńſtwá gardło. Sromoty nie mász v was ſprośnie żyć w Mieśćiech ná wſzeteczeńſtwie/ ná zbytkách czás tra wić/ nie máſz ktoby hámował á od zbytkow do pracey młodź obrácał. tym wono w Mieśćiech nábráć v Kup cá rżeczy/ á nie zápłáćić/ gwałt vczynić/ pánnę wźiąć/ y dáć ią potem zá páchołká/ ſtrżeláć/ ná dom náść/ z domu wywlec/ vbić/ zranić/ zábić/ wſzyſtko to zá fráſzkę ieſt/


strona: 86

Rozmowá Polaká z Włochem
A ſtąd odnośćie tęn pożytek/ iż wáſze miáſtá/ miáſteczká niſczeią; w zabiegach/ w trwogách/ nie máſz gdźie prżed Tátáry máiętnośći/ żony/ dźiatek/ záchowáć. Wiec puſtych domow pełno wſzedy/ rżemieśnikow nie maćie/ áż z Niemiec/ á od nas ze Włoch rżeczy wam te prżywożą/ ktoreby v was práwie dobrże bydź mogły. A będąc ták od zuchwálcow vćiśnione Miáſtá/ porżućili mieſczánie wſzy ſtkę o ſobie pieczę/ iuſz tylko ſzynkuią/ pija/ á łotruią iá koſz y tego ſzynku od was ſię náuczyli/ ábośćie wy od nich náwykli. Vchoway Boże tu prżegráney raś/ ábo drugi bitwy (iákoż kto walczy/ trudno ſobie záwżdy zwyćieſtwo ma obiecowáć) cożbyśćie wy poczęli ſobie/ á zwłaſzczá ie ſłiby do Niemiec/ y do Węgier nie puſczano/ ábo ſtamtąd nic nie wożono? gdźiebyśćie wźięli koczyrże/ ſzáble/ zbro ie/ pánczerże/ ruśnice/ tarcze/ drżewcá/ śiodłá/ munſztu ki/ y ine rżeczy ktore tániey z tych źiem prżychodzą/ niż ie prże niedoſtátek rżemieśnikow kupi? Baczyſzże ty to/ iż źle bez rżemieśnikow? w Człowieczem ćiele ſą rożney doſtoy nośći członki/ ieſt tá cześć człowieká/ ktorą Pan Bog o broćił názad/ iżby ná nie oczy nie pátrżáły/ á wżdy y bez tey cześći/ człowiek bydź nie może/ choćia ieſt podła. Tákći y w Rzeczypoſpolitey ſą to tákie/ to owákie ſtany/ a wżdy wſzyſtkich do cáłośći/ y zdrowia Rzeczypoſpolitey potrże bá/ Bá zgołá Rzeczpoſpolita z tego pięćiorgá złożona ieſ tz Oraczá/ z Zołnierzá/ z Sędźiego/ z Kupcá/ z Rzemieś niká.
Pieć ſtanow z ktorych złożona ieſt RP.
Więc Kupcow v was/ bárżo iuſz ieſt máło/ á co ſą/ to bárżo nędzni/ A co bogátśi byli ięli się zá źiemſkie imioná/ y tak frumárkiem poſzło/ wy ięſliśći ſię kupczyć/ ktorym to nie nálezy/ á kupcy ięil ſię zá Szlácheckie grun ty/ ktore onym nie ſą przyſtoyne. Więc v was goſpod do brych nie pytay/ y dla tego kuchárzę/ kotły/ rozny/ pátel le/ pośćiel/ łożká/ żywność/ y napy woźic z ſobą ná wielu wozách muśićie/ czegoby wſzyſtkiego niepotrżebá/ gdyby


strona: 87

o Prawach Polſkich
po drogách dobre goſpody były/ ktore dla złych obyczáiow/ dla zuchwálſtwá bydź nie mogą/ co wamże ſamem ſzkodźi. Iák ſłyſze/ kiedyś tu w Polſcze ták było ſkąpo ludźi/ iż Krolowie áż do Niemiec po ludźie ſłáli/ á Niemcy prżyść tu niechćeili áż z ſwoim Máydeburſkiem prawem. Y wam tego háć ſię potrżebá żeby tu záśię puſtynie nie byly; A od tych Niemcow zá Krolá Káźimierżá wielkiego mury w Polſcze náſtáły. Acz ſnadz był prżed tym ieſcze on ſlawny/ y zaczny Dunin/ herbu Lábęć kilká ábo kilka dźieśiąt z ćio ſánego kámieniá Kośćiołow zmurował/ lecz tego ná ták wielkie Kroleſtwo nie wiele było: Niemcy dopiero w Pol ſcze mury rozmnożyli. Polak. Y tego niewiem co wam po tych Miáſtách ábo po murach. Lácedemonianie mieć ich niechćieli/ v kázuiąc ná ludźi/ w ktorych męſtwie/ á śile/ nie w murách zdrowie káżdey Rzeczypoſpol: y káżdego Kroleſtwá záwi ſło. Więtſzą ſkáżę prżynoſzą Miáſtá niż napráwę. Y to coś wyliczał/ iáko wſzeteczeńſtwo/ zbytki/ zuchwáł ſtwo/ rośćby nie mogło/ by nie te twoie Miáſtá/ w kto rych ſię záwżdy zbytek/ roſpuſtá náyduie. Y Tátárowie tym mocni ſą/ y nikt ich nigdy nie zwalczył/ iż Miáſt nie buduią. Prżepoſcy Tátárowie/ ći tylko dwie/ ábo trży Miáſteczka máia/ ále w nich nie pokládáią śiły/ áni beśpie czeńſtwá. Wloch. Bá máłoć nie ták/ iż tá Rzeczpoſpolita wáſzá ná kſztałt Lácedemońſkiey ieſt poſtánowiona/ iákom to wyzſzey wſpominał. Bo iż Krolowie oni wáśi dawni/ wami/ á nie pieniężnem ludem walczyli/ wieć wſzytek po rżądek/ y prawo wáſze/ ku rycerſkiem rżeczam zmierżá/ á iákoby w pokoiu żyć/ á żyć dobrże/ tego Krolowie oni wáśi nie omyślili: Otoż iáko Rzeczpoſpol: Lácedemońſká/ ktora tákże ku rycerſkiem tylko rżeczám byłá ſpoſobiona/ poki walczyłá/ kwitnęłá/ á ſkoro w pokoiu śiedźiec poczęłá/


strona: 88

Rozmowá Poláká z Wlochem
záraz vpádłá/ y zginęłá: ták ia o tę wáſzę/ bárżo ſię boię/ iżby ona nie vmieiąc w pokoiu żyć/ nogámi wzgo rę nie byłá wywrocona. Więc co ty gániſz to/ że ſą miá ſtá; Kiedyby miáſtá nie były potrżebne/ tedyby ſię w nich Nimcy/ Włoſzy/ Fráncużowie/ Iſzpáni/ Turcy/ Perſowie/ Afrikani nie kocháli. Co ná świećie ludźi ieſt/ ktore ſpráwuie rozum/ wſzytcy Miáſtá/ Zamki mieć chcą. Czy znowu ſię wroćić Polacy chcećie do onego źywotá źweirżęcego/ gd ludźie rozporſzeni po leśiech/ po błotách mieſzkáli/ korżonki iedząc/ ábo żołądź? Dźi wno mi bárżo coś ty to wyrżekł: Rzymiánie gdyby by li Miſáſtá Rżymu nie záłoźyli/ z ktorego potym bliſko ſtá tyśięcy ludźi ku boiu godnych wychodźiło/ y nie ko cháli ſię ták bárżo/ iáko ſię kocháli w rycerſkiem rżemieś le/ nigdyby byli do tákiey władzey nie prżyśli. Broń ich/ wſzyſtek była świat pod ſwą moc podbiłá/ á iedno tęn kray vſzedł/ gdźie Rzymianin prżed wielkiem gorącem/ ábo zbytniem/ źimnem doyść nie mogł. Z Tátárámi wy iezdzaſz ná plác/ á dźiwno mi/ żeś y Láponow nie wſpo mniał. Táczyć też to tám Pánowie/ iáko y Tátáro wie. Ale miły Pánie/ gdźiebyśćie Koronowáli Krolá/ kiedyby
Poźytek Miáſt.
Miáſtá nie było? gdźiebyśćie Seymowáli? gdźie byśćie przedawáli to co ſię wam domá vrodźi? Skądby śćie potrżeby do domow ſwych wźięli? Możeſz mi wierżyć/ iżb Polſká dáleko bogátſzá byłá/ gdyby miáłá miaſt wię cey/ ále nie ták żeby ná wolę Krolewſkie poddáni Szlá checcy vćiekáć mieli.
Szlácheckie Miáſtá.
Tákby niechay oſadzono/ iákoby indźiey nie puſtoſzáło. W co mogłoby ſię potráfić/ gdyby Krol z Szláchtą oſadzał Miáſtá/ y dał Sędźiego/ Pod ſędká/ Piſárżá/ y Stároſtę/ á z dźieśiąći włuk/ koniá żeby byli ſtáwić ná woynę powinni/ á prżećię czynſz Krolowi żeby był ſpełná/ y o nych Szlácheſtwo: pewna rżecz ieſt/ iżby Polſká popráwiłá tym rżeczy ſwoich: Teraz wáſze


strona: 89

o Wolnośćiách Polſkich.
bogáctwá tylko ze Gdańſká płyną/ y to nie káżdemu ſię to zwiedźie puſczáć do Gdáńſka. Ale gdyby było miaſt wie le/ nie iedno zboże/ bydlo/ wełnę/ konopie/ lny/ miody/ ſkory/ łoie/ woſki/ ále nabiał wſzelaki/ ſłomę/ śiáno/ á náoſtátek y chroſt/ trżćinę/ miałby źiemiánin gdźie ſpie niężyć. Ano pod Gdáńſkiem źiemiánin/ niechowałby krowy/ gdyby mu żlotych trżydźieśći do roku nie vczyniłá/ A czymże to? tym iż mleko/ y to co z mleká bywa do Gdań ſká poſyła. A co więtſzego/ kiedybyśćie ná pográniczu Miaſt/ á Zamkow mocnych nábudowáli/ gdźie ſą oſo błiwe grunty/ y żebyśćie ſię w polá nád rżekámi pomyka li/ nie tylkoby Tátárżyn w źiemię iść nie śmiał/ ále by śćie go y z iego źiemie wyprżeć zá czáſem mogli. Aleby trżebá wroćić záśię názad onę Conſtitucia/ iżby Krol dá wſzy ná drżewo mogł was poćiągnąć zá gránice/ y trżymáć iáką chwilę nie tęn czás/ ktory ieſt nowo náznáczony. A nie iedno Conſtitucią ſtarą nazad by wroćić trżebá/ ále y kárność żołnierſką/ y częſte woiowanie. Bo iáko teras ſwawolá nie ſłychána naſtáłá/ nie śmiałbych radźić ná poſpolite ruſzenie bobyśćie ſie zgubili ſámi. Nie dáw nych czáſow byłá Kokoſza woyná/ ále iż diſciplina ieſcze byłá nie zginęłá/ nie brano gwałtem ludźiom tylko koko ſzy/ y ſtąd prżezwiſko Kokoſzey woyny vroſło.
Przezwiſko Kokoſzey woyny ſkąd przyſzło.
Teraz gdyby woyſko ták wielkie/ ludźi nieprżywykłych woio wániu/ y nędzy/ nieumieiętnych/ nie ćwiczonych/ nie v bránych y po więtſzey cześći vbogich miáło iść prżez Koro nę/ wniweczby ią obroćiło/ á do potrżeby namnieyby po żyteczne nie było. Prżeto miáłáliby ſię wroćić názad da wna tá Conſtitucia o wyćiągániu was zá gránice/ tedy by y diſciplina záraz wroćić ſię muśiałá. Aleby podob no Krol tego iuſz ná was nie prżewiodł.
Wybrancy.
Co widząc Krol on mądry Sztephan/ poſtánowil wybráńce/ y wirżę że dobrem duchem/ lecz kto pátrży dáley/ śiłá złego z tych


strona: 90

Rozmowá Polaká z Włochem.
wybráńcow zá czáſem vrość może/ gdy ſię w práwią w to rżemieſło/ ktore wam Szláchćie należy/ bo wy śiedźićie te raz domá/ á oni walczą/ zá czáſem v Krolow mogą bydź niżli wy drozſzemi. Prżykryć ono/ był Státut z oſobná káżdemu wźiąwſzy ná drżewo ćiągnąc zá granice/ ále Rze czypoſpolitey był bárżo zdrowy. I zá tym Státutem Pol ſká gránice ſwe roźſzerżyłá. A ktorem ſpoſobem Rzecz poſpolita rośćie/ tym że też záchowywá cáłość ſwoię. Y by w wáſze/ á nie był ták dźielny/ y ochoczy Krol Sztephan iáko był/ te dy y do tąd Połock/ y Inflanty byłyby były w Moſkiew ſkich ręku: wiem co mi rżeczeſz/ Więc nie iedno tym/ ále poſłuſzeńſtwem prżodkow wáſzych/ nie butą Polſká ſkrydłá ſwe rożſzerżyła. á ktożby tych ludźi w po lách ſtrżekł/ ktorżyby ſię budowáli? Odpowiedam ći zoł nierże/ ktorży zá pieniądze kwárćiáne ſłużąc po Miáſtecz kách teraz dáleko od gránice leże máią. A ieſliby tych było máło/ wieć ná to pobor złożyć/ ktory pobor nie tylkoby was nie zubożył/ áleby was zbogáćił bárżo/ bo śiłá chudey Szláchty/ ktorży tu pokąſeczku źiemie máiąc/ ieſliby ne chćieli ná tych tám wyzſzey miánowanych wolách ośieść/ ábo żeby iem wol iuſz nie sſtawało/ támby pośli; á ieſliby niechćiał/ wiecby ſię náń Conſtitucia vczynić mogłá/ á lepieyby go do tego prżymuśić/ niżli tu Stryiá brátá/ o kęs źiemie zábijáć ma. Polak. Iużeś dáleko zábrnął/ y dźiwny rżad v nas chćiałbyś zácząć/ trudne to ſą rżeczy co ty powiedaſz/ á ieſcze ták rżekę/ że nie podobne. Y byłáby to wielka niewola/ że by mię kto z mey Oyczyzny zegnáć miał/ y kazał mi iáko ná kray świátá pod Tátáry. Wloch. Abo ták lepiey iáko teraz/ Tátárowie kiedy iedno chcą/ po was chodzą iáko po kury do koyćá? Ia ſię dźiwuię/ iuſz ieſłi wam bráćiey wáſzey nie żal/ iáko ſię tego nie wſtydźićie?


strona: 91

o Wolnośćiách Polſkich.
Polak. By to ſzło z naſzey nikczemnośći/ byłoby ſię czego wſtydźić/ ále iż nie ieſt nas ſto/ żebyſmy Tátárom/ abo Turkom odpor dáć mogli/ káżdy báczny rychley nas w tey mierże obmowi/ y pożáłuie/ niżliby nas winowáć miał. Wlocch. W mocy to ieſt Korony Polſkiey/ opátrżyć ták gránice/ żeby y Pogánie náiázdow wáſzych nie czuli/ y wy ich puſtoſzeniá y bránia ludźi w niewolą wielkość nie zliczoną: A iákom wyzſzey powiedźiał/ nie náyduiećieli wy ná to śiebie rády/ więc iey ſzukayćie v ſąśiádá. Ia to mam zá rżecz pewną/ iż ſię temu zlemu zábieżeć może: ále iáko teras ſą rżeczy/ ſkárbu poſpolitego nie máſz/ dopiero ſkłádáć pobor/ kiedy woyná nadchodźi/ á woyná bydź nie może bez Seymu/ bez wići troich. Nád to nieprżyiáćiel wie/ długo ná gránicách leżeć maćie. Ieśli ták (mowię) tedy ſię pewnie rżeczam złym nie zábieży. Ale gdyby ſkárb poſpolity był/ żołnierż żeby leżał ná gránicy/ Miáſtá/ Zam ki ná pográniczu żeby ſię budowáły/ a żeby ſię nie w tęn czas Seymowáło/ kiedy ná woynę wśiádáć/ pewna rżecz ieſt/ żeby wás ták Tátárowie nie bráli. Ya niewiem dla czego tych miaſt mieć niechceſz/ bo nie będą prże to nie walecznemi ludźie ći/ iż ie mur/ ábo parkan otoczy/ ták wolno tym będźie mężne mi bydź iáko y owym/ ktorży nie w murże mieſzkáć będą. Y moglibyśćie ſię zá czáſem pokuśić o nie. Nád to ieſcze/ ći ktorży w Mieśćie śiedzą/ będą od nieprży iáćielá obwárowáni/ y murem/ álbo párkanem y wyćiecz ką: á owi záśię tylko bronią w ręku będą beśpiecznymi. A co powiedáią niektorży/ iż Turkowi folgowáć trżebá/ bo temu/ Kroleſtwo naywiętſze ſámo iedno nie wydoła. Prawdáć ieſt że mu iedno Kroleſtwo nie podoła chybáby go Pan Bog nieſtworą w źiemi iego ſkarał/ ále prżećię kiedyſz tedyſz Polacy z Turkiem walczyć muſzą/ ábo mu (czego nie day Boże) hołdowáć.


strona: 92

Rozmowá Polaká z Włochem
Wáſzy Kozakowię Niżowi/ ći wam to piękni ziedná ią.
Kozacy Niżowi.
A ſą ći ktorży powiedáią/ iż z nimi bárżo dobrże/ y ſą dźiwnie potrżebni Koronie. Da ſię to wiedźieć potem: Lecz ia teraz o tym mowić niechcę/ iáko z nich wielką ſzko dę ma Koroná Polſka. Iśćie w to wſzyſtko co ſię tu mo wiło/ weyzrżećby pilnie potrżebá/ ále podobno áni ia/ áni ty/ nie doczekamy tego/ żeby Polacy kiedy o rżądźie po myślić chćieli. Sądy Boże pędzą was/ iáko wiátry ná morżu okręt/ á co wiedźić ieſli ku portowi/ czy ku zginie niu. W czym ſami ſobie będźiećie winni. Dobrże mo wią oni ludźie dawni mądrży. Ani Kśięſtwá/ áni Kro leſtwá/ áni Monárchiey nieprżyiáćiel nie ſkáźi/ ále ſá mo to śiebie káżde/ gdy czás ſkáźy prziydźie zepſuie. A czás ſkázy w tęn czás prżychodźi/ gdy Rzeczpoſpolita ábo Kroleſtwo/ ták wiele popełni grżechow/ iż Pan Bog ich dáley ćiepieć nie może. Abowiem nie iednoć te tylko ſą grżechy/ ktore człowiek káżdy z oſobná popeł ni/ ále ſą te grżęchy/ á dáleko ćiężſze ktore popełni Rzecz poſpolita. Polak. Bá to v mnie nowa/ iżby Rzeczpoſpo lita ktora ieſt niema/ bez oczu/ bez vſzu/ zá czym oney nie pánuią chćiwośći/ grżechy/ Páná Bogá obrażáć miáłá. Wloch. Y bárżo obráźić go możę: nie możeć to bez ludźi bydź/
Grzechy ktoremi R.P. grzeſzy.
ále ći ludxie ktorży o Rzeczypoſpolitey rá dzą/ ktorży ſądzą/ ná ktorych wſzyſtká Rzeczpoſpolita záwiſłá folguiąc potrżebom/ prżyczyniąiąc Páńſtwá/ wy wodząc Rzeczpoſpolitą z niebeśpieczeńſtwá drogámi nie ſłuſznemi mogąc ináczey/ dogadzáiąc poźytkom iey prże glądáiąc wyſtępkow tym ludźiom/ ktrorży ſą Rzeczypoſp: potrżebni/ wielekroć wiárę dáną łamią/ y przywiłeiow nie trżymáią/ y teſtámenty cudze pſuią/ y nádánie Ko śćielne burżą/ y ordinacije domow zacnych odmieniáią/


strona: 93

o Wolnośćiách Polſkich.
y wſzyſtko ináczey podług ſwey/ á nie onych ktorży nádáli/ álbo ordynowáli woley/ ſtánowią/ y roźliczne krżywdy lu dźiom imieniem Rzeczypoſpol: czynią. Y zá temi grże chámi Páńſtwo Rzymſkie vpádło/ ktore doſyć ſtáło dłu go/ poki byly te grżechy Rzeczypoſpolitey/ karánia Boże go z niebá nie śćiągnęły. Toć pdobne grżechy y Wę gierſką Koronę/ á prżez one rżeczy z prżodku miánowáne zgubiły y śiłá inych Páńſtw ná świećie. Bo pomierne rżeczy/ Rzeczypoſpolitą twierdzą y záchowuią onę cáłą/ á nie miene zgubić ią muſzą. Nád to wyſtąpiliśćie dáleko od porżądku pierwſzego. Iáko ia od ſtárych ludźi częſto ſłycham/ był tu rżąd pierwey/ á tęn rżąd trżymał Krol/ radę Koronną prży ſobie máiąc. Ci ſądźili poſpołu z Krolem/ ći rádźili o zdrowiu tey Korony mieſzkáiąc vſtá wicznie w Krákowie prży Krolu/ á ná Seym nic nie od kłádáiąc/ Ci práwá kierowáli ku zdrowiu R.P á te práwá ieſli rátowáć R.P. nie mogły/ vćiekáli ſię do ſrożſzego le kárſtwá/ á tego ná on czás żaden Tyráńſtwem nie zwał/ áni tego Tyráńſtwo ieſt/ co zwierżchni Pan czyni dla Rze czypoſpolitey zdrowia y iey cáłośći/ á zwłaſczá prżyſtoy nemi drogámi. Więc ieſli ſkąd poſłowie prżyśli/ od práwowano to záraz. Ieſli prżyſzło co nowego ná Koro nę/ nie czekał Krol z tem Seymu/ ále nárdźiwſzy ſię zá biegał żeby Rzeczypoſpol: niſkąd vpadku nie wźięłá. Ták że też ieſli kto ku złemu ábo wolnośći/ ábo práwá vżywal/ (z czym gdyby ſię było do Seymu czekáć miáło/ śiłáby złego ábo Rzeczypoſpol: ábo pewnym oſobam vrość mo gło) wnet Krol z radą zá czáſu hámował/ nie czekáiąc żeby wrżod mogł wźiąć śiłę. Seymy bywáły tylko dla popráwy práwá/ ieſli w czym było potrżebá/ dla vchwa lenia poboru/ ábo woyny/ á Seymy bywáły częſte/ bo ni eiedno częſtych Seymow trżebá/ ále dobrżeby ſię sſtá ło z tą Rzecząpoſpol: gdyby był Seym vſtawiczny. Ine


strona: 94

Rozmowa Polaká z Włochem
wſzyſtkie rżeczy bez Seymu krol z rádą odpráwował/ gdyż nie zliczona liczbá ieſ ttych rżeczy ná káżdą godźinę przy padáiących/ ktore prędkiey rády potrżebuią: á ieſłi ktory radny Pan odiechał/ dla iákiey nagłey potrżeby/ tedy inych kilká ná iego mieyſce Kroł do śiebie wezwał. Bo iáko ná Morżu okręt we dnie y w nocy płynąc potrżebuie yſtáwicz ney ſłraży/ ták Rzeczpoſpol: kazda potrżebuie tákich ſtro żow/ ktrożyby ieden ná drugiego mieyſce náſtępuiące/ oká nigdy nie zámrużáli. Teras iáko ieſt/ wſzak ſam dobrże widźiſz: pomieſzáło ſię wſzyſtko: Stany ſię z ſobą nie daw nych czáſow śćieráły/ O ſtyr Rzeczypoſp:
V poſpolſtwá iáki rżąd.
Otoż iuſz iedná ſtroná/ iákoby prżemogłá/ populus wźiął rżąd ná śię/ á iego tęn obyczay ieſt/ ábo pokornie niewolą ćierpi/ ábo hárdźie roſkázuie/ á práwie/ iákom rżekł wyzſzey/ Tyranni ſuie, á wolnośćią ktora ieſt poſrżodkiem miedzy tym dwo iem/ áni vmie pomiernie w zgárdźić/ áni iey vmie ták vżyć iáo potrżebá. Co dáley/ będźie ſam to Bog wie. W człowieczym ćiele poki wilgotnośći máią ſwą prżywoitą miárę/ ſwoy porżądek/ poty zdrowei człowiecze kwitnie/ ále ſkoro ktorea wilgoność przełáuie/ a zmiáry ſwey wy nidźie/ záras chorbá nástąpić muśi. Y ták we wſzyſt kich rżeczách ná świećie/ zá porżądkiem/ zá miárą idźie trwáłość/ á zá wyſtępieniem z miáry/ zá mieſzániną v padek prżychodzi. V was prżyſzedł regiment ná wielkość ludźi/ ſkąd zárázem odmiáná náſtępuie/ á ta prżychodzi przez tę oſoby/ ktorży ſą iákoby wodzmi ludzkiemi. Więc gdyby wżdy nie w dwu izbách/ ále w iedney rádzono/ ći przy Krolu/ prży głowie/ nie tám gdźie nikogo ſtárſzego nie máſz/ wżdyby co ſpráwić ſię mogło/ ále oſobno w wiel kiem zgromádzeniu/ gdźie zwierżchnośći żadney nie máſz/ (bo ná Pána Márſzáłká poſelſkiego máłe ieſt baczenie) iáko tám ktora rżecz ſkutek dobry wźiąć może? Otoż gdy


strona: 95

o Wolnośćiách Polſkich
by Pánowie poſłowie prży Krolu śiedźieli (á nálſłby ſię ſpoſob/ iżby wotowánie y tyśiąc ludźi nie wiele zmieſzká ło) y nie byłá iákoby rozdwoiona Rzeczpoſp:/ mnieyby mowy było/ á ſkutku więcey. A ſnadź mogłoby ſię do te go prżywieść/ iżby żadna Seſsio prożna nie byłá. Ale iá kom powiedźiał/ muśiáłby na Seymie nei bywáć ſądy/ ále wſzytek czás iny/ żeby Krol ſądźił ná pewnem mieyſcu z radą poſpołu: Nádto wroćiby trżębá władzą Krolew ſką/ powagę Senatorſką/ iżby ſtan káżdy zoſtał w ſwym záwołániu. Wſzák Senatorowie nie z cudzego narodu/ do rády wchodzą/ ále y z Stánu Szlácheckiego/ á dgy Wo iewodá vmrże/ vmrże Káſztelan nie zoſtáią te doſtoień ſtwá prży ſynách/ ále záś w inſze domy wchodzą/ á Woie wodzy ſyn wraca ſię ſkąd wyſzedł. Senatorſką tedy po wagá/ y Krolewſka włádza/ miáłáby zoſtáć wpierſzey klu bie: